Racuchy z jabłkami, czyli sposób na idealny poranek, lub pyszny podwieczorek

Poprzedni niedzielny poranek upłynął nam wyjątkowo słodko i smacznie. Na śniadanie mieliśmy pyszne, słodkie i pachnące racuchy z jabłkiem. Takie śniadanie, to moje wspomnienie dzieciństwa, uwielbiałam wręcz, gdy budził mnie zapach smażonego ciasta drożdżowego i wanilii. Osobiście uważam, że dobrze zaczęty dzień, od pysznego śniadania, to idealna prognoza na dalsze godziny.

Przechodząc do przepisu na racuchy, nie będę ukrywać, że jest to zadanie trochę czasochłonne. Niestety z ciastem drożdżowym jest tak, że nie lubi pośpiechu. Musi być ciepło i długo, niestety. Ale da się to ogarnąć. Ja zwykle wstaje, schodzę do kuchni, robię zaczyn i wskakuje pod prysznic… Potem wracam robię resztę ciasta, odstawiam i idę się ubrać i ogarnąć. W następnym etapie dodaję jabłka i budzę rodzinę. W ten sposób gdy wszyscy są już gotowi do śniadania racuchy lądują na talerzach.

Innym aspektem, który dla wielu osób może być wielkim minusem racuchów to fakt, że zdecydowanie nie jest to danie dietetyczne, sorry, ale cytując klasyka „taki mamy klimat”. Smażone na oleju, niestety są kaloryczne. Możemy tą kaloryczność lekko ograniczyć pamiętając, aby smażyć na bardzo gorącym tłuszczu, oraz odsączać racuchy na ręcznikach papierowych. Moim jednak zdaniem smak wynagradza wszystko, a dbającym o linię proponuję godzinkę ruchu więcej i bilans będzie ok :-).

Racuchy drożdzowe z jabłkami

Składniki:

Na zaczyn:

  • 25 g drożdży,
  • 1 łyżka mąki,
  • 1 łyżka cukru,
  • 200 ml ciepłego mleka,

Ciasto:

  • 250 g mąki,
  • 2 jajka,
  • 100 g drobnego cukru,
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego lub opakowanie cukru z wanilią,
  • 2 duże lekko kwaśne jabłka,
  • olej do smażenia,
  • cukier puder do posypania,

Sposób przygotowania:

TIP: Ważne aby składniki do racuchów były wcześniej wyjęte z lodówki. Ja zwykle zostawiam je na noc na parapecie w kuchni.

Do wysokiego naczynia wkładamy drożdże, dodajemy cukier i rozcieramy. Dodajemy mąkę, dalej rozcieramy dokładnie, tak aby nie było grudek, wlewamy ciepłe mleko. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut do wyrośnięcia. Zaczyn powinien się spienić i ładnie urosnąć.

W międzyczasie do miski miksera wsypujemy mąkę, dodajemy cukier, oraz cukier z wanilią, jeśli używamy i mieszamy. Wyrośnięty zaczyn dodajemy do mąki i mieszamy hakiem miksera do połączenia składników. Dodajemy stopniowo po jednym jajku, cały czas mieszając. Gdy masa jest już jednolita dodajemy aromat waniliowy. Mieszamy jeszcze około 5 minut. Ciasto ma być gładkie, lekko lejące. Odstawiamy na 1 godzinę w ciepłe miejsce.

TIP: Zwykle ustawiam piekarnik na najniższą temperaturę, u mnie jest to 40 stopni, wstawiam miskę z ciastem i zostawiam uchylone drzwi.

W międzyczasie obieramy jabłka, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w drobną, około 0,5 cm kostkę. Gdy ciasto już podrośnie, dodajemy jabłka i delikatnie mieszamy, a następnie ponownie odstawiamy ciasto, tym razem na 30 minut.

Po tym czasie rozgrzewamy na patelni olej. Na gorący olej wykładamy po łyżce ciasta formując okrągłe placuszki. Przykrywamy na chwilę przykrywką (około 2-3 minuty). Zdejmujemy przykrywkę, przekładamy na drugą stronę i dalej smażymy na złoty kolor. Ja smażę racuchy na średnim ogniu, aż uzyskam idealną, złoto-brązową kolorystykę.

Usmażone placki zdejmujemy z patelni na ręcznik papierowy, aby osuszyć je z nadmiaru tłuszczu. Następnie przekładamy na talerz i posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!!!

Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym

Ravioli z płynnym żółtkiem ma zdecydowanie złą sławę, jako danie bardzo trudne. Nic bardziej mylnego, jeżeli mamy świeże, dobrej jakości jajka i podejdziemy do zadania przygotowane, to uważam, że wcale nie jest to trudne. Ciasto przygotowujemy identycznie jak na makaron, wałkujemy na cienkie paski, ze szprycy na ciasto wyciskamy okręgi z farszu, a w środek wbijamy żółtko, zaklejamy drugim płatem ciasta i gotowe. Pyszne…

Moim zdaniem to połączenie smakowe przypomina trochę jeden z moich ulubionych letnich obiadów, czyli młode ziemniaczki i jajko sadzone. Połączenie ziemniaków i żółtka, plus do tego pyszny parmezan lub pecorino… po prostu pycha.

Ravioli z płynnym żółtkiem i farszem ziemniaczanym (około 14-16 sztuk)

Składniki:

Na makaron:

  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 jajka,
  • 20 ml zimnej wody,

Na nadzienie:

  • 14 – 16 żółtek,
  • 0,5 kg ziemniaków,
  • 25 g masła,
  • 25 ml śmietany kremówki 36%
  • 50 g sera pecorino lub parmezanu,
  • 1 – 2 cebulki szalotki,
  • 20 g masła klarowanego,
  • sól i pieprz,

Na okrasę:

  • 50 g masła,
  • kilka gałązek świeżej szałwii,

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy ze skórki i gotujemy pod przykryciem do miękkości w osolonej wodzie. W międzyczasie przygotowujemy makaron. Mąkę zagniatamy z jajkami i stopniowo dodajemy zimną wodę, cały czas zagniatając. Gotowe ciasto powinno być gładkie i błyszczące. Ciasto odstawiamy na 30 minut, żeby odpoczęło.

W tym czasie ścieramy na tarce o drobnych oczkach ser, cebulki obieramy, drobno kroimy. Na patelni podgrzewamy masło klarowane, dodajemy dymkę i dusimy. Do ugotowanych i odcedzonych ziemniaków dodajemy masło i śmietanę i ubijamy dokładnie praską lub tłuczkiem do ziemniaków na puszyste puree. Do puree dodajemy uduszoną cebulkę dymkę i starty ser. Mieszamy dokładnie, doprawiamy solą i obficie pieprzem. Wymieszany farsz przekładamy do rękawa cukierniczego.

Ciasto na makaron rozwałkowujemy cienko, na płat makaronu wyciskamy z rękawa okrąg z farszu ziemniaczanego, tak aby w środku powstała dziurka na żółtko. Oddzielamy żółtko od białka i żółtko wkładamy do środka okręgu, który powstał z masy ziemniaczanej. Całość przykrywamy drugim płatem ciasta, sklejamy dookoła farszu. Resztę obcinamy przy pomocy ringa kuchennego, lub dużej szklanki. TIP: Ważne, aby „narzędzie” do wykrawania miało średnice co najmniej 2 cm większą niż wcześniej powstały okrąg z farszu. Po sklejeniu brzegów i wycięciu okręgu można brzegi ozdobić przygniatając widelcem dookoła w celu uformowania ładnej falbanki. W ten sam sposób przygotowujemy kolejne ravioli, aż do wyczerpania składników.

W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1/2 – 1 łyżeczką soli. Ravioli wrzucamy partiami na wrzącą wodę i gotujemy 3 minuty. W międzyczasie siekamy szałwię, na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy posiekaną szałwię i chwilę dusimy.

Ugotowane ravioli podajemy polane masłem z szałwią.

Smacznego!!!

Pełny dwudaniowy obiad, pomysł na sprytne zakupy i szybkie dania

Dziś powiem Wam, jak zrobić dwudaniowy obiad, który załatwimy jednymi małymi zakupami. Powstanie pyszna domowa zupka, na wywarze z mięsa drobiowego i potrawka z kurczakiem. Dużo warzyw, delikatne smaki, taki typowy domowy obiad. U nas jest to dość popularne danie, bo jest proste i w miarę szybkie w wykonaniu. Jeżeli mam akurat dzień biurowy, to wpisuje się w mój czas idealnie. Dużym atutem tego dania jest fakt, że absolutnie wszystko, oczywiście poza kostkami z kurczaka ląduje na talerzu. Po prostu obiad w stylu „no waste” 🙂

Zupa ogórkowa i potrawka z kurczaka (porcja dla 4 osób)

Składniki:

Na bulion:

  • 4 podudzia z kurczaka (około 400 g),
  • włoszczyzna (4 marchewki, 2 pietruszki, 1/2 selera, kawałek pora, kilka gałązek natki pietruszki i naci selera),
  • 3 – 4 ziarenka ziela angielskiego,
  • 8 – 10 ziarenek pieprzu,
  • 2 listki laurowe,
  • 1 łyżka soli,
  • około 2 l wody,

Na zupę:

  • 4 – 5 ziemniaków (około 500 g),
  • 300 g ogórków kiszonych,
  • 500 ml wody z ogórków,
  • pęczek koperku,
  • 100 ml śmietany 12%
  • 1 łyżeczka mąki pszennej

Na potrawkę:

  • garść rodzynek,
  • pęczek natki pietruszki,
  • 1/2 łyżeczki curry,
  • sól i pieprz,
  • ryż długoziarnisty lub pełnoziarnisty po 50 g na porcję

Sposób przygotowania:

Całe gotowanie zaczynamy od ugotowania bulionu. Podudzia z kurczaka myjemy, osuszamy i wkładamy do garnka z wodą. Włoszczyznę obieramy, płuczemy i wkładamy do garnka. Stawiamy na gazie, dodajemy sól i gotujemy. Gdy się zagotuje, skręcić gaz, zdjąć z wierzchu szumowiny, dodać przyprawy, czyli ziele, pieprz i liść laurowy. Gotować pod przykryciem około 2 godzin, co jakiś czas uzupełniając wodę.

Ugotowany bulion odcedzamy. Ziemniaki obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Ogórki kiszone obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Koperek myjemy i drobno siekamy. Do garnka wlewamy około 2/3 bulionu z podudzi kurczaka, dodajemy ziemniaki i gotujemy około 15 minut, aż ziemniaki będą miękkie. W międzyczasie kroimy w plasterki 2 marchewki i 1 pietruszkę z włoszczyzny i dodajemy je do garnka z bulionem i ziemniakami. Do bulionu z miękkimi ziemniakami dodajemy starte ogórki kiszone i stopniowo dolewamy wodę z ogórków. TIP: U mnie jest to zwykle około 0,5 l, bo ja lubię wyraźnie kwaśny smak zupy, ale jeśli wolicie delikatną wersję ogórkowej, dolejcie mniej wody. Całość gotujemy około 10 minut. W garnuszku mieszamy śmietanę z łyżeczką mąki pszennej, do garnuszka dolewamy trochę zupy mieszamy dokładnie żeby zahartować śmietanę, a następnie tak zahartowaną śmietanę dolewamy do zupy. Mieszamy, dodajemy posiekany koperek i możemy delektować się pyszną zupą.

W międzyczasie przygotowujemy potrawkę. W garnku gotujemy ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ugotowane podudzia obieramy z kości i rozdrabniamy. Resztę włoszczyzny, czyli marchewki, pietruszkę i selera kroimy. Do rondelka wlewamy resztę bulionu, dodajemy rozdrobnionego kurczaka oraz pokrojoną włoszczyznę, curry i garść rodzynek. Stawiamy na małym gazie i dusimy tak pod przykryciem około 10 minut. Myjemy natkę pietruszki, osuszamy i siekamy drobno. Do ugotowanej potrawki dodajemy natkę, oraz doprawiamy pieprzem i solą. Podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego!!!

Pyszne ciasto jogurtowo-migdałowe – bez glutenu i laktozy :-)

Wydaje mi się, że dawno nie było żadnego ciasta na blogu. Postanowiłam wiec podzielić się z Wami moim ostatnim odkryciem, a mianowicie ekspresowym ciastem migdałowo-jogurtowym. Ja osobiście użyłam do jego wykonania jogurtu wegańskiego kokosowego kupionego w Lidl-u. Bardzo często kupuję ostatnio wegańskie jogurty i naprawdę mi smakują. W tym cieście sprawdził się ten jogurt idealnie.

Samo ciasto jest przepyszne, delikatne, wilgotne, po prostu idealne. Do jego wykonania oczywiście można użyć również klasycznego jogurtu, będzie równie dobre, ale będzie zawierało wówczas niesławną ostatnio laktozę. Samo przygotowanie zajmuje kilkanaście minut, oraz 30-35 minut pieczenia, jest to więc idealne ciasto dla niespodziewanych gości. Smakuje świetnie solo, jak i z dodatkiem owoców i lodów waniliowych.

Polecam serdecznie!!!

Ciasto jogurtowo-migdałowe

Składniki:

  • 5 jajek,
  • 5 łyżek cukru trzcinowego,
  • 1 łyżeczka aromatu migdałowego,
  • 100 ml oleju rzepakowego,
  • 300 g jogurtu kokosowego,
  • 200 g mielonych migdałów,
  • cukier puder do posypania po wierzchu,
  • owoce do dekoracji,
  • lody waniliowe do podania,
  • masło kokosowe do wysmarowania tortownicy,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. Okrągłą tortownicę 24 cm wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy olejem kokosowym. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka wlewamy do miski, dodajemy cukier brązowy i ubijamy do białości. Do ubitych żółtek dodajemy aromat migdałowy, olej i jogurt. Mieszamy wszystko delikatnie, na koniec dodajemy mąkę migdałową, do czasu połączenia wszystkich składników. W drugiej misce ubijamy na sztywno białka. Łączymy ze sobą masę żółtkową i białka mieszając delikatnie, aby białka nie opadły.

Masę przekładamy do wysmarowanej tortownicy. Wkładamy ciasto do piekarnika i pieczemy 30-35 minut. Po włożeniu patyczka w ciasto powinien on być suchy. Wyjmujemy ciasto z piekarnika.

Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem i dekorujemy świeżymi owocami.

Podajemy solo lub z lodami waniliowymi.

Smacznego!!!

Domowe burgery rybne, czyli przemycamy dzieciom rybę

Ostatnimi czasy problem przemycania w posiłkach ryb już mnie nie dotyczy. Obie córki, zgodnie i z apetytem wcinają rybki pod najróżniejszymi postaciami, surowe, smażone, pieczone, marynowane czy wędzone. Nie ma to znaczenia, wszystkie znikają w mgnieniu oka, ale jeszcze niedawno, był to istny koszmar… Moja młodsza córka potrafiła wyczuć rybę w najmniejszej nawet ilości w każdym daniu. Nie było opcji, na przysłowiowe „oszustwa” jedyne co zostawało to przygotowywać ryby w taki sposób, aby jej zasmakowały. Jednym z takich pomysłów były burgery. To danie, jak wiadomo, jest generalnie uwielbiane przez dzieci i jeżeli nie jest to burger ze znanej sieciówki, to można w nim znaleźć wiele wartościowych składników.

Dzisiaj przedstawiam Wam burgera rybnego z domową bułką maślaną. Z bułkami niestety trzeba się trochę pobawić, ale smak wynagradza nam cały trud przygotowania. Oczywiście do tej bułki możemy przygotować również klasycznego burgera wołowego, czy drobiowego, smakują również nieziemsko. Dziś proponuję Wam jednak kotleta z dorsza z zielonym curry i kolendrą, dodatkowo kilka plasterków mango, awokado i rukola, dają nam połączenie wyjątkowe, które posmakuje nawet najbardziej wybrednym niejadkom 🙂

Smacznego!!!

Bułki do burgerów

Składniki (około 10-12 bułek):

  • 600 g mąki,
  • 1 jajko,
  • 50 g świeżych drożdży,
  • 300 ml mleka,
  • 2 łyżeczki cukru,
  • 50 g masła,
  • 1 łyżeczka soli,
  • sezam, mak lub czarnuszka do posypania po wierzchu,
  • 1 żółtko + 1 łyżka mleka do posmarowania bułek po wierzchu,

Sposób przygotowania:

TIP: ważne jest aby wszystkie składniki miały temperaturę pokojową.

Do miski malaksera przesiewamy mąkę, dodajemy sól i mieszamy. Do dużego kubka wkładamy drożdże, dodajemy cukier, jedną łyżkę przesianej mąki i dokładnie mieszamy. Do wymieszanego zaczynu dodajemy około 150 ml ciepłego mleka, mieszamy dokładnie wkładamy do miski z mąką i odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

TIP: ja często ustawiam piekarnik na najniższą temperaturę, u mnie to 40 stopni i wkładam taką miskę do piekarnika z otwartymi drzwiami, wówczas mam pewność, że ciasto rośnie w cieple…

Po tym czasie wylewamy zaczyn do miski z mąką i mieszamy hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego przez chwilę. Wbijamy jajko, dodajemy mleko i dalej wyrabiamy hakiem miksera. Gdy ciasto jest już w miarę jednolite dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy dalej około 10 minut. Dobrze wyrobione ciasto jest sprężyste i odchodzi od miski z łatwością. Tak wyrobione ciasto odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 90 minut.

Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę. Lekko wygniatamy i dzielimy na mniejsze części formując w dłoniach małe bułeczki. Uformowane bułeczki układamy na papierze do pieczenia, smarujemy po wierzchu żółtkiem wymieszanym z mlekiem i posypujemy ulubioną posypką, czyli sezamem, makiem, bądź czarnuszką. Świetne będą również bez żadnego dodatku. Tak przygotowane bułeczki odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut. W tym czasie nagrzewamy piekarnik na 210 stopni. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy bułki i pieczemy 15-18 minut, mają być ładnie przyrumienione.

Burger rybny z dorsza

Składniki:

  • 600 g dorsza bez skóry,
  • 1 łyżka zielonej pasty curry,
  • 1 jajko,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu,
  • 1/2 pęczka kolendry,
  • tłuszcz do smażenia (ja używałam oleju kokosowego, ale może być rzepakowy, czy oliwa z oliwek)
  • 1 awokado,
  • 1 dojrzałe mango,
  • rukola,
  • 100 ml jogurtu,
  • 50 ml majonezu,
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego,
  • 1 łyżeczka soku z cytryny, bądź limonki,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 1 łyżeczka Srirachy
  • odrobina soli,

Sposób przygotowania:

Mięso z dorsza oczyszczamy z ewentualnych ości, skóry, itp a następnie mielimy, siekamy lub miksujemy w malakserze, w zależności od upodobań. Ja osobiście używam malaksera. Rozdrobnione mięso wkładamy do miski, wbijamy jajko, dodajemy posiekaną kolendrę, sos rybny, pieprz oraz pastę curry (TIP: jeżeli Wasza pasta curry jest dość gęsta można ją rozrobić odrobiną wody (około 50 ml) aby ułatwić połączenie jej z masą rybną). Wszystko mieszamy dokładnie i wilgotnymi dłońmi formujemy burgery, aby były ładne, równe i okrągłe można użyć do tego ring.

Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i smażymy burgery około 3-5 minut z każdej strony. Długość smażenia zależy również od grubości kotletów. Im grubsze, tym dłużej należy je smażyć.

W międzyczasie przekrawamy bułki na pół, opiekamy na grillu lub opiekaczu od wewnątrz. TIP: Ja czasem opiekam bułki układając je na górnej półce, środkiem do góry, w piekarniku nastawionym na grill, przez około 3 minuty. Obieramy i kroimy w plasterki awokado i mango.

W miseczce mieszamy składniki na sos, czyli jogurt, majonez, koncentrat pomidorowy, sok z cytryny, bądź limonki, cukier, srirachę i odrobinę soli.

Na opieczonym spodzie bułki rozsmarowujemy łyżeczkę sosu, kładziemy trochę rukoli, następnie kotlet, plasterki awokado i mango, znów trochę rukoli i trochę sosu. Przykrywamy górną częścią bułki. Całość możemy przebić patyczkiem do szaszłyków lub wykałaczką, aby łatwiej było nam utrzymać wszystko w pionie 🙂

Smacznego!!!

Makaron ryżowy z krewetkami i szparagami na mleczku kokosowym

Krewetki są u nas na stole bardzo częstym gościem. Wszyscy je uwielbiamy. Wersji, w jakich możemy je podawać, jest wiele. Dziś proponuję Wam wersję inspirowaną kuchnią tajską. Klasyczny, gruby makaron ryżowy z sosem na bazie mleczka kokosowego z dodatkiem szparagów smakują fantastycznie. Krewetki w sosie są lekko ostre, ale również delikatnie słodkie, po prostu idealne. Wiec jeśli macie chwilę czasu i ochotę na takie danie to serdecznie polecam.

Smacznego!

Makaron ryżowy z krewetkami i szparagami na mleczku kokosowym

Składniki:

  • opakowanie krewetek 450 g,
  • mleczko kokosowe 250 ml,
  • około 2 cm kawałek korzenia imbiru,
  • 1 papryczka chilli,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 1 pęczek szparagów,
  • 2 łyżeczki czerwonej pasty curry,
  • 1 opakowanie makaronu ryżowego 400 g,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • 1 łyżka oleju kokosowego,
  • sól i pieprz do smaku,
  • 1 pęczek kolendry,

Sposób przygotowania:

Makaron ryżowy przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Krewetki rozmrażamy, płuczemy i obieramy z pancerzy. (TIP: Ja zawsze obieram całe krewetki, są wygodniejsze do jedzenia, ale jeżeli chcecie, by danie ładniej wyglądało, pozostawcie ostatni segment pancerzyka i ogonek). Szparagi myjemy, osuszamy i kroimy na 2-2,5 cm kawałki. Czosnek i imbir obieramy i kroimy w drobną kostkę. Papryczkę chili myjemy i siekamy na plasterki. Kolendrę myjemy i drobno siekamy.

Na patelni podgrzewamy olej kokosowy. Na rozgrzany olej wrzucamy czosnek, imbir i papryczkę. Chwilę podgrzewamy, aż czosnek zacznie pachnieć, wówczas dodajemy pastę curry oraz 2-3 łyżki mleka kokosowego. Mieszamy dokładnie i wrzucamy na patelnię pokrojone szparagi.

Szparagi na patelni smażymy na średnim ogniu około 3-5 minut, wówczas dodajemy krewetki, podkręcamy gaz i szybko obsmażamy krewetki po około 2 minuty z każdej strony, mieszając. Gdy krewetki są już obsmażone dolewamy resztę mleka kokosowego i mieszamy. Dodajemy sos rybny i odrobinę pieprzu do smaku. Gdy sos się zagotuje dodajemy posiekaną kolendrę oraz ugotowany wcześniej makaron. Mieszamy i przekładamy na talerze.

Smacznego!!!

Tortilla de patatas, czyli dopiero co wróciłam, ale już tęsknię…

Wszyscy, którzy zaglądają do mnie regularnie wiedzą, że kocham miłością wielką Hiszpanię. Jej kulturę, klimat, zabytki, atmosferę, a najbardziej… oczywiście kuchnię. Nie wiem, co to takiego, ale za każdym razem, gdy tam jestem, mam wrażenie, że jest to właśnie, moje drugie, miejsce na ziemi 🙂 Myślę, że to własnie jest powód, dla którego inspiracje kuchnią hiszpańską i dania hiszpańskie tak często pojawiają się na naszym, domowym, polskim stole. Nie wszystkie moje przepisy kuchni hiszpańskiej są już na blogu, ale na pewno się pojawią. Dziś proponuję tortilla de patatas, czyli po polsku omlet z ziemniakami. Hiszpanie podają ją najczęściej w postaci tapas, w prawie każdej restauracji lub barze znajdziemy to danie. U nas w domu najczęściej króluje na śniadaniu. Dzisiejsza wersja, to tradycyjna opcja z samymi ziemniakami, ale idealnie smakuje również z innymi dodatkami, takimi jak: chorizo, szynka jamon iberico, papryka, pomidory. Polecam eksperymentować, bo wersja tradycyjna, najprostsza to bardzo dobra baza do rożnych wersji tego dania.

Tortilla de patatas

Składniki:

  • 5 ziemniaków (około 0,5 kg),
  • 5 jajek,
  • 1 duża, lub 2 małe cebule,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 50 ml oliwy z oliwek,
  • pieprz do smaku,
  • szczypta papryki wędzonej

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy, kroimy drobno w cienkie, 2-3 mm plasterki. Cebulę i czosnek obieramy, drobniutko kroimy. Na dużej, głębokiej patelni rozgrzewamy połowę oliwy z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, dusimy chwilę, dolewamy resztę oliwy, podgrzewamy i wrzucamy pokrojone ziemniaki. Mieszamy i przykrywamy przykrywką. Dusimy, mieszając co jakiś czas około 20-30 minut, tak długo, aż ziemniaki będą miękkie.

W międzyczasie wbijamy jajka do miski, dodajemy sól, trochę pieprzu i szczyptę papryki wędzonej, ubijamy aż powstanie puszysta piana. Wylewamy pianę z jajek na patelnie, delikatnie mieszamy, tak aby masa zalała całe ziemniaki. Przykrywamy przykrywką i smażymy pod przykryciem około 5-7 minut, na średnim ogniu. Następnie używając dwóch przykrywek przewracamy omlet na drugą stronę i dosmażamy kolejne 3-5 minut.

TIP: Aby bezproblemowo przewrócić tortille potrzebujemy dwie przykrywki. Przykrywamy patelnię przykrywką, przewracamy do góry dnem, trzymając przykrywkę tak aby omlet wylądował na naszej przykrywce. Zdejmujemy patelnię, przykrywamy drugą przykrywką i ponownie odwracamy do góry nogami. Zdejmujemy z wierzchu przykrywkę i przykrywamy patelnią. Odwracamy 🙂

Usmażony omlet przekładamy na talerz, kroimy w trójkąty.

Smacznego!!!

Ciasteczko na raz, czyli francuski makaronik

Moja córka namiętnie raczy nas ostatnio crème brûlée, przygotowuje ten deser na miliony różnych sposobów, z czekoladą, malinami, herbatą matcha, kakao, mango. Ilość jej pomysłów jest nie do ogarnięcia. Efekt uboczny, tych, skądinąd przyjemnych doznań kulinarnych, to permanentny nadmiar białek. Wobec tego każdy przepis, gdzie białka są składnikiem głównym jest u nas ostatnio w „cenie”. Tak więc, bezy, beziki, rolady bezowe, bezy pavlova, kokosanki, tarty na kokosowym spodzie są u nas częstym gościem. Najbardziej jednak popularnym deserem, jaki pojawia się u nas w celu wykorzystania białek, to francuskie makaroniki.

Te małe kruche na zewnątrz, a miękkie w środku, ciasteczka, to po prostu poezja smaków. Uwielbiam je wręcz, co niestety odbija się mocno na obwodzie w talii, ale co tam, nie samą talią człowiek żyje… a chwila nieziemskiej przyjemności naprawdę potrafi poprawić humor, zwłaszcza mnie 🙂 Postanowiłam więc, podzielić się z Wami dziś moim przepisem na makaroniki czekoladowe, przekładane nutellą. Myślę, że to jedna z przyjemniejszych odmian tego ciasteczka. Sekret przygotowania, to bardzo, bardzo długie ubijanie piany z białek. Muszą być bardzo sztywne, a dodawane później do nich składniki suche mieszamy wyjątkowo delikatnie, aby piana jak najmniej opadła. Później tylko wykładamy na blaszkę i pieczemy kilkanaście minut, aby delektować się tym cudownym smakołykiem…

Czekoladowe makaroniki

Składniki:

  • 125 ml białek,
  • 3 łyżki drobnego cukru,
  • szczypta soli,
  • 1 szklanka mąki migdałowej, lub mielonych migdałów,
  • 1 1/2 szklanki cukru pudru,
  • 1/2 szklanki gorzkiego kakao,
  • nutella do przełożenia makaroników,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do temperatury 160 stopni, góra dół, bez termoobiegu. Do miski miksera wlać białka, dodać szczyptę soli i ubijać aż się dobrze spienią. Wówczas dodawać stopniowo po 1 łyżce drobnego cukru. Po dodaniu całego cukru ubijać białka na najwyższych obrotach miksera co najmniej 5 minut (im dużej, tym lepiej).

Do drugiej miski przesiewamy przez sitko cukier puder, mąkę migdałową i kakao. Dodajemy suche, przesiane składniki do dobrze ubitych białek mieszając bardzo delikatnie, aby piana jak najmniej opadła.

Wymieszaną masę makaronikową przekładamy do rękawa cukierniczego z okrągłą końcówką. Na blaszce do pieczenia układamy papier do pieczenia. TIP: Aby sobie ułatwić, można rogi papieru posmarować delikatnie masłem, aby przykleił się do blaszki i nie unosił podczas nakładania porcji masy. Na blaszkę z papierem wykładamy porcje masy wielkości piłeczki pingpongowej. Po wyłożeniu porcji na całą blachę unosimy blaszkę około 10-20 cm powyżej blatu i upuszczamy na blat kilkakrotnie. Odstawiamy na 30 minut, aby lekko obeschły. Po tym czasie wkładamy blaszkę do nagrzanego piekarnika i pieczemy 12-15 minut. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do dokładnego ostudzenia.

Ostudzone makaroniki dobieramy parami, aby były jak najbardziej zbliżone wielkością. Jeden z nich smarujemy nutellą, i przykrywamy drugim.

Smacznego!!!

Po wegetariańsku i włosku, czyli cannelloni ze szpinakiem

Kuchnia włoska to podobno jedna z najlepszych kuchni świata. Dla mnie jest ona w ścisłej czołówce, razem z kuchnią hiszpańską, japońską, tajską i oczywiście polską. Gdybym miała ocenić obiektywnie, to nie jestem w stanie wybrać numeru jeden… Kuchnia włoska jest jednak ze mną najdłużej, nie licząc naszej rodzimej, polskiej, oczywiście. Będąc ponad dwadzieścia lat temu w Londynie, miałam okazję pracować w małej, rodzinnej, włoskiej knajpce. Do dziś pamiętam smaki, którymi raczyła nas Simona (właścicielka restauracji). Jej dewizą było to, abyśmy znali, próbowali i wymyślali nowe smaki, które pojawiają się na stołach gości, więc dzień zaczynaliśmy od filiżanki cappuccino oraz domowego rogalika albo drożdżówki. Na lunch obowiązkowo dostawaliśmy jakieś danie, które na wieczór miało być daniem głównym, abyśmy mogli wyrazić swoje zdanie i ewentualnie wprowadzić małe korekty przed wieczorną zmianą. Dzień kończyliśmy najczęściej pyszną pastą, deserem i obowiązkowo kieliszeczkiem domowego limoncello. Minęło już tyle lat, a mnie nadal ślinka cieknie na myśl o tych kilkunastu tygodniach spędzonych z Simoną i resztą ekipy restauracji…

Z tego powodu, jak również z powodu oczarowania samą Italią, kuchnia włoska często gości na naszym stole. Dziś chciałam Wam zaproponować cannelloni. Zapiekana pasta, faszerowana ricottą ze szpinakiem, doprawiona czosnkiem i gałką muszkatołowa. Uwielbiam to połączenie, a dodatkowym atrybutem tego dania jest fakt, że jest to danie wegetariańskie. Fajnie jest zrobić sobie czasem detoks od mięsa :-).

Cannelloni ze szpinakiem i ricottą w sosie pomidorowym

Składniki:

  • 6 łyżek oliwy z oliwek,
  • 4 cebule szalotki,
  • 8 ząbków czosnku,
  • 2 opakowania pomidorów krojonych po 400 g, każdy,
  • 150 g koncentratu pomidorowego,
  • sól, pieprz,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 2 łyżeczki bazylii,
  • 500 g ricotty,
  • 750 g świeżego szpinaku,
  • gałka muszkatołowa,
  • 100 g parmezanu,
  • opakowanie cannelloni
  • 150 g mozzarelli startej na tarce o grubych oczkach

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności zajmujemy się przygotowaniem sosu pomidorowego, im dłużej duszony, tym lepszy… Obieramy 2 szalotki i cztery ząbki czosnku i drobno siekamy. W rondelku rozgrzewamy dwie łyżki oliwy z oliwek, na gorącą oliwę wrzucamy cebulkę, chwile podsmażamy, dodajemy czosnek, smażymy 5-7 minut. Wlewamy pomidory krojone, dodajemy cukier, około 1/4 łyżeczki soli, koncentrat pomidorowy, bazylię, mieszamy, przykrywamy przykrywką i gotujemy na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając. Pod koniec duszenia sprawdzamy, czy nie należy dodatkowo doprawić solą i pieprzem i blendujemy na gładki sos.

W dużym garnku zagotowujemy wodę, na wrzątek wrzucamy na chwilę szpinak, blanszujemy go i odcedzamy ma sitku. Obieramy 2 cebule szalotki, siekamy drobno. Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oliwy, na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę i podsmażamy ją. Zeszkloną cebulkę odstawiamy z ognia. Do dużej miski wkładamy ricottę. Odcedzony szpinak siekamy na mniejsze kawałki i przekładamy do miski z ricottą. Obieramy cztery ząbki czosnku, przeciskamy je przez praskę i dodajemy do ricotty i szpinaku. Wsypujemy parmezan, doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołowa. Mieszamy dokładnie wszystkie składniki farszu.

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu. Naczynie żaroodporne, lub foremkę smarujemy oliwą z oliwek. Na spód wylewamy odrobinę sosu pomidorowego. Wkładamy do każdej rolki cannelloni farsz i układamy w foremce. Po ułożeniu warstwy rolek, wylewamy porcję sosu i układamy kolejną warstwę. Po wykorzystaniu całego farszu zalewamy rolki resztą sosu. Wierzch posypujemy serem startym na tarce o grubych oczkach.

Tak przygotowany makaron wkładamy do piekarnika na 45-50 minut.

Smacznego!!!

Tajska zupa rybna – smak egzotyki

Wiosna coraz bliżej, a wraz z nią, u mnie w kuchni coraz częściej pojawiają się słoneczne smaki. Jednym z takich smaków jest zupa na bazie pasty curry. Bardzo lubię takie zupy, bo są lekko ostre, przywołują na myśl słoneczne, gorące miejsca, a dodatkowo robi się je bardzo szybko. Dzisiejsza wersja, to przykład zupy rybnej, ale podobną zupę można przygotować wykorzystując same warzywa, lub używając zamiast ryb, mięso drobiowe. Dodatek mleczka kokosowego dodatkowo dodaje tej zupie nuty egzotyki, tak bardzo potrzebnej podczas tej przedwiosennej aury.

Nie wiem jak wy, ale ja już mam zdecydowanie dość ponurej pogody za oknem i z nadzieją patrzę na nadchodzące dni. Czekam na zieleniejące się na drzewach liście i budzącą się wiosenną przygodę. A tak naprawdę, w głębi duszy, marzę, aby tegoroczna wiosna zaczęła się tak samo szybko jak poprzednia, bo potem to będzie już tylko lepiej… więc przegońmy tą zimę słoneczną zupą rybną, smacznego!!!

Zupa rybna a’la tajska

Składniki:

  • duża łyżka oleju kokosowego,
  • 1 cebulka szalotka,
  • 4 ząbki czosnku,
  • 1 papryczka chilli,
  • około 2 cm kawałek imbiru,
  • 1 1/2 łyżeczki mielonej trawy cytrynowej,
  • 2 łyżeczki kolendry w ziarnach,
  • 1 limonka,
  • 4 liście kafiru,
  • 1 litr bulionu warzywnego,
  • 250 g krewetek,
  • 250 g dorsza,
  • 250 g łososia,
  • 2 łyżeczki czerwonej pasty curry (jeżeli chcemy zupę delikatniejszą w smaku, użyjmy 1 łyżeczkę)
  • 1 czerwona papryka,
  • 1/2 zielonej papryki,
  • 1 duża marchewka,
  • 2 łyżki sosu sojowego,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • sól i pieprz do smaku,
  • 250 ml mleka kokosowego,
  • pęczek świeżej kolendry,

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Papryczkę chili myjemy i kroimy w cienkie plasterki, jeżeli chcemy zupę delikatniejszą usuwamy z papryczki chilli pestki. Imbir obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Limonkę myjemy dokładnie. Paprykę czerwoną i zieloną myjemy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w paski. Marchew obieramy i kroimy w półplasterki. Ryby i krewetki myjemy, osuszamy, z ryb usuwamy skórę i ewentualne ości, krewetki obieramy, usuwamy skorupkę oraz jelito, jeżeli mamy krewetki nieoczyszczone. Rybę kroimy w 1,5-2 cm kostkę. Natkę kolendry myjemy, osuszamy i siekamy.

W głębokim rondelku rozgrzewamy olej kokosowy. Na rozgrzany olej wrzucamy ziarna kolendry. Chwilkę podsmażamy i dorzucamy cebulkę. Gdy cebulka jest już zeszklona dodajemy czosnek, imbir i chilli. Chwilę smażymy dodajemy pastę chilli i 2-3 łyżki mleka kokosowego. Dusimy wszystko pod przykryciem, mieszając co jakiś czas przez 5 minut.

Dodajemy paprykę czerwoną i zieloną oraz marchew, liście kafiru, trawę cytrynową oraz skórkę startą z limonki. Podsmażamy krótko, aż warzywa lekko zmiękną i dolewamy bulionu. Przykrywamy i gotujemy pod przykryciem 15 minut. Po tym czasie dodajemy mleko kokosowe, mieszamy, a następnie wrzucamy ryby i krewetki, dodajemy sosy, rybny i sojowy. Ponownie przykrywamy i gotujemy 5 minut.

Po tym czasie, dodajemy do zupy siekaną kolendrę, doprawiamy ewentualnie solą i pieprzem, ale radzę spróbować, gdyż sos sojowy i rybny są już słone. Mieszamy i podajemy.

Smacznego!!!