Ostatnio upiekłam ogromną ilość batatów. Miało być jako przekąska, a z ilością tak przesadziłam, że było i na przekąskę i do łososia na obiad i na sam koniec jeszcze zostało 🙂 Nie lubię, jak się jedzenie marnuje, więc musiałam coś wymyślić. No i z tego wymyślania wyszły muffiny. Smakują znakomicie, są wilgotne, cynamonowe z dodatkowym bonusem w postaci malin. Zdrowo i smacznie, nic tylko jeść, nawet bez wyrzutów sumienia…
Bataty do tego przepisu piekłam 45 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni. Wcześniej pokroiłam je na kształt grubych frytek, gdyż miały być przekąską, ale pokrojone na ćwiartki, talarki, czy po prostu w kostkę, też będzie dobrze. Pokrojone bataty ułożyłam na papierze do pieczenia, spryskałam oliwą z oliwek w atomizerze i posypałam solą i cynamonem. Tak przyrządzone smakują idealnie zarówno jako przekąska na drugie śniadanie, jak i dodatek do mięs przygotowywanych na „słodko”, jak np. ten łosoś http://www.cookandme.com.pl/dania-glowne/losos-pieczony-z-salsa-z-mango-i-awokado/.
Wracając do przepisu na muffiny, nie są może zbyt urodziwe, ale smak rekompensuje wszystko. No i ten brak wyrzutów sumienia, dla mnie bomba, a lato za pasem… Smacznego!!!
Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami
Składniki (u mnie wyszło 16 sztuk):
- 400 g pieczonych batatów (waga po upieczeniu)
- 2 jajka
- 100 g czekolady gorzkiej 90%
- 125 ml oleju kokosowego
- 100 g cukru trzcinowego
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100 g mąki kokosowej
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- maliny, ja użyłam mrożone, ale świeże również się sprawdzą (po kilka sztuk do papilotki)
- wiórki kokosowe do posypania po wierzchu
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę na muffiny wypełniamy papilotkami. W malakserze rozdrabniamy bataty, dodajemy jajka. Zblendowane z jajkami bataty przekładamy do miksera. Czekoladę łamiemy na kawałki i topimy w mikrofalówce, lub kąpieli wodnej. Stopioną czekoladę dodajemy do masy z batatów, następnie rozpuszczamy olej kokosowy i 125 ml oleju kokosowego wlewamy do masy. Wszystko mieszamy mikserem. Następnie dodajemy cukier trzcinowy, cynamon, mąkę kokosową i sodę. Mieszamy wszystko do uzyskania gładkiej masy. Masa jest dość gęsta. Przekładamy po 1 dużej łyżce do papilotki, na wierzch wciskamy po 3-4 maliny. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po wyjęciu posypujemy po wierzchu wiórkami kokosowymi.
Smacznego!!!
Krewetki na inny „hiszpański” sposób
Krewetki w wersji klasycznej już się u mnie ma blogu pojawiły http://www.cookandme.com.pl/przekaski/najprostsze-krewetki. Tak jak wówczas pisałam, pojawiają się one u mnie w domu różnych wersjach. Dziś przedstawiam Wam wersję, zapożyczoną z mojej ulubionej gdyńskiej tapasowni „TAPAS Barcelona”. Trafiliśmy tam zupełnie przypadkiem w zeszłym roku w marcu. Kucharz uraczył nas mega specjałami, z których jeden zapadł nam wyjątkowo w pamięć, a mianowicie krewetki z kiełbaską chorizo. Odtwarzaliśmy to danie wielokrotnie w domu i uważam, że smakuje wybornie. Myśleliśmy, że takie połączenie, to klasyk kuchni hiszpańskiej, no bo wiadomo, krewetki = Hiszpania, chorizo = Hiszpania 🙂 z błędu wyprowadził nas latem kucharz w naszym ulubionym barze w Maladze. Połączenie krewetek z chorizo, było dla nich wyjątkowo zaskakujące, ale na naszą prośbę, kucharz je nam przygotował :-). Były pyszne… wręcz niezapomniane… Życzę wiec smacznego i serdecznie polecam.
Krewetki z kiełbaską chorizo
Składniki:
- 1 opakowanie 450 g krewetek (u mnie były to krewetki argentyńskie z Lidla)
- 4 ząbki czosnku
- 1 papryczka chilli
- 100 g kiełbaski chorizo
- 150 ml białego wina
- 100 g masła klarowanego
- pęczek natki pietruszki
- sok z 1/2 cytryny
- 1 łyżeczka papryki wędzonej w proszku
- sól i pieprz do smaku
- bagietka do podania
Sposób przygotowania:
Krewetki myjemy, obieramy i czyścimy. Kroimy czosnek na drobne plasterki, papryczkę chilli na drobną kostkę, kiełbaskę w plasterki. Natkę pietruszki siekamy drobno. Na patelni rozpuszczamy trochę więcej niż połowę masła klarowanego. Na rozpuszczone masło wrzucamy czosnek i papryczkę chilli, chwilę smażymy. Dodajemy do masła z czosnkiem i papryką, kiełbaskę chorizo, a następnie dosypujemy paprykę wędzoną w proszku. Smażymy chwilę, aż kiełbaski się lekko wytopią. Dorzucamy do patelni krewetki, układając je płasko na patelni, a następnie smażymy około 3-5 minut, po tym czasie przewracamy na druga stronę i smażymy kolejne 3-5 minut. Podkręcamy ogień na maksymalną moc i wlewamy wino, chwilę gotujemy, aby trochę odparowało, skręcamy ogień, dodajemy resztę masła klarowanego, sok z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze dosłownie chwilę, posypujemy natką pietruszki i gotowe ????
Łosoś wędzony i jajko w koszulce, moje połączenie idealne
Uwielbiam poranki, kiedy mam chwilę więcej i mogę przygotować coś niecodziennego. Zwykle, gdy pędzimy rano do szkoły to na śniadanie królują jaglanka, owsianka, albo jajecznica. Gdy nie jedziemy na 8, tylko później, albo w weekendy, jest więcej czasu, więc można zaszaleć. Wówczas powstają u nas różne śniadaniowe cuda, naleśniki, placki, racuchy, sałatki, tarteletki, czy muffiny 🙂 Śniadanie jemy leniwie, popijamy wodą z miętą i cytryną, taki poranny rozruch to prawdziwy relaks, który daje kopa na cały dzień.
Postanowiłam wiec podzielić się z Wami jednym takim śniadaniowym przepisem, którego głównymi składnikami są jajko w koszulce i wędzony łosoś. Ja osobiście, bardzo lubię to połączenie. Nawet solo, bez żadnych dodatków smakuje wyśmienicie, a połączeniu z warzywami w sałatce jest równie dobre, jeśli nie lepsze, a dodatkowo porcja zdrowych warzyw w pakiecie. Co Wy na to? Proponuje wypróbować…
Smacznego!!!
Sałatka z wędzonym łososiem i jajkiem w koszulce
Składniki (na 2 porcje):
- 2-3 garści miksu różnych sałat (ja kupuje różne rodzaje i mieszam w dowolnych proporcjach, ale sprawdzi się również sam szpinak, rukola, czy roszpunka, czy każdy inny, tzw. gotowiec)
- 1/2 czerwonej papryki
- 100 g wędzonego łososia
- 4 łyżki kukurydzy z puszki
- 2 łyżki kaparów
- 4 jajka
- pęczek szczypiorku drobnego
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 2 łyżki octu jabłkowego
- 1 łyżeczka musztardy dijon
- 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
- sól i pieprz
- 50 ml octu spirytusowego
Sposób przygotowania:
Do garnka wlewamy wodę, dodajemy ocet spirytusowy i gotujemy. Jajko wbijamy do małej miseczki. Gdy woda w garnku zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką aby wywołać, tzw. wir, w środek wiru wrzucamy jajko. Zmniejszamy ogień i gotujemy jajko 2,5-3 minut, w zależności jak bardzo płynne jajko lubicie. Po tym czasie wyjmujemy jajko z garnka łyżką cedzakową. Z kolejnymi jajkami postępujemy analogicznie.
W międzyczasie myjemy sałaty, kroimy w kostkę paprykę, łososia rozdrabniamy na mniejsze kawałki, odsączamy kukurydzę i kapary. Na spód miski, bądź talerza wykładamy sałatę, łososia, paprykę, kukurydzę. Na wierzch kładziemy ugotowane jajka, posypujemy szczypiorkiem i kaparami. Do szklanki lub miseczki wlewamy oliwę z oliwek, ocet jabłkowy, musztardę i miód. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy sosem po wierzchu sałatki ::-) smacznego!!!
Tarta z serem camembert i żurawiną, czyli coś z niczego :-), dla gościa niespodziewanego…
Czasem zdarza się, że wracając z pracy dowiaduje się o tym, że na kolacji będzie nas więcej niż zwykle no i dobrze gdyby pojawiło się coś ekstra. Co wtedy? Mała analiza co znajdę w lodówce i spiżarni, bo najczęściej już na zakupy nie mam czasu i trzeba coś wymyślić. Tak było i tym razem. Na szczęście ciasto francuskie, szynka parmeńska i jakieś sery zawsze są w spiżarni, a reszta była już wariacją na dalszy temat. W ten sposób powstała ta tarta, która ma dość niecodzienny smak. Połączenie kremowego sera z kwaśnym smakiem żurawiny, według mnie, bardzo ciekawie się komponuje. Tarta piecze się w piekarniku około 20-25 minut, a całe przygotowanie to około 30-40 minut, w zależności od wprawy, dzięki temu jest to danie szybkie i na pewno efektowne. Polecam wszystkim zaganianym, którzy chcą zabłysnąć…
Tarta z serem camembert i żurawiną
Składniki:
- 1 opakowanie ciasta francuskiego
- 300 g sera camembert
- 100 g szynki długo-dojrzewającej (u mnie to była szynka parmeńska)
- 50 g szpinaku
- 2 żółtka
- 125 ml śmietany 30%
- 100 g żurawiny mrożonej
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Formę do tart wykładamy ciastem francuskim, brzegi powyżej rantu formy obcinamy. Szpinak myjemy i osuszamy, camembert kroimy na kawałki. Na ciasto wykładamy część szpinaku, połowę szynki parmeńskiej, połowę camemberta, następnie kolejna warstwa, czyli szpinak, szynka i camembert. Całość posypujemy żurawiną. W szklance mieszamy śmietanę z żółtkiem, dodajemy sól i pieprz. Wylewamy płyn na ułożone na tarcie składniki i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w piekarniku 20-25 minut. Masa musi się ściąć, a wierzch ładnie zarumienić.
Smacznego!!!
Makaron z sosem szpinakowym i kurczakiem
Kolejny pomysł na ekspresowy obiad lub ciepłą kolację, czyli spaghetti z sosem na bazie szpinaku z cebulką i czosnkiem z kurczakiem. Sos z dodatkiem śmietany, doprawiony solą, pieprzem i parmezanem, pojedyncze pomidorki koktajlowe, bazylia… po prostu niebo na talerzu 🙂 mniam, mniam.
Makaron, jaki użyłam w tym daniu, to makaron kukurydziany, od pewnego czasu staramy się ograniczać produkty glutenowe, stąd ta mała zmiana :-). Jeżeli musisz unikać glutenu, takie rozwiązanie, jak makarony bezglutenowe, to bardzo dobry pomysł. Smakują prawie tak samo, jak tradycyjne, a w niektórych daniach, smakują nawet lepiej. Ja osobiście zauważyłam, jak na razie, tylko jedną ich wadę, źle się odgrzewają. Gdy jeden z domowników je później i musi sobie danie odgrzać, to niestety makaron się dość mocno kruszy i rozpada. Jednak, gdy zamierzacie zjeść wszystko od razu jest bez zarzutu.
Spaghetti z sosem szpinakowym i kurczakiem
Składniki:
- 1 opakowanie makaronu spaghetti 400 g (ja użyłam kukurydzianego)
- 1 pojedyncza pierś z kurczaka
- 3 ząbki czosnku
- 1 duża cebula
- 1 opakowanie szpinaku 200g
- 150 ml śmietany 30%
- 2 żółtka
- małe opakowanie pomidorków koktajlowych 250 g
- kilka gałązek świeżej bazylii
- 50 g parmezanu
- sól, pieprz do smaku
- oliwa z oliwek
Sposób przygotowania:
W dużym garnku zagotowujemy wodę, wrzucamy makaron i gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie kurczaka myjemy, oczyszczamy z błonek i kroimy wzdłuż na plastry, posypujemy delikatnie z dwóch stron solą i pieprzem. Cebulkę i czosnek obieramy i drobno kroimy, szpinak myjemy i osuszamy, pomidorki koktajlowe kroimy na połówki. Na patelni rozgrzewamy 1-2 łyżki oliwy z oliwek, na rozgrzaną patelnię wkładamy kurczaka i smażymy około 3-5 minut z każdej strony. Zdejmujemy z patelni, osuszamy z tłuszczu ręcznikiem papierowym i kroimy na cienkie paseczki. Na patelnię po kurczaku wrzucamy cebulkę, podsmażamy na niewielkim ogniu 2-3 minuty, a następnie dodajemy pokrojony czosnek. Smażymy kolejne kilka minut, aż cebulka i czosnek się zeszklą, ale nie przypalą. Dodajemy na patelnię umyty szpinak i chwilę dusimy, aby szpinak lekko zmięknie. Doprawiamy szpinak solą i pieprzem. W międzyczasie wlewamy do naczynia śmietanę, wbijamy dwa żółtka i mieszamy dokładnie. Wymieszaną z żółtkami śmietanę dodajemy do uduszonego szpinaku i chwile gotujemy, następnie dodajemy pokrojonego kurczaka, podgrzewamy wszystko i dodajemy odcedzony makaron. Mieszamy na patelni sos z makaronem, przekładamy na talerze posypujemy pomidorkami, listkami bazylii i parmezanem. Smacznego.
Tort Ferrero Rocher – mój ulubiony
Tort z pralinkami Ferrero Rocher to jeden z ulubionych tortów zarówno u mnie w domu, jak i wśród moich znajomych. Myślę, że jest to efekt połączenia lubianych przez prawie wszystkich smaków karmelu, czekolady i orzechów laskowych. Jest to jednak tort dość wymagający i czasochłonny, ale smak rekompensuje wszystkie jego „wady”.
Powstał u mnie w domu po raz pierwszy jako tort urodzinowy dla mojej sąsiadki. Wjechał na stół, zdmuchnięto świeczki i tyle go widzieliśmy, bo zniknął z talerza w mgnieniu oka. Wszyscy goście byli zachwyceni tym smakiem, więc powstawał u nas wielokrotnie. W tym roku, a mamy koniec lutego pojawił się już trzy razy :-). Jest po prostu pyszny… więcej nie trzeba o nim mówić, tylko spróbować…
Na początek podam kilka wskazówek, które mnie ułatwiają przygotowanie tego tortu. Składniki na biszkopt powinny być wcześniej wyjęte z lodówki. Powinny być w temperaturze pokojowej. Biszkopt, krem karmelowy oraz ozdoby dobrze jest przygotować dzień wcześniej. Masło do kremu karmelowego również musi być w temperaturze pokojowej.
Tort Ferrero Rocher
Składniki:
Na biszkopt:
- 7 jajek
- 1 szklanka drobnego cukru (200 g)
- 1 szklanka mąki tortowej (150 g)
- 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej (50 g)
- 4 łyżki kakao gorzkiego (50 g)
Na krem karmelowy:
- 1 opakowanie masy krówkowej o smaku tradycyjnym 460 g
- 1 opakowanie orzechów laskowych 200g
- 1 opakowanie masła 200 g
Na krem czekoladowy:
- 1 opakowanie mascarpone 500 g
- 500 ml śmietany 36%
- 600 g nutelli (duże opakowanie)
- 3 opakowania śmietan-fix
Nasączenie biszkoptu:
- 150 ml herbaty
- 1 łyżka cukru
- sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
- opcjonalnie 40 ml alkoholu (ja najczęściej używam amaretto lub wódki orzechowej)
Do dekoracji:
- 300 g czekolady mlecznej (1 duże lub 3 małe opakowania)
- 100 ml śmietany 36%
- 100 g czekolady białej
- 1 opakowanie pralinek Ferrero Rocher
Sposób przygotowania:
Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Rozpuszczoną czekoladę przekładamy do szprycy z małym otworem. Deskę do krojenia owijamy folią spożywczą i na taką powierzchnię wyciskamy ze szprycy czekoladę formując dowolne wzory. Można zamiast deski do krojenia użyć kawałek grubego brystolu, na którym przed owinięciem folią narysujemy sobie wzory jakie chcemy uzyskać dla ułatwienia. Deskę z czekoladą wkładamy do zamrażalnika lub lodówki do stężenia.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Tortownicę o średnicy 25 cm wykładamy od spodu papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Najlepiej dodawać po 1-2 łyżki cukru i miksować do czasu dokładnego rozpuszczenia cukru. Wówczas można dodać kolejną porcję. Gdy cały cukier jest już dodany, przechodzimy do dodawania żółtek. Również robimy to stopniowo, po jednym żółtku. Kolejne dodajemy dopiero, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, mąkę ziemniaczaną i kakao. Tą mieszankę dodajemy do piany w trzech partiach, za każdym razem mieszając do połączenia składników. Ważne jest aby nie mieszać już na dużych obrotach. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum lub mieszamy delikatnie łyżką. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do tortownicy, wierzch staramy się wygładzić rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy. TIP: Ja najczęściej przygotowuje biszkopt dzień wcześniej.
Przygotowanie kremu karmelowego rozpoczynamy od uprażenia orzechów laskowych. Orzechy wysypujemy na blaszkę z piekarnika. W piekarniku ustawiamy temperaturę 200 stopni. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy orzechy na około 10 minut. W trakcie prażenia należy orzechy kilkakrotnie przemieszać. Uprażone orzechy wyjmujemy z piekarnika, studzimy, przesypujemy na czystą ściereczkę i pocierając usuwamy skórki z orzechów. Następnie wybieramy kilkanaście najładniejszych orzechów i odkładamy je do ozdoby. Pozostałe orzechy siekamy lub rozbijamy tłuczkiem na mniejsze kawałki. TIP: Ja najczęściej wrzucam orzechy do grubego woreczka strunowego, a następnie tłukę tłuczkiem do uzyskania pożądanej konsystencji. Masło w temperaturze pokojowej wkładamy do misy miksera i ubijamy do białości. Wówczas dodajemy w 2-3 partiach cały czas mieszając masę korówkową. Ubijamy kilka minut a następnie wsypujemy rozdrobnione orzechy i mieszamy masę. Wkładamy krem do lodówki na minimum 2 godziny.
Do czystej misy miksera wkładamy nutellę i mieszamy dodając stopniowo mascarpone. Do wymieszanej masy wlewamy śmietanę, dodajemy śmietan-fix i ubijamy do czasu uzyskania gęstego kremu. Należy jednak uważać, aby nie przebić śmietany, gdyż możemy wówczas otrzymać masło, zamiast kremu 🙁
W międzyczasie zaparzamy herbatę, ja zwykle używam zwykłej czarnej lub smakowej, orzechowej lub karmelowej. Zaparzoną herbatę studzimy, dodajemy cukier, sok cytrynowy oraz alkohol, jeśli go używamy. Biszkopt kroimy na trzy w miarę równe blaty. Pierwszy blat układamy na talerzu, paterze lub desce na której tort przygotowujemy i nasączamy delikatnie. Na nasączony blat wykładamy krem karmelowy, kładziemy kolejny blat biszkoptowy, nasączamy go. Następna warstwa to krem czekoladowy, używamy około połowy. Kładziemy kolejny blat biszkoptowy i po raz kolejny nasączamy go herbatą. Całość tortu pokrywamy resztą kremu czekoladowego, smarując zarówno górę, jak i boki ciasta. W rondelku podgrzewamy śmietanę, do śmietany dodajemy pokruszoną czekoladę i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Studzimy, a następnie polewamy ostudzoną masą tort. Teraz pozostała nam już tylko dekoracja. Na płynnej jeszcze czekoladzie układamy pralinki, orzechy laskowe i wcześniej przygotowane dekoracje z białej czekolady. Tort dobrze jest wstawić jeszcze na 2-3 godziny do lodówki, a najlepiej zostawic go w lodówce na całą noc.
Smacznego!!!
Pudding chia z egzotycznymi owocami
Moja idealna przekąska na drugie śniadanie to pudding chia z dodatkami. Mogłabym go jeść codziennie. Przygotowuje go na wiele różnych sposobów, dodając do płynu w którym pęcznieją ziarna różnorakie dodatki. Takimi dodatkami mogą być blendowane owoce, kakao, czy tarta gorzka czekolada, które dodaję do mleka. Innym pomysłem są soki owocowe, które również z sukcesem oddają smak do puddingu. Zaletą tych ziaren jest to, że przejmują smak płynu w którym są moczone, dzięki czemu mamy nieograniczone możliwości tworzenia smaku puddingu.
Ten przepis jest wersją najprostszą. Połączyłam ziarna z mlekiem kokosowo-ryżowym, odstawiłam na noc, a rano dodałam tylko owoce. Domownikom, którzy zostają w domu przygotowałam deser w szklaneczkach, a dla nas na wynos w plastikowych pojemnikach. Po takim drugim śniadaniu od razu lepiej się pracuje.
Składniki (na około 5 porcji):
- 500 ml mleka kokosowo-ryżowego
- 100 ml nasion chia
- 1 mango
- 3 owoce kiwi
- 5 łyżek syropu klonowego
- 5 łyżek płatków migdałowych
- kilka gałązek mięty
Sposób przygotowania:
Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia i wlewamy mleko. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie przekładamy pudding do docelowych naczyń. Owoce obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, a następnie mieszamy i rozdzielamy do poszczególnych naczyń mniej więcej po równo. Tak przygotowany pudding polewamy syropem klonowym, ale można również polać innym słodzikiem, typu miód, czy syrop z agawy. Myjemy listki mięty, siekamy je drobno. Posypujemy pudding po wierzchu płatkami migdałowymi oraz siekaną miętą. Smacznego!!!
Rozgrzewająca zupa z czerwoną soczewicą na zimowe dni
Uwielbiam zupy, kremowe, klarowne, na bazie rosołu, czy zupełnie warzywne, nie ma to dla mnie znaczenia. Mogłabym je jeść prawie na okrągło, śniadanie, obiad, kolacja, nie ważne. Zimą ciepłe, latem chłodniki, zupy to jest to co „tygryski lubią najbardziej”. W zasadzie wszyscy u mnie w domu lubią zupy. Córki zdecydowanie, modne obecnie, wszelkiej maści zupy-kremy, mąż zdecydowanie tradycyjne, polskie żurki, kapuśniaki, ogórkowe, najchętniej z wkładką mięsną… Ja osobiście, lubię wszystkie, choć zupy z wkładką cenię sobie za fakt, że są to u nas najczęściej tzw. obiady jednogarnkowe. Taka, np. ogórkowa na żeberkach, czy kapuśniak z mięskiem i kiełbaską, wystarczą nam za cały obiad 🙂 i nie myślę już wówczas o drugim daniu obiadowym.
Dzisiejsza zupa, to gęsta, lekko kremowa zupa z soczewicą, pomidorami z puszki oraz ziemniakami i marchewką, doprawiona egzotycznymi przyprawami idealnie sprawdza się w takie dni jak dziś. Delikatnie rozgrzewa, szybko się przygotowuje i może być na dwa dni 🙂 Polecam serdecznie spróbować, bo naprawdę warto.
Zupa z soczewicą i pomidorami
Składniki (około 8 porcji):
- 1 duża cebula
- 3 ząbki czosnku
- 1 łyżka liści kafiru
- 1/2 łyżeczki ziaren kolendry
- 1/2 łyżeczki kuminu rzymskiego
- 1 łyżka oleju kokosowego
- 5 ziemniaków
- 3 marchewki
- 1/2 szklanki soczewicy czerwonej
- 1 opakowanie pomidorów krojonych
- 1/2 l wody lub bulionu jarzynowego
- 1 opakowanie mleczka kokosowego 400 g
- 1 limonka
- pęczek kolendry
Sposób przygotowania:
Cebulę i czosnek obieramy i siekamy w drobno, ziemniaki i marchew obieramy i kroimy w kostkę. W dużym garnku o grubym dnie rozpuszczamy olej kokosowy, na rozgrzany olej wrzucamy cebulę, a po około dwóch minutach dorzucamy czosnek oraz liście kafiru (ja mam takie siekane, ale myślę, że 3-4 liście w całości również dadzą ten sam efekt), ziarna kolendry i kumin rzymski. Wszystko przesmażamy chwilę, aż cebula i czosnek się zeszklą dokładnie. Wówczas dodajemy ziemniaki i marchewkę, a następnie smażymy jeszcze jakieś 5 minut, dodajemy soczewicę, mieszamy,a następnie dodajemy pomidory z puszki i wlewamy wodę, lub bulion. Zagotowujemy, a następnie skręcamy gaz, przykrywamy garnek i gotujemy około 30 minut, co jakiś czas mieszając. Po tym czasie sprawdzamy, czy ziemniaki i marchew są miękkie, soczewica po tym czasie będzie „rozgotowana” dzięki czemu ładnie nam zagęści zupę. Gdy okaże się, że warzywa nie są miekkie, choć jest to raczej mało prawdopodobne, należy ją jeszcze chwilę pogotować. Jeżeli ziemniaki i marchew są miękkie, to możemy zupę lekko zblendować, ja nie robię tego dokładnie tak, aby uzyskać zupę-krem, a jedynie kilka razy, aby zupa miała lekko kremową konsystencję, ale zawierała również większe kawałki warzyw. Wlewamy mleczko kokosowe, mieszamy, dodajemy sok wyciśnięty z limonki oraz siekaną kolendrę, ponownie mieszamy i zupa gotowa. Smacznego!!!
Makaron ze szpinakiem i gorgonzolą, czyli włoskie klimaty
Już kiedyś chyba pisałam o tym, że wszelkiej maści dania z makaronami są u nas bardzo popularne. Gdy wracamy po całym dniu i chcemy coś szybko przygotować na ciepło do jedzenia, to makaron jest idealną opcją. Zazwyczaj w czasie gotowania makarony przygotowuje się sos i całość mamy gotowe w 20-30 minut, czyli wyjątkowo szybko.
Makaron możemy zawsze wybrać taki, jaki najbardziej lubimy. U nas zazwyczaj króluje penne, które moja młodsza córka wręcz uwielbia. Sos to zawsze już większe wyzwanie. Ja zazwyczaj przyrządzam tzw. sosy na winie, czyli co mi się nawinie pod rękę w lodówce wyjmuje i wybieram, to co aktualnie mi „w duszy gra” :-). Tym razem padło na wegetariańskie połączenie, mamy szpinak, suszone pomidory i czarne oliwki. Wszystko, w jednym z moich ulubionych sosów, czyli sosie na bazie sera gorgonzola.
Tym razem nie jest do danie dietetyczne, ale zdecydowanie bezmięsne 🙂 Smaki się, moim zdaniem, idealnie dopełniają. Kremowy ser idealnie współgra ze szpinakiem i słodko-kwaśnymi pomidorami. Więc jeśli nie macie pomysłu na dzisiejszy obiad lub kolację, to zdecydowanie polecam wypróbować tę wersję 🙂 Smacznego!!!
Makaron ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i gorgonzolą
Składniki (u mnie 4 porcje):
- opakowanie makaronu penne 400 g
- 4 ząbki czosnku
- 1 opakowanie szpinaku świeżego
- 1 opakowanie pomidorów suszonych 305ml
- 1/2 opakowania czarnych oliwek (słoiczek 340 g)
- 1 opakowanie gorgonzoli 175 g
- 100 ml śmietany 30%
- oliwa z oliwek
- sól i pieprz do smaku
- ewentualnie parmezan do posypania po wierzchu
Sposób przygotowania:
Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. W międzyczasie przygotowujemy sos. Czosnek obieramy i kroimy na drobne plasterki, szpinak myjemy i osuszamy w suszarce do sałaty, pomidory odlewamy z zalewy i kroimy, oliwki odsączamy z zalewy. Ser kroimy na kostkę, albo kruszymy, w zależności od jego konsystencji. TIP: Gorgonzola często jest wyjątkowo mocno kremowa i trudno ją kroić, wówczas łatwiej jest ją pokruszyć, czy porozrywać na drobniejsze kawałki. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojony czosnek i krótką chwilę podsmażamy. Dodajemy szpinak, mieszamy go chwilę, aż lekko zwiędnie, i dodajemy pomidory i oliwki. Krótko mieszamy i dodajemy pokruszony ser a następnie wlewamy śmietanę. Całość gotujemy na niewielkim ogniu do czasu aż rozpuści się ser.
Po ugotowaniu makaronu odcedzamy go zostawiając sobie około 1/4 szklanki wody z gotowania makaronu. Ugotowany makaron wrzucamy do patelni z sosem, wlewamy wodę i mieszamy dokładnie. Sos powinien nam ładnie pokryć kluski. Przekładamy na talerze i cieszymy się po około 20 minutach pysznym, ciepłym i bezmięsnym daniem 🙂 Smacznego!!!
Szyszki czyli moje wspomnienie dzieciństwa
Czasem wracając do wspomnień z dzieciństwa pojawiają mi się różne smaki, które przyrządzałam z moją ukochaną babunią. Blok czekoladowy, domowe lizaki, czy szyszki, to słodycze przypominające mi o moich beztroskich latach spędzanych głównie na przyjemnościach, w otoczeniu najbliższych. Dlatego, gdy przygotowuje spotkania dla dzieci zawsze staram się aby pojawiły się tam te dania, czy przekąski, które właśnie ten moment życia przypominają mi najbardziej…
Tym razem były to urodziny mojej młodszej córki. Ponieważ na miejsce urodzin wybraliśmy escape room, to poza tradycyjnym tortem, pojawiło się tylko kilka przekąsek, ale takich, które łatwo wziąć do ust, nie krusząc, czy brudząc dookoła. Wspomniane szyszki były właśnie jedną z takich przekąsek.
Szyszki idealnie sprawdzą się również jako słodka przekąska do kawy na stojącym przyjęciu. Z kawą ten kakaowo-czekoladowy przysmak komponuje się idealnie 🙂 Dodatkową jego zaletą jest to, że do przygotowywania można zaangażować nawet 3-4 latki, które chętnie będą lepić małe kuleczki razem z nami, a więc zapraszam do wypróbowania.
Szyszki z ryżu preparowanego
Składniki (około 60 kulek wielkości piłeczki do tenisa stołowego):
- 200 g ryżu preparowanego (2 opakowania)
- 500 g krówek
- 1 opakowanie masy krówkowej kakaowej
- kostka masła 200 g
Sposób przygotowania:
Do rondelka wkładamy masło i obrane z papierków cukierki – krówki. Stawiamy na lekkim gazie i powoli rozpuszczamy. Gdy masa jest już rozpuszczona, dodajemy masę krówkową. TIP: Jeżeli nie macie masy krówkowej kakaowej, można dodać zwykłą i dołożyć 2-3 łyżki kakao. Po dodaniu masy krówkowej mieszamy dokładnie jeszcze chwilę na gazie do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawiamy z gazu na jakieś 30 minut, aby masa lekko ostygła. W tym czasie do miski wsypujemy ryż preparowany. Wystudzoną masę wlewamy do miski z ryżem i mieszamy dokładnie. Z masy formujemy kuleczki, ich wielkość zależy od naszych upodobań, ja zwykle robię takie wielkości piłeczki tenisa stołowego. Uformowane kuleczki wkładamy do lodówki na 2-3 godziny. Smacznego!!!















































































