Rolada bezowa z malinami, rozkoszny deser rozpływający się w ustach…

Moja młodsza córka jest mistrzynią w przygotowaniu Creme brule… Jest to jej popisowy deser, który smakuje w jej wykonaniu tak obłędnie, że nie da się tego opisać. Przygotowuje go wyjątkowo często, czego efektem są wiecznie mrożone białka jaj w naszym domu.

Ciągle wymyślamy nowe przepisy, które pozwalają na zużycie białek pozostających z przygotowania tego deseru. Opanowałyśmy do perfekcji wszelkiego rodzaju bezy, beziki, pavlove, omlety z białek, kokosanki, a nawet spody do tart, też białkowe. Jednym z takich przepisów jest dzisiejsza rolada. Delikatna, słodka i kremowa, dosłownie rozpływa się w ustach. Dodatkowy jej atut to czas przygotowania, całość zajmuje +/- jedną godzinę. A dodam jeszcze, że jest naprawdę prosta w przygotowaniu, wiec zdecydowanie nie trzeba się jej bać…

Rolada bezowa z kremem waniliowym i malinami

Składniki:

Na bezę:

  • 150 ml białek,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki cukru,
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej,
  • 1 łyżka octu spirytusowego,
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego,
  • olej rzepakowy do smarowania blaszki,

Na krem i nadzienie:

  • 250 g mascarpone,
  • 250 ml śmietany 36%,
  • 3 łyżki cukru pudru,
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią,
  • 200 g malin (1 małe opakowanie)

Do dekoracji:

  • cukier puder
  • maliny
  • mięta

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni. Dużą prostokątną blaszkę z piekarnika smarujemy olejem, następnie układamy papier do pieczenia i ponownie, tym razem papier smarujemy olejem.

Do miski miksera wlewamy białka i ubijamy ze szczyptą soli na sztywno. Następnie porcjami dodajemy drobny cukier, ja zwykle dodaję go w 4-5 porcjach. Za każdym razie dobrze ubijamy dalej. Po dodaniu całego cukru, ubijamy jeszcze około 5 minut. Masa powinna być sztywna i błyszcząca.

Wówczas dodajemy mąkę ziemniaczaną, mieszamy, dodajemy ocet i aromat. Ponownie mieszamy wszystko razem, aż masa będzie jednolita i dobrze wymieszana. Wykładamy masę na blaszkę, równomiernie rozsmarowując, dbając aby brzegi były w miarę równe.

Wkładamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika, odstawiamy na kilkanaście minut do wystygnięcia. W tym czasie przygotowujemy krem.

Do miski miksera wlewamy śmietanę i dodajemy mascarpone. Ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i cukier z wanilią. Myjemy i osuszamy maliny.

Bezę przekładamy na kawałek papieru do pieczenia większego od naszej blaszki, tak, aby wierzch bezy znalazł się od dołu. Odklejamy ze spodu papier, którym była wyłożona nasza blaszka. Na bezę nakładamy krem, rozsmarowując go równomiernie, pozostawiając brzeg z jednej strony bez kremu, aby łatwiej później skleić roladę. Na wierzchu rozrzucamy maliny, lekko wciskając je w krem. Zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Przekładamy na długi talerz. Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem i dekorujemy malinami i miętą.

Smacznego!!!

Racuchy z jabłkami, czyli sposób na idealny poranek, lub pyszny podwieczorek

Poprzedni niedzielny poranek upłynął nam wyjątkowo słodko i smacznie. Na śniadanie mieliśmy pyszne, słodkie i pachnące racuchy z jabłkiem. Takie śniadanie, to moje wspomnienie dzieciństwa, uwielbiałam wręcz, gdy budził mnie zapach smażonego ciasta drożdżowego i wanilii. Osobiście uważam, że dobrze zaczęty dzień, od pysznego śniadania, to idealna prognoza na dalsze godziny.

Przechodząc do przepisu na racuchy, nie będę ukrywać, że jest to zadanie trochę czasochłonne. Niestety z ciastem drożdżowym jest tak, że nie lubi pośpiechu. Musi być ciepło i długo, niestety. Ale da się to ogarnąć. Ja zwykle wstaje, schodzę do kuchni, robię zaczyn i wskakuje pod prysznic… Potem wracam robię resztę ciasta, odstawiam i idę się ubrać i ogarnąć. W następnym etapie dodaję jabłka i budzę rodzinę. W ten sposób gdy wszyscy są już gotowi do śniadania racuchy lądują na talerzach.

Innym aspektem, który dla wielu osób może być wielkim minusem racuchów to fakt, że zdecydowanie nie jest to danie dietetyczne, sorry, ale cytując klasyka „taki mamy klimat”. Smażone na oleju, niestety są kaloryczne. Możemy tą kaloryczność lekko ograniczyć pamiętając, aby smażyć na bardzo gorącym tłuszczu, oraz odsączać racuchy na ręcznikach papierowych. Moim jednak zdaniem smak wynagradza wszystko, a dbającym o linię proponuję godzinkę ruchu więcej i bilans będzie ok :-).

Racuchy drożdzowe z jabłkami

Składniki:

Na zaczyn:

  • 25 g drożdży,
  • 1 łyżka mąki,
  • 1 łyżka cukru,
  • 200 ml ciepłego mleka,

Ciasto:

  • 250 g mąki,
  • 2 jajka,
  • 100 g drobnego cukru,
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego lub opakowanie cukru z wanilią,
  • 2 duże lekko kwaśne jabłka,
  • olej do smażenia,
  • cukier puder do posypania,

Sposób przygotowania:

TIP: Ważne aby składniki do racuchów były wcześniej wyjęte z lodówki. Ja zwykle zostawiam je na noc na parapecie w kuchni.

Do wysokiego naczynia wkładamy drożdże, dodajemy cukier i rozcieramy. Dodajemy mąkę, dalej rozcieramy dokładnie, tak aby nie było grudek, wlewamy ciepłe mleko. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut do wyrośnięcia. Zaczyn powinien się spienić i ładnie urosnąć.

W międzyczasie do miski miksera wsypujemy mąkę, dodajemy cukier, oraz cukier z wanilią, jeśli używamy i mieszamy. Wyrośnięty zaczyn dodajemy do mąki i mieszamy hakiem miksera do połączenia składników. Dodajemy stopniowo po jednym jajku, cały czas mieszając. Gdy masa jest już jednolita dodajemy aromat waniliowy. Mieszamy jeszcze około 5 minut. Ciasto ma być gładkie, lekko lejące. Odstawiamy na 1 godzinę w ciepłe miejsce.

TIP: Zwykle ustawiam piekarnik na najniższą temperaturę, u mnie jest to 40 stopni, wstawiam miskę z ciastem i zostawiam uchylone drzwi.

W międzyczasie obieramy jabłka, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w drobną, około 0,5 cm kostkę. Gdy ciasto już podrośnie, dodajemy jabłka i delikatnie mieszamy, a następnie ponownie odstawiamy ciasto, tym razem na 30 minut.

Po tym czasie rozgrzewamy na patelni olej. Na gorący olej wykładamy po łyżce ciasta formując okrągłe placuszki. Przykrywamy na chwilę przykrywką (około 2-3 minuty). Zdejmujemy przykrywkę, przekładamy na drugą stronę i dalej smażymy na złoty kolor. Ja smażę racuchy na średnim ogniu, aż uzyskam idealną, złoto-brązową kolorystykę.

Usmażone placki zdejmujemy z patelni na ręcznik papierowy, aby osuszyć je z nadmiaru tłuszczu. Następnie przekładamy na talerz i posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!!!

Tłusty czwartek już jutro, wiec dziś przepis na pączki

Jutro jeden z moich ulubionych, hedonistycznych dni. Jest to jeden z nielicznych dni, kiedy liczenie kalorii schodzi na najdalszy z możliwych planów, a ja potrafię zjeść ogromną ilość pączków.
Przygotowując się do czwartkowego święta w weekend, po raz kolejny zrobiłam pączki z mojego, bardzo już starego, przepisu. Niestety nie jest to przepis, który zrobimy w przysłowiowe 5 minut, trzeba się trochę natrudzić, sam czas przeznaczony na to, aby ciasto urosło, to w sumie 3 godziny. No ale smak ostateczny jest tego zdecydowanie wart. Pączki są wyśmienite, lekkie, puszyste, nie za bardzo słodkie, po prostu BOSKIE.

Co do samego przygotowania, trzeba pamiętać, że do ciasta drożdżowego składniki, bezwzględnie muszą być w temperaturze pokojowej. Musimy dbać o brak przeciągów, bo ciasto drożdżowe jest bardzo kapryśne. Ja zwykle, aby ułatwić sobie zadanie nastawiam piekarnik na 40 stopni i cały proces wyrastania ciasta odbywa się u mnie w otwartym, ciepłym piekarniku. Ta metoda pozwala nam mieć pewność, że ciasto ładnie nam wyrośnie :-). No, ale dość pisania, przejdźmy do przepisu.

Pączki z różą

Składniki (na około 18-20 sztuk):

  • 250 ml mleka,
  • 50 g drożdży,
  • 120 g cukru,
  • 600 g mąki + dodatkowo do podsypywania,
  • szczypta soli,
  • 10 żółtek,
  • 1 opakowanie cukru z wanilią 12 g (opcjonalnie),
  • 30 ml spirytusu,
  • 100 g masła,
  • 1 słoiczek konfitury z róży (lub każdej innej jaką lubicie),
  • 1,5-2 kg smalcu do smażenia (można użyć również oleju),
  • lukier i skórka pomarańczowa lub cukier puder do posypania,

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności przygotowujemy zaczyn. Do połowy szklanki ciepłego mleka (TIP: ja zwykle wkładam na 30 s do mikrofalówki) dodajemy drożdże, 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę mąki. Dokładnie mieszamy, aby nie było grudek i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.

W tym czasie przesiewamy do miski mąkę, dodajemy szczyptę soli. Do drugiej miski wbijamy 10 żółtek, dodajemy resztę cukru i cukier z wanilią i ubijamy około 7-8 minut na biały, puszysty krem. Wówczas dodajemy resztę mleka i dalej chwilkę ubijamy. Na koniec dodajemy spirytus. Mieszamy wszystko i odstawiamy.

Gdy zaczyn drożdżowy już wyrośnie wlewamy go do miski z mąką i mieszamy hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego, aż składniki się połączą. Wówczas przechodzimy do etapu dodawania masy jajecznej. Wlewamy ją partiami, mieszając za każdym razem do połączenia składników. Roztapiamy masło i dodajemy jako ostatni składnik naszego ciasta. Dalej ubijamy hakiem około 20 minut, ciasto powinno być gładkie, elastyczne i błyszczące. Tak przygotowane ciasto odstawiamy do ciepłego miejsca na 1,5 godziny.

Po tym czasie ciasto przekładamy na podsypaną mąką stolnicę. Lekko ugniatamy i formujemy długi walec o średnicy około 6-8 cm. Z walca odkrawamy sobie plastry ciasta, formujemy w okrągły placek, na środek wkładamy około 1/2 łyżeczki konfitury i sklejamy brzegi do środka. Kładziemy na posypanej mąką ściereczce sklejoną częścią do dołu. Z tych składników powinniśmy otrzymać 18-20 zgrabnych pączków. Tak przygotowane pączki odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 minut.

W garnku rozgrzewamy smalec lub olej. Na gorący tłuszcz wrzucamy pączki wierzchem do dołu, przykrywamy przykrywką i smażymy około 3 minuty, następnie przekładamy je na drugą stronę i smażymy już bez przykrycia kolejne około 3 minuty. Pączki powinny być brązowo-złote.

Usmażone pączki osuszamy na ręcznikach papierowych, a następnie posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem i posypujemy skórką pomarańczową.

TIP: LUKIER

Aby przygotować lukier samodzielnie potrzebujecie sok z 1 cytryny oraz cukier puder. Do soku dodajemy partiami cukier puder i ucieramy tak długo aż otrzymamy pożądaną konsystencję. Wg mojego doświadczenia proporcje objętościowe cukru do soku z cytryny to około 5:1 🙂

Smacznego!!!

Zdrowa przekąska, czyli migdałowy chlebek bananowy

Co robicie z za bardzo dojrzałych bananów? U nas zwykle, albo lody, albo chlebek bananowy. Chlebek bananowy, to chyba jedno z najprostszych sposobów na zdrową przekąskę, przygotowaną w ekspresowym tempie. Składniki blendujemy w blenderze, wszystko razem, przekładamy do blaszki, do piekarnika i po 40 minutach pachnie w całym domu ciastem bananowym.

U nas, taki chlebek, sprawdza się zarówno jako słodkie śniadanie, jak i przekąska. Najczęściej na wierzchu ląduje masło orzechowe, lub jakaś domowa konfitura, trochę owoców, po prostu pycha… Ja osobiście, lubię taki chlebek, sauté, jest idealnym dodatkiem do kawy, na drugie śniadanie.

Ta konkretna wersja chlebka bananowego, to jego najprostsza odmiana. Banany, masło i mąka migdałowa, trochę miodu i gotowe. Całość przygotowuje się bardzo sprawnie, jest to idealny przepis zwłaszcza dla dzieci. Jeżeli nie macie masła migdałowego, można wykorzystać każde inne masło orzechowe, będzie równie smacznie. Serdecznie polecam…

Migdałowy chlebek bananowy

Składniki:

  • 3 banany
  • 3 jajka
  • 150 g masła migdałowego
  • 100 g mąki migdałowej
  • 100 g  miodu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka olejku migdałowego
  • olej kokosowy do wysmarowania blaszki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Banany obieramy i kroimy na 2-3 cm plastry. Wrzucamy do malaksera lub blendera. Dodajemy jajka, mąkę, masło migdałowe, miód,  proszek do pieczenia oraz olejek migdałowy. Wszystko miksujemy na najwyższych obrotach miksera, aż powstanie jednolita masa. Prostokątną formę typu keksówka, wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy delikatnie olejem kokosowym. Do blaszki przekładamy ciasto, wyrównujemy powierzchnię i wkładamy do piekarnika na 40 minut. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy na 30 minut do wystygnięcia.

Podajemy bez dodatków, lub z konfiturą, masłem orzechowym lub owocami.

Smacznego!!!

 

Pudding chia z owocami leśnymi

Kolejna wersja, jednego z ulubionych moich deserów, czy propozycji na drugie śniadanie. Tym razem pudding ma smak kokosowy, a dodatek lekko kwaskowych owoców leśnych idealnie dopełnia ten deser. Przygotowanie proponuje zacząć wieczorem, a mianowicie zalać nasiona z dodatkiem wiórków kokosowych i zalać mlekiem. Kilkakrotnie przemieszać i zostawić na noc aby dokładnie napęczniały. Rano przekładamy pudding do pojemniczków przekładając owocami. Idealna przekąska 🙂 moja młodsza córka się śmieje, że jak dostaje chia do szkoły, to połowę wyjadają jej koleżanki. Prawdę mówiąc nie dziwie się im, to jest takie pyszne, że ciężko się opanować 🙂

Kokosowy pudding z nasion chia z owocami leśnymi

Składniki (3 porcje):

  • 300 ml mleka kokosowo-ryżowego (ja swoje kupuje w Lidlu, ale każde inne mleko, nawet tradycyjne „krowie” będzie ok)
  • 60 ml ziaren chia
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 3 łyżeczki syropu kokosowego (może być również inny słodzik, jak syrop klonowy, z agawy, z daktyli, miód, czy cukier)
  • owoce w tym przypadku truskawki, maliny i borówki
  • kilka listków mięty

Sposób przygotowania:

Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia, dodajemy wiórki kokosowe, wlewamy mleko i dodajemy syrop kokosowy. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie możemy przejść do ostatecznego przygotowania deseru. Owoce myjemy, osuszamy, truskawki kroimy na plasterki lub w kostkę. Na spód naczynia wkładamy warstwę puddingu, około 2 łyżki. Następnie na puddingu układamy warstwę pokrojonych truskawek, nakładamy kolejną warstwę puddingu i na wierzch układamy maliny z borówkami. Całość dekorujemy miętą. Jeśli ktoś lubi bardzo słodki smak, można owoce po wierzchu polać jeszcze wybranym słodzikiem dodatkowo. Dla mnie jednak ilość słodkiego smaku w puddingu plus owoce jest już wystarczająca.

Smacznego!!!