Gazpacho – hiszpańska zupa na gorące dni

Dzień dobry w ten cudowny, upalny dzień. Te ostatnie gorące dni zniechęcają do jedzenia gorących potraw. Królują wiec na naszych stołach różnorakie dania na zimno, sałatki, pasty, czy chłodniki. Jednym z takich chłodników jest jedna z moich ulubionych zup hiszpańskich, a mianowicie gazpacho. W skrócie mówiąc jest to zupa składająca się ze zblendowanych warzyw, doprawiona oliwą z oliwek i octem winnym. Największą niespodzianką dla mnie był fakt, że kremowość zupy uzyskiwana jest poprzez dodanie do niej rozmoczonej bagietki. Gdy pierwszy raz ją spróbowałam, obstawiałam, że jest to dodatek jogurtu, bądź śmietany, a tu taka niespodzianka.

Polecam ten chłodnik na najbliższe gorące dni, no i przez całe lato. Smakuje wyśmienicie, a do tego schładza nas od wewnątrz. Smacznego!!!

Gazpacho

Składniki (3-4 porcje):

  • 1 papryka czerwona
  • 1 papryka żółta
  • 1 długi zielony ogórek
  • 1 cebula czerwona
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 duże, dojrzałe, smaczne pomidory (ja zwykle używam malinowych, bądź odmiany gargamel)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu winnego
  • 2 kromki bagietki namoczone w wodzie
  • 1 czubata łyżeczka cukru
  • sól i pieprz
  • woda ok. 0,5-1 szklanki

Do podania opcjonalnie:

  • ugotowane jajko
  • szczypior
  • podsmażane kawałki szynki serrano lub boczku iberico

Sposób przygotowania:

Kromki bagietki wkładamy do miski, bądź głębokiego talerza i zalewamy zimną wodą. Do dużego blendera wrzucamy umytą i pokrojoną paprykę, dodajemy obranego i pokrojonego ogórka. Cebulę i czosnek obieramy, kroimy w kawałki, dorzucamy do blendera. Pomidory zalewamy wrzątkiem, obieramy ze skórek, kroimy w grubą kostkę i dodajemy do również do blendera. Miksujemy. W trakcie miksowania otwieramy wewnętrzną cześć blendera, i dodajemy w trakcie miksowania oliwę, ocet i rozmoczoną bagietkę. Jest to moment w którym ewentualnie można dodać wodę, (TIP: ja osobiście lubię gazpacho gęste, więc raczej jej nie dodaję, ale spotkałam się z tym, że czasem podają w Andaluzji gazpacho w kubku do picia, wówczas jego konsystencja musi być rzadsza, niż tego jedzonego łyżką). Po dokładnym zblendowaniu przelewamy zupę do garnka, doprawiamy cukrem, solą i pieprzem. Jeżeli uznamy, że jest dla nas za mało wyrazista można dodać więcej octu, ale trzeba uważać, aby nie przekwasić zupy za bardzo. Doprawioną zupę odstawiamy do lodówki do schłodzenia. Podajemy w miseczkach ozdobioną na wierzchu startym jajkiem, szczypiorkiem i kawałkami szynki lub boczku.

Smacznego!!!

 

Kasza gryczana ze szparagami i fetą – idealna do lunchboxa

Odnoszę ostatnio wrażenie, że zapanowałam moda na wszelkiego rodzaju dania do pudełka, czy słoika. To bardzo dobry trend pozwalający urozmaicić nasze biurowe jedzenie, czyli żegnajcie tradycyjne kanapki, witajcie nowe, modne i… najczęściej znacznie zdrowsze dania do pudełka ;-). Dzisiejsza propozycja to właśnie taki lunchowy box. Moim zdaniem wyjątkowo udany, do przygotowania w 20 minut, które potrzeba na ugotowanie kaszy, co oznacza, że jest to kolejne danie ekspresowe.

Dodatkową atrakcją tego dania jest bardzo dobre połączenie kaszy z warzywami, suszone pomidory dodają mu słonecznego smaku, a kasza gryczana orzechowej nuty. (Czy Wy też uważacie, że kasza gryczana smakuje orzechami? czy to tylko mój wymysł?). Całe danie jest idealne zarówno jako lunchbox, jak i lekka kolacja, czy przekąska. Myślę, że sprawdzi się również idealnie jako sałatka na imprezę, zwłaszcza letnią i ogrodową, serdecznie polecam i życzę smacznego!!!

Sałatka z kaszy gryczanej, szparagów, suszonych pomidorów i fety

Składniki (4 porcje):

  • 100 g kaszy gryczanej
  • 1 średnia cebula
  • 6 gałązek selera naciowego
  • pęczek szparagów
  • 1 papryczka chilli
  • 1 słoiczek 300 ml pomidorów suszonych
  • pęczek pietruszki
  • 1 opakowanie 200 g sera feta

Sposób przygotowania:

W garnku zagotować wodę na kaszę. Do gotującej wody dodać kaszę i gotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie obrać i pokroić cebulę, umyć i pokroić drobno seler naciowy i papryczkę chilli. Natkę pietruszki opłukać, osuszyć, a następnie drobno pokroić. Na patelni rozgrzać około 2 łyżki oliwy z zalewy suszonych pomidorów. Na rozgrzaną oliwę wrzucić cebulkę, po chwili dodać chilli i seler naciowy i dusić wszystko, co jakiś czas mieszając. Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końce, pokroić w 1-1,5 cm kawałki, a następnie dodać do dusznych na patelni warzyw. Całość dusić około 10 minut. W czasie duszenia odsączyć i pokroić suszone pomidory w paski, dodać do patelni. Przemieszać. W międzyczasie powinna nam się już ugotować kasza. Odcedzamy ją z wody i dodajemy do naszej patelni. Mieszamy dokładnie i dusimy jeszcze chwilę. Dodajemy natkę pietruszki, a następnie kroimy lub kruszymy fetę i dodajemy na patelnię. Mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem, smacznego!!!

 

Pieczarki faszerowane serem i orzechami

Męskie spotkanie przy meczu i piwku… niezłe wyzwanie. Co podać, oprócz tradycyjnych już chipsów i paluszków? Tradycyjnie, smalec i ogórki? czy może bardziej nowocześnie? Szczerze mówiąc, u nas, zwykle zależy to od temperatury na zewnątrz. W chłodne dni świetnie sprawdza się smalec, ogórki, kabanosy i inne ciężkie dania. Ale gdy aura zewnętrzna jest taka jak obecnie, czyli 20+, a taka również szykuje się na zbliżające się mistrzostwa, to i przekąski muszą być lżejsze ;-).

W ostatni weekend zagościły więc u nas pieczarki faszerowane. Dawniej, aby móc zrobić to danie, musiałam poszukiwać dużych pieczarek na stoisku warzywnym, wybierając spośród różnych rozmiarów. Teraz bez problemu można dostać pieczarki portobello, które są znacznie większe i idealnie nadają się do faszerowania.

Takie faszerowane pieczarki smakują wyśmienicie zarówno na ciepło, jak i na zimno. Nie ma wiec problemu, gdy podczas meczu wystygną. Serowe nadzienie, lekko pikantne i kremowe, idealnie komponuje się z łykiem zimnego piwa. Polecam serdecznie.

Pieczarki faszerowane serem i orzechami

Składniki (u mnie 8 pieczarek):

  • 8 pieczarek,
  • 200 g sera gorgonzola
  • 200 g  sera ricotta
  • 100 g orzechów włoskich
  • 50 g parmezanu
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do 180 stopni, dół i góra, bez termoobiegu. Pieczarki umyć, oczyścić i osuszyć ręcznikiem papierowym. Ułożyć na blaszce z piekarnika. Każdą pieczarkę oprószyć solą i pieprzem od środka. Do miski włożyć ser ricotta i ser gorgonzola. Wymieszać dokładnie. Na rozgrzanej patelni lekko uprażyć orzechy, dodać do masy serowej. Tymianek umyć i drobno pokroić, również dołożyć do masy serowej, dodać odrobinę soli i pieprzu, a następnie dokładnie wymieszać. Masę serową umieszczać w pieczarkach, około 1 dużej łyżki na pieczarkę, tak aby wypełnić całe jej wnętrze. Posypać po wierzchu parmezanem.

Włożyć pieczarki do piekarnika i piec przez około 25-30 minut, aż uzyskają złotą skorupkę na wierzchu. Po wyjęciu z piekarnika, przełożyć na talerze.

Smacznego!!!

Prosty omlet z jogurtem kokosowym – czyli ekspresowe śniadanie

Poranek najczęściej jest tym elementem dnia, w którym, niestety, musimy się śpieszyć. Jest to najczęściej spowodowanie tym, że dzieci do szkoły idą na konkretną godzinę, my do pracy najczęściej też. Jak sobie więc ten poranek osłodzić? Najprościej, zrobić pyszne śniadanie. A jeszcze śniadanie, które robi się dosłownie w 5 minut, to już jest wersja de lux 🙂

U mnie ostatnio, w taki nerwowy poranek, na śniadaniu wylądował omlet, który Wam proponuje. Proste składniki, ekspresowa robota oraz patelnia i widelec, jako jedyne potrzebne narzędzia. Brzmi prosto, bo właśnie takie jest to śniadanie. Dziś w wersji z pysznymi, świeżymi, polskimi truskawkami, uwielbiam wręcz ten moment. Niestety nie są one z mojego ogródka, na własne muszę jeszcze chwilę zaczekać, ale też pyszne i ze sprawdzonego źródła.

Polecam!!!

Omlet z truskawkami i jogurtem kokosowym

Składniki (porcja dla 1 osoby):

  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki kasztanowej (może być też klasyczna pszenna, ale wówczas danie nie jest bezglutenowe, inną opcją jest mąka kokosowa lub migdałowa, ale moim zdaniem kasztanowa sprawdza się najlepiej)
  • 1 łyżeczka cukru kokosowego
  • 50 ml mleka kokosowo-ryżowego, bądź innego roślinnego
  • olej kokosowy do smażenia
  • 100 ml jogurtu kokosowego
  • kilka truskawek, lub innych owoców
  • łyżka syropu kokosowego do polania po wierzchu (opcja dla lubiących bardzo słodki smak)
  • wiórki kokosowe do posypania

Sposób przygotowania:

Jajka wbijamy do kubka, dodajemy mąkę, cukier kokosowy i mleko. Roztrzepujemy dokładnie widelcem, rozgniatając grudki mąki, jeśli się pojawią. Rozgrzewamy patelnię, dodajemy odrobinę oleju kokosowego. Gdy olej ma już płynną konsystencje wylewamy jajka. Zmniejszamy gaz, przykrywamy patelnie przykrywką i smażymy około 5 minut. Po tym czasie przewracamy na drugą stronę i dosmażamy krótko, aby druga strona też była dokładnie ścięta.

W międzyczasie myjemy i kroimy truskawki. Usmażony omlet wykładamy na talerz, smarujemy jogurtem kokosowym, posypujemy truskawkami i składamy na pół. Po wierzchu można dodatkowo posypać wiórkami kokosowymi i polać syropem kokosowym.

Smacznego!!!

 

Waniliowa beza z owocami

Jakiś czas temu pokazałam na instagramie bezę z owocami, obiecałam, że jeśli przepis się sprawdzi, a beza nam zasmakuje, to pojawi się na blogu :-). Słowo się rzekło, wiec… dziś proponuję Wam własnie to niesamowicie pyszne ciacho. Całość była po prostu obłędna. Do bezy dodałam ziarenka z jednej laski wanilii, do kremu aromat waniliowy. Całość połączyłam z różnymi owocami i miętą. Efekt zwalał z nóg, nawet moja przyjaciółka na diecie nie mogła się oprzeć i skusiła się na kawałeczek. Stwierdziła, że było warto, więc to chyba dobra rekomendacja 🙂

Aby być szczerą, muszę przyznać, że beza nie jest najłatwiejszym ciastem, ale kilka wskazówek i myślę, że się uda. Po pierwsze, trzeba pamiętać aby BARDZO dobrze ubić pianę z białek, bez tego ani rusz. Na szczęście białek nie da się przebić, więc nie ma obawy, że będziecie ubijać za długo. Po drugie, beza nie lubi leżeć i czekać, co oznacza, że ubitą przekładamy na blaszkę i od razu pieczemy. Po trzecie, beza lubi być szybko zjedzona, co oznacza, że przekładamy ją kremem krótko przed podaniem, np: 2-3 godziny. Nie proponuje przekładać kremem i odkładać do lodówki na następny dzień, bo może nas czekać niemiła niespodzianka. Inaczej ma się sprawa z suchą bezą, taka może poczekać, więc jeśli chcemy, to blaty można przygotować dzień wcześniej, ale przełożenie, w ostatniej chwili.

Taką bezę można podać w zasadzie zawsze, robi niesamowite wrażenie, więc jeśli chcecie zabłysnąć to serdecznie polecam…

Waniliowa beza z owocami

Składniki:

Na bezę:

  • 200 ml białek
  • 300 g  cukru drobnego
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 laska wanilii
  • szczypta soli

Na krem:

  • 250 g serka mascarpone
  • 250 ml śmietany kremówki 36%
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  • dowolne owoce, u mnie były to maliny, borówki, jeżyny i truskawki
  • kilka gałązek mięty

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do 150 stopni, góra dół, bez termo. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną, błyszczącą pianę mikserem na najwyższych obrotach. Im dłużej, tym lepiej, gdyż piany z białek nie da się przebić. Do ubitej piany dodajemy stopniowo po łyżce cukru, cały czas ubijając. Gdy cały cukier jest już ubity z białkami dodajemy ziarenka wanilii wyjęte z laski waniliowej, w tym celu nacinamy wzdłuż laskę wanilii, a następnie „zeskrobujemy” ziarenka, ubijamy wszystko. W kolejnym etapie zmniejszamy obroty i dodajemy mąkę ziemniaczaną i po chwili ocet. Dalej ubijamy przez jakieś 5 minut.

Na papierze do pieczenia odrysowujemy dwa okręgi o średnicy 20 cm, następnie wykładamy po połowie masy na każdy okrąg formując łyżką oczekiwaną formę. Tak przygotowane blaty wkładamy do piekarnika na 30 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 100 stopni i pieczemy kolejne 3 godziny. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i odkładamy do wystudzenia.

Do misy miksera dodajemy serek mascarpone, śmietanę, esencję waniliową i cukier puder, ubijamy tak długo, aż otrzymamy puszysty sztywny krem. Owoce myjemy, osuszamy, z truskawek usuwamy szypułki. Miętę myjemy, osuszamy, zostawiamy kilka listków do dekoracji, a resztę siekamy.

Ostudzony blat kładziemy na paterze, lub talerzu. Wykładamy połowę kremu, układamy różne wymieszane owoce oraz siekaną miętę. Następnie wykładamy kolejną porcję kremu. przykrywamy drugim bezowym blatem. Na wierzchu układamy resztę owoców i listki mięty do dekoracji.

Smacznego!!!

Risotto z krewetkami i szparagami

Jak pewnie niektórzy z Was już wiedzą od pewnego czasu, w dni robocze, żywimy się cateringiem dietetycznym. Na początku zrobiliśmy dwutygodniowy test, sprawdzając 10 różnych firm cateringowych dostarczających jedzenie do nas, potem przeszliśmy rodzinną burzę, co komu smakowało, dlaczego, a następnie wybraliśmy jedną firmę, która żywi nas od poniedziałku do piątku… Po takim tygodniu weekend w kuchni jest jak zbawienie, wówczas się zaczyna kombinowanie, rozpieszczanie i, niestety, objadanie się przygotowanymi daniami. Pech chciał :-), że ostatni weekend trwał aż 9 dni. W efekcie gdy w poniedziałek wróciliśmy do skrupulatnie wyliczonych kalorii i skromnych posiłków nasze organizmy, delikatnie mówiąc, buntowały się…

Finałem tego buntu, była prośba mojego męża, gdy wracaliśmy wieczorem do domu: „A może byś coś ugotowała na kolację?”. Trochę się opierałam, bo wiadomo, lato za pasem, co nieco po zimie zostało, ale w mojej głowie już zaczęły kiełkować pomysły. Szybki przegląd myśli, co mamy w lodówce i zaproponowałam, że możemy zrobić risotto, z krewetkami i szparagami. No i wpadłam… nie było szans, żeby odwieść moją rodzinę od złamania diety, na nic zdały się różnorakie próby perswazji, że przecież kolację mamy (tłumaczenie: zjemy jutro, będzie posiłek więcej, nie będziemy głodni :-)), a trzeba szparagi kupić (tłumaczenie: teraz sezon, to nawet w Biedronce są). Finał, finałów był taki, że na kolację zjedliśmy pyszne risotto, a ja, wyrzuty sumienia zabiłam treningiem (wcześniej nie zaplanowanym) z Chodą, a co :-). No ale kolacja była pyszna… Więc jeśli już grzeszyć to smacznie, serdecznie polecam…

Risotto z krewetkami i szparagami

Składniki (4 porcje):

  • 1000 ml wody
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 100 g masła klarowanego
  • 1 duża cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli
  • 200 g krewetek królewskich
  • 200 g  ryżu na risotto
  • 100 ml białego wina
  • 50 g masła 83%
  • 150 g parmezanu lub grana padano
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Szparagi myjemy, oczyszczamy, odłamujemy zdrewniałe końce. Zdrewniałe końce wrzucamy do garnka, zalewamy 1 L wody, dodajemy 1 łyżeczkę soli, pieprz czarny, około 1,/4 łyżeczki oraz 2 łyżki oliwy z oliwek. Wstawiamy na gaz, zagotowujemy, po zagotowaniu zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem 20 minut. Po tym czasie odcedzamy końcówki i mamy idealny bulion do naszego risotto.

Krewetki rozmrażamy, obieramy z pancerzyków, oczyszczamy. Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Papryczkę chili myjemy i również drobno kroimy. Resztę umytych szparagów kroimy w słupki 1-2 cm. Ser, który będziemy używać do risotto ścieramy na tarce o małych oczkach.

Ma patelni rozgrzewamy około 2/3 masła klarowanego, do rozpuszczonego masła dodajemy cebulę, po około 2 minutach dodajemy czosnek i papryczkę chili. Smażymy jeszcze około 2 minuty. Z patelni zabieramy około 1/3 uduszonej cebulki z czosnkiem i chilli, przekładając ją do garnka w którym będziemy gotować risotto. Do pozostałych na patelni składników dorzucamy szparagi, smażymy 3 minuty, a następnie dorzucamy krewetki i szybko je obsmażamy z każdej strony, a następnie odstawiamy na bok i przechodzimy do przygotowywania ryżu.

Do garnka w którym mamy już trochę tłuszczu z cebulką, czosnkiem i chilli, dodajemy pozostałe masło klarowane. Rozpuszczamy, na rozpuszczone masło wysypujemy ryż. Smażymy, aż ryż stanie się lekko przeźroczysty. Wówczas podkręcamy maksymalnie gaz, wlewamy wino i chwilę odparowujemy. Następnie dolewamy połowę naszego bulionu i gotujemy 10 minut, co jakiś czas mieszając. W międzyczasie dolewamy bulion w miarę potrzeby, tak aby ryż miał cały czas trochę płynu do wciągnięcia. Po 10 minutach dorzucamy do ryżu wcześniej usmażone krewetki ze szparagami. Mieszamy i gotujemy 3 minuty. Po tym czasie dorzucamy do risotto masło i starty ser. Mieszamy dokładnie, zdejmujemy z gazu, przykrywamy przykrywką i odstawiamy na 5 minut. Po tym czasie możemy wykładać na talerze i delektować się pysznym daniem. Smacznego!!!

 

Makaron z cukinii z krewetkami

Makarony to moja wielka miłość, chyba powinnam urodzić się w słonecznej Italii. Są to moje ulubione szybkie dania, które można przygotować w przysłowiowe 5 minut z składników, które są pod ręką. Ostatnia moda, na to aby unikać w diecie glutenu, spowodowała, że zaczęły się pojawiać pomysły na inne makarony, tzw. bezglutenowe. Ich smak, z różnym skutkiem, przypomina smak klasycznego makaronu, ale zawsze to jakaś alternatywa.

Ja dziś proponuję Wam wersję, która nie przypomina w smaku klasycznego makaronu, jest to makaron wykonany ze świeżej cukinii. Do jego wykonania wykorzystałam zakupiony niedawno, okazyjnie w TKMaxx. Sprawdził się fantastycznie, niteczki makaronu wyszły cieniutkie, długie i bardzo smaczne.

Do makaronu z cukinii dodałam podsmażane krewetki, pomidorki i orzeszki piniowe. Do tego dodatek parmezanu i mamy pyszne, zdrowe danie.

Makaron z cukinii z krewetkami i pomidorkami koktajlowymi

Składniki:

  • 2 średniej wielkości cukinie
  • 1 opakowanie krewetek 450 g
  • 1 papryczka chilli
  • 4 ząbki czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • 100 ml białego wytrawnego wina
  • 50 g masła klarowanego
  • 200 g pomidorków koktajlowych
  • 1 limonka
  • 200 g parmezanu (150 g tartego i 50 g w płatkach)
  • 1 opakowanie 50 g orzeszków piniowych
  • sól i pieprz do smaku

Sposób wykonania:

Cukinię myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i ścieramy na spiralizerze  w makaron. Krewetki myjemy, oczyszczamy i osuszamy. Czosnek obieramy i drobno kroimy, papryczkę chilli myjemy, obieramy i kroimy w drobną kostkę. Natkę pietruszki myjemy, osuszamy i siekamy. Pomidorki koktajlowe myjemy i kroimy na pół. Limonkę dokładnie myjemy.

Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, dodajemy czosnek, a po chwili również papryczki chilli. Następnie wrzucamy nasze osuszone krewetki, obsmażamy je z jednej i drugiej strony. Zalewamy winem, zwiększamy ogień i lekko odparowujemy alkohol. Następnie dodajemy posiekaną natkę pietruszki, ścieramy skórkę z 1 limonki, wyciskamy sok z 1/2 limonki i mieszamy wszystko dokładnie.

Do wymieszanego sosu dodajemy makaron z cukinii, pokrojone pomidorki koktajlowe i starty parmezan. Mieszamy. W międzyczasie prażymy na osobnej patelni orzechy piniowe, uprażone dodajemy do patelni z makaronem, doprawiamy solą i pieprzem, dokładnie mieszamy i podajemy posypując po wierzchu parmezanem w płatkach.

Smacznego!!!

Chłodnik z botwinki na gorące dni

Tegoroczna majówka zdecydowanie nas rozpieszcza, dawno nie było tak pięknej pogody. A jeśli na zewnątrz temperatury iście wakacyjne, to i na stole wakacyjne dania. U nas zawitał po raz pierwszy chłodnik z młodej botwinki. Uwielbiany u nas przez wszystkich.

Dzisiejsza wersja jest wersją ekspresową, co oznacza, że zarówno rzodkiewki, jak i ogórek zostały starte na tarce o małych oczkach, aby zaoszczędzić na czasie. Zupa zdecydowanie prezentuje się lepiej, gdy zamiast ścierania, skroimy drobno te warzywa, ale przy takiej pogodzie komu chciałoby się stać w kuchni krojąc rzodkieweczki i ogóreczki? Zdecydowanie lepiej poleżeć w słońcu na tarasie, prawda… Gdy przygotowuje chłodnik na jakieś spotkania towarzyskie, zawsze kroję, gdy jemy tylko my, domownicy, idę na tak zwaną „łatwiznę”. W smaku nic nie tracimy, a w wyglądzie mamy powiedzmy 4/5, zamiast 5/5, a czasu zaoszczędzone trochę na relaks…

Sam wywar z botwinki przygotowuje dzień wcześniej, po to aby dobrze ostygł, wówczas w okolicy obiadu dodajemy tylko jogurt i warzywa, gotujemy jajka i gotowe. Pyszne, zdrowe i chłodzące. Polecam.

Chłodnik z botwinki

Składniki (6-8 porcji):`

  • 2 pęczki botwinki
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 8-10 ziarenek pieprzu
  • 1 -1,5 łyżeczki soli
  • 4-6 łyżek cukru
  • 2-3 łyżki octu winnego białego
  • 1 opakowanie 400 g jogurtu greckiego
  • 2 ogórki
  • 2 pęczki rzodkiewek
  • 1 duży lub dwa małe pęczki szczypiorku
  • 1 duży lub dwa małe pęczki koperku
  • 6-8 jajek (ja daję 1 jako na porcję)

Sposób przygotowania:

Botwinkę myjemy dokładnie, oczyszczamy liście aby usunąć pozostałości ziemi. Małe buraczki obieramy ze skórki, i kroimy w drobną kostkę, liście i łodygi, osuszamy, upewniamy się, że są czyste i kroimy w małe kawałki. Wrzucamy wszystko do garnka, zalewamy około 1,5 L zimnej wody. Dodajemy sól, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe, cukier i ocet. Zagotowujemy, przykrywamy i gotujemy pod przykryciem około 30-45 minut. Po tym czasie zdejmujemy z kuchni, sprawdzamy, czy smak nam odpowiada, jeśli nie można dodatkowo doprawić solą, cukrem, czy octem, w zależności jakiego smaku nam brakuje, gdyż każdy woli inny rodzaj barszczu. Mnie osobiście odpowiada mocno słodko-kwaśny smak. Zostawiamy do ostygnięcia, najlepiej na noc.

Szczypiorek i koperek myjemy, osuszamy, siekamy drobno. Rzodkiewki myjemy, a następnie kroimy drobno, lub ścieramy na tarce o małych oczkach. Ogórki obieramy, kroimy drobno w kostkę lub ścieramy na tarce. W międzyczasie gotujemy jajka na twardo (około 5 minut od zagotowania wody). Do zimnego barszczu, w którym mamy już ugotowaną botwinkę,  dodajemy jogurt grecki i mieszamy dokładnie. Dodajemy rzodkiewkę, ogórki, szczypiorek i koperek, mieszamy. Odstawiamy do lodówki na minimum godzinę, aby się dobrze schłodziło.

Na talerzu układamy przekrojone na pół jajko, do tego wlewamy porcję zupki i smacznego 🙂

 

 

Śniadanie z hiszpańską inspiracją – tortilla ze szparagami i chorizo

Gdy spędzam czas w Hiszpanii, jednym z ulubionych moich dań jest tortilla. Podają ją tam na różne sposoby, najczęściej jako tak zwany tapas. Hiszpańska tortilla zdecydowanie różni się od tej znanej z kuchni meksykańskiej i bardziej przypomina włoską frittatę. Można dostać tortillę klasyczną z samymi ziemiankami, z ziemniakami i cebulą, z ziemniakami i papryką, a nawet takie na „bogato” z długą listą składników zapieczonych w sosie z jajek. Już będąc w Hiszpanii wiedziałam, że będzie to potrawa, która często będzie gościć u nas na stole.

My w domu, najczęściej jemy tortillę na śniadanie, dodając do niej  ziemniaki, które specjalnie ugotowaliśmy dzień wcześniej, lub które zostały nam z poprzedniego obiadu. Do środka, poza ziemniakami ląduje ogromna lista różnych składników, np. papryka i cukinia, szynka parmeńska i groszek cukrowy, fasolka szparagowa, brokuł i wędzony kurczak… W zasadzie lista jest długa i ogranicza ją tylko wyobraźnia. Śmieję się czasem, ze tortilla, lub można też powiedzieć z włoska, frittata to takie danie na winie, co się nawinie to wrzucamy, smażymy i gotowe…

Dzisiejsza wersja jest daniem rozpoczynającym sezon szparagowy na blogu. Jestem ogromną fanką szparagów, więc myslę że do końca sezonu pojawi się tu kilka innych dań ze szparagami również, a dziś zapraszam na tortillę ze szparagami i chorizo. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.

Tortilla ze szparagami, chorizo i kozim serem

Składniki (na 4 porcje):

  • 1 cebulka szalotka
  • 50 g kiełbaski chorizo pokrojonej w plasterki
  • 3 ugotowanie średnie ziemniaki
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 8-10 szparagów zielonych
  • 50 g rolady z sera koziego
  • masło klarowane do smażenia około 1 łyżeczka
  • sól, pieprz do smaku
  • 5 jajek

Sposób przygotowania:

Cebulkę obieramy i drobno siekamy. Szparagi myjemy, odłamujemy zdrewniałe końce i kroimy na około 1,5-2 cm kawałki. Kiełbaskę chorizo kroimy na cienkie plasterki, pomidorki koktajlowe na pół. Ziemniaki kroimy na plasterki. Nagrzewamy piekarnik na 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu. Na patelni (ważne, aby była to taka patelnia, którą można później włożyć ją do piekarnika) rozgrzewamy masło, na rozgrzane masło wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę, dodajemy chorizo i smażymy, aż się lekko wytopi. Następnie dodajemy szparagi, zmniejszamy gaz i mieszając co jakiś czas, smażymy około 5 minut. Po tym czasie dodajemy ziemniaki i krótko smażymy. Jajka wbijamy do dużego kubka, roztrzepujemy, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Roztrzepane jajka wylewamy na patelnie, nie mieszamy, posypujemy po wierzchu pokrojonymi pomidorkami koktajlowymi i wkładamy na 15-20 minut do piekarnika. Upieczoną tortillę przekładamy na talerz. Smacznego!!!

 

Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą

Pomysłów na podanie ryby w taki sposób aby moja młodsza córka zjadła z przyjemnością szukam wciąż. Dotychczasowe pomysły przechodziły z różnym skutkiem, jedne zagościły u nas na stałe, jak np. curry z łososia, inne po kilku próbach nie przeszły pozytywnie werdyktu tego małoletniego jury. Na szczęście ten przepis należy do tej pierwszej grupy. Może to zasługa delikatnego dorsza, może ulubione połączenie mozzarelli z pomidorami, nie wiem, ale aż miło było patrzeć jak rybka znikała z talerza. A wiadomo, „ryba wpływa na wszystko” 😉 więc warto się postarać, aby znaleźć taką która zagości na stałe.

Samo przygotowanie jest dziecinnie proste i zajmuje dosłownie kilka minut, potem pieczenie w piekarniku i po mniej więcej pół godzinie można się cieszyć pysznym posiłkiem. Polecam bardzo serdecznie, bo warto spróbować.

Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą

Składniki (3 porcje):

  • 3 polędwiczki  z dorsza po około 150 g każda
  • 1 opakowanie mozzarelli w kulce 200 g
  • 3 średniej wielkości pomidory
  • około 100 g pesto (ja użyłam gotowego, ale można przygotować samodzielnie)
  • pęczek bazylli
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Polędwiczki rozmrażamy, jeżeli były zamrożone, myjemy i osuszamy ręcznikiem. Pomidory sparzymy wrzątkiem i obieramy ze skórki, kroimy w plasterki. Mozzarelle odlewamy z zalewy i również kroimy w plastry. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą z oliwek. Osuszone polędwiczki smarujemy pesto, układamy na spodzie naczynia żaroodpornego i doprawiamy solą i pieprzem po wierzchu. Następnie na każdej polędwiczce układamy na przemian pomidora i mozzarellę jak w klasycznej wersji caprese. Ponownie posypujemy odrobiną soli i pieprzu. Bazylię myjemy, osuszamy, siekamy i posypujemy po wierzchu pomidorów i mozzarelli.

Całość wstawiamy do piekarnika na 20-30 minut, tak aby ser się roztopił. Możemy podawać solo, lub w połączeniu z ziemniakami. Smacznego!!!