Czasem jest tak, że robiąc jakieś danie chcemy żeby wypadło jak najlepiej. Czasem mamy gości, których uwielbiamy, ale są wyjątkowo wymagający kulinarnie, a czasem po prostu na obiad wpada teściowa i wówczas chcemy zabłysnąć… Co zrobić, żeby nie siedzieć w kuchni długich godzin, a efekt był oszałamiający? Skorzystać z prostych, kilkuskładnikowych przepisów. Moim zdaniem, im mniej składników w daniu, tym lepiej. Kiedyś, gdzieś usłyszałam, że dobra sałatka to sałata i trzy składniki. I coś w tym jest…
Dziś proponuje Wam, niesamowicie prostą w przygotowaniu, a do tego ekspresową przystawkę. Korzystając z obecnego sezonu na szparagi u nas ostatnio, jako przystawka zagościły szparagi w cieście francuskim…
Danie to przygotowuje się szybciutko, a potem czeka na swoja kolej, aby je włożyć do nagrzanego piekarnika. Gwarantuję, że efekt wychodzi fenomenalny… Trzeba koniecznie spróbować, zwłaszcza, że sezon na szparagi taki krótki…
Smacznego!!!
Szparagi w cieście francuskim z szynką dojrzewającą i mozzarellą
Składniki (na 1 porcję):
- 3 szparagi,
- kwadrat ciasta francuskiego ok. 10 x 10 cm,
- plasterek szynki parmeńskiej,
- 1 łyżka tartego sera mozzarella,
- rozmącone żółtko do posmarowania po wierzchu,
- odrobina czarnuszki do posypania,
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. (Jeżeli przygotowujemy roladki wcześniej, a pieczemy przed podaniem, to piekarnik nastawiamy w odpowiednim czasie).
Ciasto francuskie wyjmujemy z lodówki, lub rozmrażamy jeśli korzystamy z mrożonego. Kroimy ciasto na kawałki około 10 x 10 cm. Mnie z całego jednego opakowania wychodzi 12 kawałków.
Szparagi myjemy dokładnie, odłamujemy zdrewniałe końce. Ewentualnie, jeżeli chcecie, można obrać łodygi obieraczką, ja tego nie robię w przypadku zielonych szparagów…
Bierzemy jeden kawałek ciasta, układamy na nim plasterek szynki parmeńskiej. Kładziemy trzy szparagi, nakładamy łyżkę mozzarelli i zawijamy do środka aby powstały roladki. Blaszkę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, roladki układamy na papierze łączeniem do dołu, a następnie wierzch delikatnie nadkrawamy nożem.
Zawinięte roladki smarujemy rozmąconym żółtkiem i posypujemy po wierzchu czarnuszką. Blaszkę wkładamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Po tym czasie powinny być błyszczące i rumiane.
Smacznego!!!

Racuchy z jabłkami, czyli sposób na idealny poranek, lub pyszny podwieczorek
Poprzedni niedzielny poranek upłynął nam wyjątkowo słodko i smacznie. Na śniadanie mieliśmy pyszne, słodkie i pachnące racuchy z jabłkiem. Takie śniadanie, to moje wspomnienie dzieciństwa, uwielbiałam wręcz, gdy budził mnie zapach smażonego ciasta drożdżowego i wanilii. Osobiście uważam, że dobrze zaczęty dzień, od pysznego śniadania, to idealna prognoza na dalsze godziny.
Przechodząc do przepisu na racuchy, nie będę ukrywać, że jest to zadanie trochę czasochłonne. Niestety z ciastem drożdżowym jest tak, że nie lubi pośpiechu. Musi być ciepło i długo, niestety. Ale da się to ogarnąć. Ja zwykle wstaje, schodzę do kuchni, robię zaczyn i wskakuje pod prysznic… Potem wracam robię resztę ciasta, odstawiam i idę się ubrać i ogarnąć. W następnym etapie dodaję jabłka i budzę rodzinę. W ten sposób gdy wszyscy są już gotowi do śniadania racuchy lądują na talerzach.
Innym aspektem, który dla wielu osób może być wielkim minusem racuchów to fakt, że zdecydowanie nie jest to danie dietetyczne, sorry, ale cytując klasyka „taki mamy klimat”. Smażone na oleju, niestety są kaloryczne. Możemy tą kaloryczność lekko ograniczyć pamiętając, aby smażyć na bardzo gorącym tłuszczu, oraz odsączać racuchy na ręcznikach papierowych. Moim jednak zdaniem smak wynagradza wszystko, a dbającym o linię proponuję godzinkę ruchu więcej i bilans będzie ok :-).
Racuchy drożdzowe z jabłkami
Składniki:
Na zaczyn:
- 25 g drożdży,
- 1 łyżka mąki,
- 1 łyżka cukru,
- 200 ml ciepłego mleka,
Ciasto:
- 250 g mąki,
- 2 jajka,
- 100 g drobnego cukru,
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego lub opakowanie cukru z wanilią,
- 2 duże lekko kwaśne jabłka,
- olej do smażenia,
- cukier puder do posypania,
Sposób przygotowania:
TIP: Ważne aby składniki do racuchów były wcześniej wyjęte z lodówki. Ja zwykle zostawiam je na noc na parapecie w kuchni.
Do wysokiego naczynia wkładamy drożdże, dodajemy cukier i rozcieramy. Dodajemy mąkę, dalej rozcieramy dokładnie, tak aby nie było grudek, wlewamy ciepłe mleko. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut do wyrośnięcia. Zaczyn powinien się spienić i ładnie urosnąć.
W międzyczasie do miski miksera wsypujemy mąkę, dodajemy cukier, oraz cukier z wanilią, jeśli używamy i mieszamy. Wyrośnięty zaczyn dodajemy do mąki i mieszamy hakiem miksera do połączenia składników. Dodajemy stopniowo po jednym jajku, cały czas mieszając. Gdy masa jest już jednolita dodajemy aromat waniliowy. Mieszamy jeszcze około 5 minut. Ciasto ma być gładkie, lekko lejące. Odstawiamy na 1 godzinę w ciepłe miejsce.
TIP: Zwykle ustawiam piekarnik na najniższą temperaturę, u mnie jest to 40 stopni, wstawiam miskę z ciastem i zostawiam uchylone drzwi.
W międzyczasie obieramy jabłka, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w drobną, około 0,5 cm kostkę. Gdy ciasto już podrośnie, dodajemy jabłka i delikatnie mieszamy, a następnie ponownie odstawiamy ciasto, tym razem na 30 minut.
Po tym czasie rozgrzewamy na patelni olej. Na gorący olej wykładamy po łyżce ciasta formując okrągłe placuszki. Przykrywamy na chwilę przykrywką (około 2-3 minuty). Zdejmujemy przykrywkę, przekładamy na drugą stronę i dalej smażymy na złoty kolor. Ja smażę racuchy na średnim ogniu, aż uzyskam idealną, złoto-brązową kolorystykę.
Usmażone placki zdejmujemy z patelni na ręcznik papierowy, aby osuszyć je z nadmiaru tłuszczu. Następnie przekładamy na talerz i posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!!!

Tortilla de patatas, czyli dopiero co wróciłam, ale już tęsknię…
Wszyscy, którzy zaglądają do mnie regularnie wiedzą, że kocham miłością wielką Hiszpanię. Jej kulturę, klimat, zabytki, atmosferę, a najbardziej… oczywiście kuchnię. Nie wiem, co to takiego, ale za każdym razem, gdy tam jestem, mam wrażenie, że jest to właśnie, moje drugie, miejsce na ziemi 🙂 Myślę, że to własnie jest powód, dla którego inspiracje kuchnią hiszpańską i dania hiszpańskie tak często pojawiają się na naszym, domowym, polskim stole. Nie wszystkie moje przepisy kuchni hiszpańskiej są już na blogu, ale na pewno się pojawią. Dziś proponuję tortilla de patatas, czyli po polsku omlet z ziemniakami. Hiszpanie podają ją najczęściej w postaci tapas, w prawie każdej restauracji lub barze znajdziemy to danie. U nas w domu najczęściej króluje na śniadaniu. Dzisiejsza wersja, to tradycyjna opcja z samymi ziemniakami, ale idealnie smakuje również z innymi dodatkami, takimi jak: chorizo, szynka jamon iberico, papryka, pomidory. Polecam eksperymentować, bo wersja tradycyjna, najprostsza to bardzo dobra baza do rożnych wersji tego dania.
Tortilla de patatas
Składniki:
- 5 ziemniaków (około 0,5 kg),
- 5 jajek,
- 1 duża, lub 2 małe cebule,
- 2 ząbki czosnku,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 50 ml oliwy z oliwek,
- pieprz do smaku,
- szczypta papryki wędzonej
Sposób przygotowania:
Ziemniaki obieramy, kroimy drobno w cienkie, 2-3 mm plasterki. Cebulę i czosnek obieramy, drobniutko kroimy. Na dużej, głębokiej patelni rozgrzewamy połowę oliwy z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę, dolewamy resztę oliwy, podgrzewamy i wrzucamy pokrojone ziemniaki. Mieszamy i przykrywamy przykrywką. Dusimy, mieszając co jakiś czas około 20-30 minut, tak długo, aż ziemniaki będą miękkie.
W międzyczasie wbijamy jajka do miski, dodajemy sól, trochę pieprzu i szczyptę papryki wędzonej, ubijamy aż powstanie puszysta piana. Wylewamy pianę z jajek na patelnie, delikatnie mieszamy, tak aby masa zalała całe ziemniaki. Przykrywamy przykrywką i smażymy pod przykryciem około 5-7 minut, na średnim ogniu. Następnie używając dwóch przykrywek przewracamy omlet na drugą stronę i dosmażamy kolejne 3-5 minut.
TIP: Aby bezproblemowo przewrócić tortille potrzebujemy dwie przykrywki. Przykrywamy patelnię przykrywką, przewracamy do góry dnem, trzymając przykrywkę tak aby omlet wylądował na naszej przykrywce. Zdejmujemy patelnię, przykrywamy drugą przykrywką i ponownie odwracamy do góry nogami. Zdejmujemy z wierzchu przykrywkę i przykrywamy patelnią. Odwracamy 🙂
Usmażony omlet przekładamy na talerz, kroimy w trójkąty.
Smacznego!!!

Ciasteczko na raz, czyli francuski makaronik
Moja córka namiętnie raczy nas ostatnio crème brûlée, przygotowuje ten deser na miliony różnych sposobów, z czekoladą, malinami, herbatą matcha, kakao, mango. Ilość jej pomysłów jest nie do ogarnięcia. Efekt uboczny, tych, skądinąd przyjemnych doznań kulinarnych, to permanentny nadmiar białek. Wobec tego każdy przepis, gdzie białka są składnikiem głównym jest u nas ostatnio w „cenie”. Tak więc, bezy, beziki, rolady bezowe, bezy pavlova, kokosanki, tarty na kokosowym spodzie są u nas częstym gościem. Najbardziej jednak popularnym deserem, jaki pojawia się u nas w celu wykorzystania białek, to francuskie makaroniki.
Te małe kruche na zewnątrz, a miękkie w środku, ciasteczka, to po prostu poezja smaków. Uwielbiam je wręcz, co niestety odbija się mocno na obwodzie w talii, ale co tam, nie samą talią człowiek żyje… a chwila nieziemskiej przyjemności naprawdę potrafi poprawić humor, zwłaszcza mnie 🙂 Postanowiłam więc, podzielić się z Wami dziś moim przepisem na makaroniki czekoladowe, przekładane nutellą. Myślę, że to jedna z przyjemniejszych odmian tego ciasteczka. Sekret przygotowania, to bardzo, bardzo długie ubijanie piany z białek. Muszą być bardzo sztywne, a dodawane później do nich składniki suche mieszamy wyjątkowo delikatnie, aby piana jak najmniej opadła. Później tylko wykładamy na blaszkę i pieczemy kilkanaście minut, aby delektować się tym cudownym smakołykiem…
Czekoladowe makaroniki
Składniki:
- 125 ml białek,
- 3 łyżki drobnego cukru,
- szczypta soli,
- 1 szklanka mąki migdałowej, lub mielonych migdałów,
- 1 1/2 szklanki cukru pudru,
- 1/2 szklanki gorzkiego kakao,
- nutella do przełożenia makaroników,
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzać do temperatury 160 stopni, góra dół, bez termoobiegu. Do miski miksera wlać białka, dodać szczyptę soli i ubijać aż się dobrze spienią. Wówczas dodawać stopniowo po 1 łyżce drobnego cukru. Po dodaniu całego cukru ubijać białka na najwyższych obrotach miksera co najmniej 5 minut (im dużej, tym lepiej).
Do drugiej miski przesiewamy przez sitko cukier puder, mąkę migdałową i kakao. Dodajemy suche, przesiane składniki do dobrze ubitych białek mieszając bardzo delikatnie, aby piana jak najmniej opadła.
Wymieszaną masę makaronikową przekładamy do rękawa cukierniczego z okrągłą końcówką. Na blaszce do pieczenia układamy papier do pieczenia. TIP: Aby sobie ułatwić, można rogi papieru posmarować delikatnie masłem, aby przykleił się do blaszki i nie unosił podczas nakładania porcji masy. Na blaszkę z papierem wykładamy porcje masy wielkości piłeczki pingpongowej. Po wyłożeniu porcji na całą blachę unosimy blaszkę około 10-20 cm powyżej blatu i upuszczamy na blat kilkakrotnie. Odstawiamy na 30 minut, aby lekko obeschły. Po tym czasie wkładamy blaszkę do nagrzanego piekarnika i pieczemy 12-15 minut. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do dokładnego ostudzenia.
Ostudzone makaroniki dobieramy parami, aby były jak najbardziej zbliżone wielkością. Jeden z nich smarujemy nutellą, i przykrywamy drugim.
Smacznego!!!

Kanapka i co dalej…
Kanapka to jedno z najprostszych dań, kawałek pieczywa, masełko, zielenina, wędlina i gotowe. Ale co zrobić gdy opcja z wędliną już nam się znudziła? Wówczas na pomoc przychodzą rozmaite pasty do pieczywa. U mnie w domu jest to bardzo popularna „smarowanka” na pieczywo. Wykorzystujemy je również jako dipy do warzyw, gdzie sprawdzają się wręcz idealnie. Dziś proponuje Wam dwie takie pasty, czyli pomaranczowy humus oraz pasta z fasoli i pieczonego czosnku.
Pierwsza czyli pomarańczowy humus, smakuje idealnie na pieczywie zarówno w wersji słodkiej, jak i słonej. W moim domu, bez problemu konkuruje ze słodkimi dodatkami typu dżem, czy nutella. Swój pomarańczowy smak zawdzięcza pomarańczowej paście tahini oraz dodatkowi soku z pomarańczy.
Druga pasta, to mój zamiennik, uwielbianego, choć mega tłustego smalcu… Przyznam się szczerze, że nie smakuje identycznie, ale smak jest według mnie bardzo podobny, a z dodatkiem ogórka kiszonego może z powodzeniem „udawać” smalec 🙂
Pomarańczowy humus
Składniki:
- 250 g cieciorki ugotowanej lub z puszki, odsączonej z zalewy,
- 2 ząbki czosnku,
- 2 łyżki soku z pomarańczy,
- sok wyciśnięty z 1/2 limonki,
- 1 łyżeczka kuminu rzymskiego mielonego,
- 100 g pomarańczowej pasty tahini,
- 2 łyżki oleju sezamowego,
- 1/2 łyżeczki soli,
- pieprz czarny,
- zimna woda około 50-100 ml,
Sposób przygotowania:
Cieciorkę odsączamy dokładnie, wrzucamy do naczynia w którym humus będziemy blendować. Dodajemy 2 obrane i pokrojone w plasterki ząbki czosnku, sok z pomarańczy i limonki, kumin, tahini, olej sezamowy pieprz i sól. Blendujemy dokładnie, dodając stopniowo po trochu wody (koniecznie zimnej) do czasu uzyskania pożądanej konsystencji. Jeżeli mamy bardzo wilgotną cieciorkę, woda może w ogóle nie być potrzebna. Próbujemy zblendowaną pastę i doprawiamy odrobiną pieprzu świeżo mielonego i ewentualnie jeszcze odrobiną soli.
Taką pastę możemy przechowywać w lodówce do tygodnia. Idealnie nadaje się do kanapek, naleśników, czy placków, zwłaszcza bananowych. Świetnie sprawdzi się również jako dip do warzyw, jako przekąska na drugie śniadanie, czy przystawka imprezowa :-).
Smacznego!!!
Pasta z białej fasoli i pieczonego czosnku
Składniki:
- 1 główka czosnku,
- 1 łyżeczka oliwy z oliwek,
- 1 puszka białej fasoli 400 g,
- 1/2 cebuli,
- 4 łyżki oliwy z oliwek,
- 1/2 łyżeczki papryki wędzonej,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 1/2 łyżeczki pieprzu,
- 1 łyżeczka suszonego majeranku,
- sok z 1/2 limonki,
- 50 – 100 ml zimnej wody,
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu. Do małej kokilki wkładamy całą główkę czosnku, bez obierania, polewamy 1 łyżeczką oliwy z oliwek. Tak przygotowany czosnek wkładamy do piekarnika na 45 minut. Po upieczeniu studzimy i obieramy ze skórek.
W międzyczasie obieramy cebulę i drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, wrzucamy posiekaną cebulkę i dusimy aż cebulka się zeszkli i lekko przyrumieni. Odstawiamy z ognia.
Do naczynia do blendowania wkładamy odsączoną z zalewy fasolę, dodajemy przyprawy (paprykę wędzoną, sól, pieprz, majeranek) oraz sok z limonki. Upieczony czosnek oraz połowę cebulki dodajemy do naczynia i wszystkie składniki dokładnie blendujemy. W razie potrzeby dodając zimną wodę do uzyskania pożądanej konsystencji. Następnie dodajemy uprażoną cebulkę, mieszamy dokładnie łyżką, doprawiamy ewentualnie solą i pieprzem.
Smacznego!!!

Tłusty czwartek już jutro, wiec dziś przepis na pączki
Jutro jeden z moich ulubionych, hedonistycznych dni. Jest to jeden z nielicznych dni, kiedy liczenie kalorii schodzi na najdalszy z możliwych planów, a ja potrafię zjeść ogromną ilość pączków.
Przygotowując się do czwartkowego święta w weekend, po raz kolejny zrobiłam pączki z mojego, bardzo już starego, przepisu. Niestety nie jest to przepis, który zrobimy w przysłowiowe 5 minut, trzeba się trochę natrudzić, sam czas przeznaczony na to, aby ciasto urosło, to w sumie 3 godziny. No ale smak ostateczny jest tego zdecydowanie wart. Pączki są wyśmienite, lekkie, puszyste, nie za bardzo słodkie, po prostu BOSKIE.
Co do samego przygotowania, trzeba pamiętać, że do ciasta drożdżowego składniki, bezwzględnie muszą być w temperaturze pokojowej. Musimy dbać o brak przeciągów, bo ciasto drożdżowe jest bardzo kapryśne. Ja zwykle, aby ułatwić sobie zadanie nastawiam piekarnik na 40 stopni i cały proces wyrastania ciasta odbywa się u mnie w otwartym, ciepłym piekarniku. Ta metoda pozwala nam mieć pewność, że ciasto ładnie nam wyrośnie :-). No, ale dość pisania, przejdźmy do przepisu.
Pączki z różą
Składniki (na około 18-20 sztuk):
- 250 ml mleka,
- 50 g drożdży,
- 120 g cukru,
- 600 g mąki + dodatkowo do podsypywania,
- szczypta soli,
- 10 żółtek,
- 1 opakowanie cukru z wanilią 12 g (opcjonalnie),
- 30 ml spirytusu,
- 100 g masła,
- 1 słoiczek konfitury z róży (lub każdej innej jaką lubicie),
- 1,5-2 kg smalcu do smażenia (można użyć również oleju),
- lukier i skórka pomarańczowa lub cukier puder do posypania,
Sposób przygotowania:
W pierwszej kolejności przygotowujemy zaczyn. Do połowy szklanki ciepłego mleka (TIP: ja zwykle wkładam na 30 s do mikrofalówki) dodajemy drożdże, 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę mąki. Dokładnie mieszamy, aby nie było grudek i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.
W tym czasie przesiewamy do miski mąkę, dodajemy szczyptę soli. Do drugiej miski wbijamy 10 żółtek, dodajemy resztę cukru i cukier z wanilią i ubijamy około 7-8 minut na biały, puszysty krem. Wówczas dodajemy resztę mleka i dalej chwilkę ubijamy. Na koniec dodajemy spirytus. Mieszamy wszystko i odstawiamy.
Gdy zaczyn drożdżowy już wyrośnie wlewamy go do miski z mąką i mieszamy hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego, aż składniki się połączą. Wówczas przechodzimy do etapu dodawania masy jajecznej. Wlewamy ją partiami, mieszając za każdym razem do połączenia składników. Roztapiamy masło i dodajemy jako ostatni składnik naszego ciasta. Dalej ubijamy hakiem około 20 minut, ciasto powinno być gładkie, elastyczne i błyszczące. Tak przygotowane ciasto odstawiamy do ciepłego miejsca na 1,5 godziny.
Po tym czasie ciasto przekładamy na podsypaną mąką stolnicę. Lekko ugniatamy i formujemy długi walec o średnicy około 6-8 cm. Z walca odkrawamy sobie plastry ciasta, formujemy w okrągły placek, na środek wkładamy około 1/2 łyżeczki konfitury i sklejamy brzegi do środka. Kładziemy na posypanej mąką ściereczce sklejoną częścią do dołu. Z tych składników powinniśmy otrzymać 18-20 zgrabnych pączków. Tak przygotowane pączki odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 minut.
W garnku rozgrzewamy smalec lub olej. Na gorący tłuszcz wrzucamy pączki wierzchem do dołu, przykrywamy przykrywką i smażymy około 3 minuty, następnie przekładamy je na drugą stronę i smażymy już bez przykrycia kolejne około 3 minuty. Pączki powinny być brązowo-złote.
Usmażone pączki osuszamy na ręcznikach papierowych, a następnie posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem i posypujemy skórką pomarańczową.
TIP: LUKIER
Aby przygotować lukier samodzielnie potrzebujecie sok z 1 cytryny oraz cukier puder. Do soku dodajemy partiami cukier puder i ucieramy tak długo aż otrzymamy pożądaną konsystencję. Wg mojego doświadczenia proporcje objętościowe cukru do soku z cytryny to około 5:1 🙂
Smacznego!!!




















Zielony sernik – moja pierwsza próba sernika z zieloną herbatą
Od dłuższego czasu strasznie modnym kulinarnym dodatkiem do różnorodnych dań, stała się zielona herbata matcha. Kilkakrotnie zdarzyło mi się spróbować w rożnych miejscach deserów z tym właśnie składnikiem i muszę się przyznać, że jestem nim zauroczona. Uwielbiam zieloną herbatę, tę jej delikatną goryczkę, odświeżający smak, stąd też pewnie desery z jej dodatkiem są dla mnie takim objawieniem. Zielona herbata powoduje, ze otrzymujemy niecodzienny smak, a do tego kolor dania jest zdecydowanie zaskakujący…
Długo myślałam, kombinowałam, aż w końcu powstała pierwsza nadająca się do opublikowania wersja mojego sernika na zimno z herbatą matcha. Co do wersji smaku zdania są podzielone, moja mama i moja młodsza córka są zachwycone, mąż stwierdził, że to nie jego smaki, dla mnie całość to po prostu pe-tar-da… Smakuje wyśmienicie, więc jeżeli macie pod ręką zieloną herbatę to serdecznie polecam wypróbować ten przepis.
W najbliższym czasie będę kombinować wersję pieczoną, zobaczymy która wygra w rankingu na najlepszy sernik matcha 🙂
Sernik na zimno z zieloną herbatą
Składniki:
Na spód:
- 220 g herbatników maślanych,
- 80 g masła,
Na masę serową:
- 625 ml śmietany kremówki 30 lub 36%,
- 100 g białej czekolady,
- 2 płaskie łyżki herbaty matcha,
- 1 limonka,
- 250 g mascarpone,
- 500 g ricotty,
- 150 g cukru drobnego,
- 30 g żelatyny,
- 50 ml wody,
Na warstwę wierzchnią:
- 2 dojrzałe mango,
- 10 g żelatyny,
- 50 ml soku pomarańczowego
Sposób wykonania:
Herbatniki rozkruszamy na proszek w blenderze. Masło topimy w mikrofalówce lub kąpieli wodnej. Roztopione masło łączymy z rozdrobnionymi herbatnikami, dokładnie mieszamy. Wykładamy na spód tortownicy, dokładnie dociskamy, tak aby pokryć cały spód. Wkładamy tortownice do lodówki na około 30 minut.
W małym rondelku gotujemy 125 ml śmietany z cukrem, cały czas mieszając, cukier musi się dokładnie rozpuścić, zdejmujemy z gazu. Do gorącej śmietany dodajemy białą czekoladę, i mieszamy, aż czekolada się rozpuści. Wówczas dodajemy matchę. po raz kolejny dokładnie mieszamy i odstawiamy do wystygnięcia.
Limonkę myjemy dokładnie, a następnie przelewamy wrzątkiem, aby usunąć ewentualne konserwanty jakie mogą być na skórce.W misce miksera łączymy ze sobą mascarpone i ricottę. Dodajemy do miski skórkę startą z całej limonki. W osobnej misce ubijamy na sztywno śmietanę. W 50 ml gorącej wody rozpuszczamy żelatynę. Do rozpuszczonej żelatyny, wciskamy sok z całej limonki, dodajemy po trochę sosu z matchy i śmietany, aby ją zahartować, a następnie wlewamy tak wymieszaną żelatynę do reszty sosu, mieszamy dokładnie. Tak przygotowany sos dodajemy do masy z serków, mieszamy dokładnie mikserem. Gdy już mamy jednolitą masę, dodajemy ubitą na sztywno śmietanę i miksujemy na małych obrotach do uzyskania jednolitej konsystencji. Przekładamy tak przygotowaną masę na spód z herbatników i wkładamy do lodówki.
Sok pomarańczowy podgrzewamy, rozpuszczamy w nim żelatynę. Mango myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Łączymy mango z sokiem w wysokim naczyniu i blendujemy aby uzyskać gładką masę. Tak przygotowaną masę wykładamy na masę sernikową i wkładamy ponownie do lodówki. Ciasto powinno spędzić w lodówce minimum 2 godziny, a najlepiej całą noc.
Wierzch ciasta można ozdobić dostępnymi owocami, w moim przypadku to były ziarenka granatu, ale truskawki, maliny, czy plasterki limonki, również wyglądają pięknie.
Smacznego!!!

Ekspresowe śniadanie
W weekendy lubię celebrować śniadania, niestety raz na jakiś czas, w sobotę mam dyżur w pracy, wówczas na celebrację niestety nie ma za dużo czasu… ale co zrobić, jak się lubi dobrze, smacznie i ładnie zjeść.
Trzeba po prostu kombinować, a ponieważ ostatnio zewsząd zalewają mnie informacje dotyczące prozdrowotnych właściwości awokado, postanowiła trochę naszą „znajomość” z tym owocem zacieśnić. W wyniku tego powstało całkiem fajne połączenie, zapieczone w foremce jajko z awokado, do tego świeże warzywa i pyszne śniadanie gotowe. Takie niby nic, a efekt był naprawdę warty zachodu.
Zapiekane jajka z awokado
Składniki (na 4 porcje):
- 2 dojrzałe awokado,
- 8 jajek,
- odrobina oliwy z oliwek,
- foremki do zapiekania,
- sól i pieprz,
- świeże warzywa (pomidory, papryka) do podania,
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół, bez termoobiegu). Awokado rozkrawamy na pół, usuwamy pestkę, obieramy ze skórki i kroimy na cienkie 3-5 mm paski.
Foremki do zapiekania smarujemy oliwą z oliwek, układamy na dnie i bokach plasterki awokado, tak aby pokryć całą powierzchnię. Do wyłożonych foremek wbijamy po dwa jajka, dodajemy odrobinę soli i pieprzu i wkładamy do piekarnika na około 20 minut. Jajka po wyjęciu mają być ścięte.
Po upieczeniu wyjmujemy jajka na talerz, możemy je podać tak jak ja w foremkach na talerzu, lub okroić foremkę dookoła i wyłożyć na talerz bez foremki. Jajka podajemy z pokrojonymi pomidorami, bądź papryką świeżą.
Smacznego!!!

Niedzielne, lub odświętne śniadanie
Nie wiem jak u Was, ale u nas w dni wolne śniadania nigdy nie są szybkie. Weekendy i święta, to u nas czas, który idealnie wpisuje się w, tak modny obecnie trend, slow life. Wstajemy, zaczynamy dzień, w zależności od upodobań od wody z cytryną i imbirem, lub od kawy. Siadamy w słońcu, jeśli oczywiście jest tego dnia, w wykuszu naszego salonu i planujemy, co będzie na śniadanie. Moja najmłodsza córka jest fanką słodkich śniadań, więc różnego rodzaju placki, naleśniki, pancakes, czy racuchy, są według niej idealnym daniem. Pomyślałam sobie więc, że pokaże Wam mój przepis na najprostsze, klasyczne naleśniki z twarogiem i owocami. O tej porze roku jemy je najczęściej z mango, cytrusami, czy innymi owocami egzotycznymi dostępnymi o tej porze. Ale gdy na dworze zmieni się aura, idealne będą maliny, truskawki, borówki, czy każde inne owoce, lub po prostu klasyczna marmolada lub dżem.
Jeżeli chcemy zrobić je szybciej, można zrobić ciasto i twaróg wieczorem poprzedniego dnia, wówczas nie tracimy już czasu na ich przygotowanie, ale według mnie takie leniwe chodzenie po kuchni, krzątanie się między naleśnikami, a twarogiem jest bardzo rozluźniające… no ale wiadomo, ja jestem inna… nie każdy tak ma 🙂
Ponad to, za pasem luty, a w lutym wiadomo, walentynki… zawsze można przywitać dzień śniadaniem do łóżka…
Naleśniki z twarogiem i owocami
Składniki (na około 12 naleśników):
Ciasto naleśnikowe:
- 1 szklanka wody gazowanej,
- 1 szklanka mleka,
- 2 jajka,
- 1/4 szklanki cukru,
- 1 opakowanie cukru z wanilią,
- 1 szklanka mąki,
- 50 ml oleju,
Twaróg:
- 250 g ricotty,
- 250g sera twarogowego (półtłusty, bądź tłusty będą lepsze, ale z chudym też jest smacznie),
- 2 łyżki cukru pudru,
- 1/2 pomarańczy,
- owoce sezonowe lub dżem lub marmolada,
Sposób przygotowania:
Do wysokiego naczynia wlewamy mleko, wodę gazowaną, wbijamy jajka, dodajemy cukier, cukier z wanilią, mąkę i olej, a następnie miksujemy mikserem do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawiamy na 15-20 minut, nagrzewamy patelnię z powłoką nieprzywierającą. Na nagrzaną patelnię wylewamy porcję ciasta (TIP: ja używam w tym celu łyżki wazowej, pół łyżki, to akurat moja porcja na jednego naleśnika). Naleśniki smażymy po jednej stronie, przewracamy i smażymy po drugiej. Powinny mieć ładny, złoty kolor. Należy uważać, bo słodkie naleśniki lubią się przypalić…
W trakcie smażenia przygotowujemy twaróg i owoce. Do miseczki wkładamy ricottę, ser twarogowy oraz cukier puder. Myjemy dokładnie pomarańczę, a następnie sparzamy ją gorącą wodą. Do miseczki z twarogiem ścieramy skórkę z połowy pomarańczy, oraz wyciskamy sok, również z połowy pomarańczy. Mieszamy wszystko dokładnie, do uzyskania w miarę gładkiej konsystencji. Jeżeli będziemy do naleśników używać owoców, myjemy je i jeśli jest taka potrzeba, kroimy w drobniejsze kawałki.
Na usmażony naleśnik wykładamy porcję twarogu, dodajemy owoce i składamy na cztery, lub zwijamy w rulon. Po wierzchu można dodatkowo posypać owocami, kakao lub polać roztopioną czekoladą.
Smacznego!!!

Idealna przystawka – tatar z łososia z mango i awokado
Weekend to idealny czas na spotkania towarzyskie. Ostatnio przeczytałam, że systematyczne spędzanie czasu z ludźmi, których lubimy i którzy są nam bliscy, wydłuża nam życie. Oznacza to, że powinniśmy dbać o częste, systematyczne spotkania ze znajomymi, przyjaciółmi i rodziną.
Takie spotkania są idealną okazją do dzielenia się z bliskimi pysznym jedzeniem. Dzisiejsze danie, to idealna przystawka, mogąca się pojawić na każdym spotkaniu towarzyskim. Detronizuje króla, czyli tatara z wołowiny, a co więcej, według mnie jest jego lżejszą, przepyszną wersją. Dodatki w postaci mango i awokado dodają mu smaku i słońca, przywołując letnie, egzotyczne nuty.
Tatar z łososia z mango i awokado
Składniki (na 4 porcje):
- 400 g świeżego łososia,
- 1 dojrzałe awokado,
- 1 dojrzałe mango,
- 1 cebula szalotka,
- główka czosnku, ale w daniu wykorzystujemy jedynie 2-4 ząbki,
- 1 łyżka sosu sojowego,
- 1 łyżka sosu terijaki,
- 1 łyżka sosu rybnego,
- 2 łyżki oleju sezamowego,
- sok wyciśnięty z 1 limonki,
- 1 płaska łyżeczka sambal olek,
- 2 łyżki białego sezamu,
- sól i pieprz do smaku,
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Do małego, kamiennego naczynia wkładamy czosnek (w całości, bez obierania). Wkładamy do piekarnika i pieczemy 40 minut, w tym czasie przygotowujemy resztę składników.
Awokado i mango obieramy i drobno kroimy. Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości, zdejmujemy skórę. Tak przygotowanego łososia kroimy w drobną kostkę, lub wkładamy do malaksera i siekamy (ja preferuje wersję krojoną, lubię, gdy są wyczuwalne kawałki ryby w daniu). Cebulę obieramy, siekamy bardzo drobno. Sezam wsypujemy na rozgrzaną patelnię i prażymy do uzyskania złotego koloru. W kubeczku mieszamy sos rybny, sojowy, terijaki, sok z limonki, olej sezamowy. W międzyczasie wyjmujemy z piekarnika upieczony czosnek.
Do naczynia wkładamy pokrojonego łososia, cebulkę. Do małej miseczki wciskamy upieczone 2-4 ząbki czosnku (ilość jest uzależniona, od tego czy lubicie smak czosnku w dania), dodajemy odrobinę wcześniej przygotowanego sosu i rozcieramy na gładką masę. Roztartą masę przekładamy do miseczki z łososiem, wlewamy resztę sosu, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Mieszamy wszystko dokładnie, na końcu dodajemy uprażone ziarna sezamowe.
Wykładamy na talerz, układając warstwami, najpierw rybę, później mango a na wierzchu awokado. Całość posypujemy sezamem.
Smacznego!!!





































































































