Kolejna wersja, jednego z ulubionych moich deserów, czy propozycji na drugie śniadanie. Tym razem pudding ma smak kokosowy, a dodatek lekko kwaskowych owoców leśnych idealnie dopełnia ten deser. Przygotowanie proponuje zacząć wieczorem, a mianowicie zalać nasiona z dodatkiem wiórków kokosowych i zalać mlekiem. Kilkakrotnie przemieszać i zostawić na noc aby dokładnie napęczniały. Rano przekładamy pudding do pojemniczków przekładając owocami. Idealna przekąska 🙂 moja młodsza córka się śmieje, że jak dostaje chia do szkoły, to połowę wyjadają jej koleżanki. Prawdę mówiąc nie dziwie się im, to jest takie pyszne, że ciężko się opanować 🙂
Kokosowy pudding z nasion chia z owocami leśnymi
Składniki (3 porcje):
- 300 ml mleka kokosowo-ryżowego (ja swoje kupuje w Lidlu, ale każde inne mleko, nawet tradycyjne „krowie” będzie ok)
- 60 ml ziaren chia
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 3 łyżeczki syropu kokosowego (może być również inny słodzik, jak syrop klonowy, z agawy, z daktyli, miód, czy cukier)
- owoce w tym przypadku truskawki, maliny i borówki
- kilka listków mięty
Sposób przygotowania:
Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia, dodajemy wiórki kokosowe, wlewamy mleko i dodajemy syrop kokosowy. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie możemy przejść do ostatecznego przygotowania deseru. Owoce myjemy, osuszamy, truskawki kroimy na plasterki lub w kostkę. Na spód naczynia wkładamy warstwę puddingu, około 2 łyżki. Następnie na puddingu układamy warstwę pokrojonych truskawek, nakładamy kolejną warstwę puddingu i na wierzch układamy maliny z borówkami. Całość dekorujemy miętą. Jeśli ktoś lubi bardzo słodki smak, można owoce po wierzchu polać jeszcze wybranym słodzikiem dodatkowo. Dla mnie jednak ilość słodkiego smaku w puddingu plus owoce jest już wystarczająca.
Smacznego!!!
Caponata – sycylijskie wspomnienie
Tydzień lutego spędziłam na Sycylii, gdzie rozkoszowałam się lokalnymi smakami. O miejscach jakie odwiedziłam, a które wywarły na mnie wrażenie pisałam już wcześniej, http://www.cookandme.com.pl/podroze/sycylia-wloskie-ferie-zimowe/, gdyby ktoś był ciekawy zapraszam do tego wpisu.
Teraz proponuję Wam, dopracowany przeze mnie przepis na sycylijską caponatę. Na Sycylii podają ją na zimno, jak i na ciepło. U mnie w domu, najczęściej ląduje w wersji ciepłej, choć jako zimna przegryzka na drugie śniadanie, też smakuje nam bardzo. Ostatnio jest naszym przebojem do mięs z grilla, w zastępstwie do wszechobecnych sałat. Dodatkowo, jest to danie z samych warzyw, duszonych, lekko doprawionych miodem i octem balsamicznym, dzięki czemu idealnie wpisuje się w jadłospis osób dbających o dietę 🙂 Serdecznie polecam!!!
Caponata
Składniki:
- 3 bakłażany około 800g
- 2 czerwone cebule
- 6 ząbków czosnku
- 5 łodyg selera naciowego
- po 1 papryce żółtej i czerwonej
- 1 małą cukinię
- 1 opakowanie pomidorów krojonych 400 g
- około 1/3 dużego słoika czarnych oliwek (słoik 800 g)
- 1 mały słoiczek kaparów (opakowanie 100 g)
- garść rodzynek
- 1 łyżka miodu
- 4 łyżki octu balsamicznego
- 1 łyżeczka oregano
- 1 łyżeczka bazylii
- sól, pieprz do smaku
- oliwa z oliwek do smażenia
Sposób przygotowania:
Warzywa myjemy, bakłażany kroimy w plastry grubości 1-1,5 cm, posypujemy solą i odstawiamy na około 30 minut aby pozbyć się gorzkiego smaku. W międzyczasie przygotowujemy resztę warzyw. Cebulę i czosnek obieramy, cebulę kroimy w piórka, czosnek w plasterki. Seler naciowy kroimy w kawałki około 1 cm, paprykę i cukinię w kostkę. Oliwki i kapary odsączamy z zalewy, rodzynki przelewamy wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy około 2 łyżki oliwy z oliwek, na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę i dodajemy czosnek. Po około 2-3 minutach, gdy czosnek i cebula już są zeszklone dodajemy seler naciowy, po kolejnych kilku minutach dodajemy paprykę i cukinię, dusimy aż warzywa zmiękną. W międzyczasie płuczemy pod bieżącą wodą bakłażana, osuszamy ręcznikiem papierowym. Na osobnej patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy, wrzucamy bakłażana i obsmażamy z każdej strony. Obsmażonego bakłażana dokładamy do naszych warzyw. Mieszamy, dodajemy pomidory krojone, rodzynki, oliwki i kapary. Dusimy na małym ogniu około 10 minut, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia dodajemy oregano, bazylię, ocet balsamiczny i miód. Mieszamy dokładnie. Doprawiamy solą i pieprzem.
Tak jak pisałam można podawać na zimno i na gorąco. Gdy podajemy na zimno, można posypać dodatkowo po wierzchu parmezanem.
Smacznego!!!
Początek sezonu grillowego – łosoś w folii
Kolejny weekend rozpieszczał nas pięknym słońcem wobec czego sezon grillowy można uznać za w pełni rozpoczęty. Wprawdzie pierwszy raz odpaliliśmy grilla jeszcze w marcu, ale te dwa ostatnie weekendy to już było grillowanie na całego. Jak zwykle pojawiły się klasyki, czyli kiełbaska biała i czerwona, kaszanka, którą ja piekę w folii z cebulką i przyprawami, karkówka, indyk, piersi z kurczaka… czyli nasz polski standard. Osobiście jednak wolę z grilla coś lżejszego, wiec pojawiają się u nas również grillowane warzywa oraz ryby. Dziś proponuję Wam prostego w przygotowaniu i bardzo smacznego łososia. Ja marynuje go przynajmniej dwie godziny wcześniej, aby dobrze przeszedł przyprawami. Idealnie jest gdy uda się zamarynować go dzień wcześniej. Serdecznie polecam wypróbować ten przepis, zwłaszcza, że kolejny weekend również ma być słoneczny 🙂
Ja łososia podałam go z prostą sałatką z sosem balsamicznym. Do miksu sałat dorzuciłam pomidorki koktajlowe, truskawki i trochę czerwonej cebuli. Całość smakowała obłędnie. Oczywiście przepis ten można również wykorzystać piekąc łososia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20-25 minut.
Łosoś z grilla pieczony w folii
Składniki (na 3 duże porcje):
- 3 kawałki łososia ze skórą po około 150-200 g
- 3 ząbki czosnku
- około 1/2 łyżeczki soli gruboziarnistej
- 1/2 papryczki chilli
- 1/2 limonki
- 2 cm kawałek imbiru
- pęczek kolendry
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka miodu
- sól i pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości. Czosnek obieramy, papryczkę chilli oczyszczamy z pestek i drobno kroimy, imbir obieramy ze skórki. Do moździerza wrzucamy pokrojone na plasterki ząbki czosnku i dodajemy gruboziarnistą sól. Rozcieramy sól z czosnkiem, do roztartej masy dodajemy drobno pokrojoną papryczkę chilli, korzeń imbiru ścieramy na tarce o drobnych oczkach i również dodajemy do masy z czosnku i soli. Dalej rozcieramy do uzyskania papki. Kolendrę myjemy, siekamy dodajemy do naszej masy w moździerzu. W następnej kolejności do moździerza wlewamy oliwę z oliwek, sok wyciśnięty z limonki oraz miód. Wszystko dokładnie rozcieramy.
Odrywamy kawałek folii aluminiowej wielkości kartki A4, na środek kładziemy kawałek łososia, wierzch łososia smarujemy łyżką naszej marynaty uważając aby posmarować również boki ryby. Następnie składamy folię wzdłuż, a następnie boki, tak aby uzyskać formę zapakowanej paczki. Tak przygotowane „pakiety” wkładamy do lodówki, aby się zamarynowały.
Po czasie jaki przeznaczyliśmy na marynowanie (minimum 2 godziny) rozpalamy grilla. Na rozgrzane palenisko kładziemy nasze pakieciki i grillujemy około 25-30 minut. Upieczoną rybę zdejmujemy z grilla, wypakowujemy z folii i podajemy.
Smacznego!!!
Kolejne białkowo-tłuszczowe śniadanie – sałatka z tuńczykiem
U mnie w domu królują dwie wersje śniadań, klasyczne słodkie owsianki, jaglanki, lub zestawy białkowo-tłuszczowe. Zdania dietetyków są bardzo podzielone w temacie tego, które z tych zestawów są lepsze. Ja osobiście przeplatam je najczęściej na zmianę, czyli jeśli dziś była owsianka, to jutro będzie śniadanie białkowo-tłuszczowe. Prawda jest jednak taka, że po śniadaniu białkowo-tłuszczowym czuję się zdecydowanie lżej, niż po węglowodanach z owocami. Tak już mam… dla odmiany moja młodsza córka zdecydowanie preferuje wersje z owocami.
Dzisiejsza propozycja to moja wariacja na temat tuńczyka, który podawany jest w restauracjach w Hiszpanii jako przystawka w różnych wersjach. Mamy więc tuńczyka z pomidorami, tuńczyka z papryką, tuńczyka z grillowanymi warzywami. Propozycje są przeróżne, niestety tuńczyk, jaki można dostać u nas w sklepach mocno odbiega od tego, który jest w sklepach np. w mojej ukochanej Andaluzji, ale dodając go do sałatki w tak słoneczny poranek, jak dziś można się poczuć prawie jak na półwyspie iberyjskim 🙂 Podsumowując dzisiejsza sałatka to połączenie tuńczyka w sosie własnym z grillowaną papryką. Lekko, szybko, łatwo i jak pysznie, mniam.
Sałatka z tuńczykiem i grillowaną papryką
Składniki (na dwie porcje):
- dwie garści świeżego szpinaku (jeżeli nie macie szpinaku, można użyć roszpunki, rukoli, czy innego rodzaju sałaty)
- około 200 g grillowana czerwona papryka w zalewie (waga po odsączeniu, w moim przypadku było to pół opakowania grillowanej papryki kupionej w Lidlu)
- 1 opakowanie tuńczyka w sosie własnym 185 g (mała puszka)
- 1 czerwona cebula
- 2 łyżki oleju lnianego
- 1/2 łyżki octu balsamicznego
- 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Szpinak myjemy i osuszamy w suszarce do sałaty, cebulę kroimy w drobną kostkę. Paprykę odsączamy z zalewy i kroimy na długie paski. tuńczyka odsączamy z zalewy. Na spód talerza, lub miski, wykładamy szpinak, bądź inną zieleninę, następnie układamy paprykę, tuńczyka i posypujemy pokrojoną cebulą. W kubku mieszamy składniki na sos, czyli olej, ocet i miód. Doprawiamy sos solą i pieprzem do smaku. Polewamy po wierzchu sałatki. Smacznego!!!
Czekoladowa jaglanka z malinami
Zdrowych dań ciąg dalszy… Dziś przywitaliśmy dzień pyszną jaglanką z czekoladą. Do tego dodatek bananów i malin oraz orzechów laskowych, po prostu pycha. Już kiedyś pisałam, że jaglanka jest jednym z moich ulubionych śniadań, węglowodanowych. Zdecydowanie bardziej smakuje mi jaglanka, niż owsianka, gryczanka, czy każda inna kasza w wydaniu porannym. Dodatkowo, ja osobiście po takim śniadaniu długo nie czuję się głodna, co jest wyjątkowo ważne, gdy nie mam czasu na porządnie drugie śniadanie i muszę się zadowolić jabłkiem, czy inną szybką przekąską złapaną w biegu.
Kasza jaglana to jedno z najzdrowszych „superfood”, idealnie nadaje się do użycia zarówno w wersji na słodko, jak i na słono. Można ją użyć jako baza do różnorakich ciast, nawet jaglo-serników. Z czasem moje inne dania z kaszą jaglaną też pojawią się tu na blogu… Dziś proponuje pyszną czekoladową kaszę jaglaną.
Czekoladowa jaglanka z malinami
Składniki (na dwie porcje):
- 1/3 szklanki kaszy jaglanej
- 1 szklanka mleka
- 4 kostki gorzkiej czekolady 70% kakao
- 2 garści malin
- 1 banan
- 4 łyżki orzechów laskowych
- 2 łyżki syropu klonowego (opcjonalnie)
- kilka liści mięty
Sposób przygotowania:
Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą, wsypujemy do garnka, wlewamy mleko i stawiamy na kuchni, zagotowujemy, skręcamy mocno gaz i gotujemy pod przykryciem 20 minut, mieszając co jakiś czas. TIP: gdy zauważysz że płynu jest za mało można odrobinę dodać. W międzyczasie myjemy maliny, kroimy banana na plasterki, orzechy wrzucamy na nagrzaną patelnię i prażymy przez chwilę. Gdy kasza jest już ugotowana dodajemy pokrojone drobno kawałki czekolady. Mieszamy do uzyskania gładkiej masy, jeżeli czekolada się nie rozpuszcza, można kaszę jeszcze lekko podgrzać. Gładką masę przekładamy do miseczek, posypujemy po wierzchu malinami, bananami i orzechami. Jeżeli lubimy, gdy jaglanka jest słodka polewamy ją po wierzchu syropem klonowym, dekorujemy wierzch miętą.
Smacznego!!!
Polędwiczka z dorsza w porach – czyli pyszny obiad nie tylko od święta
Czasami uda mi się u nas w domu przemycić tradycyjny, rybny obiad. Nie jest to łatwe, gdyż moja młodsza latorośl zdecydowanie odmawia spożywania ryb za wyjątkiem łososia w prawie każdej postaci. Tym razem na szczęście się udało, a to w zasadzie tylko dzięki zapachowi, jaki rozchodził się w kuchni podczas gotowania tej rybki. Córka skuszona zapachem, przyszła ze swojego pokoju z pytaniem „co tak ładnie pachnie?”, gdy dowiedziała się, że to ryba, uznała że spróbuje. No i na szczęście był sukces. Wprawdzie stwierdziła, że „ten por to jest lepszy niż ta ryba, ale razem może być”. Nieważne, grunt, że zdrowy duży kawałek dorsza wylądował w małym brzuchu, a wiadomo „ryba wpływa na wszystko” na dzieci też 🙂 Można więc odhaczyć kolejny sprawdzony przepis na danie z rybą w roli głównej.
U nas polędwica z dorsza pojawiła się z dodatkiem grillowanych warzyw (papryka, cukinia, pieczarki) oraz puree ziemniaczanym z masełkiem i koperkiem. Razem było bardzo smacznie i zdrowo 🙂 Moim zdaniem jest to wyjątkowo łatwy przepis. Smażenie ryby, a w zasadzie jej duszenie zajmuje niewiele czasu, a efekt jest znakomity. Trzeba tylko wziąć pod uwagę fakt, że nieuważne przewracanie ryby może spowodować, że nam się ładne kawałki po prostu rozlecą na patelni. Ja zwykle używam do przewracania dwóch łopatek, jedną podkładam na spód, drugą na wierzch, przewracam i delikatnie zsuwam z łopatki. To według mnie najłatwiejszy sposób.
Gdybyście chcieli wzbogacić to danie, tak jak u mnie grillowanymi warzywami to przygotowanie ich jest dziecinnie proste. Nagrzać piekarnik do 200 stopni. Na blaszce ułożyć pokrojone w kawałki lub plastry warzywa, skropić oliwą, ja mam w tym celu oliwę z oliwek w atomizerze, doprawić delikatnie solą i pieprzem, i grillować w piekarniku około 20 minut. Dobrze jest w trakcie sprawdzić jak wygląda sytuacja. Niektóre warzywa grillują się szybciej, niektóre wolniej.
Polędwiczka z dorsza w sosie serowym
Składniki (4 porcje):
- 4 kawałki polędwicy z dorsza około 600-800 g
- 2 duże lub 3 średnie pory
- 50 g masła klarowanego
- 1 opakowanie gorgonzoli 200g
- 100 ml śmietany 30%
- kilka gałązek świeżego tymianku i rozmarynu
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Jeżeli rybę kupiliśmy zamrożoną należy ją rozmrozić. Rozmrożoną, lub świeżą rybę umyć, osuszyć ręcznikiem papierowym oraz posypać z każdej strony solą i świeżo mielonym pieprzem. Odstawić na pół godziny do lodówki. W międzyczasie umyć, osuszyć a następnie drobno pokroić pora. Na dużej patelni roztopić masło klarowane. Dorzucić do patelni pokrojone pory i podsmażyć mieszając do jakiś czas, aż por zmięknie. Zmniejszamy Na podduszonych porach układamy rybę, przykrywamy przykrywką i dusimy około 10 minut. Po tym czasie delikatnie przekładamy na drugą stronę. Polewamy delikatnie śmietaną i rozkruszamy gorgonzolę. Posypujemy po wierzchu pokrojonymi ziołami – tymiankiem i rozmarynem. Przykrywamy ponownie przykrywką i dusimy około 15 minut. Po tym czasie ser powinien się dobrze rozpuścić i oblać naszą rybę. Danie przekładamy na talerze. Ja podaje z puree ziemniaczanym i grillowanymi warzywami. Dobrze będzie też smakować z ryżem oraz duszoną marchewką z groszkiem. Smacznego!!!
Caprese z gotowanego buraka z fetą i orzechami włoskimi
W końcu przyszła upragniona wiosna… najwyższa pora pomyśleć o tym, że zbliża się sezon na letnie ubrania. Nie wiem jak u Was, ale ja zawsze po zimie mam lekki nadbagaż, którego chętnie bym się pozbyła. Wobec tego, należałby chyba zainteresować się zdrowym, lekkim i nie tuczącym jedzeniem. Dziś pierwszy pomysł z cyklu „coś zdrowego”. Sałatka a’la caprese z buraka. U mnie gości często na spotkaniach towarzyskich, w lunchboxie, jako dodatek do mięs z grilla. Świetnie sprawdza się też jako lekka kolacja, zdecydowanie polecam.
Są różne metody, aby przygotować buraka do tej sałatki. Można upiec go w piekarniku, można ugotować w wodzie (najsłabsza wersja, bo mnóstwo smaku zostaje w wodzie) lub ugotować na parze. Ja zwykle wybieram tą ostatnia opcję. Gotuję buraki w garnku do gotowania na parze, pod przykryciem około 45 minut do godziny. Po 45 minutach sprawdzam, czy burak jest miękki. Jeśli tak, to wyłączam gotowanie, jeśli nie dodaje kolejne kilka minut. Później buraki studzę, kroje, dodaje szpinak, fetę i orzechy. Polewam sosem i gotowe. Sałatka jest pyszna.
Caprese z gotowanego buraka z fetą i orzechami włoskimi
Składniki:
- 100 g świeżego szpinaku
- 2 duże buraki
- 100 g sera feta
- 50 g orzechów włoskich
- 2 łyżki olej lniany
- 1-1,5 łyżeczki octu balsamicznego
- 2 łyżki soku malinowego
- sól i pieprz
- szczypta chilli w płatkach
Sposób przygotowania:
Buraki obieram przed gotowaniem, ale można też umyć je, ugotować lub upiec w skórce i obrać dopiero po ugotowaniu. Mnie tak jest łatwiej, poza tym uważam, że straty w smaku są niewielkie, więc po co sobie utrudniać :-), obieram więc buraki, wkładam do garnka do gotowania na parze i gotuję pod przykryciem 45 minut do godziny. Studzę buraki po ugotowaniu.
Szpinak myję i osuszam w suszarce do sałaty, aby pozbyć się wody. Układam szpinak na spodzie talerza. Ostudzone buraki kroimy na cienkie plasterki i układamy na warstwie szpinaku. Ser feta kruszymy na drobne kawałki, można też go pokroić w kostkę i rozsypujemy na warstwie buraków. Rozgrzewamy patelnię, na suchą rozgrzaną patelnie wrzucamy orzechy i chwilę je prażymy. Trzeba uważać, aby ich nie przypalić, bo wówczas stają się gorzkie w smaku. Uprażone orzechy wysypujemy na sałatkę.
W kubku mieszamy olej, ocet balsamiczny i sok malinowy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Na koniec dodajemy odrobinę chili aby zaostrzyć smak sosu. Polewamy sosem po sałatce.
Smacznego!!!
Caprese po mojemu
Caprese to jedno z najbardziej popularnych dań kuchni włoskiej, jakie pojawiają się na naszych stołach. Oryginalnie pochodzi z włoskiej Kampanii i ma przypominać włoską flagę. We Włoszech najczęściej podają to danie jako przystawkę, przed daniem głównym. U mnie w domu jest to jednak danie bardzo wielozadaniowe. Jemy je na śniadanie, jako przystawka, czy sałatka na imprezach. Zawsze się sprawdza. Dodatkowo jest to danie dziecinnie proste, nie da się tu nic kompletnie zepsuć. Wystarczy dobra mozzarella, smaczne pomidory (ja zawsze wybieram malinowe), bazylia, oliwa z oliwek, sos balsamiczny i pesto… Te kilka składników, a efekt jest MEGA smaczny. My uwielbiamy wszyscy po kolei od najmłodszego, do najstarszego…
Caprese
Składniki:
- 1 duża kulka świeżej mozzarelli w zalewie
- 1 podobnej wielkości pomidor
- garść świeżej ruccoli
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 łyżeczka pesto bazyliowego
- 1 łyżka sosu balsamicznego
- kilka gałązek bazylii
Sposób wykonania:
Pomidory pokroić w plastry, mozzarellę wyjąć z zalewy i pokroić w plastry o podobnej grubości jak pomidory. Na spód talerza położyć ruccolę, następnie układać na przemian plaster pomidora i plaster mozzarelli. W miseczce lub kubeczku wymieszać oliwę z oliwek, cytrynę i pesto. Sosem polać po wierzchu. Następnie polać po wierzchu sosem balsamicznym i posypać listkami bazylii i to tyle, gotowe. Prawda, że dziecinnie łatwe. Smacznego!!!
Sałatka z jajkiem w koszulce i sosem holenderskim
Sałatka z jajkiem w koszulce pojawiła się już tu kiedyś w wersji z wędzonym łososiem. Dziś kolejna odmiana tego pysznego dania. U mnie najczęściej jest to sałatka śniadaniowa. W czasie gdy gotuję wodę na jajka, a potem same jajka przygotowuje pozostałe składniki i po przysłowiowej chwili, mam pyszne śniadanko.
Dodatkowo teraz w przededniu świat wielkanocnych, podczas których dania z jajkami, są elementem obowiązkowym, może być dobrym pomysłem na dodatkową potrawę na stole świątecznym. Do tej sałatki wykorzystałam jeden z moich ulubionych sosów, a mianowicie sos holenderski. Nie jest to najprostszy sos do samodzielnego zrobienia, ale kilka trików powoduje, że mnie zawsze się udaje. Po pierwsze, ważne jest, aby żółtka użyte do sosu były w temperaturze pokojowej, po drugie, masło rozpuszczam w mikrofalówce i dodaję do ubitych żółtek stopniowo, dokładnie mieszając. Ważne jest też, aby ubijać wszystko na parze, czyli miska, bądź garnek ustawiony na większym garnku, ale woda w dolnym garnku nie może dotykać dna górnego garnka, bądź miski.
Sałatka z jajkiem w koszulce, szynką parmeńską, szparagami i sosem holenderskim
Składniki:
Na sos holenderski:
- 2 żółtka
- 70 g masła
- 1 łyżka soku z cytryny
- sól, pieprz do smaku
- 1/2 łyżeczki syropu z agawy
Na sałatkę:
- mieszanka sałat 4-5 garści
- pęczek szparagów zielonych
- 1 zielony ogórek
- 6 plasterków szynki parmeńskiej
- pęczek szczypiorku
- 5 jajek
- 2 łyżki octu (do gotowania jajek)
Sposób przygotowania:
Szparagi myjemy, odrywamy zdrewniałe końce i kroimy na kawałki około 3-4 cm. Wrzucamy pokrojone szparagi go garnka z gotującą się wodą na 5 minut. Po tym czasie szparagi odcedzamy i odstawiamy. Ogórka kroimy w kostkę, lub półplasterki, szczypiorek drobno kroimy. Na talerz wykładamy sałatę, na sałacie układamy porwane kawałki szynki parmeńskiej, pokrojone ogórki i ugotowane szparagi.
W garnku zagotowujemy wodę, w której będziemy gotować jajka. Do wody dodajemy 2 łyżki octu. Gdy woda zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką, aby zrobić „wir” i w środek wbijamy jajko. Jajko gotujemy 3 minuty, po tym czasie wyjmujemy z garnka za pomocą łyżki cedzakowej, usuwamy ewentualne „burzyny” i powtarzamy czynność z kolejnymi jajkami.
W międzyczasie przygotowujemy sos holenderski. Masło topimy w mikrofalówce. Ustawiamy garnek z wodą na gazie, do miski lub drugiego garnka wbijamy żółtka, dodajemy sok z cytryny, sól i syrop z agawy, lekko mieszamy i stawiamy na garnku z wodą. Żółtka ubijamy, aż będą bardzo puszyste, wówczas zaczynamy stopniowo dodawać masło. Ja zwykle dodaje w trzech porcjach, dodając kolejna w chwili, gdy poprzednia jest już bardzo dobrze ubita. Gdy już dodamy całe masło, ubijamy jeszcze przez chwilę, doprawiamy ewentualnie jeszcze solą, jeżeli uznamy, że jest za mało słone, dodajemy również pieprz do smaku.
Ugotowane jajka kładziemy na sałacie z warzywami, posypujemy pokrojonym szczypiorkiem i polewamy przygotowanym sosem.
Smacznego!!!
Zupa-krem brokułowo-kalafiorowy
Zbliżają się święta wielkanocne, które mnie osobiście kojarzą się z wiosną, zielenią i żonkilami. Nie wiem z czego wynikają te moje skojarzenia, ale Wielkanoc jest u mnie zwykle żółto-zielona, pachnąca żonkilami. Pomyślałam, że aby ta wiosenna zieleń pojawiła się również na stole, w tym roku w pierwszy dzień zagości u nas krem z brokuła i kalafiora. Bardzo lubię połączenie tych dwóch warzyw. Do tego dodaję mleczko kokosowe, ale jak ktoś woli może być też i śmietana, lub totalna wersja fit, niezabielana. Ja niestety lubię tą kremowość w zupie, którą niestety najlepiej uzyskuje się tłustym mleczkiem kokosowym, lub dobrą tłustą śmietaną… No cóż, tak już mam, że nie zawsze wybieram wersję fit.
Ta konkretna zupa ma jeszcze tą zaletę, że dość szybko się ją przygotowuje, oraz dobrze się przechowuje. Co oznacza, że można przygotować ją w sobotę, a podać po podgrzaniu w niedzielę, i będzie smakować równie dobrze. Ja osobiście podaję ją z prażonymi płatkami migdałowymi, dobrze smakuje również z groszkiem ptysiowym, lub grzankami, ale tu już zostawiam dowolność, co kto lubi… Dodatkowo polewam ją czosnkową oliwą z oliwek, aby dodać tłuszczu, dzięki któremu lepiej przyswajają się witaminy i minerały z zupy.
Zupa-krem brokułowo-kalafiorowy
Składniki -(6-8 porcji):
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1 główka brokuła
- 1 główka kalafiora
- 2 duże ziemniaki
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 l bulionu warzywnego
- 1 opakowanie 400 ml mleczka kokosowego
- sól, pieprz do smaku
- płatki migdałowe, grzanki lub groszek ptysiowy do podania
- oliwa z oliwek z dodatkiem czosnku
Sposób przygotowania:
Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Brokuła i kalafiora myjemy i dzielimy na mniejsze różyczki. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulkę i czosnek i lekko podduszamy. Gdy cebula jest już szklista dodajemy ziemniaki, krótko obsmażamy z cebulką (około 3-4 minuty). Do garnka wlewamy bulion, zagotowujemy i gotujemy pod przykryciem ziemniaki około 10 minut. Po tym czasie, do garnka z ziemniakami i bulionem, wrzucamy kalafiora i brokuła. Nie martwcie się jeśli warzywa nie są w całości zanurzone w wodzie. Garnek przykrywamy i gotujemy kolejne 15 minut. Po tym czasie warzywa będą już wystarczająco miękkie, aby móc je zblendować. Blendujemy całość dokładnie, aby nie zostały żadne grudki. Najlepiej użyć w tym celu blendera ręcznego. Do zblendowanej zupy dodajemy mleczko kokosowe, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy i gotowe.
Teraz należy jedynie przygotować grzanki lub uprażyć na suchej patelni płatki migdałowe. Zupę rozlać do talerzy, posypać po wierzchu płatkami, bądź grzankami czy groszkiem ptysiowym, zależy co używamy. Polać czosnkową oliwą z oliwek. Smacznego!!!















































































