Zielony sernik – moja pierwsza próba sernika z zieloną herbatą

Od dłuższego czasu strasznie modnym kulinarnym dodatkiem do różnorodnych dań, stała się zielona herbata matcha. Kilkakrotnie zdarzyło mi się spróbować w rożnych miejscach deserów z tym właśnie składnikiem i muszę się przyznać, że jestem nim zauroczona. Uwielbiam zieloną herbatę, tę jej delikatną goryczkę, odświeżający smak, stąd też pewnie desery z jej dodatkiem są dla mnie takim objawieniem. Zielona herbata powoduje, ze otrzymujemy niecodzienny smak, a do tego kolor dania jest zdecydowanie zaskakujący…

Długo myślałam, kombinowałam, aż w końcu powstała pierwsza nadająca się do opublikowania wersja mojego sernika na zimno z herbatą matcha. Co do wersji smaku zdania są podzielone, moja mama i moja młodsza córka są zachwycone, mąż stwierdził, że to nie jego smaki, dla mnie całość to po prostu pe-tar-da… Smakuje wyśmienicie, więc jeżeli macie pod ręką zieloną herbatę to serdecznie polecam wypróbować ten przepis.

W najbliższym czasie będę kombinować wersję pieczoną, zobaczymy która wygra w rankingu na najlepszy sernik matcha 🙂

Sernik na zimno z zieloną herbatą

Składniki:

Na spód:

  • 220 g herbatników maślanych,
  • 80 g masła,

Na masę serową:

  • 625 ml śmietany kremówki 30 lub 36%,
  • 100 g białej czekolady,
  • 2 płaskie łyżki herbaty matcha,
  • 1 limonka,
  • 250 g mascarpone,
  • 500 g ricotty,
  • 150 g cukru drobnego,
  • 30 g żelatyny,
  • 50 ml wody,

Na warstwę wierzchnią:

  • 2 dojrzałe mango,
  • 10 g żelatyny,
  • 50 ml soku pomarańczowego

Sposób wykonania:

Herbatniki rozkruszamy na proszek w blenderze. Masło topimy w mikrofalówce lub kąpieli wodnej. Roztopione masło łączymy z rozdrobnionymi herbatnikami, dokładnie mieszamy. Wykładamy na spód tortownicy, dokładnie dociskamy, tak aby pokryć cały spód. Wkładamy tortownice do lodówki na około 30 minut.

W małym rondelku gotujemy 125 ml śmietany z cukrem, cały czas mieszając, cukier musi się dokładnie rozpuścić, zdejmujemy z gazu. Do gorącej śmietany dodajemy białą czekoladę, i mieszamy, aż czekolada się rozpuści. Wówczas dodajemy matchę. po raz kolejny dokładnie mieszamy i odstawiamy do wystygnięcia.

Limonkę myjemy dokładnie, a następnie przelewamy wrzątkiem, aby usunąć ewentualne konserwanty jakie mogą być na skórce.W misce miksera łączymy ze sobą mascarpone i ricottę. Dodajemy do miski skórkę startą z całej limonki. W osobnej misce ubijamy na sztywno śmietanę. W 50 ml gorącej wody rozpuszczamy żelatynę. Do rozpuszczonej żelatyny, wciskamy sok z całej limonki, dodajemy po trochę sosu z matchy i śmietany, aby ją zahartować, a następnie wlewamy tak wymieszaną żelatynę do reszty sosu, mieszamy dokładnie. Tak przygotowany sos dodajemy do masy z serków, mieszamy dokładnie mikserem. Gdy już mamy jednolitą masę, dodajemy ubitą na sztywno śmietanę i miksujemy na małych obrotach do uzyskania jednolitej konsystencji. Przekładamy tak przygotowaną masę na spód z herbatników i wkładamy do lodówki.

Sok pomarańczowy podgrzewamy, rozpuszczamy w nim żelatynę. Mango myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Łączymy mango z sokiem w wysokim naczyniu i blendujemy aby uzyskać gładką masę. Tak przygotowaną masę wykładamy na masę sernikową i wkładamy ponownie do lodówki. Ciasto powinno spędzić w lodówce minimum 2 godziny, a najlepiej całą noc.

Wierzch ciasta można ozdobić dostępnymi owocami, w moim przypadku to były ziarenka granatu, ale truskawki, maliny, czy plasterki limonki, również wyglądają pięknie.

Smacznego!!!

Zupa-krem brokułowo-kalafiorowy

Zbliżają się święta wielkanocne, które mnie osobiście kojarzą się z wiosną, zielenią i żonkilami. Nie wiem z czego wynikają te moje skojarzenia, ale Wielkanoc jest u mnie zwykle żółto-zielona, pachnąca żonkilami. Pomyślałam, że aby ta wiosenna zieleń pojawiła się również na stole, w tym roku w pierwszy dzień zagości u nas krem z brokuła i kalafiora. Bardzo lubię połączenie tych dwóch warzyw. Do tego dodaję mleczko kokosowe, ale jak ktoś woli może być też i śmietana, lub totalna wersja fit, niezabielana. Ja niestety lubię tą kremowość w zupie, którą niestety najlepiej uzyskuje się tłustym mleczkiem kokosowym, lub dobrą tłustą śmietaną… No cóż, tak już mam, że nie zawsze wybieram wersję fit.

Ta konkretna zupa ma jeszcze tą zaletę, że dość szybko się ją przygotowuje, oraz dobrze się przechowuje. Co oznacza, że można przygotować ją w sobotę, a podać po podgrzaniu w niedzielę, i będzie smakować równie dobrze. Ja osobiście podaję ją z prażonymi płatkami migdałowymi, dobrze smakuje również z groszkiem ptysiowym, lub grzankami, ale tu już zostawiam dowolność, co kto lubi… Dodatkowo polewam ją czosnkową oliwą z oliwek, aby dodać tłuszczu, dzięki któremu lepiej przyswajają się witaminy i minerały z zupy.

Zupa-krem brokułowo-kalafiorowy

Składniki -(6-8 porcji):

  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 główka brokuła
  • 1 główka kalafiora
  • 2 duże ziemniaki
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 l bulionu warzywnego
  • 1 opakowanie 400 ml mleczka kokosowego
  • sól, pieprz do smaku
  • płatki migdałowe, grzanki lub groszek ptysiowy do podania
  • oliwa z oliwek z dodatkiem czosnku

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Brokuła i kalafiora myjemy i dzielimy na mniejsze różyczki. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulkę i czosnek i lekko podduszamy. Gdy cebula jest już szklista dodajemy ziemniaki, krótko obsmażamy z cebulką (około 3-4 minuty). Do garnka wlewamy bulion, zagotowujemy i gotujemy pod przykryciem ziemniaki około 10 minut. Po tym czasie, do garnka z ziemniakami i bulionem, wrzucamy kalafiora i brokuła. Nie martwcie się jeśli warzywa nie są w całości zanurzone w wodzie. Garnek przykrywamy i gotujemy kolejne 15 minut. Po tym czasie warzywa będą już wystarczająco miękkie, aby móc je zblendować. Blendujemy całość dokładnie, aby nie zostały żadne grudki. Najlepiej użyć w tym celu blendera ręcznego. Do zblendowanej zupy dodajemy mleczko kokosowe, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy i gotowe.

Teraz należy jedynie przygotować grzanki lub uprażyć na suchej patelni płatki migdałowe. Zupę rozlać do talerzy, posypać po wierzchu płatkami, bądź grzankami czy groszkiem ptysiowym, zależy co używamy. Polać czosnkową oliwą z oliwek. Smacznego!!!

 

 

Śledzik w sosie majonezowo-jogurtowym- pozycja obowiązkowa

Tradycyjny śledzik w sosie majonezowo-jogurtowym to pozycja obowiązkowa u mnie w domu na każde święta, zarówno w Boże Narodzenie, jak i na Wielkanoc, a podczas spotkań towarzyskich często również pojawia się na stole. Myślę, że po części wynika to z faktu, że uwielbiam śledzie. I słowo „uwielbiam” jest tu jak najbardziej na miejscu. Zajadam się nimi w najróżniejszych postaciach. Ten dzisiejszy przepis na sałatkę ze śledziem jest jednym z moich ulubionych, delikatne lekko słodkie danie, z kwaskowym ogóreczkiem i cebulką, do tego sosik z jogurtem i majonezem. Dla mnie pycha.

Pamiętam taką anegdotę z naszej rodziny, gdy zaprosiliśmy do nas znajomych, którzy nie odwiedzają nas zbyt często. Był to taki „śledziowy” okres u nas w domu, jak tylko śledzie się kończyły robiliśmy nową ich wersję i zajadaliśmy się prawie codziennie. Wśród różnych potraw (na szczęście było coś jeszcze) pojawiły się, więc na stole cztery wersje sałatek śledziowych. Sałatki były oczywiście pyszne, ale niestety zaproszeni goście nie lubili śledzi… ALE WTOPA 🙂 Poza tymi sałatkami, było coś jeszcze, ale już nigdy nie przygotowałam potraw na spotkanie towarzyskie z jednej „grupy produktowej”. Ta historia sprzed paru lat dużo mnie nauczyła. Od tamtej pory zawsze staram się aby dania różniły się między sobą, po to, aby już nigdy nie było sytuacji, gdzie gość nie może spróbować połowy dań ze stołu… Dziś się z tego śmieję, ale wierzcie mi, tego wieczoru nie było mi do śmiechu.

Wracając do dzisiejszej sałatki śledziowej, dobrze jest przygotować ją dzień wcześniej, aby smaki dobrze się przegryzły, ale jak jesteśmy niecierpliwi, to po godzinie od przygotowania można już jeść. Polecam serdecznie, na najbliższe święta i nie tylko 🙂

Śledzie w sosie sosie majonezowo-jogurtowym z jabłkiem i ogórkiem kiszonym

Składniki:

  • 1 opakowanie śledzi a’la matias (u mnie to były 4 filety)
  • 1 duży lub 2 małe ogórki kiszone
  • 1 duże jabłko, najlepiej lekko kwaskowe
  • 1 duża lub 2 małe cebule
  • 125 ml jogurtu naturalnego
  • 125 ml majonezu
  • 1 łyżka cukru
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytrynu
  • sól, pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Śledzie wyjąć z opakowania, włożyć do miski i zalać zimną wodą, aby się wymoczyły na minimum 2 godziny. TIP: Ja zwykle zostawiam je na noc, a rano przygotowuje sałatkę. Wówczas mamy idealnie przegryzione danie na kolację. Śledzie wyjmujemy z wody, osuszamy ręcznikiem papierowym, kroimy w poprzek na paski o szerokości około 1-2 cm. Wkładamy do pojemnika w którym będziemy wszystko mieszać. Jabłko obieramy ze skórki, następnie ogórki kiszone i jabłko kroimy w drobną (około 0,5 cm kostkę), cebulę siekamy również w drobną kostkę, przekładamy do śledzi. Do naczynia wkładamy majonez i jogurt, dodajemy cukier i sok z cytryny, mieszamy i dodajemy sól i pieprz do smaku. Tak przygotowany sos dodajemy do pokrojonych śledzi, oraz dodatków i dokładnie mieszamy. Odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny. Smacznego!!!

 

Sernik na zimno z ricotty

Podczas naszego pobytu na Sycylii odkryłam na nowo ricottę. Prawda jest taka, że wcześniej nie poznałam jej prawdziwego smaku, jaki można spotkać tylko na tej prześlicznej wyspie. Dostępne u nas na rynku sery dobrze ja przypominają, ale wciąż mają niedościgły ideał w postaci ricotty, którą jadłam bezpośrednio od sprzedawcy na targu w Palermo.

Na Sycylii ricottę podają w wielu wersjach i odmianach. Ja dziś proponuje Wam moją słodką wersję sernika z ricotty na zimno. Jest to wyjątkowo łatwe ciasto. Pokuszę się powiedzieć, że wyjdzie każdemu i na pewno zrobi piorunujące wrażenie. Całe przygotowanie nie trwa długo, jednakże trzeba wziąć pod uwagę czas chłodzenia. Zwykle wystarczy około 2-3 godzin, ale jeśli zostawimy go w lodówce na całą noc będzie zdecydowanie lepiej. Moim zdaniem idealnie sprawdzi się na nadchodzące święta wielkanocne.

Sernik na zimno z ricotty

Składniki:

  • 200 g herbatników maślanych
  • 100 g masła
  • 6 żółtek
  • 6 łyżek cukru trzcinowego
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią
  • 200 g białej czekolady
  • 750 g ricotty
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 1 opakowanie żelatyny lub żelatyna-fix
  • dowolne owoce na wierzch (ja użyłam mieszanki owoców leśnych z mrożonki oraz świeżych borówek)
  • kilka liści mięty do dekoracji

Przygotowanie:

Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia. W malakserze rozdrabniamy herbatniki na proszek. Masło topimy w mikrofalówce lub w rondelku i mieszamy ze rozdrobnionymi herbatnikami. Tak otrzymaną masę wykładamy na tortownice i ugniatamy tworząc mały rancik i spód. Wkładamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Żółtka wbijamy do miski miksera, dodajemy cukier trzcinowy i cukier z wanilią, a następnie ubijamy do uzyskania puszystej masy. W międzyczasie topimy czekoladę w kąpieli wodnej lub mikrofalówce. Dodajemy czekoladę do ubitych żółtek i mieszamy dokładnie. Po uzyskaniu gładkiej masy dodajemy ricottę i również ubijamy całość. Do drugiego naczynia wlewamy śmietanę kremówkę i ubijamy ją do czasu uzyskania gęstej, bitej śmietany. Do małej szklanki wlewamy wrzątek (około 50-75ml) i dodajemy żelatynę. Mieszamy dokładnie, aż żelatyna się dokładnie rozpuści. Do rozpuszczonej żelatyny dodajemy po jednej łyżce śmietany aby ją zahartować i mieszamy ją dokładnie. Zaharowaną żelatynę dodajemy do bitej śmietany, mieszamy, a następnie dodajemy do masy serowej i dalej dokładnie mieszamy. Masa powinna mieć dość gęstą konsystencję.

Tak uzyskaną masę przekładamy do tortownicy wyłożonej masą herbatnikową. Z wierzchu dekorujemy owocami i miętą. Wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, smacznego 🙂

Tort Ferrero Rocher – mój ulubiony

Tort z pralinkami Ferrero Rocher to jeden z ulubionych tortów zarówno u mnie w domu, jak i wśród moich znajomych. Myślę, że jest to efekt połączenia lubianych przez prawie wszystkich smaków karmelu, czekolady i orzechów laskowych. Jest to jednak tort dość wymagający i czasochłonny, ale smak rekompensuje wszystkie jego „wady”.

Powstał u mnie w domu po raz pierwszy jako tort urodzinowy dla mojej sąsiadki. Wjechał na stół, zdmuchnięto świeczki i tyle go widzieliśmy, bo zniknął z talerza w mgnieniu oka. Wszyscy goście byli zachwyceni tym smakiem, więc powstawał u nas wielokrotnie. W tym roku, a mamy koniec lutego pojawił się już trzy razy :-). Jest po prostu pyszny… więcej nie trzeba o nim mówić, tylko spróbować…

Na początek podam kilka wskazówek, które mnie ułatwiają przygotowanie tego tortu. Składniki na biszkopt powinny być wcześniej wyjęte z lodówki. Powinny być w temperaturze pokojowej. Biszkopt, krem karmelowy oraz ozdoby dobrze jest przygotować dzień wcześniej. Masło do kremu karmelowego również musi być w temperaturze pokojowej.

Tort Ferrero Rocher

Składniki:

Na biszkopt:

  • 7 jajek
  • 1 szklanka drobnego cukru (200 g)
  • 1 szklanka mąki tortowej (150 g)
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej (50 g)
  • 4 łyżki kakao gorzkiego (50 g)

Na krem karmelowy:

  • 1 opakowanie masy krówkowej o smaku tradycyjnym 460 g
  • 1 opakowanie orzechów laskowych 200g
  • 1 opakowanie masła 200 g

Na krem czekoladowy:

  • 1 opakowanie mascarpone 500 g
  • 500 ml śmietany 36%
  • 600 g nutelli (duże opakowanie)
  • 3 opakowania śmietan-fix

Nasączenie biszkoptu:

  • 150 ml herbaty
  • 1 łyżka cukru
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • opcjonalnie 40 ml alkoholu (ja najczęściej używam amaretto lub wódki orzechowej)

Do dekoracji:

  • 300 g  czekolady mlecznej (1 duże lub 3 małe opakowania)
  • 100 ml śmietany 36%
  • 100 g czekolady białej
  • 1 opakowanie pralinek Ferrero Rocher

Sposób przygotowania:

Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Rozpuszczoną czekoladę przekładamy do szprycy z małym otworem. Deskę do krojenia owijamy folią spożywczą i na taką powierzchnię wyciskamy ze szprycy czekoladę formując dowolne wzory. Można zamiast deski do krojenia użyć kawałek grubego brystolu, na którym przed owinięciem folią narysujemy sobie wzory jakie chcemy uzyskać dla ułatwienia. Deskę z czekoladą wkładamy do zamrażalnika lub lodówki do stężenia.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Tortownicę o średnicy 25 cm wykładamy od spodu papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Najlepiej dodawać po 1-2 łyżki cukru i miksować do czasu dokładnego rozpuszczenia cukru. Wówczas można dodać kolejną porcję. Gdy cały cukier jest już dodany, przechodzimy do dodawania żółtek. Również robimy to stopniowo, po jednym żółtku. Kolejne dodajemy dopiero, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, mąkę ziemniaczaną i kakao. Tą mieszankę dodajemy do piany w trzech partiach, za każdym razem mieszając do połączenia składników. Ważne jest aby nie mieszać już na dużych obrotach. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum lub mieszamy delikatnie łyżką. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do tortownicy, wierzch staramy się wygładzić rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy. TIP: Ja najczęściej przygotowuje biszkopt dzień wcześniej. 

Przygotowanie kremu karmelowego rozpoczynamy od uprażenia orzechów laskowych. Orzechy wysypujemy na blaszkę z piekarnika. W piekarniku ustawiamy temperaturę 200 stopni. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy orzechy na około 10 minut. W trakcie prażenia należy orzechy kilkakrotnie przemieszać. Uprażone orzechy wyjmujemy z piekarnika, studzimy, przesypujemy na czystą ściereczkę i pocierając usuwamy skórki z orzechów. Następnie wybieramy kilkanaście najładniejszych orzechów i odkładamy je do ozdoby. Pozostałe orzechy siekamy lub rozbijamy tłuczkiem na mniejsze kawałki. TIP: Ja najczęściej wrzucam orzechy do grubego woreczka strunowego, a następnie tłukę tłuczkiem do uzyskania pożądanej konsystencji. Masło w temperaturze pokojowej wkładamy do misy miksera i ubijamy do białości. Wówczas dodajemy w 2-3 partiach cały czas mieszając masę korówkową. Ubijamy kilka minut a następnie wsypujemy rozdrobnione orzechy i mieszamy masę. Wkładamy krem do lodówki na minimum 2 godziny.

Do czystej misy miksera wkładamy nutellę i mieszamy dodając stopniowo mascarpone. Do wymieszanej masy wlewamy śmietanę, dodajemy śmietan-fix i ubijamy do czasu uzyskania gęstego kremu. Należy jednak uważać, aby nie przebić śmietany, gdyż możemy wówczas otrzymać masło, zamiast kremu 🙁

W międzyczasie zaparzamy herbatę, ja zwykle używam zwykłej czarnej lub smakowej, orzechowej lub karmelowej. Zaparzoną herbatę studzimy, dodajemy cukier, sok cytrynowy oraz alkohol, jeśli go używamy. Biszkopt kroimy na trzy w miarę równe blaty. Pierwszy blat układamy na talerzu, paterze lub desce na której tort przygotowujemy i nasączamy delikatnie. Na nasączony blat wykładamy krem karmelowy, kładziemy kolejny blat biszkoptowy, nasączamy go. Następna warstwa to krem czekoladowy, używamy około połowy. Kładziemy kolejny blat biszkoptowy i po raz kolejny nasączamy go herbatą. Całość tortu pokrywamy resztą kremu czekoladowego, smarując zarówno górę, jak i boki ciasta. W rondelku podgrzewamy śmietanę, do śmietany dodajemy pokruszoną czekoladę i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Studzimy, a następnie polewamy ostudzoną masą tort. Teraz pozostała nam już tylko dekoracja. Na płynnej jeszcze czekoladzie układamy pralinki, orzechy laskowe i wcześniej przygotowane dekoracje z białej czekolady. Tort dobrze jest wstawić jeszcze na 2-3 godziny do lodówki, a najlepiej zostawic go w lodówce na całą noc.

Smacznego!!!

  

  

 

Kawowo-karmelowy tort bezowy

Beza jest jednym z najbardziej spektakularnych ciast. Zawsze wydawało mi się, że jest to bardzo trudne ciasto, do czasu… Przed kilkoma laty upiekłam swoją pierwszą bezę z białek jakie pozostały mi po przedświątecznych wypiekach. W efekcie świąteczne ciasta leżały na blaszkach, a beza zniknęła w oka mgnieniu, krótko mówiąc odczarowałam to „trudne” ciasto. Od tamtej pory, zawsze gdy zostają białka powstaje beza, albo makaroniki, które również wkrótce się tu pojawią.

Wracając do tematu pieczenia bezy, trzeba pamiętać, że nie lubi pośpiechu, co oznacza, że piana musi być dobrze ubita, sztywna, błyszcząca. Nie pośpieszajcie tego procesu, bo jest on bardzo kluczowy. Pieczenie bezy również jest czasochłonne. Ja się śmieje, że beza blokuje mi piekarnik 🙂 Na szczęście przetestowałam, że można piec dwa placki bezy jednocześnie, jeden na górnej, drugi na dolnej półce, bez uszczerbku na jakości. Jedyny trik jaki wówczas wykonuję, to w połowie suszenia zamieniam blaszki miejscami. Beza z dolnej półki ląduje na górze, ta z górnej na dole. U mnie to działa 🙂

Ta konkretna beza to połączenie moich ulubionych smaków kawowo-kakaowych z kremem karmelowym i bakaliami. Dla mnie jest to poezja… uwielbiam. Ale bezę można wykonać również w innych wersjach smakowych. Postaram się, aby inne smaki również się tu wkrótce pojawiły, a na razie zapraszam na tą konkretną wersję.

Tort bezowy kawowo-kakaowy z kremem karmelowym z bakaliami

Składniki:

Na bezę:

  • 300 ml białek (u mnie to było 7 białek z dużych wiejskich jaj)
  • szczypta soli
  • 450 g cukru drobnego
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżka kawy rozpuszczalnej (u mnie była to kawa Jacobs w granulkach) + jeszcze około 1 łyżka na posypanie po wierzchu

Na krem:

  • 1 opakowanie 250 g serka mascarpone
  • 250 ml śmietany 30-36%
  • 1 puszka ok. 450 g masy krówkowej, lub gotowanego mleka skondensowanego
  • 2 opakowania śmietan-fix
  • 1/4 szklanki fig suszonych
  • 1/4 szklanki daktyli suszonych
  • 50 g orzechów włoskich

TIP: jeżeli nie mamy masy krówkowej należy w garnku z wodą gotować przez 3 godziny puszkę mleka skondensowanego słodkiego, następnie mleko ostudzić i użyć do kremu.

Sposób przygotowania bezy:

Piekarnik nagrzać do 150 stopni. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną, błyszczącą pianę mikserem na najwyższych obrotach. Im dłużej, tym lepiej, gdyż piany z białek nie da się przebić. Do ubitej piany dodajemy stopniowo po łyżce cukru, cały czas ubijając. Gdy cały cukier jest już ubity z białkami, zmniejszamy obroty i dodajemy mąkę ziemniaczaną i po chwili ocet. Dalej ubijamy przez jakieś 5 minut.

Dodajemy do piany kakao i kawę, a następnie delikatnie mieszamy, już nie mikserem, lecz łopatką lub łyżką. Nie musimy wymieszać tego bardzo dokładnie, wystarczy żeby się połączyły składniki w miarę równomiernie. Tak wymieszaną bezę wykładamy na papier do pieczenia. Ja rysuję cyrklem na papierze dwa kółka o średnicy 20-22 cm, przekładam pianę do rękawa cukierniczego i wyciskam małymi ślimaczkami w obrysowane okręgi zaczynając od brzegu. Kładę oba „placki” bezowe na osobnych blaszkach, posypuję po wierzchu kawą i wkładam do piekarnika na 30 minut. Po 30 minutach zmniejszam temperaturę do 100 stopni i suszę bezy przez kolejne 3 godziny. W połowie pieczenia, czyli po około 1,5 godziny,  zamieniam je miejscami. Po upieczeniu bezy wyjmuję z piekarnika i pozostawiam do ostygnięcia. TIP: Beza ma tę zaletę, że można ją przygotować 1-2 dni wcześniej, a przełożyć kremem w dniu podania 🙂

Sposób przygotowania kremu:

Figi i daktyle wrzucamy do kubka i zalewamy wrzątkiem. Pozostawiamy na 5 minut, odcedzamy, a następnie po ostudzeniu kroimy na mniejsze kawałeczki. Orzechy włoskie siekamy lub tłuczemy na drobniejsze kawałki, a następnie prażymy 5-7 minut na gorącej patelni. Studzimy. TIP: Ja najczęściej wrzucam orzechy do grubego woreczka strunowego, a następnie tłucze przy użyciu tłuczka do mięsa. Dzięki temu orzechy mają bardzo różnorodną konsystencję, co w przypadku tego kremu bardzo się sprawdza.  Do miski miksera wkładamy mascarpone i masę krówkową i ubijamy mikserem do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodajemy śmietanę oraz  śmietan-fix i dalej ubijamy. Gdy masa jest już dobrze ubita dodajemy bakalie i mieszamy wszytko delikatnie łyżką bądź łopatką.

Na paterze, bądź talerzu kładziemy jeden „placek” bezy. Nakładamy krem i przykrywamy drugim plackiem i gotowe.

Smacznego!!!

 

 

  

 

 

Świąteczne pierniczki

Bez czego nie wyobrażacie sobie świąt?

U mnie nie mogą się odbyć bez obowiązkowych pierniczków na choinkę. Mamy już taką tradycję, że co rok pieczemy pierniki, własnoręcznie je ozdabiamy, a później lądują na choince i w naszych brzuchach 🙂 Przepis na te pierniki z roku na rok ulepszam. W tym roku piekliśmy je dość późno, bo raptem 10 dni przed świętami, ale przepis ten jest na tyle uniwersalny, że nie muszą one długo „leżakować”. Wprawdzie z dnia na dzień miękną, ale nawet na drugi dzień po upieczeniu nadają się do jedzenia i nie są twarde jak kamień. W naszym przypadku jest to bardzo ważne, gdyż posiadam kilku piernikowych „łasuchów” na czele z moim psem, który z lubością kradnie je z choinki. W efekcie zdarza nam się piec pierniki na choinkę dwukrotnie podczas jednych świąt, bo znikają w nieznanych okolicznościach…

Przepis jest bardzo łatwy, ja łamiąc wszelkie zasady, wyrabiam ciasto w mikserze. Szkoda mi czasu na mozolne ugniatanie, a nie tracą na smaku pozostawiając czas na inne świąteczne zadania.

Choinkowe pierniczki

Składniki:

  • 500 g mąki pszennej (ja używam tortowej) + trochę na podsypywanie stolnicy
  • 200 g masła (ja używam zawsze masła min. 82% tłuszczu)
  • 4 żółtka
  • 150 g cukru pudru
  • 150 ml miodu (u mnie był użyty miód wielokwiatowy)
  • 40 g przyprawy piernikowej lub korzennej
  • 2 łyżki kakao gorzkiego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

EWENTUALNIE: 1 zółtko i 1 łyżka mleka, do smarowania pierników, aby były błyszczące.

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Wszystkie suche składniki, czyli mąka, cukier, przyprawa, kakao i proszek do pieczenia wsypujemy do miski miksera i włączamy go na najmniejsze obroty, aby się wymieszały.Po krótkiej chwili zaczynamy dodawać masło pokrojone na drobne kawałki. Podnosimy odrobinę obroty miksera i czekamy, aż masa stanie się w miarę jednolita, wówczas dodajemy płynny miód. TIP: Jeżeli miód się skrystalizował można go włożyć na krótką chwilę do mikrofalówki, lub przełożyć do miseczki i położyć nad parującą gorącą wodą. Mieszamy składniki do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji, a następnie dodajemy stopniowo po jednym żółtku i dalej mieszamy. Po uzyskaniu jednolitej, zbitej masy, całość przekładamy na stolnicę podsypaną mąką, i wałkujemy na cienki, około 5 mm, placek. W tym momencie najczęściej do dzieła wkraczają dzieci, które wyciskają różnorakie kształty foremkami. TIP: Jeżeli chcemy powiesić pierniczki na choince musimy im zrobić dziurki, idealnie się do tego nadają słomki do napojów, którymi wykrawamy małe kółeczka w miejscu gdzie będziemy chcieli przymocować zawieszkę. Wycięte kształty przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, można je dodatkowo posmarować żółtkiem rozbełtanym z mlekiem, wówczas po upieczeniu będą błyszczące. Ja jednak zawsze ozdabiam je lukrem, czekoladą, czy kolorowymi pisakami do ciast, więc ich smarowanie pomijam. Posmarowane, bądź nie 🙂 pierniki wkładamy do nagrzanego piekarnika na 8-10 min. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.

Wystudzone pierniki dekorujemy wedle uznania.

Smacznego!!!