Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym

Ravioli z płynnym żółtkiem ma zdecydowanie złą sławę, jako danie bardzo trudne. Nic bardziej mylnego, jeżeli mamy świeże, dobrej jakości jajka i podejdziemy do zadania przygotowane, to uważam, że wcale nie jest to trudne. Ciasto przygotowujemy identycznie jak na makaron, wałkujemy na cienkie paski, ze szprycy na ciasto wyciskamy okręgi z farszu, a w środek wbijamy żółtko, zaklejamy drugim płatem ciasta i gotowe. Pyszne…

Moim zdaniem to połączenie smakowe przypomina trochę jeden z moich ulubionych letnich obiadów, czyli młode ziemniaczki i jajko sadzone. Połączenie ziemniaków i żółtka, plus do tego pyszny parmezan lub pecorino… po prostu pycha.

Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym (około 14-16 sztuk)

Składniki:

Na makaron:

  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 jajka,
  • 20 ml zimnej wody,

Na nadzienie:

  • 14 – 16 żółtek,
  • 0,5 kg ziemniaków,
  • 25 g masła,
  • 25 ml śmietany kremówki 36%
  • 50 g sera pecorino lub parmezanu,
  • 1 – 2 cebulki szalotki,
  • 20 g masła klarowanego,
  • sól i pieprz,

Na okrasę:

  • 50 g masła,
  • kilka gałązek świeżej szałwii,

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy ze skórki i gotujemy pod przykryciem do miękkości w osolonej wodzie. W międzyczasie przygotowujemy makaron. Mąkę zagniatamy z jajkami i stopniowo dodajemy zimną wodę, cały czas zagniatając. Gotowe ciasto powinno być gładkie i błyszczące. Ciasto odstawiamy na 30 minut, żeby odpoczęło.

W tym czasie ścieramy na tarce o drobnych oczkach ser, cebulki obieramy, drobno kroimy. Na patelni podgrzewamy masło klarowane, dodajemy dymkę i dusimy. Do ugotowanych i odcedzonych ziemniaków dodajemy masło i śmietanę i ubijamy dokładnie praską lub tłuczkiem do ziemniaków na puszyste puree. Do puree dodajemy uduszoną cebulkę dymkę i starty ser. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i obficie pieprzem. Wymieszany farsz przekładamy do rękawa cukierniczego.

Ciasto na makaron rozwałkowujemy cienko, na płat makaronu wyciskamy z rękawa okrąg z farszu ziemniaczanego, tak aby w środku powstała dziurka na żółtko. Oddzielamy żółtko od białka i żółtko wkładamy do środka okręgu, który powstał z masy ziemniaczanej. Całość przykrywamy drugim płatem ciasta, sklejamy dookoła farszu. Resztę obcinamy przy pomocy ringa kuchennego, lub dużej szklanki. TIP: Ważne, aby „narzędzie” do wykrawania miało średnice co najmniej 2 cm większą niż wcześniej powstały okrąg z farszu. Po sklejeniu brzegów i wycięciu okręgu można brzegi ozdobić przygniatając widelcem dookoła w celu uformowania ładnej falbanki. W ten sam sposób przygotowujemy kolejne ravioli, aż do wyczerpania składników.

W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1/2 – 1 łyżeczką soli. Ravioli wrzucamy partiami na wrzącą wodę i gotujemy 3 minuty. W międzyczasie siekamy szałwię, na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy posiekaną szałwię i chwilę dusimy.

Ugotowane ravioli podajemy polane masłem z szałwią.

Smacznego!!!

Po wegetariańsku i włosku, czyli cannelloni ze szpinakiem

Kuchnia włoska to podobno jedna z najlepszych kuchni świata. Dla mnie jest ona w ścisłej czołówce, razem z kuchnią hiszpańską, japońską, tajską i oczywiście polską. Gdybym miała ocenić obiektywnie, to nie jestem w stanie wybrać numeru jeden… Kuchnia włoska jest jednak ze mną najdłużej, nie licząc naszej rodzimej, polskiej, oczywiście. Będąc ponad dwadzieścia lat temu w Londynie, miałam okazję pracować w małej, rodzinnej, włoskiej knajpce. Do dziś pamiętam smaki, którymi raczyła nas Simona (właścicielka restauracji). Jej dewizą było to, abyśmy znali, próbowali i wymyślali nowe smaki, które pojawiają się na stołach gości, więc dzień zaczynaliśmy od filiżanki cappuccino oraz domowego rogalika albo drożdżówki. Na lunch obowiązkowo dostawaliśmy jakieś danie, które na wieczór miało być daniem głównym, abyśmy mogli wyrazić swoje zdanie i ewentualnie wprowadzić małe korekty przed wieczorną zmianą. Dzień kończyliśmy najczęściej pyszną pastą, deserem i obowiązkowo kieliszeczkiem domowego limoncello. Minęło już tyle lat, a mnie nadal ślinka cieknie na myśl o tych kilkunastu tygodniach spędzonych z Simoną i resztą ekipy restauracji…

Z tego powodu, jak również z powodu oczarowania samą Italią, kuchnia włoska często gości na naszym stole. Dziś chciałam Wam zaproponować cannelloni. Zapiekana pasta, faszerowana ricottą ze szpinakiem, doprawiona czosnkiem i gałką muszkatołowa. Uwielbiam to połączenie, a dodatkowym atrybutem tego dania jest fakt, że jest to danie wegetariańskie. Fajnie jest zrobić sobie czasem detoks od mięsa :-).

Cannelloni ze szpinakiem i ricottą w sosie pomidorowym

Składniki:

  • 6 łyżek oliwy z oliwek,
  • 4 cebule szalotki,
  • 8 ząbków czosnku,
  • 2 opakowania pomidorów krojonych po 400 g, każdy,
  • 150 g koncentratu pomidorowego,
  • sól, pieprz,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 2 łyżeczki bazylii,
  • 500 g ricotty,
  • 750 g świeżego szpinaku,
  • gałka muszkatołowa,
  • 100 g parmezanu,
  • opakowanie cannelloni
  • 150 g mozzarelli startej na tarce o grubych oczkach

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności zajmujemy się przygotowaniem sosu pomidorowego, im dłużej duszony, tym lepszy… Obieramy 2 szalotki i cztery ząbki czosnku i drobno siekamy. W rondelku rozgrzewamy dwie łyżki oliwy z oliwek, na gorącą oliwę wrzucamy cebulkę, chwile podsmażamy, dodajemy czosnek, smażymy 5-7 minut. Wlewamy pomidory krojone, dodajemy cukier, około 1/4 łyżeczki soli, koncentrat pomidorowy, bazylię, mieszamy, przykrywamy przykrywką i gotujemy na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia sprawdzamy, czy nie należy dodatkowo doprawić solą i pieprzem i blendujemy na gładki sos.

W dużym garnku zagotowujemy wodę, na wrzątek wrzucamy na chwilę szpinak, blanszujemy go i odcedzamy ma sitku. Obieramy 2 cebule szalotki, siekamy drobno. Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oliwy, na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę i podsmażamy ją. Zeszkloną cebulkę odstawiamy z ognia. Do dużej miski wkładamy ricottę. Odcedzony szpinak siekamy na mniejsze kawałki i przekładamy do miski z ricottą. Obieramy cztery ząbki czosnku, przeciskamy je przez praskę i dodajemy do ricotty i szpinaku. Wsypujemy parmezan, doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołowa. Mieszamy dokładnie wszystkie składniki farszu.

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Naczynie żaroodporne, lub foremkę smarujemy oliwą z oliwek. Na spód wylewamy odrobinę sosu pomidorowego. Wkładamy do każdej rolki cannelloni farsz i układamy w foremce. Po ułożeniu warstwy rolek, wylewamy porcję sosu i układamy kolejną warstwę. Po wykorzystaniu całego farszu zalewamy rolki resztą sosu. Wierzch posypujemy serem startym na tarce o grubych oczkach.

Tak przygotowany makaron wkładamy do piekarnika na 45-50 minut.

Smacznego!!!

Domowy makaron z krewetkami

Jakiś czas temu dokonałam zakupu przystawki do robota kuchennego dzięki której mogę robić, a raczej wałkować i kroić, domowy makaron. Od tej pory domowe tagliatelle, ravioli, pierogi, lasagne i inne przysmaki zaczęły gościć u nas na stole w wersji „home made”. Taki makaron jest zdecydowanie lepszy, niż ten kupowany w sklepie, no ale kosztuje też więcej pracy. Przy lekkiej jednak wprawie, można się uwinąć z takim makaronem w godzinkę.

Ostatnio, taki domowy makaron, zagościł u nas w wersji, która jest upraszczając miksem kuchni chińskiej, tajskiej i włoskiej. Klasyczny domowy makaron, połączyłam z krewetkami, które tym razem dusiłam w mleczku kokosowym z dodatkiem imbiru, papryczki chilli, czosnku i kolendry. Do tego sok i skórka z limonki i powstało bardzo orginalne i smaczne danie. Oczywiście można użyć, zamiast mleczka kokosowego, tłustej 30% śmietany, mamy wówczas bardziej tradycyjną wersję, ale moim zdaniem z mleczkiem kokosowym jest zdecydowanie smaczniej…

Domowy makaron z krewetkami w sosie

Składniki (na 4 porcje):

Na makaron:

  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 jajka,
  • 2 żółtka,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,

Na sos:

  • 450 g krewetek,
  • 1 papryczka chilli,
  • 2 cm świeżego korzenia imbiru,
  • 4 ząbki czosnku,
  • 250 ml mleka kokosowego lub śmietany 30%,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 łyżeczka ziarenek kolendry,
  • 1 limonka,

Sposób wykonania:

Do miski miksera wkładamy wszystkie składniki na makaron i wyrabiamy hakiem do wyrabiania ciasta. Jeśli nie mamy miksera możemy ciasto wyrobić ręcznie, czyli mąkę przesiewamy na stolnicę, robimy małe zagłębienie w które wbijamy jajka, dodajemy sól i oliwę. Całość zagniatamy, aż uzyskamy gładkie, sprężyste ciasto.

Tak przygotowane ciasto wałkujemy na cienkie placki i kroimy w paski przypominające tagliatelle używając do tego celu przystawki do makaronu, lub siły własnych rąk :-).

Pokrojony makaron przykrywamy czystą ściereczką i odkładamy na czas przygotowania sosu.

Jeżeli mamy krewetki mrożone, musimy je rozmrozić i umyć, jeżeli świeże wystarczy tylko umyć. Rozmrożone krewetki oczyszczamy, usuwamy jelitka, oraz pancerze, zostawiając jedynie ostatnie ogniwo, jeżeli chcemy, aby ładniej wyglądały, w przeciwnym razie usuwamy cały pancerz, łącznie z ogonkiem.

Limonkę dokładnie myjemy i sparzamy gorącą wodą. Do miseczki ścieramy skórkę z całej limonki. Papryczkę chili myjemy i kroimy w plasterki. Jeżeli chcemy sos ostry kroimy ją w całości, razem z pestkami, jeżeli wolimy wersję łagodniejszą wyjmujemy pestki z wnętrza papryczki. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki, imbir obieramy i kroimy w drobną kostkę. Kolendrę myjemy i siekamy.

W dużym garnku wstawiamy wodę na makaron. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię. Na rozgrzaną patelnię wsypujemy ziarenka kolendry i chwilę prażymy, następnie dolewamy oliwę z oliwek, podgrzewamy i wrzucamy czosnek, chili i imbir. Chwilę smażymy, aż zmiękną. Wówczas wrzucamy na patelnię krewetki, najpierw smażymy je około 2-3 minut z jednej strony, później przerzucamy na drugą i znów smażymy około 2 minut. Wlewamy na patelnię mleczko kokosowe, dodajemy skórkę startą z limonki, oraz sok z niej wyciśnięty. Mieszamy, skręcamy gaz i dusimy chwilę. Na koniec dodajemy pokrojoną kolendrę.

W tym czasie wrzucamy świeży makaron i gotujemy go „al dente” około 2-3 minut. Odcedzamy, dodajemy na patelnię, mieszamy i podajemy.

Można posypać po wierzchu parmezanem.

Smacznego!!!

Światowy dzień makaronu – czyli szybki obiad

Dziś światowy dzień makaronu, wobec czego nic innego nie mogło pojawić się dziś na talerzach. A ponieważ z czasem było dziś bardzo krucho, więc szybki makaron z ogólnie dostępnych składników był idealnym rozwiązaniem. Potrzebne składniki można kupić w prawie każdym sklepie, a czas przygotowania jest prawie minimalny.

Ja, użyłam świeżego makaronu kupionego w Lidlu, czas gotowania tego makaronu to tylko 3 minuty, dzięki czemu znacznie się skraca czas przygotowania. Jeżeli korzystamy z normalnego makaronu, który średnio gotuje się 8-10 minut najpierw gotujemy makaron, potem w trakcie dodajemy do makarony groszek. Jeśli używamy, tak jak ja tym razem, makaronu świeżego, najpierw wrzucamy do wrzątku groszek, a po 2-3 minutach dodajemy makaron. Ogólnie groszek cukrowy gotujemy około 5 minut. A więc żeby nie przedłużać, przepis poniżej i życzę smacznego!!!

Makaron z kurczakiem, groszkiem cukrowym i pesto

Składniki (na 2 porcje):

  • 200 g makaronu,
  • 200 g piersi z kurczaka,
  • 50 g pesto
  • 200 g groszku cukrowego,
  • 200 g pomidorków koktajlowych,
  • 2 łyżeczki tartego parmezanu,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 2 duże ząbki czosnku,

Sposób przygotowania:

Kurczaka myjemy, osuszamy i drobno kroimy. Czosnek obieramy i siekamy w plasterki. Pomidorki koktajlowe, w zależności od wielkości kroimy na połówki, bądź ćwiartki. Groszek cukrowy myjemy.

W garnku zagotowujemy wodę na makaron. W międzyczasie na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy czosnek, chwilę smażymy i dodajemy kurczaka. Podsmażamy kurczaka, aż będzie lekko zarumieniony. Wówczas dodajemy pesto i mieszamy chwilę.

Do gotującej wody wrzucamy, w zależności jaki rodzaj makaronu używamy, albo groszek, albo makaron. Groszek musi się gotować 5 minut. Gotujemy go razem z makaronem w jednym garnku w osolonej wodzie. Ugotowany makaron z groszkiem odcedzamy i wrzucamy na patelnię do kurczaka z pesto. Dorzucamy pokrojone pomidorki, mieszamy chwilę wszystko i przekładamy na talerze.

Posypujemy po wierzchu parmezanem, smacznego!!!

 

Smaczny i szybki obiad, czyli risotto z cukinią i pieczone filety z indyka

Czasem, gdy wracam z pracy zdecydowanie nie mam czasu na gotowanie. Codzienne domowe obowiązki skutecznie mi ten czas odbierają, ale gdy mamy ochotę na coś smacznego i domowego, chętnie przygotowujemy risotto. Do tego jakiś mały kawałek mięska, troszkę warzyw i zdrowy pyszny obiad gotowy. To danie przygotowuje się około 40 minut. Najpierw przygotowujemy składniki, potem wrzucamy do garnka i do piekarnika, aby po około 20 minutach cieszyć się pysznym obiadem. A więc nie będę przedłużać i poniżej czeka już na was przepis.

Oczywiście to risotto, będzie świetnie smakować również z innym mięskiem, lub nawet samo, ograniczeniem jest tylko nasza kulinarna wyobraźnia, smacznego.

Risotto z cukinią i miętą oraz pieczone filety z indyka

Składniki:

Na kotlety z indyka:

  • 400 g  filetów z indyka (ja kupiłam już gotowe, krojone na kotleciki)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 2 łyżeczki miodu
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego
  • sól i pieprz

Na risotto:

  • 1 cukinia (około 250 g)
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 szklanka ryżu na risotto
  • 150 ml białego wina
  • 2 szklanki bulionu
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 50 g masła
  • 50 g tartego parmezanu lub grana padano
  • mały pęczek mięty

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. W międzyczasie myjemy i osuszamy indyka. W moździerzu rozgniatamy czosnek z solą, rozcieramy na pastę, dodajemy musztardę, miód, oliwę i ocet i dokładnie mieszamy. Tą mieszanką smarujemy plastry indyka z dwóch stron. Układamy na blaszce wyłożonej folią. Posypujemy po wierzchu solą i pieprzem. Odstawiamy na chwilę.

W międzyczasie przygotowujemy risotto. Cebulę i czosnek obieramy ze skórki. Kroimy drobno. Cukinię myjemy, ścieramy na tarce o dużych oczkach. Miętę myjemy i drobno siekamy. W garnku rozgrzewamy oliwę z oliwek, wrzucamy cebulę, chwilę dusimy, a następnie dodajemy czosnek. Gdy czosnek i cebula są już dobrze uduszone dodajemy startą cukinię. Wszystko dusimy chwilę, na średnim ogniu mieszając, aby cukinia odparowała część wody. Gdy cukinia jest już odparowana dorzucamy ryż i podsmażamy go z warzywami przez około 2-3 minuty.

Do nagrzanego piekarnika wkładamy indyka i pieczemy go 20 minut. W garnku zagotowujemy nasz bulion, aby był gorący. W tym czasie dalej przygotowujemy risotto. Do podsmażonego ryżu wlewamy białe wino, podkręcamy na maksa ogień i odparowujemy alkohol. Gdy już cały płyn zostanie wsiąknięty przez ryż, skręcamy gaz wlewamy do niego część bulionu (około 1/3). Gotujemy pod przykryciem około 15 minut, co jakiś czas mieszając i gdy ryż wciągnie płyn, dolewamy kolejną porcję bulionu. Po 15 minutach zdejmujemy z ognia, dodajemy masło pokrojone w kostkę, posiekaną miętę i starty parmezan. Mieszamy bardzo dokładnie, przykrywamy przykrywką i odstawiamy na chwilę. W międzyczasie wyjmujemy z piekarnika indyka.

Risotto oraz indyka przekładamy na talerz, podajemy z sałatą bądź warzywami.

Smacznego!!!

 

 

Spaghetti z kurkami i szynką parmeńską

Weekend zwykle jest czasem relaksu, porzucamy codzienne zawodowe, i nie tylko, obowiązki i możemy się rozkoszować wolnym czasem z rodziną. U nas sobota zwykle jest właśnie takim dniem. Poranki najczęściej spędzam na naszym lokalnym bazarku, gdzie u moich ulubionych sprzedających kupuję jajka, warzywa, owoce. Mam również tam sprawdzone miejsce, gdzie przemiła pani Magda sprzedaje fantastyczne, domowe kiszonki. Gdy nie mam czasu zrobić swoich, jej są równie smaczne. Po powrocie do domu zaszywam się w kuchni i wówczas powstają różne cuda… Dzisiejsza sobota jest jednak nieco inna, gdyż od pewnego czasu niektóre soboty muszę spędzać w pracy.

Wobec tego dzisiejszy poranek był nieco inny. Oczywiście nie jestem sobie w stanie odmówić porannego bazarku, ale później już nie będzie relaksująco. Z tego też powodu dzisiejszy obiad będzie szybki i prosty. Jak wiecie jestem fanką makaronów, a większość dań z makaronem to dania ekspresowe, więc na stół dziś wjeżdża spaghetti z kurkami i szynką parmeńską. Pyszne jak nie wiem co 🙂

Spaghetti z kurkami i szynką parmeńską

Składniki:

  • 1 opakowanie spaghetti 400 g
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 4 ząbki czosnku
  • 200 g kurek
  • 100 g szynki parmeńskiej
  • 250 g mascarpone
  • 50 g parmezanu
  • 100 ml białego wina
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Do dużego garnka wlewamy wodę, dodajemy sól i gotujemy makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu. Czosnek obieramy, kroimy. Kurki myjemy i oczyszczamy, duże możemy pokroić na mniejsze kawałki, małe zostawiamy w całości. Szynkę kroimy, lub rozrywamy na mniejsze kawałki. Natkę pietruszki myjemy, osuszamy i siekamy drobno.

Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy czosnek i lekko podsmażamy. Dodajemy poszarpaną, lub pokrojoną szynkę parmeńską i chwilę smażymy razem z czosnkiem. Dorzucamy na patelnie kurki, dusimy około 3-5 minut. Po tym czasie dodajemy cukier, mieszamy, a następnie zalewamy kurki białym winem. Podkręcamy ogień, aby odparować alkohol.

Gdy alkohol odparuje dodajemy serek mascarpone, całość mieszamy i gotujemy około 3 minut do rozpuszczenia się serka. Wówczas dodajemy część parmezanu, zostawiając 1-2 łyżki do posypania dania po wierzchu oraz dodajemy natkę, również zostawiając odrobinę do dekoracji. Mieszamy. W tym czasie już powinniśmy mieć ugotowany makaron, który odcedzamy i dorzucamy do naszego sosu. Mieszamy krótko na patelni cały czas trzymając ją na ogniu. Zdejmujemy i przekładamy na talerze. Posypujemy po wierzchu parmezanem i natką pietruszki.

Smacznego!!!

Risotto z kurkami

Kolejny już przepis z kurkami w roli głównej. Tym razem proponuje Wam obiecane wcześniej risotto, kremowe i delikatne, moim zdaniem wręcz idealne. Z podanej porcji wychodzą około 4 porcje, w zależności oczywiście od apetytu jedzących 🙂

Ja uwielbiam risotto, to dla mnie wręcz danie idealne. Kremowy smak będący pochodną sera i masła, mimo iż nie jest najmniej kaloryczny, jest po prostu wyśmienity. Trudno mi jest odmówić sobie takich smakołyków. Do tego porcja grillowanego kurczaka czy indyka, albo mały stek, jakaś sałatka i wykwintny obiad gotowy. Polecam.

Risotto z kurkami

Składniki:

  • 1 szklanka 250 ml ryżu do rissotto
  • 500 ml bulionu warzywnego
  • 1 cebula szalotka
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 g  kurek
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 50 g masła
  • 50 ml białego wina
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • sól i pieprz do smaku
  • 50 g parmezanu
  • 1/2 pęczka szczypiorku

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Szczypiorek myjemy i drobno siekamy. Grzyby rozmrażamy, jeśli używamy mrożonych, lub myjemy i oczyszczamy, jeśli używamy świeżych. Większe grzyby kroimy na małe kawałki, drobne możemy zostawić w całości. W głębokim rondelku lub na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy cebulkę, chwilkę podsmażamy i dodajemy czosnek. Chwilę smażymy mieszając co jakiś czas, aby nam się nie przypaliło, a następnie dorzucamy na patelnię kurki i mieszając dusimy około 5-7 minut, aż grzyby zmiękną. Następnie podkręcamy ogień na maksimum, wlewamy białe wino i chwilę odparowujemy. Zmniejszamy ogień i dodajemy ryż, smażymy ryż razem z kurkami przez chwilę. W międzyczasie podgrzewamy nasz bulion. Do podsmażonego ryżu wlewamy około połowy bulionu, mieszamy i gotujemy około 15 minut, mieszając co jakiś czas i dolewając kolejne porcje bulionu, gdy poprzednia zostanie już wchłonięta przez ryż. Po 15 minutach zdejmujemy z gazu, dodajemy parmezan oraz masło, doprawiamy solą i pieprzem, wsypujemy szczypiorek, mieszamy dokładnie. Przykrywamy przykrywką i odstawiamy na 10 minut aby odpoczęło.

Smacznego!!!

 

Truskawkowe tiramisu

Kilka tygodni temu dodałam wpis z przepisem na klasyczną wersję tiramisu. Dziś proponuję Wam inną odsłonę tego pysznego włoskiego deseru. Dodałam do niego truskawek, dzięki czemu słodki krem, nabrał zupełnie innego wyrazu. Gorąco polecam wypróbowanie tej wersji, gdyż smakuje znakomicie.

Zamiast truskawek można dodać wiele innych owoców, ja już wypróbowałam wersję z jagodami, borówkami, malinami, miksem owoców leśnych, z brzoskwiniami. Zawsze smakowało bosko. Zawsze warto poeksperymentować w tym temacie. Ja w najbliższy weekend planuje tort na bazie tiramisu, również z dodatkiem owoców. Zapewne więc, wkrótce również i taka wersja pojawi się na blogu, a na razie zachęcam do wypróbowania tiramisu z truskawkami. Polecam.

Truskawkowe tiramisu

Składniki (forma 35 x 28):

  • 5 żółtek
  • 5 łyżek brązowego cukru
  • 500 g mascarpone
  • 500 g  śmietany 30%
  • 5 łyżek cukru pudru
  • 1 opakowanie śmietan-fix
  • 1 opakowanie żelatyna-fix do deserów
  • 1/2 kg truskawek
  • 1 duże opakowanie biszkoptów
  • 150 ml mocnej kawy esspresso
  • 50 ml amaretto
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 2 łyżki gorzkiego kakao

Sposób przygotowania:

Zaparzamy mocną kawę espresso, studzimy. Do ostudzonej kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy dokładnie i przelewamy do miski, w której będzie nam wygodnie maczać biszkopty. Truskawki myjemy, osuszamy i usuwamy szypułki.

Do misy miksera wbijamy żółtka, dodajemy 5 łyżek brązowego cukru i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum i dodajemy stopniowo w trzech porcjach mascarpone. Za każdym razem mieszając do połączenia składników. Zagotowujemy 1/3 szklanki wody, do wrzątku wsypujemy żelatyna-fix, dokładnie mieszamy. Do wymieszanej wody z żelatyną dodajemy 3-4 łyżki śmietany, a następnie dokładnie mieszamy.
W drugiej misce ubijamy resztę śmietany wraz z cukrem pudrem na puszystą pianę. Pod koniec ubijania śmietany dodajemy śmietan-fix oraz żelatyna-fix rozpuszczony w wodzie z dodatkiem śmietany. Ubitą pianę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i przechodzimy do układania biszkoptów. Każdego biszkopta maczamy w kawie z amaretto i układamy na blaszce. Gdy ułożymy już całą jedną warstwę biszkoptów wykładamy na nią około 1/2 porcji kremu. Rozprowadzamy warstwę kremu równomiernie. Następnie rozkładamy około połowę truskawek pokrojonych na mniejsze kawałki. Truskawki lekko wciskamy w krem  i układamy kolejną warstwę moczonych w kawie biszkoptów. Na biszkopty wykładamy resztę kremu, wyrównujemy wierzch. Na wierzchu układamy resztę pokrojonych truskawek (ja kroiłam w plasterki, ale ćwiartki i połówki, też będą ładnie wyglądać)  i sypiemy po wierzchu gorzkim kakao.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Ciasto najlepiej smakuje dobrze schłodzone.

Smacznego!!!

Tiramisu po mojemu w wersji klasycznej

Wiele lat temu miałam taki mały epizod, podczas studiów w wakacje postanowiłam wyjechać do Londynu aby dorobić sobie co nieco do studenckiego budżetu. Do tego wyjazdu wielokrotnie wracam w myślach, bo był to bardzo przełomowy moment w moim życiu. Tak naprawdę to po powrocie, nic już nie było takie samo, ale to wątek na zupełnie inny post. Podczas tego wyjazdu, udało mi się znaleźć pracę w przeuroczej, włoskiej knajpce na Hammersmith, o nazwie KoKo Resteurant. Atmosfera była tam iście włoska. Wszyscy byliśmy tam traktowani jak jedna wielka rodzina, razem gotowaliśmy, razem jedliśmy posiłki i razem gościliśmy naszych klientów.

Tam właśnie, podczas jednej z przerw obiadowych, razem z kucharzem, przygotowałam moje pierwsze w życiu tiramisu. Od powrotu z Londynu minęło już ponad 20 lat, ale ten deser gości u nas bardzo często. Przez lata, jego przepis, uległ lekkiej modyfikacji. Latem, często dodaję do środka różne owoce, aby nadać mu bardziej sezonowy smak. Prawda jest jednak taka, że wersja „tradycyjna”, czyli biszkopty i krem, to opcja podstawowa. Dlatego, mimo, że w ten weekend u mnie zagościła już wersja truskawkowa, podaję Wam najpierw przepis na tiramisu klasyczne. Wersja truskawkowa wkrótce. Polecam.

Tiramisu – wersja klasyczna

Składniki:

Ja przygotowywałam dwie małe blaszki 25 x 20 cm, ale może być też jedna duża 25 x 38, wymiary blaszek są orientacyjne, najwyżej będzie troszkę mniej, lub więcej kremu 🙂

  • 1 duże opakowanie biszkoptów
  • około 2 łyżki gorzkiego kakao do posypania po wierzchu

Na nasączenie biszkoptów:

  • 150 ml mocnego espresso
  • 50 ml amaretto
  • 2 łyżki cukru brązowego

Na krem:

  • 6 żółtek
  • 6 łyżek brązowego cukru
  • 750 g mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 30-36%
  • 5 łyżek cukru pudru

Sposób przygotowania:

Zaparzamy mocną kawę espresso, studzimy. Do ostudzonej kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy dokładnie i przelewamy do miski, w której będzie nam wygodnie maczać biszkopty.

Do misy miksera wbijamy żółtka (podobno najlepsze tiramisu wychodzi z całych żółtek, czyli takich, które nie pękły przy oddzielaniu żółtka od białka 🙂 ), dodajemy 6 łyżek brązowego cukru i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum i dodajemy stopniowo w trzech porcjach mascarpone. Za każdym razem mieszając do połączenia składników.
W drugiej misce ubijamy śmietanę wraz z cukrem pudrem na puszystą pianę. Ubitą pianę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i przechodzimy do układania biszkoptów. Każdego biszkopta maczamy w kawie z amaretto i układamy na blaszce. Gdy ułożymy już całą jedną warstwę biszkoptów wykładamy na nią około 1/3 porcji kremu. Rozprowadzamy warstwę kremu równomiernie i układamy kolejną warstwę moczonych w kawie biszkoptów. Na biszkopty wykładamy resztę kremu, wyrównujemy wierzch i sypiemy po wierzchu gorzkim kakao.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Ciasto najlepiej smakuje dobrze schłodzone.

Smacznego!!!

 

 

 

 

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Co rok jest u nas w domu ta sama sytuacja… gdy nadchodzi sezon szparagowy pojawiają się one u nas na stole tak często jak tylko się da. Uwielbiam szparagi, mogła bym je jeść non stop, ale po kilkunastu dniach moja rodzina zaczyna protestować. Dla nich szparagi każdego dnia to za dużo, dla mnie, niestety, nie. Ale dzięki tej mojej miłości do szparagów, podczas tego bardzo krótkiego sezonu zawsze pojawia się jakaś nowa, szparagowa, perełka 🙂 Tym razem jest to lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską.

Pewnie dla niektórych połączenie łososia z szynką jest zaskakujące, ale wierzcie mi, warto to wypróbować. Od pewnego czasu, po warsztatach kulinarnych z Tomkiem Jakubiakiem, polubiłam się z połączeniem ryby i mięsa. Genialnie smakuje np. tatar z łososia ze skwarkami z boczku 🙂 polecam wypróbować. A w dzisiejszym daniu łosoś z szynką parmeńską, komponuje się wyśmienicie, do tego delikatne, lekko twardawe szparagi, cytrynowy sos beszamelowy i makaron. Po prostu, niebo w gębie. Kto z Was spróbuje, na pewno nie będzie żałował. Danie to idealnie sprawdzi się na różnorakie przyjęcia, można przygotować wcześniej, wstawić do lodówki, a upiec tuż przed podaniem.

Smacznego!!!

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Składniki:

  • 750 g  filetu łososia
  • 2 pęczki zielonych szparagów
  • 100 g szynki parmeńskiej (u mnie to było 10 plasterków)
  • płaty lasagne (u mnie 12 sztuk)
  • 50 g parmezanu w płatkach

Sos beszamelowy:

  • 125 g  parmezanu
  • 100 g masła
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 750 ml mleka
  • skórka starta z 1 cytryny
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól, pieprz
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • odrobina oliwy z oliwek (około 1 łyżka, aby wysmarować naczynie)

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności przygotowujemy sos beszamelowy. Cytrynę myjemy dokładnie, sparzamy gorącą wodą, ścieramy skórkę i wyciskamy sok do małego naczynia.  W garnku rozpuszczamy masło, do rozpuszczonego masła dodajemy mąkę i krótko przesmażamy. Gdy już zaczyna lekko żółknąć dodajemy mleko i dokładnie mieszamy w celu usunięcia grudek. Gotujemy, aż sos się zagotuje i zgęstnieje, mieszając cały czas. W trakcie gotowania dodajemy sól, pieprz i gałkę muszkatołowa. Do ugotowanego sosu dodajemy skórkę z cytryny i sok cytrynowy oraz parmezan. Dokładnie mieszamy i zdejmujemy z ognia.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, dół-góra, bez termoobiegu. W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1 łyżeczką soli. W międzyczasie myjemy łososia, osuszamy go, wyjmujemy ewentualne ości i kroimy w paski, mniej więcej, 1-1,5 cm. Szparagi myjemy, osuszamy, odłamujemy zdrewniałe końce i kroimy wzdłuż. Naczynie żaroodporne (u mnie był to prostokąt 20 x 28 cm),  smarujemy dokładnie oliwą z oliwek. Do gotującej wody wkładamy po 2-3 płaty lasagne, gotujemy je około 5 minut i wyjmujemy, układamy w naczyniu żaroodpornym.

TIP: Ja gotowałam po 4 płatki, bo tyle mieści się na jednej warstwie naczynia. Po ugotowaniu porcji wkładałam następną, a w międzyczasie układałam wkład lasagne. 

Na warstwę makaronu wykładamy dosłownie 2-3 łyżki sosu beszamelowego, rozsmarowujemy, a następnie układamy kolejno szparagi, na zmianę z łososiem. Posypujemy solą i pieprzem. Następnie przykrywamy to kilkoma plasterkami szynki parmeńskiej i wykładamy porcję sosu beszamelowego. Układamy kolejną obgotowaną porcję makaronu i postępujemy ponownie tak samo układając kolejną warstwę. Na wierzch kładziemy znów makaron, smarujemy go sosem i posypujemy obficie parmezanem w płatkach. Tak przygotowaną lasagne wkładamy do nagrzanego piekarnika na 30 minut. Wyjmujemy, kroimy na kawałki i podajemy. Wyśmienicie smakuje w letni dzień z lampką białego wina. Polecam i smacznego!!!