Faworki – sentymentalna podróż do przeszłości

Kto mnie uczył gotować? To w moim przypadku nie jest proste pytanie. Moja mama nie gotuje, nie lubi, a sam proces gotowania jest dla niej bardziej przykrym obowiązkiem niż przyjemnością. Miałam jednak to szczęście, że dorastałam w domu z babcią, która gotowała wciąż. Wprawdzie niechętnie przyjmowała pomoc kilkuletniej wnuczki, ale z czasem było tylko lepiej.

Babci już nie ma z nami od ponad 20 lat, ale została mi po niej niesamowita pamiątka — książka kucharska, stara, pożółkła i oprawiona w introligatorni, gdy już powoli niektóre kartki próbowały zmienić swoje miejsce. Bardzo dobrze pamiętam, gdy babcia ją odebrała. Wszystkie uszkodzone kartki znalazły swoje miejsce, a te rozdarte zyskały nowe życie. Gdy opuszczałam dom rodzinny, książka trafiła w moje ręce i jest to moja największa pamiątka.

Co więcej, pomiędzy stronami jest mnóstwo małych fiszek, na których babcia swoim specyficznym pismem zapisywała zasłyszane, lub zmodyfikowane przepisy. Mam więc teraz niesamowitą kopalnię wiedzy na temat tradycyjnej, polskiej kuchni. To są niesamowite smaki, niespaczone naszymi naleciałościami kuchni fusion, molekularnej, czy innych nowości. Takie nasze, tradycyjne, proste.

I taki jest też dzisiejszy przepis, prosty, kilka składników i wyśmienity efekt!!!

Faworki – przepis tradycyjny

Składniki:

  • 600 g mąki pszennej
  • 6 żółtek
  • 6 łyżek cukru
  • 1 łyżka spirytusu
  • 1 łyżka octu spirytusowego 6%
  • 2-3 łyżki kwaśnej śmietany 12-18%
  • 1,5 – 2 kg smalcu do smażenia (można użyć oleju rzepakowego lub słonecznikowego)
  • cukier puder do posypania

Sposób przygotowania:

Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Na stolnicę przesiać mąkę, dodać masę żółtkową i zagniatać ciasto. W trakcie zagniatania dodać ocet i spirytus, a następnie stopniowo śmietanę, cały czas zagniatając. Można oczywiście użyć do tego również miksera z łopatką do mieszania. Ciasto ostatecznie ma mieć konsystencję ciasta na makaron.

Odstawiamy ciasto na 20-30 minut, żeby odpoczęło, a następnie wałkujemy porcjami na cienki placek. Każdy placek kroimy na paski, a następnie na mniejsze kawałki. Przekrawamy wzdłuż i zawijamy do środka, aby uzyskać klasyczny kształt.

W garnku rozgrzewamy tłuszcz. Na gorący tłuszcz wrzucamy po kilka faworków, tak aby swobodnie pływały w garnku. Smażymy z obu stron, aż nabiorą złotego koloru, przewracając przy użyciu drewnianych patyczków lub łopatki.

Usmażone odkładamy na ręcznik papierowy, aby obciekły z tłuszczu i posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!

Tort Tiramisu, czyli urodziny z nutką Italii

Tiramisu to moja odwieczna miłość. Pierwszy raz spróbowałam podczas studenckich „saksów” w Londynie. Miałam okazje pracować we włoskiej restauracji jako kelnerka, a że miejsce było maleńkie i bardzo rodzinne do moich obowiązków nie należało tylko obsługiwanie gości. Nie raz, podczas przerw, czy gdy nie było zbyt wielu osób na sali, pomagałam włoskiej ekipie na kuchni. Tam po raz pierwszy miałam okazję spróbować tego smaku! Był rok 1997, po powrocie do Polski próżno było szukać mascarpone w naszych lokalnych sklepach, więc robiłam swoje polskie „tiramisu” na klasycznym twarogu, mielonym przynajmniej trzy razy… no nie był to ten sam smak, ale zawsze jakaś namiastka.

Po pewnym czasie również i do naszych sklepów zaczęły napływać takie „rarytasy”. Wówczas tiramisu stało się jednym z moich popisowych ciast i w zasadzie przyjmowane było z ogromną radością na każdej imprezie. Przez lata wersja ewaluowała i moim zdaniem zdecydowanie „umiem w tiramisu”.

Tym razem wykorzystałam przepis klasyczny, lekko go zmodyfikowałam i powstał tort, na bazie kremu do tiramisu, na klasycznym biszkopcie nasączony kawą z amaretto.

Tort Tiramisu

Składniki:

Na biszkopt:

  • 7 jajek
  • 200 g drobnego cukru
  • 150 g szklanka mąki tortowej
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu migdałowego

Na nasączenie biszkoptu

  • 200 ml mocnej kawy espresso
  • 70 ml amaretto
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 1 łyżka aromatu migdałowego

Na krem:

  • 7 żółtek
  • 7 łyżek drobnego cukru
  • 750 g mascarpone
  • 750 g  śmietany 36%
  • 1 łyżeczka esencji migdałowej
  • 7 łyżek cukru pudru
  • 2 opakowania śmietan-fix
  • 10-15 ciasteczek amaretti

Do dekoracji:

  • 2-3 łyżki gorzkiego kakao
  • 1 opakowanie biszkoptów
  • owoce

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności zaparzamy mocną kawę lub robimy kawę w ekspresie, a następnie studzimy.

W międzyczasie przygotowujemy biszkopt. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Tortownicę o średnicy 24 cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania sztywnej piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Gdy cały cukier jest już dodany, a masa puszysta i nie zawiera grudek, przechodzimy do dodawania żółtek. Dodajemy po jednym, a każde kolejne dodajemy wówczas, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. Dodajemy aromat migdałowy, mieszamy. W międzyczasie do drugiej miski przesiewamy mąkę i mąkę ziemniaczaną, dodajemy proszek do pieczenia i mieszamy. Tę mieszankę dodajemy do piany w dwóch-trzech partiach, za każdym razem mieszając delikatnie łopatką do połączenia składników. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do tortownicy, wierzch wyrównujemy, rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony, gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy.

W kolejnym kroku przygotowujemy krem. Do misy miksera wbijamy żółtka, dodajemy drobny cukier oraz esencję migdałową i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Następnie dodajemy mascarpone i ponownie ubijamy, aż składniki się połączą, a masa jest mocno puszysta.
W drugiej misce ubijamy śmietanę 36% wraz z cukrem pudrem na sztywno. Pod koniec ubijania śmietany dodajemy śmietan-fix. Ubitą śmietanę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Do ostudzonej w międzyczasie kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy. Biszkopt kroimy na trzy blaty. Pierwszy blat kładziemy na talerz lub paterę i nasączamy kawą z amaretto. Wykładamy porcję kremu. Następnie kruszymy drobno część ciasteczek amaretti i rozsypujemy je na warstwie kremu. Nakładamy kolejny blat biszkoptowy, nasączamy, kładziemy krem, pokruszoną resztę amaretti, a następnie przykrywamy ostatnim blatem biszkoptowym. Blat ponownie nasączamy resztą kawy. Całość smarujemy po wierzchu i po bokach kremem, wyrównując wszystkie powierzchnie.

Tort posypujemy po wierzchu gorzkim kakao oraz okładamy biszkoptami dookoła. Obwiązujemy dookoła wstążką lub zakładamy ring, aby biszkopty dobrze się przykleiły do tortu. Górę dekorujemy owocami! Ostawiamy tort do lodówki na minimum 4 godziny, aby wszystko się dobrze ustabilizowało.

Smacznego!!!

Pierogi leniwe, zwane też kluskami leniwymi

Nie do końca wiem, jaka powinna być prawowita nazwa tego dania. Jedno wiem za to na pewno, u mnie w domu mawiało się na to „leniuszki”. Ponieważ jako dziecko byłam słodkolubna, a każda słodka potrawa zdecydowanie łatwiej przechodziła mi przez gardło (wówczas byłam niesamowitym niejadkiem) to danie to gościło na moim talerzu dość często. Pierwotna wersja jest wykonana z dodatkiem ziemniaków gotowanych. Ja dziś proponuje Wam wersję ekspresową. Nie potrzeba ziemniaków, zagniatanie trwa 5 minut, później tylko pokroić, zagotować i smacznego! Całość zajmuje około 20-30 minut, a jest naprawdę smacznie i nawet niejadki wciągają tak, że im się uszy trzęsą 🙂

Kluski leniwe bez ziemniaków

Składniki:

  • 500 g twarogu tłustego, bądź półtłustego
  • 150 g mąki pszennej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 50 g cukru drobnego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 jajko

Do podania:

  • bułka tarta podsmażona na maśle z 1 łyżeczką cukru
  • słodka śmietana z cynamonem i cukrem
  • bita śmietana
  • jogurt owocowy lub waniliowy

Sposób wykonania:

Ser przemielić przez maszynkę, lub dobrze rozgnieść widelcem (zwykle rozgniatam widelcem, bo jest szybciej). Dodać mąkę i mąkę ziemniaczaną, cukier, cynamon i jajko. Zagnieść w miarę gładkie ciasto, w razie potrzeby podsypując deskę odrobiną mąki. Ciasto podzielić na 4-5 porcji. Każdą porcję rozwałkować na cienki około 2 cm rulon, lekko spłaszczyć nożem i kroić ukośne kluseczki.

W garnku zagotować wodę, lekko osolić. Gotować patiami do wypłynięcia na wierzch.

Podawać z bułką tartą smażoną na maśle, jogurtem, słodką śmietanką, owocami — do wyboru do koloru.

Smacznego!!!

Knedle ze śliwkami — moje wspomnienie dzieciństwa

Bardzo lubię ten czas, gdy jesień obdarowuje nas różnorodnymi smakami, które kojarzą mi się z beztroskim czasem dzieciństwa. Choć to było dawno, wciąż te smaki i zapachy są w moim serduszku bardzo głęboko. Gdy byłam dzieckiem o kuchnię dbała u nas babcia, codziennie, zanim wyszłam do szkoły, pytała: „A co Ty byś zjadła dziś na obiadek, Asieńko?

A Asieńka wymyślała, jak na niejadka przystało, najdziwniejsze rzeczy. A najczęściej, te (dziś to wiem) najbardziej pracochłonne. Więc babunia mi pichciła, pierogi, knedle, kluski, baby, wszystko z mąką, bo ja bardzo mączna dziewczynka byłam.

I tak mi do dziś zostało, za dobre knedle, czy kluski na parze wiele jestem w stanie zrobić 🙂 A dziś, proponuje Wam, zrobić knedle ze śliwkami razem ze mną. Na ciasto do knedli używam mielonych ziemniaków, a proporcje według mojej babci są następujące — ziemniaki do miski, ugniatamy tak, aby zostało 1/4 miski pusta, a tam wrzucamy mąkę…

Zawsze, gdy ktoś mnie pytał ile czego, ciężko było mi to oszacować, ale w końcu poważyłam, pomierzyłam i mam. Z jedną tylko uwagą, ziemniaki są różne, jedne bardziej, inne mniej mączne, stąd ostateczna ilość potrzebnej mąki zależy właśnie od tego składnika. Ostatecznie powinniśmy mieć konsystencję w miarę gładkiej plasteliny, więc jednak trzeba trochę wyczucia 🙂

Knedle ze śliwkami

Składniki:

  • 500 g mielonych, ugotowanych ziemniaków
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 100 g mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 250 g śliwek
  • masło
  • bułka tarta
  • cynamon
  • cukier

Sposób przygotowania:

Śliwki myjemy, przekrawamy na pół, usuwamy pestkę.

Ziemniaki przekładamy na stolnicę, dodajemy jajko, obie mąki i wyrabiamy ciasto rękoma. Jeśli jest zbyt mokre i bardzo się klei, można dodać trochę więcej mąki pszennej. Z wyrobionego ciasta formujemy długi walec, a następnie odkrawamy kawałek i formujemy w dłoniach z niego placek. Na środek placka nakładamy śliwkę, dodajemy około 1/4 łyżeczki cukru i szczyptę cynamonu i formujemy kulkę.

W garnku zagotowujemy wodę, dodajemy odrobinę soli i gotujemy knedle partiami po kilka sztuk, w zależności od wielkości garnka, około 5-7 minut, aż knedle wypłyną na wierzch.

W międzyczasie topimy masło, dodajemy bułkę tartą i 1/2 łyżeczki cynamonu. Mieszamy i polewamy po wierzchu ugotowane knedle.

Knedle można podawać również ze słodką śmietaną wymieszaną z cukrem i cynamonem. Smakują bosko!

Smacznego!!!

Osłoda jesiennych dni — ciasto czekoladowe

Kilka lat temu byliśmy na wycieczce w Pradze. Spacerując bez celu dzielnicy naszego hotelu, trafiliśmy do cudnej, kameralnej kawiarni. Zamówiliśmy kawę i obowiązkowo ciacho. I o matko! jakie to było ciacho. Czekoladowe, z wierzchu chrupiące, z taką lekką skorupką, a w środku mięciutkie i delikatne.

Długo zajęło mi znalezienie odpowiedniego balansu składników, aby uzyskać ten efekt, ale w końcu się udało. W ten weekend delektowałam się właśnie tym smakiem. Wspominałam romantyczne spacery po praskich uliczkach i zajadałam się moim najnowszym dziełem.

Prawda jest taka, że ja zawsze mam zastrzeżenia do swoich wyrobów. Taka „perfekcjonistka” ze mnie wychodzi, ale tym razem, nawet ja, byłam mocno usatysfakcjonowana efektem. No w końcu się udało… Mamy to.

A przepis poniżej…

Ciasto mocno czekoladowe

Składniki:

  • 300 g czekolady (ja użyłam 2 mleczne i jedną gorzką 90% kakao)
  • 200 g masła
  • 1 łyżka pasty waniliowej
  • 6 jajek
  • 200 g cukru trzcinowego
  • 200 g mielonych orzechów laskowych
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • sól

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, tortownicę o średnicy 24 cm, wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy masłem.

W garnku rozpuszczamy czekoladę z masłem. Żółtka oddzielamy od białek. Wkładamy do misy miksera, dodajemy cukier i ubijamy około 15 minut. Cukier powinien się rozpuścić, a z żółtek powstanie obfity, puszysty kogel-mogel.

W międzyczasie dodajemy do roztopionej czekolady pastę waniliową i dokładnie mieszamy. Dodajemy czekoladową masę do ubitych żółtek i zmieniamy w mikserze łopatkę z ubijacza, na mieszadło. Delikatnie mieszamy czekoladę z koglem-moglem, aby jak najmniej stracić na objętości. Do wymieszanej masy dodajemy mielone orzechy oraz proszek do pieczenia i ponownie delikatnie mieszamy.

W osobnej misce umieszczamy białka, dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Po ubiciu łączymy z masą czekoladową bardzo delikatnie do połączenia składników. Można to zrobić na najmniejszych obrotach miksera, lub ręcznie, łopatką. Przekładamy do foremki i wyrównujemy wierzch.

Wkładamy do nagrzanego piekarnika i zmniejszamy temperaturę do 160 stopni. Pieczemy około 40 minut.

Po upieczeniu można dla ozdoby posypać cukrem pudrem i udekorować owocami. Można podawać na ciepło z lodami, ale wówczas traci trochę na chrupkości.

Smacznego!!!

Tłusty czwartek już jutro, wiec dziś przepis na pączki

Jutro jeden z moich ulubionych, hedonistycznych dni. Jest to jeden z nielicznych dni, kiedy liczenie kalorii schodzi na najdalszy z możliwych planów, a ja potrafię zjeść ogromną ilość pączków.
Przygotowując się do czwartkowego święta w weekend, po raz kolejny zrobiłam pączki z mojego, bardzo już starego, przepisu. Niestety nie jest to przepis, który zrobimy w przysłowiowe 5 minut, trzeba się trochę natrudzić, sam czas przeznaczony na to, aby ciasto urosło, to w sumie 3 godziny. No ale smak ostateczny jest tego zdecydowanie wart. Pączki są wyśmienite, lekkie, puszyste, nie za bardzo słodkie, po prostu BOSKIE.

Co do samego przygotowania, trzeba pamiętać, że do ciasta drożdżowego składniki, bezwzględnie muszą być w temperaturze pokojowej. Musimy dbać o brak przeciągów, bo ciasto drożdżowe jest bardzo kapryśne. Ja zwykle, aby ułatwić sobie zadanie nastawiam piekarnik na 40 stopni i cały proces wyrastania ciasta odbywa się u mnie w otwartym, ciepłym piekarniku. Ta metoda pozwala nam mieć pewność, że ciasto ładnie nam wyrośnie :-). No, ale dość pisania, przejdźmy do przepisu.

Pączki z różą

Składniki (na około 18-20 sztuk):

  • 250 ml mleka,
  • 50 g drożdży,
  • 120 g cukru,
  • 600 g mąki + dodatkowo do podsypywania,
  • szczypta soli,
  • 10 żółtek,
  • 1 opakowanie cukru z wanilią 12 g (opcjonalnie),
  • 30 ml spirytusu,
  • 100 g masła,
  • 1 słoiczek konfitury z róży (lub każdej innej jaką lubicie),
  • 1,5-2 kg smalcu do smażenia (można użyć również oleju),
  • lukier i skórka pomarańczowa lub cukier puder do posypania,

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności przygotowujemy zaczyn. Do połowy szklanki ciepłego mleka (TIP: ja zwykle wkładam na 30 s do mikrofalówki) dodajemy drożdże, 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę mąki. Dokładnie mieszamy, aby nie było grudek i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.

W tym czasie przesiewamy do miski mąkę, dodajemy szczyptę soli. Do drugiej miski wbijamy 10 żółtek, dodajemy resztę cukru i cukier z wanilią i ubijamy około 7-8 minut na biały, puszysty krem. Wówczas dodajemy resztę mleka i dalej chwilkę ubijamy. Na koniec dodajemy spirytus. Mieszamy wszystko i odstawiamy.

Gdy zaczyn drożdżowy już wyrośnie wlewamy go do miski z mąką i mieszamy hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego, aż składniki się połączą. Wówczas przechodzimy do etapu dodawania masy jajecznej. Wlewamy ją partiami, mieszając za każdym razem do połączenia składników. Roztapiamy masło i dodajemy jako ostatni składnik naszego ciasta. Dalej ubijamy hakiem około 20 minut, ciasto powinno być gładkie, elastyczne i błyszczące. Tak przygotowane ciasto odstawiamy do ciepłego miejsca na 1,5 godziny.

Po tym czasie ciasto przekładamy na podsypaną mąką stolnicę. Lekko ugniatamy i formujemy długi walec o średnicy około 6-8 cm. Z walca odkrawamy sobie plastry ciasta, formujemy w okrągły placek, na środek wkładamy około 1/2 łyżeczki konfitury i sklejamy brzegi do środka. Kładziemy na posypanej mąką ściereczce sklejoną częścią do dołu. Z tych składników powinniśmy otrzymać 18-20 zgrabnych pączków. Tak przygotowane pączki odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 minut.

W garnku rozgrzewamy smalec lub olej. Na gorący tłuszcz wrzucamy pączki wierzchem do dołu, przykrywamy przykrywką i smażymy około 3 minuty, następnie przekładamy je na drugą stronę i smażymy już bez przykrycia kolejne około 3 minuty. Pączki powinny być brązowo-złote.

Usmażone pączki osuszamy na ręcznikach papierowych, a następnie posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem i posypujemy skórką pomarańczową.

TIP: LUKIER

Aby przygotować lukier samodzielnie potrzebujecie sok z 1 cytryny oraz cukier puder. Do soku dodajemy partiami cukier puder i ucieramy tak długo aż otrzymamy pożądaną konsystencję. Wg mojego doświadczenia proporcje objętościowe cukru do soku z cytryny to około 5:1 🙂

Smacznego!!!

Czekoladowy pomysł na za bardzo dojrzałe banany

Nie wiem jak u Was, ale u nas w domu banany zawsze muszą być. Jest to idealna przekąska, świetny dodatek do śniadania, czy podwieczorku, baza do wielu dań egzotycznych, krótko mówiąc składnik idealny. No ale niestety, czasem okazuje się, że kupiłam tych bananów za dużo, a ponieważ leżakują one u mnie na blacie razem z innymi owocami zdarza im się za bardzo dojrzeć. Co wtedy? Najprościej zrobić z nich jakieś ciasto. Wówczas można użyć zdecydowanie mniej cukru, bo słodkie banany w dużej mierze go zastępują. Co więcej, takie ciasto jest dużo zdrowsze, niż tradycyjnie pieczone na bazie mąki, tłuszczu i jaj. Już kiedyś proponowałam Wam ciasto bananowe, a w zasadzie bardziej tzw. chlebek bananowy (link tutaj: http://www.cookandme.com.pl/przekaski/zdrowa-przekaska-czyli-migdalowy-chlebek-bananowy/ ), tym razem proponuje bardziej hedonistyczną wersję. Dzisiejsze ciasto bananowe jest słodkie, czekoladowe, orzechowe, pyszne, świetne jako dodatek do jutrzejszej niedzielnej kawy, albo jako deser po obiedzie… serdecznie polecam!!!

Czekoladowe ciasto bananowe z orzechami włoskimi

Składniki:

  • 5 dojrzałych bananów
  • 180 g mąki pszennej
  • 50 g gorzkiego kakao
  • 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
  • duża szczypta soli
  • 200 ml oleju kokosowego
  • 150 g cukru kokosowego
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilli
  • 200 g czekolady (ja użyłam takiej 70% kakao)
  • 150 g orzechów włoskich

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy na 190 stopni, góra dół, bez termoobiegu.

Do miski przesiewamy mąkę, kakao, sodę oczyszczoną i sól. Banany kroimy na plasterki wkładamy do wysokiego naczynia, dodajemy do tego rozpuszczony olej kokosowy i blendujemy blenderem na gładką masę. Jajka wbijamy do miski miksera, dodajemy cukier kokosowy oraz ekstrakt z wanilii i miksujemy około 5 minut, aż się lekko spieni. Dodajemy zblendowane banany, mieszamy i wsypujemy składniki suche, czyli wymieszane wcześniej w misce mąkę, kakao, sodę i sól. Mieszamy do połączenia składników.

Czekoladę kroimy na drobną kostkę. 1/3 odkładamy do posypania po wierzchu, resztę wrzucamy do przygotowanej masy. Wybieramy kilka orzechów do dekoracji, resztę również siekamy, ale niezbyt drobno, aby w cieście były wyraźne, chrupiące kawałki orzechów. Dodajemy je również do masy. Wszystko delikatnie mieszamy.

Foremkę, typu keksówka, wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy lekko olejem kokosowym. Do naczynia wlewamy nasze ciasto. Wkładamy do nagrzanego piekarnika na 50-60 minut, wyciągamy gdy wbity patyczek jest suchy (ale mogą się na nim pojawić kawałki roztopionej czekolady).

Upieczone ciasto studzimy, po ostudzeniu wyjmujemy z foremki okrawając wcześniej brzegi dookoła. Można podawać z bitą śmietaną i orzechami lub owocami.

Smacznego!!!

Tarta a’la kinder country – czyli niebo na talerzu

Tak przejrzałam ostatnie wpisy i uznałam, że dawno nie było tu nic słodkiego. No wiec, coś dobrego, słodkiego, dla hedonistów jedzeniowych, niezważających na kalorie musi się w końcu pojawić. Takie jest właśnie dzisiejsze ciasto, a mianowicie tarta a’la kinder country.

Przyznam się, że jest to chyba mój ulubiony batonik z linii kinder. Połączenie mlecznej czekolady, karmelu, kremu waniliowego i ryżu preparowanego to moim zdaniem połączenie doskonałe. Takie też, próbowałam uzyskać w tym cieście, a moi goście twierdzili, że się udało…

Jeśli jesteście ciekawi, jak się przygotowuje takie domowe kinder country, to przepis znajdziecie poniżej, a ja życzę Wam smacznego…

Tarta a’la kinder country

Składniki:

Na spód:

  • 250 g herbatników kakaowych
  • 100 g masła
  • 100 g czekolady mlecznej

Na warstwę ryżową:

  • 100 g ryżu preparowanego (ja miałam 2 opakowania po 50 g)
  • 1 opakowanie 400 g masy kajmakowej (lub wcześniej przygotowanego własnoręcznego kajmaku)

Na warstwę kremową:

  • 250 mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 1 opakowanie śmietan-fix
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka olejku waniliowego
  • ziarenka wyskrobane z 1 laski wanilii

Na wierzch:

  • czekolada mleczna 200 g

Sposób przygotowania:

Herbatniki kruszymy, wrzucamy do malaksera i rozdrabniamy na proszek. Przekładamy rozdrobnione herbatniki do miski. W garnku rozpuszczamy na parze czekoladę i masło, rozpuszczone dodajemy do pokruszonych herbatników i dokładnie mieszamy. Wymieszane herbatniki wykładamy na tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia. Rozsmarowujemy dokładnie po spodzie i wkładamy na minimum 15 minut do lodówki. W międzyczasie przygotowujemy warstwę ryżową.

Ryż preparowany przesypujemy do miski. Wlewamy do środka masę kajmakową. Mieszamy. Tak przygotowaną masę przekładamy na warstwę czekoladowych herbatników i ponownie wkładamy do lodówki.

Do miski miksera wlewamy śmietanę, dodajemy mascarpone, cukier puder, olejek waniliowy i ziarenka wanilii. Miksujemy mikserem chwilę, dodajemy śmietan-fix i dalej miksujemy, aż uzyskamy puszystą, w miarę sztywną, masę przypominającą bitą śmietanę.

Tak przygotowaną masę wykładamy na poprzednio ułożone warstwy w tortownicy. Na wierzch ścieramy na tarce o grubych oczkach czekoladę mleczną.

Smacznego!!!

 

 

Zdrowa przekąska, czyli migdałowy chlebek bananowy

Co robicie z za bardzo dojrzałych bananów? U nas zwykle, albo lody, albo chlebek bananowy. Chlebek bananowy, to chyba jedno z najprostszych sposobów na zdrową przekąskę, przygotowaną w ekspresowym tempie. Składniki blendujemy w blenderze, wszystko razem, przekładamy do blaszki, do piekarnika i po 40 minutach pachnie w całym domu ciastem bananowym.

U nas, taki chlebek, sprawdza się zarówno jako słodkie śniadanie, jak i przekąska. Najczęściej na wierzchu ląduje masło orzechowe, lub jakaś domowa konfitura, trochę owoców, po prostu pycha… Ja osobiście, lubię taki chlebek, sauté, jest idealnym dodatkiem do kawy, na drugie śniadanie.

Ta konkretna wersja chlebka bananowego, to jego najprostsza odmiana. Banany, masło i mąka migdałowa, trochę miodu i gotowe. Całość przygotowuje się bardzo sprawnie, jest to idealny przepis zwłaszcza dla dzieci. Jeżeli nie macie masła migdałowego, można wykorzystać każde inne masło orzechowe, będzie równie smacznie. Serdecznie polecam…

Migdałowy chlebek bananowy

Składniki:

  • 3 banany
  • 3 jajka
  • 150 g masła migdałowego
  • 100 g mąki migdałowej
  • 100 g  miodu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka olejku migdałowego
  • olej kokosowy do wysmarowania blaszki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Banany obieramy i kroimy na 2-3 cm plastry. Wrzucamy do malaksera lub blendera. Dodajemy jajka, mąkę, masło migdałowe, miód,  proszek do pieczenia oraz olejek migdałowy. Wszystko miksujemy na najwyższych obrotach miksera, aż powstanie jednolita masa. Prostokątną formę typu keksówka, wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy delikatnie olejem kokosowym. Do blaszki przekładamy ciasto, wyrównujemy powierzchnię i wkładamy do piekarnika na 40 minut. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy na 30 minut do wystygnięcia.

Podajemy bez dodatków, lub z konfiturą, masłem orzechowym lub owocami.

Smacznego!!!

 

Słodka niespodzianka – tarta a’la Kinder Bueno

Za oknem żar leje się z nieba, a za mną wciąż chodzą słodkie smaki, więc zamiast risotto z kurkami, które miało dziś wylądować na blogu, proponuje Wam tartę kinder bueno. Bez pieczenia, prosto z lodówki smakuje wybornie, lekko chłodna, idealnie wpisuje się w deser do kawy. Robi się ją dość szybko, jedyne o czym trzeba pamiętać, to aby ją schłodzić w lodówce około 2-3 godzin. Zapewniam Was, że dzieci wyjątkowo chętnie skuszą się na to ciasto, jedyny minus jest taki, że mocno uzależnia…

Tarta a’la Kinder Bueno

Składniki:

  • 4 batoniki Kinder Bueno
  •  150 g herbatników maślanych
  • 100 g mielonych orzechów laskowych
  • 125 g masła do spodu i trochę do wysmarowania formy
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 250 g serka mascarpone
  • 50 g cukru pudru
  • 200 g czekolady mlecznej
  • 100 g czekolady gorzkiej
  • 1 opakowanie 100 g orzechów laskowych

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Orzechy wysypujemy na blaszkę z piekarnika. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy orzechy na około 10 minut. W trakcie prażenia należy orzechy kilkakrotnie przemieszać. Uprażone orzechy wyjmujemy z piekarnika, studzimy, przesypujemy na czystą ściereczkę i pocierając usuwamy skórki z orzechów. Jeżeli nie mamy piekarnika, możemy etap prażenia orzechów pominąć, zmniejsza to odrobinę doznania smakowe, ale nadal jest pysznie.

Herbatniki pokruszyć, a następnie rozdrobnić w malakserze, dodać mielone orzechy laskowe i roztopione masło a następnie wymieszać dokładnie. Formę do tarty wysmarować masłem, a następnie wyłożyć na nią masę dokładnie dociskając, ja w tym celu używam najczęściej spodu szklanki. Formę z ciastem wkładamy do lodówki na 30 minut.

W tym czasie przygotowujemy krem. Czekoladę mleczną rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Następnie przelewamy ją do misy miksera i dodajemy porcjami serek mascarpone mieszając dokładnie. Gdy już wymieszaliśmy czekoladę z mascarpone dodajemy cukier puder i śmietanę kremówkę. Ubijamy do czasu powstania puszystego kremu. Krem wykładamy na spód z herbatników, wyrównujemy powierzchnię. Dekorujemy po wierzchu połamanymi batonikami, wciskając je lekko w środek kremu. Posypujemy uprażonymi orzechami. W kąpieli wodnej lub mikrofalówce topimy gorzką czekoladę, a następnie polewamy po wierzchu ciasta, najlepiej nabierając na łyżkę, aby powstały charakterystyczne dla batoników paski.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2 godziny lub całą noc. Smacznego!!!