Naszło mnie wczoraj wieczorem na coś słodkiego. Czasem tak mam, nic na to nie poradzę, a ponieważ czasu nie było za dużo padło na kulki z bakalii. Czytałam kiedyś na różnych stronach o wielu wersjach tych smakołyków. Jedni robią z samych daktyli, inni z dodatkami innych bakalii. Ja testowałam już przeróżne wersje, dodawałam przeróżne składniki, między innymi młody jęczmień, który sprawdził się fantastycznie. Po wielu próbach opracowałam kilka wersji tych fit pyszności. Mam swoją ulubioną wersję kokosową, orzechowo-kakaową, czy lekko kwaskową z żurawiną. Wczoraj padło na wersję orzechowo-kakaową.
Zrobiłam ją z czterech rodzajów bakalii, śliwek, moreli, fig i daktyli, dodając do tego mielone orzechy laskowe i kakao. To połączenie daje nam lekko wytrawny smak, dzięki czemu kulki nie są tak przeraźliwie słodkie, jak w przypadku łączenia samych owoców i kokosa, czy mąki z orzechów. Mnie ten smak zdecydowanie odpowiada, dodatkowo gorzkie kakao to bogate źródło wielu składników. Takie kulki to idealna przekąska do kawy, czy przed treningiem, jako zastrzyk energii z węglowodanów. Dla mnie osobiście to idealny słodycz „bez wyrzutów sumienia” zwłaszcza w perspektywie zbliżającego się sezonu bikini :-). Prawda jednak jest taka, że nawet zdrowe słodycze zjadane w nadmiarze są tuczące, więc przygotowana porcja powinna mi starczyć na kilka dni 🙂 zobaczymy jak wyjdzie. Spróbujcie i Wy, smacznego!!!
Orzechowo-kakaowe kulki mocy
Składniki:
- 100 g daktyli suszonych
- 100 g fig suszonych
- 100 g moreli suszonych
- 100 g śliwek suszonych
- 100 g masła orzechowego (ja użyłam z nerkowców)
- 150 g mielonych orzechów laskowych (100 g do masy i 50 g na obtoczenie dookoła)
- 40 g kakao gorzkiego
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (można pominąć)
Sposób przygotowania:
Suszone owoce wkładamy do pojemnika i zalewamy wrzątkiem na minimum 30 minut. Po tym czasie odsączamy na sitku z wody i blendujemy malakserem z nożem w kształcie litery S. Zblendowane owoce przekładamy do miski, dodajemy masło orzechowe, 100 g mielonych orzechów oraz kakao i ekstrakt waniliowy. Mieszamy wszystko dokładnie. Jeżeli masa nie chce się dokładnie wymieszać i jest za sucha można dodać trochę wody w której moczyły się bakalie. Resztę mielonych orzechów wysypujemy na talerzyk. Z masy formujemy niewielkie kulki o średnicy około 3 cm. Każdą kulkę obtaczamy w mielonych orzechach. Kulki można zjeść od razu, ale lepiej smakują schłodzone. Ja trzymam je w lodówce do tygodnia, choć rzadko wytrzymują tyle czasu, zwykle znikają w tajemniczych okolicznościach znacznie wcześniej 🙂 Smacznego!!!
Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami
Ostatnio upiekłam ogromną ilość batatów. Miało być jako przekąska, a z ilością tak przesadziłam, że było i na przekąskę i do łososia na obiad i na sam koniec jeszcze zostało 🙂 Nie lubię, jak się jedzenie marnuje, więc musiałam coś wymyślić. No i z tego wymyślania wyszły muffiny. Smakują znakomicie, są wilgotne, cynamonowe z dodatkowym bonusem w postaci malin. Zdrowo i smacznie, nic tylko jeść, nawet bez wyrzutów sumienia…
Bataty do tego przepisu piekłam 45 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni. Wcześniej pokroiłam je na kształt grubych frytek, gdyż miały być przekąską, ale pokrojone na ćwiartki, talarki, czy po prostu w kostkę, też będzie dobrze. Pokrojone bataty ułożyłam na papierze do pieczenia, spryskałam oliwą z oliwek w atomizerze i posypałam solą i cynamonem. Tak przyrządzone smakują idealnie zarówno jako przekąska na drugie śniadanie, jak i dodatek do mięs przygotowywanych na „słodko”, jak np. ten łosoś http://www.cookandme.com.pl/dania-glowne/losos-pieczony-z-salsa-z-mango-i-awokado/.
Wracając do przepisu na muffiny, nie są może zbyt urodziwe, ale smak rekompensuje wszystko. No i ten brak wyrzutów sumienia, dla mnie bomba, a lato za pasem… Smacznego!!!
Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami
Składniki (u mnie wyszło 16 sztuk):
- 400 g pieczonych batatów (waga po upieczeniu)
- 2 jajka
- 100 g czekolady gorzkiej 90%
- 125 ml oleju kokosowego
- 100 g cukru trzcinowego
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100 g mąki kokosowej
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- maliny, ja użyłam mrożone, ale świeże również się sprawdzą (po kilka sztuk do papilotki)
- wiórki kokosowe do posypania po wierzchu
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę na muffiny wypełniamy papilotkami. W malakserze rozdrabniamy bataty, dodajemy jajka. Zblendowane z jajkami bataty przekładamy do miksera. Czekoladę łamiemy na kawałki i topimy w mikrofalówce, lub kąpieli wodnej. Stopioną czekoladę dodajemy do masy z batatów, następnie rozpuszczamy olej kokosowy i 125 ml oleju kokosowego wlewamy do masy. Wszystko mieszamy mikserem. Następnie dodajemy cukier trzcinowy, cynamon, mąkę kokosową i sodę. Mieszamy wszystko do uzyskania gładkiej masy. Masa jest dość gęsta. Przekładamy po 1 dużej łyżce do papilotki, na wierzch wciskamy po 3-4 maliny. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po wyjęciu posypujemy po wierzchu wiórkami kokosowymi.
Smacznego!!!
Krewetki na inny „hiszpański” sposób
Krewetki w wersji klasycznej już się u mnie ma blogu pojawiły http://www.cookandme.com.pl/przekaski/najprostsze-krewetki. Tak jak wówczas pisałam, pojawiają się one u mnie w domu różnych wersjach. Dziś przedstawiam Wam wersję, zapożyczoną z mojej ulubionej gdyńskiej tapasowni „TAPAS Barcelona”. Trafiliśmy tam zupełnie przypadkiem w zeszłym roku w marcu. Kucharz uraczył nas mega specjałami, z których jeden zapadł nam wyjątkowo w pamięć, a mianowicie krewetki z kiełbaską chorizo. Odtwarzaliśmy to danie wielokrotnie w domu i uważam, że smakuje wybornie. Myśleliśmy, że takie połączenie, to klasyk kuchni hiszpańskiej, no bo wiadomo, krewetki = Hiszpania, chorizo = Hiszpania 🙂 z błędu wyprowadził nas latem kucharz w naszym ulubionym barze w Maladze. Połączenie krewetek z chorizo, było dla nich wyjątkowo zaskakujące, ale na naszą prośbę, kucharz je nam przygotował :-). Były pyszne… wręcz niezapomniane… Życzę wiec smacznego i serdecznie polecam.
Krewetki z kiełbaską chorizo
Składniki:
- 1 opakowanie 450 g krewetek (u mnie były to krewetki argentyńskie z Lidla)
- 4 ząbki czosnku
- 1 papryczka chilli
- 100 g kiełbaski chorizo
- 150 ml białego wina
- 100 g masła klarowanego
- pęczek natki pietruszki
- sok z 1/2 cytryny
- 1 łyżeczka papryki wędzonej w proszku
- sól i pieprz do smaku
- bagietka do podania
Sposób przygotowania:
Krewetki myjemy, obieramy i czyścimy. Kroimy czosnek na drobne plasterki, papryczkę chilli na drobną kostkę, kiełbaskę w plasterki. Natkę pietruszki siekamy drobno. Na patelni rozpuszczamy trochę więcej niż połowę masła klarowanego. Na rozpuszczone masło wrzucamy czosnek i papryczkę chilli, chwilę smażymy. Dodajemy do masła z czosnkiem i papryką, kiełbaskę chorizo, a następnie dosypujemy paprykę wędzoną w proszku. Smażymy chwilę, aż kiełbaski się lekko wytopią. Dorzucamy do patelni krewetki, układając je płasko na patelni, a następnie smażymy około 3-5 minut, po tym czasie przewracamy na druga stronę i smażymy kolejne 3-5 minut. Podkręcamy ogień na maksymalną moc i wlewamy wino, chwilę gotujemy, aby trochę odparowało, skręcamy ogień, dodajemy resztę masła klarowanego, sok z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze dosłownie chwilę, posypujemy natką pietruszki i gotowe ????
Łosoś wędzony i jajko w koszulce, moje połączenie idealne
Uwielbiam poranki, kiedy mam chwilę więcej i mogę przygotować coś niecodziennego. Zwykle, gdy pędzimy rano do szkoły to na śniadanie królują jaglanka, owsianka, albo jajecznica. Gdy nie jedziemy na 8, tylko później, albo w weekendy, jest więcej czasu, więc można zaszaleć. Wówczas powstają u nas różne śniadaniowe cuda, naleśniki, placki, racuchy, sałatki, tarteletki, czy muffiny 🙂 Śniadanie jemy leniwie, popijamy wodą z miętą i cytryną, taki poranny rozruch to prawdziwy relaks, który daje kopa na cały dzień.
Postanowiłam wiec podzielić się z Wami jednym takim śniadaniowym przepisem, którego głównymi składnikami są jajko w koszulce i wędzony łosoś. Ja osobiście, bardzo lubię to połączenie. Nawet solo, bez żadnych dodatków smakuje wyśmienicie, a połączeniu z warzywami w sałatce jest równie dobre, jeśli nie lepsze, a dodatkowo porcja zdrowych warzyw w pakiecie. Co Wy na to? Proponuje wypróbować…
Smacznego!!!
Sałatka z wędzonym łososiem i jajkiem w koszulce
Składniki (na 2 porcje):
- 2-3 garści miksu różnych sałat (ja kupuje różne rodzaje i mieszam w dowolnych proporcjach, ale sprawdzi się również sam szpinak, rukola, czy roszpunka, czy każdy inny, tzw. gotowiec)
- 1/2 czerwonej papryki
- 100 g wędzonego łososia
- 4 łyżki kukurydzy z puszki
- 2 łyżki kaparów
- 4 jajka
- pęczek szczypiorku drobnego
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 2 łyżki octu jabłkowego
- 1 łyżeczka musztardy dijon
- 1 łyżka płynnego miodu, lub syropu z agawy
- sól i pieprz
- 50 ml octu spirytusowego
Sposób przygotowania:
Do garnka wlewamy wodę, dodajemy ocet spirytusowy i gotujemy. Jajko wbijamy do małej miseczki. Gdy woda w garnku zaczyna wrzeć, mieszamy ją łyżką aby wywołać, tzw. wir, w środek wiru wrzucamy jajko. Zmniejszamy ogień i gotujemy jajko 2,5-3 minut, w zależności jak bardzo płynne jajko lubicie. Po tym czasie wyjmujemy jajko z garnka łyżką cedzakową. Z kolejnymi jajkami postępujemy analogicznie.
W międzyczasie myjemy sałaty, kroimy w kostkę paprykę, łososia rozdrabniamy na mniejsze kawałki, odsączamy kukurydzę i kapary. Na spód miski, bądź talerza wykładamy sałatę, łososia, paprykę, kukurydzę. Na wierzch kładziemy ugotowane jajka, posypujemy szczypiorkiem i kaparami. Do szklanki lub miseczki wlewamy oliwę z oliwek, ocet jabłkowy, musztardę i miód. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy sosem po wierzchu sałatki ::-) smacznego!!!
Pudding chia z egzotycznymi owocami
Moja idealna przekąska na drugie śniadanie to pudding chia z dodatkami. Mogłabym go jeść codziennie. Przygotowuje go na wiele różnych sposobów, dodając do płynu w którym pęcznieją ziarna różnorakie dodatki. Takimi dodatkami mogą być blendowane owoce, kakao, czy tarta gorzka czekolada, które dodaję do mleka. Innym pomysłem są soki owocowe, które również z sukcesem oddają smak do puddingu. Zaletą tych ziaren jest to, że przejmują smak płynu w którym są moczone, dzięki czemu mamy nieograniczone możliwości tworzenia smaku puddingu.
Ten przepis jest wersją najprostszą. Połączyłam ziarna z mlekiem kokosowo-ryżowym, odstawiłam na noc, a rano dodałam tylko owoce. Domownikom, którzy zostają w domu przygotowałam deser w szklaneczkach, a dla nas na wynos w plastikowych pojemnikach. Po takim drugim śniadaniu od razu lepiej się pracuje.
Składniki (na około 5 porcji):
- 500 ml mleka kokosowo-ryżowego
- 100 ml nasion chia
- 1 mango
- 3 owoce kiwi
- 5 łyżek syropu klonowego
- 5 łyżek płatków migdałowych
- kilka gałązek mięty
Sposób przygotowania:
Do dużego naczynia wsypujemy nasiona chia i wlewamy mleko. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie mieszamy ponownie, i znów odstawiamy na 30 minut, a następnie mieszamy. Odstawiamy na 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie przekładamy pudding do docelowych naczyń. Owoce obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, a następnie mieszamy i rozdzielamy do poszczególnych naczyń mniej więcej po równo. Tak przygotowany pudding polewamy syropem klonowym, ale można również polać innym słodzikiem, typu miód, czy syrop z agawy. Myjemy listki mięty, siekamy je drobno. Posypujemy pudding po wierzchu płatkami migdałowymi oraz siekaną miętą. Smacznego!!!
Rozgrzewająca zupa z czerwoną soczewicą na zimowe dni
Uwielbiam zupy, kremowe, klarowne, na bazie rosołu, czy zupełnie warzywne, nie ma to dla mnie znaczenia. Mogłabym je jeść prawie na okrągło, śniadanie, obiad, kolacja, nie ważne. Zimą ciepłe, latem chłodniki, zupy to jest to co „tygryski lubią najbardziej”. W zasadzie wszyscy u mnie w domu lubią zupy. Córki zdecydowanie, modne obecnie, wszelkiej maści zupy-kremy, mąż zdecydowanie tradycyjne, polskie żurki, kapuśniaki, ogórkowe, najchętniej z wkładką mięsną… Ja osobiście, lubię wszystkie, choć zupy z wkładką cenię sobie za fakt, że są to u nas najczęściej tzw. obiady jednogarnkowe. Taka, np. ogórkowa na żeberkach, czy kapuśniak z mięskiem i kiełbaską, wystarczą nam za cały obiad 🙂 i nie myślę już wówczas o drugim daniu obiadowym.
Dzisiejsza zupa, to gęsta, lekko kremowa zupa z soczewicą, pomidorami z puszki oraz ziemniakami i marchewką, doprawiona egzotycznymi przyprawami idealnie sprawdza się w takie dni jak dziś. Delikatnie rozgrzewa, szybko się przygotowuje i może być na dwa dni 🙂 Polecam serdecznie spróbować, bo naprawdę warto.
Zupa z soczewicą i pomidorami
Składniki (około 8 porcji):
- 1 duża cebula
- 3 ząbki czosnku
- 1 łyżka liści kafiru
- 1/2 łyżeczki ziaren kolendry
- 1/2 łyżeczki kuminu rzymskiego
- 1 łyżka oleju kokosowego
- 5 ziemniaków
- 3 marchewki
- 1/2 szklanki soczewicy czerwonej
- 1 opakowanie pomidorów krojonych
- 1/2 l wody lub bulionu jarzynowego
- 1 opakowanie mleczka kokosowego 400 g
- 1 limonka
- pęczek kolendry
Sposób przygotowania:
Cebulę i czosnek obieramy i siekamy w drobno, ziemniaki i marchew obieramy i kroimy w kostkę. W dużym garnku o grubym dnie rozpuszczamy olej kokosowy, na rozgrzany olej wrzucamy cebulę, a po około dwóch minutach dorzucamy czosnek oraz liście kafiru (ja mam takie siekane, ale myślę, że 3-4 liście w całości również dadzą ten sam efekt), ziarna kolendry i kumin rzymski. Wszystko przesmażamy chwilę, aż cebula i czosnek się zeszklą dokładnie. Wówczas dodajemy ziemniaki i marchewkę, a następnie smażymy jeszcze jakieś 5 minut, dodajemy soczewicę, mieszamy,a następnie dodajemy pomidory z puszki i wlewamy wodę, lub bulion. Zagotowujemy, a następnie skręcamy gaz, przykrywamy garnek i gotujemy około 30 minut, co jakiś czas mieszając. Po tym czasie sprawdzamy, czy ziemniaki i marchew są miękkie, soczewica po tym czasie będzie „rozgotowana” dzięki czemu ładnie nam zagęści zupę. Gdy okaże się, że warzywa nie są miekkie, choć jest to raczej mało prawdopodobne, należy ją jeszcze chwilę pogotować. Jeżeli ziemniaki i marchew są miękkie, to możemy zupę lekko zblendować, ja nie robię tego dokładnie tak, aby uzyskać zupę-krem, a jedynie kilka razy, aby zupa miała lekko kremową konsystencję, ale zawierała również większe kawałki warzyw. Wlewamy mleczko kokosowe, mieszamy, dodajemy sok wyciśnięty z limonki oraz siekaną kolendrę, ponownie mieszamy i zupa gotowa. Smacznego!!!
Szyszki czyli moje wspomnienie dzieciństwa
Czasem wracając do wspomnień z dzieciństwa pojawiają mi się różne smaki, które przyrządzałam z moją ukochaną babunią. Blok czekoladowy, domowe lizaki, czy szyszki, to słodycze przypominające mi o moich beztroskich latach spędzanych głównie na przyjemnościach, w otoczeniu najbliższych. Dlatego, gdy przygotowuje spotkania dla dzieci zawsze staram się aby pojawiły się tam te dania, czy przekąski, które właśnie ten moment życia przypominają mi najbardziej…
Tym razem były to urodziny mojej młodszej córki. Ponieważ na miejsce urodzin wybraliśmy escape room, to poza tradycyjnym tortem, pojawiło się tylko kilka przekąsek, ale takich, które łatwo wziąć do ust, nie krusząc, czy brudząc dookoła. Wspomniane szyszki były właśnie jedną z takich przekąsek.
Szyszki idealnie sprawdzą się również jako słodka przekąska do kawy na stojącym przyjęciu. Z kawą ten kakaowo-czekoladowy przysmak komponuje się idealnie 🙂 Dodatkową jego zaletą jest to, że do przygotowywania można zaangażować nawet 3-4 latki, które chętnie będą lepić małe kuleczki razem z nami, a więc zapraszam do wypróbowania.
Szyszki z ryżu preparowanego
Składniki (około 60 kulek wielkości piłeczki do tenisa stołowego):
- 200 g ryżu preparowanego (2 opakowania)
- 500 g krówek
- 1 opakowanie masy krówkowej kakaowej
- kostka masła 200 g
Sposób przygotowania:
Do rondelka wkładamy masło i obrane z papierków cukierki – krówki. Stawiamy na lekkim gazie i powoli rozpuszczamy. Gdy masa jest już rozpuszczona, dodajemy masę krówkową. TIP: Jeżeli nie macie masy krówkowej kakaowej, można dodać zwykłą i dołożyć 2-3 łyżki kakao. Po dodaniu masy krówkowej mieszamy dokładnie jeszcze chwilę na gazie do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawiamy z gazu na jakieś 30 minut, aby masa lekko ostygła. W tym czasie do miski wsypujemy ryż preparowany. Wystudzoną masę wlewamy do miski z ryżem i mieszamy dokładnie. Z masy formujemy kuleczki, ich wielkość zależy od naszych upodobań, ja zwykle robię takie wielkości piłeczki tenisa stołowego. Uformowane kuleczki wkładamy do lodówki na 2-3 godziny. Smacznego!!!
Kokosowa jaglanka z musem i owocami
Pyszne śniadanie to zawsze dobry pomysł na idealny początek dnia. U nas w domu jemy na zmianę śniadania białkowo-tłuszczowe lub śniadania węglowodanowe. Jaglanka jest jednym z takich pysznych przykładów na zdrowe i pożywne śniadanie węglowodanowe.
Kasza jaglana to jedna z najzdrowszych kasz. Ponadto według medycyny chińskiej, kasza jaglana ma właściwości ocieplające tak potrzebne w obecnej aurze pogodowej. Dodatkowo zawiera mnóstwo witamin, ma właściwości odkwaszające organizm. Gdy dodamy do niej jeszcze pyszne, pełne witamin owoce otrzymamy idealny posiłek.
Ja swoją kaszę gotuję w mleku kokosowo-ryżowym. Świetnie smakuje również z mlekiem kokosowym, migdałowym, czy innym mlekiem roślinnym. Jeżeli jednak nie unikacie mleka krowiego można ją ugotować w tradycyjny sposób na mleku. Proporcje jakie używam to 1:3, czyli na jedną porcję kaszy daję trzy porcje płynu, a następnie gotuję ją 25 minut pod przykryciem na małym ogniu. Dzięki takiej proporcji i długości gotowania, kasza ma idealną dla mnie konsystencję. Smacznego!!!
Kokosowa jaglanka z musem z nektarynki i owocami
Składniki (na dwie porcje):
- 1/3 szklanki kaszy jaglanej
- 1 szklanka mleka
- 1 łyżka wiórków kokosowych
- 1 nektarynka
- 1/2 pomarańczy
- garść borówek
- 4-5 truskawek
- garść malin
- kilka liści mięty
Sposób przygotowania:
Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą, wsypujemy do garnka, wlewamy mleko i dodajemy wiórki kokosowe. Stawiamy na kuchni, zagotowujemy, skręcamy mocno gaz i gotujemy pod przykryciem 25 minut, mieszając co jakiś czas. TIP: gdy zauważysz że płynu jest za mało można odrobinę dodać. W międzyczasie myjemy nektarynkę, kroimy ją na małe kawałki i wkładamy do blendera. Dodajemy sok wyciśnięty z 1/4 pomarańczy, oraz drugą ćwiartkę pokrojoną na małe kawałki. Blendujemy wszytko razem.
Ugotowaną kaszę wykładamy na miseczki, polewamy musem owocowym i posypujemy po wierzchu owocami i miętą.
Smacznego!!!
Szybkie ciasto czekoladowe z truskawkami
To ciasto jest moim tzw. kołem ratunkowym, gdy mam nieplanowanych gości, spontaniczne wyjście, czy inną tego typu sytuacje. Przygotowuje się je ekspresowo, smakuje wszystkim, nawet tym na diecie, zwłaszcza gdy doda się jeszcze, że jest bezglutenowe, na modnym ostatnio cukrze kokosowym. Ciasto jest wilgotne, delikatne i BARDZO dobre. Dodatkowo ma dwie bardzo ważne z mojego punktu widzenia zalety. Po pierwsze, jest naprawdę wyjątkowo proste, po drugie, przygotowuje się je 15 minut, plus czas pieczenia 25 minut. Czyli w niecałą godzinę mamy ciasto, które zachwyci, moim zdaniem, każdego. Serdecznie polecam!
Ciasto czekoladowe z truskawkami
Składniki:
- 2 tabliczki 200 g czekolady gorzkiej
- 100 g oleju kokosowego
- 6 jajek
- 100 g cukru kokosowego
- 100 g migdałów mielonych
- kilka truskawek
Sposób przygotowania:
Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, góra-dół, bez termoobiegu. Małą blaszkę (25 x 20 cm lub podobnej wielkości) smarujemy olejem kokosowym i wykładamy papierem do pieczenia. Czekoladę łamiemy na kawałki, wkładamy do małego garnka, dodajemy olej kokosowy i zawieszamy na drugim większym garnku z wodą. UWAGA: zdecydowanie najlepiej jest gdy woda w dolnym garnku nie dotyka do dna mniejszego garnka w którym jest czekolada. Garnki stawiamy na ogniu i rozpuszczamy czekoladę z olejem, gotując na parze.
Do miski miksera wbijamy jajka, dodajemy cukier kokosowy i ubijamy mikserem na wysokich obrotach. Gdy czekolada się rozpuści, a jajka są dokładnie roztrzepane z cukrem, dodajemy do jajek cały czas mieszając rozpuszczoną czekoladę. Mieszamy dokładnie, a następnie dodajemy mielone migdały. Ponownie mieszamy, do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji. Wylewamy ciasto na blaszkę.
Truskawki kroimy na plasterki i układamy na cieście według własnego upodobania. Ja ułożyłam jedną za drugą, dość głęboko je wbijając w ciasto, dzięki czemu po przekrojeniu w środku również pojawia się truskawka. Ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 25 minut. Po upieczeniu można ciasto ostudzić i jeść na zimno. U nas niestety raczej nigdy nie ma szansy na ostygnięcie i znika jeszcze ciepłe.
Smacznego!!!
Omlet kokosowy z owocami
Omlet kokosowy to jedno z naszych ulubionych śniadań. Nie jest bardzo pracochłonny, więc można go przygotować w około 20 minut + 10 minut oczekiwania, aż mąka napęcznieje. Pewnie to więcej, niż proste kanapki, ale smak rekompensuje wszystko. Ja najczęściej przygotowuje masę na omleta przed prysznicem, odstawiam, idę wziąć prysznic i obudzić dzieci.
Omlet kokosowy z owocami
Składniki na 2 omlety:
- 2 jajka
- 100 ml mleka kokosowego
- 2 łyżka mąki kokosowej
- 1 banan
- 2 łyżeczki syropu klonowego
- olej kokosowy do smażenia
- dowolne owoce (maliny, borówki, truskawki, itp.)
Sposób przygotowania:
Do dużego kubka wbić jajko, dodać mleko, mąkę, banana, syrop klonowy. Zblendować wszystkie składniki razem i odstawić na minimum 10 minut. Po tym czasie jeszcze raz rozmieszać, ciasto powinno mieć konsystencję dość gęstą, podobną do majonezu. Na średniej patelni rozgrzać olej kokosowy, wylać około pół porcji przygotowanego płynu. Przykryć patelnię przykrywką i zmniejszyć moc kuchenki, ja zwykle smażę na poziomie 4 (kuchnia indukcyjna ze skalą 1-9). Tak smażymy około 5-7 minut. Następnie przerzucamy omleta na drugą stronę. Można to zrobić wykorzystując dwie przykrywki, lub szeroką łopatką. Omlet jest dość delikatny. Mnie samej często się zdarza, że podczas przerzucania się lekko rozleci, ale układam go na drugiej stronie i smażę kolejne 3-5 minut. Zwykle skleja się i wygląda idealnie.
Zdejmujemy omlet z patelni na talerz, układamy na połowie owoce (dowolne, tu użyłam maliny, truskawki i borówki, ale super smakuje również z mango, brzoskwiniami, czy gruszką). Składamy na pół, po wierzchu można jeszcze polać w razie potrzeby syropem klonowych, ale dla mnie jest już wystarczająco słodki.
Smacznego!!!















































































