Czekoladowe prawie nic ;-), czyli przepis na obłędne czekoladowe ciastka.

Dawno nic się tu nie pojawiało, a ja szukałam sobie wymówek czemu nie piszę… bo to właśnie tak wygląda. Telefon pęka w szwach od ilości zdjęć jedzenia, każdy wolny weekend, wieczór, obfitują w kolejne przepisy i nowości w naszej domowej kuchni, a na blogu? Na blogu posucha… Tłumaczę sobie, że blog to hobby, coś co robię dla fanu, dla zabawy, dla rozrywki, tylko po co? Zawsze wydawało mi się, że gotuję, po to żeby było smacznie, a piszę aby ktoś inny mógł z tych smaków skorzystać. Jak nie piszę to efekt jest prosty, moi bliscy korzystają, ale inni chętni już nie… więc zmieniamy (po raz kolejny) działanie i postaram się podrzucać tu nowe przepisy, wraz z kilkoma zdaniami co u mnie 🙂

Dziś, po instagramowo-facebookowej ankiecie wynika, że pojawia się tu coś słodkiego. Zastanawiałam się co wybrać, bo „słodziuśkie” jak to mówi moja sąsiadka, zawsze u nas jest, a ostatnio królują bezy, beziki, rolady… ale na przekór idziemy w czekoladę. Kiedy jeszcze nie było pandemii lubiłam spędzać czas w lokalnych kawiarniach na „małej czarnej”. Moim idealnym dopełnieniem było małe ciastko czekoladowe, taki bezkształtny placek, który otulał ślinianki przyjemnym smakiem roztopionego szczęścia. W czasie lockdownu niestety trzeba było sobie radzić inaczej, wiec… Przetestowałam chyba z 20 różnych przepisów, które w efekcie wyewoluowały do mojej ostatecznej wersji. Ciastka są ekspresowe, może lekko niewyględne, ale za to obłędnie pyszne i wierzcie mi słowo „obłędnie” nie jest tu użyte na wyrost. Moim zdaniem te ciastka to po prostu boskie połączenie orzechów, czekolady, smaku, idealny balans i rozkosz dla podniebienia.

Ciastka czekoladowe

Składniki:

  • 2 jajka
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • 200 g czekolady mlecznej lub gorzkiej
  • 100 g masła
  • 150 g mąki
  • 50 g gorzkiego kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g kropelek czekoladowych lub siekanej czekolady gorzkiej
  • 100 g orzechów włoskich lub pekan

Sposób przygotowania:

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę z masłem. W międzyczasie ubijamy jajka z cukrem, tak długo aby cukier się rozpuścił a masa znacznie zwiększyła swoją objętość. W osobnej misce mieszamy suche składniki, czyli mąkę, kakao, proszek do pieczenia. Do ubitej masy jajecznej dodajemy rozpuszczoną z masłem czekoladę i dokładnie mieszamy.

W kolejnym kroku do masy, teraz już jajeczno-czekoladowej dodajemy składniki suche i mieszamy dokładnie. Orzechy lekko podprażamy na patelni, a następnie drobno siekamy nożem.

Dodajemy do ciasta orzechy i kropelki czekoladowe, mieszamy łopatką lub mikserem aby uzyskać w miarę jednolite rozprowadzenie tych dodatków w masie.

Z masy lepimy małe kulki wielkości 3-4 cm i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 10-12 minut, na środkowej półce piekarnika. Po upieczeniu wyjmujemy, studzimy (oczywiście jeśli zdążymy, bo u nas często znikają, zanim dokładnie wystygną :-)) i smacznego!!!

Muffiny jajeczne – czyli bajecznie proste śniadanie…

Dawno mnie tu nie było, a w związku z tym, że sytuacja zewnętrzna nas nie rozpieszcza, ogrom stresu, nerwów i obaw jest przeogromny postanowiłam znów z większą intensywnością dzielić się z Wami tym, co mnie niesamowicie relaksuje… I wiem, że wiele osób wcale nie uważa czynności gotowania za relaksującą, ale musicie mi uwierzyć na słowo, mnie zdecydowanie relaksuje.

Z drugiej jednak strony, ostatnio bardzo, bardzo, dużo pracuję zawodowo, a ta praca jak większość wie, niewiele ma wspólnego z gotowaniem, więc w rezultacie czasu na gotowanie pozostaje w tygodniu zdecydowanie mniej. Jakiś czas temu opracowałam taki schemat, że piątek był dniem zakupowym. Przed pracą załatwiałam wszystko, co planowałam potrzebować na weekendowe gotowanie, dzięki czemu relaks zaczynaliśmy już od sobotniego śniadania, a czasem nawet, jeśli czas pozwolił od jakieś odświętnej kolacji w piątek. Taki wiecie, prawie romantyczny klimat, ja z mężem, córka, druga z narzeczonym na facetimie, świece i pyszne jedzenie… Dzięki takiemu rozplanowaniu do gotowania przystępowałam zawsze najpóźniej w sobotni poranek i gotowałam, gotowałam, gotowałam…

Efektem takich weekendowych kulinarnych ekscesów zwykle były ugotowane i zamrożone, lub zawekowane obiady na cały tydzień (dzięki temu mocno zredukowaliśmy jedzenie na wynos 🙂 ), ze dwa ciasta, pasty do pieczywa, jakiś domowy chleb lub bułeczki, przekąski. Skutek uboczny, naładowane akumulatory pozytywną energią i zaliczony kolejny sezon serialu na Netflix, bo zwykle w trakcie gotowania jednym okiem zerkam w telewizor :-). W poniedziałek bez ociągania można rozpocząć kolejny tydzień z werwą i ochotą, tak po prostu.

Podsumowując, czas kiedy mnie tu nie było, nie był czasem bez gotowania, bo to jest jakoś tak nieodłącznie ze mną związane, ale był zdecydowanie czasem, w którym się nie dzieliłam z Wami moim gotowaniem… Może czas to zmienić? Postaram się 🙂 nie będę obiecywać i się zarzekać, że teraz to już wpis co drugi dzień, pełno wiedzy, systematyczność… Mam w nosie googla, statystyki i inne takie. Gotuję bo lubię, piszę tu, bo może ktoś to przeczyta, a jak przeczyta, wykorzysta i jeszcze ugotuje to już w ogóle pełnia szczęścia… Także tego… zapraszam Was dziś na śniadanie… proste i pyszne , jak zawsze…

Muffiny jajeczne

Składniki (na 6 sztuk):

  • 6 jajek
  • 12 plasterków szynki parmeńskiej
  • 1/2 papryki czerwonej
  • 1/2 papryki żółtej
  • 1/2 papryki zielonej
  • 50 g sera typu cheddar
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • sól i pieprz
  • oliwa do smarowania foremek
  • papier do pieczenia (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Foremki na muffinki smarujemy delikatnie oliwą. Wykładamy środek papierem do pieczenia, jeśli używamy foremek silikonowych nie ma takiej potrzeby aby używać papieru. Na spód kładziemy na krzyż po dwa plasterki szynki parmeńskiej.

Paprykę myjemy i kroimy w drobna kostkę. Mieszamy wszystkie trzy kolory razem i wsypujemy po mniej więcej łyżce do każdego wgłębienia na muffinkę.

Do miski lub kubka wbijamy jajka, dodajemy sól i pieprz do smaku. Myjemy i siekamy szczypiorek, ścieramy na tarce o grubych oczkach, lub kroimy drobną kostkę ser. Ser i szczypiorek dodajemy do jajek i dokładnie mieszamy. Wymieszaną masę jajeczną wlewamy do wgłębień na muffiny w foremce. Przykrywamy od wierzchu wystającymi kawałkami szynki.

Wkładamy do piekarnika na 20-25 minut, muffinki są gotowe, gdy masa jajeczna jest z wierzchu dobrze ścięta. Wyjmujemy z piekarnika, przekładamy na talerze i podajemy. My najczęściej lubimy zjadać takie muffinki z sałatką z rukoli i pomidorków koktajlowych.

Smacznego!!

Rolada bezowa z malinami, rozkoszny deser rozpływający się w ustach…

Moja młodsza córka jest mistrzynią w przygotowaniu Creme brule… Jest to jej popisowy deser, który smakuje w jej wykonaniu tak obłędnie, że nie da się tego opisać. Przygotowuje go wyjątkowo często, czego efektem są wiecznie mrożone białka jaj w naszym domu.

Ciągle wymyślamy nowe przepisy, które pozwalają na zużycie białek pozostających z przygotowania tego deseru. Opanowałyśmy do perfekcji wszelkiego rodzaju bezy, beziki, pavlove, omlety z białek, kokosanki, a nawet spody do tart, też białkowe. Jednym z takich przepisów jest dzisiejsza rolada. Delikatna, słodka i kremowa, dosłownie rozpływa się w ustach. Dodatkowy jej atut to czas przygotowania, całość zajmuje +/- jedną godzinę. A dodam jeszcze, że jest naprawdę prosta w przygotowaniu, wiec zdecydowanie nie trzeba się jej bać…

Rolada bezowa z kremem waniliowym i malinami

Składniki:

Na bezę:

  • 150 ml białek,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki cukru,
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej,
  • 1 łyżka octu spirytusowego,
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego,
  • olej rzepakowy do smarowania blaszki,

Na krem i nadzienie:

  • 250 g mascarpone,
  • 250 ml śmietany 36%,
  • 3 łyżki cukru pudru,
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią,
  • 200 g malin (1 małe opakowanie)

Do dekoracji:

  • cukier puder
  • maliny
  • mięta

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni. Dużą prostokątną blaszkę z piekarnika smarujemy olejem, następnie układamy papier do pieczenia i ponownie, tym razem papier smarujemy olejem.

Do miski miksera wlewamy białka i ubijamy ze szczyptą soli na sztywno. Następnie porcjami dodajemy drobny cukier, ja zwykle dodaję go w 4-5 porcjach. Za każdym razie dobrze ubijamy dalej. Po dodaniu całego cukru, ubijamy jeszcze około 5 minut. Masa powinna być sztywna i błyszcząca.

Wówczas dodajemy mąkę ziemniaczaną, mieszamy, dodajemy ocet i aromat. Ponownie mieszamy wszystko razem, aż masa będzie jednolita i dobrze wymieszana. Wykładamy masę na blaszkę, równomiernie rozsmarowując, dbając aby brzegi były w miarę równe.

Wkładamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika, odstawiamy na kilkanaście minut do wystygnięcia. W tym czasie przygotowujemy krem.

Do miski miksera wlewamy śmietanę i dodajemy mascarpone. Ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i cukier z wanilią. Myjemy i osuszamy maliny.

Bezę przekładamy na kawałek papieru do pieczenia większego od naszej blaszki, tak, aby wierzch bezy znalazł się od dołu. Odklejamy ze spodu papier, którym była wyłożona nasza blaszka. Na bezę nakładamy krem, rozsmarowując go równomiernie, pozostawiając brzeg z jednej strony bez kremu, aby łatwiej później skleić roladę. Na wierzchu rozrzucamy maliny, lekko wciskając je w krem. Zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Przekładamy na długi talerz. Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem i dekorujemy malinami i miętą.

Smacznego!!!

Szybki, kolorowy pstrąg pieczony, czyli smaczny obiad w prowansalskim klimacie

Mam teraz labę, cytując klasyka „wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni…”. Co to oznacza… ni mniej, ni więcej tylko tyle, że obecnie gotuję tylko dla dwojga, a dodatkowo mam większe pole do popisu. Obydwoje lubimy eksperymenty w kuchni, nowe smaki, więc nie ma stresu, że ktoś nie będzie jadł, lub protestował, z powodu „nieodpowiedniego” smaku lub wyglądu potrawy.

Tym tropem idąc przygotowałam dla nas pstrąga. Moje dzieci nie lubią pstrągów, bo „mają ości”, jakby inne ryby nie miały :-). No ale dla nich, filet to inna odmiana ryby 🙂 ha, ha, ha…

Wspomniany pstrąg, był taką troszkę potrawą „na winie :-)”, w skrócie mówiąc, co się nawinęło to wylądowało w środku. Efekt był, moim zdaniem, niesamowity… Po prostu petarda… Dla chętnych przepis poniżej.

Smacznego!!!

Pstrąg pieczony z warzywami w ziołach prowansalskich

Składniki:

  • 2 pstrągi,
  • 1/2 papryki czerwonej,
  • 1/2 papryki żółtej,
  • 1 cebula,
  • 4 ząbki czosnku,
  • -1/2 średniej cukinii,
  • 8-10 pomidorków koktajlowych,
  • 1 łyżka ziół prowansalskich,
  • 20 g masła,
  • sól i pieprz,
  • oliwa z oliwek do wysmarowania foremki,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu.

Pstrąga myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, doprawiamy solą i pieprzem.

Warzywa myjemy, oczyszczamy i kroimy. Cebulę, czosnek kroimy w kostkę, paprykę w paski, a cukinię w plasterki.

Foremkę, w której będziemy zapiekać rybę smarujemy oliwą z oliwek. Na spód układamy trochę warzyw, posypujemy odrobiną ziół prowansalskich. Na warzywach układamy rybę. Do środka ryby sypiemy odrobinę ziół prowansalskich, wkładamy po cienkim plasterku masła, dodajemy warzywa. Wierzch przykrywamy resztą warzyw, posypujemy ziołami i dodajemy pomidorki koktajlowe. (TIP: aby pomidorki nie pękały w trakcie pieczenia dobrze jest je nakłuć np. wykałaczką).

Tak przygotowaną foremkę wkładamy do nagrzanego piekarnika na 40-45 minut. Po tym czasie ryba jest już gotowa.

Smacznego!!!

Papryka faszerowana po wegetariańsku – mój pomysł na danie w upał

Pogoda za oknem iście hiszpańska, uwielbiam wręcz taką, ale głownie wtedy, gdy:

a) nie idę do pracy,

b) leżę na leżaku w ogrodzie lub nad wodą (basen, morze, ocean, zalew… cokolwiek, byleby można się ochłodzić),

c) nikt nie każe mi stać wielu godzin nad parującą kuchnią, obok gorącego piekarnika….

W przeciwnym wypadku upał jest, niestety, uciążliwy. Ja wówczas nie mam ochoty na żadne skomplikowane dania. Jedzenie musi być lekkie, proste, zdecydowanie nie mięsne. Przy takich wysokich temperaturach mięsko mi jakoś nie podchodzi… może to pierwsze stadium przechodzenia na wegetarianizm???

Dokładnie takim lekkim i pożywnym daniem chcę się z Wami podzielić. Wrzuciłam go kilka dni temu na facebooka i część osób prosiła o przepis, więc już jest i poleca się na obiad, albo przekąskę… Idealnie sprawdzi się również jako lunchbox, gdyż podgrzewanie go w mikrofalówce nie umniejsza walorów smakowych ;-).

Papryka faszerowana soczewicą z dodatkami

Składniki:

  • 6 średnich, pękatych papryk do faszerowania (ja użyłam czerwonych, ale zielone i żółte, też się sprawdzą),
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 cebula,
  • 3 ząbki czosnku,
  • po 1/2 papryki żółtej, zielonej i czerwonej,
  • 1/2 puszki 200 g zielonego groszku,
  • 1/2 puszki 200 g kukurydzy,
  • 1/2 puszki 200 g fasoli czerwonej,
  • 1/2 puszki 200 g fasoli białej,
  • 1/2 puszki 200 g cieciorki,
  • 125 ml soczewicy czerwonej,
  • 1 opakowanie 400 g pomidorów krojonych,
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry,
  • 1 łyżeczka kuminu rzymskiego,
  • 1/2 łyżeczki cynamonu,
  • 2 łyżeczki sambal oelek,
  • 100 g sera cheddar,
  • 500 ml wody,
  • sól i pieprz,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu.

Warzywa oczyszczamy, kroimy drobno. Paprykę w kostkę, cebulę i czosnek w drobne plasterki. Warzywa w puszkach odsączamy, płuczemy aby się pozbyć resztek zalewy. Soczewicę przepłukujemy wodą i odsączamy.

Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną patelnię nakładamy cebulkę, chwilę dusimy i dodajemy czosnek. Dusimy około 5 minut i wkładamy na patelnię papryki pokrojone w kostkę. Ponownie dusimy, najlepiej pod przykryciem, kolejne 5 minut. Dodajemy warzywa z puszek, oraz krojone pomidory. Mieszamy i czekamy, aż się wszystko zagotuje. Wówczas dodajemy płukaną soczewicę oraz wszystkie przyprawy, za wyjątkiem soli i pieprzu. Ponownie mieszamy i podlewamy połową wody. Przykrywamy przykrywką i dusimy 10 minut, co jakiś czas mieszając. Gdy zgęstnieje dodajemy w międzyczasie trochę wody. Po 10 minutach dodajemy resztę wody i dalej dusimy pod przykryciem, mieszając co jakiś czas, przez 30 minut. Po około 40 minutach soczewica powinna już wciągnąć cały płyn, a farsz będzie miał dość zwartą konsystencję. Wówczas doprawiamy do smaku solą i pieprzem, mieszamy i zdejmujemy z ognia.

Papryki do faszerowania myjemy, kroimy na pół, delikatnie usuwamy gniazda nasienne, tak aby nie uszkodzić papryki. Do każdej połówki nakładamy po około 1-1 1/2 łyżki farszu, tak aby z „czubkiem” napełnić nasze paprykowe foremki. Posypujemy po wierzchu tartym cheddarem.

Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20-25 minut. Wyjmujemy z piekarnika, można posypać po wierzchu siekaną natką pietruszki, bazylią, czy kolendrą.

Smacznego!!!

Ekspresowa i efektowna przystawka sezonowa – szparagi w cieście francuskim z mozzarellą i szynką dojrzewającą

Czasem jest tak, że robiąc jakieś danie chcemy żeby wypadło jak najlepiej. Czasem mamy gości, których uwielbiamy, ale są wyjątkowo wymagający kulinarnie, a czasem po prostu na obiad wpada teściowa i wówczas chcemy zabłysnąć… Co zrobić, żeby nie siedzieć w kuchni długich godzin, a efekt był oszałamiający? Skorzystać z prostych, kilkuskładnikowych przepisów. Moim zdaniem, im mniej składników w daniu, tym lepiej. Kiedyś, gdzieś usłyszałam, że dobra sałatka to sałata i trzy składniki. I coś w tym jest…

Dziś proponuje Wam, niesamowicie prostą w przygotowaniu, a do tego ekspresową przystawkę. Korzystając z obecnego sezonu na szparagi u nas ostatnio, jako przystawka zagościły szparagi w cieście francuskim…

Danie to przygotowuje się szybciutko, a potem czeka na swoja kolej, aby je włożyć do nagrzanego piekarnika. Gwarantuję, że efekt wychodzi fenomenalny… Trzeba koniecznie spróbować, zwłaszcza, że sezon na szparagi taki krótki…

Smacznego!!!

Szparagi w cieście francuskim z szynką dojrzewającą i mozzarellą

Składniki (na 1 porcję):

  • 3 szparagi,
  • kwadrat ciasta francuskiego ok. 10 x 10 cm,
  • plasterek szynki parmeńskiej,
  • 1 łyżka tartego sera mozzarella,
  • rozmącone żółtko do posmarowania po wierzchu,
  • odrobina czarnuszki do posypania,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. (Jeżeli przygotowujemy roladki wcześniej, a pieczemy przed podaniem, to piekarnik nastawiamy w odpowiednim czasie).

Ciasto francuskie wyjmujemy z lodówki, lub rozmrażamy jeśli korzystamy z mrożonego. Kroimy ciasto na kawałki około 10 x 10 cm. Mnie z całego jednego opakowania wychodzi 12 kawałków.

Szparagi myjemy dokładnie, odłamujemy zdrewniałe końce. Ewentualnie, jeżeli chcecie, można obrać łodygi obieraczką, ja tego nie robię w przypadku zielonych szparagów…

Bierzemy jeden kawałek ciasta, układamy na nim plasterek szynki parmeńskiej. Kładziemy trzy szparagi, nakładamy łyżkę mozzarelli i zawijamy do środka aby powstały roladki. Blaszkę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, roladki układamy na papierze łączeniem do dołu, a następnie wierzch delikatnie nadkrawamy nożem.

Zawinięte roladki smarujemy rozmąconym żółtkiem i posypujemy po wierzchu czarnuszką. Blaszkę wkładamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Po tym czasie powinny być błyszczące i rumiane.

Smacznego!!!

Racuchy z jabłkami, czyli sposób na idealny poranek, lub pyszny podwieczorek

Poprzedni niedzielny poranek upłynął nam wyjątkowo słodko i smacznie. Na śniadanie mieliśmy pyszne, słodkie i pachnące racuchy z jabłkiem. Takie śniadanie, to moje wspomnienie dzieciństwa, uwielbiałam wręcz, gdy budził mnie zapach smażonego ciasta drożdżowego i wanilii. Osobiście uważam, że dobrze zaczęty dzień, od pysznego śniadania, to idealna prognoza na dalsze godziny.

Przechodząc do przepisu na racuchy, nie będę ukrywać, że jest to zadanie trochę czasochłonne. Niestety z ciastem drożdżowym jest tak, że nie lubi pośpiechu. Musi być ciepło i długo, niestety. Ale da się to ogarnąć. Ja zwykle wstaje, schodzę do kuchni, robię zaczyn i wskakuje pod prysznic… Potem wracam robię resztę ciasta, odstawiam i idę się ubrać i ogarnąć. W następnym etapie dodaję jabłka i budzę rodzinę. W ten sposób gdy wszyscy są już gotowi do śniadania racuchy lądują na talerzach.

Innym aspektem, który dla wielu osób może być wielkim minusem racuchów to fakt, że zdecydowanie nie jest to danie dietetyczne, sorry, ale cytując klasyka „taki mamy klimat”. Smażone na oleju, niestety są kaloryczne. Możemy tą kaloryczność lekko ograniczyć pamiętając, aby smażyć na bardzo gorącym tłuszczu, oraz odsączać racuchy na ręcznikach papierowych. Moim jednak zdaniem smak wynagradza wszystko, a dbającym o linię proponuję godzinkę ruchu więcej i bilans będzie ok :-).

Racuchy drożdzowe z jabłkami

Składniki:

Na zaczyn:

  • 25 g drożdży,
  • 1 łyżka mąki,
  • 1 łyżka cukru,
  • 200 ml ciepłego mleka,

Ciasto:

  • 250 g mąki,
  • 2 jajka,
  • 100 g drobnego cukru,
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego lub opakowanie cukru z wanilią,
  • 2 duże lekko kwaśne jabłka,
  • olej do smażenia,
  • cukier puder do posypania,

Sposób przygotowania:

TIP: Ważne aby składniki do racuchów były wcześniej wyjęte z lodówki. Ja zwykle zostawiam je na noc na parapecie w kuchni.

Do wysokiego naczynia wkładamy drożdże, dodajemy cukier i rozcieramy. Dodajemy mąkę, dalej rozcieramy dokładnie, tak aby nie było grudek, wlewamy ciepłe mleko. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut do wyrośnięcia. Zaczyn powinien się spienić i ładnie urosnąć.

W międzyczasie do miski miksera wsypujemy mąkę, dodajemy cukier, oraz cukier z wanilią, jeśli używamy i mieszamy. Wyrośnięty zaczyn dodajemy do mąki i mieszamy hakiem miksera do połączenia składników. Dodajemy stopniowo po jednym jajku, cały czas mieszając. Gdy masa jest już jednolita dodajemy aromat waniliowy. Mieszamy jeszcze około 5 minut. Ciasto ma być gładkie, lekko lejące. Odstawiamy na 1 godzinę w ciepłe miejsce.

TIP: Zwykle ustawiam piekarnik na najniższą temperaturę, u mnie jest to 40 stopni, wstawiam miskę z ciastem i zostawiam uchylone drzwi.

W międzyczasie obieramy jabłka, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w drobną, około 0,5 cm kostkę. Gdy ciasto już podrośnie, dodajemy jabłka i delikatnie mieszamy, a następnie ponownie odstawiamy ciasto, tym razem na 30 minut.

Po tym czasie rozgrzewamy na patelni olej. Na gorący olej wykładamy po łyżce ciasta formując okrągłe placuszki. Przykrywamy na chwilę przykrywką (około 2-3 minuty). Zdejmujemy przykrywkę, przekładamy na drugą stronę i dalej smażymy na złoty kolor. Ja smażę racuchy na średnim ogniu, aż uzyskam idealną, złoto-brązową kolorystykę.

Usmażone placki zdejmujemy z patelni na ręcznik papierowy, aby osuszyć je z nadmiaru tłuszczu. Następnie przekładamy na talerz i posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!!!

Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym

Ravioli z płynnym żółtkiem ma zdecydowanie złą sławę, jako danie bardzo trudne. Nic bardziej mylnego, jeżeli mamy świeże, dobrej jakości jajka i podejdziemy do zadania przygotowane, to uważam, że wcale nie jest to trudne. Ciasto przygotowujemy identycznie jak na makaron, wałkujemy na cienkie paski, ze szprycy na ciasto wyciskamy okręgi z farszu, a w środek wbijamy żółtko, zaklejamy drugim płatem ciasta i gotowe. Pyszne…

Moim zdaniem to połączenie smakowe przypomina trochę jeden z moich ulubionych letnich obiadów, czyli młode ziemniaczki i jajko sadzone. Połączenie ziemniaków i żółtka, plus do tego pyszny parmezan lub pecorino… po prostu pycha.

Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym (około 14-16 sztuk)

Składniki:

Na makaron:

  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 jajka,
  • 20 ml zimnej wody,

Na nadzienie:

  • 14 – 16 żółtek,
  • 0,5 kg ziemniaków,
  • 25 g masła,
  • 25 ml śmietany kremówki 36%
  • 50 g sera pecorino lub parmezanu,
  • 1 – 2 cebulki szalotki,
  • 20 g masła klarowanego,
  • sól i pieprz,

Na okrasę:

  • 50 g masła,
  • kilka gałązek świeżej szałwii,

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy ze skórki i gotujemy pod przykryciem do miękkości w osolonej wodzie. W międzyczasie przygotowujemy makaron. Mąkę zagniatamy z jajkami i stopniowo dodajemy zimną wodę, cały czas zagniatając. Gotowe ciasto powinno być gładkie i błyszczące. Ciasto odstawiamy na 30 minut, żeby odpoczęło.

W tym czasie ścieramy na tarce o drobnych oczkach ser, cebulki obieramy, drobno kroimy. Na patelni podgrzewamy masło klarowane, dodajemy dymkę i dusimy. Do ugotowanych i odcedzonych ziemniaków dodajemy masło i śmietanę i ubijamy dokładnie praską lub tłuczkiem do ziemniaków na puszyste puree. Do puree dodajemy uduszoną cebulkę dymkę i starty ser. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i obficie pieprzem. Wymieszany farsz przekładamy do rękawa cukierniczego.

Ciasto na makaron rozwałkowujemy cienko, na płat makaronu wyciskamy z rękawa okrąg z farszu ziemniaczanego, tak aby w środku powstała dziurka na żółtko. Oddzielamy żółtko od białka i żółtko wkładamy do środka okręgu, który powstał z masy ziemniaczanej. Całość przykrywamy drugim płatem ciasta, sklejamy dookoła farszu. Resztę obcinamy przy pomocy ringa kuchennego, lub dużej szklanki. TIP: Ważne, aby „narzędzie” do wykrawania miało średnice co najmniej 2 cm większą niż wcześniej powstały okrąg z farszu. Po sklejeniu brzegów i wycięciu okręgu można brzegi ozdobić przygniatając widelcem dookoła w celu uformowania ładnej falbanki. W ten sam sposób przygotowujemy kolejne ravioli, aż do wyczerpania składników.

W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1/2 – 1 łyżeczką soli. Ravioli wrzucamy partiami na wrzącą wodę i gotujemy 3 minuty. W międzyczasie siekamy szałwię, na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy posiekaną szałwię i chwilę dusimy.

Ugotowane ravioli podajemy polane masłem z szałwią.

Smacznego!!!

Pełny dwudaniowy obiad, pomysł na sprytne zakupy i szybkie dania

Dziś powiem Wam, jak zrobić dwudaniowy obiad, który załatwimy jednymi małymi zakupami. Powstanie pyszna domowa zupka, na wywarze z mięsa drobiowego i potrawka z kurczakiem. Dużo warzyw, delikatne smaki, taki typowy domowy obiad. U nas jest to dość popularne danie, bo jest proste i w miarę szybkie w wykonaniu. Jeżeli mam akurat dzień biurowy, to wpisuje się w mój czas idealnie. Dużym atutem tego dania jest fakt, że absolutnie wszystko, oczywiście poza kostkami z kurczaka ląduje na talerzu. Po prostu obiad w stylu „no waste” 🙂

Zupa ogórkowa i potrawka z kurczaka (porcja dla 4 osób)

Składniki:

Na bulion:

  • 4 podudzia z kurczaka (około 400 g),
  • włoszczyzna (4 marchewki, 2 pietruszki, 1/2 selera, kawałek pora, kilka gałązek natki pietruszki i naci selera),
  • 3 – 4 ziarenka ziela angielskiego,
  • 8 – 10 ziarenek pieprzu,
  • 2 listki laurowe,
  • 1 łyżka soli,
  • około 2 l wody,

Na zupę:

  • 4 – 5 ziemniaków (około 500 g),
  • 300 g ogórków kiszonych,
  • 500 ml wody z ogórków,
  • pęczek koperku,
  • 100 ml śmietany 12%
  • 1 łyżeczka mąki pszennej

Na potrawkę:

  • garść rodzynek,
  • pęczek natki pietruszki,
  • 1/2 łyżeczki curry,
  • sól i pieprz,
  • ryż długoziarnisty lub pełnoziarnisty po 50 g na porcję

Sposób przygotowania:

Całe gotowanie zaczynamy od ugotowania bulionu. Podudzia z kurczaka myjemy, osuszamy i wkładamy do garnka z wodą. Włoszczyznę obieramy, płuczemy i wkładamy do garnka. Stawiamy na gazie, dodajemy sól i gotujemy. Gdy się zagotuje, skręcić gaz, zdjąć z wierzchu szumowiny, dodać przyprawy, czyli ziele, pieprz i liść laurowy. Gotować pod przykryciem około 2 godzin, co jakiś czas uzupełniając wodę.

Ugotowany bulion odcedzamy. Ziemniaki obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Ogórki kiszone obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Koperek myjemy i drobno siekamy. Do garnka wlewamy około 2/3 bulionu z podudzi kurczaka, dodajemy ziemniaki i gotujemy około 15 minut, aż ziemniaki będą miękkie. W międzyczasie kroimy w plasterki 2 marchewki i 1 pietruszkę z włoszczyzny i dodajemy je do garnka z bulionem i ziemniakami. Do bulionu z miękkimi ziemniakami dodajemy starte ogórki kiszone i stopniowo dolewamy wodę z ogórków. TIP: U mnie jest to zwykle około 0,5 l, bo ja lubię wyraźnie kwaśny smak zupy, ale jeśli wolicie delikatną wersję ogórkowej, dolejcie mniej wody. Całość gotujemy około 10 minut. W garnuszku mieszamy śmietanę z łyżeczką mąki pszennej, do garnuszka dolewamy trochę zupy mieszamy dokładnie żeby zahartować śmietanę, a następnie tak zahartowaną śmietanę dolewamy do zupy. Mieszamy, dodajemy posiekany koperek i możemy delektować się pyszną zupą.

W międzyczasie przygotowujemy potrawkę. W garnku gotujemy ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ugotowane podudzia obieramy z kości i rozdrabniamy. Resztę włoszczyzny, czyli marchewki, pietruszkę i selera kroimy. Do rondelka wlewamy resztę bulionu, dodajemy rozdrobnionego kurczaka oraz pokrojoną włoszczyznę, curry i garść rodzynek. Stawiamy na małym gazie i dusimy tak pod przykryciem około 10 minut. Myjemy natkę pietruszki, osuszamy i siekamy drobno. Do ugotowanej potrawki dodajemy natkę, oraz doprawiamy pieprzem i solą. Podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego!!!

Pyszne ciasto jogurtowo-migdałowe – bez glutenu i laktozy :-)

Wydaje mi się, że dawno nie było żadnego ciasta na blogu. Postanowiłam wiec podzielić się z Wami moim ostatnim odkryciem, a mianowicie ekspresowym ciastem migdałowo-jogurtowym. Ja osobiście użyłam do jego wykonania jogurtu wegańskiego kokosowego kupionego w Lidl-u. Bardzo często kupuję ostatnio wegańskie jogurty i naprawdę mi smakują. W tym cieście sprawdził się ten jogurt idealnie.

Samo ciasto jest przepyszne, delikatne, wilgotne, po prostu idealne. Do jego wykonania oczywiście można użyć również klasycznego jogurtu, będzie równie dobre, ale będzie zawierało wówczas niesławną ostatnio laktozę. Samo przygotowanie zajmuje kilkanaście minut, oraz 30-35 minut pieczenia, jest to więc idealne ciasto dla niespodziewanych gości. Smakuje świetnie solo, jak i z dodatkiem owoców i lodów waniliowych.

Polecam serdecznie!!!

Ciasto jogurtowo-migdałowe

Składniki:

  • 5 jajek,
  • 5 łyżek cukru trzcinowego,
  • 1 łyżeczka aromatu migdałowego,
  • 100 ml oleju rzepakowego,
  • 300 g jogurtu kokosowego,
  • 200 g mielonych migdałów,
  • cukier puder do posypania po wierzchu,
  • owoce do dekoracji,
  • lody waniliowe do podania,
  • masło kokosowe do wysmarowania tortownicy,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. Okrągłą tortownicę 24 cm wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy olejem kokosowym. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka wlewamy do miski, dodajemy cukier brązowy i ubijamy do białości. Do ubitych żółtek dodajemy aromat migdałowy, olej i jogurt. Mieszamy wszystko delikatnie, na koniec dodajemy mąkę migdałową, do czasu połączenia wszystkich składników. W drugiej misce ubijamy na sztywno białka. Łączymy ze sobą masę żółtkową i białka mieszając delikatnie, aby białka nie opadły.

Masę przekładamy do wysmarowanej tortownicy. Wkładamy ciasto do piekarnika i pieczemy 30-35 minut. Po włożeniu patyczka w ciasto powinien on być suchy. Wyjmujemy ciasto z piekarnika.

Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem i dekorujemy świeżymi owocami.

Podajemy solo lub z lodami waniliowymi.

Smacznego!!!