Chłodnik z botwinki na gorące dni

Tegoroczna majówka zdecydowanie nas rozpieszcza, dawno nie było tak pięknej pogody. A jeśli na zewnątrz temperatury iście wakacyjne, to i na stole wakacyjne dania. U nas zawitał po raz pierwszy chłodnik z młodej botwinki. Uwielbiany u nas przez wszystkich.

Dzisiejsza wersja jest wersją ekspresową, co oznacza, że zarówno rzodkiewki, jak i ogórek zostały starte na tarce o małych oczkach, aby zaoszczędzić na czasie. Zupa zdecydowanie prezentuje się lepiej, gdy zamiast ścierania, skroimy drobno te warzywa, ale przy takiej pogodzie komu chciałoby się stać w kuchni krojąc rzodkieweczki i ogóreczki? Zdecydowanie lepiej poleżeć w słońcu na tarasie, prawda… Gdy przygotowuje chłodnik na jakieś spotkania towarzyskie, zawsze kroję, gdy jemy tylko my, domownicy, idę na tak zwaną „łatwiznę”. W smaku nic nie tracimy, a w wyglądzie mamy powiedzmy 4/5, zamiast 5/5, a czasu zaoszczędzone trochę na relaks…

Sam wywar z botwinki przygotowuje dzień wcześniej, po to aby dobrze ostygł, wówczas w okolicy obiadu dodajemy tylko jogurt i warzywa, gotujemy jajka i gotowe. Pyszne, zdrowe i chłodzące. Polecam.

Chłodnik z botwinki

Składniki (6-8 porcji):`

  • 2 pęczki botwinki
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 8-10 ziarenek pieprzu
  • 1 -1,5 łyżeczki soli
  • 4-6 łyżek cukru
  • 2-3 łyżki octu winnego białego
  • 1 opakowanie 400 g jogurtu greckiego
  • 2 ogórki
  • 2 pęczki rzodkiewek
  • 1 duży lub dwa małe pęczki szczypiorku
  • 1 duży lub dwa małe pęczki koperku
  • 6-8 jajek (ja daję 1 jako na porcję)

Sposób przygotowania:

Botwinkę myjemy dokładnie, oczyszczamy liście aby usunąć pozostałości ziemi. Małe buraczki obieramy ze skórki, i kroimy w drobną kostkę, liście i łodygi, osuszamy, upewniamy się, że są czyste i kroimy w małe kawałki. Wrzucamy wszystko do garnka, zalewamy około 1,5 L zimnej wody. Dodajemy sól, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe, cukier i ocet. Zagotowujemy, przykrywamy i gotujemy pod przykryciem około 30-45 minut. Po tym czasie zdejmujemy z kuchni, sprawdzamy, czy smak nam odpowiada, jeśli nie można dodatkowo doprawić solą, cukrem, czy octem, w zależności jakiego smaku nam brakuje, gdyż każdy woli inny rodzaj barszczu. Mnie osobiście odpowiada mocno słodko-kwaśny smak. Zostawiamy do ostygnięcia, najlepiej na noc.

Szczypiorek i koperek myjemy, osuszamy, siekamy drobno. Rzodkiewki myjemy, a następnie kroimy drobno, lub ścieramy na tarce o małych oczkach. Ogórki obieramy, kroimy drobno w kostkę lub ścieramy na tarce. W międzyczasie gotujemy jajka na twardo (około 5 minut od zagotowania wody). Do zimnego barszczu, w którym mamy już ugotowaną botwinkę,  dodajemy jogurt grecki i mieszamy dokładnie. Dodajemy rzodkiewkę, ogórki, szczypiorek i koperek, mieszamy. Odstawiamy do lodówki na minimum godzinę, aby się dobrze schłodziło.

Na talerzu układamy przekrojone na pół jajko, do tego wlewamy porcję zupki i smacznego 🙂

 

 

Śniadanie z hiszpańską inspiracją – tortilla ze szparagami i chorizo

Gdy spędzam czas w Hiszpanii, jednym z ulubionych moich dań jest tortilla. Podają ją tam na różne sposoby, najczęściej jako tak zwany tapas. Hiszpańska tortilla zdecydowanie różni się od tej znanej z kuchni meksykańskiej i bardziej przypomina włoską frittatę. Można dostać tortillę klasyczną z samymi ziemiankami, z ziemniakami i cebulą, z ziemniakami i papryką, a nawet takie na „bogato” z długą listą składników zapieczonych w sosie z jajek. Już będąc w Hiszpanii wiedziałam, że będzie to potrawa, która często będzie gościć u nas na stole.

My w domu, najczęściej jemy tortillę na śniadanie, dodając do niej  ziemniaki, które specjalnie ugotowaliśmy dzień wcześniej, lub które zostały nam z poprzedniego obiadu. Do środka, poza ziemniakami ląduje ogromna lista różnych składników, np. papryka i cukinia, szynka parmeńska i groszek cukrowy, fasolka szparagowa, brokuł i wędzony kurczak… W zasadzie lista jest długa i ogranicza ją tylko wyobraźnia. Śmieję się czasem, ze tortilla, lub można też powiedzieć z włoska, frittata to takie danie na winie, co się nawinie to wrzucamy, smażymy i gotowe…

Dzisiejsza wersja jest daniem rozpoczynającym sezon szparagowy na blogu. Jestem ogromną fanką szparagów, więc myslę że do końca sezonu pojawi się tu kilka innych dań ze szparagami również, a dziś zapraszam na tortillę ze szparagami i chorizo. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.

Tortilla ze szparagami, chorizo i kozim serem

Składniki (na 4 porcje):

  • 1 cebulka szalotka
  • 50 g kiełbaski chorizo pokrojonej w plasterki
  • 3 ugotowanie średnie ziemniaki
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 8-10 szparagów zielonych
  • 50 g rolady z sera koziego
  • masło klarowane do smażenia około 1 łyżeczka
  • sól, pieprz do smaku
  • 5 jajek

Sposób przygotowania:

Cebulkę obieramy i drobno siekamy. Szparagi myjemy, odłamujemy zdrewniałe końce i kroimy na około 1,5-2 cm kawałki. Kiełbaskę chorizo kroimy na cienkie plasterki, pomidorki koktajlowe na pół. Ziemniaki kroimy na plasterki. Nagrzewamy piekarnik na 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu. Na patelni (ważne, aby była to taka patelnia, którą można później włożyć ją do piekarnika) rozgrzewamy masło, na rozgrzane masło wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę, dodajemy chorizo i smażymy, aż się lekko wytopi. Następnie dodajemy szparagi, zmniejszamy gaz i mieszając co jakiś czas, smażymy około 5 minut. Po tym czasie dodajemy ziemniaki i krótko smażymy. Jajka wbijamy do dużego kubka, roztrzepujemy, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Roztrzepane jajka wylewamy na patelnie, nie mieszamy, posypujemy po wierzchu pokrojonymi pomidorkami koktajlowymi i wkładamy na 15-20 minut do piekarnika. Upieczoną tortillę przekładamy na talerz. Smacznego!!!

 

Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą

Pomysłów na podanie ryby w taki sposób aby moja młodsza córka zjadła z przyjemnością szukam wciąż. Dotychczasowe pomysły przechodziły z różnym skutkiem, jedne zagościły u nas na stałe, jak np. curry z łososia, inne po kilku próbach nie przeszły pozytywnie werdyktu tego małoletniego jury. Na szczęście ten przepis należy do tej pierwszej grupy. Może to zasługa delikatnego dorsza, może ulubione połączenie mozzarelli z pomidorami, nie wiem, ale aż miło było patrzeć jak rybka znikała z talerza. A wiadomo, „ryba wpływa na wszystko” 😉 więc warto się postarać, aby znaleźć taką która zagości na stałe.

Samo przygotowanie jest dziecinnie proste i zajmuje dosłownie kilka minut, potem pieczenie w piekarniku i po mniej więcej pół godzinie można się cieszyć pysznym posiłkiem. Polecam bardzo serdecznie, bo warto spróbować.

Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą

Składniki (3 porcje):

  • 3 polędwiczki  z dorsza po około 150 g każda
  • 1 opakowanie mozzarelli w kulce 200 g
  • 3 średniej wielkości pomidory
  • około 100 g pesto (ja użyłam gotowego, ale można przygotować samodzielnie)
  • pęczek bazylli
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Polędwiczki rozmrażamy, jeżeli były zamrożone, myjemy i osuszamy ręcznikiem. Pomidory sparzymy wrzątkiem i obieramy ze skórki, kroimy w plasterki. Mozzarelle odlewamy z zalewy i również kroimy w plastry. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą z oliwek. Osuszone polędwiczki smarujemy pesto, układamy na spodzie naczynia żaroodpornego i doprawiamy solą i pieprzem po wierzchu. Następnie na każdej polędwiczce układamy na przemian pomidora i mozzarellę jak w klasycznej wersji caprese. Ponownie posypujemy odrobiną soli i pieprzu. Bazylię myjemy, osuszamy, siekamy i posypujemy po wierzchu pomidorów i mozzarelli.

Całość wstawiamy do piekarnika na 20-30 minut, tak aby ser się roztopił. Możemy podawać solo, lub w połączeniu z ziemniakami. Smacznego!!!

  

 

 

Pudding chia z owocami leśnymi

Kolejna wersja, jednego z ulubionych moich deserów, czy propozycji na drugie śniadanie. Tym razem pudding ma smak kokosowy, a dodatek lekko kwaskowych owoców leśnych idealnie dopełnia ten deser. Przygotowanie proponuje zacząć wieczorem, a mianowicie zalać nasiona z dodatkiem wiórków kokosowych i zalać mlekiem. Kilkakrotnie przemieszać i zostawić na noc aby dokładnie napęczniały. Rano przekładamy pudding do pojemniczków przekładając owocami. Idealna przekąska 🙂 moja młodsza córka się śmieje, że jak dostaje chia do szkoły, to połowę wyjadają jej koleżanki. Prawdę mówiąc nie dziwie się im, to jest takie pyszne, że ciężko się opanować 🙂

Kokosowy pudding z nasion chia z owocami leśnymi

Składniki (3 porcje):

  • 300 ml mleka kokosowo-ryżowego (ja swoje kupuje w Lidlu, ale każde inne mleko, nawet tradycyjne „krowie” będzie ok)
  • 60 ml ziaren chia
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 3 łyżeczki syropu kokosowego (może być również inny słodzik, jak syrop klonowy, z agawy, z daktyli, miód, czy cukier)
  • owoce w tym przypadku truskawki, maliny i borówki
  • kilka listków mięty

Sposób przygotowania:

Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia, dodajemy wiórki kokosowe, wlewamy mleko i dodajemy syrop kokosowy. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie możemy przejść do ostatecznego przygotowania deseru. Owoce myjemy, osuszamy, truskawki kroimy na plasterki lub w kostkę. Na spód naczynia wkładamy warstwę puddingu, około 2 łyżki. Następnie na puddingu układamy warstwę pokrojonych truskawek, nakładamy kolejną warstwę puddingu i na wierzch układamy maliny z borówkami. Całość dekorujemy miętą. Jeśli ktoś lubi bardzo słodki smak, można owoce po wierzchu polać jeszcze wybranym słodzikiem dodatkowo. Dla mnie jednak ilość słodkiego smaku w puddingu plus owoce jest już wystarczająca.

Smacznego!!!

Caponata – sycylijskie wspomnienie

Tydzień lutego spędziłam na Sycylii, gdzie rozkoszowałam się lokalnymi smakami. O miejscach jakie odwiedziłam, a które wywarły na mnie wrażenie pisałam już wcześniej, http://www.cookandme.com.pl/podroze/sycylia-wloskie-ferie-zimowe/, gdyby ktoś był ciekawy zapraszam do tego wpisu.

Teraz proponuję Wam, dopracowany przeze mnie przepis na sycylijską caponatę. Na Sycylii podają ją na zimno, jak i na ciepło. U mnie w domu, najczęściej ląduje w wersji ciepłej, choć jako zimna przegryzka na drugie śniadanie, też smakuje nam bardzo. Ostatnio jest naszym przebojem do mięs z grilla, w zastępstwie do wszechobecnych sałat. Dodatkowo, jest to danie z samych warzyw, duszonych, lekko doprawionych miodem i octem balsamicznym, dzięki czemu idealnie wpisuje się w jadłospis osób dbających o dietę 🙂 Serdecznie polecam!!!

Caponata

Składniki:

  • 3 bakłażany około 800g
  • 2 czerwone cebule
  • 6 ząbków czosnku
  • 5 łodyg selera naciowego
  • po 1 papryce żółtej i czerwonej
  • 1 małą cukinię
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych 400 g
  • około 1/3 dużego słoika czarnych oliwek (słoik 800 g)
  • 1 mały słoiczek kaparów (opakowanie 100 g)
  • garść rodzynek
  • 1 łyżka miodu
  • 4 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka bazylii
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa z oliwek do smażenia

Sposób przygotowania:

Warzywa myjemy, bakłażany kroimy w plastry grubości 1-1,5 cm, posypujemy solą i odstawiamy na około 30 minut aby pozbyć się gorzkiego smaku. W międzyczasie przygotowujemy resztę warzyw. Cebulę i czosnek obieramy, cebulę kroimy w piórka, czosnek w plasterki. Seler naciowy kroimy w kawałki około 1 cm, paprykę i cukinię w kostkę. Oliwki i kapary odsączamy z zalewy, rodzynki przelewamy wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy około 2 łyżki oliwy z oliwek, na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę i dodajemy czosnek. Po około 2-3 minutach, gdy czosnek i cebula już są zeszklone dodajemy seler naciowy, po kolejnych kilku minutach dodajemy paprykę i cukinię, dusimy aż warzywa zmiękną. W międzyczasie płuczemy pod bieżącą wodą bakłażana, osuszamy ręcznikiem papierowym. Na osobnej patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy, wrzucamy bakłażana i obsmażamy z każdej strony. Obsmażonego bakłażana dokładamy do naszych warzyw. Mieszamy, dodajemy pomidory krojone, rodzynki, oliwki i kapary. Dusimy na małym ogniu około 10 minut, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia dodajemy oregano, bazylię, ocet balsamiczny i miód. Mieszamy dokładnie. Doprawiamy solą i pieprzem.

Tak jak pisałam można podawać na zimno i na gorąco. Gdy podajemy na zimno, można posypać dodatkowo po wierzchu parmezanem.

Smacznego!!!

Churros – słodki smak hiszpańskiego lata

Witam w ten cudowny poranek. Słonko świeci, śniadanie na tarasie zaliczone, żyć nie umierać… Ten dzień nastroił mnie, aby pokazać wam przepis, który dopracowałam już jakiś czas temu, a jest moim wspomnieniem z hiszpańskich wyjazdów. Chyba nie zdarzyło nam się być w Hiszpanii i nie zjeść churros. One są prawie wszędzie… Nie jest to może najbardziej dietetyczne danie, ale są obłędnie pyszne. Prawie każdy Hiszpan zaczyna dzień od porcji churros z czekoladą i cafe cortado 🙂 W takie słoneczne dni, ja też chętnie tak właśnie zaczynam dzień… Jeśli macie ochotę to polecam, wierzcie mi, że wasze dzieci będą bardzo szczęśliwe, jeśli raz na kiedy od święta dostaną churros na śniadanie…

Churros przygotowuje się z parzonego ciasta, takiego jak na karpatkę, czy ptysie, różnica jest jednak taka, że piecze się je w głębokim tłuszczu, a nie w piekarniku, jak w przypadku ciast.

Churros

Składniki:

Na churros:

  • 1 szklanka 250 ml mleka
  • 100 g  masła
  • opakowanie cukru z wanilią
  • 2 łyżki cukru
  • 200 g  mąki
  • 4 jajka
  •  cukier puder do posypania po wierzchu
  • 1 l oleju rzepakowego do smażenia

Na czekoladę:

  • 2 tabliczki czekolady 200 g (mleczna, gorzka, jaką wolicie)
  • 100 ml mleka
  • 1-2 łyżki rumu (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

Do garnka wlewamy mleko, dodajemy masło, cukier z wanilią i cukier. Gotujemy na małym ogniu do rozpuszczenia. Gdy masa jest już rozpuszczona, zagotowujemy ją i dodajemy przesianą mąkę. Ucieramy chwilę łyżką lub pałką drewnianą na małym gazie do uzyskania gładkiego ciasta. Odstawiamy do ostudzenia. Ja zwykle odczekuję około 30-40 minut. Po tym czasie dodajemy po jednym jajku i miksujemy na gładką masę.

W drugim garnku rozgrzewamy olej. Masę przekładamy do rękawa cukierniczego z gwiazdkową końcówką. Do rozgrzanego oleju wyciskamy po trochu ciasta formując patyki długości kilku – kilkunastu centymetrów. Smażymy do momentu uzyskania złotego koloru. Wyjmujemy z garnka na ręcznik papierowy, aby usunąć nadmiar tłuszczu. Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem.

W międzyczasie do garnka wrzucamy połamaną czekoladę, dolewamy mleka i rumu, a następnie topimy w kąpieli wodnej do uzyskania gładkiej masy.

Upieczone churros podajemy z roztopionym sosem czekoladowym, smacznego!!!

 

 

Niedzielny obiad – ale to pyszne :-)

Dziś zaproponuje Wam coś nowego, a mianowicie pełny zestaw obiadowy, w stylu szybko, smacznie i pod wrażeniem. Szybko, bo większość pracy wykonuje za nas piekarnik. Smacznie, bo zestaw jest naprawdę pyszny, a pod wrażeniem, ponieważ całość robi niesamowite wrażenie, wierzcie mi. Dzisiejszy przepis, to pomysł na pełne drugie danie obiadowe. Mamy proste polędwiczki wieprzowe, do tego pieczone ziemniaki oraz sałatkę. Zestaw jest wytrawno-słodki, ja osobiście uwielbiam mięsa z lekko słodką nutą, a to danie idealnie się wpasowuje w ten schemat.

Przygotowanie zaczynamy od ziemniaków, gdy włożymy je do piekarnika zajmujemy się polędwiczką, a gdy polędwiczka wyląduje już w piekarniku, przygotowujemy szybką sałatkę. Całość zajmuje około godziny, ale wierzcie mi nie trzeba całego tego czasu spędzić w kuchni.

Polędwiczka wieprzowa z sosem żurawinowym, pieczonymi ziemniakami i malinową sałatką

Składniki (około 4 porcje):

  • 1 kg ziemniaków
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • 2 polędwiczki wieprzowe średniej wielkości
  • sól i pieprz
  • kilka gałązek szałwii i rozmarynu
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • 4 garści roszpunki
  • 1 opakowanie malin 250 g
  • 1 czerwona cebula
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka soku malinowego
  • 150 g żurawiny mrożonej lub świeżej
  • 100 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 1 łyżka miodu
  • 1 gałązka rozmarynu
  • laska cynamonu około 4 cm
  • 4 goździki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół, bez termoobiegu). Polędwiczki myjemy, oczyszczamy z błonek, kroimy na mniejsze kawałki (ja zwykle dzielę jedną polędwiczkę na trzy kawałki). Posypujemy polędwiczki dokładnie z każdej strony solą i pieprzem i odkładamy na chwilę. Ziemniaki obieramy i kroimy w plastry grubości około 0,5 cm i wrzucamy do miski. Obieramy ząbki czosnku. W moździerzu rozcieramy czosnek z solą. Dodajemy 2 łyżki oliwy i zioła prowansalskie, a następnie mieszamy dokładnie. Otrzymaną marynatę wylewamy do ziemniaków i mieszamy dokładnie ręką, lub łyżką, tak aby wszystkie ziemniaki zostały pokryte sosem. Przekładamy ziemniaki do naczynia żaroodpornego, wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 1 godziny.

W międzyczasie wrzucamy do garnka żurawinę, zalewamy winem, dodajemy miód, cynamon, rozmaryn i goździki. Stawiamy na gazie i gotujemy do wrzenia. Gdy już się sos zagotuje skręcamy gaz i gotujemy dalej około 30 minut bez przykrycia, na małym ogniu, co jakiś czas mieszając.

Na patelni, takiej którą można włożyć do piekarnika, rozgrzewamy masło klarowane. Na rozpuszczone masło wrzucamy kilka gałązek rozmarynu i kilka liści szałwii. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy polędwiczki i opiekamy z każdej strony na złoty kolor. Opieczone polędwiczki wkładamy wraz z patelnią do piekarnika, w którym już pieką się ziemniaki na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy je z piekarnika, przykrywamy przykrywką i odstawiamy aby odpoczęły.

Teraz przygotowujemy sałatkę. Myjemy roszponkę, maliny, cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Sałatę, maliny i cebulkę wrzucamy do miski, mieszamy. Do kubeczka wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy ocet balsamiczny i sok malinowy, mieszamy do uzyskania w miarę jednolitego płynu. Tak przygotowanym sosem polewamy sałatkę.

Gdy ziemniaki są już upieczone, wyjmujemy je z piekarnika. Polędwiczki przekładamy na talerz, polewamy sosem żurawinowym. Podajemy z sałatką.

Smacznego!!!

 

 

Pyszne wiosenne ciasto – truskawkowa chmurka

Ostatni weekend był bardzo owocny, zarówno w przyjemności jak i w rozwój. Spędziłam kilka godzin na fantastycznych warsztatach w studiu kulinarnym ucząc się gotować japońską zupę – ramen. Pewnie prędzej czy później jakaś moja wersja tej zupy pojawi się tu na blogu. Oprócz nauki, w mojej kuchni podczas tego weekendu powstało nowe ciasto. Nazwałam je truskawkowa chmurka, bo jest słodkie, leciutkie i bardzo truskawkowe. Idealnie nada się na ogrodowe przyjęcie w okresie wiosenno-letnim.

Ciasto to jest połączeniem delikatnego, lekko nasączonego biszkoptu z musem truskawkowym i bitą śmietaną. Całość nie jest bardzo słodka, powiedziałabym, że wręcz idealna. Myślę, że będzie to jedno z naszych ulubionych ciast letnich, tylko zmieniać będziemy owoce. Taką chmurkę można przygotować również z truskawek, malin, borówek, jagód, brzoskwiń… Również będzie idealnie smakować.

Truskawkowa chmurka

Sposób przygotowania:

Biszkopt:

  • 7 jajek
  • 1 szklanka drobnego cukru (200 g)
  • 1 szklanka mąki tortowej (150 g)
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej (50 g)
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego

Mus truskawkowy:

  • 1 opakowanie mrożonych truskawek 450 g (w sezonie można użyć świeżych)
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 250 g mascarpone
  • 250 ml śmietany kremówki 36%
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 galaretki truskawkowe
  • 500 g świeżych truskawek

Bita śmietana na wierzch ciasta:

  • 500 g mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 opakowania śmietan-fix

Nasączenie:

  • 150 ml herbaty truskawkowej lub zwykłej czarnej
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 25 ml alkoholu (rum, wódka, whisky)
  • 1/2 cytyny
  • 2 łyżki cukru

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę na ciasto o wymiarze 38 x 25 cm wykładamy od spodu papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania sztywnej piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Najlepiej dodawać po 1-2 łyżki cukru i miksować do czasu dokładnego rozpuszczenia cukru. Wówczas można dodać kolejną porcję. Gdy cały cukier jest już dodany, przechodzimy do dodawania żółtek. Również robimy to stopniowo, po jednym żółtku. Kolejne dodajemy dopiero, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. Dodajemy aromat waniliowy, mieszamy. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę i mąkę ziemniaczaną. Tą mieszankę dodajemy do piany w trzech partiach, za każdym razem mieszając do połączenia składników. Ważne jest aby nie mieszać już na dużych obrotach. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum lub mieszamy delikatnie łyżką. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do formy, wierzch staramy się wygładzić rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy. TIP: Ja najczęściej przygotowuje biszkopt dzień wcześniej. 

Zaparzamy herbatę i odstawiamy ją do ostudzenia. Przechodzimy do przygotowania musu truskawkowego. Galaretki przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu zmieniając jedynie ilość wody.Mrożone truskawki rozmrażamy. Ilość wody zmniejszamy o połowę. Odstawiamy galaretkę do ostygnięcia. Gdy już galaretka jest ostudzona wkładamy do miski miksera mascarpone i cukier puder, mieszamy. Następnie dodajemy śmietanę zostawiając około 50 ml. Ubijamy dokładnie mascarpone ze śmietaną. Gdy już ubijemy, resztkę śmietany, którą zostawiliśmy wlewamy do galaretki i mieszamy do uzyskania gładkiego płynu. Tak zabieloną galaretkę wlewamy do masy ze śmietany i mascarpone i ubijamy. Rozmrożone truskawki blendujemy i dodajemy do masy. Mieszamy.

Truskawki myjemy, usuwamy szypułki. Ostudzony biszkopt rozcinamy wzdłuż na dwa placki, mniej więcej równej grubości. Do ostudzonej herbaty dodajemy cukier, cukier wanilinowy, sok wyciśnięty z cytryny i alkohol, mieszamy dokładnie. Jeden z placków kładziemy na tacy, bądź spodzie od formy. Delikatnie nasączamy placek. Następnie układamy na nim jedną warstwę truskawek, przecinając każdą z nich na pół.  Kilka zostawiamy na dekorację wierzchu ciasta. Na warstwę truskawek wykładamy nasz mus, wygładzamy powierzchnię i przykrywamy go drugą warstwą ciasta. Ciasto ponownie nasączamy resztą nasączenia.

Do miski miksera wkładamy mascarpone na bitą śmietanę, dodajemy cukier, mieszamy. Wlewamy śmietaną i dodajemy śmietan-fix. Ubijamy do uzyskania gładkiej, puszystej, sztywnej masy. Ciasto przykrywamy bitą śmietana. Wierzch ozdabiamy truskawkami. Ciasto wkładamy do lodówki na dwie godziny. Smacznego!!!

Początek sezonu grillowego – łosoś w folii

Kolejny weekend rozpieszczał nas pięknym słońcem wobec czego sezon grillowy można uznać za w pełni rozpoczęty. Wprawdzie pierwszy raz odpaliliśmy grilla jeszcze w marcu, ale te dwa ostatnie weekendy to już było grillowanie na całego. Jak zwykle pojawiły się klasyki, czyli kiełbaska biała i czerwona, kaszanka, którą ja piekę w folii z cebulką i przyprawami, karkówka, indyk, piersi z kurczaka… czyli nasz polski standard. Osobiście jednak wolę z grilla coś lżejszego, wiec pojawiają się u nas również grillowane warzywa oraz ryby. Dziś proponuję Wam prostego w przygotowaniu i bardzo smacznego łososia. Ja marynuje go przynajmniej dwie godziny wcześniej, aby dobrze przeszedł przyprawami. Idealnie jest gdy uda się zamarynować go dzień wcześniej. Serdecznie polecam wypróbować ten przepis, zwłaszcza, że kolejny weekend również ma być słoneczny 🙂

Ja łososia podałam go z prostą sałatką z sosem balsamicznym. Do miksu sałat dorzuciłam pomidorki koktajlowe, truskawki i trochę czerwonej cebuli. Całość smakowała obłędnie. Oczywiście przepis ten można również wykorzystać piekąc łososia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20-25 minut.

Łosoś z grilla pieczony w folii

Składniki (na 3 duże porcje):

  • 3 kawałki łososia ze skórą po około 150-200 g
  • 3 ząbki czosnku
  • około 1/2 łyżeczki soli gruboziarnistej
  • 1/2 papryczki chilli
  • 1/2 limonki
  • 2 cm kawałek imbiru
  • pęczek kolendry
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka miodu
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości. Czosnek obieramy, papryczkę chilli oczyszczamy z pestek i drobno kroimy, imbir obieramy ze skórki. Do moździerza wrzucamy pokrojone na plasterki ząbki czosnku i dodajemy gruboziarnistą sól. Rozcieramy sól z czosnkiem, do roztartej masy dodajemy drobno pokrojoną papryczkę chilli, korzeń imbiru ścieramy na tarce o drobnych oczkach i również dodajemy do masy z czosnku i soli. Dalej rozcieramy do uzyskania papki. Kolendrę myjemy, siekamy dodajemy do naszej masy w moździerzu. W następnej kolejności do moździerza wlewamy oliwę z oliwek, sok wyciśnięty z limonki oraz miód. Wszystko dokładnie rozcieramy.

Odrywamy kawałek folii aluminiowej wielkości kartki A4, na środek kładziemy kawałek łososia, wierzch łososia smarujemy łyżką naszej marynaty uważając aby posmarować również boki ryby. Następnie składamy folię wzdłuż, a następnie boki, tak aby uzyskać formę zapakowanej paczki. Tak przygotowane „pakiety” wkładamy do lodówki, aby się zamarynowały.

Po czasie jaki przeznaczyliśmy na marynowanie (minimum 2 godziny) rozpalamy grilla. Na rozgrzane palenisko kładziemy nasze pakieciki i grillujemy około 25-30 minut. Upieczoną rybę zdejmujemy z grilla, wypakowujemy z folii i podajemy.

Smacznego!!!

Kolejne białkowo-tłuszczowe śniadanie – sałatka z tuńczykiem

U mnie w domu królują dwie wersje śniadań, klasyczne słodkie owsianki, jaglanki, lub zestawy białkowo-tłuszczowe. Zdania dietetyków są bardzo podzielone w temacie tego, które z tych zestawów są lepsze. Ja osobiście przeplatam je najczęściej na zmianę, czyli jeśli dziś była owsianka, to jutro będzie śniadanie białkowo-tłuszczowe. Prawda jest jednak taka, że po śniadaniu białkowo-tłuszczowym czuję się zdecydowanie lżej, niż po węglowodanach z owocami. Tak już mam… dla odmiany moja młodsza córka zdecydowanie preferuje wersje z owocami.

Dzisiejsza propozycja to moja wariacja na temat tuńczyka, który podawany jest w restauracjach w Hiszpanii jako przystawka w różnych wersjach. Mamy więc tuńczyka z pomidorami, tuńczyka z papryką, tuńczyka z grillowanymi warzywami. Propozycje są przeróżne, niestety tuńczyk, jaki można dostać u nas w sklepach mocno odbiega od tego, który jest w sklepach np. w mojej ukochanej Andaluzji, ale dodając go do sałatki w tak słoneczny poranek, jak dziś można się poczuć prawie jak na półwyspie iberyjskim 🙂 Podsumowując dzisiejsza sałatka to połączenie tuńczyka w sosie własnym z grillowaną papryką. Lekko, szybko, łatwo i jak pysznie, mniam.

Sałatka z tuńczykiem i grillowaną papryką

Składniki (na dwie porcje):

  • dwie garści świeżego szpinaku (jeżeli nie macie szpinaku, można użyć roszpunki, rukoli, czy innego rodzaju sałaty)
  • około 200 g grillowana czerwona papryka w zalewie (waga po odsączeniu, w moim przypadku było to pół opakowania grillowanej papryki kupionej w Lidlu)
  • 1 opakowanie tuńczyka w sosie własnym 185 g (mała puszka)
  • 1 czerwona cebula
  •  2 łyżki oleju lnianego
  • 1/2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Szpinak myjemy i osuszamy w suszarce do sałaty, cebulę kroimy w drobną kostkę. Paprykę odsączamy z zalewy i kroimy na długie paski. tuńczyka odsączamy z zalewy. Na spód talerza, lub miski, wykładamy szpinak, bądź inną zieleninę, następnie układamy paprykę, tuńczyka i posypujemy pokrojoną cebulą. W kubku mieszamy składniki na sos, czyli olej, ocet i miód. Doprawiamy sos solą i pieprzem do smaku. Polewamy po wierzchu sałatki. Smacznego!!!