Po prostu jajecznica, ale ze szparagami

Dawno mnie tu nie było, natłok obowiązków zawodowych, koniec roku szkolnego i kilka ważnych spotkań spowodowało, że czasu na pisanie i obrabianie zdjęć miałam zdecydowanie za mało. Mam nadzieję, że wkrótce sytuacja się unormuje i wrócimy do normalności, czyli 2-3 wpisy tygodniowo.

Na szczęście brak czasu na pisanie nie powoduje, że nie gotuje J materiału zdjęciowego całe mnóstwo, wiec jeśli tylko będzie wystarczająco czasu na pisanie i obróbkę zdjęć, to będzie mnie tu więcej.

A dziś wracam do Was z daniem szybkim, smacznym, idealnym na śniadanie. Jest to tradycyjna jajecznica, ale tym razem z dodatkiem moich ulubionych szparagów. Wersja ta, jest wersją podstawową, zdarza mi się ją dodatkowo urozmaicać suszonymi pomidorami, pomidorkami koktajlowymi, drobnymi kostkami sera cheddar. Wówczas również smakuje wyśmienicie, ale już trochę inaczej. Serdecznie polecam, warto zdążyć przed końcem sezonu szparagowego…

Jajecznica ze szparagami

Składniki (u nas 3 porcje):

  • 5 jajek wiejskich
  • ½ pęczka szparagów zielonych
  • 1 średnia cebulka
  • sól, pieprz do smaku
  • szczypiorek do posypania po wierzchu
  • 1 łyżeczka masła klarowanego

Sposób przygotowania:

Szparagi myjemy, odłamujemy zdrewniałe końce, kroimy w 1,5-2 cm kawałki. Cebulkę obieramy, a następnie drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżeczkę masła klarowanego, na rozgrzane masło wrzucamy cebulkę i krótko dusimy aby się zeszkliła. Wówczas dodajemy pokrojone szparagi. Cebulkę ze szparagami dusimy na patelni, co jakiś czas mieszając około 10 minut. Wbijamy na patelnię jajka, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy do czasu, aż jajecznica się zetnie zgodnie z naszymi preferencjami (ja lubię lekko płynną, więc taką zwykle robię). Przekładamy jajecznicę na talerze i posypujemy po wierzchu szczypiorkiem.

Smacznego!!!

Gazpacho – hiszpańska zupa na gorące dni

Dzień dobry w ten cudowny, upalny dzień. Te ostatnie gorące dni zniechęcają do jedzenia gorących potraw. Królują wiec na naszych stołach różnorakie dania na zimno, sałatki, pasty, czy chłodniki. Jednym z takich chłodników jest jedna z moich ulubionych zup hiszpańskich, a mianowicie gazpacho. W skrócie mówiąc jest to zupa składająca się ze zblendowanych warzyw, doprawiona oliwą z oliwek i octem winnym. Największą niespodzianką dla mnie był fakt, że kremowość zupy uzyskiwana jest poprzez dodanie do niej rozmoczonej bagietki. Gdy pierwszy raz ją spróbowałam, obstawiałam, że jest to dodatek jogurtu, bądź śmietany, a tu taka niespodzianka.

Polecam ten chłodnik na najbliższe gorące dni, no i przez całe lato. Smakuje wyśmienicie, a do tego schładza nas od wewnątrz. Smacznego!!!

Gazpacho

Składniki (3-4 porcje):

  • 1 papryka czerwona
  • 1 papryka żółta
  • 1 długi zielony ogórek
  • 1 cebula czerwona
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 duże, dojrzałe, smaczne pomidory (ja zwykle używam malinowych, bądź odmiany gargamel)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu winnego
  • 2 kromki bagietki namoczone w wodzie
  • 1 czubata łyżeczka cukru
  • sól i pieprz
  • woda ok. 0,5-1 szklanki

Do podania opcjonalnie:

  • ugotowane jajko
  • szczypior
  • podsmażane kawałki szynki serrano lub boczku iberico

Sposób przygotowania:

Kromki bagietki wkładamy do miski, bądź głębokiego talerza i zalewamy zimną wodą. Do dużego blendera wrzucamy umytą i pokrojoną paprykę, dodajemy obranego i pokrojonego ogórka. Cebulę i czosnek obieramy, kroimy w kawałki, dorzucamy do blendera. Pomidory zalewamy wrzątkiem, obieramy ze skórek, kroimy w grubą kostkę i dodajemy do również do blendera. Miksujemy. W trakcie miksowania otwieramy wewnętrzną cześć blendera, i dodajemy w trakcie miksowania oliwę, ocet i rozmoczoną bagietkę. Jest to moment w którym ewentualnie można dodać wodę, (TIP: ja osobiście lubię gazpacho gęste, więc raczej jej nie dodaję, ale spotkałam się z tym, że czasem podają w Andaluzji gazpacho w kubku do picia, wówczas jego konsystencja musi być rzadsza, niż tego jedzonego łyżką). Po dokładnym zblendowaniu przelewamy zupę do garnka, doprawiamy cukrem, solą i pieprzem. Jeżeli uznamy, że jest dla nas za mało wyrazista można dodać więcej octu, ale trzeba uważać, aby nie przekwasić zupy za bardzo. Doprawioną zupę odstawiamy do lodówki do schłodzenia. Podajemy w miseczkach ozdobioną na wierzchu startym jajkiem, szczypiorkiem i kawałkami szynki lub boczku.

Smacznego!!!

 

Kasza gryczana ze szparagami i fetą – idealna do lunchboxa

Odnoszę ostatnio wrażenie, że zapanowałam moda na wszelkiego rodzaju dania do pudełka, czy słoika. To bardzo dobry trend pozwalający urozmaicić nasze biurowe jedzenie, czyli żegnajcie tradycyjne kanapki, witajcie nowe, modne i… najczęściej znacznie zdrowsze dania do pudełka ;-). Dzisiejsza propozycja to właśnie taki lunchowy box. Moim zdaniem wyjątkowo udany, do przygotowania w 20 minut, które potrzeba na ugotowanie kaszy, co oznacza, że jest to kolejne danie ekspresowe.

Dodatkową atrakcją tego dania jest bardzo dobre połączenie kaszy z warzywami, suszone pomidory dodają mu słonecznego smaku, a kasza gryczana orzechowej nuty. (Czy Wy też uważacie, że kasza gryczana smakuje orzechami? czy to tylko mój wymysł?). Całe danie jest idealne zarówno jako lunchbox, jak i lekka kolacja, czy przekąska. Myślę, że sprawdzi się również idealnie jako sałatka na imprezę, zwłaszcza letnią i ogrodową, serdecznie polecam i życzę smacznego!!!

Sałatka z kaszy gryczanej, szparagów, suszonych pomidorów i fety

Składniki (4 porcje):

  • 100 g kaszy gryczanej
  • 1 średnia cebula
  • 6 gałązek selera naciowego
  • pęczek szparagów
  • 1 papryczka chilli
  • 1 słoiczek 300 ml pomidorów suszonych
  • pęczek pietruszki
  • 1 opakowanie 200 g sera feta

Sposób przygotowania:

W garnku zagotować wodę na kaszę. Do gotującej wody dodać kaszę i gotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie obrać i pokroić cebulę, umyć i pokroić drobno seler naciowy i papryczkę chilli. Natkę pietruszki opłukać, osuszyć, a następnie drobno pokroić. Na patelni rozgrzać około 2 łyżki oliwy z zalewy suszonych pomidorów. Na rozgrzaną oliwę wrzucić cebulkę, po chwili dodać chilli i seler naciowy i dusić wszystko, co jakiś czas mieszając. Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końce, pokroić w 1-1,5 cm kawałki, a następnie dodać do dusznych na patelni warzyw. Całość dusić około 10 minut. W czasie duszenia odsączyć i pokroić suszone pomidory w paski, dodać do patelni. Przemieszać. W międzyczasie powinna nam się już ugotować kasza. Odcedzamy ją z wody i dodajemy do naszej patelni. Mieszamy dokładnie i dusimy jeszcze chwilę. Dodajemy natkę pietruszki, a następnie kroimy lub kruszymy fetę i dodajemy na patelnię. Mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem, smacznego!!!

 

Pieczarki faszerowane serem i orzechami

Męskie spotkanie przy meczu i piwku… niezłe wyzwanie. Co podać, oprócz tradycyjnych już chipsów i paluszków? Tradycyjnie, smalec i ogórki? czy może bardziej nowocześnie? Szczerze mówiąc, u nas, zwykle zależy to od temperatury na zewnątrz. W chłodne dni świetnie sprawdza się smalec, ogórki, kabanosy i inne ciężkie dania. Ale gdy aura zewnętrzna jest taka jak obecnie, czyli 20+, a taka również szykuje się na zbliżające się mistrzostwa, to i przekąski muszą być lżejsze ;-).

W ostatni weekend zagościły więc u nas pieczarki faszerowane. Dawniej, aby móc zrobić to danie, musiałam poszukiwać dużych pieczarek na stoisku warzywnym, wybierając spośród różnych rozmiarów. Teraz bez problemu można dostać pieczarki portobello, które są znacznie większe i idealnie nadają się do faszerowania.

Takie faszerowane pieczarki smakują wyśmienicie zarówno na ciepło, jak i na zimno. Nie ma wiec problemu, gdy podczas meczu wystygną. Serowe nadzienie, lekko pikantne i kremowe, idealnie komponuje się z łykiem zimnego piwa. Polecam serdecznie.

Pieczarki faszerowane serem i orzechami

Składniki (u mnie 8 pieczarek):

  • 8 pieczarek,
  • 200 g sera gorgonzola
  • 200 g  sera ricotta
  • 100 g orzechów włoskich
  • 50 g parmezanu
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do 180 stopni, dół i góra, bez termoobiegu. Pieczarki umyć, oczyścić i osuszyć ręcznikiem papierowym. Ułożyć na blaszce z piekarnika. Każdą pieczarkę oprószyć solą i pieprzem od środka. Do miski włożyć ser ricotta i ser gorgonzola. Wymieszać dokładnie. Na rozgrzanej patelni lekko uprażyć orzechy, dodać do masy serowej. Tymianek umyć i drobno pokroić, również dołożyć do masy serowej, dodać odrobinę soli i pieprzu, a następnie dokładnie wymieszać. Masę serową umieszczać w pieczarkach, około 1 dużej łyżki na pieczarkę, tak aby wypełnić całe jej wnętrze. Posypać po wierzchu parmezanem.

Włożyć pieczarki do piekarnika i piec przez około 25-30 minut, aż uzyskają złotą skorupkę na wierzchu. Po wyjęciu z piekarnika, przełożyć na talerze.

Smacznego!!!

Tiramisu po mojemu w wersji klasycznej

Wiele lat temu miałam taki mały epizod, podczas studiów w wakacje postanowiłam wyjechać do Londynu aby dorobić sobie co nieco do studenckiego budżetu. Do tego wyjazdu wielokrotnie wracam w myślach, bo był to bardzo przełomowy moment w moim życiu. Tak naprawdę to po powrocie, nic już nie było takie samo, ale to wątek na zupełnie inny post. Podczas tego wyjazdu, udało mi się znaleźć pracę w przeuroczej, włoskiej knajpce na Hammersmith, o nazwie KoKo Resteurant. Atmosfera była tam iście włoska. Wszyscy byliśmy tam traktowani jak jedna wielka rodzina, razem gotowaliśmy, razem jedliśmy posiłki i razem gościliśmy naszych klientów.

Tam właśnie, podczas jednej z przerw obiadowych, razem z kucharzem, przygotowałam moje pierwsze w życiu tiramisu. Od powrotu z Londynu minęło już ponad 20 lat, ale ten deser gości u nas bardzo często. Przez lata, jego przepis, uległ lekkiej modyfikacji. Latem, często dodaję do środka różne owoce, aby nadać mu bardziej sezonowy smak. Prawda jest jednak taka, że wersja „tradycyjna”, czyli biszkopty i krem, to opcja podstawowa. Dlatego, mimo, że w ten weekend u mnie zagościła już wersja truskawkowa, podaję Wam najpierw przepis na tiramisu klasyczne. Wersja truskawkowa wkrótce. Polecam.

Tiramisu – wersja klasyczna

Składniki:

Ja przygotowywałam dwie małe blaszki 25 x 20 cm, ale może być też jedna duża 25 x 38, wymiary blaszek są orientacyjne, najwyżej będzie troszkę mniej, lub więcej kremu 🙂

  • 1 duże opakowanie biszkoptów
  • około 2 łyżki gorzkiego kakao do posypania po wierzchu

Na nasączenie biszkoptów:

  • 150 ml mocnego espresso
  • 50 ml amaretto
  • 2 łyżki cukru brązowego

Na krem:

  • 6 żółtek
  • 6 łyżek brązowego cukru
  • 750 g mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 30-36%
  • 5 łyżek cukru pudru

Sposób przygotowania:

Zaparzamy mocną kawę espresso, studzimy. Do ostudzonej kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy dokładnie i przelewamy do miski, w której będzie nam wygodnie maczać biszkopty.

Do misy miksera wbijamy żółtka (podobno najlepsze tiramisu wychodzi z całych żółtek, czyli takich, które nie pękły przy oddzielaniu żółtka od białka 🙂 ), dodajemy 6 łyżek brązowego cukru i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum i dodajemy stopniowo w trzech porcjach mascarpone. Za każdym razem mieszając do połączenia składników.
W drugiej misce ubijamy śmietanę wraz z cukrem pudrem na puszystą pianę. Ubitą pianę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i przechodzimy do układania biszkoptów. Każdego biszkopta maczamy w kawie z amaretto i układamy na blaszce. Gdy ułożymy już całą jedną warstwę biszkoptów wykładamy na nią około 1/3 porcji kremu. Rozprowadzamy warstwę kremu równomiernie i układamy kolejną warstwę moczonych w kawie biszkoptów. Na biszkopty wykładamy resztę kremu, wyrównujemy wierzch i sypiemy po wierzchu gorzkim kakao.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Ciasto najlepiej smakuje dobrze schłodzone.

Smacznego!!!

 

 

 

 

Prosty omlet z jogurtem kokosowym – czyli ekspresowe śniadanie

Poranek najczęściej jest tym elementem dnia, w którym, niestety, musimy się śpieszyć. Jest to najczęściej spowodowanie tym, że dzieci do szkoły idą na konkretną godzinę, my do pracy najczęściej też. Jak sobie więc ten poranek osłodzić? Najprościej, zrobić pyszne śniadanie. A jeszcze śniadanie, które robi się dosłownie w 5 minut, to już jest wersja de lux 🙂

U mnie ostatnio, w taki nerwowy poranek, na śniadaniu wylądował omlet, który Wam proponuje. Proste składniki, ekspresowa robota oraz patelnia i widelec, jako jedyne potrzebne narzędzia. Brzmi prosto, bo właśnie takie jest to śniadanie. Dziś w wersji z pysznymi, świeżymi, polskimi truskawkami, uwielbiam wręcz ten moment. Niestety nie są one z mojego ogródka, na własne muszę jeszcze chwilę zaczekać, ale też pyszne i ze sprawdzonego źródła.

Polecam!!!

Omlet z truskawkami i jogurtem kokosowym

Składniki (porcja dla 1 osoby):

  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki kasztanowej (może być też klasyczna pszenna, ale wówczas danie nie jest bezglutenowe, inną opcją jest mąka kokosowa lub migdałowa, ale moim zdaniem kasztanowa sprawdza się najlepiej)
  • 1 łyżeczka cukru kokosowego
  • 50 ml mleka kokosowo-ryżowego, bądź innego roślinnego
  • olej kokosowy do smażenia
  • 100 ml jogurtu kokosowego
  • kilka truskawek, lub innych owoców
  • łyżka syropu kokosowego do polania po wierzchu (opcja dla lubiących bardzo słodki smak)
  • wiórki kokosowe do posypania

Sposób przygotowania:

Jajka wbijamy do kubka, dodajemy mąkę, cukier kokosowy i mleko. Roztrzepujemy dokładnie widelcem, rozgniatając grudki mąki, jeśli się pojawią. Rozgrzewamy patelnię, dodajemy odrobinę oleju kokosowego. Gdy olej ma już płynną konsystencje wylewamy jajka. Zmniejszamy gaz, przykrywamy patelnie przykrywką i smażymy około 5 minut. Po tym czasie przewracamy na drugą stronę i dosmażamy krótko, aby druga strona też była dokładnie ścięta.

W międzyczasie myjemy i kroimy truskawki. Usmażony omlet wykładamy na talerz, smarujemy jogurtem kokosowym, posypujemy truskawkami i składamy na pół. Po wierzchu można dodatkowo posypać wiórkami kokosowymi i polać syropem kokosowym.

Smacznego!!!

 

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Co rok jest u nas w domu ta sama sytuacja… gdy nadchodzi sezon szparagowy pojawiają się one u nas na stole tak często jak tylko się da. Uwielbiam szparagi, mogła bym je jeść non stop, ale po kilkunastu dniach moja rodzina zaczyna protestować. Dla nich szparagi każdego dnia to za dużo, dla mnie, niestety, nie. Ale dzięki tej mojej miłości do szparagów, podczas tego bardzo krótkiego sezonu zawsze pojawia się jakaś nowa, szparagowa, perełka 🙂 Tym razem jest to lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską.

Pewnie dla niektórych połączenie łososia z szynką jest zaskakujące, ale wierzcie mi, warto to wypróbować. Od pewnego czasu, po warsztatach kulinarnych z Tomkiem Jakubiakiem, polubiłam się z połączeniem ryby i mięsa. Genialnie smakuje np. tatar z łososia ze skwarkami z boczku 🙂 polecam wypróbować. A w dzisiejszym daniu łosoś z szynką parmeńską, komponuje się wyśmienicie, do tego delikatne, lekko twardawe szparagi, cytrynowy sos beszamelowy i makaron. Po prostu, niebo w gębie. Kto z Was spróbuje, na pewno nie będzie żałował. Danie to idealnie sprawdzi się na różnorakie przyjęcia, można przygotować wcześniej, wstawić do lodówki, a upiec tuż przed podaniem.

Smacznego!!!

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Składniki:

  • 750 g  filetu łososia
  • 2 pęczki zielonych szparagów
  • 100 g szynki parmeńskiej (u mnie to było 10 plasterków)
  • płaty lasagne (u mnie 12 sztuk)
  • 50 g parmezanu w płatkach

Sos beszamelowy:

  • 125 g  parmezanu
  • 100 g masła
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 750 ml mleka
  • skórka starta z 1 cytryny
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól, pieprz
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • odrobina oliwy z oliwek (około 1 łyżka, aby wysmarować naczynie)

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności przygotowujemy sos beszamelowy. Cytrynę myjemy dokładnie, sparzamy gorącą wodą, ścieramy skórkę i wyciskamy sok do małego naczynia.  W garnku rozpuszczamy masło, do rozpuszczonego masła dodajemy mąkę i krótko przesmażamy. Gdy już zaczyna lekko żółknąć dodajemy mleko i dokładnie mieszamy w celu usunięcia grudek. Gotujemy, aż sos się zagotuje i zgęstnieje, mieszając cały czas. W trakcie gotowania dodajemy sól, pieprz i gałkę muszkatołowa. Do ugotowanego sosu dodajemy skórkę z cytryny i sok cytrynowy oraz parmezan. Dokładnie mieszamy i zdejmujemy z ognia.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, dół-góra, bez termoobiegu. W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1 łyżeczką soli. W międzyczasie myjemy łososia, osuszamy go, wyjmujemy ewentualne ości i kroimy w paski, mniej więcej, 1-1,5 cm. Szparagi myjemy, osuszamy, odłamujemy zdrewniałe końce i kroimy wzdłuż. Naczynie żaroodporne (u mnie był to prostokąt 20 x 28 cm),  smarujemy dokładnie oliwą z oliwek. Do gotującej wody wkładamy po 2-3 płaty lasagne, gotujemy je około 5 minut i wyjmujemy, układamy w naczyniu żaroodpornym.

TIP: Ja gotowałam po 4 płatki, bo tyle mieści się na jednej warstwie naczynia. Po ugotowaniu porcji wkładałam następną, a w międzyczasie układałam wkład lasagne. 

Na warstwę makaronu wykładamy dosłownie 2-3 łyżki sosu beszamelowego, rozsmarowujemy, a następnie układamy kolejno szparagi, na zmianę z łososiem. Posypujemy solą i pieprzem. Następnie przykrywamy to kilkoma plasterkami szynki parmeńskiej i wykładamy porcję sosu beszamelowego. Układamy kolejną obgotowaną porcję makaronu i postępujemy ponownie tak samo układając kolejną warstwę. Na wierzch kładziemy znów makaron, smarujemy go sosem i posypujemy obficie parmezanem w płatkach. Tak przygotowaną lasagne wkładamy do nagrzanego piekarnika na 30 minut. Wyjmujemy, kroimy na kawałki i podajemy. Wyśmienicie smakuje w letni dzień z lampką białego wina. Polecam i smacznego!!!

 

Waniliowa beza z owocami

Jakiś czas temu pokazałam na instagramie bezę z owocami, obiecałam, że jeśli przepis się sprawdzi, a beza nam zasmakuje, to pojawi się na blogu :-). Słowo się rzekło, wiec… dziś proponuję Wam własnie to niesamowicie pyszne ciacho. Całość była po prostu obłędna. Do bezy dodałam ziarenka z jednej laski wanilii, do kremu aromat waniliowy. Całość połączyłam z różnymi owocami i miętą. Efekt zwalał z nóg, nawet moja przyjaciółka na diecie nie mogła się oprzeć i skusiła się na kawałeczek. Stwierdziła, że było warto, więc to chyba dobra rekomendacja 🙂

Aby być szczerą, muszę przyznać, że beza nie jest najłatwiejszym ciastem, ale kilka wskazówek i myślę, że się uda. Po pierwsze, trzeba pamiętać aby BARDZO dobrze ubić pianę z białek, bez tego ani rusz. Na szczęście białek nie da się przebić, więc nie ma obawy, że będziecie ubijać za długo. Po drugie, beza nie lubi leżeć i czekać, co oznacza, że ubitą przekładamy na blaszkę i od razu pieczemy. Po trzecie, beza lubi być szybko zjedzona, co oznacza, że przekładamy ją kremem krótko przed podaniem, np: 2-3 godziny. Nie proponuje przekładać kremem i odkładać do lodówki na następny dzień, bo może nas czekać niemiła niespodzianka. Inaczej ma się sprawa z suchą bezą, taka może poczekać, więc jeśli chcemy, to blaty można przygotować dzień wcześniej, ale przełożenie, w ostatniej chwili.

Taką bezę można podać w zasadzie zawsze, robi niesamowite wrażenie, więc jeśli chcecie zabłysnąć to serdecznie polecam…

Waniliowa beza z owocami

Składniki:

Na bezę:

  • 200 ml białek
  • 300 g  cukru drobnego
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 laska wanilii
  • szczypta soli

Na krem:

  • 250 g serka mascarpone
  • 250 ml śmietany kremówki 36%
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  • dowolne owoce, u mnie były to maliny, borówki, jeżyny i truskawki
  • kilka gałązek mięty

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do 150 stopni, góra dół, bez termo. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną, błyszczącą pianę mikserem na najwyższych obrotach. Im dłużej, tym lepiej, gdyż piany z białek nie da się przebić. Do ubitej piany dodajemy stopniowo po łyżce cukru, cały czas ubijając. Gdy cały cukier jest już ubity z białkami dodajemy ziarenka wanilii wyjęte z laski waniliowej, w tym celu nacinamy wzdłuż laskę wanilii, a następnie „zeskrobujemy” ziarenka, ubijamy wszystko. W kolejnym etapie zmniejszamy obroty i dodajemy mąkę ziemniaczaną i po chwili ocet. Dalej ubijamy przez jakieś 5 minut.

Na papierze do pieczenia odrysowujemy dwa okręgi o średnicy 20 cm, następnie wykładamy po połowie masy na każdy okrąg formując łyżką oczekiwaną formę. Tak przygotowane blaty wkładamy do piekarnika na 30 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 100 stopni i pieczemy kolejne 3 godziny. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i odkładamy do wystudzenia.

Do misy miksera dodajemy serek mascarpone, śmietanę, esencję waniliową i cukier puder, ubijamy tak długo, aż otrzymamy puszysty sztywny krem. Owoce myjemy, osuszamy, z truskawek usuwamy szypułki. Miętę myjemy, osuszamy, zostawiamy kilka listków do dekoracji, a resztę siekamy.

Ostudzony blat kładziemy na paterze, lub talerzu. Wykładamy połowę kremu, układamy różne wymieszane owoce oraz siekaną miętę. Następnie wykładamy kolejną porcję kremu. przykrywamy drugim bezowym blatem. Na wierzchu układamy resztę owoców i listki mięty do dekoracji.

Smacznego!!!

Risotto z krewetkami i szparagami

Jak pewnie niektórzy z Was już wiedzą od pewnego czasu, w dni robocze, żywimy się cateringiem dietetycznym. Na początku zrobiliśmy dwutygodniowy test, sprawdzając 10 różnych firm cateringowych dostarczających jedzenie do nas, potem przeszliśmy rodzinną burzę, co komu smakowało, dlaczego, a następnie wybraliśmy jedną firmę, która żywi nas od poniedziałku do piątku… Po takim tygodniu weekend w kuchni jest jak zbawienie, wówczas się zaczyna kombinowanie, rozpieszczanie i, niestety, objadanie się przygotowanymi daniami. Pech chciał :-), że ostatni weekend trwał aż 9 dni. W efekcie gdy w poniedziałek wróciliśmy do skrupulatnie wyliczonych kalorii i skromnych posiłków nasze organizmy, delikatnie mówiąc, buntowały się…

Finałem tego buntu, była prośba mojego męża, gdy wracaliśmy wieczorem do domu: „A może byś coś ugotowała na kolację?”. Trochę się opierałam, bo wiadomo, lato za pasem, co nieco po zimie zostało, ale w mojej głowie już zaczęły kiełkować pomysły. Szybki przegląd myśli, co mamy w lodówce i zaproponowałam, że możemy zrobić risotto, z krewetkami i szparagami. No i wpadłam… nie było szans, żeby odwieść moją rodzinę od złamania diety, na nic zdały się różnorakie próby perswazji, że przecież kolację mamy (tłumaczenie: zjemy jutro, będzie posiłek więcej, nie będziemy głodni :-)), a trzeba szparagi kupić (tłumaczenie: teraz sezon, to nawet w Biedronce są). Finał, finałów był taki, że na kolację zjedliśmy pyszne risotto, a ja, wyrzuty sumienia zabiłam treningiem (wcześniej nie zaplanowanym) z Chodą, a co :-). No ale kolacja była pyszna… Więc jeśli już grzeszyć to smacznie, serdecznie polecam…

Risotto z krewetkami i szparagami

Składniki (4 porcje):

  • 1000 ml wody
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 100 g masła klarowanego
  • 1 duża cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli
  • 200 g krewetek królewskich
  • 200 g  ryżu na risotto
  • 100 ml białego wina
  • 50 g masła 83%
  • 150 g parmezanu lub grana padano
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Szparagi myjemy, oczyszczamy, odłamujemy zdrewniałe końce. Zdrewniałe końce wrzucamy do garnka, zalewamy 1 L wody, dodajemy 1 łyżeczkę soli, pieprz czarny, około 1,/4 łyżeczki oraz 2 łyżki oliwy z oliwek. Wstawiamy na gaz, zagotowujemy, po zagotowaniu zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem 20 minut. Po tym czasie odcedzamy końcówki i mamy idealny bulion do naszego risotto.

Krewetki rozmrażamy, obieramy z pancerzyków, oczyszczamy. Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Papryczkę chili myjemy i również drobno kroimy. Resztę umytych szparagów kroimy w słupki 1-2 cm. Ser, który będziemy używać do risotto ścieramy na tarce o małych oczkach.

Ma patelni rozgrzewamy około 2/3 masła klarowanego, do rozpuszczonego masła dodajemy cebulę, po około 2 minutach dodajemy czosnek i papryczkę chili. Smażymy jeszcze około 2 minuty. Z patelni zabieramy około 1/3 uduszonej cebulki z czosnkiem i chilli, przekładając ją do garnka w którym będziemy gotować risotto. Do pozostałych na patelni składników dorzucamy szparagi, smażymy 3 minuty, a następnie dorzucamy krewetki i szybko je obsmażamy z każdej strony, a następnie odstawiamy na bok i przechodzimy do przygotowywania ryżu.

Do garnka w którym mamy już trochę tłuszczu z cebulką, czosnkiem i chilli, dodajemy pozostałe masło klarowane. Rozpuszczamy, na rozpuszczone masło wysypujemy ryż. Smażymy, aż ryż stanie się lekko przeźroczysty. Wówczas podkręcamy maksymalnie gaz, wlewamy wino i chwilę odparowujemy. Następnie dolewamy połowę naszego bulionu i gotujemy 10 minut, co jakiś czas mieszając. W międzyczasie dolewamy bulion w miarę potrzeby, tak aby ryż miał cały czas trochę płynu do wciągnięcia. Po 10 minutach dorzucamy do ryżu wcześniej usmażone krewetki ze szparagami. Mieszamy i gotujemy 3 minuty. Po tym czasie dorzucamy do risotto masło i starty ser. Mieszamy dokładnie, zdejmujemy z gazu, przykrywamy przykrywką i odstawiamy na 5 minut. Po tym czasie możemy wykładać na talerze i delektować się pysznym daniem. Smacznego!!!

 

Makaron z cukinii z krewetkami

Makarony to moja wielka miłość, chyba powinnam urodzić się w słonecznej Italii. Są to moje ulubione szybkie dania, które można przygotować w przysłowiowe 5 minut z składników, które są pod ręką. Ostatnia moda, na to aby unikać w diecie glutenu, spowodowała, że zaczęły się pojawiać pomysły na inne makarony, tzw. bezglutenowe. Ich smak, z różnym skutkiem, przypomina smak klasycznego makaronu, ale zawsze to jakaś alternatywa.

Ja dziś proponuję Wam wersję, która nie przypomina w smaku klasycznego makaronu, jest to makaron wykonany ze świeżej cukinii. Do jego wykonania wykorzystałam zakupiony niedawno, okazyjnie w TKMaxx. Sprawdził się fantastycznie, niteczki makaronu wyszły cieniutkie, długie i bardzo smaczne.

Do makaronu z cukinii dodałam podsmażane krewetki, pomidorki i orzeszki piniowe. Do tego dodatek parmezanu i mamy pyszne, zdrowe danie.

Makaron z cukinii z krewetkami i pomidorkami koktajlowymi

Składniki:

  • 2 średniej wielkości cukinie
  • 1 opakowanie krewetek 450 g
  • 1 papryczka chilli
  • 4 ząbki czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • 100 ml białego wytrawnego wina
  • 50 g masła klarowanego
  • 200 g pomidorków koktajlowych
  • 1 limonka
  • 200 g parmezanu (150 g tartego i 50 g w płatkach)
  • 1 opakowanie 50 g orzeszków piniowych
  • sól i pieprz do smaku

Sposób wykonania:

Cukinię myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i ścieramy na spiralizerze  w makaron. Krewetki myjemy, oczyszczamy i osuszamy. Czosnek obieramy i drobno kroimy, papryczkę chilli myjemy, obieramy i kroimy w drobną kostkę. Natkę pietruszki myjemy, osuszamy i siekamy. Pomidorki koktajlowe myjemy i kroimy na pół. Limonkę dokładnie myjemy.

Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, dodajemy czosnek, a po chwili również papryczki chilli. Następnie wrzucamy nasze osuszone krewetki, obsmażamy je z jednej i drugiej strony. Zalewamy winem, zwiększamy ogień i lekko odparowujemy alkohol. Następnie dodajemy posiekaną natkę pietruszki, ścieramy skórkę z 1 limonki, wyciskamy sok z 1/2 limonki i mieszamy wszystko dokładnie.

Do wymieszanego sosu dodajemy makaron z cukinii, pokrojone pomidorki koktajlowe i starty parmezan. Mieszamy. W międzyczasie prażymy na osobnej patelni orzechy piniowe, uprażone dodajemy do patelni z makaronem, doprawiamy solą i pieprzem, dokładnie mieszamy i podajemy posypując po wierzchu parmezanem w płatkach.

Smacznego!!!