Orzechowo-kakaowe kulki „mocy”

Naszło mnie wczoraj wieczorem na coś słodkiego. Czasem tak mam, nic na to nie poradzę, a ponieważ czasu nie było za dużo padło na kulki z bakalii. Czytałam kiedyś na różnych stronach o wielu wersjach tych smakołyków. Jedni robią z samych daktyli, inni z dodatkami innych bakalii. Ja testowałam już przeróżne wersje, dodawałam przeróżne składniki, między innymi młody jęczmień, który sprawdził się fantastycznie. Po wielu próbach opracowałam kilka wersji tych fit pyszności. Mam swoją ulubioną wersję kokosową, orzechowo-kakaową, czy lekko kwaskową z żurawiną. Wczoraj padło na wersję orzechowo-kakaową.

Zrobiłam ją z czterech rodzajów bakalii, śliwek, moreli, fig i daktyli, dodając do tego mielone orzechy laskowe i kakao. To połączenie daje nam lekko wytrawny smak, dzięki czemu kulki nie są tak przeraźliwie słodkie, jak w przypadku łączenia samych owoców i kokosa, czy mąki z orzechów. Mnie ten smak zdecydowanie odpowiada, dodatkowo gorzkie kakao to bogate źródło wielu składników. Takie kulki to idealna przekąska do kawy, czy przed treningiem, jako zastrzyk energii z węglowodanów. Dla mnie osobiście to idealny słodycz „bez wyrzutów sumienia” zwłaszcza w perspektywie zbliżającego się sezonu bikini :-). Prawda jednak jest taka, że nawet zdrowe słodycze zjadane w nadmiarze są tuczące, więc przygotowana porcja powinna mi starczyć na kilka dni 🙂 zobaczymy jak wyjdzie. Spróbujcie i Wy, smacznego!!!

Orzechowo-kakaowe kulki mocy

Składniki:

  • 100 g daktyli suszonych
  • 100 g fig suszonych
  • 100 g  moreli suszonych
  • 100 g śliwek suszonych
  • 100 g masła orzechowego (ja użyłam z nerkowców)
  • 150 g mielonych orzechów laskowych (100 g do masy i 50 g na obtoczenie dookoła)
  • 40 g  kakao gorzkiego
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (można pominąć)

Sposób przygotowania:

Suszone owoce wkładamy do pojemnika i zalewamy wrzątkiem na minimum 30 minut. Po tym czasie odsączamy na sitku z wody i blendujemy malakserem z nożem w kształcie litery S. Zblendowane owoce przekładamy do miski, dodajemy masło orzechowe, 100 g mielonych orzechów oraz kakao i ekstrakt waniliowy. Mieszamy wszystko dokładnie. Jeżeli masa nie chce się dokładnie wymieszać i jest za sucha można dodać trochę wody w której moczyły się bakalie. Resztę mielonych orzechów wysypujemy na talerzyk. Z masy formujemy niewielkie kulki o średnicy około 3 cm. Każdą kulkę obtaczamy w mielonych orzechach. Kulki można zjeść od razu, ale lepiej smakują schłodzone. Ja trzymam je w lodówce do tygodnia, choć rzadko wytrzymują tyle czasu, zwykle znikają w tajemniczych okolicznościach znacznie wcześniej 🙂  Smacznego!!!

Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami

Ostatnio upiekłam ogromną ilość batatów. Miało być jako przekąska, a z ilością tak przesadziłam, że było i na przekąskę i do łososia na obiad i na sam koniec jeszcze zostało 🙂 Nie lubię, jak się jedzenie marnuje, więc musiałam coś wymyślić. No i z tego wymyślania wyszły muffiny. Smakują znakomicie, są wilgotne, cynamonowe z dodatkowym bonusem w postaci malin. Zdrowo i smacznie, nic tylko jeść, nawet bez wyrzutów sumienia…

Bataty do tego przepisu piekłam 45 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni. Wcześniej pokroiłam je na kształt grubych frytek, gdyż miały być przekąską, ale pokrojone na ćwiartki, talarki, czy po prostu w kostkę, też będzie dobrze. Pokrojone bataty ułożyłam na papierze do pieczenia, spryskałam oliwą z oliwek w atomizerze i posypałam solą i cynamonem. Tak przyrządzone smakują idealnie zarówno jako przekąska na drugie śniadanie, jak i dodatek do mięs przygotowywanych na „słodko”, jak np. ten łosoś  http://www.cookandme.com.pl/dania-glowne/losos-pieczony-z-salsa-z-mango-i-awokado/.

Wracając do przepisu na muffiny, nie są może zbyt urodziwe, ale smak rekompensuje wszystko. No i ten brak wyrzutów sumienia, dla mnie bomba, a lato za pasem… Smacznego!!!

Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami

Składniki (u mnie wyszło 16 sztuk):

  • 400 g  pieczonych batatów (waga po upieczeniu)
  • 2 jajka
  • 100 g czekolady gorzkiej 90%
  • 125 ml oleju kokosowego
  • 100 g  cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 100 g  mąki kokosowej
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • maliny, ja użyłam mrożone, ale świeże również się sprawdzą (po kilka sztuk do papilotki)
  • wiórki kokosowe do posypania po wierzchu

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę na muffiny wypełniamy papilotkami. W malakserze rozdrabniamy bataty, dodajemy jajka. Zblendowane z jajkami bataty przekładamy do miksera. Czekoladę łamiemy na kawałki i topimy w mikrofalówce, lub kąpieli wodnej. Stopioną czekoladę dodajemy do masy z batatów, następnie rozpuszczamy olej kokosowy i 125 ml oleju kokosowego wlewamy do masy. Wszystko mieszamy mikserem. Następnie dodajemy cukier trzcinowy, cynamon, mąkę kokosową i sodę. Mieszamy wszystko do uzyskania gładkiej masy. Masa jest dość gęsta. Przekładamy po 1 dużej łyżce do papilotki, na wierzch wciskamy po 3-4 maliny. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po wyjęciu posypujemy po wierzchu wiórkami kokosowymi.

Smacznego!!!

 

Łosoś wędzony i jajko w koszulce, moje połączenie idealne

Uwielbiam poranki, kiedy mam chwilę więcej i mogę przygotować coś niecodziennego. Zwykle, gdy pędzimy rano do szkoły to na śniadanie królują jaglanka, owsianka, albo jajecznica. Gdy nie jedziemy na 8, tylko później, albo w weekendy, jest więcej czasu, więc można zaszaleć. Wówczas powstają u nas różne śniadaniowe cuda, naleśniki, placki, racuchy, sałatki, tarteletki, czy muffiny 🙂 Śniadanie jemy leniwie, popijamy wodą z miętą i cytryną, taki poranny rozruch to prawdziwy relaks, który daje kopa na cały dzień.

Postanowiłam wiec podzielić się z Wami  jednym takim śniadaniowym przepisem, którego głównymi składnikami są jajko w koszulce i wędzony łosoś. Ja osobiście, bardzo lubię to połączenie. Nawet solo, bez żadnych dodatków smakuje wyśmienicie, a połączeniu z warzywami w sałatce jest równie dobre, jeśli nie lepsze, a dodatkowo porcja zdrowych warzyw w pakiecie. Co Wy na to? Proponuje wypróbować…

Smacznego!!!

Sałatka z wędzonym łososiem i jajkiem w koszulce

Składniki (na 2 porcje):

  • 2-3 garści miksu różnych sałat (ja kupuje różne rodzaje i mieszam w dowolnych proporcjach, ale sprawdzi się również sam szpinak, rukola, czy roszpunka, czy każdy inny, tzw. gotowiec)
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 100 g wędzonego łososia
  • 4 łyżki kukurydzy z puszki
  • 2 łyżki kaparów
  • 4 jajka
  • pęczek szczypiorku drobnego
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
  • sól i pieprz
  • 50 ml octu spirytusowego

Sposób przygotowania:

Do garnka wlewamy wodę, dodajemy ocet spirytusowy i gotujemy. Jajko wbijamy do małej miseczki. Gdy woda w garnku zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką aby wywołać, tzw. wir, w środek wiru wrzucamy jajko. Zmniejszamy ogień i gotujemy jajko 2,5-3 minut, w zależności jak bardzo płynne jajko lubicie. Po tym czasie wyjmujemy jajko z garnka łyżką cedzakową. Z kolejnymi jajkami postępujemy analogicznie.

W międzyczasie myjemy sałaty, kroimy w kostkę paprykę, łososia rozdrabniamy na mniejsze kawałki, odsączamy kukurydzę i kapary. Na spód miski, bądź talerza wykładamy sałatę, łososia, paprykę, kukurydzę. Na wierzch kładziemy ugotowane jajka, posypujemy szczypiorkiem i kaparami. Do szklanki lub miseczki wlewamy oliwę z oliwek, ocet jabłkowy, musztardę i miód. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy sosem po wierzchu sałatki ::-) smacznego!!!

 

Pudding chia z egzotycznymi owocami

Moja idealna przekąska na drugie śniadanie to pudding chia z dodatkami. Mogłabym go jeść codziennie. Przygotowuje go na wiele różnych sposobów, dodając do płynu w którym pęcznieją ziarna różnorakie dodatki. Takimi dodatkami mogą być blendowane owoce, kakao, czy tarta gorzka czekolada, które dodaję do mleka. Innym pomysłem są soki owocowe, które również z sukcesem oddają smak do puddingu. Zaletą tych ziaren jest to, że przejmują smak płynu w którym są moczone, dzięki czemu mamy nieograniczone możliwości tworzenia smaku puddingu.

Ten przepis jest wersją najprostszą. Połączyłam ziarna z mlekiem kokosowo-ryżowym, odstawiłam na noc, a rano dodałam tylko owoce. Domownikom, którzy zostają w domu przygotowałam deser w szklaneczkach, a dla nas na wynos w plastikowych pojemnikach. Po takim drugim śniadaniu od razu lepiej się pracuje.

Składniki (na około 5 porcji):

  • 500 ml mleka kokosowo-ryżowego
  • 100 ml nasion chia
  • 1 mango
  • 3 owoce kiwi
  • 5 łyżek syropu klonowego
  • 5 łyżek płatków migdałowych
  • kilka gałązek mięty

Sposób przygotowania:

Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia i wlewamy mleko. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie przekładamy pudding do docelowych naczyń. Owoce obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, a następnie mieszamy i rozdzielamy do poszczególnych naczyń mniej więcej po równo. Tak przygotowany pudding polewamy syropem klonowym, ale można również polać innym słodzikiem, typu miód, czy syrop z agawy. Myjemy listki mięty, siekamy je drobno. Posypujemy pudding po wierzchu płatkami migdałowymi oraz siekaną miętą.  Smacznego!!!

 

 

Rozgrzewająca zupa z czerwoną soczewicą na zimowe dni

Uwielbiam zupy, kremowe, klarowne, na bazie rosołu, czy zupełnie warzywne, nie ma to dla mnie znaczenia. Mogłabym je jeść prawie na okrągło, śniadanie, obiad, kolacja, nie ważne. Zimą ciepłe, latem chłodniki, zupy to jest to co „tygryski lubią najbardziej”. W zasadzie wszyscy u mnie w domu lubią zupy. Córki zdecydowanie, modne obecnie, wszelkiej maści zupy-kremy, mąż zdecydowanie tradycyjne, polskie żurki, kapuśniaki, ogórkowe, najchętniej z wkładką mięsną…  Ja osobiście, lubię wszystkie, choć zupy z wkładką cenię sobie za fakt, że są to u nas najczęściej tzw. obiady jednogarnkowe. Taka, np. ogórkowa na żeberkach, czy kapuśniak z mięskiem i kiełbaską, wystarczą nam za cały obiad 🙂 i nie myślę już wówczas o drugim daniu obiadowym.

Dzisiejsza zupa, to gęsta, lekko kremowa zupa z soczewicą, pomidorami z puszki oraz ziemniakami i marchewką, doprawiona egzotycznymi przyprawami idealnie sprawdza się w takie dni jak dziś. Delikatnie rozgrzewa, szybko się przygotowuje i może być na dwa dni 🙂 Polecam serdecznie spróbować, bo naprawdę warto.

Zupa z soczewicą i pomidorami

Składniki (około 8 porcji):

  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżka liści kafiru
  • 1/2 łyżeczki ziaren kolendry
  • 1/2 łyżeczki kuminu rzymskiego
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 5 ziemniaków
  • 3 marchewki
  • 1/2 szklanki soczewicy czerwonej
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych
  • 1/2 l wody lub bulionu jarzynowego
  • 1 opakowanie mleczka kokosowego 400 g
  • 1 limonka
  • pęczek kolendry

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obieramy i siekamy w drobno, ziemniaki i marchew obieramy i kroimy w kostkę. W dużym garnku o grubym dnie rozpuszczamy olej kokosowy, na rozgrzany olej wrzucamy cebulę, a po około dwóch minutach dorzucamy czosnek oraz liście kafiru (ja mam takie siekane, ale myślę, że 3-4 liście w całości również dadzą ten sam efekt), ziarna kolendry i kumin rzymski. Wszystko przesmażamy chwilę, aż cebula i czosnek się zeszklą dokładnie. Wówczas dodajemy ziemniaki i marchewkę, a następnie smażymy jeszcze jakieś 5 minut, dodajemy soczewicę, mieszamy,a następnie dodajemy pomidory z puszki i wlewamy wodę, lub bulion. Zagotowujemy, a następnie skręcamy gaz, przykrywamy garnek i gotujemy około 30 minut, co jakiś czas mieszając. Po tym czasie sprawdzamy, czy ziemniaki i marchew są miękkie, soczewica po tym czasie będzie „rozgotowana” dzięki czemu ładnie nam zagęści zupę. Gdy okaże się, że warzywa nie są miekkie, choć jest to raczej mało prawdopodobne, należy ją jeszcze chwilę pogotować. Jeżeli ziemniaki i marchew są miękkie, to możemy zupę lekko zblendować, ja nie robię tego dokładnie tak, aby uzyskać zupę-krem, a jedynie kilka razy, aby zupa miała lekko kremową konsystencję, ale zawierała również większe kawałki warzyw. Wlewamy mleczko kokosowe, mieszamy, dodajemy sok wyciśnięty z limonki oraz siekaną kolendrę, ponownie mieszamy i zupa gotowa. Smacznego!!!

 

 

 

Sałatka do lunchbox-a z komosą ryżową

Dawno mnie tu nie było, bo wszystkie, złe i dobre, moce świata, postanowiły rzucać mi kłody pod nogi. Najpierw były małe zimowe wakacje na Sycylii, z których przywiozłam mnóstwo nowych pomysłów i inspiracji, a później niezaplanowana, i wciąż nierozwiązana, awaria komputera. Ale na szczęście, po dwóch tygodniach, z ogromną ilością nowych zdjęć i przepisów, wracam z powrotem 🙂 W trakcie mojej nieobecności pojawiło się sporo próśb o dania specjalne. Wobec tego postaram się aby w najbliższym czasie znalazły się tutaj potrawy dietetyczne i tzw. fit, dla moich odchudzających się koleżanek, oraz dnia obiadowe bezmięsne, dla siostry mojego męża, która postanowiła raz w tygodniu stać się wegetarianką. Mam nadzieję, że uda mi się dziewczyny sprostać waszym oczekiwaniom 🙂

A dziś na dobry początek, na fali ostatniej mody, sałatka do lunchboxa. U mnie, z uwagi na to, że pracujemy razem z mężem, zestawy do lanchboxów królują od dłuższego czasu. Jesteśmy w biurze prawie cały dzień, więc prawie zawsze wieczorem przygotowuje coś na kolejny dzień. Staram się, aby była to potrawa, którą z łatwością można odgrzać w mikrofalówce, bez zbyt dużych strat na smaku, bądź taka, którą można zjeść na zimno, bez podgrzewania… W tej grupie dań królują oczywiście wszelkiej maści sałatki, a wśród nich, moje ulubione, z różnorakimi kaszami. Dziś sałatka z komosą ryżową, zwaną również quinoa, grillowanym kurczakiem, suszonymi pomidorami, szparagami oraz granatem. Sałatka jest bardzo smaczna. Połączenie kwaskowatości granatu z delikatnością komosy i kurczaka, oraz delikatności szparagów, dla mnie boskie 🙂 Mam nadzieję, że wam również zasmakuje.

Sałatka z komosą ryżową, kurczakiem i szparagami

Składniki:

  • 1/2 szklanki komosy ryżowej
  • 1/2 szklanki suszonych pomidorów
  • 1 pęczek szparagów zielonych
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 1/2 granata
  • 5 łyżek oleju lnianego
  • 2 łyżki octu winnego czerwonego
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka musztardy Dijon
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Komosę ryżową gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, czyli w proporcji 2 porcje wody na 1 porcję kaszy. Czas gotowania to najczęściej 15 minut. Ugotowaną kaszę przekładamy do miski i studzimy. W międzyczasie myjemy kurczaka, oczyszczamy z błonek, kroimy na cieńsze plastry. Solimy i pieprzymy z dwóch stron. Nagrzewamy patelnię grillową, a następnie na nagrzanej patelni opiekamy kurczaka z dwóch stron około 5-7 minut z każdej strony, do czasu aż pojawią się charakterystyczne grillowe pasy, a mięso w środku będzie upieczone. Upieczonego kurczaka kroimy w drobną kostkę i dodajemy do komosy. Szparagi myjemy, odrywamy zdrewniałe końce, a następnie gotujemy w osolonej wodzie około 5 minut. Ja wrzucam szparagi na wrzącą wodę i po 3 minutach sprawdzam, czy są wystarczająco miękkie, jeśli nie wydłużam czas gotowania o kolejne 2 minuty. Ugotowane szparagi kroimy na krótkie 1-2 cm kawałki, zostawiając dłuższą końcówkę z główką i dodajemy do miski z kaszą i kurczakiem. Pomidory suszone kroimy w cienkie paski, szczypiorek siekamy, granat obieramy i wszystko wrzucamy do miski, a następnie mieszamy. Do kubeczka wlewamy olej, ocet, miód i musztardę, mieszamy dokładnie i wlewamy do miski z sałatką. Dodajemy odrobinę soli i pieprzu do smaku, mieszamy i gotowe 🙂 Sałatka smakuje równie dobrze, jeśli nie lepiej drugiego dnia, kiedy wszystkie smaki dokładnie się przegryzą.

Smacznego!!!

 

Kokosowa jaglanka z musem i owocami

Pyszne śniadanie to zawsze dobry pomysł na idealny początek dnia. U nas w domu jemy na zmianę śniadania białkowo-tłuszczowe lub śniadania węglowodanowe. Jaglanka jest jednym z takich pysznych przykładów na zdrowe i pożywne śniadanie węglowodanowe.

Kasza jaglana to jedna z najzdrowszych kasz. Ponadto według medycyny chińskiej, kasza jaglana ma właściwości ocieplające tak potrzebne w obecnej aurze pogodowej. Dodatkowo zawiera mnóstwo witamin, ma właściwości odkwaszające organizm. Gdy dodamy do niej jeszcze pyszne, pełne witamin owoce otrzymamy idealny posiłek.

Ja swoją kaszę gotuję w mleku kokosowo-ryżowym. Świetnie smakuje również z mlekiem kokosowym, migdałowym, czy innym mlekiem roślinnym. Jeżeli jednak nie unikacie mleka krowiego można ją ugotować w tradycyjny sposób na mleku. Proporcje jakie używam to 1:3, czyli na jedną porcję kaszy daję trzy porcje płynu, a następnie gotuję ją 25 minut pod przykryciem na małym ogniu. Dzięki takiej proporcji i długości gotowania, kasza ma idealną dla mnie konsystencję. Smacznego!!!

Kokosowa jaglanka z musem z nektarynki i owocami

Składniki (na dwie porcje):

  • 1/3 szklanki kaszy jaglanej
  • 1 szklanka mleka
  • 1 łyżka wiórków kokosowych
  • 1 nektarynka
  • 1/2 pomarańczy
  • garść borówek
  • 4-5 truskawek
  • garść malin
  • kilka liści mięty

Sposób przygotowania:

Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą, wsypujemy do garnka, wlewamy mleko i dodajemy wiórki kokosowe. Stawiamy na kuchni, zagotowujemy, skręcamy mocno gaz i gotujemy pod przykryciem 25 minut, mieszając co jakiś czas. TIP: gdy zauważysz że płynu jest za mało można odrobinę dodać. W międzyczasie myjemy nektarynkę, kroimy ją na małe kawałki i wkładamy do blendera. Dodajemy sok wyciśnięty z 1/4 pomarańczy, oraz drugą ćwiartkę pokrojoną na małe kawałki. Blendujemy wszytko razem.

Ugotowaną kaszę wykładamy na miseczki, polewamy musem owocowym i posypujemy po wierzchu owocami i miętą.

Smacznego!!!

Moja ulubiona sałatka do lunchboxa

Prawie codziennie zabieram ze sobą coś do zjedzenia w pracy. Najczęściej jest to obiad do podgrzania, ale jeśli uda mi się wygospodarować dodatkowy czas, aby przygotować coś oprócz obiadu, to są to najczęściej jakieś sałatki. Tak naprawdę to uwielbiam chyba wszystkie sałatki. Te klasyczne, powiedzmy „staromodne” z majonezem i warzywami, jak również te na bazie różnorakich sałat i ziół, które zawsze smakują mi latem i słońcem. Ostatnio jednak, zakochałam się wręcz w sałatkach z dodatkiem różnorakich kasz. Używam do sałatek kaszy jaglanej, gryczanej, pęczak, bulgur, a nawet ryżu. Gdy do takiej sałatki doda się jeszcze kawałek jakiegoś zdrowego mięska, to mamy zdrowy, pełnowartościowy posiłek, idealny na zabiegany dzień. Dodatkową zaletą takiej sałatki jest to, że gdy poleży trochę w lodówce to smaki idealnie się przechodzą i smakuje jeszcze lepiej, niż zaraz po przygotowaniu.

Sałatka, o której piszę dziś to połączenie grillowanego indyka, kaszy bulgur oraz warzyw. Do tego tylko jeden z najprostszych dresingów i idealne drugie śniadanie, lub lunch do pracy gotowy. Smacznego!

Sałatka z kaszą bulgur, indykiem i warzywami

Składniki:

  • 250 g piersi z indyka
  • 1 cukinia
  • 2 łyżki oliwy z oliwek do grillowania indyka i warzyw
  • 1 czerwona papryka
  • 1 puszka kukurydzy 400g
  • 1 duży por
  • ok. 200 g czarnych oliwek
  • 1 pęczek grubego szczypiorku
  • 4 gałązki selera naciowego
  • 1/2 szklanki kaszy bulgur (suchej, przed ugotowaniem)
  • 5 łyżek oleju lnianego
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1-2 łyżki syropu klonowego
  • 2 małe lub 1 duży ząbek czosnku
  • 1 gałązka rozmarynu
  • sól
  • pieprz

Sposób przygotowania:

Kaszę bulgur płuczemy, i gotujemy w wodzie zgodnie z przepisem na opakowaniu. Po ugotowaniu odcedzamy i odstawiamy do czasu, aż będziemy dodawać ją do sałatki. Indyka myjemy, oczyszczamy z błonek i kroimy na plastry grubości 0,7-1 cm. Pokrojonego indyka solimy i pieprzymy z obu stron.  Rozgrzewamy patelnię grillową, smarujemy ją delikatnie oliwą z oliwek. Na rozgrzaną patelnię wkładamy pokrojonego i doprawionego indyka i smażymy około 5 minut z każdej strony. Ostatecznie indyk powinien mieć charakterystyczne paski od patelni grillowej i być upieczony w środku. Jeżeli nie jesteśmy pewni, czy jest już dobry, można zdjąć go z patelni i przekroić na pół, aby sprawdzić czy jest już dobry. Gdyby się okazało, że jeszcze jest różowy w środku można go jeszcze wrzucić na patelnię na 2-3 minuty. W międzyczasie kroimy cukinię na plasterki grubości 0,3-0,5 cm. Gdy zdejmiemy z patelni indyka układamy cukinię i również grillujemy około 5 minut z każdej strony. Ugrilowaną cukinie i indyka kroimy na mniejsze kawałki. Indyka można pokroić w poprzek pasków od patelni, wówczas ładniej wygląda. Cukinię kroimy w ćwiartki. Pozostałe warzywa drobno kroimy, por i seler naciowy w plasterki, szczypiorek siekamy, paprykę kroimy w kostkę. Wrzucamy do miski indyka, pora, seler naciowy, szczypiorek, paprykę, odsączoną z wody kukurydzę, oliwki, grillowaną cukinię i kasze bulgur. Wszystko mieszamy.

Do blendera wlewamy olej lniany, ocet, syrop klonowy. Dodajemy musztardę, obrany i pokrojony w plasterki czosnek oraz listki z gałązki rozmarynu. Wszystko blendujemy, aż uzyskamy konsystencje jednolitej emulsji. Wlewamy tak przygotowany dresing do naszych warzyw z kasza i indykiem, doprawiamy solą i pieprzem, a następnie dokładnie mieszamy. Sałatka jest gotowa, można ją zjeść natychmiast, lub zaczekać aż się lekko przegryzie.

Smacznego!!!

 

Łosoś pieczony z salsą z mango i awokado

Wiele czasu upłynęło zanim moja młodsza córka zaczęła jeść ryby w wersji oficjalnej. Niestety, jak większość dzieci, nie chciała jeść żadnych ryb, chyba że paluszki, takie jak w przedszkolu, czy później w szkole… No cóż, na hasło „paluszki rybne” mam lekkie dreszcze. Osobiście nie lubię żadnych gotowców, ale zmielone ryby, uformowane w patyki, otoczone niewiadomego pochodzenia bułką tartą, zawsze były dla mnie zniechęcające. Przemycałam więc ryby w najróżniejszych postaciach: pulpeciki w sosie, curry z rybą, różne gulasze i klasyczne panierowane „kotlety”. Najczęściej się udawało. W końcu któregoś dnia na prośbę starszej córki, która dla odmiany, ryby pochłania w ilościach trudnych do wyobrażenia, zrobiłam najprostszego w świecie pieczonego łososia. Do tego salsa z mango i awokado oraz frytki z batatów. I to był strzał w dziesiątkę. Zwykle przygotowuje obiad na dwa dni, tak też było i tym razem. Niestety, albo stety, na drugi dzień nic nie zostało. Julia zachwycona zapachem i salsą z mango postanowiła łososia spróbować i w efekcie spałaszowała prawie wszystko. Od tamtej chwili łosoś przygotowany ten sposób pojawia się u nas regularnie. Czasem z frytkami, czasem z ryżem, ale niezmiennie, wg Julii jest przepyszny :-).

Dodatkową jego zaletą jest to, iż można go bardzo szybko przygotować. Piecze się 25 minut, a w czasie pieczenia, gotujemy ryż i przygotowujemy salsę. Krótko mówiąc, mamy smaczny, zdrowy obiad w troszkę więcej niż 30 minut. Zapraszam więc do przepisu… Smacznego!

Pieczony łosoś z salsą z mango i awokado

Składniki (u mnie dla 4 osób):

  • 600 g  filetu z surowego łososia
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżka sosu teriyaki
  • 3 łyżka syropu klonowego
  • sól i pieprz czarny
  • 1 cytryna
  • 1 dojrzałe mango
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1 papryczka chilli
  • 1 pęczek natki pietruszki lub kolędry
  • 2 torebki ryżu jaśminowego po 100 g

Przygotowanie:

Nastawiamy piekarnik na 180 stopni, góra-dół, bez termoobiegu. Myjemy łososia, osuszamy go ręcznikiem papierowym i kroimy na porcje. Bierzemy naczynie żaroodporne, w którym zmieścimy wszystkie kawałki łososia i smarujemy jego dno oliwą z oliwek. Układamy kawałki łososia, skórą do dołu, w naczyniu. Proces doprawiania łososia ja zaczynam zawsze od składników mokrych, czyli rozsmarowuję  na powierzchni sos teriyaki, później lekko skrapiam 1 łyżką syropu klonowego (reszta syropu jest do salsy), a następnie wyciskam na łososia sok z 1/2 cytryny. Kończę doprawianie posypując łososia solą i pieprzem, według uznania. Tak przygotowanego łososia wkładam do nagrzanego piekarnika na 25 minut.

Gdy łosoś wyląduje w piekarniku, wstawiam wodę i gotuję ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie kroję drobno mango, awokado oraz chilli. Wsypuję wszystko do miski i doprawiam 2 łyżkami syropu klonowego, oraz sokiem z drugiej połówki cytryny. Dodaję sól i pieprz, ale w miarę oszczędnie, siekam drobno natkę, dodaję ją do sałatki, mieszam i gotowe. Gdy łosoś już się upiecze, a ryż ugotuje, wykładam wszystko na talerze i smacznego!!!

Szakszuka, czyli mój pomysł na udany i pyszny poranek

Szakszuka to danie, które swe korzenie ma w kuchniach wielu narodów, takich jak Tunezyjczycy, czy Egipcjanie. Ja sama nie pamiętam, gdzie po raz pierwszy spotkałam się z tym daniem, ale jest to jeden z moich ulubionych smaków poranka. U nas w domu najczęściej przygotowujemy bazę szakszuki, czyli pomidory z warzywami dzień wcześniej, a rano tylko podgrzewam na patelni i wbijam jajka. Najczęściej przygotowuje większą porcje bazy, po to aby starczyło na dwa śniadania. Taką świeżą bazę przechowuje w lodówce maksymalnie kilka dni. Dzięki przygotowaniu bazy wcześniej, ugotowanie tego pysznego śniadania zajmuje, naprawdę, tylko kilka minut.

Szakszuka

Składniki, na porcję dla 3 osób po 2 jajka:

  • 6 jajek
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • po 1/2 papryki czerwonej, żółtej i zielonej
  • 1/2 małej cukinii
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • 1/2 papryczki chilli
  • 1 łyżeczka kuminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • sól
  • pieprz
  • papryka słodka
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych w puszcze
  • oliwa z oliwek do smażenia

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. Paprykę i szczypiorek umyć i posiekać drobniutko. Pozostałe warzywa również umyć i pokroić w kostkę,  Na patelni podgrzać delikatnie oliwę z oliwek, dodać kumin i kurkumę i chwilę podsmażyć. Dodać cebulkę, smażyć około 2 minut, aż się lekko zeszkli, zamieszać, a następnie dodać czosnek i po chwili seler naciowy oraz chilli. Mieszać od czasu do czasu i dusić wszystko na patelni około 5 minut. W kolejnym etapie dodać paprykę, po 3-4 minutach cukinię, a następnie po kolejnych 5 minutach dodać puszkę z krojonymi pomidorami oraz cukier. Przykryć przykrywką i dusić pod przykryciem około 10 minut, aż warzywa zmiękną. Zdjąć przykrywkę, dodać do smaku sól i pieprz. Zrobić wgłębienie delikatnie w sosie i wbijać tam kolejno jajka. Jedno wgłębienie, jedno jajko. Posolić i popieprzyć jajka, posypać po wierzchu szczypiorkiem i przykryć przykrywką na kolejne co najmniej 4 minuty. Czas duszenia jajek zależy od tego jak bardzo ścięte jajka się lubi. TIP: My lubimy rozlewające się żółtka, więc zwykle 4 minuty wystarczają, ale jak ktoś lubi dobrze ścięte trzeba dusić nieco dłużej. Po uduszeniu zdejmujemy patelnię z ognia, przekładamy jajka na talerz i smacznego 🙂