Idealna przystawka – tatar z łososia z mango i awokado

Weekend to idealny czas na spotkania towarzyskie. Ostatnio przeczytałam, że systematyczne spędzanie czasu z ludźmi, których lubimy i którzy są nam bliscy, wydłuża nam życie. Oznacza to, że powinniśmy dbać o częste, systematyczne spotkania ze znajomymi, przyjaciółmi i rodziną.

Takie spotkania są idealną okazją do dzielenia się z bliskimi pysznym jedzeniem. Dzisiejsze danie, to idealna przystawka, mogąca się pojawić na każdym spotkaniu towarzyskim. Detronizuje króla, czyli tatara z wołowiny, a co więcej, według mnie jest jego lżejszą, przepyszną wersją. Dodatki w postaci mango i awokado dodają mu smaku i słońca, przywołując letnie, egzotyczne nuty.

Tatar z łososia z mango i awokado

Składniki (na 4 porcje):

  • 400 g świeżego łososia,
  • 1 dojrzałe awokado,
  • 1 dojrzałe mango,
  • 1 cebula szalotka,
  • główka czosnku, ale w daniu wykorzystujemy jedynie 2-4 ząbki,
  • 1 łyżka sosu sojowego,
  • 1 łyżka sosu terijaki,
  • 1 łyżka sosu rybnego,
  • 2 łyżki oleju sezamowego,
  • sok wyciśnięty z 1 limonki,
  • 1 płaska łyżeczka sambal olek,
  • 2 łyżki białego sezamu,
  • sól i pieprz do smaku,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Do małego, kamiennego naczynia wkładamy czosnek (w całości, bez obierania). Wkładamy do piekarnika i pieczemy 40 minut, w tym czasie przygotowujemy resztę składników.

Awokado i mango obieramy i drobno kroimy. Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości, zdejmujemy skórę. Tak przygotowanego łososia kroimy w drobną kostkę, lub wkładamy do malaksera i siekamy (ja preferuje wersję krojoną, lubię, gdy są wyczuwalne kawałki ryby w daniu). Cebulę obieramy, siekamy bardzo drobno. Sezam wsypujemy na rozgrzaną patelnię i prażymy do uzyskania złotego koloru. W kubeczku mieszamy sos rybny, sojowy, terijaki, sok z limonki, olej sezamowy. W międzyczasie wyjmujemy z piekarnika upieczony czosnek.

Do naczynia wkładamy pokrojonego łososia, cebulkę. Do małej miseczki wciskamy upieczone 2-4 ząbki czosnku (ilość jest uzależniona, od tego czy lubicie smak czosnku w dania), dodajemy odrobinę wcześniej przygotowanego sosu i rozcieramy na gładką masę. Roztartą masę przekładamy do miseczki z łososiem, wlewamy resztę sosu, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Mieszamy wszystko dokładnie, na końcu dodajemy uprażone ziarna sezamowe.

Wykładamy na talerz, układając warstwami, najpierw rybę, później mango a na wierzchu awokado. Całość posypujemy sezamem.

Smacznego!!!

Pomysł na pyszny i elegancki obiad – łosoś na puree z kalafiora

Zbliża się długi weekend, a skoro będzie więcej wolnego czasu, jest możliwość przygotowania pysznego odświętnego obiadu. A może potrzebujecie pomysłu na eleganckie danie, którym zaskoczycie swoich gości? Ten dzisiejszy przepis to idealne rozwiązanie.

Jak zwykle u mnie, przygotowuje się to danie wyjątkowo szybko. Mało tego można zamarynować rybę wcześniej i wstawić do lodówki, później wstawić do gorącego piekarnika, a w czasie pieczenia przygotować puree i gotowane warzywa. Wierzcie mi, że smak tego dania powali wszystkich. U nas wszyscy byli zachwyceni. Serdecznie polecam!!!

Łosoś na puree kalafiorowym z warzywami

Składniki (dla 4 osób):

  • 4 dzwonki z łososia,
  • sól,
  • pieprz,
  • świeży rozmaryn i tymianek, kilka gałązek,
  • 4 łyżki sosu sojowego,
  • 2 łyżki syropu klonowego,
  • 1/2 cytryny,
  • oliwa z oliwek,
  • 1 duży kalafior,
  • 1/2 szklanki mleka,
  • natka pietruszki,
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 100 g masła
  • 1/2 opakowania mrożonej marchewki
  • 1/2 opakowania mrożonej fasolki szparagowej
  • 2 łyżki miodu

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Łososia myjemy, osuszamy. Naczynie żaroodporne, w którym będziemy piec łososia smarujemy oliwą z oliwek, na spód rzucamy kilka gałązek rozmarynu i tymianku. Układamy w naczyniu łososia, polewamy sosem sojowym, syropem klonowym i sokiem wyciśniętym z cytryny. Posypujemy solą i pieprzem, układamy na wierzchu resztę rozmarynu i tymianku (jeżeli nie mamy świeżego, można posypać suszonym). Wkładamy do piekarnika na 20 minut.

W międzyczasie gotujemy kalafiora w osolonej wodzie z 1/2 szklanki mleka. Ja zwykle gotuję kalafior około 10 minut i wrzucam go na wrzącą wodę. W drugim garnku zagotowujemy osoloną wodę i gotujemy 10 minut marchewkę i fasolkę szparagową. Ugotowanego kalafiora i warzywa odcedzamy. Kalafior przekładamy do naczynia, dodajemy 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej, odrobinę pieprzu i 50 g masła i ubijamy ubijakiem do ziemniaków, lub blendujemy belnderem. Na patelni rozgrzewamy resztę masła, dodajemy miód mieszamy i wrzucamy ugotowaną marchew i fasolkę. Chwilę podsmażamy, aby masło z miodem okleiło warzywa.

Przekładamy wszystko na talerz, puree posypujemy natką pietruszki. Smacznego!!!

 

Jajka na szpinaku z łososiem

Dziś kolejna propozycja na zdrowe białkowo-tłuszczowe śniadanie. Tak sobie myślę, że takie śniadania to niezły „kop” na cały dzień. Mnie po takim solidnym śniadaniu długo „trzyma” i nie czuję się głodna co najmniej do południa… Wprawdzie w temacie odżywiania teorii jest kilka, jedna mówi, że bezwzględnie należy spożywać posiłki w małych odstępach czasu, inna zaś, że należy jeść wtedy, gdy czujemy się głodni. Mnie samej zdecydowanie bliżej jest do tej drugiej, w zasadzie głównie dlatego, że gdy rzucam się w wir codziennych obowiązków, zwyczajnie zapominam o tym, by jeść co 3 godziny. Takie zaś „solidne” białkowo-tłuszczowe śniadanie daje mi dużego „powera” i spokój do obiadu. Nie mam uczucia ssania w żołądku w okolicy 10, nie rzucam się też wygłodniała na kolejny posiłek. Dla mnie takie rozwiązanie jest idealne.

Dodatkowo czytałam ostatnio, że białkowo-tłuszczowe śniadanie to idealny sposób na podkręcenie metabolizmu i muszę się przyznać, że ta teoria bardzo, ale to bardzo mi odpowiada. Jeśli Wam też, to proponuję wypróbować nowy przepis 🙂 Smacznego!!!

Jajka w koszulce na szpinaku z łososiem

Składniki (2 porcje):

  • 4 jajka
  • 1 opakowanie szpinaku 250g
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka masła klarowanego
  • 1 opakowanie łososia wędzonego w plastrach 100g
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka syropu z agawy
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1/4 łyżeczki curry
  • 2-3 łyżki siekanego szczypiorku
  • 2 łyżki octu spirytusowego (do gotowania jajek)

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy. Szpinak myjemy, osuszamy w suszarce do sałaty. Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, dodajemy cebulkę i czosnek i chwilę dusimy. Po jakiś 3-5 minutach dodajemy osuszony szpinak. Przesmażamy krótko, aż szpinak zmięknie, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Podduszony szpinak przekładamy na talerz. Na wierzch układamy plasterki łososia.

Do garnka wlewamy wodę, dodajemy ocet spirytusowy i gotujemy. Jajko wbijamy do małej miseczki. Gdy woda w garnku zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką aby wywołać, tzw. wir, w środek wiru wrzucamy jajko. Zmniejszamy ogień i gotujemy jajko 2,5-3 minut, w zależności jak bardzo płynne jajko lubicie. Po tym czasie wyjmujemy jajko z garnka łyżką cedzakową. Z kolejnymi jajkami postępujemy analogicznie. Jajka układamy na szpinaku z łososiem.

Do kubka wlewamy oliwę z oliwek, dodajemy ocet jabłkowy, syrop z agawy i musztardę oraz curry, mieszamy dokładnie i polewamy po jakach. Posypujemy po wierzchu solą, pieprzem i szczypiorkiem.

Smacznego!!!

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Co rok jest u nas w domu ta sama sytuacja… gdy nadchodzi sezon szparagowy pojawiają się one u nas na stole tak często jak tylko się da. Uwielbiam szparagi, mogła bym je jeść non stop, ale po kilkunastu dniach moja rodzina zaczyna protestować. Dla nich szparagi każdego dnia to za dużo, dla mnie, niestety, nie. Ale dzięki tej mojej miłości do szparagów, podczas tego bardzo krótkiego sezonu zawsze pojawia się jakaś nowa, szparagowa, perełka 🙂 Tym razem jest to lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską.

Pewnie dla niektórych połączenie łososia z szynką jest zaskakujące, ale wierzcie mi, warto to wypróbować. Od pewnego czasu, po warsztatach kulinarnych z Tomkiem Jakubiakiem, polubiłam się z połączeniem ryby i mięsa. Genialnie smakuje np. tatar z łososia ze skwarkami z boczku 🙂 polecam wypróbować. A w dzisiejszym daniu łosoś z szynką parmeńską, komponuje się wyśmienicie, do tego delikatne, lekko twardawe szparagi, cytrynowy sos beszamelowy i makaron. Po prostu, niebo w gębie. Kto z Was spróbuje, na pewno nie będzie żałował. Danie to idealnie sprawdzi się na różnorakie przyjęcia, można przygotować wcześniej, wstawić do lodówki, a upiec tuż przed podaniem.

Smacznego!!!

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Składniki:

  • 750 g  filetu łososia
  • 2 pęczki zielonych szparagów
  • 100 g szynki parmeńskiej (u mnie to było 10 plasterków)
  • płaty lasagne (u mnie 12 sztuk)
  • 50 g parmezanu w płatkach

Sos beszamelowy:

  • 125 g  parmezanu
  • 100 g masła
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 750 ml mleka
  • skórka starta z 1 cytryny
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól, pieprz
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • odrobina oliwy z oliwek (około 1 łyżka, aby wysmarować naczynie)

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności przygotowujemy sos beszamelowy. Cytrynę myjemy dokładnie, sparzamy gorącą wodą, ścieramy skórkę i wyciskamy sok do małego naczynia.  W garnku rozpuszczamy masło, do rozpuszczonego masła dodajemy mąkę i krótko przesmażamy. Gdy już zaczyna lekko żółknąć dodajemy mleko i dokładnie mieszamy w celu usunięcia grudek. Gotujemy, aż sos się zagotuje i zgęstnieje, mieszając cały czas. W trakcie gotowania dodajemy sól, pieprz i gałkę muszkatołowa. Do ugotowanego sosu dodajemy skórkę z cytryny i sok cytrynowy oraz parmezan. Dokładnie mieszamy i zdejmujemy z ognia.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, dół-góra, bez termoobiegu. W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1 łyżeczką soli. W międzyczasie myjemy łososia, osuszamy go, wyjmujemy ewentualne ości i kroimy w paski, mniej więcej, 1-1,5 cm. Szparagi myjemy, osuszamy, odłamujemy zdrewniałe końce i kroimy wzdłuż. Naczynie żaroodporne (u mnie był to prostokąt 20 x 28 cm),  smarujemy dokładnie oliwą z oliwek. Do gotującej wody wkładamy po 2-3 płaty lasagne, gotujemy je około 5 minut i wyjmujemy, układamy w naczyniu żaroodpornym.

TIP: Ja gotowałam po 4 płatki, bo tyle mieści się na jednej warstwie naczynia. Po ugotowaniu porcji wkładałam następną, a w międzyczasie układałam wkład lasagne. 

Na warstwę makaronu wykładamy dosłownie 2-3 łyżki sosu beszamelowego, rozsmarowujemy, a następnie układamy kolejno szparagi, na zmianę z łososiem. Posypujemy solą i pieprzem. Następnie przykrywamy to kilkoma plasterkami szynki parmeńskiej i wykładamy porcję sosu beszamelowego. Układamy kolejną obgotowaną porcję makaronu i postępujemy ponownie tak samo układając kolejną warstwę. Na wierzch kładziemy znów makaron, smarujemy go sosem i posypujemy obficie parmezanem w płatkach. Tak przygotowaną lasagne wkładamy do nagrzanego piekarnika na 30 minut. Wyjmujemy, kroimy na kawałki i podajemy. Wyśmienicie smakuje w letni dzień z lampką białego wina. Polecam i smacznego!!!

 

Początek sezonu grillowego – łosoś w folii

Kolejny weekend rozpieszczał nas pięknym słońcem wobec czego sezon grillowy można uznać za w pełni rozpoczęty. Wprawdzie pierwszy raz odpaliliśmy grilla jeszcze w marcu, ale te dwa ostatnie weekendy to już było grillowanie na całego. Jak zwykle pojawiły się klasyki, czyli kiełbaska biała i czerwona, kaszanka, którą ja piekę w folii z cebulką i przyprawami, karkówka, indyk, piersi z kurczaka… czyli nasz polski standard. Osobiście jednak wolę z grilla coś lżejszego, wiec pojawiają się u nas również grillowane warzywa oraz ryby. Dziś proponuję Wam prostego w przygotowaniu i bardzo smacznego łososia. Ja marynuje go przynajmniej dwie godziny wcześniej, aby dobrze przeszedł przyprawami. Idealnie jest gdy uda się zamarynować go dzień wcześniej. Serdecznie polecam wypróbować ten przepis, zwłaszcza, że kolejny weekend również ma być słoneczny 🙂

Ja łososia podałam go z prostą sałatką z sosem balsamicznym. Do miksu sałat dorzuciłam pomidorki koktajlowe, truskawki i trochę czerwonej cebuli. Całość smakowała obłędnie. Oczywiście przepis ten można również wykorzystać piekąc łososia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20-25 minut.

Łosoś z grilla pieczony w folii

Składniki (na 3 duże porcje):

  • 3 kawałki łososia ze skórą po około 150-200 g
  • 3 ząbki czosnku
  • około 1/2 łyżeczki soli gruboziarnistej
  • 1/2 papryczki chilli
  • 1/2 limonki
  • 2 cm kawałek imbiru
  • pęczek kolendry
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka miodu
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości. Czosnek obieramy, papryczkę chilli oczyszczamy z pestek i drobno kroimy, imbir obieramy ze skórki. Do moździerza wrzucamy pokrojone na plasterki ząbki czosnku i dodajemy gruboziarnistą sól. Rozcieramy sól z czosnkiem, do roztartej masy dodajemy drobno pokrojoną papryczkę chilli, korzeń imbiru ścieramy na tarce o drobnych oczkach i również dodajemy do masy z czosnku i soli. Dalej rozcieramy do uzyskania papki. Kolendrę myjemy, siekamy dodajemy do naszej masy w moździerzu. W następnej kolejności do moździerza wlewamy oliwę z oliwek, sok wyciśnięty z limonki oraz miód. Wszystko dokładnie rozcieramy.

Odrywamy kawałek folii aluminiowej wielkości kartki A4, na środek kładziemy kawałek łososia, wierzch łososia smarujemy łyżką naszej marynaty uważając aby posmarować również boki ryby. Następnie składamy folię wzdłuż, a następnie boki, tak aby uzyskać formę zapakowanej paczki. Tak przygotowane „pakiety” wkładamy do lodówki, aby się zamarynowały.

Po czasie jaki przeznaczyliśmy na marynowanie (minimum 2 godziny) rozpalamy grilla. Na rozgrzane palenisko kładziemy nasze pakieciki i grillujemy około 25-30 minut. Upieczoną rybę zdejmujemy z grilla, wypakowujemy z folii i podajemy.

Smacznego!!!

Łosoś wędzony i jajko w koszulce, moje połączenie idealne

Uwielbiam poranki, kiedy mam chwilę więcej i mogę przygotować coś niecodziennego. Zwykle, gdy pędzimy rano do szkoły to na śniadanie królują jaglanka, owsianka, albo jajecznica. Gdy nie jedziemy na 8, tylko później, albo w weekendy, jest więcej czasu, więc można zaszaleć. Wówczas powstają u nas różne śniadaniowe cuda, naleśniki, placki, racuchy, sałatki, tarteletki, czy muffiny 🙂 Śniadanie jemy leniwie, popijamy wodą z miętą i cytryną, taki poranny rozruch to prawdziwy relaks, który daje kopa na cały dzień.

Postanowiłam wiec podzielić się z Wami  jednym takim śniadaniowym przepisem, którego głównymi składnikami są jajko w koszulce i wędzony łosoś. Ja osobiście, bardzo lubię to połączenie. Nawet solo, bez żadnych dodatków smakuje wyśmienicie, a połączeniu z warzywami w sałatce jest równie dobre, jeśli nie lepsze, a dodatkowo porcja zdrowych warzyw w pakiecie. Co Wy na to? Proponuje wypróbować…

Smacznego!!!

Sałatka z wędzonym łososiem i jajkiem w koszulce

Składniki (na 2 porcje):

  • 2-3 garści miksu różnych sałat (ja kupuje różne rodzaje i mieszam w dowolnych proporcjach, ale sprawdzi się również sam szpinak, rukola, czy roszpunka, czy każdy inny, tzw. gotowiec)
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 100 g wędzonego łososia
  • 4 łyżki kukurydzy z puszki
  • 2 łyżki kaparów
  • 4 jajka
  • pęczek szczypiorku drobnego
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
  • sól i pieprz
  • 50 ml octu spirytusowego

Sposób przygotowania:

Do garnka wlewamy wodę, dodajemy ocet spirytusowy i gotujemy. Jajko wbijamy do małej miseczki. Gdy woda w garnku zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką aby wywołać, tzw. wir, w środek wiru wrzucamy jajko. Zmniejszamy ogień i gotujemy jajko 2,5-3 minut, w zależności jak bardzo płynne jajko lubicie. Po tym czasie wyjmujemy jajko z garnka łyżką cedzakową. Z kolejnymi jajkami postępujemy analogicznie.

W międzyczasie myjemy sałaty, kroimy w kostkę paprykę, łososia rozdrabniamy na mniejsze kawałki, odsączamy kukurydzę i kapary. Na spód miski, bądź talerza wykładamy sałatę, łososia, paprykę, kukurydzę. Na wierzch kładziemy ugotowane jajka, posypujemy szczypiorkiem i kaparami. Do szklanki lub miseczki wlewamy oliwę z oliwek, ocet jabłkowy, musztardę i miód. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy sosem po wierzchu sałatki ::-) smacznego!!!

 

Zielone curry z łososiem i zielonymi warzywami

Jakiś czas temu spędziłam pasjonujący weekend na warsztatach z kuchni tajskiej. Efektem tego była kumulacja różnorakich dań inspirowanych kuchnią tajską u nas w domu. Curry, pad thai, mleko kokosowe, ryż jaśminowy to dania odmieniane w ostatnich dniach przez wszystkie kulinarne przypadki.

Ponieważ nigdy jeszcze nie byłam w Tajlandii (cały czas jest to plan na kolejne zimowe wakacje) wszystkie moje wcześniejsze dania tajskie były swoistą inspiracją na podstawie licznych wizyt w lokalnych tajskich restauracjach, czy barach. Teraz zaopatrzona w dodatkową wiedzę postanowiłam trochę więcej poszaleć. Efektem tych szaleństw jest jedno z lepszych wydań tajskiego zielonego curry jakie udało mi się przyrządzić. Danie jest bardzo smaczne, ja osobiście nie robię go jakoś wyjątkowo pikantnie, gdyż moje dziecko nie przepada za bardzo ostrą kuchnią. Jeśli ktoś chce ostrzej, sugeruje dodać więcej pasty curry 🙂 Smacznego

Zielone curry z łososiem i zielonymi warzywami

Składniki (4-6 porcji):

  • 1 duża łyżka zielonej pasty curry
  • 1 opakowanie mleka kokosowego 400 g
  • 1 łyżka cukru kokosowego
  • 400 g  łososia surowego
  • 50 ml wody
  • 1/2 cukini
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 1/2 główki brokuła
  • 4 liście kafiru
  • 1 limonka
  • 3 łyżki sosu rybnego
  • pęczek kolędry
  • 1 szklanka ryżu
  • gwiazdka anyżu, kora cynamonu, do gotowania ryżu
  • 2 łyżki oleju
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

W garnku zagotować 3 szklanki wody, dodać małą łyżeczkę soli, wrzucić korę cynamonu oraz anyż, dosypać ryż i gotować około 15 minut, aż ryż wciągnie całą wodę. W międzyczasie pokroić łososia w grubą kostkę. Warzywa umyć, brokuła podzielić na małe gałązki, seler i cukinię pokroić na kawałki.

Na patelni podgrzać olej, dołożyć pastę curry i chwilę smażyć. Podlać wodą i dodać dwie łyżki mleka kokosowego. Zagotować, a następnie dodać cukier i sos rybny. Na patelnię wrzucić łososia i chwilę smażyć. Następnie dodać warzywa oraz liście kafiru i dusić pod przykryciem około 5 minut. Po tym czasie wlać resztę mleka kokosowego, zagotować, zmniejszyć gaz i gotować już bez przykrycia kolejne 5-7 minut, co jakiś czas mieszając. W międzyczasie pokroić kolendrę. Ugotowane curry doprawić sokiem z limonki, solą i pieprzem, a następnie posypać kolendrą. Podawać z ugotowanym z przyprawami ryżem jaśminowym. Smacznego 🙂

 

 

 

Łosoś pieczony z salsą z mango i awokado

Wiele czasu upłynęło zanim moja młodsza córka zaczęła jeść ryby w wersji oficjalnej. Niestety, jak większość dzieci, nie chciała jeść żadnych ryb, chyba że paluszki, takie jak w przedszkolu, czy później w szkole… No cóż, na hasło „paluszki rybne” mam lekkie dreszcze. Osobiście nie lubię żadnych gotowców, ale zmielone ryby, uformowane w patyki, otoczone niewiadomego pochodzenia bułką tartą, zawsze były dla mnie zniechęcające. Przemycałam więc ryby w najróżniejszych postaciach: pulpeciki w sosie, curry z rybą, różne gulasze i klasyczne panierowane „kotlety”. Najczęściej się udawało. W końcu któregoś dnia na prośbę starszej córki, która dla odmiany, ryby pochłania w ilościach trudnych do wyobrażenia, zrobiłam najprostszego w świecie pieczonego łososia. Do tego salsa z mango i awokado oraz frytki z batatów. I to był strzał w dziesiątkę. Zwykle przygotowuje obiad na dwa dni, tak też było i tym razem. Niestety, albo stety, na drugi dzień nic nie zostało. Julia zachwycona zapachem i salsą z mango postanowiła łososia spróbować i w efekcie spałaszowała prawie wszystko. Od tamtej chwili łosoś przygotowany ten sposób pojawia się u nas regularnie. Czasem z frytkami, czasem z ryżem, ale niezmiennie, wg Julii jest przepyszny :-).

Dodatkową jego zaletą jest to, iż można go bardzo szybko przygotować. Piecze się 25 minut, a w czasie pieczenia, gotujemy ryż i przygotowujemy salsę. Krótko mówiąc, mamy smaczny, zdrowy obiad w troszkę więcej niż 30 minut. Zapraszam więc do przepisu… Smacznego!

Pieczony łosoś z salsą z mango i awokado

Składniki (u mnie dla 4 osób):

  • 600 g  filetu z surowego łososia
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżka sosu teriyaki
  • 3 łyżka syropu klonowego
  • sól i pieprz czarny
  • 1 cytryna
  • 1 dojrzałe mango
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1 papryczka chilli
  • 1 pęczek natki pietruszki lub kolędry
  • 2 torebki ryżu jaśminowego po 100 g

Przygotowanie:

Nastawiamy piekarnik na 180 stopni, góra-dół, bez termoobiegu. Myjemy łososia, osuszamy go ręcznikiem papierowym i kroimy na porcje. Bierzemy naczynie żaroodporne, w którym zmieścimy wszystkie kawałki łososia i smarujemy jego dno oliwą z oliwek. Układamy kawałki łososia, skórą do dołu, w naczyniu. Proces doprawiania łososia ja zaczynam zawsze od składników mokrych, czyli rozsmarowuję  na powierzchni sos teriyaki, później lekko skrapiam 1 łyżką syropu klonowego (reszta syropu jest do salsy), a następnie wyciskam na łososia sok z 1/2 cytryny. Kończę doprawianie posypując łososia solą i pieprzem, według uznania. Tak przygotowanego łososia wkładam do nagrzanego piekarnika na 25 minut.

Gdy łosoś wyląduje w piekarniku, wstawiam wodę i gotuję ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie kroję drobno mango, awokado oraz chilli. Wsypuję wszystko do miski i doprawiam 2 łyżkami syropu klonowego, oraz sokiem z drugiej połówki cytryny. Dodaję sól i pieprz, ale w miarę oszczędnie, siekam drobno natkę, dodaję ją do sałatki, mieszam i gotowe. Gdy łosoś już się upiecze, a ryż ugotuje, wykładam wszystko na talerze i smacznego!!!

Makaron z łososiem, czyli prosty posiłek w 15 minut

Nie wiem czy Wy też tak macie, ale gdy wracam w tygodniu po pracy to zwykle na przygotowanie jakiegoś ciepłego posiłku mam nie więcej niż pół godziny. Oczywiście mogę spędzić w kuchni więcej i pewnie nawet sprawiłoby mi to ogromną frajdę, ale oprócz gotowania czekają na mnie inne obowiązki i przyjemności. Co się wtedy u nas jada? No, najczęściej makaron.

Makarony pojawiają się u nas na tysiąc różnych sposobów, więc z czasem i tu będzie ich bardzo dużo, teraz pokażę Wam jeden z ostatnich. Fajne w nim jest to, że jego przygotowanie to naprawdę maksymalnie 15 minut. Dodatkowo potrzeba dokładnie kilka składników, które na pewno są do dostania w każdym osiedlowym sklepie, czy okolicznej przysłowiowej „Biedronce”. Więc jeśli szukacie pomysłu na szybciutkie danie, to makaron z łososiem poleca się na obiad 🙂

Makaron ze szpinakiem i łososiem

Składniki:

  • 3 ząbki czosnku (ale ja lubię dużo, jeżeli nie przepadasz za czosnkiem weź 1, bądź 2)
  • 1 opakowanie szpinaku świeżego 500 g
  • 200 g łososia wędzonego (tu w przepisie jest wędzony na gorąco, ale ten na zimno również smakuje wyśmienicie)
  • 200 ml śmietany 30%
  • 1 żółtko
  • 1 cytryna
  • 100 g tartego parmezanu
  • 1 opakowanie makaronu 400g
  • oliwa z oliwek do makaronu i smażenia
  • sól i pieprz do smaku

Wstawiamy w dużym garnku wodę na makaron, dodajemy łyżeczkę soli i 1 łyżkę oliwy z oliwek. W międzyczasie myjemy i osuszamy szpinak, rozdrabniamy łososia, obieramy czosnek i kroimy go na drobne, cienkie plasterki, przelewamy śmietanę do kubka i wbijamy do niej żółtko, dodajemy sól, pieprz i mieszamy dokładnie. Gdy woda się zagotuje wrzucamy makaron i gotujemy tak długo jak podaje przepis na opakowaniu.

W tym czasie na patelni podgrzewamy 2-3 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy czosnek i chwilę smażymy. TIP: Trzeba uważać, aby nie przypalić czosnku, ma on wtedy gorzki smak, i może nam zepsuć danie. Następnie na patelnie wrzucamy umyty i osuszony szpinak, ścieramy skórkę z cytryny i chwilę mieszamy, a następnie dodajemy łososia. Wyciskamy sok z połowy cytryny do patelni i mieszamy w miarę dokładnie. Po chwili (około 2-3 minuty) wlewamy rozmieszaną z żółtkiem śmietanę doprawioną solą i pieprzem. Mieszamy wszystko i jeśli makaron w garnku jeszcze nie jest ugotowany, zdejmujemy patelnie z sosem z kuchni. Gdy makaron się ugotuje, odcedzamy go i wrzucamy na patelnie z sosem. Jeżeli patelnia była odstawiona z gazu, stawiamy ją ponownie na kuchni i przesmażamy wszystko razem jeszcze przez jakieś 3 minuty mieszając. Pod koniec smażenia dodajemy połowę parmezanu.

Zdejmujemy patelnię z makaronem z ognia, wykładamy na talerze i posypujemy po wierzchu resztą parmezanu.

Smacznego!!!

 

Moje imprezowe rolki a’la sushi

Sushi jest jednym z ulubionych dań w naszym domu. Wszyscy, jak jeden, uwielbiamy, każdy z nas ma jednak swoje inne upodobania. Ja, osobiście, uwielbiam wręcz z surowym tuńczykiem. Młodsza córka nie przepada za surową rybą, więc preferuje pieczonego łososia. Każdy z nas lubi inaczej :-). Wyprawa na sushi to dla wszystkich z nas przyjemność, lecz z uwagi na codzienne obowiązki nie często udaje nam się razem gdzieś wybrać.

Jakiś czas temu, po namowie rodziny zdecydowałam się przygotować moje rolki. Nie piszę specjalnie, że to sushi, ale rolki a’la sushi. Nie jestem znawcą tego tematu, a jedynie smakoszem, który lubi zajadać się tym daniem. Podejrzewam, że przez ortodoksyjnych sushi specjalistów, mogą zostać uznane za profanację, lub coś podobnego. Jednakże u nas w domu moje rolki są uwielbiane, są też genialną i zawsze sprawdzającą się przekąską na przyjęciu, lub spotkaniu towarzyskim. Zawsze robią mega wrażenie. Jeżeli cię zainteresowałam, to zapraszam do przepisu.

Rolki a’la sushi

Składniki

  • 1 paczka ryżu (ja najczęściej kupuję House of Sushi)
  • 150 ml octu ryżowego
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 opakowanie alg morskich do sushi
  • 150 g tuńczyka
  • 150 g łososia
  • 1 ogórek zielony
  • 1 avokado
  • 1 mango
  • wasabi w paście
  • majonez

Sposób wykonania:

  1. Pierwszy etap to ugotowanie ryżu. Przed włożeniem ryżu do garnka płucze go bardzo dokładnie, używając do tego miski i sitka z małymi oczkami, takimi aby ryż przez nie nie przeleciał. Wsypuję ryż do sitka i nalewam wody do miski. Wkładam sitko do miski z wodą i mieszam łyżką. Wyjmuje sitko, wylewam wodę, a następnie nalewam świeżą i ponownie płuczę ryż. Czynność tę powtarzam tak długo, aż uznam że woda jest czysta, wówczas przekładam ryż do garnka, dolewam czystej, zimnej wody w ilości podanej na opakowaniu ryżu. Proporcje woda/ryż zawsze podane są tam podane i uzależnione od rodzaju ryżu jaki zakupiłaś. Stawiam garnek na gazie i gotuję zgodnie z przepisem na opakowaniu, odmierzając czas od momentu zagotowania.
  2. W międzyczasie przygotujemy sos/zaprawę do ryżu. Do małego rondelka wlewam ocet ryżowy, dodaje cukier, sos sojowy oraz sól. Stawiam na małym gazie i mieszając podgrzewam do czasu rozpuszczenia cukru, ale pilnując aby nie zagotować zaprawy. Ja używam cukru trzcinowego, ale zwykły biały też będzie dobry. TIP: Mój ryż ma lekko kremowe zabarwienie wynikające z użycia sosu sojowego i cukru, które lekko go zabarwiają. W restauracjach sushi ryż jest idealnie biały, ale mnie tak bardziej smakuje. Jeśli chcesz uzyskać idealnie biały ryż zrezygnuj z sosu sojowego, a dodaj 1 płaską łyżeczkę soli i biały cukier. 
  3. Gdy ryż już jest ugotowany zalewam go ciepłą zaprawą, mieszam dokładnie w garnku, przykrywam przykrywką i odstawiam na 20 minut. Po tym czasie przekładam do drewnianej miski i pozostawiam do ostudzenia.  Można ryż przygotować wcześniej i przechowywać w lodówce do czasu użycia (dobę), ale przed użyciem dobrze jest wyjąć na 1-2 godziny wcześniej, aby się ogrzał do temperatury pokojowej.
  4. Przed rolowaniem kroimy na paski rybę, awokado, ogórka zielonego i mango. W osobnej miseczce mieszamy 4 duże łyżki majonezu oraz 1-2 łyżeczki wasabi.
  5. Przechodzimy do etapu rolowania. Na desce układamy matę do formowania sushi, następnie jeden arkusz alg morskich. Na aldze rozkładamy warstwę ryżu na powierzchni około 3/4 całej algi, zostawiając około  1/4 aby zakleić rolkę. Następnie smarujemy na ryżu cienką warstwę sosu majonezowego i układamy paski po całej długości rolki ryby, ogórka, awokado lub mango. Ja zawsze układam jeden rodzaj ryby i do tego dwa składniki warzywno-owocowe czyli np. ogórek + awokado, mango + awokado. Gdy ułożymy już wszystkie składniki zwijamy rolkę łapiąc za brzeg maty i lekko dociskając do środka. TIP: Jeżeli alga na końcu nie chce się łatwo dokleić można brzeg delikatnie przesmarować sosem majonezowym, aby się łatwiej skleiło. To brzmi trudno, ale uwierz domowe rolki są mega proste i zabierają niewiele czasu.
  6. Zwiniętą rolkę kroimy na plasterki 1-1,5 cm bardzo ostrym nożem, podajemy z sosem sojowym, wasabi oraz marynowanym imbirem.

Smacznego!!!