Caprese po mojemu

Caprese to jedno z najbardziej popularnych dań kuchni włoskiej, jakie pojawiają się na naszych stołach. Oryginalnie pochodzi z włoskiej Kampanii i ma przypominać włoską flagę. We Włoszech najczęściej podają to danie jako przystawkę, przed daniem głównym. U mnie w domu jest to jednak danie bardzo wielozadaniowe. Jemy je na śniadanie, jako przystawka, czy sałatka na imprezach. Zawsze się sprawdza. Dodatkowo jest to danie dziecinnie proste, nie da się tu nic kompletnie zepsuć. Wystarczy dobra mozzarella, smaczne pomidory (ja zawsze wybieram malinowe), bazylia, oliwa z oliwek, sos balsamiczny i pesto… Te kilka składników, a efekt jest MEGA smaczny. My uwielbiamy wszyscy po kolei od najmłodszego, do najstarszego…

Caprese

Składniki:

  • 1 duża kulka świeżej mozzarelli w zalewie
  • 1 podobnej wielkości pomidor
  • garść świeżej ruccoli
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka pesto bazyliowego
  • 1 łyżka sosu balsamicznego
  • kilka gałązek bazylii

Sposób wykonania:

Pomidory pokroić w plastry, mozzarellę wyjąć z zalewy i pokroić w plastry o podobnej grubości jak pomidory. Na spód talerza położyć ruccolę, następnie układać na przemian plaster pomidora i plaster mozzarelli. W miseczce lub kubeczku wymieszać oliwę z oliwek, cytrynę i pesto. Sosem polać po wierzchu. Następnie polać po wierzchu sosem balsamicznym i posypać listkami bazylii i to tyle, gotowe. Prawda, że dziecinnie łatwe. Smacznego!!!

Sałatka z jajkiem w koszulce i sosem holenderskim

Sałatka z jajkiem w koszulce pojawiła się już tu kiedyś w wersji z wędzonym łososiem. Dziś kolejna odmiana tego pysznego dania. U mnie najczęściej jest to sałatka śniadaniowa. W czasie gdy gotuję wodę na jajka, a potem same jajka przygotowuje pozostałe składniki i po przysłowiowej chwili, mam pyszne śniadanko.

Dodatkowo teraz w przededniu świat wielkanocnych, podczas których dania z jajkami, są elementem obowiązkowym, może być dobrym pomysłem na dodatkową potrawę na stole świątecznym. Do tej sałatki wykorzystałam jeden z moich ulubionych sosów, a mianowicie sos holenderski. Nie jest to najprostszy sos do samodzielnego zrobienia, ale kilka trików powoduje, że mnie zawsze się udaje. Po pierwsze, ważne jest, aby żółtka użyte do sosu były w temperaturze pokojowej, po drugie, masło rozpuszczam w mikrofalówce i dodaję do ubitych żółtek stopniowo, dokładnie mieszając. Ważne jest też, aby ubijać wszystko na parze, czyli miska, bądź garnek ustawiony na większym garnku, ale woda w dolnym garnku nie może dotykać dna górnego garnka, bądź miski.

Sałatka z jajkiem w koszulce, szynką parmeńską, szparagami i sosem holenderskim

Składniki:

Na sos holenderski:

  • 2 żółtka
  • 70 g masła
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • sól, pieprz do smaku
  • 1/2 łyżeczki syropu z agawy

Na sałatkę:

  • mieszanka sałat 4-5 garści
  • pęczek szparagów zielonych
  • 1 zielony ogórek
  • 6 plasterków szynki parmeńskiej
  • pęczek szczypiorku
  • 5 jajek
  • 2 łyżki octu (do gotowania jajek)

Sposób przygotowania:

Szparagi myjemy, odrywamy zdrewniałe końce i kroimy na kawałki około 3-4 cm. Wrzucamy pokrojone szparagi go garnka z gotującą się wodą na 5 minut. Po tym czasie szparagi odcedzamy i odstawiamy. Ogórka kroimy w kostkę, lub półplasterki, szczypiorek drobno kroimy. Na talerz wykładamy sałatę, na sałacie układamy porwane kawałki szynki parmeńskiej, pokrojone ogórki i ugotowane szparagi.

W garnku zagotowujemy wodę, w której będziemy gotować jajka. Do wody dodajemy 2 łyżki octu. Gdy woda zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką, aby zrobić „wir” i w środek wbijamy jajko. Jajko gotujemy 3 minuty, po tym czasie wyjmujemy z garnka za pomocą łyżki cedzakowej, usuwamy ewentualne „burzyny” i powtarzamy czynność z kolejnymi jajkami.

W międzyczasie przygotowujemy sos holenderski. Masło topimy w mikrofalówce. Ustawiamy garnek z wodą na gazie, do miski lub drugiego garnka wbijamy żółtka, dodajemy sok z cytryny, sól i syrop z agawy, lekko mieszamy i stawiamy na garnku z wodą. Żółtka ubijamy, aż będą bardzo puszyste, wówczas zaczynamy stopniowo dodawać masło. Ja zwykle dodaje w trzech porcjach, dodając kolejna w chwili, gdy poprzednia jest już bardzo dobrze ubita. Gdy już dodamy całe masło, ubijamy jeszcze przez chwilę, doprawiamy ewentualnie jeszcze solą, jeżeli uznamy, że jest za mało słone, dodajemy również pieprz do smaku.

Ugotowane jajka kładziemy na sałacie z warzywami, posypujemy pokrojonym szczypiorkiem i polewamy przygotowanym sosem.

Smacznego!!!

 

Orzechowo-kakaowe kulki „mocy”

Naszło mnie wczoraj wieczorem na coś słodkiego. Czasem tak mam, nic na to nie poradzę, a ponieważ czasu nie było za dużo padło na kulki z bakalii. Czytałam kiedyś na różnych stronach o wielu wersjach tych smakołyków. Jedni robią z samych daktyli, inni z dodatkami innych bakalii. Ja testowałam już przeróżne wersje, dodawałam przeróżne składniki, między innymi młody jęczmień, który sprawdził się fantastycznie. Po wielu próbach opracowałam kilka wersji tych fit pyszności. Mam swoją ulubioną wersję kokosową, orzechowo-kakaową, czy lekko kwaskową z żurawiną. Wczoraj padło na wersję orzechowo-kakaową.

Zrobiłam ją z czterech rodzajów bakalii, śliwek, moreli, fig i daktyli, dodając do tego mielone orzechy laskowe i kakao. To połączenie daje nam lekko wytrawny smak, dzięki czemu kulki nie są tak przeraźliwie słodkie, jak w przypadku łączenia samych owoców i kokosa, czy mąki z orzechów. Mnie ten smak zdecydowanie odpowiada, dodatkowo gorzkie kakao to bogate źródło wielu składników. Takie kulki to idealna przekąska do kawy, czy przed treningiem, jako zastrzyk energii z węglowodanów. Dla mnie osobiście to idealny słodycz „bez wyrzutów sumienia” zwłaszcza w perspektywie zbliżającego się sezonu bikini :-). Prawda jednak jest taka, że nawet zdrowe słodycze zjadane w nadmiarze są tuczące, więc przygotowana porcja powinna mi starczyć na kilka dni 🙂 zobaczymy jak wyjdzie. Spróbujcie i Wy, smacznego!!!

Orzechowo-kakaowe kulki mocy

Składniki:

  • 100 g daktyli suszonych
  • 100 g fig suszonych
  • 100 g  moreli suszonych
  • 100 g śliwek suszonych
  • 100 g masła orzechowego (ja użyłam z nerkowców)
  • 150 g mielonych orzechów laskowych (100 g do masy i 50 g na obtoczenie dookoła)
  • 40 g  kakao gorzkiego
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (można pominąć)

Sposób przygotowania:

Suszone owoce wkładamy do pojemnika i zalewamy wrzątkiem na minimum 30 minut. Po tym czasie odsączamy na sitku z wody i blendujemy malakserem z nożem w kształcie litery S. Zblendowane owoce przekładamy do miski, dodajemy masło orzechowe, 100 g mielonych orzechów oraz kakao i ekstrakt waniliowy. Mieszamy wszystko dokładnie. Jeżeli masa nie chce się dokładnie wymieszać i jest za sucha można dodać trochę wody w której moczyły się bakalie. Resztę mielonych orzechów wysypujemy na talerzyk. Z masy formujemy niewielkie kulki o średnicy około 3 cm. Każdą kulkę obtaczamy w mielonych orzechach. Kulki można zjeść od razu, ale lepiej smakują schłodzone. Ja trzymam je w lodówce do tygodnia, choć rzadko wytrzymują tyle czasu, zwykle znikają w tajemniczych okolicznościach znacznie wcześniej 🙂  Smacznego!!!

Śledzik w sosie majonezowo-jogurtowym- pozycja obowiązkowa

Tradycyjny śledzik w sosie majonezowo-jogurtowym to pozycja obowiązkowa u mnie w domu na każde święta, zarówno w Boże Narodzenie, jak i na Wielkanoc, a podczas spotkań towarzyskich często również pojawia się na stole. Myślę, że po części wynika to z faktu, że uwielbiam śledzie. I słowo „uwielbiam” jest tu jak najbardziej na miejscu. Zajadam się nimi w najróżniejszych postaciach. Ten dzisiejszy przepis na sałatkę ze śledziem jest jednym z moich ulubionych, delikatne lekko słodkie danie, z kwaskowym ogóreczkiem i cebulką, do tego sosik z jogurtem i majonezem. Dla mnie pycha.

Pamiętam taką anegdotę z naszej rodziny, gdy zaprosiliśmy do nas znajomych, którzy nie odwiedzają nas zbyt często. Był to taki „śledziowy” okres u nas w domu, jak tylko śledzie się kończyły robiliśmy nową ich wersję i zajadaliśmy się prawie codziennie. Wśród różnych potraw (na szczęście było coś jeszcze) pojawiły się, więc na stole cztery wersje sałatek śledziowych. Sałatki były oczywiście pyszne, ale niestety zaproszeni goście nie lubili śledzi… ALE WTOPA 🙂 Poza tymi sałatkami, było coś jeszcze, ale już nigdy nie przygotowałam potraw na spotkanie towarzyskie z jednej „grupy produktowej”. Ta historia sprzed paru lat dużo mnie nauczyła. Od tamtej pory zawsze staram się aby dania różniły się między sobą, po to, aby już nigdy nie było sytuacji, gdzie gość nie może spróbować połowy dań ze stołu… Dziś się z tego śmieję, ale wierzcie mi, tego wieczoru nie było mi do śmiechu.

Wracając do dzisiejszej sałatki śledziowej, dobrze jest przygotować ją dzień wcześniej, aby smaki dobrze się przegryzły, ale jak jesteśmy niecierpliwi, to po godzinie od przygotowania można już jeść. Polecam serdecznie, na najbliższe święta i nie tylko 🙂

Śledzie w sosie sosie majonezowo-jogurtowym z jabłkiem i ogórkiem kiszonym

Składniki:

  • 1 opakowanie śledzi a’la matias (u mnie to były 4 filety)
  • 1 duży lub 2 małe ogórki kiszone
  • 1 duże jabłko, najlepiej lekko kwaskowe
  • 1 duża lub 2 małe cebule
  • 125 ml jogurtu naturalnego
  • 125 ml majonezu
  • 1 łyżka cukru
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytrynu
  • sól, pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Śledzie wyjąć z opakowania, włożyć do miski i zalać zimną wodą, aby się wymoczyły na minimum 2 godziny. TIP: Ja zwykle zostawiam je na noc, a rano przygotowuje sałatkę. Wówczas mamy idealnie przegryzione danie na kolację. Śledzie wyjmujemy z wody, osuszamy ręcznikiem papierowym, kroimy w poprzek na paski o szerokości około 1-2 cm. Wkładamy do pojemnika w którym będziemy wszystko mieszać. Jabłko obieramy ze skórki, następnie ogórki kiszone i jabłko kroimy w drobną (około 0,5 cm kostkę), cebulę siekamy również w drobną kostkę, przekładamy do śledzi. Do naczynia wkładamy majonez i jogurt, dodajemy cukier i sok z cytryny, mieszamy i dodajemy sól i pieprz do smaku. Tak przygotowany sos dodajemy do pokrojonych śledzi, oraz dodatków i dokładnie mieszamy. Odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny. Smacznego!!!

 

Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami

Ostatnio upiekłam ogromną ilość batatów. Miało być jako przekąska, a z ilością tak przesadziłam, że było i na przekąskę i do łososia na obiad i na sam koniec jeszcze zostało 🙂 Nie lubię, jak się jedzenie marnuje, więc musiałam coś wymyślić. No i z tego wymyślania wyszły muffiny. Smakują znakomicie, są wilgotne, cynamonowe z dodatkowym bonusem w postaci malin. Zdrowo i smacznie, nic tylko jeść, nawet bez wyrzutów sumienia…

Bataty do tego przepisu piekłam 45 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni. Wcześniej pokroiłam je na kształt grubych frytek, gdyż miały być przekąską, ale pokrojone na ćwiartki, talarki, czy po prostu w kostkę, też będzie dobrze. Pokrojone bataty ułożyłam na papierze do pieczenia, spryskałam oliwą z oliwek w atomizerze i posypałam solą i cynamonem. Tak przyrządzone smakują idealnie zarówno jako przekąska na drugie śniadanie, jak i dodatek do mięs przygotowywanych na „słodko”, jak np. ten łosoś  http://www.cookandme.com.pl/dania-glowne/losos-pieczony-z-salsa-z-mango-i-awokado/.

Wracając do przepisu na muffiny, nie są może zbyt urodziwe, ale smak rekompensuje wszystko. No i ten brak wyrzutów sumienia, dla mnie bomba, a lato za pasem… Smacznego!!!

Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami

Składniki (u mnie wyszło 16 sztuk):

  • 400 g  pieczonych batatów (waga po upieczeniu)
  • 2 jajka
  • 100 g czekolady gorzkiej 90%
  • 125 ml oleju kokosowego
  • 100 g  cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 100 g  mąki kokosowej
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • maliny, ja użyłam mrożone, ale świeże również się sprawdzą (po kilka sztuk do papilotki)
  • wiórki kokosowe do posypania po wierzchu

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę na muffiny wypełniamy papilotkami. W malakserze rozdrabniamy bataty, dodajemy jajka. Zblendowane z jajkami bataty przekładamy do miksera. Czekoladę łamiemy na kawałki i topimy w mikrofalówce, lub kąpieli wodnej. Stopioną czekoladę dodajemy do masy z batatów, następnie rozpuszczamy olej kokosowy i 125 ml oleju kokosowego wlewamy do masy. Wszystko mieszamy mikserem. Następnie dodajemy cukier trzcinowy, cynamon, mąkę kokosową i sodę. Mieszamy wszystko do uzyskania gładkiej masy. Masa jest dość gęsta. Przekładamy po 1 dużej łyżce do papilotki, na wierzch wciskamy po 3-4 maliny. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po wyjęciu posypujemy po wierzchu wiórkami kokosowymi.

Smacznego!!!

 

Krewetki na inny „hiszpański” sposób

Krewetki w wersji klasycznej już się u mnie ma blogu pojawiły http://www.cookandme.com.pl/przekaski/najprostsze-krewetki. Tak jak wówczas pisałam, pojawiają się one u mnie w domu różnych wersjach. Dziś przedstawiam Wam wersję, zapożyczoną z mojej ulubionej gdyńskiej tapasowni „TAPAS Barcelona”. Trafiliśmy tam zupełnie przypadkiem w zeszłym roku w marcu. Kucharz uraczył nas mega specjałami, z których jeden zapadł nam wyjątkowo w pamięć, a mianowicie krewetki z kiełbaską chorizo. Odtwarzaliśmy to danie wielokrotnie w domu i uważam, że smakuje wybornie. Myśleliśmy, że takie połączenie, to klasyk kuchni hiszpańskiej, no bo wiadomo, krewetki = Hiszpania, chorizo =  Hiszpania 🙂 z błędu wyprowadził nas latem kucharz w naszym ulubionym barze w Maladze. Połączenie krewetek z chorizo, było dla nich wyjątkowo zaskakujące, ale na naszą prośbę, kucharz je nam przygotował :-). Były pyszne… wręcz niezapomniane… Życzę wiec smacznego i serdecznie polecam.

Krewetki z kiełbaską chorizo

Składniki:

  • 1 opakowanie 450 g krewetek (u mnie były to krewetki argentyńskie z Lidla)
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli
  • 100 g kiełbaski chorizo
  • 150 ml białego wina
  • 100 g masła klarowanego
  • pęczek natki pietruszki
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1 łyżeczka papryki wędzonej w proszku
  • sól i pieprz do smaku
  • bagietka do podania

Sposób przygotowania:

Krewetki myjemy, obieramy i czyścimy. Kroimy czosnek na drobne plasterki, papryczkę chilli na drobną kostkę, kiełbaskę w plasterki. Natkę pietruszki siekamy drobno. Na patelni rozpuszczamy trochę więcej niż połowę masła klarowanego. Na rozpuszczone masło wrzucamy czosnek i papryczkę chilli,  chwilę smażymy. Dodajemy do masła z czosnkiem i papryką, kiełbaskę chorizo, a następnie dosypujemy paprykę wędzoną w proszku. Smażymy chwilę, aż kiełbaski się lekko wytopią. Dorzucamy do patelni krewetki, układając je płasko na patelni, a następnie smażymy około 3-5 minut, po tym czasie przewracamy na druga stronę i smażymy kolejne 3-5 minut. Podkręcamy ogień na maksymalną moc i wlewamy wino, chwilę gotujemy, aby trochę odparowało, skręcamy ogień, dodajemy resztę masła klarowanego, sok z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze dosłownie chwilę, posypujemy natką pietruszki i gotowe ????

Łosoś wędzony i jajko w koszulce, moje połączenie idealne

Uwielbiam poranki, kiedy mam chwilę więcej i mogę przygotować coś niecodziennego. Zwykle, gdy pędzimy rano do szkoły to na śniadanie królują jaglanka, owsianka, albo jajecznica. Gdy nie jedziemy na 8, tylko później, albo w weekendy, jest więcej czasu, więc można zaszaleć. Wówczas powstają u nas różne śniadaniowe cuda, naleśniki, placki, racuchy, sałatki, tarteletki, czy muffiny 🙂 Śniadanie jemy leniwie, popijamy wodą z miętą i cytryną, taki poranny rozruch to prawdziwy relaks, który daje kopa na cały dzień.

Postanowiłam wiec podzielić się z Wami  jednym takim śniadaniowym przepisem, którego głównymi składnikami są jajko w koszulce i wędzony łosoś. Ja osobiście, bardzo lubię to połączenie. Nawet solo, bez żadnych dodatków smakuje wyśmienicie, a połączeniu z warzywami w sałatce jest równie dobre, jeśli nie lepsze, a dodatkowo porcja zdrowych warzyw w pakiecie. Co Wy na to? Proponuje wypróbować…

Smacznego!!!

Sałatka z wędzonym łososiem i jajkiem w koszulce

Składniki (na 2 porcje):

  • 2-3 garści miksu różnych sałat (ja kupuje różne rodzaje i mieszam w dowolnych proporcjach, ale sprawdzi się również sam szpinak, rukola, czy roszpunka, czy każdy inny, tzw. gotowiec)
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 100 g wędzonego łososia
  • 4 łyżki kukurydzy z puszki
  • 2 łyżki kaparów
  • 4 jajka
  • pęczek szczypiorku drobnego
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
  • sól i pieprz
  • 50 ml octu spirytusowego

Sposób przygotowania:

Do garnka wlewamy wodę, dodajemy ocet spirytusowy i gotujemy. Jajko wbijamy do małej miseczki. Gdy woda w garnku zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką aby wywołać, tzw. wir, w środek wiru wrzucamy jajko. Zmniejszamy ogień i gotujemy jajko 2,5-3 minut, w zależności jak bardzo płynne jajko lubicie. Po tym czasie wyjmujemy jajko z garnka łyżką cedzakową. Z kolejnymi jajkami postępujemy analogicznie.

W międzyczasie myjemy sałaty, kroimy w kostkę paprykę, łososia rozdrabniamy na mniejsze kawałki, odsączamy kukurydzę i kapary. Na spód miski, bądź talerza wykładamy sałatę, łososia, paprykę, kukurydzę. Na wierzch kładziemy ugotowane jajka, posypujemy szczypiorkiem i kaparami. Do szklanki lub miseczki wlewamy oliwę z oliwek, ocet jabłkowy, musztardę i miód. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy sosem po wierzchu sałatki ::-) smacznego!!!

 

Tarta z serem camembert i żurawiną, czyli coś z niczego :-), dla gościa niespodziewanego…

Czasem zdarza się, że wracając z pracy dowiaduje się o tym, że na kolacji będzie nas więcej niż zwykle no i dobrze gdyby pojawiło się coś ekstra. Co wtedy? Mała analiza co znajdę w lodówce i spiżarni, bo najczęściej już na zakupy nie mam czasu i trzeba coś wymyślić. Tak było i tym razem. Na szczęście ciasto francuskie, szynka parmeńska i jakieś sery zawsze są w spiżarni, a reszta była już wariacją na dalszy temat. W ten sposób powstała ta tarta, która ma dość niecodzienny smak. Połączenie kremowego sera z kwaśnym smakiem żurawiny, według mnie, bardzo ciekawie się komponuje. Tarta piecze się w piekarniku około 20-25 minut, a całe przygotowanie to około 30-40 minut, w zależności od wprawy, dzięki temu jest to danie szybkie i na pewno efektowne. Polecam wszystkim zaganianym, którzy chcą zabłysnąć…

Tarta z serem camembert i żurawiną

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 300 g  sera camembert
  • 100 g szynki długo-dojrzewającej (u mnie to była szynka parmeńska)
  • 50 g szpinaku
  • 2 żółtka
  • 125 ml śmietany 30%
  • 100 g żurawiny mrożonej
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Formę do tart wykładamy ciastem francuskim, brzegi powyżej rantu formy obcinamy. Szpinak myjemy i osuszamy, camembert kroimy na kawałki. Na ciasto wykładamy część szpinaku, połowę szynki parmeńskiej, połowę camemberta, następnie kolejna warstwa, czyli szpinak, szynka i camembert. Całość posypujemy żurawiną. W szklance mieszamy śmietanę z żółtkiem, dodajemy sól i pieprz. Wylewamy płyn na ułożone na tarcie składniki i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w piekarniku 20-25 minut. Masa musi się ściąć, a wierzch ładnie zarumienić.

Smacznego!!!

 

Pudding chia z egzotycznymi owocami

Moja idealna przekąska na drugie śniadanie to pudding chia z dodatkami. Mogłabym go jeść codziennie. Przygotowuje go na wiele różnych sposobów, dodając do płynu w którym pęcznieją ziarna różnorakie dodatki. Takimi dodatkami mogą być blendowane owoce, kakao, czy tarta gorzka czekolada, które dodaję do mleka. Innym pomysłem są soki owocowe, które również z sukcesem oddają smak do puddingu. Zaletą tych ziaren jest to, że przejmują smak płynu w którym są moczone, dzięki czemu mamy nieograniczone możliwości tworzenia smaku puddingu.

Ten przepis jest wersją najprostszą. Połączyłam ziarna z mlekiem kokosowo-ryżowym, odstawiłam na noc, a rano dodałam tylko owoce. Domownikom, którzy zostają w domu przygotowałam deser w szklaneczkach, a dla nas na wynos w plastikowych pojemnikach. Po takim drugim śniadaniu od razu lepiej się pracuje.

Składniki (na około 5 porcji):

  • 500 ml mleka kokosowo-ryżowego
  • 100 ml nasion chia
  • 1 mango
  • 3 owoce kiwi
  • 5 łyżek syropu klonowego
  • 5 łyżek płatków migdałowych
  • kilka gałązek mięty

Sposób przygotowania:

Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia i wlewamy mleko. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie przekładamy pudding do docelowych naczyń. Owoce obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, a następnie mieszamy i rozdzielamy do poszczególnych naczyń mniej więcej po równo. Tak przygotowany pudding polewamy syropem klonowym, ale można również polać innym słodzikiem, typu miód, czy syrop z agawy. Myjemy listki mięty, siekamy je drobno. Posypujemy pudding po wierzchu płatkami migdałowymi oraz siekaną miętą.  Smacznego!!!

 

 

Szyszki czyli moje wspomnienie dzieciństwa

Czasem wracając do wspomnień z dzieciństwa pojawiają mi się różne smaki, które przyrządzałam z moją ukochaną babunią. Blok czekoladowy, domowe lizaki, czy szyszki, to słodycze przypominające mi o moich beztroskich latach spędzanych głównie na przyjemnościach, w otoczeniu najbliższych. Dlatego, gdy przygotowuje spotkania dla dzieci zawsze staram się aby pojawiły się tam te dania, czy przekąski, które właśnie ten moment życia przypominają mi najbardziej…

Tym razem były to urodziny mojej młodszej córki. Ponieważ na miejsce urodzin wybraliśmy escape room, to poza tradycyjnym tortem, pojawiło się tylko kilka przekąsek, ale takich, które łatwo wziąć do ust, nie krusząc, czy brudząc dookoła. Wspomniane szyszki były właśnie jedną z takich przekąsek.

Szyszki idealnie sprawdzą się również jako słodka przekąska do kawy na stojącym przyjęciu. Z kawą ten kakaowo-czekoladowy przysmak komponuje się idealnie 🙂 Dodatkową jego zaletą jest to, że do przygotowywania można zaangażować nawet 3-4 latki, które chętnie będą lepić małe kuleczki razem z nami, a więc zapraszam do wypróbowania.

Szyszki z ryżu preparowanego

Składniki (około 60 kulek wielkości piłeczki do tenisa stołowego):

  • 200 g ryżu preparowanego (2 opakowania)
  • 500 g krówek
  • 1 opakowanie masy krówkowej kakaowej
  • kostka masła 200 g

Sposób przygotowania:

Do rondelka wkładamy masło i obrane z papierków cukierki – krówki. Stawiamy na lekkim gazie i powoli rozpuszczamy. Gdy masa jest już rozpuszczona, dodajemy masę krówkową. TIP: Jeżeli nie macie masy krówkowej kakaowej, można dodać zwykłą i dołożyć 2-3 łyżki kakao. Po dodaniu masy krówkowej mieszamy dokładnie jeszcze chwilę na gazie do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawiamy z gazu na jakieś 30 minut, aby masa lekko ostygła. W tym czasie do miski wsypujemy ryż preparowany. Wystudzoną masę wlewamy do miski z ryżem i mieszamy dokładnie. Z masy formujemy kuleczki, ich wielkość zależy od naszych upodobań, ja zwykle robię takie wielkości piłeczki tenisa stołowego. Uformowane kuleczki wkładamy do lodówki na 2-3 godziny. Smacznego!!!