Faworki – sentymentalna podróż do przeszłości

Kto mnie uczył gotować? To w moim przypadku nie jest proste pytanie. Moja mama nie gotuje, nie lubi, a sam proces gotowania jest dla niej bardziej przykrym obowiązkiem niż przyjemnością. Miałam jednak to szczęście, że dorastałam w domu z babcią, która gotowała wciąż. Wprawdzie niechętnie przyjmowała pomoc kilkuletniej wnuczki, ale z czasem było tylko lepiej.

Babci już nie ma z nami od ponad 20 lat, ale została mi po niej niesamowita pamiątka — książka kucharska, stara, pożółkła i oprawiona w introligatorni, gdy już powoli niektóre kartki próbowały zmienić swoje miejsce. Bardzo dobrze pamiętam, gdy babcia ją odebrała. Wszystkie uszkodzone kartki znalazły swoje miejsce, a te rozdarte zyskały nowe życie. Gdy opuszczałam dom rodzinny, książka trafiła w moje ręce i jest to moja największa pamiątka.

Co więcej, pomiędzy stronami jest mnóstwo małych fiszek, na których babcia swoim specyficznym pismem zapisywała zasłyszane, lub zmodyfikowane przepisy. Mam więc teraz niesamowitą kopalnię wiedzy na temat tradycyjnej, polskiej kuchni. To są niesamowite smaki, niespaczone naszymi naleciałościami kuchni fusion, molekularnej, czy innych nowości. Takie nasze, tradycyjne, proste.

I taki jest też dzisiejszy przepis, prosty, kilka składników i wyśmienity efekt!!!

Faworki – przepis tradycyjny

Składniki:

  • 600 g mąki pszennej
  • 6 żółtek
  • 6 łyżek cukru
  • 1 łyżka spirytusu
  • 1 łyżka octu spirytusowego 6%
  • 2-3 łyżki kwaśnej śmietany 12-18%
  • 1,5 – 2 kg smalcu do smażenia (można użyć oleju rzepakowego lub słonecznikowego)
  • cukier puder do posypania

Sposób przygotowania:

Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Na stolnicę przesiać mąkę, dodać masę żółtkową i zagniatać ciasto. W trakcie zagniatania dodać ocet i spirytus, a następnie stopniowo śmietanę, cały czas zagniatając. Można oczywiście użyć do tego również miksera z łopatką do mieszania. Ciasto ostatecznie ma mieć konsystencję ciasta na makaron.

Odstawiamy ciasto na 20-30 minut, żeby odpoczęło, a następnie wałkujemy porcjami na cienki placek. Każdy placek kroimy na paski, a następnie na mniejsze kawałki. Przekrawamy wzdłuż i zawijamy do środka, aby uzyskać klasyczny kształt.

W garnku rozgrzewamy tłuszcz. Na gorący tłuszcz wrzucamy po kilka faworków, tak aby swobodnie pływały w garnku. Smażymy z obu stron, aż nabiorą złotego koloru, przewracając przy użyciu drewnianych patyczków lub łopatki.

Usmażone odkładamy na ręcznik papierowy, aby obciekły z tłuszczu i posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!

Tort Tiramisu, czyli urodziny z nutką Italii

Tiramisu to moja odwieczna miłość. Pierwszy raz spróbowałam podczas studenckich „saksów” w Londynie. Miałam okazje pracować we włoskiej restauracji jako kelnerka, a że miejsce było maleńkie i bardzo rodzinne do moich obowiązków nie należało tylko obsługiwanie gości. Nie raz, podczas przerw, czy gdy nie było zbyt wielu osób na sali, pomagałam włoskiej ekipie na kuchni. Tam po raz pierwszy miałam okazję spróbować tego smaku! Był rok 1997, po powrocie do Polski próżno było szukać mascarpone w naszych lokalnych sklepach, więc robiłam swoje polskie „tiramisu” na klasycznym twarogu, mielonym przynajmniej trzy razy… no nie był to ten sam smak, ale zawsze jakaś namiastka.

Po pewnym czasie również i do naszych sklepów zaczęły napływać takie „rarytasy”. Wówczas tiramisu stało się jednym z moich popisowych ciast i w zasadzie przyjmowane było z ogromną radością na każdej imprezie. Przez lata wersja ewaluowała i moim zdaniem zdecydowanie „umiem w tiramisu”.

Tym razem wykorzystałam przepis klasyczny, lekko go zmodyfikowałam i powstał tort, na bazie kremu do tiramisu, na klasycznym biszkopcie nasączony kawą z amaretto.

Tort Tiramisu

Składniki:

Na biszkopt:

  • 7 jajek
  • 200 g drobnego cukru
  • 150 g szklanka mąki tortowej
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu migdałowego

Na nasączenie biszkoptu

  • 200 ml mocnej kawy espresso
  • 70 ml amaretto
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 1 łyżka aromatu migdałowego

Na krem:

  • 7 żółtek
  • 7 łyżek drobnego cukru
  • 750 g mascarpone
  • 750 g  śmietany 36%
  • 1 łyżeczka esencji migdałowej
  • 7 łyżek cukru pudru
  • 2 opakowania śmietan-fix
  • 10-15 ciasteczek amaretti

Do dekoracji:

  • 2-3 łyżki gorzkiego kakao
  • 1 opakowanie biszkoptów
  • owoce

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności zaparzamy mocną kawę lub robimy kawę w ekspresie, a następnie studzimy.

W międzyczasie przygotowujemy biszkopt. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Tortownicę o średnicy 24 cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania sztywnej piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Gdy cały cukier jest już dodany, a masa puszysta i nie zawiera grudek, przechodzimy do dodawania żółtek. Dodajemy po jednym, a każde kolejne dodajemy wówczas, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. Dodajemy aromat migdałowy, mieszamy. W międzyczasie do drugiej miski przesiewamy mąkę i mąkę ziemniaczaną, dodajemy proszek do pieczenia i mieszamy. Tę mieszankę dodajemy do piany w dwóch-trzech partiach, za każdym razem mieszając delikatnie łopatką do połączenia składników. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do tortownicy, wierzch wyrównujemy, rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony, gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy.

W kolejnym kroku przygotowujemy krem. Do misy miksera wbijamy żółtka, dodajemy drobny cukier oraz esencję migdałową i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Następnie dodajemy mascarpone i ponownie ubijamy, aż składniki się połączą, a masa jest mocno puszysta.
W drugiej misce ubijamy śmietanę 36% wraz z cukrem pudrem na sztywno. Pod koniec ubijania śmietany dodajemy śmietan-fix. Ubitą śmietanę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Do ostudzonej w międzyczasie kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy. Biszkopt kroimy na trzy blaty. Pierwszy blat kładziemy na talerz lub paterę i nasączamy kawą z amaretto. Wykładamy porcję kremu. Następnie kruszymy drobno część ciasteczek amaretti i rozsypujemy je na warstwie kremu. Nakładamy kolejny blat biszkoptowy, nasączamy, kładziemy krem, pokruszoną resztę amaretti, a następnie przykrywamy ostatnim blatem biszkoptowym. Blat ponownie nasączamy resztą kawy. Całość smarujemy po wierzchu i po bokach kremem, wyrównując wszystkie powierzchnie.

Tort posypujemy po wierzchu gorzkim kakao oraz okładamy biszkoptami dookoła. Obwiązujemy dookoła wstążką lub zakładamy ring, aby biszkopty dobrze się przykleiły do tortu. Górę dekorujemy owocami! Ostawiamy tort do lodówki na minimum 4 godziny, aby wszystko się dobrze ustabilizowało.

Smacznego!!!

E-Book Pomysły na Wielkanocne śniadanie

Jak świętować rodzinnie i bez spiny? Jeść zdrowo, smacznie, a zarazem nie spędzając mnóstwa godzin w kuchni?
Ten e-book to zbiór kilkunastu przepisów, które możesz przygotować, aby spędzić wyjątkowo świąteczny poranek. Wszystkie przepisy bazują na ogólnodostępnych produktach, które możesz zakupić w lokalnych sklepach, czy markecie. Możesz wybrać z nich kilka, a możesz przygotować wszystkie, ale wówczas musisz być przygotowany/przygotowana na ogromne obżarstwo.
Większość dań przygotowujemy wcześniej, dzięki czemu, pracę można rozplanować, a poranek spędzić na wyjęciu dań na stół i delektowaniu się rodzinną, świąteczną atmosferą!!!
W tym E-Booku znajdziesz 17 przepisów na dania idealne na Wielkanocne śniadanie, znajdziesz tu zarówno pieczywo, jak i dodatki do pieczywa, obowiązkowe dania z jajek (w końcu Wielkanoc zobowiązuje), oraz coś do po śniadaniowej kawy.

Piernikowe tiramisu — świąteczna inspiracja, która na stałe zagościła w naszym menu

Na święta bożego narodzenia w tym roku zrobiłam małą inspirację kuchnią włoską i naszymi lokalnymi świątecznymi smakami. Połączyłam pierniki z moim ulubionym włoskim smakiem i w ten sposób powstało piernikowe tiramisu.

Szczerze mówiąc, trochę obawiałam się tego połączenia, ale finalnie, wyszło obłędnie. Wprawdzie osoby, które nie lubią cynamonu mogą być lekko zawiedzione, ale u nas w domu, to połączenie smaków wyszło idealnie. Od świąt kilkakrotnie już zagościł na naszym stole, więc postanowiłam się tym przepisem z Wami również podzielić.

Piernikowe tiramisu

Składniki:

  • 1 duże opakowanie biszkoptów
  • 2 łyżki cynamonu
  • opakowanie pierników w lukrze, lub w czekoladzie

Na krem:

  • 5 żółtek
  • 5 łyżek brązowego cukru
  • 500 g mascarpone
  • 500 g  śmietany 36%
  • 1/2 łyżeczki przyprawy piernikowej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 5 łyżek cukru pudru
  • 1 opakowanie śmietan-fix

Na nasączenie:

  • 150 ml mocnej kawy espresso
  • 50 ml nalewki piernikowej, lub wódki karmelowej, ewentualnie orzechowej
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 1/2 łyżeczki przyprawy piernikowej

Sposób przygotowania:

Zaparzamy mocną kawę espresso, studzimy. Do ostudzonej kawy dodajemy cukier i alkohol, mieszamy dokładnie i przelewamy do miski, w której będzie nam wygodnie maczać biszkopty. Pierniki kroimy w drobną kostkę, zostawiając kilka do dekoracji.

Do misy miksera wbijamy żółtka, dodajemy 5 łyżek brązowego cukru i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy.
W drugiej misce ubijamy śmietanę oraz mascarpone wraz z cukrem pudrem na puszystą pianę. Pod koniec ubijania śmietany dodajemy śmietan-fix, przyprawę piernikową i cynamon. Ubitą śmietanę dodajemy do masy jajecznej i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Kolejnym krokiem jest ułożenie biszkoptów w formie. Każdy z nich maczamy w kawie, a następnie układamy jeden obok drugiego na spodzie foremki. Wierzch biszkoptów posypujemy połową pokrojonych pierników. Następnie wykładamy około 1/2 porcji kremu. Rozprowadzamy warstwę kremu równomiernie na całej powierzchni biszkoptów i przechodzimy do układania kolejnej warstwy moczonych w kawie biszkoptów. Na biszkopty wysypujemy resztę pokruszonych pierników, wykładamy resztę kremu, wyrównujemy wierzch. Posypujemy cynamonem i dekorujemy pozostałymi piernikami.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Smakuje najlepiej dobrze schłodzone.

Smacznego!!!

Tarta de Santiago – hiszpańskie wspomnienia zimową porą

Ci, co mnie śledzą na bieżąco, wiedzą, że mam niesamowitą słabość do Hiszpanii. Po raz pierwszy trafiłam tam w roku 2016, wymieniając się na dom z cudowną rodziną z Andaluzji. To był niesamowity wyjazd. Okazało się, że mieszkanie w małym miasteczku w górach może być fantastycznie spędzonym czasem, a ludzie mieszkający dookoła są niesamowicie przyjaźni i pomocni.

Od tamtej pory trafialiśmy do Hiszpanii przynajmniej raz w roku. Prawda jest taka, że zawróciła nam ona w głowie totalnie. Gdybym miała wybrać jedno miejsce do mieszkania na dalszy czas mojego życia, to zdecydowanie byłaby to Andaluzja. Uwielbiam ten klimat, uwielbiam te miejsca, ludzi, mauretańskie pamiątki historii… To wszystko sprawia, że jest to moje miejsce na ziemi.

Podczas jednego z naszych wyjazdów, nasi hiszpańscy przyjaciele poczęstowali nas ciastem. O bogini, jakie to było ciasto. Mięciutkie, cytrusowe, migdałowe, aromatyczne, no po prostu niebo na talerzu. Od tamtej pory poszukiwałam idealnego odwzorowania tego smaku. W pierwszym kroku znalazłam w necie ponad 20 przepisów, które z uporem maniaka, testowałam. Później z najlepszych wersji wybrałam to co według mnie podnosiło jakość tego wypieku i finalnie skończyłam z fantastycznym przepisem na Tarta de Santiago.

Ciacho jest słodkie, smaczne, migdałowe, wilgotne i przepyszne. Serdecznie Wam polecam, bo warto je wypróbować. Idealnie się wpasuje do niedzielnej kawy, ale na świątecznym stole też raczej nikt nie pogardzi.

Tarta de Santiago

Składniki:

  • 250 g mielonych migdałów
  • 1 łyżka mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 jajek
  • 250 g cukru
  • 1/2 – 1 łyżeczka cynamonu
  • skórka z 1 cytryny
  • 50 ml likieru migdałowego lub brandy
  • cukier puder do posypania
  • masło do smarowania formy
  • papier do pieczenia

Sposób wykonania:

Piekarnik nagrzewamy do 180°C, formę do pieczenia wykładamy papierem i smarujemy masłem. Jajka wbijamy do misy miksera, dodajemy cukier i ubijamy na sztywną, puszystą, kremową pianę. Im dłużej się ubija, tym lepiej.

Cytrynę myjemy dokładnie i ścieramy skórkę, dodajemy do ubitych jajek. Po chwili dodajemy likier oraz cynamon i dalej ubijamy około 2-3 minut. Do osobnej miski wsypujemy mielone migdały, dodajemy mąkę i proszek do pieczenia, mieszamy. Tak przygotowany proszek wsypujemy do ubitych jajek i bardzo delikatnie mieszamy szpatułką, aby piana nie opadła, do połączenia składników.

Przekładamy ciasto do formy i wkładamy do piekarnika na około 30 minut, sprawdzając pod koniec patyczkiem, czy ciasto dokładnie się upiekło. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Wystudzone ciasto przekładamy na talerz, a następnie posypujemy cukrem pudrem. Ja swój kształt krzyża znalazłam w google, wydrukowałam na kartce i wycięłam, a następnie użyłam jako szablon. Ale ciasto można posypać po prostu po całej powierzchni.

Smacznego!!!

Osłoda jesiennych dni — ciasto czekoladowe

Kilka lat temu byliśmy na wycieczce w Pradze. Spacerując bez celu dzielnicy naszego hotelu, trafiliśmy do cudnej, kameralnej kawiarni. Zamówiliśmy kawę i obowiązkowo ciacho. I o matko! jakie to było ciacho. Czekoladowe, z wierzchu chrupiące, z taką lekką skorupką, a w środku mięciutkie i delikatne.

Długo zajęło mi znalezienie odpowiedniego balansu składników, aby uzyskać ten efekt, ale w końcu się udało. W ten weekend delektowałam się właśnie tym smakiem. Wspominałam romantyczne spacery po praskich uliczkach i zajadałam się moim najnowszym dziełem.

Prawda jest taka, że ja zawsze mam zastrzeżenia do swoich wyrobów. Taka „perfekcjonistka” ze mnie wychodzi, ale tym razem, nawet ja, byłam mocno usatysfakcjonowana efektem. No w końcu się udało… Mamy to.

A przepis poniżej…

Ciasto mocno czekoladowe

Składniki:

  • 300 g czekolady (ja użyłam 2 mleczne i jedną gorzką 90% kakao)
  • 200 g masła
  • 1 łyżka pasty waniliowej
  • 6 jajek
  • 200 g cukru trzcinowego
  • 200 g mielonych orzechów laskowych
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • sól

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, tortownicę o średnicy 24 cm, wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy masłem.

W garnku rozpuszczamy czekoladę z masłem. Żółtka oddzielamy od białek. Wkładamy do misy miksera, dodajemy cukier i ubijamy około 15 minut. Cukier powinien się rozpuścić, a z żółtek powstanie obfity, puszysty kogel-mogel.

W międzyczasie dodajemy do roztopionej czekolady pastę waniliową i dokładnie mieszamy. Dodajemy czekoladową masę do ubitych żółtek i zmieniamy w mikserze łopatkę z ubijacza, na mieszadło. Delikatnie mieszamy czekoladę z koglem-moglem, aby jak najmniej stracić na objętości. Do wymieszanej masy dodajemy mielone orzechy oraz proszek do pieczenia i ponownie delikatnie mieszamy.

W osobnej misce umieszczamy białka, dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Po ubiciu łączymy z masą czekoladową bardzo delikatnie do połączenia składników. Można to zrobić na najmniejszych obrotach miksera, lub ręcznie, łopatką. Przekładamy do foremki i wyrównujemy wierzch.

Wkładamy do nagrzanego piekarnika i zmniejszamy temperaturę do 160 stopni. Pieczemy około 40 minut.

Po upieczeniu można dla ozdoby posypać cukrem pudrem i udekorować owocami. Można podawać na ciepło z lodami, ale wówczas traci trochę na chrupkości.

Smacznego!!!

Kwintesencja lata – jagodowe tiramisu

Jeśli mowa o letnich smakach, to dla mnie są to zawsze jagody. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale z dzieciństwa pamiętam spacery po lesie, gdy usta i dłonie całe umorusane były na niebiesko, od jagód znalezionych na krzakach…

Teraz taka sytuacja jest prawie nie do pomyślenia, bo przecież jagody rosnące w lesie są brudne, są na nich bakterie, odchody zwierząt (fujjj), ale kiedyś to było zupełnie co innego. Nikt się tym nie przejmował, a smak jagód ogrzanych słońcem bezpośrednio z krzaczka w lesie to zdecydowanie „mój smak dzieciństwa”.

Teraz, mimo że mieszkam w lesie, nie ma wokół nas jagodowych krzaków, a jagody od zawsze kupuje od zaprzyjaźnionej pani na lokalnym bazarku. Smak prawie ten sam, więc letnie weekendy obowiązkowo stoją pod hasłem „jagodowe dni”. W zeszły weekend smakowaliśmy jagodzianki, teraz pora na jagodowe tiramisu. Można powiedzieć, że to taka lekka wariacja na temat tego włoskiego deseru. Od zawsze robię go „po mojemu” z dodatkową porcją bitej śmietany, a ostatnio jeszcze z gniecionymi ciasteczkami amaretti.

Dla mnie to deser idealny, a niedzielna kawa na tarasie, w słońcu i z kawałkiem takiego tiramisu, to jest po prostu bajkowy czas…

Jagodowe tiramisu

Składniki:

  • 5 żółtek
  • 5 łyżek brązowego cukru
  • 500 g mascarpone
  • 500 g  śmietany 36%
  • 1 łyżeczka esencji migdałowej
  • 5 łyżek cukru pudru
  • 1 opakowanie śmietan-fix
  • 1/2 l jagód
  • 1 duże opakowanie biszkoptów
  • 150 ml mocnej kawy espresso
  • 50 ml amaretto
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 2 łyżki gorzkiego kakao
  • 100 g pokruszonych ciasteczek amaretti

Sposób przygotowania:

Zaparzamy mocną kawę espresso, studzimy. Do ostudzonej kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy dokładnie i przelewamy do miski, w której będzie nam wygodnie maczać biszkopty. Jagody myjemy, osuszamy na papierowym ręczniku.

Do misy miksera wbijamy żółtka, dodajemy 5 łyżek brązowego cukru, oraz esencję migdałową i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum i dodajemy stopniowo w trzech porcjach mascarpone. Za każdym razem mieszamy do połączenia składników.
W drugiej misce ubijamy śmietanę 36% wraz z cukrem pudrem na puszystą pianę. Pod koniec ubijania śmietany dodajemy śmietan-fix. Ubitą śmietanę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Kolejnym krokiem jest ułożenie biszkoptów w formie. Każdy z nich maczamy w kawie z amaretto, a następnie układamy jeden obok drugiego na spodzie foremki. Wierzch biszkoptów posypujemy rozkruszoną połową ciasteczek amaretti. Następnie wykładamy około 1/2 porcji kremu. Rozprowadzamy warstwę kremu równomiernie na całej powierzchni biszkoptów. Następnie rozsypujemy część jagód, zostawiając trochę więcej na górę ciasta i przechodzimy do układania kolejnej warstwy moczonych w kawie biszkoptów. Na biszkopty wysypujemy resztę pokruszonych amaretti, wykładamy resztę kremu, wyrównujemy wierzch. Posypujemy gorzkim kakao i rozsypujemy resztę jagód. Górę możemy udekorować listkami mięty.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Ciasto najlepiej smakuje dobrze schłodzone.

Smacznego!!!

Czekoladowe prawie nic ;-), czyli przepis na obłędne czekoladowe ciastka.

Dawno nic się tu nie pojawiało, a ja szukałam sobie wymówek czemu nie piszę… bo to właśnie tak wygląda. Telefon pęka w szwach od ilości zdjęć jedzenia, każdy wolny weekend, wieczór, obfitują w kolejne przepisy i nowości w naszej domowej kuchni, a na blogu? Na blogu posucha… Tłumaczę sobie, że blog to hobby, coś co robię dla fanu, dla zabawy, dla rozrywki, tylko po co? Zawsze wydawało mi się, że gotuję, po to żeby było smacznie, a piszę aby ktoś inny mógł z tych smaków skorzystać. Jak nie piszę to efekt jest prosty, moi bliscy korzystają, ale inni chętni już nie… więc zmieniamy (po raz kolejny) działanie i postaram się podrzucać tu nowe przepisy, wraz z kilkoma zdaniami co u mnie 🙂

Dziś, po instagramowo-facebookowej ankiecie wynika, że pojawia się tu coś słodkiego. Zastanawiałam się co wybrać, bo „słodziuśkie” jak to mówi moja sąsiadka, zawsze u nas jest, a ostatnio królują bezy, beziki, rolady… ale na przekór idziemy w czekoladę. Kiedy jeszcze nie było pandemii lubiłam spędzać czas w lokalnych kawiarniach na „małej czarnej”. Moim idealnym dopełnieniem było małe ciastko czekoladowe, taki bezkształtny placek, który otulał ślinianki przyjemnym smakiem roztopionego szczęścia. W czasie lockdownu niestety trzeba było sobie radzić inaczej, wiec… Przetestowałam chyba z 20 różnych przepisów, które w efekcie wyewoluowały do mojej ostatecznej wersji. Ciastka są ekspresowe, może lekko niewyględne, ale za to obłędnie pyszne i wierzcie mi słowo „obłędnie” nie jest tu użyte na wyrost. Moim zdaniem te ciastka to po prostu boskie połączenie orzechów, czekolady, smaku, idealny balans i rozkosz dla podniebienia.

Ciastka czekoladowe

Składniki:

  • 2 jajka
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • 200 g czekolady mlecznej lub gorzkiej
  • 100 g masła
  • 150 g mąki
  • 50 g gorzkiego kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g kropelek czekoladowych lub siekanej czekolady gorzkiej
  • 100 g orzechów włoskich lub pekan

Sposób przygotowania:

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę z masłem. W międzyczasie ubijamy jajka z cukrem, tak długo aby cukier się rozpuścił a masa znacznie zwiększyła swoją objętość. W osobnej misce mieszamy suche składniki, czyli mąkę, kakao, proszek do pieczenia. Do ubitej masy jajecznej dodajemy rozpuszczoną z masłem czekoladę i dokładnie mieszamy.

W kolejnym kroku do masy, teraz już jajeczno-czekoladowej dodajemy składniki suche i mieszamy dokładnie. Orzechy lekko podprażamy na patelni, a następnie drobno siekamy nożem.

Dodajemy do ciasta orzechy i kropelki czekoladowe, mieszamy łopatką lub mikserem aby uzyskać w miarę jednolite rozprowadzenie tych dodatków w masie.

Z masy lepimy małe kulki wielkości 3-4 cm i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 10-12 minut, na środkowej półce piekarnika. Po upieczeniu wyjmujemy, studzimy (oczywiście jeśli zdążymy, bo u nas często znikają, zanim dokładnie wystygną :-)) i smacznego!!!

Rolada bezowa z malinami, rozkoszny deser rozpływający się w ustach…

Moja młodsza córka jest mistrzynią w przygotowaniu Creme brule… Jest to jej popisowy deser, który smakuje w jej wykonaniu tak obłędnie, że nie da się tego opisać. Przygotowuje go wyjątkowo często, czego efektem są wiecznie mrożone białka jaj w naszym domu.

Ciągle wymyślamy nowe przepisy, które pozwalają na zużycie białek pozostających z przygotowania tego deseru. Opanowałyśmy do perfekcji wszelkiego rodzaju bezy, beziki, pavlove, omlety z białek, kokosanki, a nawet spody do tart, też białkowe. Jednym z takich przepisów jest dzisiejsza rolada. Delikatna, słodka i kremowa, dosłownie rozpływa się w ustach. Dodatkowy jej atut to czas przygotowania, całość zajmuje +/- jedną godzinę. A dodam jeszcze, że jest naprawdę prosta w przygotowaniu, wiec zdecydowanie nie trzeba się jej bać…

Rolada bezowa z kremem waniliowym i malinami

Składniki:

Na bezę:

  • 150 ml białek,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki cukru,
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej,
  • 1 łyżka octu spirytusowego,
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego,
  • olej rzepakowy do smarowania blaszki,

Na krem i nadzienie:

  • 250 g mascarpone,
  • 250 ml śmietany 36%,
  • 3 łyżki cukru pudru,
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią,
  • 200 g malin (1 małe opakowanie)

Do dekoracji:

  • cukier puder
  • maliny
  • mięta

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni. Dużą prostokątną blaszkę z piekarnika smarujemy olejem, następnie układamy papier do pieczenia i ponownie, tym razem papier smarujemy olejem.

Do miski miksera wlewamy białka i ubijamy ze szczyptą soli na sztywno. Następnie porcjami dodajemy drobny cukier, ja zwykle dodaję go w 4-5 porcjach. Za każdym razie dobrze ubijamy dalej. Po dodaniu całego cukru, ubijamy jeszcze około 5 minut. Masa powinna być sztywna i błyszcząca.

Wówczas dodajemy mąkę ziemniaczaną, mieszamy, dodajemy ocet i aromat. Ponownie mieszamy wszystko razem, aż masa będzie jednolita i dobrze wymieszana. Wykładamy masę na blaszkę, równomiernie rozsmarowując, dbając aby brzegi były w miarę równe.

Wkładamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika, odstawiamy na kilkanaście minut do wystygnięcia. W tym czasie przygotowujemy krem.

Do miski miksera wlewamy śmietanę i dodajemy mascarpone. Ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i cukier z wanilią. Myjemy i osuszamy maliny.

Bezę przekładamy na kawałek papieru do pieczenia większego od naszej blaszki, tak, aby wierzch bezy znalazł się od dołu. Odklejamy ze spodu papier, którym była wyłożona nasza blaszka. Na bezę nakładamy krem, rozsmarowując go równomiernie, pozostawiając brzeg z jednej strony bez kremu, aby łatwiej później skleić roladę. Na wierzchu rozrzucamy maliny, lekko wciskając je w krem. Zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Przekładamy na długi talerz. Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem i dekorujemy malinami i miętą.

Smacznego!!!

Pyszne ciasto jogurtowo-migdałowe – bez glutenu i laktozy :-)

Wydaje mi się, że dawno nie było żadnego ciasta na blogu. Postanowiłam wiec podzielić się z Wami moim ostatnim odkryciem, a mianowicie ekspresowym ciastem migdałowo-jogurtowym. Ja osobiście użyłam do jego wykonania jogurtu wegańskiego kokosowego kupionego w Lidl-u. Bardzo często kupuję ostatnio wegańskie jogurty i naprawdę mi smakują. W tym cieście sprawdził się ten jogurt idealnie.

Samo ciasto jest przepyszne, delikatne, wilgotne, po prostu idealne. Do jego wykonania oczywiście można użyć również klasycznego jogurtu, będzie równie dobre, ale będzie zawierało wówczas niesławną ostatnio laktozę. Samo przygotowanie zajmuje kilkanaście minut, oraz 30-35 minut pieczenia, jest to więc idealne ciasto dla niespodziewanych gości. Smakuje świetnie solo, jak i z dodatkiem owoców i lodów waniliowych.

Polecam serdecznie!!!

Ciasto jogurtowo-migdałowe

Składniki:

  • 5 jajek,
  • 5 łyżek cukru trzcinowego,
  • 1 łyżeczka aromatu migdałowego,
  • 100 ml oleju rzepakowego,
  • 300 g jogurtu kokosowego,
  • 200 g mielonych migdałów,
  • cukier puder do posypania po wierzchu,
  • owoce do dekoracji,
  • lody waniliowe do podania,
  • masło kokosowe do wysmarowania tortownicy,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. Okrągłą tortownicę 24 cm wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy olejem kokosowym. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka wlewamy do miski, dodajemy cukier brązowy i ubijamy do białości. Do ubitych żółtek dodajemy aromat migdałowy, olej i jogurt. Mieszamy wszystko delikatnie, na koniec dodajemy mąkę migdałową, do czasu połączenia wszystkich składników. W drugiej misce ubijamy na sztywno białka. Łączymy ze sobą masę żółtkową i białka mieszając delikatnie, aby białka nie opadły.

Masę przekładamy do wysmarowanej tortownicy. Wkładamy ciasto do piekarnika i pieczemy 30-35 minut. Po włożeniu patyczka w ciasto powinien on być suchy. Wyjmujemy ciasto z piekarnika.

Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem i dekorujemy świeżymi owocami.

Podajemy solo lub z lodami waniliowymi.

Smacznego!!!