Nie wiem czy Wy też tak macie, ale gdy wracam w tygodniu po pracy to zwykle na przygotowanie jakiegoś ciepłego posiłku mam nie więcej niż pół godziny. Oczywiście mogę spędzić w kuchni więcej i pewnie nawet sprawiłoby mi to ogromną frajdę, ale oprócz gotowania czekają na mnie inne obowiązki i przyjemności. Co się wtedy u nas jada? No, najczęściej makaron.
Makarony pojawiają się u nas na tysiąc różnych sposobów, więc z czasem i tu będzie ich bardzo dużo, teraz pokażę Wam jeden z ostatnich. Fajne w nim jest to, że jego przygotowanie to naprawdę maksymalnie 15 minut. Dodatkowo potrzeba dokładnie kilka składników, które na pewno są do dostania w każdym osiedlowym sklepie, czy okolicznej przysłowiowej „Biedronce”. Więc jeśli szukacie pomysłu na szybciutkie danie, to makaron z łososiem poleca się na obiad 🙂
Makaron ze szpinakiem i łososiem
Składniki:
- 3 ząbki czosnku (ale ja lubię dużo, jeżeli nie przepadasz za czosnkiem weź 1, bądź 2)
- 1 opakowanie szpinaku świeżego 500 g
- 200 g łososia wędzonego (tu w przepisie jest wędzony na gorąco, ale ten na zimno również smakuje wyśmienicie)
- 200 ml śmietany 30%
- 1 żółtko
- 1 cytryna
- 100 g tartego parmezanu
- 1 opakowanie makaronu 400g
- oliwa z oliwek do makaronu i smażenia
- sól i pieprz do smaku
Wstawiamy w dużym garnku wodę na makaron, dodajemy łyżeczkę soli i 1 łyżkę oliwy z oliwek. W międzyczasie myjemy i osuszamy szpinak, rozdrabniamy łososia, obieramy czosnek i kroimy go na drobne, cienkie plasterki, przelewamy śmietanę do kubka i wbijamy do niej żółtko, dodajemy sól, pieprz i mieszamy dokładnie. Gdy woda się zagotuje wrzucamy makaron i gotujemy tak długo jak podaje przepis na opakowaniu.
W tym czasie na patelni podgrzewamy 2-3 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy czosnek i chwilę smażymy. TIP: Trzeba uważać, aby nie przypalić czosnku, ma on wtedy gorzki smak, i może nam zepsuć danie. Następnie na patelnie wrzucamy umyty i osuszony szpinak, ścieramy skórkę z cytryny i chwilę mieszamy, a następnie dodajemy łososia. Wyciskamy sok z połowy cytryny do patelni i mieszamy w miarę dokładnie. Po chwili (około 2-3 minuty) wlewamy rozmieszaną z żółtkiem śmietanę doprawioną solą i pieprzem. Mieszamy wszystko i jeśli makaron w garnku jeszcze nie jest ugotowany, zdejmujemy patelnie z sosem z kuchni. Gdy makaron się ugotuje, odcedzamy go i wrzucamy na patelnie z sosem. Jeżeli patelnia była odstawiona z gazu, stawiamy ją ponownie na kuchni i przesmażamy wszystko razem jeszcze przez jakieś 3 minuty mieszając. Pod koniec smażenia dodajemy połowę parmezanu.
Zdejmujemy patelnię z makaronem z ognia, wykładamy na talerze i posypujemy po wierzchu resztą parmezanu.
Smacznego!!!
Szakszuka, czyli mój pomysł na udany i pyszny poranek
Szakszuka to danie, które swe korzenie ma w kuchniach wielu narodów, takich jak Tunezyjczycy, czy Egipcjanie. Ja sama nie pamiętam, gdzie po raz pierwszy spotkałam się z tym daniem, ale jest to jeden z moich ulubionych smaków poranka. U nas w domu najczęściej przygotowujemy bazę szakszuki, czyli pomidory z warzywami dzień wcześniej, a rano tylko podgrzewam na patelni i wbijam jajka. Najczęściej przygotowuje większą porcje bazy, po to aby starczyło na dwa śniadania. Taką świeżą bazę przechowuje w lodówce maksymalnie kilka dni. Dzięki przygotowaniu bazy wcześniej, ugotowanie tego pysznego śniadania zajmuje, naprawdę, tylko kilka minut.
Szakszuka
Składniki, na porcję dla 3 osób po 2 jajka:
- 6 jajek
- 2 łodygi selera naciowego
- 1 średnia cebula
- 2 ząbki czosnku
- po 1/2 papryki czerwonej, żółtej i zielonej
- 1/2 małej cukinii
- 1/2 pęczka szczypiorku
- 1/2 papryczki chilli
- 1 łyżeczka kuminu rzymskiego
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 1/2 łyżeczki cukru
- sól
- pieprz
- papryka słodka
- 1 opakowanie pomidorów krojonych w puszcze
- oliwa z oliwek do smażenia
Sposób przygotowania:
Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. Paprykę i szczypiorek umyć i posiekać drobniutko. Pozostałe warzywa również umyć i pokroić w kostkę, Na patelni podgrzać delikatnie oliwę z oliwek, dodać kumin i kurkumę i chwilę podsmażyć. Dodać cebulkę, smażyć około 2 minut, aż się lekko zeszkli, zamieszać, a następnie dodać czosnek i po chwili seler naciowy oraz chilli. Mieszać od czasu do czasu i dusić wszystko na patelni około 5 minut. W kolejnym etapie dodać paprykę, po 3-4 minutach cukinię, a następnie po kolejnych 5 minutach dodać puszkę z krojonymi pomidorami oraz cukier. Przykryć przykrywką i dusić pod przykryciem około 10 minut, aż warzywa zmiękną. Zdjąć przykrywkę, dodać do smaku sól i pieprz. Zrobić wgłębienie delikatnie w sosie i wbijać tam kolejno jajka. Jedno wgłębienie, jedno jajko. Posolić i popieprzyć jajka, posypać po wierzchu szczypiorkiem i przykryć przykrywką na kolejne co najmniej 4 minuty. Czas duszenia jajek zależy od tego jak bardzo ścięte jajka się lubi. TIP: My lubimy rozlewające się żółtka, więc zwykle 4 minuty wystarczają, ale jak ktoś lubi dobrze ścięte trzeba dusić nieco dłużej. Po uduszeniu zdejmujemy patelnię z ognia, przekładamy jajka na talerz i smacznego 🙂
Kawowo-karmelowy tort bezowy
Beza jest jednym z najbardziej spektakularnych ciast. Zawsze wydawało mi się, że jest to bardzo trudne ciasto, do czasu… Przed kilkoma laty upiekłam swoją pierwszą bezę z białek jakie pozostały mi po przedświątecznych wypiekach. W efekcie świąteczne ciasta leżały na blaszkach, a beza zniknęła w oka mgnieniu, krótko mówiąc odczarowałam to „trudne” ciasto. Od tamtej pory, zawsze gdy zostają białka powstaje beza, albo makaroniki, które również wkrótce się tu pojawią.
Wracając do tematu pieczenia bezy, trzeba pamiętać, że nie lubi pośpiechu, co oznacza, że piana musi być dobrze ubita, sztywna, błyszcząca. Nie pośpieszajcie tego procesu, bo jest on bardzo kluczowy. Pieczenie bezy również jest czasochłonne. Ja się śmieje, że beza blokuje mi piekarnik 🙂 Na szczęście przetestowałam, że można piec dwa placki bezy jednocześnie, jeden na górnej, drugi na dolnej półce, bez uszczerbku na jakości. Jedyny trik jaki wówczas wykonuję, to w połowie suszenia zamieniam blaszki miejscami. Beza z dolnej półki ląduje na górze, ta z górnej na dole. U mnie to działa 🙂
Ta konkretna beza to połączenie moich ulubionych smaków kawowo-kakaowych z kremem karmelowym i bakaliami. Dla mnie jest to poezja… uwielbiam. Ale bezę można wykonać również w innych wersjach smakowych. Postaram się, aby inne smaki również się tu wkrótce pojawiły, a na razie zapraszam na tą konkretną wersję.
Tort bezowy kawowo-kakaowy z kremem karmelowym z bakaliami
Składniki:
Na bezę:
- 300 ml białek (u mnie to było 7 białek z dużych wiejskich jaj)
- szczypta soli
- 450 g cukru drobnego
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 1 łyżka octu ryżowego
- 1 łyżka kakao
- 1 łyżka kawy rozpuszczalnej (u mnie była to kawa Jacobs w granulkach) + jeszcze około 1 łyżka na posypanie po wierzchu
Na krem:
- 1 opakowanie 250 g serka mascarpone
- 250 ml śmietany 30-36%
- 1 puszka ok. 450 g masy krówkowej, lub gotowanego mleka skondensowanego
- 2 opakowania śmietan-fix
- 1/4 szklanki fig suszonych
- 1/4 szklanki daktyli suszonych
- 50 g orzechów włoskich
TIP: jeżeli nie mamy masy krówkowej należy w garnku z wodą gotować przez 3 godziny puszkę mleka skondensowanego słodkiego, następnie mleko ostudzić i użyć do kremu.
Sposób przygotowania bezy:
Piekarnik nagrzać do 150 stopni. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną, błyszczącą pianę mikserem na najwyższych obrotach. Im dłużej, tym lepiej, gdyż piany z białek nie da się przebić. Do ubitej piany dodajemy stopniowo po łyżce cukru, cały czas ubijając. Gdy cały cukier jest już ubity z białkami, zmniejszamy obroty i dodajemy mąkę ziemniaczaną i po chwili ocet. Dalej ubijamy przez jakieś 5 minut.
Dodajemy do piany kakao i kawę, a następnie delikatnie mieszamy, już nie mikserem, lecz łopatką lub łyżką. Nie musimy wymieszać tego bardzo dokładnie, wystarczy żeby się połączyły składniki w miarę równomiernie. Tak wymieszaną bezę wykładamy na papier do pieczenia. Ja rysuję cyrklem na papierze dwa kółka o średnicy 20-22 cm, przekładam pianę do rękawa cukierniczego i wyciskam małymi ślimaczkami w obrysowane okręgi zaczynając od brzegu. Kładę oba „placki” bezowe na osobnych blaszkach, posypuję po wierzchu kawą i wkładam do piekarnika na 30 minut. Po 30 minutach zmniejszam temperaturę do 100 stopni i suszę bezy przez kolejne 3 godziny. W połowie pieczenia, czyli po około 1,5 godziny, zamieniam je miejscami. Po upieczeniu bezy wyjmuję z piekarnika i pozostawiam do ostygnięcia. TIP: Beza ma tę zaletę, że można ją przygotować 1-2 dni wcześniej, a przełożyć kremem w dniu podania 🙂
Sposób przygotowania kremu:
Figi i daktyle wrzucamy do kubka i zalewamy wrzątkiem. Pozostawiamy na 5 minut, odcedzamy, a następnie po ostudzeniu kroimy na mniejsze kawałeczki. Orzechy włoskie siekamy lub tłuczemy na drobniejsze kawałki, a następnie prażymy 5-7 minut na gorącej patelni. Studzimy. TIP: Ja najczęściej wrzucam orzechy do grubego woreczka strunowego, a następnie tłucze przy użyciu tłuczka do mięsa. Dzięki temu orzechy mają bardzo różnorodną konsystencję, co w przypadku tego kremu bardzo się sprawdza. Do miski miksera wkładamy mascarpone i masę krówkową i ubijamy mikserem do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodajemy śmietanę oraz śmietan-fix i dalej ubijamy. Gdy masa jest już dobrze ubita dodajemy bakalie i mieszamy wszytko delikatnie łyżką bądź łopatką.
Na paterze, bądź talerzu kładziemy jeden „placek” bezy. Nakładamy krem i przykrywamy drugim plackiem i gotowe.
Smacznego!!!
Delikatne spaghetti a’la zakochany kundel
Nie wiem jak u Was, ale u nas makarony to dania, które wyjątkowo często goszczą na naszym stole. Dania te mają jedną, ogromną zaletę, przygotowuje się je prawie zawsze ekspresowo. Ten przepis z uwagi na pulpeciki nie jest może wyjątkowo szybki w przygotowaniu, ale przy dobrej organizacji zajmie około 40 minut. Danie jest delikatne w smaku, prawie dietetyczne. Jeżeliby pominąć parmezan, to można powiedzieć, że nawet niskokaloryczne. Na pewno jest dobre dla dzieci, które uwielbiają pulpeciki w każdej postaci. W przepisie ja użyłam mięsa z piersi indyka, ale równie dobre będzie z kurczaka, wołowiny, czy wieprzowiny. Można również do mięsa dodać odrobinę namoczonej w mleku czerstwej bułki, wówczas pulpeciki będą bardziej mięciutkie w środku. Ja ponieważ staram się ograniczać ilość spożywanego glutenu zrobiłam pulpeciki bez bułki, a makaron użyłam kukurydziany. Każdy inny makaron również będzie świetny.
Porcja jaka została tu przygotowana starczy dla 4-6 osób, ja przygotowany sos podzieliłam na dwie części, jedną zjedliśmy na obiad, a drugą zamroziłam, zjemy ją w kolejnych dniach. Taki sos ja przechowuje do dwóch miesięcy w zamrażarce. Przed podaniem rozmrażam sos wyjmując go na noc z zamrażalnika, a następnie podgrzewam na małym ogniu w rondelku.
Spaghetti z pulpecikami z indyka i sosem pomidorowo-warzywnym
Składniki:
- opakowanie makaronu spaghetti
- parmezan do posypania po wierzchu
SOS:
- 1 cebula
- 3 łodygi selera naciowego
- 3 ząbki czosnku
- 2 czerwone papryki
- 1 żółta papryka
- 1 papryczka chilli
- 2 łyżeczki bazyli
- 2 łyżeczki oregano
- 1 łyżeczka papryki słodkiej
- 1 łyżeczka soli himalajskiej (ale może być zwykła)
- 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego
- 1 łyżeczka cukru
- 2 opakowania pomidorów krojonych (u mnie Pudliszki)
- 3 łyżki oliwy z oliwek
PULPECIKI:
- 400g mielonego mięsa z piersi indyka
- 1 jajko
- 1/2 kajzerki namoczonej w mleku (opcjonalnie)
- 2 ząbki czosnku
- 1 mała cebulka
- 1 łyżeczka sosu sojowego
- 1 łyżeczka bazylii
- 1 łyżeczka soli
- 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
Sposób przygotowania:
Cebulę, seler naciowy, papryczkę chilli i czosnek drobno siekamy, paprykę kroimy w kostkę. Na dużej patelni podgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, i skręcamy ogień na kuchni, po 2-3 minutach, dodajemy papryczkę chilli i czosnek, po kolejnych 2-3 minutach dodajemy seler naciowy. Całość przykrywamy przykrywką i dusimy przez 5 minut, następnie dodajemy paprykę, przykrywamy przykrywką i dusimy kolejne 5 minut. Po tym czasie dodajemy pomidory krojone oraz przyprawy i cukier. Przykrywamy i dusimy. W tym czasie przygotowujemy pulpeciki, co jakiś czas zaglądając jednak do patelni i mieszając nasz sos.
W międzyczasie wstawiamy wodę na makaron, a następnie do miski wkładamy mięso mielone, dodajemy jajko, oraz ewentualnie namoczoną w mleku bułkę. Przeciskamy przez praskę dwa ząbki czosnku, a cebulkę ścieramy na tarce o małych oczkach. Dodajemy sos sojowy, sól, pieprz, bazylię i wszystko dokładnie wyrabiamy, jak na kotlety mielone. Następnie formujemy małe pulpeciki, moje najczęściej mają wielkość małego orzecha włoskiego.
Wracamy do naszego sosu. Mieszamy go i delikatnie blendujemy blenderem ręcznym, aby uzyskać bardziej gładką konsystencję. Następnie uformowane pulpeciki wrzucamy do sosu. Przykrywamy przykrywką i dusimy około 10 minut. W tym czasie kończymy gotowanie makaronu. Ugotowany makaron odcedzamy, wykładamy na talerz, polewamy sosem i posypujemy do smaku parmezanem.
Smacznego!!!
Świąteczne pierniczki
Bez czego nie wyobrażacie sobie świąt?
U mnie nie mogą się odbyć bez obowiązkowych pierniczków na choinkę. Mamy już taką tradycję, że co rok pieczemy pierniki, własnoręcznie je ozdabiamy, a później lądują na choince i w naszych brzuchach 🙂 Przepis na te pierniki z roku na rok ulepszam. W tym roku piekliśmy je dość późno, bo raptem 10 dni przed świętami, ale przepis ten jest na tyle uniwersalny, że nie muszą one długo „leżakować”. Wprawdzie z dnia na dzień miękną, ale nawet na drugi dzień po upieczeniu nadają się do jedzenia i nie są twarde jak kamień. W naszym przypadku jest to bardzo ważne, gdyż posiadam kilku piernikowych „łasuchów” na czele z moim psem, który z lubością kradnie je z choinki. W efekcie zdarza nam się piec pierniki na choinkę dwukrotnie podczas jednych świąt, bo znikają w nieznanych okolicznościach…
Przepis jest bardzo łatwy, ja łamiąc wszelkie zasady, wyrabiam ciasto w mikserze. Szkoda mi czasu na mozolne ugniatanie, a nie tracą na smaku pozostawiając czas na inne świąteczne zadania.
Choinkowe pierniczki
Składniki:
- 500 g mąki pszennej (ja używam tortowej) + trochę na podsypywanie stolnicy
- 200 g masła (ja używam zawsze masła min. 82% tłuszczu)
- 4 żółtka
- 150 g cukru pudru
- 150 ml miodu (u mnie był użyty miód wielokwiatowy)
- 40 g przyprawy piernikowej lub korzennej
- 2 łyżki kakao gorzkiego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
EWENTUALNIE: 1 zółtko i 1 łyżka mleka, do smarowania pierników, aby były błyszczące.
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Wszystkie suche składniki, czyli mąka, cukier, przyprawa, kakao i proszek do pieczenia wsypujemy do miski miksera i włączamy go na najmniejsze obroty, aby się wymieszały.Po krótkiej chwili zaczynamy dodawać masło pokrojone na drobne kawałki. Podnosimy odrobinę obroty miksera i czekamy, aż masa stanie się w miarę jednolita, wówczas dodajemy płynny miód. TIP: Jeżeli miód się skrystalizował można go włożyć na krótką chwilę do mikrofalówki, lub przełożyć do miseczki i położyć nad parującą gorącą wodą. Mieszamy składniki do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji, a następnie dodajemy stopniowo po jednym żółtku i dalej mieszamy. Po uzyskaniu jednolitej, zbitej masy, całość przekładamy na stolnicę podsypaną mąką, i wałkujemy na cienki, około 5 mm, placek. W tym momencie najczęściej do dzieła wkraczają dzieci, które wyciskają różnorakie kształty foremkami. TIP: Jeżeli chcemy powiesić pierniczki na choince musimy im zrobić dziurki, idealnie się do tego nadają słomki do napojów, którymi wykrawamy małe kółeczka w miejscu gdzie będziemy chcieli przymocować zawieszkę. Wycięte kształty przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, można je dodatkowo posmarować żółtkiem rozbełtanym z mlekiem, wówczas po upieczeniu będą błyszczące. Ja jednak zawsze ozdabiam je lukrem, czekoladą, czy kolorowymi pisakami do ciast, więc ich smarowanie pomijam. Posmarowane, bądź nie 🙂 pierniki wkładamy do nagrzanego piekarnika na 8-10 min. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.
Wystudzone pierniki dekorujemy wedle uznania.
Smacznego!!!
Omlet kokosowy z owocami
Omlet kokosowy to jedno z naszych ulubionych śniadań. Nie jest bardzo pracochłonny, więc można go przygotować w około 20 minut + 10 minut oczekiwania, aż mąka napęcznieje. Pewnie to więcej, niż proste kanapki, ale smak rekompensuje wszystko. Ja najczęściej przygotowuje masę na omleta przed prysznicem, odstawiam, idę wziąć prysznic i obudzić dzieci.
Omlet kokosowy z owocami
Składniki na 2 omlety:
- 2 jajka
- 100 ml mleka kokosowego
- 2 łyżka mąki kokosowej
- 1 banan
- 2 łyżeczki syropu klonowego
- olej kokosowy do smażenia
- dowolne owoce (maliny, borówki, truskawki, itp.)
Sposób przygotowania:
Do dużego kubka wbić jajko, dodać mleko, mąkę, banana, syrop klonowy. Zblendować wszystkie składniki razem i odstawić na minimum 10 minut. Po tym czasie jeszcze raz rozmieszać, ciasto powinno mieć konsystencję dość gęstą, podobną do majonezu. Na średniej patelni rozgrzać olej kokosowy, wylać około pół porcji przygotowanego płynu. Przykryć patelnię przykrywką i zmniejszyć moc kuchenki, ja zwykle smażę na poziomie 4 (kuchnia indukcyjna ze skalą 1-9). Tak smażymy około 5-7 minut. Następnie przerzucamy omleta na drugą stronę. Można to zrobić wykorzystując dwie przykrywki, lub szeroką łopatką. Omlet jest dość delikatny. Mnie samej często się zdarza, że podczas przerzucania się lekko rozleci, ale układam go na drugiej stronie i smażę kolejne 3-5 minut. Zwykle skleja się i wygląda idealnie.
Zdejmujemy omlet z patelni na talerz, układamy na połowie owoce (dowolne, tu użyłam maliny, truskawki i borówki, ale super smakuje również z mango, brzoskwiniami, czy gruszką). Składamy na pół, po wierzchu można jeszcze polać w razie potrzeby syropem klonowych, ale dla mnie jest już wystarczająco słodki.
Smacznego!!!
Zupa cebulowo-serowa
Zupa serowo-cebulowa „przybyła” do nas kilka lat temu. Była objawieniem, po wizycie u naszych bliskich, poznańskich znajomych. Z czasem uległa licznym modyfikacją i jest teraz jedną z ulubionych zimowych zup w mojej rodzinie. Podajemy ją z grzankami, bagietką lub groszkiem ptysiowym. Wszystkie opcje smakują fantastycznie. Według mnie jest to idealna zupa na zimowy czas, treściwa i bardzo pożywna, mimo iż bezmięsna.
Zupa cebulowo-serowa
Składniki
- 2 pory
- 4 duże cebule
- masło klarowane
- 1l bulionu warzywnego, TIP: jeżeli nie masz bulionu, możesz użyć kostki bulionu warzywnego (2 kostki na 1 litr wody)
- 1 łyżeczka suszonego tymianku
- 1 łyżeczka suszonego rozmarynu
- 100 g sera (ja używam najczęściej mozzarelli lub chedara)
- 3 opakowania 100g serka topionego (ja używam Emmentaller)
- bagietka
- 1 łyżeczka suszonego koperku
- 3 ząbki czosnku
- 1/4 kostki masła
- sól i pieprz do smaku
Sposób wykonania:
Pora oczyszczamy i kroimy na drobne plasterki, nie muszą być idealnie równe. Cebulę obieramy i siekamy. 2 ząbki czosnku obrać i również drobno posiekać. Na patelni rozgrzać około 1 łyżkę masła klarowanego. Na rozgrzane masło wrzucić cebulkę, poddusić około 3 minuty, aż się zeszkli, dodać czosnek i pora. Całość dusić jeszcze około 10 minut, tak aby wszystkie warzywa były dobrze uduszone i zeszklone. W osobnym garnku zagotować bulion, dodać podduszone cebulę i pora, a następnie gotować na małym ogniu około 10 minut. Dodać tymianek i rozmaryn oraz serki topione i gotować kolejne 10 minut. Po tym czasie zupę zblendować przy użyciu blendera ręcznego na gładki krem. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Zetrzeć na tarce o grubych oczkach ser żółty.
W międzyczasie przygotować grzanki i masło. 1/4 kostki masła rozetrzeć z 1 ząbkiem czosnku i koperkiem. Posolić delikatnie i wymieszać. Bagietkę pokroić na kromki, posmarować masłem z czosnkiem i koperkiem, a następnie wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 7-10 minut, tak aby masło się roztopiło a kromki przypominały grzanki.
Zupę nalać do miseczek, posypać obficie serem startym na tarce i dodać grzankę.
Smacznego!!!
Moje imprezowe rolki a’la sushi
Sushi jest jednym z ulubionych dań w naszym domu. Wszyscy, jak jeden, uwielbiamy, każdy z nas ma jednak swoje inne upodobania. Ja, osobiście, uwielbiam wręcz z surowym tuńczykiem. Młodsza córka nie przepada za surową rybą, więc preferuje pieczonego łososia. Każdy z nas lubi inaczej :-). Wyprawa na sushi to dla wszystkich z nas przyjemność, lecz z uwagi na codzienne obowiązki nie często udaje nam się razem gdzieś wybrać.
Jakiś czas temu, po namowie rodziny zdecydowałam się przygotować moje rolki. Nie piszę specjalnie, że to sushi, ale rolki a’la sushi. Nie jestem znawcą tego tematu, a jedynie smakoszem, który lubi zajadać się tym daniem. Podejrzewam, że przez ortodoksyjnych sushi specjalistów, mogą zostać uznane za profanację, lub coś podobnego. Jednakże u nas w domu moje rolki są uwielbiane, są też genialną i zawsze sprawdzającą się przekąską na przyjęciu, lub spotkaniu towarzyskim. Zawsze robią mega wrażenie. Jeżeli cię zainteresowałam, to zapraszam do przepisu.
Rolki a’la sushi
Składniki
- 1 paczka ryżu (ja najczęściej kupuję House of Sushi)
- 150 ml octu ryżowego
- 1 łyżka cukru trzcinowego
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 opakowanie alg morskich do sushi
- 150 g tuńczyka
- 150 g łososia
- 1 ogórek zielony
- 1 avokado
- 1 mango
- wasabi w paście
- majonez
Sposób wykonania:
- Pierwszy etap to ugotowanie ryżu. Przed włożeniem ryżu do garnka płucze go bardzo dokładnie, używając do tego miski i sitka z małymi oczkami, takimi aby ryż przez nie nie przeleciał. Wsypuję ryż do sitka i nalewam wody do miski. Wkładam sitko do miski z wodą i mieszam łyżką. Wyjmuje sitko, wylewam wodę, a następnie nalewam świeżą i ponownie płuczę ryż. Czynność tę powtarzam tak długo, aż uznam że woda jest czysta, wówczas przekładam ryż do garnka, dolewam czystej, zimnej wody w ilości podanej na opakowaniu ryżu. Proporcje woda/ryż zawsze podane są tam podane i uzależnione od rodzaju ryżu jaki zakupiłaś. Stawiam garnek na gazie i gotuję zgodnie z przepisem na opakowaniu, odmierzając czas od momentu zagotowania.
- W międzyczasie przygotujemy sos/zaprawę do ryżu. Do małego rondelka wlewam ocet ryżowy, dodaje cukier, sos sojowy oraz sól. Stawiam na małym gazie i mieszając podgrzewam do czasu rozpuszczenia cukru, ale pilnując aby nie zagotować zaprawy. Ja używam cukru trzcinowego, ale zwykły biały też będzie dobry. TIP: Mój ryż ma lekko kremowe zabarwienie wynikające z użycia sosu sojowego i cukru, które lekko go zabarwiają. W restauracjach sushi ryż jest idealnie biały, ale mnie tak bardziej smakuje. Jeśli chcesz uzyskać idealnie biały ryż zrezygnuj z sosu sojowego, a dodaj 1 płaską łyżeczkę soli i biały cukier.
- Gdy ryż już jest ugotowany zalewam go ciepłą zaprawą, mieszam dokładnie w garnku, przykrywam przykrywką i odstawiam na 20 minut. Po tym czasie przekładam do drewnianej miski i pozostawiam do ostudzenia. Można ryż przygotować wcześniej i przechowywać w lodówce do czasu użycia (dobę), ale przed użyciem dobrze jest wyjąć na 1-2 godziny wcześniej, aby się ogrzał do temperatury pokojowej.
- Przed rolowaniem kroimy na paski rybę, awokado, ogórka zielonego i mango. W osobnej miseczce mieszamy 4 duże łyżki majonezu oraz 1-2 łyżeczki wasabi.
- Przechodzimy do etapu rolowania. Na desce układamy matę do formowania sushi, następnie jeden arkusz alg morskich. Na aldze rozkładamy warstwę ryżu na powierzchni około 3/4 całej algi, zostawiając około 1/4 aby zakleić rolkę. Następnie smarujemy na ryżu cienką warstwę sosu majonezowego i układamy paski po całej długości rolki ryby, ogórka, awokado lub mango. Ja zawsze układam jeden rodzaj ryby i do tego dwa składniki warzywno-owocowe czyli np. ogórek + awokado, mango + awokado. Gdy ułożymy już wszystkie składniki zwijamy rolkę łapiąc za brzeg maty i lekko dociskając do środka. TIP: Jeżeli alga na końcu nie chce się łatwo dokleić można brzeg delikatnie przesmarować sosem majonezowym, aby się łatwiej skleiło. To brzmi trudno, ale uwierz domowe rolki są mega proste i zabierają niewiele czasu.
- Zwiniętą rolkę kroimy na plasterki 1-1,5 cm bardzo ostrym nożem, podajemy z sosem sojowym, wasabi oraz marynowanym imbirem.
Smacznego!!!





















































