Muffiny jajeczne – czyli bajecznie proste śniadanie…

Dawno mnie tu nie było, a w związku z tym, że sytuacja zewnętrzna nas nie rozpieszcza, ogrom stresu, nerwów i obaw jest przeogromny postanowiłam znów z większą intensywnością dzielić się z Wami tym, co mnie niesamowicie relaksuje… I wiem, że wiele osób wcale nie uważa czynności gotowania za relaksującą, ale musicie mi uwierzyć na słowo, mnie zdecydowanie relaksuje.

Z drugiej jednak strony, ostatnio bardzo, bardzo, dużo pracuję zawodowo, a ta praca jak większość wie, niewiele ma wspólnego z gotowaniem, więc w rezultacie czasu na gotowanie pozostaje w tygodniu zdecydowanie mniej. Jakiś czas temu opracowałam taki schemat, że piątek był dniem zakupowym. Przed pracą załatwiałam wszystko, co planowałam potrzebować na weekendowe gotowanie, dzięki czemu relaks zaczynaliśmy już od sobotniego śniadania, a czasem nawet, jeśli czas pozwolił od jakieś odświętnej kolacji w piątek. Taki wiecie, prawie romantyczny klimat, ja z mężem, córka, druga z narzeczonym na facetimie, świece i pyszne jedzenie… Dzięki takiemu rozplanowaniu do gotowania przystępowałam zawsze najpóźniej w sobotni poranek i gotowałam, gotowałam, gotowałam…

Efektem takich weekendowych kulinarnych ekscesów zwykle były ugotowane i zamrożone, lub zawekowane obiady na cały tydzień (dzięki temu mocno zredukowaliśmy jedzenie na wynos 🙂 ), ze dwa ciasta, pasty do pieczywa, jakiś domowy chleb lub bułeczki, przekąski. Skutek uboczny, naładowane akumulatory pozytywną energią i zaliczony kolejny sezon serialu na Netflix, bo zwykle w trakcie gotowania jednym okiem zerkam w telewizor :-). W poniedziałek bez ociągania można rozpocząć kolejny tydzień z werwą i ochotą, tak po prostu.

Podsumowując, czas kiedy mnie tu nie było, nie był czasem bez gotowania, bo to jest jakoś tak nieodłącznie ze mną związane, ale był zdecydowanie czasem, w którym się nie dzieliłam z Wami moim gotowaniem… Może czas to zmienić? Postaram się 🙂 nie będę obiecywać i się zarzekać, że teraz to już wpis co drugi dzień, pełno wiedzy, systematyczność… Mam w nosie googla, statystyki i inne takie. Gotuję bo lubię, piszę tu, bo może ktoś to przeczyta, a jak przeczyta, wykorzysta i jeszcze ugotuje to już w ogóle pełnia szczęścia… Także tego… zapraszam Was dziś na śniadanie… proste i pyszne , jak zawsze…

Muffiny jajeczne

Składniki (na 6 sztuk):

  • 6 jajek
  • 12 plasterków szynki parmeńskiej
  • 1/2 papryki czerwonej
  • 1/2 papryki żółtej
  • 1/2 papryki zielonej
  • 50 g sera typu cheddar
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • sól i pieprz
  • oliwa do smarowania foremek
  • papier do pieczenia (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Foremki na muffinki smarujemy delikatnie oliwą. Wykładamy środek papierem do pieczenia, jeśli używamy foremek silikonowych nie ma takiej potrzeby aby używać papieru. Na spód kładziemy na krzyż po dwa plasterki szynki parmeńskiej.

Paprykę myjemy i kroimy w drobna kostkę. Mieszamy wszystkie trzy kolory razem i wsypujemy po mniej więcej łyżce do każdego wgłębienia na muffinkę.

Do miski lub kubka wbijamy jajka, dodajemy sól i pieprz do smaku. Myjemy i siekamy szczypiorek, ścieramy na tarce o grubych oczkach, lub kroimy drobną kostkę ser. Ser i szczypiorek dodajemy do jajek i dokładnie mieszamy. Wymieszaną masę jajeczną wlewamy do wgłębień na muffiny w foremce. Przykrywamy od wierzchu wystającymi kawałkami szynki.

Wkładamy do piekarnika na 20-25 minut, muffinki są gotowe, gdy masa jajeczna jest z wierzchu dobrze ścięta. Wyjmujemy z piekarnika, przekładamy na talerze i podajemy. My najczęściej lubimy zjadać takie muffinki z sałatką z rukoli i pomidorków koktajlowych.

Smacznego!!

Tajska zupa rybna – smak egzotyki

Wiosna coraz bliżej, a wraz z nią, u mnie w kuchni coraz częściej pojawiają się słoneczne smaki. Jednym z takich smaków jest zupa na bazie pasty curry. Bardzo lubię takie zupy, bo są lekko ostre, przywołują na myśl słoneczne, gorące miejsca, a dodatkowo robi się je bardzo szybko. Dzisiejsza wersja, to przykład zupy rybnej, ale podobną zupę można przygotować wykorzystując same warzywa, lub używając zamiast ryb, mięso drobiowe. Dodatek mleczka kokosowego dodatkowo dodaje tej zupie nuty egzotyki, tak bardzo potrzebnej podczas tej przedwiosennej aury.

Nie wiem jak wy, ale ja już mam zdecydowanie dość ponurej pogody za oknem i z nadzieją patrzę na nadchodzące dni. Czekam na zieleniejące się na drzewach liście i budzącą się wiosenną przygodę. A tak naprawdę, w głębi duszy, marzę, aby tegoroczna wiosna zaczęła się tak samo szybko jak poprzednia, bo potem to będzie już tylko lepiej… więc przegońmy tą zimę słoneczną zupą rybną, smacznego!!!

Zupa rybna a’la tajska

Składniki:

  • duża łyżka oleju kokosowego,
  • 1 cebulka szalotka,
  • 4 ząbki czosnku,
  • 1 papryczka chilli,
  • około 2 cm kawałek imbiru,
  • 1 1/2 łyżeczki mielonej trawy cytrynowej,
  • 2 łyżeczki kolendry w ziarnach,
  • 1 limonka,
  • 4 liście kafiru,
  • 1 litr bulionu warzywnego,
  • 250 g krewetek,
  • 250 g dorsza,
  • 250 g łososia,
  • 2 łyżeczki czerwonej pasty curry (jeżeli chcemy zupę delikatniejszą w smaku, użyjmy 1 łyżeczkę)
  • 1 czerwona papryka,
  • 1/2 zielonej papryki,
  • 1 duża marchewka,
  • 2 łyżki sosu sojowego,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • sól i pieprz do smaku,
  • 250 ml mleka kokosowego,
  • pęczek świeżej kolendry,

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Papryczkę chili myjemy i kroimy w cienkie plasterki, jeżeli chcemy zupę delikatniejszą usuwamy z papryczki chilli pestki. Imbir obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Limonkę myjemy dokładnie. Paprykę czerwoną i zieloną myjemy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w paski. Marchew obieramy i kroimy w półplasterki. Ryby i krewetki myjemy, osuszamy, z ryb usuwamy skórę i ewentualne ości, krewetki obieramy, usuwamy skorupkę oraz jelito, jeżeli mamy krewetki nieoczyszczone. Rybę kroimy w 1,5-2 cm kostkę. Natkę kolendry myjemy, osuszamy i siekamy.

W głębokim rondelku rozgrzewamy olej kokosowy. Na rozgrzany olej wrzucamy ziarna kolendry. Chwilkę podsmażamy i dorzucamy cebulkę. Gdy cebulka jest już zeszklona dodajemy czosnek, imbir i chilli. Chwilę smażymy dodajemy pastę chilli i 2-3 łyżki mleka kokosowego. Dusimy wszystko pod przykryciem, mieszając co jakiś czas przez 5 minut.

Dodajemy paprykę czerwoną i zieloną oraz marchew, liście kafiru, trawę cytrynową oraz skórkę startą z limonki. Podsmażamy krótko, aż warzywa lekko zmiękną i dolewamy bulionu. Przykrywamy i gotujemy pod przykryciem 15 minut. Po tym czasie dodajemy mleko kokosowe, mieszamy, a następnie wrzucamy ryby i krewetki, dodajemy sosy, rybny i sojowy. Ponownie przykrywamy i gotujemy 5 minut.

Po tym czasie, dodajemy do zupy siekaną kolendrę, doprawiamy ewentualnie solą i pieprzem, ale radzę spróbować, gdyż sos sojowy i rybny są już słone. Mieszamy i podajemy.

Smacznego!!!

Egzotyczny pomysł na dorsza

Wydaje mi się, że już kiedyś o tym pisałam, że moja młodsza córka twierdzi, że nie lubi ryb… tak twierdzi, ale według mnie, nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak, na bazie jej poczucia, uznałam za swój punkt honoru tak modyfikować różnorakie dania rybne, żeby jej smakowały. Pozostali domownicy, na szczęście, lubią ryby i chętnie widzą je w rożnych wersjach na naszym stole.

Dzisiejsze danie to efekt inspiracji z ostatnich warsztatów kulinarnych w studio Baccaro (http://www.baccaro.pl/), gdzie gotowaliśmy potrawy korzystając z azjatyckich inspiracji. Wykorzystując tam zdobyte wiadomości powstało to danie. Dorsz w nim smakuje egzotycznie, jest lekko pikantny, delikatny i wilgotny, dla mnie idealny po prostu. Do tego czosnkowe puree z zielonego groszku i pysznie słodka, karmelizowana marchewka. Razem powstaje nam danie będące połączeniem kuchni azjatyckiej i naszej rodzimej polskiej. Całość smakuje bardzo dobrze, nawet tym, którzy nie lubią ryb ;-).

Kotleciki z dorsza z puree z groszku i karmelizowaną marchewką

Składniki (na 4 porcje):

  • 600 g polędwicy z dorsza (ale zwykły filet też będzie super),
  • 1 łyżeczka zielonej pasty curry,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego,
  • 2 jajka,
  • pęczek natki pietruszki lub kolendry,
  • 50 g mrożonego zielonego groszku,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 50 g masła,
  • 300 g marchewki mrożonej baby,
  • 15 g masła,
  • 1 płaska łyżka miodu,
  • sól i pieprz do smaku
  • olej kokosowy do smażenia

Sposób przygotowania:

Mięso z dorsza oczyszczamy z ewentualnych ości, skóry, itp a następnie mielimy, siekamy lub miksujemy w malakserze, w zależności od upodobań. Ja osobiście używam malaksera. Rozdrobnione mięso wkładamy do miski, wbijamy jajka, dodajemy posiekaną natkę lub kolendrę, sos rybny, pieprz oraz pastę curry (TIP: jeżeli Wasza pasta curry jest dość gęsta można ją rozrobić odrobiną wody (około 50 ml) aby ułatwić połączenie jej z masą rybną). Wszystko mieszamy dokładnie i wilgotnymi dłońmi formujemy kotleciki (mnie wyszło z tej porcji 10 sztuk).

W międzyczasie w dwóch garnkach zagotowujemy wodę z odrobiną soli. Do jednego garnka wrzucamy mrożoną marchewkę i gotujemy ją około 5-6 minut, a następnie odcedzamy. W drugim garnku gotujemy groszek zielony około 10 minut. Po zagotowaniu również odcedzamy.

Rozgrzewamy patelnię, smarujemy ją delikatnie olejem kokosowym i wykładamy kotleciki. Smażymy je po 5-7 minut z każdej strony, na średnim ogniu, tak aby miały ładny, złoty kolor.

W trakcie smażenia kotlecików przygotowujemy resztę naszego dania. W rondelku rozgrzewamy 15 g masła i 1 łyżkę miodu. Do rozgrzanego masła wrzucamy ugotowaną marchewkę i na małym ogniu karmelizujemy ją chwilę.

Do ciepłego groszku dodajemy 50 g masła i dwa obrane i posiekane ząbki czosnku. Blendujemy wszystko blenderem do uzyskania gładkiej masy przypominającej w konsystencji puree. (TIP: Jeżeli puree jest według Was za gęste można dodać odrobinę przegotowanej wody.) Doprawiamy delikatnie solą i pieprzem do smaku.

Usmażone kotleciki podajemy na puree z groszku z karmelizowaną marchewką.

Smacznego!!!

Światowy dzień makaronu – czyli szybki obiad

Dziś światowy dzień makaronu, wobec czego nic innego nie mogło pojawić się dziś na talerzach. A ponieważ z czasem było dziś bardzo krucho, więc szybki makaron z ogólnie dostępnych składników był idealnym rozwiązaniem. Potrzebne składniki można kupić w prawie każdym sklepie, a czas przygotowania jest prawie minimalny.

Ja, użyłam świeżego makaronu kupionego w Lidlu, czas gotowania tego makaronu to tylko 3 minuty, dzięki czemu znacznie się skraca czas przygotowania. Jeżeli korzystamy z normalnego makaronu, który średnio gotuje się 8-10 minut najpierw gotujemy makaron, potem w trakcie dodajemy do makarony groszek. Jeśli używamy, tak jak ja tym razem, makaronu świeżego, najpierw wrzucamy do wrzątku groszek, a po 2-3 minutach dodajemy makaron. Ogólnie groszek cukrowy gotujemy około 5 minut. A więc żeby nie przedłużać, przepis poniżej i życzę smacznego!!!

Makaron z kurczakiem, groszkiem cukrowym i pesto

Składniki (na 2 porcje):

  • 200 g makaronu,
  • 200 g piersi z kurczaka,
  • 50 g pesto
  • 200 g groszku cukrowego,
  • 200 g pomidorków koktajlowych,
  • 2 łyżeczki tartego parmezanu,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 2 duże ząbki czosnku,

Sposób przygotowania:

Kurczaka myjemy, osuszamy i drobno kroimy. Czosnek obieramy i siekamy w plasterki. Pomidorki koktajlowe, w zależności od wielkości kroimy na połówki, bądź ćwiartki. Groszek cukrowy myjemy.

W garnku zagotowujemy wodę na makaron. W międzyczasie na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy czosnek, chwilę smażymy i dodajemy kurczaka. Podsmażamy kurczaka, aż będzie lekko zarumieniony. Wówczas dodajemy pesto i mieszamy chwilę.

Do gotującej wody wrzucamy, w zależności jaki rodzaj makaronu używamy, albo groszek, albo makaron. Groszek musi się gotować 5 minut. Gotujemy go razem z makaronem w jednym garnku w osolonej wodzie. Ugotowany makaron z groszkiem odcedzamy i wrzucamy na patelnię do kurczaka z pesto. Dorzucamy pokrojone pomidorki, mieszamy chwilę wszystko i przekładamy na talerze.

Posypujemy po wierzchu parmezanem, smacznego!!!

 

Rozgrzewająca zupa a’la meksykańska

W takie smutne jesienne dni lubię gdy na talerzu pojawia się kumulacja barw i kolorów, a gdy dodać do tego jeszcze odrobinę pikanterii to powstaje całkiem rozgrzewające i pobudzające połączenie. Właśnie takim połączeniem jest dzisiejsza zupa. Inspirowana kuchnią meksykańską, z kuminem, papryką i kolendrą jest wręcz idealna na takie smutne, jesienne dni.

Drugą, ogromną, zaletą tej pysznej zupy jest to, że idealnie wpisuje się w schemat szybkiego obiadu jednogarnkowego. Dodatek mięsa, w tym przypadku była to polędwiczka wieprzowa, ale idealnie smakuje również z kurczakiem, czy wołowiną, plus do tego warzywa sprawia, że jest to pełnowartościowy posiłek.

U nas w domu ta zupa pojawia się dość często, głownie dzięki temu, że można ją stosunkowo szybko przygotować. Inną jej zaletą jest również fakt, że całkiem nieźle się przechowuje.  Ja zwykle gotuje dużą porcję i połowę mrożę na „czarną godzinę”. W takich chwilach jest idealnym rozwiązaniem.

Zupa meksykańska

Składniki (duża porcja, na około 8 osób)

  • 400 g polędwiczki wieprzowej, lub innego mięsa (kurczak, indyk, wołowina, ale wołowinę należy dłużej dusić),
  • 2 litry bulionu warzywnego, lub mięsno-warzywnego,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 czerwona cebula,
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli,
  • 1 łyżeczka kolendry w ziarenkach,
  • 1 łyżeczka kuminu rzymskiego,
  • 1 czerwona papryka,
  • 1 puszka kukurydzy,
  • 1 puszka zielonego groszku,
  • 1 puszka czerwonej fasoli,
  • 1 puszka białej fasoli,
  • 2 puszki pomidorów krojonych,
  • sól, pieprz,
  • 1 łyżeczka papryki,
  • 1/4 łyżeczki papryki ostrej,
  • 1/2 łyżeczki cynamonu,
  • 1 pęczek kolendry

Sposób przygotowania:

Mięso myjemy, oczyszczamy i kroimy w około 1 cm kostkę. Cebulę obieramy, kroimy w piórka, czosnek obieramy i siekamy. Paprykę i papryczkę chilli myjemy, obieramy i kroimy. Warzywa z puszek odsączamy. Kolendrę myjemy, osuszamy i siekamy drobno. W dużym garnku rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy cebulę, po chwili czosnek, papryczkę chilli, kumin rzymski i ziarenka kolendry. Dusimy chwilę i dodajemy mięso. Smażymy mięso, aż będzie opieczone z każdej strony. Wówczas dodajemy do mięsa paprykę czerwoną, dusimy chwilę i dodajemy kukurydzę, groszek i obie fasole. Mieszamy, dusimy około 5 minut i zalewamy bulionem. Zagotowujemy i wlewamy pomidory krojone w puszce. Przykrywamy przykrywką i gotujemy około 10-15 minut (jeżeli dodajemy inne mięso, zwłaszcza wołowinę, to to jest ten moment, gdzie trzeba czas gotowania wydłużyć tak, aby mięso było miękkie). Dodajemy resztę przypraw, czyli cynamon oraz paprykę słodką i ostrą. Mieszamy i gotujemy jeszcze przez chwilę. Dodajemy siekaną kolendrę, mieszamy i możemy nalewać do talerzy.

Smacznego!!!

 

Prawie francuska kolacja, czyli tarta z groszkiem, szynką i brokułem

Bardzo lubię jeść ciepłe kolacje, ale nie zawsze mam czas, żeby przygotować coś pracochłonnego. W takich dniach idealnie sprawdzają się różnorakie wytrawne tarty. Ja najczęściej robię je na spodzie z ciasta francuskiego. Zawsze mam w lodówce przynajmniej jedno opakowanie ciasta francuskiego, na przysłowiową „czarną godzinę”. Tarty z ciasta francuskiego są bardzo szybkie w przygotowaniu i równie łatwe.

Dzisiejsza propozycja to połączenie szynki parmeńskiej z brokułem i groszkiem cukrowym. Do tego pomidorki koktajlowe, ser gorgonzola, śmietana i odrobina parmezanu 🙂 po prostu pycha. Zapraszam 🙂

Tarta francuska z szynką, groszkiem cukrowym i brokułami

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego,
  •  1 mały brokuł, lub 1/2 większego
  • 150 g groszku cukrowego
  • 100 g szynki parmeńskiej lub serrano
  • 12-15 pomidorków koktaljlowych
  • 150 g  sera gorgonzola
  • 100 ml śmietany 30%
  • kilka listków szałwi
  • sól, pieprz
  • 2 łyżki parmezanu

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, dół góra, bez termoobiegu. W garnku zagotowujemy wodę. Myjemy brokuła i groszek cukrowy, brokuł dzielimy na mniejsze cząstki. Wrzucamy do wrzątku i gotujemy 5 minut. Odcedzamy.

Formę na tartę wykładamy ciastem francuskim. Na spód kładziemy poszarpaną szynkę parmeńską. Następnie wykładamy brokuły i groszek. Pomidorki koktajlowe myjemy, kroimy na połowę i układamy na warzywach. Ser gorgonzola kroimy w kostkę, rozrzucamy po tarcie. Całość polewamy śmietaną. Wierzch posypujemy  solą i pieprzem. Szałwię rwiemy na mniejsze kawałki i również rozkładamy na wierzchu.

Wkładamy do piekarnika na 20 minut. Po 20 minutach wyjmujemy z piekarnika, posypujemy parmezanem i wkładamy na kolejne 10 minut. Po tym czasie tarta powinna być już ładnie podpieczona.

Smacznego!!!

Gazpacho – hiszpańska zupa na gorące dni

Dzień dobry w ten cudowny, upalny dzień. Te ostatnie gorące dni zniechęcają do jedzenia gorących potraw. Królują wiec na naszych stołach różnorakie dania na zimno, sałatki, pasty, czy chłodniki. Jednym z takich chłodników jest jedna z moich ulubionych zup hiszpańskich, a mianowicie gazpacho. W skrócie mówiąc jest to zupa składająca się ze zblendowanych warzyw, doprawiona oliwą z oliwek i octem winnym. Największą niespodzianką dla mnie był fakt, że kremowość zupy uzyskiwana jest poprzez dodanie do niej rozmoczonej bagietki. Gdy pierwszy raz ją spróbowałam, obstawiałam, że jest to dodatek jogurtu, bądź śmietany, a tu taka niespodzianka.

Polecam ten chłodnik na najbliższe gorące dni, no i przez całe lato. Smakuje wyśmienicie, a do tego schładza nas od wewnątrz. Smacznego!!!

Gazpacho

Składniki (3-4 porcje):

  • 1 papryka czerwona
  • 1 papryka żółta
  • 1 długi zielony ogórek
  • 1 cebula czerwona
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 duże, dojrzałe, smaczne pomidory (ja zwykle używam malinowych, bądź odmiany gargamel)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu winnego
  • 2 kromki bagietki namoczone w wodzie
  • 1 czubata łyżeczka cukru
  • sól i pieprz
  • woda ok. 0,5-1 szklanki

Do podania opcjonalnie:

  • ugotowane jajko
  • szczypior
  • podsmażane kawałki szynki serrano lub boczku iberico

Sposób przygotowania:

Kromki bagietki wkładamy do miski, bądź głębokiego talerza i zalewamy zimną wodą. Do dużego blendera wrzucamy umytą i pokrojoną paprykę, dodajemy obranego i pokrojonego ogórka. Cebulę i czosnek obieramy, kroimy w kawałki, dorzucamy do blendera. Pomidory zalewamy wrzątkiem, obieramy ze skórek, kroimy w grubą kostkę i dodajemy do również do blendera. Miksujemy. W trakcie miksowania otwieramy wewnętrzną cześć blendera, i dodajemy w trakcie miksowania oliwę, ocet i rozmoczoną bagietkę. Jest to moment w którym ewentualnie można dodać wodę, (TIP: ja osobiście lubię gazpacho gęste, więc raczej jej nie dodaję, ale spotkałam się z tym, że czasem podają w Andaluzji gazpacho w kubku do picia, wówczas jego konsystencja musi być rzadsza, niż tego jedzonego łyżką). Po dokładnym zblendowaniu przelewamy zupę do garnka, doprawiamy cukrem, solą i pieprzem. Jeżeli uznamy, że jest dla nas za mało wyrazista można dodać więcej octu, ale trzeba uważać, aby nie przekwasić zupy za bardzo. Doprawioną zupę odstawiamy do lodówki do schłodzenia. Podajemy w miseczkach ozdobioną na wierzchu startym jajkiem, szczypiorkiem i kawałkami szynki lub boczku.

Smacznego!!!

 

Caponata – sycylijskie wspomnienie

Tydzień lutego spędziłam na Sycylii, gdzie rozkoszowałam się lokalnymi smakami. O miejscach jakie odwiedziłam, a które wywarły na mnie wrażenie pisałam już wcześniej, http://www.cookandme.com.pl/podroze/sycylia-wloskie-ferie-zimowe/, gdyby ktoś był ciekawy zapraszam do tego wpisu.

Teraz proponuję Wam, dopracowany przeze mnie przepis na sycylijską caponatę. Na Sycylii podają ją na zimno, jak i na ciepło. U mnie w domu, najczęściej ląduje w wersji ciepłej, choć jako zimna przegryzka na drugie śniadanie, też smakuje nam bardzo. Ostatnio jest naszym przebojem do mięs z grilla, w zastępstwie do wszechobecnych sałat. Dodatkowo, jest to danie z samych warzyw, duszonych, lekko doprawionych miodem i octem balsamicznym, dzięki czemu idealnie wpisuje się w jadłospis osób dbających o dietę 🙂 Serdecznie polecam!!!

Caponata

Składniki:

  • 3 bakłażany około 800g
  • 2 czerwone cebule
  • 6 ząbków czosnku
  • 5 łodyg selera naciowego
  • po 1 papryce żółtej i czerwonej
  • 1 małą cukinię
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych 400 g
  • około 1/3 dużego słoika czarnych oliwek (słoik 800 g)
  • 1 mały słoiczek kaparów (opakowanie 100 g)
  • garść rodzynek
  • 1 łyżka miodu
  • 4 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka bazylii
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa z oliwek do smażenia

Sposób przygotowania:

Warzywa myjemy, bakłażany kroimy w plastry grubości 1-1,5 cm, posypujemy solą i odstawiamy na około 30 minut aby pozbyć się gorzkiego smaku. W międzyczasie przygotowujemy resztę warzyw. Cebulę i czosnek obieramy, cebulę kroimy w piórka, czosnek w plasterki. Seler naciowy kroimy w kawałki około 1 cm, paprykę i cukinię w kostkę. Oliwki i kapary odsączamy z zalewy, rodzynki przelewamy wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy około 2 łyżki oliwy z oliwek, na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę i dodajemy czosnek. Po około 2-3 minutach, gdy czosnek i cebula już są zeszklone dodajemy seler naciowy, po kolejnych kilku minutach dodajemy paprykę i cukinię, dusimy aż warzywa zmiękną. W międzyczasie płuczemy pod bieżącą wodą bakłażana, osuszamy ręcznikiem papierowym. Na osobnej patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy, wrzucamy bakłażana i obsmażamy z każdej strony. Obsmażonego bakłażana dokładamy do naszych warzyw. Mieszamy, dodajemy pomidory krojone, rodzynki, oliwki i kapary. Dusimy na małym ogniu około 10 minut, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia dodajemy oregano, bazylię, ocet balsamiczny i miód. Mieszamy dokładnie. Doprawiamy solą i pieprzem.

Tak jak pisałam można podawać na zimno i na gorąco. Gdy podajemy na zimno, można posypać dodatkowo po wierzchu parmezanem.

Smacznego!!!

Niedzielny obiad – ale to pyszne :-)

Dziś zaproponuje Wam coś nowego, a mianowicie pełny zestaw obiadowy, w stylu szybko, smacznie i pod wrażeniem. Szybko, bo większość pracy wykonuje za nas piekarnik. Smacznie, bo zestaw jest naprawdę pyszny, a pod wrażeniem, ponieważ całość robi niesamowite wrażenie, wierzcie mi. Dzisiejszy przepis, to pomysł na pełne drugie danie obiadowe. Mamy proste polędwiczki wieprzowe, do tego pieczone ziemniaki oraz sałatkę. Zestaw jest wytrawno-słodki, ja osobiście uwielbiam mięsa z lekko słodką nutą, a to danie idealnie się wpasowuje w ten schemat.

Przygotowanie zaczynamy od ziemniaków, gdy włożymy je do piekarnika zajmujemy się polędwiczką, a gdy polędwiczka wyląduje już w piekarniku, przygotowujemy szybką sałatkę. Całość zajmuje około godziny, ale wierzcie mi nie trzeba całego tego czasu spędzić w kuchni.

Polędwiczka wieprzowa z sosem żurawinowym, pieczonymi ziemniakami i malinową sałatką

Składniki (około 4 porcje):

  • 1 kg ziemniaków
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • 2 polędwiczki wieprzowe średniej wielkości
  • sól i pieprz
  • kilka gałązek szałwii i rozmarynu
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • 4 garści roszpunki
  • 1 opakowanie malin 250 g
  • 1 czerwona cebula
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka soku malinowego
  • 150 g żurawiny mrożonej lub świeżej
  • 100 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 1 łyżka miodu
  • 1 gałązka rozmarynu
  • laska cynamonu około 4 cm
  • 4 goździki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół, bez termoobiegu). Polędwiczki myjemy, oczyszczamy z błonek, kroimy na mniejsze kawałki (ja zwykle dzielę jedną polędwiczkę na trzy kawałki). Posypujemy polędwiczki dokładnie z każdej strony solą i pieprzem i odkładamy na chwilę. Ziemniaki obieramy i kroimy w plastry grubości około 0,5 cm i wrzucamy do miski. Obieramy ząbki czosnku. W moździerzu rozcieramy czosnek z solą. Dodajemy 2 łyżki oliwy i zioła prowansalskie, a następnie mieszamy dokładnie. Otrzymaną marynatę wylewamy do ziemniaków i mieszamy dokładnie ręką, lub łyżką, tak aby wszystkie ziemniaki zostały pokryte sosem. Przekładamy ziemniaki do naczynia żaroodpornego, wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 1 godziny.

W międzyczasie wrzucamy do garnka żurawinę, zalewamy winem, dodajemy miód, cynamon, rozmaryn i goździki. Stawiamy na gazie i gotujemy do wrzenia. Gdy już się sos zagotuje skręcamy gaz i gotujemy dalej około 30 minut bez przykrycia, na małym ogniu, co jakiś czas mieszając.

Na patelni, takiej którą można włożyć do piekarnika, rozgrzewamy masło klarowane. Na rozpuszczone masło wrzucamy kilka gałązek rozmarynu i kilka liści szałwii. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy polędwiczki i opiekamy z każdej strony na złoty kolor. Opieczone polędwiczki wkładamy wraz z patelnią do piekarnika, w którym już pieką się ziemniaki na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy je z piekarnika, przykrywamy przykrywką i odstawiamy aby odpoczęły.

Teraz przygotowujemy sałatkę. Myjemy roszponkę, maliny, cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Sałatę, maliny i cebulkę wrzucamy do miski, mieszamy. Do kubeczka wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy ocet balsamiczny i sok malinowy, mieszamy do uzyskania w miarę jednolitego płynu. Tak przygotowanym sosem polewamy sałatkę.

Gdy ziemniaki są już upieczone, wyjmujemy je z piekarnika. Polędwiczki przekładamy na talerz, polewamy sosem żurawinowym. Podajemy z sałatką.

Smacznego!!!

 

 

Kolejne białkowo-tłuszczowe śniadanie – sałatka z tuńczykiem

U mnie w domu królują dwie wersje śniadań, klasyczne słodkie owsianki, jaglanki, lub zestawy białkowo-tłuszczowe. Zdania dietetyków są bardzo podzielone w temacie tego, które z tych zestawów są lepsze. Ja osobiście przeplatam je najczęściej na zmianę, czyli jeśli dziś była owsianka, to jutro będzie śniadanie białkowo-tłuszczowe. Prawda jest jednak taka, że po śniadaniu białkowo-tłuszczowym czuję się zdecydowanie lżej, niż po węglowodanach z owocami. Tak już mam… dla odmiany moja młodsza córka zdecydowanie preferuje wersje z owocami.

Dzisiejsza propozycja to moja wariacja na temat tuńczyka, który podawany jest w restauracjach w Hiszpanii jako przystawka w różnych wersjach. Mamy więc tuńczyka z pomidorami, tuńczyka z papryką, tuńczyka z grillowanymi warzywami. Propozycje są przeróżne, niestety tuńczyk, jaki można dostać u nas w sklepach mocno odbiega od tego, który jest w sklepach np. w mojej ukochanej Andaluzji, ale dodając go do sałatki w tak słoneczny poranek, jak dziś można się poczuć prawie jak na półwyspie iberyjskim 🙂 Podsumowując dzisiejsza sałatka to połączenie tuńczyka w sosie własnym z grillowaną papryką. Lekko, szybko, łatwo i jak pysznie, mniam.

Sałatka z tuńczykiem i grillowaną papryką

Składniki (na dwie porcje):

  • dwie garści świeżego szpinaku (jeżeli nie macie szpinaku, można użyć roszpunki, rukoli, czy innego rodzaju sałaty)
  • około 200 g grillowana czerwona papryka w zalewie (waga po odsączeniu, w moim przypadku było to pół opakowania grillowanej papryki kupionej w Lidlu)
  • 1 opakowanie tuńczyka w sosie własnym 185 g (mała puszka)
  • 1 czerwona cebula
  •  2 łyżki oleju lnianego
  • 1/2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Szpinak myjemy i osuszamy w suszarce do sałaty, cebulę kroimy w drobną kostkę. Paprykę odsączamy z zalewy i kroimy na długie paski. tuńczyka odsączamy z zalewy. Na spód talerza, lub miski, wykładamy szpinak, bądź inną zieleninę, następnie układamy paprykę, tuńczyka i posypujemy pokrojoną cebulą. W kubku mieszamy składniki na sos, czyli olej, ocet i miód. Doprawiamy sos solą i pieprzem do smaku. Polewamy po wierzchu sałatki. Smacznego!!!