Szybki, kolorowy pstrąg pieczony, czyli smaczny obiad w prowansalskim klimacie

Mam teraz labę, cytując klasyka „wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni…”. Co to oznacza… ni mniej, ni więcej tylko tyle, że obecnie gotuję tylko dla dwojga, a dodatkowo mam większe pole do popisu. Obydwoje lubimy eksperymenty w kuchni, nowe smaki, więc nie ma stresu, że ktoś nie będzie jadł, lub protestował, z powodu „nieodpowiedniego” smaku lub wyglądu potrawy.

Tym tropem idąc przygotowałam dla nas pstrąga. Moje dzieci nie lubią pstrągów, bo „mają ości”, jakby inne ryby nie miały :-). No ale dla nich, filet to inna odmiana ryby 🙂 ha, ha, ha…

Wspomniany pstrąg, był taką troszkę potrawą „na winie :-)”, w skrócie mówiąc, co się nawinęło to wylądowało w środku. Efekt był, moim zdaniem, niesamowity… Po prostu petarda… Dla chętnych przepis poniżej.

Smacznego!!!

Pstrąg pieczony z warzywami w ziołach prowansalskich

Składniki:

  • 2 pstrągi,
  • 1/2 papryki czerwonej,
  • 1/2 papryki żółtej,
  • 1 cebula,
  • 4 ząbki czosnku,
  • -1/2 średniej cukinii,
  • 8-10 pomidorków koktajlowych,
  • 1 łyżka ziół prowansalskich,
  • 20 g masła,
  • sól i pieprz,
  • oliwa z oliwek do wysmarowania foremki,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu.

Pstrąga myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, doprawiamy solą i pieprzem.

Warzywa myjemy, oczyszczamy i kroimy. Cebulę, czosnek kroimy w kostkę, paprykę w paski, a cukinię w plasterki.

Foremkę, w której będziemy zapiekać rybę smarujemy oliwą z oliwek. Na spód układamy trochę warzyw, posypujemy odrobiną ziół prowansalskich. Na warzywach układamy rybę. Do środka ryby sypiemy odrobinę ziół prowansalskich, wkładamy po cienkim plasterku masła, dodajemy warzywa. Wierzch przykrywamy resztą warzyw, posypujemy ziołami i dodajemy pomidorki koktajlowe. (TIP: aby pomidorki nie pękały w trakcie pieczenia dobrze jest je nakłuć np. wykałaczką).

Tak przygotowaną foremkę wkładamy do nagrzanego piekarnika na 40-45 minut. Po tym czasie ryba jest już gotowa.

Smacznego!!!

Papryka faszerowana po wegetariańsku – mój pomysł na danie w upał

Pogoda za oknem iście hiszpańska, uwielbiam wręcz taką, ale głownie wtedy, gdy:

a) nie idę do pracy,

b) leżę na leżaku w ogrodzie lub nad wodą (basen, morze, ocean, zalew… cokolwiek, byleby można się ochłodzić),

c) nikt nie każe mi stać wielu godzin nad parującą kuchnią, obok gorącego piekarnika….

W przeciwnym wypadku upał jest, niestety, uciążliwy. Ja wówczas nie mam ochoty na żadne skomplikowane dania. Jedzenie musi być lekkie, proste, zdecydowanie nie mięsne. Przy takich wysokich temperaturach mięsko mi jakoś nie podchodzi… może to pierwsze stadium przechodzenia na wegetarianizm???

Dokładnie takim lekkim i pożywnym daniem chcę się z Wami podzielić. Wrzuciłam go kilka dni temu na facebooka i część osób prosiła o przepis, więc już jest i poleca się na obiad, albo przekąskę… Idealnie sprawdzi się również jako lunchbox, gdyż podgrzewanie go w mikrofalówce nie umniejsza walorów smakowych ;-).

Papryka faszerowana soczewicą z dodatkami

Składniki:

  • 6 średnich, pękatych papryk do faszerowania (ja użyłam czerwonych, ale zielone i żółte, też się sprawdzą),
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 cebula,
  • 3 ząbki czosnku,
  • po 1/2 papryki żółtej, zielonej i czerwonej,
  • 1/2 puszki 200 g zielonego groszku,
  • 1/2 puszki 200 g kukurydzy,
  • 1/2 puszki 200 g fasoli czerwonej,
  • 1/2 puszki 200 g fasoli białej,
  • 1/2 puszki 200 g cieciorki,
  • 125 ml soczewicy czerwonej,
  • 1 opakowanie 400 g pomidorów krojonych,
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry,
  • 1 łyżeczka kuminu rzymskiego,
  • 1/2 łyżeczki cynamonu,
  • 2 łyżeczki sambal oelek,
  • 100 g sera cheddar,
  • 500 ml wody,
  • sól i pieprz,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu.

Warzywa oczyszczamy, kroimy drobno. Paprykę w kostkę, cebulę i czosnek w drobne plasterki. Warzywa w puszkach odsączamy, płuczemy aby się pozbyć resztek zalewy. Soczewicę przepłukujemy wodą i odsączamy.

Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną patelnię nakładamy cebulkę, chwilę dusimy i dodajemy czosnek. Dusimy około 5 minut i wkładamy na patelnię papryki pokrojone w kostkę. Ponownie dusimy, najlepiej pod przykryciem, kolejne 5 minut. Dodajemy warzywa z puszek, oraz krojone pomidory. Mieszamy i czekamy, aż się wszystko zagotuje. Wówczas dodajemy płukaną soczewicę oraz wszystkie przyprawy, za wyjątkiem soli i pieprzu. Ponownie mieszamy i podlewamy połową wody. Przykrywamy przykrywką i dusimy 10 minut, co jakiś czas mieszając. Gdy zgęstnieje dodajemy w międzyczasie trochę wody. Po 10 minutach dodajemy resztę wody i dalej dusimy pod przykryciem, mieszając co jakiś czas, przez 30 minut. Po około 40 minutach soczewica powinna już wciągnąć cały płyn, a farsz będzie miał dość zwartą konsystencję. Wówczas doprawiamy do smaku solą i pieprzem, mieszamy i zdejmujemy z ognia.

Papryki do faszerowania myjemy, kroimy na pół, delikatnie usuwamy gniazda nasienne, tak aby nie uszkodzić papryki. Do każdej połówki nakładamy po około 1-1 1/2 łyżki farszu, tak aby z „czubkiem” napełnić nasze paprykowe foremki. Posypujemy po wierzchu tartym cheddarem.

Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20-25 minut. Wyjmujemy z piekarnika, można posypać po wierzchu siekaną natką pietruszki, bazylią, czy kolendrą.

Smacznego!!!

Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym

Ravioli z płynnym żółtkiem ma zdecydowanie złą sławę, jako danie bardzo trudne. Nic bardziej mylnego, jeżeli mamy świeże, dobrej jakości jajka i podejdziemy do zadania przygotowane, to uważam, że wcale nie jest to trudne. Ciasto przygotowujemy identycznie jak na makaron, wałkujemy na cienkie paski, ze szprycy na ciasto wyciskamy okręgi z farszu, a w środek wbijamy żółtko, zaklejamy drugim płatem ciasta i gotowe. Pyszne…

Moim zdaniem to połączenie smakowe przypomina trochę jeden z moich ulubionych letnich obiadów, czyli młode ziemniaczki i jajko sadzone. Połączenie ziemniaków i żółtka, plus do tego pyszny parmezan lub pecorino… po prostu pycha.

Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym (około 14-16 sztuk)

Składniki:

Na makaron:

  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 jajka,
  • 20 ml zimnej wody,

Na nadzienie:

  • 14 – 16 żółtek,
  • 0,5 kg ziemniaków,
  • 25 g masła,
  • 25 ml śmietany kremówki 36%
  • 50 g sera pecorino lub parmezanu,
  • 1 – 2 cebulki szalotki,
  • 20 g masła klarowanego,
  • sól i pieprz,

Na okrasę:

  • 50 g masła,
  • kilka gałązek świeżej szałwii,

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy ze skórki i gotujemy pod przykryciem do miękkości w osolonej wodzie. W międzyczasie przygotowujemy makaron. Mąkę zagniatamy z jajkami i stopniowo dodajemy zimną wodę, cały czas zagniatając. Gotowe ciasto powinno być gładkie i błyszczące. Ciasto odstawiamy na 30 minut, żeby odpoczęło.

W tym czasie ścieramy na tarce o drobnych oczkach ser, cebulki obieramy, drobno kroimy. Na patelni podgrzewamy masło klarowane, dodajemy dymkę i dusimy. Do ugotowanych i odcedzonych ziemniaków dodajemy masło i śmietanę i ubijamy dokładnie praską lub tłuczkiem do ziemniaków na puszyste puree. Do puree dodajemy uduszoną cebulkę dymkę i starty ser. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i obficie pieprzem. Wymieszany farsz przekładamy do rękawa cukierniczego.

Ciasto na makaron rozwałkowujemy cienko, na płat makaronu wyciskamy z rękawa okrąg z farszu ziemniaczanego, tak aby w środku powstała dziurka na żółtko. Oddzielamy żółtko od białka i żółtko wkładamy do środka okręgu, który powstał z masy ziemniaczanej. Całość przykrywamy drugim płatem ciasta, sklejamy dookoła farszu. Resztę obcinamy przy pomocy ringa kuchennego, lub dużej szklanki. TIP: Ważne, aby „narzędzie” do wykrawania miało średnice co najmniej 2 cm większą niż wcześniej powstały okrąg z farszu. Po sklejeniu brzegów i wycięciu okręgu można brzegi ozdobić przygniatając widelcem dookoła w celu uformowania ładnej falbanki. W ten sam sposób przygotowujemy kolejne ravioli, aż do wyczerpania składników.

W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1/2 – 1 łyżeczką soli. Ravioli wrzucamy partiami na wrzącą wodę i gotujemy 3 minuty. W międzyczasie siekamy szałwię, na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy posiekaną szałwię i chwilę dusimy.

Ugotowane ravioli podajemy polane masłem z szałwią.

Smacznego!!!

Pełny dwudaniowy obiad, pomysł na sprytne zakupy i szybkie dania

Dziś powiem Wam, jak zrobić dwudaniowy obiad, który załatwimy jednymi małymi zakupami. Powstanie pyszna domowa zupka, na wywarze z mięsa drobiowego i potrawka z kurczakiem. Dużo warzyw, delikatne smaki, taki typowy domowy obiad. U nas jest to dość popularne danie, bo jest proste i w miarę szybkie w wykonaniu. Jeżeli mam akurat dzień biurowy, to wpisuje się w mój czas idealnie. Dużym atutem tego dania jest fakt, że absolutnie wszystko, oczywiście poza kostkami z kurczaka ląduje na talerzu. Po prostu obiad w stylu „no waste” 🙂

Zupa ogórkowa i potrawka z kurczaka (porcja dla 4 osób)

Składniki:

Na bulion:

  • 4 podudzia z kurczaka (około 400 g),
  • włoszczyzna (4 marchewki, 2 pietruszki, 1/2 selera, kawałek pora, kilka gałązek natki pietruszki i naci selera),
  • 3 – 4 ziarenka ziela angielskiego,
  • 8 – 10 ziarenek pieprzu,
  • 2 listki laurowe,
  • 1 łyżka soli,
  • około 2 l wody,

Na zupę:

  • 4 – 5 ziemniaków (około 500 g),
  • 300 g ogórków kiszonych,
  • 500 ml wody z ogórków,
  • pęczek koperku,
  • 100 ml śmietany 12%
  • 1 łyżeczka mąki pszennej

Na potrawkę:

  • garść rodzynek,
  • pęczek natki pietruszki,
  • 1/2 łyżeczki curry,
  • sól i pieprz,
  • ryż długoziarnisty lub pełnoziarnisty po 50 g na porcję

Sposób przygotowania:

Całe gotowanie zaczynamy od ugotowania bulionu. Podudzia z kurczaka myjemy, osuszamy i wkładamy do garnka z wodą. Włoszczyznę obieramy, płuczemy i wkładamy do garnka. Stawiamy na gazie, dodajemy sól i gotujemy. Gdy się zagotuje, skręcić gaz, zdjąć z wierzchu szumowiny, dodać przyprawy, czyli ziele, pieprz i liść laurowy. Gotować pod przykryciem około 2 godzin, co jakiś czas uzupełniając wodę.

Ugotowany bulion odcedzamy. Ziemniaki obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Ogórki kiszone obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Koperek myjemy i drobno siekamy. Do garnka wlewamy około 2/3 bulionu z podudzi kurczaka, dodajemy ziemniaki i gotujemy około 15 minut, aż ziemniaki będą miękkie. W międzyczasie kroimy w plasterki 2 marchewki i 1 pietruszkę z włoszczyzny i dodajemy je do garnka z bulionem i ziemniakami. Do bulionu z miękkimi ziemniakami dodajemy starte ogórki kiszone i stopniowo dolewamy wodę z ogórków. TIP: U mnie jest to zwykle około 0,5 l, bo ja lubię wyraźnie kwaśny smak zupy, ale jeśli wolicie delikatną wersję ogórkowej, dolejcie mniej wody. Całość gotujemy około 10 minut. W garnuszku mieszamy śmietanę z łyżeczką mąki pszennej, do garnuszka dolewamy trochę zupy mieszamy dokładnie żeby zahartować śmietanę, a następnie tak zahartowaną śmietanę dolewamy do zupy. Mieszamy, dodajemy posiekany koperek i możemy delektować się pyszną zupą.

W międzyczasie przygotowujemy potrawkę. W garnku gotujemy ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ugotowane podudzia obieramy z kości i rozdrabniamy. Resztę włoszczyzny, czyli marchewki, pietruszkę i selera kroimy. Do rondelka wlewamy resztę bulionu, dodajemy rozdrobnionego kurczaka oraz pokrojoną włoszczyznę, curry i garść rodzynek. Stawiamy na małym gazie i dusimy tak pod przykryciem około 10 minut. Myjemy natkę pietruszki, osuszamy i siekamy drobno. Do ugotowanej potrawki dodajemy natkę, oraz doprawiamy pieprzem i solą. Podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego!!!

Domowe burgery rybne, czyli przemycamy dzieciom rybę

Ostatnimi czasy problem przemycania w posiłkach ryb już mnie nie dotyczy. Obie córki, zgodnie i z apetytem wcinają rybki pod najróżniejszymi postaciami, surowe, smażone, pieczone, marynowane czy wędzone. Nie ma to znaczenia, wszystkie znikają w mgnieniu oka, ale jeszcze niedawno, był to istny koszmar… Moja młodsza córka potrafiła wyczuć rybę w najmniejszej nawet ilości w każdym daniu. Nie było opcji, na przysłowiowe „oszustwa” jedyne co zostawało to przygotowywać ryby w taki sposób, aby jej zasmakowały. Jednym z takich pomysłów były burgery. To danie, jak wiadomo, jest generalnie uwielbiane przez dzieci i jeżeli nie jest to burger ze znanej sieciówki, to można w nim znaleźć wiele wartościowych składników.

Dzisiaj przedstawiam Wam burgera rybnego z domową bułką maślaną. Z bułkami niestety trzeba się trochę pobawić, ale smak wynagradza nam cały trud przygotowania. Oczywiście do tej bułki możemy przygotować również klasycznego burgera wołowego, czy drobiowego, smakują również nieziemsko. Dziś proponuję Wam jednak kotleta z dorsza z zielonym curry i kolendrą, dodatkowo kilka plasterków mango, awokado i rukola, dają nam połączenie wyjątkowe, które posmakuje nawet najbardziej wybrednym niejadkom 🙂

Smacznego!!!

Bułki do burgerów

Składniki (około 10-12 bułek):

  • 600 g mąki,
  • 1 jajko,
  • 50 g świeżych drożdży,
  • 300 ml mleka,
  • 2 łyżeczki cukru,
  • 50 g masła,
  • 1 łyżeczka soli,
  • sezam, mak lub czarnuszka do posypania po wierzchu,
  • 1 żółtko + 1 łyżka mleka do posmarowania bułek po wierzchu,

Sposób przygotowania:

TIP: ważne jest aby wszystkie składniki miały temperaturę pokojową.

Do miski malaksera przesiewamy mąkę, dodajemy sól i mieszamy. Do dużego kubka wkładamy drożdże, dodajemy cukier, jedną łyżkę przesianej mąki i dokładnie mieszamy. Do wymieszanego zaczynu dodajemy około 150 ml ciepłego mleka, mieszamy dokładnie wkładamy do miski z mąką i odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

TIP: ja często ustawiam piekarnik na najniższą temperaturę, u mnie to 40 stopni i wkładam taką miskę do piekarnika z otwartymi drzwiami, wówczas mam pewność, że ciasto rośnie w cieple…

Po tym czasie wylewamy zaczyn do miski z mąką i mieszamy hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego przez chwilę. Wbijamy jajko, dodajemy mleko i dalej wyrabiamy hakiem miksera. Gdy ciasto jest już w miarę jednolite dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy dalej około 10 minut. Dobrze wyrobione ciasto jest sprężyste i odchodzi od miski z łatwością. Tak wyrobione ciasto odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 90 minut.

Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę. Lekko wygniatamy i dzielimy na mniejsze części formując w dłoniach małe bułeczki. Uformowane bułeczki układamy na papierze do pieczenia, smarujemy po wierzchu żółtkiem wymieszanym z mlekiem i posypujemy ulubioną posypką, czyli sezamem, makiem, bądź czarnuszką. Świetne będą również bez żadnego dodatku. Tak przygotowane bułeczki odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut. W tym czasie nagrzewamy piekarnik na 210 stopni. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy bułki i pieczemy 15-18 minut, mają być ładnie przyrumienione.

Burger rybny z dorsza

Składniki:

  • 600 g dorsza bez skóry,
  • 1 łyżka zielonej pasty curry,
  • 1 jajko,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu,
  • 1/2 pęczka kolendry,
  • tłuszcz do smażenia (ja używałam oleju kokosowego, ale może być rzepakowy, czy oliwa z oliwek)
  • 1 awokado,
  • 1 dojrzałe mango,
  • rukola,
  • 100 ml jogurtu,
  • 50 ml majonezu,
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego,
  • 1 łyżeczka soku z cytryny, bądź limonki,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 1 łyżeczka Srirachy
  • odrobina soli,

Sposób przygotowania:

Mięso z dorsza oczyszczamy z ewentualnych ości, skóry, itp a następnie mielimy, siekamy lub miksujemy w malakserze, w zależności od upodobań. Ja osobiście używam malaksera. Rozdrobnione mięso wkładamy do miski, wbijamy jajko, dodajemy posiekaną kolendrę, sos rybny, pieprz oraz pastę curry (TIP: jeżeli Wasza pasta curry jest dość gęsta można ją rozrobić odrobiną wody (około 50 ml) aby ułatwić połączenie jej z masą rybną). Wszystko mieszamy dokładnie i wilgotnymi dłońmi formujemy burgery, aby były ładne, równe i okrągłe można użyć do tego ring.

Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i smażymy burgery około 3-5 minut z każdej strony. Długość smażenia zależy również od grubości kotletów. Im grubsze, tym dłużej należy je smażyć.

W międzyczasie przekrawamy bułki na pół, opiekamy na grillu lub opiekaczu od wewnątrz. TIP: Ja czasem opiekam bułki układając je na górnej półce, środkiem do góry, w piekarniku nastawionym na grill, przez około 3 minuty. Obieramy i kroimy w plasterki awokado i mango.

W miseczce mieszamy składniki na sos, czyli jogurt, majonez, koncentrat pomidorowy, sok z cytryny, bądź limonki, cukier, srirachę i odrobinę soli.

Na opieczonym spodzie bułki rozsmarowujemy łyżeczkę sosu, kładziemy trochę rukoli, następnie kotlet, plasterki awokado i mango, znów trochę rukoli i trochę sosu. Przykrywamy górną częścią bułki. Całość możemy przebić patyczkiem do szaszłyków lub wykałaczką, aby łatwiej było nam utrzymać wszystko w pionie 🙂

Smacznego!!!

Makaron ryżowy z krewetkami i szparagami na mleczku kokosowym

Krewetki są u nas na stole bardzo częstym gościem. Wszyscy je uwielbiamy. Wersji, w jakich możemy je podawać, jest wiele. Dziś proponuję Wam wersję inspirowaną kuchnią tajską. Klasyczny, gruby makaron ryżowy z sosem na bazie mleczka kokosowego z dodatkiem szparagów smakują fantastycznie. Krewetki w sosie są lekko ostre, ale również delikatnie słodkie, po prostu idealne. Wiec jeśli macie chwilę czasu i ochotę na takie danie to serdecznie polecam.

Smacznego!

Makaron ryżowy z krewetkami i szparagami na mleczku kokosowym

Składniki:

  • opakowanie krewetek 450 g,
  • mleczko kokosowe 250 ml,
  • około 2 cm kawałek korzenia imbiru,
  • 1 papryczka chilli,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 1 pęczek szparagów,
  • 2 łyżeczki czerwonej pasty curry,
  • 1 opakowanie makaronu ryżowego 400 g,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • 1 łyżka oleju kokosowego,
  • sól i pieprz do smaku,
  • 1 pęczek kolendry,

Sposób przygotowania:

Makaron ryżowy przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Krewetki rozmrażamy, płuczemy i obieramy z pancerzy. (TIP: Ja zawsze obieram całe krewetki, są wygodniejsze do jedzenia, ale jeżeli chcecie, by danie ładniej wyglądało, pozostawcie ostatni segment pancerzyka i ogonek). Szparagi myjemy, osuszamy i kroimy na 2-2,5 cm kawałki. Czosnek i imbir obieramy i kroimy w drobną kostkę. Papryczkę chili myjemy i siekamy na plasterki. Kolendrę myjemy i drobno siekamy.

Na patelni podgrzewamy olej kokosowy. Na rozgrzany olej wrzucamy czosnek, imbir i papryczkę. Chwilę podgrzewamy, aż czosnek zacznie pachnieć, wówczas dodajemy pastę curry oraz 2-3 łyżki mleka kokosowego. Mieszamy dokładnie i wrzucamy na patelnię pokrojone szparagi.

Szparagi na patelni smażymy na średnim ogniu około 3-5 minut, wówczas dodajemy krewetki, podkręcamy gaz i szybko obsmażamy krewetki po około 2 minuty z każdej strony, mieszając. Gdy krewetki są już obsmażone dolewamy resztę mleka kokosowego i mieszamy. Dodajemy sos rybny i odrobinę pieprzu do smaku. Gdy sos się zagotuje dodajemy posiekaną kolendrę oraz ugotowany wcześniej makaron. Mieszamy i przekładamy na talerze.

Smacznego!!!

Po wegetariańsku i włosku, czyli cannelloni ze szpinakiem

Kuchnia włoska to podobno jedna z najlepszych kuchni świata. Dla mnie jest ona w ścisłej czołówce, razem z kuchnią hiszpańską, japońską, tajską i oczywiście polską. Gdybym miała ocenić obiektywnie, to nie jestem w stanie wybrać numeru jeden… Kuchnia włoska jest jednak ze mną najdłużej, nie licząc naszej rodzimej, polskiej, oczywiście. Będąc ponad dwadzieścia lat temu w Londynie, miałam okazję pracować w małej, rodzinnej, włoskiej knajpce. Do dziś pamiętam smaki, którymi raczyła nas Simona (właścicielka restauracji). Jej dewizą było to, abyśmy znali, próbowali i wymyślali nowe smaki, które pojawiają się na stołach gości, więc dzień zaczynaliśmy od filiżanki cappuccino oraz domowego rogalika albo drożdżówki. Na lunch obowiązkowo dostawaliśmy jakieś danie, które na wieczór miało być daniem głównym, abyśmy mogli wyrazić swoje zdanie i ewentualnie wprowadzić małe korekty przed wieczorną zmianą. Dzień kończyliśmy najczęściej pyszną pastą, deserem i obowiązkowo kieliszeczkiem domowego limoncello. Minęło już tyle lat, a mnie nadal ślinka cieknie na myśl o tych kilkunastu tygodniach spędzonych z Simoną i resztą ekipy restauracji…

Z tego powodu, jak również z powodu oczarowania samą Italią, kuchnia włoska często gości na naszym stole. Dziś chciałam Wam zaproponować cannelloni. Zapiekana pasta, faszerowana ricottą ze szpinakiem, doprawiona czosnkiem i gałką muszkatołowa. Uwielbiam to połączenie, a dodatkowym atrybutem tego dania jest fakt, że jest to danie wegetariańskie. Fajnie jest zrobić sobie czasem detoks od mięsa :-).

Cannelloni ze szpinakiem i ricottą w sosie pomidorowym

Składniki:

  • 6 łyżek oliwy z oliwek,
  • 4 cebule szalotki,
  • 8 ząbków czosnku,
  • 2 opakowania pomidorów krojonych po 400 g, każdy,
  • 150 g koncentratu pomidorowego,
  • sól, pieprz,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 2 łyżeczki bazylii,
  • 500 g ricotty,
  • 750 g świeżego szpinaku,
  • gałka muszkatołowa,
  • 100 g parmezanu,
  • opakowanie cannelloni
  • 150 g mozzarelli startej na tarce o grubych oczkach

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności zajmujemy się przygotowaniem sosu pomidorowego, im dłużej duszony, tym lepszy… Obieramy 2 szalotki i cztery ząbki czosnku i drobno siekamy. W rondelku rozgrzewamy dwie łyżki oliwy z oliwek, na gorącą oliwę wrzucamy cebulkę, chwile podsmażamy, dodajemy czosnek, smażymy 5-7 minut. Wlewamy pomidory krojone, dodajemy cukier, około 1/4 łyżeczki soli, koncentrat pomidorowy, bazylię, mieszamy, przykrywamy przykrywką i gotujemy na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia sprawdzamy, czy nie należy dodatkowo doprawić solą i pieprzem i blendujemy na gładki sos.

W dużym garnku zagotowujemy wodę, na wrzątek wrzucamy na chwilę szpinak, blanszujemy go i odcedzamy ma sitku. Obieramy 2 cebule szalotki, siekamy drobno. Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oliwy, na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę i podsmażamy ją. Zeszkloną cebulkę odstawiamy z ognia. Do dużej miski wkładamy ricottę. Odcedzony szpinak siekamy na mniejsze kawałki i przekładamy do miski z ricottą. Obieramy cztery ząbki czosnku, przeciskamy je przez praskę i dodajemy do ricotty i szpinaku. Wsypujemy parmezan, doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołowa. Mieszamy dokładnie wszystkie składniki farszu.

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Naczynie żaroodporne, lub foremkę smarujemy oliwą z oliwek. Na spód wylewamy odrobinę sosu pomidorowego. Wkładamy do każdej rolki cannelloni farsz i układamy w foremce. Po ułożeniu warstwy rolek, wylewamy porcję sosu i układamy kolejną warstwę. Po wykorzystaniu całego farszu zalewamy rolki resztą sosu. Wierzch posypujemy serem startym na tarce o grubych oczkach.

Tak przygotowany makaron wkładamy do piekarnika na 45-50 minut.

Smacznego!!!

Domowy makaron z krewetkami

Jakiś czas temu dokonałam zakupu przystawki do robota kuchennego dzięki której mogę robić, a raczej wałkować i kroić, domowy makaron. Od tej pory domowe tagliatelle, ravioli, pierogi, lasagne i inne przysmaki zaczęły gościć u nas na stole w wersji „home made”. Taki makaron jest zdecydowanie lepszy, niż ten kupowany w sklepie, no ale kosztuje też więcej pracy. Przy lekkiej jednak wprawie, można się uwinąć z takim makaronem w godzinkę.

Ostatnio, taki domowy makaron, zagościł u nas w wersji, która jest upraszczając miksem kuchni chińskiej, tajskiej i włoskiej. Klasyczny domowy makaron, połączyłam z krewetkami, które tym razem dusiłam w mleczku kokosowym z dodatkiem imbiru, papryczki chilli, czosnku i kolendry. Do tego sok i skórka z limonki i powstało bardzo orginalne i smaczne danie. Oczywiście można użyć, zamiast mleczka kokosowego, tłustej 30% śmietany, mamy wówczas bardziej tradycyjną wersję, ale moim zdaniem z mleczkiem kokosowym jest zdecydowanie smaczniej…

Domowy makaron z krewetkami w sosie

Składniki (na 4 porcje):

Na makaron:

  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 jajka,
  • 2 żółtka,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,

Na sos:

  • 450 g krewetek,
  • 1 papryczka chilli,
  • 2 cm świeżego korzenia imbiru,
  • 4 ząbki czosnku,
  • 250 ml mleka kokosowego lub śmietany 30%,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 łyżeczka ziarenek kolendry,
  • 1 limonka,

Sposób wykonania:

Do miski miksera wkładamy wszystkie składniki na makaron i wyrabiamy hakiem do wyrabiania ciasta. Jeśli nie mamy miksera możemy ciasto wyrobić ręcznie, czyli mąkę przesiewamy na stolnicę, robimy małe zagłębienie w które wbijamy jajka, dodajemy sól i oliwę. Całość zagniatamy, aż uzyskamy gładkie, sprężyste ciasto.

Tak przygotowane ciasto wałkujemy na cienkie placki i kroimy w paski przypominające tagliatelle używając do tego celu przystawki do makaronu, lub siły własnych rąk :-).

Pokrojony makaron przykrywamy czystą ściereczką i odkładamy na czas przygotowania sosu.

Jeżeli mamy krewetki mrożone, musimy je rozmrozić i umyć, jeżeli świeże wystarczy tylko umyć. Rozmrożone krewetki oczyszczamy, usuwamy jelitka, oraz pancerze, zostawiając jedynie ostatnie ogniwo, jeżeli chcemy, aby ładniej wyglądały, w przeciwnym razie usuwamy cały pancerz, łącznie z ogonkiem.

Limonkę dokładnie myjemy i sparzamy gorącą wodą. Do miseczki ścieramy skórkę z całej limonki. Papryczkę chili myjemy i kroimy w plasterki. Jeżeli chcemy sos ostry kroimy ją w całości, razem z pestkami, jeżeli wolimy wersję łagodniejszą wyjmujemy pestki z wnętrza papryczki. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki, imbir obieramy i kroimy w drobną kostkę. Kolendrę myjemy i siekamy.

W dużym garnku wstawiamy wodę na makaron. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię. Na rozgrzaną patelnię wsypujemy ziarenka kolendry i chwilę prażymy, następnie dolewamy oliwę z oliwek, podgrzewamy i wrzucamy czosnek, chili i imbir. Chwilę smażymy, aż zmiękną. Wówczas wrzucamy na patelnię krewetki, najpierw smażymy je około 2-3 minut z jednej strony, później przerzucamy na drugą i znów smażymy około 2 minut. Wlewamy na patelnię mleczko kokosowe, dodajemy skórkę startą z limonki, oraz sok z niej wyciśnięty. Mieszamy, skręcamy gaz i dusimy chwilę. Na koniec dodajemy pokrojoną kolendrę.

W tym czasie wrzucamy świeży makaron i gotujemy go „al dente” około 2-3 minut. Odcedzamy, dodajemy na patelnię, mieszamy i podajemy.

Można posypać po wierzchu parmezanem.

Smacznego!!!

Egzotyczny pomysł na dorsza

Wydaje mi się, że już kiedyś o tym pisałam, że moja młodsza córka twierdzi, że nie lubi ryb… tak twierdzi, ale według mnie, nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak, na bazie jej poczucia, uznałam za swój punkt honoru tak modyfikować różnorakie dania rybne, żeby jej smakowały. Pozostali domownicy, na szczęście, lubią ryby i chętnie widzą je w rożnych wersjach na naszym stole.

Dzisiejsze danie to efekt inspiracji z ostatnich warsztatów kulinarnych w studio Baccaro (http://www.baccaro.pl/), gdzie gotowaliśmy potrawy korzystając z azjatyckich inspiracji. Wykorzystując tam zdobyte wiadomości powstało to danie. Dorsz w nim smakuje egzotycznie, jest lekko pikantny, delikatny i wilgotny, dla mnie idealny po prostu. Do tego czosnkowe puree z zielonego groszku i pysznie słodka, karmelizowana marchewka. Razem powstaje nam danie będące połączeniem kuchni azjatyckiej i naszej rodzimej polskiej. Całość smakuje bardzo dobrze, nawet tym, którzy nie lubią ryb ;-).

Kotleciki z dorsza z puree z groszku i karmelizowaną marchewką

Składniki (na 4 porcje):

  • 600 g polędwicy z dorsza (ale zwykły filet też będzie super),
  • 1 łyżeczka zielonej pasty curry,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego,
  • 2 jajka,
  • pęczek natki pietruszki lub kolendry,
  • 50 g mrożonego zielonego groszku,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 50 g masła,
  • 300 g marchewki mrożonej baby,
  • 15 g masła,
  • 1 płaska łyżka miodu,
  • sól i pieprz do smaku
  • olej kokosowy do smażenia

Sposób przygotowania:

Mięso z dorsza oczyszczamy z ewentualnych ości, skóry, itp a następnie mielimy, siekamy lub miksujemy w malakserze, w zależności od upodobań. Ja osobiście używam malaksera. Rozdrobnione mięso wkładamy do miski, wbijamy jajka, dodajemy posiekaną natkę lub kolendrę, sos rybny, pieprz oraz pastę curry (TIP: jeżeli Wasza pasta curry jest dość gęsta można ją rozrobić odrobiną wody (około 50 ml) aby ułatwić połączenie jej z masą rybną). Wszystko mieszamy dokładnie i wilgotnymi dłońmi formujemy kotleciki (mnie wyszło z tej porcji 10 sztuk).

W międzyczasie w dwóch garnkach zagotowujemy wodę z odrobiną soli. Do jednego garnka wrzucamy mrożoną marchewkę i gotujemy ją około 5-6 minut, a następnie odcedzamy. W drugim garnku gotujemy groszek zielony około 10 minut. Po zagotowaniu również odcedzamy.

Rozgrzewamy patelnię, smarujemy ją delikatnie olejem kokosowym i wykładamy kotleciki. Smażymy je po 5-7 minut z każdej strony, na średnim ogniu, tak aby miały ładny, złoty kolor.

W trakcie smażenia kotlecików przygotowujemy resztę naszego dania. W rondelku rozgrzewamy 15 g masła i 1 łyżkę miodu. Do rozgrzanego masła wrzucamy ugotowaną marchewkę i na małym ogniu karmelizujemy ją chwilę.

Do ciepłego groszku dodajemy 50 g masła i dwa obrane i posiekane ząbki czosnku. Blendujemy wszystko blenderem do uzyskania gładkiej masy przypominającej w konsystencji puree. (TIP: Jeżeli puree jest według Was za gęste można dodać odrobinę przegotowanej wody.) Doprawiamy delikatnie solą i pieprzem do smaku.

Usmażone kotleciki podajemy na puree z groszku z karmelizowaną marchewką.

Smacznego!!!

Idealna przystawka – tatar z łososia z mango i awokado

Weekend to idealny czas na spotkania towarzyskie. Ostatnio przeczytałam, że systematyczne spędzanie czasu z ludźmi, których lubimy i którzy są nam bliscy, wydłuża nam życie. Oznacza to, że powinniśmy dbać o częste, systematyczne spotkania ze znajomymi, przyjaciółmi i rodziną.

Takie spotkania są idealną okazją do dzielenia się z bliskimi pysznym jedzeniem. Dzisiejsze danie, to idealna przystawka, mogąca się pojawić na każdym spotkaniu towarzyskim. Detronizuje króla, czyli tatara z wołowiny, a co więcej, według mnie jest jego lżejszą, przepyszną wersją. Dodatki w postaci mango i awokado dodają mu smaku i słońca, przywołując letnie, egzotyczne nuty.

Tatar z łososia z mango i awokado

Składniki (na 4 porcje):

  • 400 g świeżego łososia,
  • 1 dojrzałe awokado,
  • 1 dojrzałe mango,
  • 1 cebula szalotka,
  • główka czosnku, ale w daniu wykorzystujemy jedynie 2-4 ząbki,
  • 1 łyżka sosu sojowego,
  • 1 łyżka sosu terijaki,
  • 1 łyżka sosu rybnego,
  • 2 łyżki oleju sezamowego,
  • sok wyciśnięty z 1 limonki,
  • 1 płaska łyżeczka sambal olek,
  • 2 łyżki białego sezamu,
  • sól i pieprz do smaku,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Do małego, kamiennego naczynia wkładamy czosnek (w całości, bez obierania). Wkładamy do piekarnika i pieczemy 40 minut, w tym czasie przygotowujemy resztę składników.

Awokado i mango obieramy i drobno kroimy. Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości, zdejmujemy skórę. Tak przygotowanego łososia kroimy w drobną kostkę, lub wkładamy do malaksera i siekamy (ja preferuje wersję krojoną, lubię, gdy są wyczuwalne kawałki ryby w daniu). Cebulę obieramy, siekamy bardzo drobno. Sezam wsypujemy na rozgrzaną patelnię i prażymy do uzyskania złotego koloru. W kubeczku mieszamy sos rybny, sojowy, terijaki, sok z limonki, olej sezamowy. W międzyczasie wyjmujemy z piekarnika upieczony czosnek.

Do naczynia wkładamy pokrojonego łososia, cebulkę. Do małej miseczki wciskamy upieczone 2-4 ząbki czosnku (ilość jest uzależniona, od tego czy lubicie smak czosnku w dania), dodajemy odrobinę wcześniej przygotowanego sosu i rozcieramy na gładką masę. Roztartą masę przekładamy do miseczki z łososiem, wlewamy resztę sosu, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Mieszamy wszystko dokładnie, na końcu dodajemy uprażone ziarna sezamowe.

Wykładamy na talerz, układając warstwami, najpierw rybę, później mango a na wierzchu awokado. Całość posypujemy sezamem.

Smacznego!!!