Czasem proces czyszczenia lodówki i zamrażarki zdecydowanie sugeruje, co trzeba w najbliższym czasie zjeść. Tak było i tym razem. Dorsz, który już kilka tygodni leżał w zamrażarce, zdecydowanie domagał się konsumpcji… nie pozostawało nam nic innego jak zrobić szybką zupę rybną. Moim zdaniem to jedna z najprostszych i najlepszych wersji.
Przepis na nią to inspiracja z rozmowy z pewnym łódzkim restauratorem, który robi najlepsze ryby i owoce morza u nas w mieście. Bardzo lubię rozmowy z nim, bo jego nieszablonowe podejście do kuchni zawsze zostawia we mnie mnóstwo pomysłów.
Do zupy użyłam zamrożonego bulionu rybnego, który został po ostatnim gotowaniu. Ale jeśli nie macie bulionu rybnego, dodajcie warzywny i lekko zwiększcie ilość sosu rybnego… Ewentualnie można wykorzystać gotowe kostki bulionowe rybne (lekko gorsza opcja), które można kupić np. w Makro lub w sklepach typu kuchnie świata.
W moim przypadku w zupie wylądował dorsz, który zdecydowanie już chciał opuścić zamrażalnik, ale w zasadzie każdy rodzaj ryby będzie dobry. Może być dorsz, halibut, łosoś, a nawet klasyczny morszczuk, czy mintaj. Pamiętajcie, aby po wrzuceniu ryby nie gotować już za długo, bo są delikatne i się będą rozlatywać.
ZUPA RYBNA – najlepsza i najprostsza!!!
Składniki:
- około 30-40 dkg białej ryby
- około 20-30 dkg krewetek
- 2-3 łyżki oliwy z oliwek
- 2-3 ząbki czosnku
- 1 biała i 1 czerwona cebula
- 1 papryczka chili
- 2-3 łodygi selera naciowego
- 1 średniej wielkości cukinia
- po 1 papryce czerwonej, zielonej i żółtej
- 500 ml bulionu warzywnego lub rybnego
- 1 ½ puszki pomidorów krojonych
- 150 ml białego wina
- 2 łyżki sosu rybnego
- natka pietruszki, świeży tymianek i rozmaryn (opcjonalnie)
- sól i pieprz do smaku
- sok z 1 cytryny
Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki myjemy i osuszamy. Rybę kroimy w kostkę, krewetki oczyszczamy. Zalewamy rybę i krewetki sokiem z cytryny i odstawiamy na czas przygotowania reszty składników. Cebulę i czosnek obieramy i kroimy drobno, z papryczki chili usuwamy nasiona i kroimy. Seler naciowy, paprykę i cukinię kroimy w kawałki. Natkę i zioła myjemy i osuszamy.
Do garnka wlewamy oliwę, podgrzewamy. Na podgrzany olej wrzucamy cebulę, po chwili chili i czosnek, a na końcu seler naciowy. Chwilę smażymy, a następnie wrzucamy pokrojoną paprykę i cukinię. Dusimy całość około 7-10 minut, aż wszystkie warzywa ładnie zmiękną.
Wówczas zalewamy warzywa winem, chwilę gotujemy i mocnym gazie, a następnie dodajemy pomidory krojone i bulion. Całość zagotowujemy, dodajemy sos rybny, doprawiamy solą i pieprzem.
Na gotującą się zupę wrzucamy rybę w kawałkach oraz krewetki. Gotujemy jeszcze dosłownie 3-5 minut, dodajemy zioła i natkę. Mieszamy i rozlewamy na talerze!
Smacznego!!!







W poszukiwaniu weny, czyli risotto pomidorowe z krewetkami
Czasem jest taki wieczór, że mam ochotę na coś dobrego, ale zupełnie nie wiem, co by to miało być… Po powrocie z Włoch makaron, przez jakiś czas odpada, bo jedliśmy makaron na zmianę z pizzą codziennie. I tak chodziłam z kuchni do spiżarni i z powrotem szukając weny, aż znalazłam. I tak powstało to pyszne, kremowe risotto. Przyznam szczerze, że jest B-O-S-K-I-E. Po prostu fantastyczny kremowo-pomidorowy smak, no miód-mailina. Polecam serdecznie na kolację, lunch, wieczorne spotkanie ze znajomymi…
Risotto pomidorowe z krewetkami
Składniki
- 250 g ryżu do risotto
- 1 l bulionu warzywnego lub rybnego
- 250 g krewetek
- 150 g pomidorków koktajlowych
- 1 duży lub 2 mniejsze cebulki szalotki
- 4 ząbki czosnku
- 3-4 łyżki oliwy z oliwek
- 1 duża łyżka koncentratu pomidorowego
- 50 g masła
- 50 g sera parmezan
- 100 ml białego wina
- sól i pieprz do smaku
- pęczek bazylii
Sposób przygotowania:
Krewetki rozmrażamy, obieramy z pancerzyków, oczyszczamy. Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Pomidorki koktajlowe myjemy i kroimy w połówki, bądź ćwiartki. Bazylię myjemy, odkładamy kilka listków do dekoracji, a resztę siekamy.
Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, wrzucamy pół pokrojonego czosnku, a po chwili dodajemy oczyszczone krewetki. Smażymy je chwilę z jednej strony, przewracamy na drugą, również chwilę smażymy i zdejmujemy z patelni, na talerz.
Na pozostałym tłuszczu podsmażamy pokrojone pomidorki około 3 minut, a następnie również przekładamy na talerz.
Na patelnie wlewamy resztę oliwy z oliwek, rozgrzewamy i dodajemy pokrojoną cebulkę i resztę czosnku. Dusimy, aż zmiękną. Wówczas wsypujemy na patelnię ryż i chwilę go smażymy. Podsmażony ryż podlewamy winem, podkręcamy gaz, aby alkohol odparował, pod koniec dodajemy łyżkę koncentratu pomidorowego i mieszamy dokładnie.
Następnie ryż zalewamy częścią bulionu, tak aby lekko przykrył ryż i gotujemy około 15 minut, co jakiś czas uzupełniając bulion. Około 2 minuty przed końcem gotowania dodajemy do ryżu masło i ser, doprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy dokładnie.
Na koniec dodajemy odłożone krewetki i pomidorki oraz siekaną bazylię. Mieszamy wszystko razem i podajemy udekorowane listkami bazylii.







Musaka, czy moussaka nie wiadomo, ale na pewno smacznie
Tygodniowy październikowy urlop spędziliśmy na greckiej wyspie Rodos. Było cudownie i dawno żadne miejsce nie uraczyło mnie tak kulinarnie, jak właśnie ten październikowy Rodos. Było niesamowicie pysznie, kolorowo i po grecku. Jedliśmy dużo i dobrze, zarówno w małych barach, lokalnych, rodzinnych knajpkach, jak i w restauracjach z najwyższymi ocenami. Albo mieliśmy szczęście i czuja do smacznych miejsc, albo tam po prostu wszędzie dobrze karmią.
W jednej z lokalnych restauracji udało nam się na tyle zaprzyjaźnić z właścicielami, że pewnego wieczoru wylądowałam w kuchni. Miałam okazję poprzyglądać się, jak mama naszego przyjaciela gotuje pyszne, tradycyjne greckie potrawy. Przepisami nie była skłonna się podzielić, w sumie się nie dziwię, ale co zobaczyłam to moje. I przyznam się Wam, że największe dla mnie zaskoczenie, to dodawanie ouzo do wielu dań. Na równi z winem, w potrawach lądował również ten napój. I powiem, że ostateczny smak był naprawdę i interesujący.
Z tego też powodu, po powrocie postanowiłam lekko odświeżyć mój przepis na musakę. Dodałam do mięsa w trakcie gotowania ouzo, potem oczywiście jeszcze wino, trochę przypraw i efekt jest niesamowity, a przepis oczywiście poniżej.
Musaka
Składniki (około 4-5 porcji):
Na spód:
- 2 średnie bakłażany
- 2 średniej wielkości ugotowane ziemniaki
- 400 g mięsa wołowego lub w wersji de’lux jagnięcego, może być również mieszane, czy nawet drobiowe w celu ograniczania kalorii
- 1 duża cebula
- 2-3 ząbki czosnku
- 50 ml ouzo
- 100 ml czerwonego wina
- 1 czubata łyżka koncentratu pomidorowego
- 400 g pomidorów w puszce
- 2 łyżeczki oregano
- 1/2 łyżeczki chili
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
- 2-3 listki laurowe
- 1 łyżeczka płaska cynamonu
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki cukru
- 2-3 łyżki oliwy z oliwek
- pieprz do smaku
Na sos beszamelowy:
- 250 ml mleka
- 25 g masła
- 25 g mąki pszennej
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
- pieprz i sól do smaku
- 100 g sera typu parmezan
Do posypania po wierzchu:
- 50 g parmezanu
Sposób wykonania:
Ziemniaki obrać i ugotować, po gotowaniu ostudzić i pokroić w cienkie około 5 mm plasterki.
Bakłażana umyć, pokroić w plastry, również około 5 mm, następnie obficie posolić i odstawić na 30 minut, aby pozbyły się gorzkiego posmaku. Po tym czasie przepłukać na sitku, osuszyć ręcznikiem i układać na blaszce do pieczenia. Wstawić do nagrzanego do 200 C piekarnika na 10 minut. Upieczone bakłażany wyjąć z piekarnika i odłożyć.
Na patelni rozgrzać oliwę, dodać posiekaną drobno cebulę i chwilę smażyć, a następnie dodać pokrojony drobno czosnek. Gdy cebula z czosnkiem są już uduszone, dodajemy mięso i smażymy mieszając, aż zrobi się brązowe. Wówczas dolewamy ouzo, podkręcamy gaz i odparowujemy alkohol. Po chwili dolewamy również czerwone wino, chwilę gotujemy na dużym ogniu, a następnie skręcamy gaz do średniego. Do smażonego mięsa dodajemy koncentrat pomidorowy, oraz po chwili pomidory krojone. Mieszamy wszystko dokładnie, dodajemy przyprawy, ponownie mieszamy i dusimy na małym ogniu około 30-45 minut, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia woda z sosu powinna odparować i konsystencja powinna być dość gęsta. Zdejmujemy z ognia.
W małym rondelku topimy masło, następnie dodajemy mąkę i smażymy chwilkę mieszając, aż lekko zbrązowieje i powstanie zasmażka. Następnie powoli, cienkim strumieniem dodajemy mleko, nie przestając mieszać, aby nie powstały grudki. Następnie doprawiamy gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Mieszamy, dodajemy parmezan i ponownie mieszamy. Otrzymamy dość gęsty sos.
Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą z oliwek i układamy dość gęsto warstwę z połowy upieczonych bakłażanów. Następnie wykładamy 1/3 farszu i wyrównujemy powierzchnię, układamy warstwę ziemniaków, ponownie warstwę farszu, wyrównujemy. Ostatnia warstwa bakłażanów i reszta farszu, wyrównujemy powierzchnię. Wierzch polewamy sosem beszamelowym, a następnie posypujemy resztą parmezanu. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 C przez 40-45 minut.
Smacznego!!!
5 pomysłów na sos do makaronu
Znasz ten moment?
Wracasz z pracy całym dniu, a jedyne, o czym marzysz, to szybki domowy posiłek i cały wieczór odpoczywać. Wówczas pojawia się problem, co zrobić, żeby było szybko, w miarę zdrowo i pożywnie.
U mnie w takich momentach idealnym rozwiązaniem jest makaron. Suchy, tradycyjny, w wersji penne, spaghetti, fusilli, czy kokardki jest u mnie zawsze… ale od pewnego czasu, a w zasadzie od chwili, gdy zaczęłam dietę Dr Lifestyle, przekonałam się również do gotowców, które z łatwością można nabyć w Lidlu, czy Biedronce. Kupuję wiec w miarę systematycznie również ravioli, czy gnocchi. I uwierzcie mi, że z makaronem jest tak, że proces przygotowania to maksymalnie 30 minut, a czasem nawet mniej.
Dziś przychodzę z pięcioma propozycjami na sosy do makaronu, bo w zasadzie mając bazę w postaci pasty, dodanie dobrego warzywnego sosu robi nam szybki, zdrowy posiłek. Oczywiście nie namawiam nikogo, do tego, aby każdy obiad to był makaron, wiadomo, że różnorodność jest ważna, ale raz, czy dwa w tygodniu? Czemu nie! Przecież Włosi jedzą makaron prawie codziennie 🙂 A więc jedziemy z propozycjami… dodam jeszcze, że wszystkie te przepisy są na 3-4-osobowe porcje.
Sos pieczarkowy z mascarpone
Składniki:
- 250 g pieczarek
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku
- 250 g mascarpone
- 100 g parmezanu
- pęczek koperku
- 100 g rukoli
- oliwa z oliwek do smażenia
- sól i pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
Pieczarki myjemy, osuszamy, kroimy w plasterki, cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Koperek myjemy, osuszamy i siekamy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulkę, chwilę dusimy, dodajemy czosnek, dusimy kolejne 2-3 minuty i dodajemy pokrojone pieczarki. Całość dalej dusimy na dość dużym ogniu, mieszając. Po chwili (około 5 minut) zmniejszamy ciepło na kuchence i dalej dusimy kolejne 5 minut. Gdy pieczarki są już miękkie, dodajemy mascarpone, mieszamy do rozpuszczenia, dodajemy parmezan i pokrojony drobno koperek.
Sos łaczymy z dowolnym makaronem, dodając rukolę. Wszystko mieszamy razem i wykładamy na talerze.
Sos pomidorowy ze szpinakiem
Składniki:
- 1 cebula,
- 2 ząbki czosnku,
- 1 opakowania pomidorów krojonych po 400 g,
- 30 g koncentratu pomidorowego,
- sól, pieprz,
- 1/2 łyżeczka cukru,
- 1/2 łyżeczki bazylii,
- 200 g szpinaku
- odrobina parmezanu do posypania po wierzchu
Sposób przygotowania:
Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulkę, chwilę dusimy, dodajemy czosnek, dusimy kolejne 2-3 minuty i dodajemy pomidory krojone oraz koncentrat pomidorowy. Dusimy około 5 minut. Pod koniec dodajemy cukier, bazylię oaz doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Przed samym wymieszaniem z makaronem do sosu dosłownie na minutę przed końcem dodajemy szpinak, aby delikatnie zmiękł. Mieszamy wszystko z dowolnym makaronem.
Ja najbardziej lubię ten sos z ravioli z ricottą i szpinakiem, lub z klasycznymi gnocchi.
Sos z pesto z zielonego groszku z pomidorkami
Składniki:
- 1 puszka 400 g zielonego groszku, lub opakowanie mrożonego (ale trzeba go ugotować)
- 1-2 ząbki czosnku,
- 1 łyżka słonecznika,
- 50 g parmezanu — trochę do posypania po wierzchu
- 50 ml oliwy z oliwek
- 200 g pomidorków koktajlowych,
- pęczek bazylii
- 50 ml wody z gotowania makaronu
- sól i pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
Groszek (ugotowany, lub odsączony z puszki) wkładamy do blendera. Dodajemy czosnek, słonecznik, parmezan, 3/4 posiekanej bazylii i oliwę z oliwek. Wszystko blendujemy na gładką masę. Jeśli, jest zbyt gęsta, tępa można dodać trochę zimnej wody. Pod koniec doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Na patelnię wlewamy wodę z gotowania makaronu, dodajemy pesto i pokrojone na pół pomidorki koktajlowe. Zagotowujemy, chwilkę mieszając, dodajemy ugotowany makaron. W ostatnim kroku dodajemy resztę świeżej bazylii. Wszystko mieszamy i na talerz… Po wierzchu posypujemy trochę parmezanem.
Sos śmietanowy ze szpinakiem
Składniki:
- 3 ząbki czosnku
- 1 opakowanie szpinaku świeżego
- 1/2 opakowania pomidorów suszonych 305ml
- 1/2 opakowania czarnych oliwek (słoiczek 340 g)
- 150 ml śmietany 30%
- oliwa z oliwek
- sól i pieprz do smaku
- 50 g parmezanu plus ewentualnie do posypania po wierzchu
Sposób przygotowania:
Czosnek obieramy i drobno kroimy. Pomidory suszone jeśli są niepokrojone, kroimy w paski. Oliwki, jeśli chcemy, możemy pokroić, ale nie jest to niezbędne.
Na patelnię dajemy oliwę z oliwek, wrzucamy czosnek i chwilkę podgrzewamy razem, aż zobaczymy, że czosnek zaczyna się smażyć. Wówczas dodajemy szpinak, oraz śmietanę. Chwilę podgrzewamy i dorzucamy parmezan, oraz oliwki i pomidory. Mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem, łączymy z ulubionym makaronem.
Warzywa do makaronu — bo w zasadzie tu nie ma sosu…
Składniki:
- 250 g groszku cukrowego, lub fasolki szparagowej zielonej, lub pęczek szparagów,
- 250 g pomidorków koktajlowych,
- 50 g zielonego pesto — gotowego lub domowego
- 1 ząbek czosnku
- oliwa z oliwek do smażenia
- parmezan do posypania
- sól i pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
Czosnek obieramy i siekamy w plasterki. Pomidorki koktajlowe, w zależności od wielkości kroimy na połówki, bądź ćwiartki. Groszek cukrowy, szparagi lub fasolkę, w zależności co używamy — myjemy i w razie potrzeby kroimy na mniejsze kawałki. Do gotującej wody wrzucamy groszek i gotujemy około 7 minut (szparagi gotujemy 5 minut, a fasolkę szparagową — około 10-12). Wyjmujemy z wody i odsączamy na sitku. W tej samej wodzie dobrze jest ugotować również teraz makaron w trakcie przyrządzania sosu…
Na patelnie nalewamy oliwę, wrzucamy posiekany czosnek i podgrzewamy. Wrzucamy pokrojone pomidorki, oraz groszek cukrowy, mieszamy i na koniec dodajemy pesto i odrobinę (około 50 ml) wody, w której gotował się makaron. Doprawiamy solą i pieprzem. Chwilę dusimy na patelni, a następnie dodajemy makaron. Mieszamy dokładnie i przekładamy na talerze. Posypujemy po wierzchu parmezanem.
5 pomysłów na pastę do kanapek
Dalej pozostajemy w temacie śniadaniowym, w końcu to podobno najważniejszy posiłek dnia. Ja uwielbiam wręcz celebrację śniadań. Długie spokojne poranki, to jest to, co lubię najbardziej, ale niestety prawdziwe życie na to nie pozwala. Co wówczas jest najlepszym wybawieniem śniadaniowym w takiej rzeczywistości? Oczywiście — kanapki. Kanapki są łatwe w przygotowaniu, szybkie i do tego, bez problemu można je zapakować na drogę lub do szkoły. Ale co zrobić, gdy oklepana klasyka, typu kanapka z wędliną u nas nie przechodzi? Z pomocą przychodzą pasty do chleba.
Najprostsze rozwiązanie to zaopatrzyć się w różnorakie pasty dostępne w sklepach. Moimi ulubionymi są te wegetariańskie i wegańskie, które namiętnie kupuję w Lidlu, ale zdecydowanie smaczniejsze są te własnoręcznie przygotowane. Dziś wiec przychodzę do Was z pomysłami na 5 różnorodnych past do chleba, zaczynając od klasycznej pasty jajecznej, którą możemy modyfikować w zależności od potrzeb, po zupełnie nie wegańską, ale za to niezmiernie pyszną, pastę z wątróbki. Kto ciekawy? Zapraszam do przepisów.
Przypomnę również, że dwa ciekawe przepisy znajdziecie też tutaj -> Kanapka i co dalej… – Cook&Me (cookandme.com.pl)
Tradycyjna pasta jajeczna
Składniki:
- 5 jajek ugotowanych na twardo
- 1 pęczek szczypiorku
- 1 łyżeczka musztardy
- 2-3 łyżki majonezu
- sól
- pieprz
Opcje:
- 1 pęczek rzodkiewek, lub
- 100 g łososia wędzonego, lub
- 100 g łososia pieczonego, który na przykład został z obiadu 🙂 lub
- 100 g sera cheddar i 1 pęczek rzodkiewek, lub
- 1 puszka tuńczyka rozdrobnionego w sosie własnym lub
- 1 awokado
Sposób przygotowania:
Jajka ugotowane obieramy, kroimy w drobną kostkę. Szczypiorek myjemy i drobno siekamy. Łączymy jajka ze szczypiorkiem, dodajemy musztardę, majonez, doprawiamy solą i pieprzem. Całość mieszamy dokładnie i gotowe.
Możecie dodać do pasty pokrojone składniki z opcji, aby wzbogacić jej smak. Każda wersja smakuje wyśmienicie, a opcja z cheddarem i rzodkiewką nieodzownie kojarzy mi się z wiosną.
Pasta z gotowanego bobu
Składniki:
- 300 g gotowanego bobu, może być świeży lub mrożony,
- 2 ząbki czosnku,
- 50 g pestek słonecznika,
- 30-50 ml oliwy z oliwek lub oleju lnianego,
- sok z połowy cytryny
- sól
- pieprz
Sposób przygotowania:
Bób obrać ze skórek, włożyć do blendera, dodać obrane i pokrojone w plasterki ząbki czosnku. Na patelni podprażyć słonecznik, dodać do blendera. Dodać sok z cytryny i oliwę z oliwek (część, nie całą!!!) i blendować. Jeśli w trakcie okaże się, że pasta jest za gęsta dodać resztę oliwy. A gdyby nadal konsystencja nie była wystarczająca, można dodać odrobinę zimnej wody. Na koniec doprawić solą i pieprzem do smaku.
Ja najbardziej lubię tą pastę na toście z pomidorem i szczypiorkiem :-), do tego zielenina w postaci sałaty, rukoli trochę kiełków i gotowe.
Pasta z suszonych pomidorów
Składniki:
- 1 słoiczek pomidorów suszonych w oleju (najczęściej jest rozmiar 270-280 g)
- 200 g cieciorki konserwowej
- 2 ząbki czosnku
- 50 g mielonego parmezanu
- sól
- pieprz
Sposób przygotowania:
Pomidory odsączamy z zalewy, zostawiając olej. Wszystkie składniki wkładamy do blendera i miksujemy na gładko. W trakcie w miarę potrzeby dodajemy część oleju odsączonego z pomidorów, aby uzyskać odpowiednią konsystencję. Zblendowaną pastę doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Pasta z łososia i twarogu koziego
Składniki:
- 200 g łososia wędzonego,
- 150 g twarogu koziego
- 1/2 cebulki szalotki
- 1 pęczek koperku
- 10 czarnych oliwek drobno pokrojonych
- 1 łyżka jogurtu naturalnego
- sól
- pieprz
Sposób przygotowania:
Łososia, szalotkę, koperek i oliwki drobno kroimy. Do blendera wkładamy łososia, twarożek, połowę pokrojonej cebulki i jogurt. Wszystko dokładnie blendujemy. Do gładkiej masy dodajemy resztę pokrojonej cebulki oraz pokrojone oliwki i koperek, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy.
Pasta z wątróbki
Składniki:
- 500 g wątróbki drobiowej,
- 50 g miękkiego masła,
- 2 cebule,
- 2 ząbki czosnku,
- 20 g żurawiny suszonej,
- sól,
- pieprz,
- olej do smażenia,
Sposób przygotowania:
Wątróbkę myjemy, oczyszczamy z błonek, osuszamy. Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulkę lekko ją podduszamy, a następnie dodajemy czosnek. Chwilę dalej dusimy, a następnie dodajemy wątróbkę. Smażymy najpierw z jednej, potem z drugiej strony, do widocznego zarumienienia. Można w takcie sprawdzić, przekrawając kawałki, czy wątróbka jest już upieczona.
Upieczoną wątróbkę zdejmujemy z ognia i schładzamy. Chłodną wątróbkę przekładamy do blendera, dodajemy masło i żurawinę i blendujemy dokładnie. Jeśli pasta jest za gęsta, dodajemy trochę zimnej wody, aby uzyskać potrzebną konsystencję. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem do smaku…
Jest to moja zdecydowanie ulubiona pasta, która wręcz wybitnie smakuje z dżemem z żurawiny, lub ogórkiem kiszonym.
Jesienna przekąska — zapiekane figi
Od paru sezonów jesień kojarzy mi się ze świeżymi figami. Pewnie jest to spowodowane tym, że wówczas najłatwiej jest je dorwać, nawet w osiedlowym Lidlu 🙂 czy Biedronce.
Pamiętam pierwszy raz gdy jadłam świeże figi, byliśmy na pierwszym naszym rodzinnym, zagranicznym urlopie w Chorwacji. Ten smak mam w ustach do dziś. Wcześniej znałam je tylko z wersji suszonej, dodawanej do ciast, albo podawanych jako przekąska, gdy się miało ochotę na coś słodkiego… ale te pyszne, słodkie łezki, zrywane prosto z drzewa były po prostu niesamowite.
Teraz zakup fig w naszym kraju nie jest już taki trudny, szczególnie jesienią. Świetnie nadają się jako dekoracje do ciast, czy talerzy wędlin, lub serów, bo figi poza smakiem, cieszą również swoją urodą 🙂 Po prostu wyglądają nieziemsko.
Ale wracając do sedna, gdy jest „figowy” sezon zajadam je bardzo często, z powodzeniem mogę Wam polecić kanapeczki z figą i serem camembert, omlet z figami, figi zawijane w szynkę parmeńską, tartę z figami, pizzę z figami, ale tak najbardziej w tym sezonie serce moje skradły zapiekane figi z serem kozim, zapraszam więc po przepis, bo danie szybkie, proste, a do tego NIEZIEMSKO smaczne…
Zapiekane figi z serem kozim
Składniki:
- 8 dojrzałych fig
- 100 g rolady z sera koziego
- 3-4 łyżki miodu
- odrobina oliwy z oliwek
- szczypta chilli
- 3 łyżki płatków migdałowych
- sól
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
W międzyczasie figi myjemy, odcinamy ogonki i nakrawamy na krzyż. Roladę kozią koimy w plastry. Każdy plasterek przecinamy na pół, a następnie jedną połówkę na ćwiartki. W nakrojoną figę wkładamy połówkę plasterka rolady, a następnie w przeciwną stronę wkładamy obie ćwiartki, tak aby powstał z sera krzyżyk.
Naczynie żaroodporne lub blaszkę spryskujemy oliwą z oliwek, a następnie układamy nadziane figi jedna obok drugiej. Lekko solimy i delikatnie posypujemy odrobiną chilli. Następnie każdą roladkę posypujemy płatkami migdałowymi, a po wierzchu polewamy delikatnie miodem.
Wkładamy do piekarnika na 30 minut. Pod koniec pieczenia można przez 5 minut przełączyć piekarnik na funkcję grilla i podpiec górę w temperaturze 240 stopni.
Wyjmujemy z piekarnika i podajemy. Najlepiej smakują na ciepło, ale na zimno też są niczego sobie 🙂
Smacznego!!!
Meksykański farsz — idealny dodatek do wielu dań
Niestety nigdy nie byłam w Meksyku. Jest bardzo wysoko na liście moich podróżniczych marzeń, wraz z całą Ameryką Południową… No ale cóż, nie teraz. Mimo to jednak, inspiracje kuchnią meksykańską, jakie czerpię z wielu miejsc — książek, blogów, czy filmów, często pojawiają się w naszej kuchni. Taką inspiracją jest również to dzisiejsze danie, a w zasadzie dodatek do dania, bo:
- ten farsz możesz użyć jako samodzielne danie, dodając obok ryż
- świetnie sprawdzi się jako farsz do naleśników w wersji normalnej, lub zapiekanej w piekarniku
- idealnie wkomponuje się w placki tortilli dodając jedynie odrobinę ciągliwego sera
- nadzienie do papryki, pomidora, czy cukinii,
- farsz do wszelkiego rodzaju rożków, czy paczuszek z ciasta francuskiego, drożdżowego, czy kruchego
To kilka z pomysłów, jakie mnie przyszły do głowy, ale jak zawsze mówię w kuchni ogranicza nas tylko wyobraźnia 🙂
Dla mnie w obecnej chwili takie wielofunkcyjne danie jest idealne. Od kilku dni przeszłam na dietę, a to u mnie zawsze ciężki okres, bo gotuję na przysłowiowe dwa garnki. Jedno dla siebie, drugie dla rodziny.
Ma to swoje, zarówno plusy, jak i minusy. Zdecydowanym plusem jest to, że wciąż mam możliwość wyżywania się kulinarnego, kombinowania i improwizowania z nowymi daniami. Ale minusem jest fakt podwójnego gotowania — czytaj podwójny czas w kuchni. Niby to lubię, ale jednak leżenie z książką przy kominku lubię bardziej. Stąd też dania, jakie robię obecnie, są właśnie takimi wielozadaniowymi potrawami.
Farsz meksykański
Składniki:
- 500 g mięsa (może być mielone, lub drobno krojone, dowolnego rodzaju, u mnie było z indyka)
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1 papryczka chilli
- 1 puszka 400 g groszku zielonego
- 1 puszka 400 g kukurydzy
- 1 puszka 400 g fasoli czerwonej
- 1 puszka 400 g fasoli białej
- 1 opakowanie 400 g pomidorów krojonych w puszce
- 1 opakowanie 200 g koncentratu pomidorowego
- 1 łyżeczka cukru
- sól i pieprz
- kilka kropel tabasco
- 1 łyżeczka papryki słodkiej
- 1/2 łyżeczki chilli
- 2-3 łyżki oliwy z oliwek
Sposób przygotowania:
Cebulę, czosnek i papryczkę chili myjemy, czosnek i cebulę obieramy, wszystko drobno kroimy. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulkę, chwilę podsmażamy, dodajemy czosnek i chili.
Chwilę smażymy i dodajemy pokrojone, lub mielone mięso. Dusimy, aż mięso zmieni swój kolor. Wówczas dodajemy odsączone i opłukane na sitku kukurydzę, groszek i obie fasole.
TIP: Opłukanie strączków z zalewy zmniejsza dolegliwości od strony przewodu pokarmowego, typu wzdęcia.
Mieszamy i zalewamy pomidorami w puszce oraz dodajemy koncentrat pomidorowy. W następnym kroku dodajemy przyprawy — cukier, paprykę słodką, chili, kilka kropel tabasco. Mieszamy dokładnie, skręcamy ogień i dusimy około 20 minut, aby woda z pomidorów dobrze odparowała i całość nabrała bardziej zbitej konsystencji. Pod koniec doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Tak jak pisałam wcześniej, farsz można w rożnorodny sposób wykorzystać, u nas powstały pyszne tortille 🙂
Smacznego!!!
Jesienne danie obowiązkowe – zupa dyniowa
Nadszedł ten czas, gdy z jednej strony przyroda zachwyca nas niesamowitą ilością barw dookoła, piękne kolorowe drzewa widzimy na każdym kroku i nic, tylko podziwiać. Ale z drugiej strony, pogoda…
Złotą polską jesień akceptuje w całości, bez wyjątku i w każdej odsłonie, ale tą deszczową, pochmurną i zimno-mokrą, proszę aby ktoś wygumkował 🙂 Ja protestuje i zupełnie nie chcę takiego klimatu… Powinnam się urodzić w zdecydowanie cieplejszym klimacie, dlatego pewnie tak tęskno mi wciąż, a zwłaszcza w jesienno-zimowe dni, do mojej kochanej Hiszpanii. No ale dość narzekania, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, jak mawiała moja kochana babcia Julcia 🙂
No więc akceptuje aurę pogodową jaka jest i codziennie rano w duchu modlę się, aby podczas porannego spaceru z kijkami nie padało. Bo mnie się może nie chcieć iść, ja mogę mieć gorszy dzień, ale Hugo (moje białe, czworonożne szczęście) iść musi. I powiem Wam, że oprócz mojej towarzyszki spacerów, on jest drugim bodźcem do tego, żeby o tej zabójczej 5 rano chciało mi się zwlec z łóżka. Więc wstaje maszeruje i zaczynam dzień z uśmiechem 🙂
A potem jest już tylko lepiej 😉 ale do meritum, bo trochę się wlecze ten mój dzisiejszy wywód. A miało być o tym, że jesienią zdecydowanie powinniśmy otaczać się rozgrzewającymi daniami. Mimo, że w ciągu miesięcy wiosenno-letnich, chętnie sięgam po lekki sałatki i zimne dania, to jednak obecnie zdecydowanie bliżej mi do ciepłych, zawiesistych i silnie doprawionych dań. Dlatego kumin, chili czy gałka muszkatołowa, to moje ulubione przyprawy o tej porze roku. Z tymi przyprawami jest też dzisiejsze danie, które jest na wskroś jesienne… Dziś przedstawiam Wam zupę dyniową, kremową, zawiesistą, lekko pikantną i mocno korzenną w smaku. Kto chętny?
Zapraszam do przepisu.
Zupa-krem z dyni z mleczkiem kokosowym
Składniki:
- 2 dynie hokkaido
- 3 cm kawałek imbiru
- 1 cebulka dymka
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki kuminu
- 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
- 2 suszone papryczki chili, lub 1/4 łyżeczki mielonego chilli
- 250 ml soku wyciskanego z pomarańczy
- 750 ml bulionu warzywnego lub drobiowego
- sól
- pieprz
- 1 puszka 400 ml mleczka kokosowego
- oliwa z oliwek
- pestki dyni
Sposób przygotowania:
Dynię myjemy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy w mniejsze kawałki, układamy na blaszce do pieczenia, spryskujemy lekko oliwą z oliwek i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około godzinę.
Cebulkę i imbir drobno kroimy. Z pomarańczy wyciskamy sok. W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulkę. Chwilę podsmażamy i dodajemy krojony drobno imbir. Upieczoną dynię dodajemy do cebulki z imbirem i chwilę podsmażamy. Następnie zalewamy sokiem pomarańczowym, dodajemy cynamon, kumin, gałkę muszkatołową, chili, przykrywamy przykrywką i dusimy około 10 minut.
Po tym czasie dodajemy bulion, zagotowujemy i blendujemy. W ostatnim etapie dodajemy do zblendowanej zupy dodajemy mleczko kokosowe, zagotowujemy i gotowe! Zupę podajemy posypaną prażonymi pestkami dyni i skropioną oliwą z oliwek.
Smacznego!!!
Wspomnienie węgierskich wakacji — Langosz
Każdy, kto mnie zna, ten wie, że tak wielką miłością, jaka we mnie jest do gotowania, jest również do podróży. Na podróże potrafię wydać ostatnie pieniądze. Na wyjazd jestem w stanie spakować się w 5 minut (sprawdzone info ;-)) i rzucić wszystko nie zastanawiając się za bardzo nad tym co dalej…
Skąd mi się to wzięło? Nie mam zielonego pojęcia. Jako dziecko nie podróżowałam za wiele. Większość moich wakacji spędzałam na koloniach lub obozach, najczęściej w okolicznych miejscowościach.
Moje pierwsze samodzielne podróże zaczęły się w momencie wchodzenia w dorosłość i samodzielność. No i od tamtego czasu, wpadłam jak „śliwka w kompot”.
W normalnych warunkach (nie mówię o czasie pandemii) krótsze lub dłuższe zagraniczne wypady trafiały mi się 3-4 razy do roku. Do tego weekendowe wyjazdy po Polsce, powodowały, że większość czasu byłam w podróży i to był wspaniały czas. Niestety ostatni rok nie był aż tak łaskawy. Wprawdzie zaliczyłam kilka wyjazdów zagranicznych, kilka lokalnych, ale wciąż czuje niedosyt i mam nadzieję wkrótce to zmienić… Prawda jest też taka, że największym moim marzeniem jest roczna podróż kamperem po świecie, z gotowaniem lokalnych potraw, smakowaniem miejsc, w których będę. Głęboko wierzę, że mi się to kiedyś uda. Na razie muszę jeszcze chwilę na to poczekać, a w międzyczasie gotuje te lokalne smaki w domu.
Mam taką tradycję, że z każdego zagranicznego wyjazdu przywożę sobie przynajmniej jedną książkę kucharską. W efekcie coraz mniej miejsca na półce i coraz więcej przepisów do wypróbowania oraz smaków do odtworzenia. Takim smakiem do odtworzenia jest langosz, nasze wspomnienie weekendu w Budapeszcie. Spędzaliśmy go tam całą rodziną i langosz był naszym ulubionym street foodem. Polecam go serdecznie do samodzielnego przygotowania w domu. Smakuje bardzo dobrze, a w smaku lekko przypomina nasze rodzime placki ziemniaczane.
Langosz
Składniki:
- 200 ml mleka
- 20 g drożdży świeżych
- 1 łyżeczka cukru
- 400 g mąki pszennej
- 250 g gotowanych zimnych ziemniaków,
- 1 łyżeczka soli
- 400-600 ml oleju do smażenia
- 2 ząbki czosnku
- odrobina oliwy z oliwek
Sposób przygotowania:
Ziemniaki obieramy ze skórki, gotujemy w osolonej wodzie. Ugotowane odcedzamy, studzimy, przeciskamy przez praskę lub mielimy w maszynce do mięsa.
W międzyczasie przygotowujemy zaczyn. Drożdże zasypujemy łyżeczką cukru i odstawiamy na chwilę, aż się lekko rozpuszczą, dodajemy mąkę i mleko, a następnie dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 15 minut, aby lekko urósł i się spienił.
Do miski miksera przesiewamy mąkę, dodajemy sól, ugotowane ziemniaki oraz zaczyn i wyrabiamy hakiem do ciasta drożdżowego około 10-15 minut. Ciasto musi być gładkie i sprężyste. Ostawiamy w ciepłe miejsce na około 1 godzinę.
Po tym czasie przekładamy na stolnicę, lekko zagniatamy i formujemy kulki-placki (8-10 sztuk). Odstawiamy na kolejne 10 minut, a w tym czasie rozgrzewamy olej na głębokiej patelni. Każdy z placków smażymy z osobna po około 2 minuty z każdej strony w gorącym oleju.
W międzyczasie do oliwy z oliwek wciskamy obrane ząbki czosnku i dokładnie mieszamy. Taką oliwą z czosnkiem smarujemy cieniutko każdy z langoszy.
Ja podaje je z kwaśną śmietaną i serem, ale smakują super z cukrem, gulaszem, salsą pomidorową…
Smacznego!!!
Muffiny jajeczne – czyli bajecznie proste śniadanie…
Dawno mnie tu nie było, a w związku z tym, że sytuacja zewnętrzna nas nie rozpieszcza, ogrom stresu, nerwów i obaw jest przeogromny postanowiłam znów z większą intensywnością dzielić się z Wami tym, co mnie niesamowicie relaksuje… I wiem, że wiele osób wcale nie uważa czynności gotowania za relaksującą, ale musicie mi uwierzyć na słowo, mnie zdecydowanie relaksuje.
Z drugiej jednak strony, ostatnio bardzo, bardzo, dużo pracuję zawodowo, a ta praca jak większość wie, niewiele ma wspólnego z gotowaniem, więc w rezultacie czasu na gotowanie pozostaje w tygodniu zdecydowanie mniej. Jakiś czas temu opracowałam taki schemat, że piątek był dniem zakupowym. Przed pracą załatwiałam wszystko, co planowałam potrzebować na weekendowe gotowanie, dzięki czemu relaks zaczynaliśmy już od sobotniego śniadania, a czasem nawet, jeśli czas pozwolił od jakieś odświętnej kolacji w piątek. Taki wiecie, prawie romantyczny klimat, ja z mężem, córka, druga z narzeczonym na facetimie, świece i pyszne jedzenie… Dzięki takiemu rozplanowaniu do gotowania przystępowałam zawsze najpóźniej w sobotni poranek i gotowałam, gotowałam, gotowałam…
Efektem takich weekendowych kulinarnych ekscesów zwykle były ugotowane i zamrożone, lub zawekowane obiady na cały tydzień (dzięki temu mocno zredukowaliśmy jedzenie na wynos 🙂 ), ze dwa ciasta, pasty do pieczywa, jakiś domowy chleb lub bułeczki, przekąski. Skutek uboczny, naładowane akumulatory pozytywną energią i zaliczony kolejny sezon serialu na Netflix, bo zwykle w trakcie gotowania jednym okiem zerkam w telewizor :-). W poniedziałek bez ociągania można rozpocząć kolejny tydzień z werwą i ochotą, tak po prostu.
Podsumowując, czas kiedy mnie tu nie było, nie był czasem bez gotowania, bo to jest jakoś tak nieodłącznie ze mną związane, ale był zdecydowanie czasem, w którym się nie dzieliłam z Wami moim gotowaniem… Może czas to zmienić? Postaram się 🙂 nie będę obiecywać i się zarzekać, że teraz to już wpis co drugi dzień, pełno wiedzy, systematyczność… Mam w nosie googla, statystyki i inne takie. Gotuję bo lubię, piszę tu, bo może ktoś to przeczyta, a jak przeczyta, wykorzysta i jeszcze ugotuje to już w ogóle pełnia szczęścia… Także tego… zapraszam Was dziś na śniadanie… proste i pyszne , jak zawsze…
Muffiny jajeczne
Składniki (na 6 sztuk):
- 6 jajek
- 12 plasterków szynki parmeńskiej
- 1/2 papryki czerwonej
- 1/2 papryki żółtej
- 1/2 papryki zielonej
- 50 g sera typu cheddar
- 1/2 pęczka szczypiorku
- sól i pieprz
- oliwa do smarowania foremek
- papier do pieczenia (opcjonalnie)
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Foremki na muffinki smarujemy delikatnie oliwą. Wykładamy środek papierem do pieczenia, jeśli używamy foremek silikonowych nie ma takiej potrzeby aby używać papieru. Na spód kładziemy na krzyż po dwa plasterki szynki parmeńskiej.
Paprykę myjemy i kroimy w drobna kostkę. Mieszamy wszystkie trzy kolory razem i wsypujemy po mniej więcej łyżce do każdego wgłębienia na muffinkę.
Do miski lub kubka wbijamy jajka, dodajemy sól i pieprz do smaku. Myjemy i siekamy szczypiorek, ścieramy na tarce o grubych oczkach, lub kroimy drobną kostkę ser. Ser i szczypiorek dodajemy do jajek i dokładnie mieszamy. Wymieszaną masę jajeczną wlewamy do wgłębień na muffiny w foremce. Przykrywamy od wierzchu wystającymi kawałkami szynki.
Wkładamy do piekarnika na 20-25 minut, muffinki są gotowe, gdy masa jajeczna jest z wierzchu dobrze ścięta. Wyjmujemy z piekarnika, przekładamy na talerze i podajemy. My najczęściej lubimy zjadać takie muffinki z sałatką z rukoli i pomidorków koktajlowych.
Smacznego!!































































