Makarony to moja wielka miłość, chyba powinnam urodzić się w słonecznej Italii. Są to moje ulubione szybkie dania, które można przygotować w przysłowiowe 5 minut z składników, które są pod ręką. Ostatnia moda, na to aby unikać w diecie glutenu, spowodowała, że zaczęły się pojawiać pomysły na inne makarony, tzw. bezglutenowe. Ich smak, z różnym skutkiem, przypomina smak klasycznego makaronu, ale zawsze to jakaś alternatywa.
Ja dziś proponuję Wam wersję, która nie przypomina w smaku klasycznego makaronu, jest to makaron wykonany ze świeżej cukinii. Do jego wykonania wykorzystałam zakupiony niedawno, okazyjnie w TKMaxx. Sprawdził się fantastycznie, niteczki makaronu wyszły cieniutkie, długie i bardzo smaczne.
Do makaronu z cukinii dodałam podsmażane krewetki, pomidorki i orzeszki piniowe. Do tego dodatek parmezanu i mamy pyszne, zdrowe danie.
Makaron z cukinii z krewetkami i pomidorkami koktajlowymi
Składniki:
- 2 średniej wielkości cukinie
- 1 opakowanie krewetek 450 g
- 1 papryczka chilli
- 4 ząbki czosnku
- pęczek natki pietruszki
- 100 ml białego wytrawnego wina
- 50 g masła klarowanego
- 200 g pomidorków koktajlowych
- 1 limonka
- 200 g parmezanu (150 g tartego i 50 g w płatkach)
- 1 opakowanie 50 g orzeszków piniowych
- sól i pieprz do smaku
Sposób wykonania:
Cukinię myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i ścieramy na spiralizerze w makaron. Krewetki myjemy, oczyszczamy i osuszamy. Czosnek obieramy i drobno kroimy, papryczkę chilli myjemy, obieramy i kroimy w drobną kostkę. Natkę pietruszki myjemy, osuszamy i siekamy. Pomidorki koktajlowe myjemy i kroimy na pół. Limonkę dokładnie myjemy.
Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, dodajemy czosnek, a po chwili również papryczki chilli. Następnie wrzucamy nasze osuszone krewetki, obsmażamy je z jednej i drugiej strony. Zalewamy winem, zwiększamy ogień i lekko odparowujemy alkohol. Następnie dodajemy posiekaną natkę pietruszki, ścieramy skórkę z 1 limonki, wyciskamy sok z 1/2 limonki i mieszamy wszystko dokładnie.
Do wymieszanego sosu dodajemy makaron z cukinii, pokrojone pomidorki koktajlowe i starty parmezan. Mieszamy. W międzyczasie prażymy na osobnej patelni orzechy piniowe, uprażone dodajemy do patelni z makaronem, doprawiamy solą i pieprzem, dokładnie mieszamy i podajemy posypując po wierzchu parmezanem w płatkach.
Smacznego!!!
Chłodnik z botwinki na gorące dni
Tegoroczna majówka zdecydowanie nas rozpieszcza, dawno nie było tak pięknej pogody. A jeśli na zewnątrz temperatury iście wakacyjne, to i na stole wakacyjne dania. U nas zawitał po raz pierwszy chłodnik z młodej botwinki. Uwielbiany u nas przez wszystkich.
Dzisiejsza wersja jest wersją ekspresową, co oznacza, że zarówno rzodkiewki, jak i ogórek zostały starte na tarce o małych oczkach, aby zaoszczędzić na czasie. Zupa zdecydowanie prezentuje się lepiej, gdy zamiast ścierania, skroimy drobno te warzywa, ale przy takiej pogodzie komu chciałoby się stać w kuchni krojąc rzodkieweczki i ogóreczki? Zdecydowanie lepiej poleżeć w słońcu na tarasie, prawda… Gdy przygotowuje chłodnik na jakieś spotkania towarzyskie, zawsze kroję, gdy jemy tylko my, domownicy, idę na tak zwaną „łatwiznę”. W smaku nic nie tracimy, a w wyglądzie mamy powiedzmy 4/5, zamiast 5/5, a czasu zaoszczędzone trochę na relaks…
Sam wywar z botwinki przygotowuje dzień wcześniej, po to aby dobrze ostygł, wówczas w okolicy obiadu dodajemy tylko jogurt i warzywa, gotujemy jajka i gotowe. Pyszne, zdrowe i chłodzące. Polecam.
Chłodnik z botwinki
Składniki (6-8 porcji):`
- 2 pęczki botwinki
- 4 ziarenka ziela angielskiego
- 2 liście laurowe
- 8-10 ziarenek pieprzu
- 1 -1,5 łyżeczki soli
- 4-6 łyżek cukru
- 2-3 łyżki octu winnego białego
- 1 opakowanie 400 g jogurtu greckiego
- 2 ogórki
- 2 pęczki rzodkiewek
- 1 duży lub dwa małe pęczki szczypiorku
- 1 duży lub dwa małe pęczki koperku
- 6-8 jajek (ja daję 1 jako na porcję)
Sposób przygotowania:
Botwinkę myjemy dokładnie, oczyszczamy liście aby usunąć pozostałości ziemi. Małe buraczki obieramy ze skórki, i kroimy w drobną kostkę, liście i łodygi, osuszamy, upewniamy się, że są czyste i kroimy w małe kawałki. Wrzucamy wszystko do garnka, zalewamy około 1,5 L zimnej wody. Dodajemy sól, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe, cukier i ocet. Zagotowujemy, przykrywamy i gotujemy pod przykryciem około 30-45 minut. Po tym czasie zdejmujemy z kuchni, sprawdzamy, czy smak nam odpowiada, jeśli nie można dodatkowo doprawić solą, cukrem, czy octem, w zależności jakiego smaku nam brakuje, gdyż każdy woli inny rodzaj barszczu. Mnie osobiście odpowiada mocno słodko-kwaśny smak. Zostawiamy do ostygnięcia, najlepiej na noc.
Szczypiorek i koperek myjemy, osuszamy, siekamy drobno. Rzodkiewki myjemy, a następnie kroimy drobno, lub ścieramy na tarce o małych oczkach. Ogórki obieramy, kroimy drobno w kostkę lub ścieramy na tarce. W międzyczasie gotujemy jajka na twardo (około 5 minut od zagotowania wody). Do zimnego barszczu, w którym mamy już ugotowaną botwinkę, dodajemy jogurt grecki i mieszamy dokładnie. Dodajemy rzodkiewkę, ogórki, szczypiorek i koperek, mieszamy. Odstawiamy do lodówki na minimum godzinę, aby się dobrze schłodziło.
Na talerzu układamy przekrojone na pół jajko, do tego wlewamy porcję zupki i smacznego 🙂

Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą
Pomysłów na podanie ryby w taki sposób aby moja młodsza córka zjadła z przyjemnością szukam wciąż. Dotychczasowe pomysły przechodziły z różnym skutkiem, jedne zagościły u nas na stałe, jak np. curry z łososia, inne po kilku próbach nie przeszły pozytywnie werdyktu tego małoletniego jury. Na szczęście ten przepis należy do tej pierwszej grupy. Może to zasługa delikatnego dorsza, może ulubione połączenie mozzarelli z pomidorami, nie wiem, ale aż miło było patrzeć jak rybka znikała z talerza. A wiadomo, „ryba wpływa na wszystko” 😉 więc warto się postarać, aby znaleźć taką która zagości na stałe.
Samo przygotowanie jest dziecinnie proste i zajmuje dosłownie kilka minut, potem pieczenie w piekarniku i po mniej więcej pół godzinie można się cieszyć pysznym posiłkiem. Polecam bardzo serdecznie, bo warto spróbować.
Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą
Składniki (3 porcje):
- 3 polędwiczki z dorsza po około 150 g każda
- 1 opakowanie mozzarelli w kulce 200 g
- 3 średniej wielkości pomidory
- około 100 g pesto (ja użyłam gotowego, ale można przygotować samodzielnie)
- pęczek bazylli
- oliwa z oliwek
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Polędwiczki rozmrażamy, jeżeli były zamrożone, myjemy i osuszamy ręcznikiem. Pomidory sparzymy wrzątkiem i obieramy ze skórki, kroimy w plasterki. Mozzarelle odlewamy z zalewy i również kroimy w plastry. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą z oliwek. Osuszone polędwiczki smarujemy pesto, układamy na spodzie naczynia żaroodpornego i doprawiamy solą i pieprzem po wierzchu. Następnie na każdej polędwiczce układamy na przemian pomidora i mozzarellę jak w klasycznej wersji caprese. Ponownie posypujemy odrobiną soli i pieprzu. Bazylię myjemy, osuszamy, siekamy i posypujemy po wierzchu pomidorów i mozzarelli.
Całość wstawiamy do piekarnika na 20-30 minut, tak aby ser się roztopił. Możemy podawać solo, lub w połączeniu z ziemniakami. Smacznego!!!
Pudding chia z owocami leśnymi
Kolejna wersja, jednego z ulubionych moich deserów, czy propozycji na drugie śniadanie. Tym razem pudding ma smak kokosowy, a dodatek lekko kwaskowych owoców leśnych idealnie dopełnia ten deser. Przygotowanie proponuje zacząć wieczorem, a mianowicie zalać nasiona z dodatkiem wiórków kokosowych i zalać mlekiem. Kilkakrotnie przemieszać i zostawić na noc aby dokładnie napęczniały. Rano przekładamy pudding do pojemniczków przekładając owocami. Idealna przekąska 🙂 moja młodsza córka się śmieje, że jak dostaje chia do szkoły, to połowę wyjadają jej koleżanki. Prawdę mówiąc nie dziwie się im, to jest takie pyszne, że ciężko się opanować 🙂
Kokosowy pudding z nasion chia z owocami leśnymi
Składniki (3 porcje):
- 300 ml mleka kokosowo-ryżowego (ja swoje kupuje w Lidlu, ale każde inne mleko, nawet tradycyjne „krowie” będzie ok)
- 60 ml ziaren chia
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 3 łyżeczki syropu kokosowego (może być również inny słodzik, jak syrop klonowy, z agawy, z daktyli, miód, czy cukier)
- owoce w tym przypadku truskawki, maliny i borówki
- kilka listków mięty
Sposób przygotowania:
Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia, dodajemy wiórki kokosowe, wlewamy mleko i dodajemy syrop kokosowy. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie możemy przejść do ostatecznego przygotowania deseru. Owoce myjemy, osuszamy, truskawki kroimy na plasterki lub w kostkę. Na spód naczynia wkładamy warstwę puddingu, około 2 łyżki. Następnie na puddingu układamy warstwę pokrojonych truskawek, nakładamy kolejną warstwę puddingu i na wierzch układamy maliny z borówkami. Całość dekorujemy miętą. Jeśli ktoś lubi bardzo słodki smak, można owoce po wierzchu polać jeszcze wybranym słodzikiem dodatkowo. Dla mnie jednak ilość słodkiego smaku w puddingu plus owoce jest już wystarczająca.
Smacznego!!!
Caponata – sycylijskie wspomnienie
Tydzień lutego spędziłam na Sycylii, gdzie rozkoszowałam się lokalnymi smakami. O miejscach jakie odwiedziłam, a które wywarły na mnie wrażenie pisałam już wcześniej, http://www.cookandme.com.pl/podroze/sycylia-wloskie-ferie-zimowe/, gdyby ktoś był ciekawy zapraszam do tego wpisu.
Teraz proponuję Wam, dopracowany przeze mnie przepis na sycylijską caponatę. Na Sycylii podają ją na zimno, jak i na ciepło. U mnie w domu, najczęściej ląduje w wersji ciepłej, choć jako zimna przegryzka na drugie śniadanie, też smakuje nam bardzo. Ostatnio jest naszym przebojem do mięs z grilla, w zastępstwie do wszechobecnych sałat. Dodatkowo, jest to danie z samych warzyw, duszonych, lekko doprawionych miodem i octem balsamicznym, dzięki czemu idealnie wpisuje się w jadłospis osób dbających o dietę 🙂 Serdecznie polecam!!!
Caponata
Składniki:
- 3 bakłażany około 800g
- 2 czerwone cebule
- 6 ząbków czosnku
- 5 łodyg selera naciowego
- po 1 papryce żółtej i czerwonej
- 1 małą cukinię
- 1 opakowanie pomidorów krojonych 400 g
- około 1/3 dużego słoika czarnych oliwek (słoik 800 g)
- 1 mały słoiczek kaparów (opakowanie 100 g)
- garść rodzynek
- 1 łyżka miodu
- 4 łyżki octu balsamicznego
- 1 łyżeczka oregano
- 1 łyżeczka bazylii
- sól, pieprz do smaku
- oliwa z oliwek do smażenia
Sposób przygotowania:
Warzywa myjemy, bakłażany kroimy w plastry grubości 1-1,5 cm, posypujemy solą i odstawiamy na około 30 minut aby pozbyć się gorzkiego smaku. W międzyczasie przygotowujemy resztę warzyw. Cebulę i czosnek obieramy, cebulę kroimy w piórka, czosnek w plasterki. Seler naciowy kroimy w kawałki około 1 cm, paprykę i cukinię w kostkę. Oliwki i kapary odsączamy z zalewy, rodzynki przelewamy wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy około 2 łyżki oliwy z oliwek, na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę i dodajemy czosnek. Po około 2-3 minutach, gdy czosnek i cebula już są zeszklone dodajemy seler naciowy, po kolejnych kilku minutach dodajemy paprykę i cukinię, dusimy aż warzywa zmiękną. W międzyczasie płuczemy pod bieżącą wodą bakłażana, osuszamy ręcznikiem papierowym. Na osobnej patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy, wrzucamy bakłażana i obsmażamy z każdej strony. Obsmażonego bakłażana dokładamy do naszych warzyw. Mieszamy, dodajemy pomidory krojone, rodzynki, oliwki i kapary. Dusimy na małym ogniu około 10 minut, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia dodajemy oregano, bazylię, ocet balsamiczny i miód. Mieszamy dokładnie. Doprawiamy solą i pieprzem.
Tak jak pisałam można podawać na zimno i na gorąco. Gdy podajemy na zimno, można posypać dodatkowo po wierzchu parmezanem.
Smacznego!!!
Początek sezonu grillowego – łosoś w folii
Kolejny weekend rozpieszczał nas pięknym słońcem wobec czego sezon grillowy można uznać za w pełni rozpoczęty. Wprawdzie pierwszy raz odpaliliśmy grilla jeszcze w marcu, ale te dwa ostatnie weekendy to już było grillowanie na całego. Jak zwykle pojawiły się klasyki, czyli kiełbaska biała i czerwona, kaszanka, którą ja piekę w folii z cebulką i przyprawami, karkówka, indyk, piersi z kurczaka… czyli nasz polski standard. Osobiście jednak wolę z grilla coś lżejszego, wiec pojawiają się u nas również grillowane warzywa oraz ryby. Dziś proponuję Wam prostego w przygotowaniu i bardzo smacznego łososia. Ja marynuje go przynajmniej dwie godziny wcześniej, aby dobrze przeszedł przyprawami. Idealnie jest gdy uda się zamarynować go dzień wcześniej. Serdecznie polecam wypróbować ten przepis, zwłaszcza, że kolejny weekend również ma być słoneczny 🙂
Ja łososia podałam go z prostą sałatką z sosem balsamicznym. Do miksu sałat dorzuciłam pomidorki koktajlowe, truskawki i trochę czerwonej cebuli. Całość smakowała obłędnie. Oczywiście przepis ten można również wykorzystać piekąc łososia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20-25 minut.
Łosoś z grilla pieczony w folii
Składniki (na 3 duże porcje):
- 3 kawałki łososia ze skórą po około 150-200 g
- 3 ząbki czosnku
- około 1/2 łyżeczki soli gruboziarnistej
- 1/2 papryczki chilli
- 1/2 limonki
- 2 cm kawałek imbiru
- pęczek kolendry
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka miodu
- sól i pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości. Czosnek obieramy, papryczkę chilli oczyszczamy z pestek i drobno kroimy, imbir obieramy ze skórki. Do moździerza wrzucamy pokrojone na plasterki ząbki czosnku i dodajemy gruboziarnistą sól. Rozcieramy sól z czosnkiem, do roztartej masy dodajemy drobno pokrojoną papryczkę chilli, korzeń imbiru ścieramy na tarce o drobnych oczkach i również dodajemy do masy z czosnku i soli. Dalej rozcieramy do uzyskania papki. Kolendrę myjemy, siekamy dodajemy do naszej masy w moździerzu. W następnej kolejności do moździerza wlewamy oliwę z oliwek, sok wyciśnięty z limonki oraz miód. Wszystko dokładnie rozcieramy.
Odrywamy kawałek folii aluminiowej wielkości kartki A4, na środek kładziemy kawałek łososia, wierzch łososia smarujemy łyżką naszej marynaty uważając aby posmarować również boki ryby. Następnie składamy folię wzdłuż, a następnie boki, tak aby uzyskać formę zapakowanej paczki. Tak przygotowane „pakiety” wkładamy do lodówki, aby się zamarynowały.
Po czasie jaki przeznaczyliśmy na marynowanie (minimum 2 godziny) rozpalamy grilla. Na rozgrzane palenisko kładziemy nasze pakieciki i grillujemy około 25-30 minut. Upieczoną rybę zdejmujemy z grilla, wypakowujemy z folii i podajemy.
Smacznego!!!
Kolejne białkowo-tłuszczowe śniadanie – sałatka z tuńczykiem
U mnie w domu królują dwie wersje śniadań, klasyczne słodkie owsianki, jaglanki, lub zestawy białkowo-tłuszczowe. Zdania dietetyków są bardzo podzielone w temacie tego, które z tych zestawów są lepsze. Ja osobiście przeplatam je najczęściej na zmianę, czyli jeśli dziś była owsianka, to jutro będzie śniadanie białkowo-tłuszczowe. Prawda jest jednak taka, że po śniadaniu białkowo-tłuszczowym czuję się zdecydowanie lżej, niż po węglowodanach z owocami. Tak już mam… dla odmiany moja młodsza córka zdecydowanie preferuje wersje z owocami.
Dzisiejsza propozycja to moja wariacja na temat tuńczyka, który podawany jest w restauracjach w Hiszpanii jako przystawka w różnych wersjach. Mamy więc tuńczyka z pomidorami, tuńczyka z papryką, tuńczyka z grillowanymi warzywami. Propozycje są przeróżne, niestety tuńczyk, jaki można dostać u nas w sklepach mocno odbiega od tego, który jest w sklepach np. w mojej ukochanej Andaluzji, ale dodając go do sałatki w tak słoneczny poranek, jak dziś można się poczuć prawie jak na półwyspie iberyjskim 🙂 Podsumowując dzisiejsza sałatka to połączenie tuńczyka w sosie własnym z grillowaną papryką. Lekko, szybko, łatwo i jak pysznie, mniam.
Sałatka z tuńczykiem i grillowaną papryką
Składniki (na dwie porcje):
- dwie garści świeżego szpinaku (jeżeli nie macie szpinaku, można użyć roszpunki, rukoli, czy innego rodzaju sałaty)
- około 200 g grillowana czerwona papryka w zalewie (waga po odsączeniu, w moim przypadku było to pół opakowania grillowanej papryki kupionej w Lidlu)
- 1 opakowanie tuńczyka w sosie własnym 185 g (mała puszka)
- 1 czerwona cebula
- 2 łyżki oleju lnianego
- 1/2 łyżki octu balsamicznego
- 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Szpinak myjemy i osuszamy w suszarce do sałaty, cebulę kroimy w drobną kostkę. Paprykę odsączamy z zalewy i kroimy na długie paski. tuńczyka odsączamy z zalewy. Na spód talerza, lub miski, wykładamy szpinak, bądź inną zieleninę, następnie układamy paprykę, tuńczyka i posypujemy pokrojoną cebulą. W kubku mieszamy składniki na sos, czyli olej, ocet i miód. Doprawiamy sos solą i pieprzem do smaku. Polewamy po wierzchu sałatki. Smacznego!!!
Czekoladowa jaglanka z malinami
Zdrowych dań ciąg dalszy… Dziś przywitaliśmy dzień pyszną jaglanką z czekoladą. Do tego dodatek bananów i malin oraz orzechów laskowych, po prostu pycha. Już kiedyś pisałam, że jaglanka jest jednym z moich ulubionych śniadań, węglowodanowych. Zdecydowanie bardziej smakuje mi jaglanka, niż owsianka, gryczanka, czy każda inna kasza w wydaniu porannym. Dodatkowo, ja osobiście po takim śniadaniu długo nie czuję się głodna, co jest wyjątkowo ważne, gdy nie mam czasu na porządnie drugie śniadanie i muszę się zadowolić jabłkiem, czy inną szybką przekąską złapaną w biegu.
Kasza jaglana to jedno z najzdrowszych „superfood”, idealnie nadaje się do użycia zarówno w wersji na słodko, jak i na słono. Można ją użyć jako baza do różnorakich ciast, nawet jaglo-serników. Z czasem moje inne dania z kaszą jaglaną też pojawią się tu na blogu… Dziś proponuje pyszną czekoladową kaszę jaglaną.
Czekoladowa jaglanka z malinami
Składniki (na dwie porcje):
- 1/3 szklanki kaszy jaglanej
- 1 szklanka mleka
- 4 kostki gorzkiej czekolady 70% kakao
- 2 garści malin
- 1 banan
- 4 łyżki orzechów laskowych
- 2 łyżki syropu klonowego (opcjonalnie)
- kilka liści mięty
Sposób przygotowania:
Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą, wsypujemy do garnka, wlewamy mleko i stawiamy na kuchni, zagotowujemy, skręcamy mocno gaz i gotujemy pod przykryciem 20 minut, mieszając co jakiś czas. TIP: gdy zauważysz że płynu jest za mało można odrobinę dodać. W międzyczasie myjemy maliny, kroimy banana na plasterki, orzechy wrzucamy na nagrzaną patelnię i prażymy przez chwilę. Gdy kasza jest już ugotowana dodajemy pokrojone drobno kawałki czekolady. Mieszamy do uzyskania gładkiej masy, jeżeli czekolada się nie rozpuszcza, można kaszę jeszcze lekko podgrzać. Gładką masę przekładamy do miseczek, posypujemy po wierzchu malinami, bananami i orzechami. Jeżeli lubimy, gdy jaglanka jest słodka polewamy ją po wierzchu syropem klonowym, dekorujemy wierzch miętą.
Smacznego!!!
Caprese z gotowanego buraka z fetą i orzechami włoskimi
W końcu przyszła upragniona wiosna… najwyższa pora pomyśleć o tym, że zbliża się sezon na letnie ubrania. Nie wiem jak u Was, ale ja zawsze po zimie mam lekki nadbagaż, którego chętnie bym się pozbyła. Wobec tego, należałby chyba zainteresować się zdrowym, lekkim i nie tuczącym jedzeniem. Dziś pierwszy pomysł z cyklu „coś zdrowego”. Sałatka a’la caprese z buraka. U mnie gości często na spotkaniach towarzyskich, w lunchboxie, jako dodatek do mięs z grilla. Świetnie sprawdza się też jako lekka kolacja, zdecydowanie polecam.
Są różne metody, aby przygotować buraka do tej sałatki. Można upiec go w piekarniku, można ugotować w wodzie (najsłabsza wersja, bo mnóstwo smaku zostaje w wodzie) lub ugotować na parze. Ja zwykle wybieram tą ostatnia opcję. Gotuję buraki w garnku do gotowania na parze, pod przykryciem około 45 minut do godziny. Po 45 minutach sprawdzam, czy burak jest miękki. Jeśli tak, to wyłączam gotowanie, jeśli nie dodaje kolejne kilka minut. Później buraki studzę, kroje, dodaje szpinak, fetę i orzechy. Polewam sosem i gotowe. Sałatka jest pyszna.
Caprese z gotowanego buraka z fetą i orzechami włoskimi
Składniki:
- 100 g świeżego szpinaku
- 2 duże buraki
- 100 g sera feta
- 50 g orzechów włoskich
- 2 łyżki olej lniany
- 1-1,5 łyżeczki octu balsamicznego
- 2 łyżki soku malinowego
- sól i pieprz
- szczypta chilli w płatkach
Sposób przygotowania:
Buraki obieram przed gotowaniem, ale można też umyć je, ugotować lub upiec w skórce i obrać dopiero po ugotowaniu. Mnie tak jest łatwiej, poza tym uważam, że straty w smaku są niewielkie, więc po co sobie utrudniać :-), obieram więc buraki, wkładam do garnka do gotowania na parze i gotuję pod przykryciem 45 minut do godziny. Studzę buraki po ugotowaniu.
Szpinak myję i osuszam w suszarce do sałaty, aby pozbyć się wody. Układam szpinak na spodzie talerza. Ostudzone buraki kroimy na cienkie plasterki i układamy na warstwie szpinaku. Ser feta kruszymy na drobne kawałki, można też go pokroić w kostkę i rozsypujemy na warstwie buraków. Rozgrzewamy patelnię, na suchą rozgrzaną patelnie wrzucamy orzechy i chwilę je prażymy. Trzeba uważać, aby ich nie przypalić, bo wówczas stają się gorzkie w smaku. Uprażone orzechy wysypujemy na sałatkę.
W kubku mieszamy olej, ocet balsamiczny i sok malinowy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Na koniec dodajemy odrobinę chili aby zaostrzyć smak sosu. Polewamy sosem po sałatce.
Smacznego!!!
Caprese po mojemu
Caprese to jedno z najbardziej popularnych dań kuchni włoskiej, jakie pojawiają się na naszych stołach. Oryginalnie pochodzi z włoskiej Kampanii i ma przypominać włoską flagę. We Włoszech najczęściej podają to danie jako przystawkę, przed daniem głównym. U mnie w domu jest to jednak danie bardzo wielozadaniowe. Jemy je na śniadanie, jako przystawka, czy sałatka na imprezach. Zawsze się sprawdza. Dodatkowo jest to danie dziecinnie proste, nie da się tu nic kompletnie zepsuć. Wystarczy dobra mozzarella, smaczne pomidory (ja zawsze wybieram malinowe), bazylia, oliwa z oliwek, sos balsamiczny i pesto… Te kilka składników, a efekt jest MEGA smaczny. My uwielbiamy wszyscy po kolei od najmłodszego, do najstarszego…
Caprese
Składniki:
- 1 duża kulka świeżej mozzarelli w zalewie
- 1 podobnej wielkości pomidor
- garść świeżej ruccoli
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 łyżeczka pesto bazyliowego
- 1 łyżka sosu balsamicznego
- kilka gałązek bazylii
Sposób wykonania:
Pomidory pokroić w plastry, mozzarellę wyjąć z zalewy i pokroić w plastry o podobnej grubości jak pomidory. Na spód talerza położyć ruccolę, następnie układać na przemian plaster pomidora i plaster mozzarelli. W miseczce lub kubeczku wymieszać oliwę z oliwek, cytrynę i pesto. Sosem polać po wierzchu. Następnie polać po wierzchu sosem balsamicznym i posypać listkami bazylii i to tyle, gotowe. Prawda, że dziecinnie łatwe. Smacznego!!!
















































































