Pomysłów na podanie ryby w taki sposób aby moja młodsza córka zjadła z przyjemnością szukam wciąż. Dotychczasowe pomysły przechodziły z różnym skutkiem, jedne zagościły u nas na stałe, jak np. curry z łososia, inne po kilku próbach nie przeszły pozytywnie werdyktu tego małoletniego jury. Na szczęście ten przepis należy do tej pierwszej grupy. Może to zasługa delikatnego dorsza, może ulubione połączenie mozzarelli z pomidorami, nie wiem, ale aż miło było patrzeć jak rybka znikała z talerza. A wiadomo, „ryba wpływa na wszystko” 😉 więc warto się postarać, aby znaleźć taką która zagości na stałe.
Samo przygotowanie jest dziecinnie proste i zajmuje dosłownie kilka minut, potem pieczenie w piekarniku i po mniej więcej pół godzinie można się cieszyć pysznym posiłkiem. Polecam bardzo serdecznie, bo warto spróbować.
Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą
Składniki (3 porcje):
- 3 polędwiczki z dorsza po około 150 g każda
- 1 opakowanie mozzarelli w kulce 200 g
- 3 średniej wielkości pomidory
- około 100 g pesto (ja użyłam gotowego, ale można przygotować samodzielnie)
- pęczek bazylli
- oliwa z oliwek
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Polędwiczki rozmrażamy, jeżeli były zamrożone, myjemy i osuszamy ręcznikiem. Pomidory sparzymy wrzątkiem i obieramy ze skórki, kroimy w plasterki. Mozzarelle odlewamy z zalewy i również kroimy w plastry. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą z oliwek. Osuszone polędwiczki smarujemy pesto, układamy na spodzie naczynia żaroodpornego i doprawiamy solą i pieprzem po wierzchu. Następnie na każdej polędwiczce układamy na przemian pomidora i mozzarellę jak w klasycznej wersji caprese. Ponownie posypujemy odrobiną soli i pieprzu. Bazylię myjemy, osuszamy, siekamy i posypujemy po wierzchu pomidorów i mozzarelli.
Całość wstawiamy do piekarnika na 20-30 minut, tak aby ser się roztopił. Możemy podawać solo, lub w połączeniu z ziemniakami. Smacznego!!!
Niedzielny obiad – ale to pyszne :-)
Dziś zaproponuje Wam coś nowego, a mianowicie pełny zestaw obiadowy, w stylu szybko, smacznie i pod wrażeniem. Szybko, bo większość pracy wykonuje za nas piekarnik. Smacznie, bo zestaw jest naprawdę pyszny, a pod wrażeniem, ponieważ całość robi niesamowite wrażenie, wierzcie mi. Dzisiejszy przepis, to pomysł na pełne drugie danie obiadowe. Mamy proste polędwiczki wieprzowe, do tego pieczone ziemniaki oraz sałatkę. Zestaw jest wytrawno-słodki, ja osobiście uwielbiam mięsa z lekko słodką nutą, a to danie idealnie się wpasowuje w ten schemat.
Przygotowanie zaczynamy od ziemniaków, gdy włożymy je do piekarnika zajmujemy się polędwiczką, a gdy polędwiczka wyląduje już w piekarniku, przygotowujemy szybką sałatkę. Całość zajmuje około godziny, ale wierzcie mi nie trzeba całego tego czasu spędzić w kuchni.
Polędwiczka wieprzowa z sosem żurawinowym, pieczonymi ziemniakami i malinową sałatką
Składniki (około 4 porcje):
- 1 kg ziemniaków
- 3 ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka ziół prowansalskich
- 2 polędwiczki wieprzowe średniej wielkości
- sól i pieprz
- kilka gałązek szałwii i rozmarynu
- 1 łyżka masła klarowanego
- 4 garści roszpunki
- 1 opakowanie malin 250 g
- 1 czerwona cebula
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 łyżki octu balsamicznego
- 1 łyżka soku malinowego
- 150 g żurawiny mrożonej lub świeżej
- 100 ml czerwonego wytrawnego wina
- 1 łyżka miodu
- 1 gałązka rozmarynu
- laska cynamonu około 4 cm
- 4 goździki
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół, bez termoobiegu). Polędwiczki myjemy, oczyszczamy z błonek, kroimy na mniejsze kawałki (ja zwykle dzielę jedną polędwiczkę na trzy kawałki). Posypujemy polędwiczki dokładnie z każdej strony solą i pieprzem i odkładamy na chwilę. Ziemniaki obieramy i kroimy w plastry grubości około 0,5 cm i wrzucamy do miski. Obieramy ząbki czosnku. W moździerzu rozcieramy czosnek z solą. Dodajemy 2 łyżki oliwy i zioła prowansalskie, a następnie mieszamy dokładnie. Otrzymaną marynatę wylewamy do ziemniaków i mieszamy dokładnie ręką, lub łyżką, tak aby wszystkie ziemniaki zostały pokryte sosem. Przekładamy ziemniaki do naczynia żaroodpornego, wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 1 godziny.
W międzyczasie wrzucamy do garnka żurawinę, zalewamy winem, dodajemy miód, cynamon, rozmaryn i goździki. Stawiamy na gazie i gotujemy do wrzenia. Gdy już się sos zagotuje skręcamy gaz i gotujemy dalej około 30 minut bez przykrycia, na małym ogniu, co jakiś czas mieszając.
Na patelni, takiej którą można włożyć do piekarnika, rozgrzewamy masło klarowane. Na rozpuszczone masło wrzucamy kilka gałązek rozmarynu i kilka liści szałwii. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy polędwiczki i opiekamy z każdej strony na złoty kolor. Opieczone polędwiczki wkładamy wraz z patelnią do piekarnika, w którym już pieką się ziemniaki na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy je z piekarnika, przykrywamy przykrywką i odstawiamy aby odpoczęły.
Teraz przygotowujemy sałatkę. Myjemy roszponkę, maliny, cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Sałatę, maliny i cebulkę wrzucamy do miski, mieszamy. Do kubeczka wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy ocet balsamiczny i sok malinowy, mieszamy do uzyskania w miarę jednolitego płynu. Tak przygotowanym sosem polewamy sałatkę.
Gdy ziemniaki są już upieczone, wyjmujemy je z piekarnika. Polędwiczki przekładamy na talerz, polewamy sosem żurawinowym. Podajemy z sałatką.
Smacznego!!!
Początek sezonu grillowego – łosoś w folii
Kolejny weekend rozpieszczał nas pięknym słońcem wobec czego sezon grillowy można uznać za w pełni rozpoczęty. Wprawdzie pierwszy raz odpaliliśmy grilla jeszcze w marcu, ale te dwa ostatnie weekendy to już było grillowanie na całego. Jak zwykle pojawiły się klasyki, czyli kiełbaska biała i czerwona, kaszanka, którą ja piekę w folii z cebulką i przyprawami, karkówka, indyk, piersi z kurczaka… czyli nasz polski standard. Osobiście jednak wolę z grilla coś lżejszego, wiec pojawiają się u nas również grillowane warzywa oraz ryby. Dziś proponuję Wam prostego w przygotowaniu i bardzo smacznego łososia. Ja marynuje go przynajmniej dwie godziny wcześniej, aby dobrze przeszedł przyprawami. Idealnie jest gdy uda się zamarynować go dzień wcześniej. Serdecznie polecam wypróbować ten przepis, zwłaszcza, że kolejny weekend również ma być słoneczny 🙂
Ja łososia podałam go z prostą sałatką z sosem balsamicznym. Do miksu sałat dorzuciłam pomidorki koktajlowe, truskawki i trochę czerwonej cebuli. Całość smakowała obłędnie. Oczywiście przepis ten można również wykorzystać piekąc łososia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20-25 minut.
Łosoś z grilla pieczony w folii
Składniki (na 3 duże porcje):
- 3 kawałki łososia ze skórą po około 150-200 g
- 3 ząbki czosnku
- około 1/2 łyżeczki soli gruboziarnistej
- 1/2 papryczki chilli
- 1/2 limonki
- 2 cm kawałek imbiru
- pęczek kolendry
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka miodu
- sól i pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości. Czosnek obieramy, papryczkę chilli oczyszczamy z pestek i drobno kroimy, imbir obieramy ze skórki. Do moździerza wrzucamy pokrojone na plasterki ząbki czosnku i dodajemy gruboziarnistą sól. Rozcieramy sól z czosnkiem, do roztartej masy dodajemy drobno pokrojoną papryczkę chilli, korzeń imbiru ścieramy na tarce o drobnych oczkach i również dodajemy do masy z czosnku i soli. Dalej rozcieramy do uzyskania papki. Kolendrę myjemy, siekamy dodajemy do naszej masy w moździerzu. W następnej kolejności do moździerza wlewamy oliwę z oliwek, sok wyciśnięty z limonki oraz miód. Wszystko dokładnie rozcieramy.
Odrywamy kawałek folii aluminiowej wielkości kartki A4, na środek kładziemy kawałek łososia, wierzch łososia smarujemy łyżką naszej marynaty uważając aby posmarować również boki ryby. Następnie składamy folię wzdłuż, a następnie boki, tak aby uzyskać formę zapakowanej paczki. Tak przygotowane „pakiety” wkładamy do lodówki, aby się zamarynowały.
Po czasie jaki przeznaczyliśmy na marynowanie (minimum 2 godziny) rozpalamy grilla. Na rozgrzane palenisko kładziemy nasze pakieciki i grillujemy około 25-30 minut. Upieczoną rybę zdejmujemy z grilla, wypakowujemy z folii i podajemy.
Smacznego!!!
Polędwiczka z dorsza w porach – czyli pyszny obiad nie tylko od święta
Czasami uda mi się u nas w domu przemycić tradycyjny, rybny obiad. Nie jest to łatwe, gdyż moja młodsza latorośl zdecydowanie odmawia spożywania ryb za wyjątkiem łososia w prawie każdej postaci. Tym razem na szczęście się udało, a to w zasadzie tylko dzięki zapachowi, jaki rozchodził się w kuchni podczas gotowania tej rybki. Córka skuszona zapachem, przyszła ze swojego pokoju z pytaniem „co tak ładnie pachnie?”, gdy dowiedziała się, że to ryba, uznała że spróbuje. No i na szczęście był sukces. Wprawdzie stwierdziła, że „ten por to jest lepszy niż ta ryba, ale razem może być”. Nieważne, grunt, że zdrowy duży kawałek dorsza wylądował w małym brzuchu, a wiadomo „ryba wpływa na wszystko” na dzieci też 🙂 Można więc odhaczyć kolejny sprawdzony przepis na danie z rybą w roli głównej.
U nas polędwica z dorsza pojawiła się z dodatkiem grillowanych warzyw (papryka, cukinia, pieczarki) oraz puree ziemniaczanym z masełkiem i koperkiem. Razem było bardzo smacznie i zdrowo 🙂 Moim zdaniem jest to wyjątkowo łatwy przepis. Smażenie ryby, a w zasadzie jej duszenie zajmuje niewiele czasu, a efekt jest znakomity. Trzeba tylko wziąć pod uwagę fakt, że nieuważne przewracanie ryby może spowodować, że nam się ładne kawałki po prostu rozlecą na patelni. Ja zwykle używam do przewracania dwóch łopatek, jedną podkładam na spód, drugą na wierzch, przewracam i delikatnie zsuwam z łopatki. To według mnie najłatwiejszy sposób.
Gdybyście chcieli wzbogacić to danie, tak jak u mnie grillowanymi warzywami to przygotowanie ich jest dziecinnie proste. Nagrzać piekarnik do 200 stopni. Na blaszce ułożyć pokrojone w kawałki lub plastry warzywa, skropić oliwą, ja mam w tym celu oliwę z oliwek w atomizerze, doprawić delikatnie solą i pieprzem, i grillować w piekarniku około 20 minut. Dobrze jest w trakcie sprawdzić jak wygląda sytuacja. Niektóre warzywa grillują się szybciej, niektóre wolniej.
Polędwiczka z dorsza w sosie serowym
Składniki (4 porcje):
- 4 kawałki polędwicy z dorsza około 600-800 g
- 2 duże lub 3 średnie pory
- 50 g masła klarowanego
- 1 opakowanie gorgonzoli 200g
- 100 ml śmietany 30%
- kilka gałązek świeżego tymianku i rozmarynu
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Jeżeli rybę kupiliśmy zamrożoną należy ją rozmrozić. Rozmrożoną, lub świeżą rybę umyć, osuszyć ręcznikiem papierowym oraz posypać z każdej strony solą i świeżo mielonym pieprzem. Odstawić na pół godziny do lodówki. W międzyczasie umyć, osuszyć a następnie drobno pokroić pora. Na dużej patelni roztopić masło klarowane. Dorzucić do patelni pokrojone pory i podsmażyć mieszając do jakiś czas, aż por zmięknie. Zmniejszamy Na podduszonych porach układamy rybę, przykrywamy przykrywką i dusimy około 10 minut. Po tym czasie delikatnie przekładamy na drugą stronę. Polewamy delikatnie śmietaną i rozkruszamy gorgonzolę. Posypujemy po wierzchu pokrojonymi ziołami – tymiankiem i rozmarynem. Przykrywamy ponownie przykrywką i dusimy około 15 minut. Po tym czasie ser powinien się dobrze rozpuścić i oblać naszą rybę. Danie przekładamy na talerze. Ja podaje z puree ziemniaczanym i grillowanymi warzywami. Dobrze będzie też smakować z ryżem oraz duszoną marchewką z groszkiem. Smacznego!!!
Zupa-krem brokułowo-kalafiorowy
Zbliżają się święta wielkanocne, które mnie osobiście kojarzą się z wiosną, zielenią i żonkilami. Nie wiem z czego wynikają te moje skojarzenia, ale Wielkanoc jest u mnie zwykle żółto-zielona, pachnąca żonkilami. Pomyślałam, że aby ta wiosenna zieleń pojawiła się również na stole, w tym roku w pierwszy dzień zagości u nas krem z brokuła i kalafiora. Bardzo lubię połączenie tych dwóch warzyw. Do tego dodaję mleczko kokosowe, ale jak ktoś woli może być też i śmietana, lub totalna wersja fit, niezabielana. Ja niestety lubię tą kremowość w zupie, którą niestety najlepiej uzyskuje się tłustym mleczkiem kokosowym, lub dobrą tłustą śmietaną… No cóż, tak już mam, że nie zawsze wybieram wersję fit.
Ta konkretna zupa ma jeszcze tą zaletę, że dość szybko się ją przygotowuje, oraz dobrze się przechowuje. Co oznacza, że można przygotować ją w sobotę, a podać po podgrzaniu w niedzielę, i będzie smakować równie dobrze. Ja osobiście podaję ją z prażonymi płatkami migdałowymi, dobrze smakuje również z groszkiem ptysiowym, lub grzankami, ale tu już zostawiam dowolność, co kto lubi… Dodatkowo polewam ją czosnkową oliwą z oliwek, aby dodać tłuszczu, dzięki któremu lepiej przyswajają się witaminy i minerały z zupy.
Zupa-krem brokułowo-kalafiorowy
Składniki -(6-8 porcji):
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1 główka brokuła
- 1 główka kalafiora
- 2 duże ziemniaki
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 l bulionu warzywnego
- 1 opakowanie 400 ml mleczka kokosowego
- sól, pieprz do smaku
- płatki migdałowe, grzanki lub groszek ptysiowy do podania
- oliwa z oliwek z dodatkiem czosnku
Sposób przygotowania:
Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Brokuła i kalafiora myjemy i dzielimy na mniejsze różyczki. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulkę i czosnek i lekko podduszamy. Gdy cebula jest już szklista dodajemy ziemniaki, krótko obsmażamy z cebulką (około 3-4 minuty). Do garnka wlewamy bulion, zagotowujemy i gotujemy pod przykryciem ziemniaki około 10 minut. Po tym czasie, do garnka z ziemniakami i bulionem, wrzucamy kalafiora i brokuła. Nie martwcie się jeśli warzywa nie są w całości zanurzone w wodzie. Garnek przykrywamy i gotujemy kolejne 15 minut. Po tym czasie warzywa będą już wystarczająco miękkie, aby móc je zblendować. Blendujemy całość dokładnie, aby nie zostały żadne grudki. Najlepiej użyć w tym celu blendera ręcznego. Do zblendowanej zupy dodajemy mleczko kokosowe, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy i gotowe.
Teraz należy jedynie przygotować grzanki lub uprażyć na suchej patelni płatki migdałowe. Zupę rozlać do talerzy, posypać po wierzchu płatkami, bądź grzankami czy groszkiem ptysiowym, zależy co używamy. Polać czosnkową oliwą z oliwek. Smacznego!!!
Makaron z sosem szpinakowym i kurczakiem
Kolejny pomysł na ekspresowy obiad lub ciepłą kolację, czyli spaghetti z sosem na bazie szpinaku z cebulką i czosnkiem z kurczakiem. Sos z dodatkiem śmietany, doprawiony solą, pieprzem i parmezanem, pojedyncze pomidorki koktajlowe, bazylia… po prostu niebo na talerzu 🙂 mniam, mniam.
Makaron, jaki użyłam w tym daniu, to makaron kukurydziany, od pewnego czasu staramy się ograniczać produkty glutenowe, stąd ta mała zmiana :-). Jeżeli musisz unikać glutenu, takie rozwiązanie, jak makarony bezglutenowe, to bardzo dobry pomysł. Smakują prawie tak samo, jak tradycyjne, a w niektórych daniach, smakują nawet lepiej. Ja osobiście zauważyłam, jak na razie, tylko jedną ich wadę, źle się odgrzewają. Gdy jeden z domowników je później i musi sobie danie odgrzać, to niestety makaron się dość mocno kruszy i rozpada. Jednak, gdy zamierzacie zjeść wszystko od razu jest bez zarzutu.
Spaghetti z sosem szpinakowym i kurczakiem
Składniki:
- 1 opakowanie makaronu spaghetti 400 g (ja użyłam kukurydzianego)
- 1 pojedyncza pierś z kurczaka
- 3 ząbki czosnku
- 1 duża cebula
- 1 opakowanie szpinaku 200g
- 150 ml śmietany 30%
- 2 żółtka
- małe opakowanie pomidorków koktajlowych 250 g
- kilka gałązek świeżej bazylii
- 50 g parmezanu
- sól, pieprz do smaku
- oliwa z oliwek
Sposób przygotowania:
W dużym garnku zagotowujemy wodę, wrzucamy makaron i gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie kurczaka myjemy, oczyszczamy z błonek i kroimy wzdłuż na plastry, posypujemy delikatnie z dwóch stron solą i pieprzem. Cebulkę i czosnek obieramy i drobno kroimy, szpinak myjemy i osuszamy, pomidorki koktajlowe kroimy na połówki. Na patelni rozgrzewamy 1-2 łyżki oliwy z oliwek, na rozgrzaną patelnię wkładamy kurczaka i smażymy około 3-5 minut z każdej strony. Zdejmujemy z patelni, osuszamy z tłuszczu ręcznikiem papierowym i kroimy na cienkie paseczki. Na patelnię po kurczaku wrzucamy cebulkę, podsmażamy na niewielkim ogniu 2-3 minuty, a następnie dodajemy pokrojony czosnek. Smażymy kolejne kilka minut, aż cebulka i czosnek się zeszklą, ale nie przypalą. Dodajemy na patelnię umyty szpinak i chwilę dusimy, aby szpinak lekko zmięknie. Doprawiamy szpinak solą i pieprzem. W międzyczasie wlewamy do naczynia śmietanę, wbijamy dwa żółtka i mieszamy dokładnie. Wymieszaną z żółtkami śmietanę dodajemy do uduszonego szpinaku i chwile gotujemy, następnie dodajemy pokrojonego kurczaka, podgrzewamy wszystko i dodajemy odcedzony makaron. Mieszamy na patelni sos z makaronem, przekładamy na talerze posypujemy pomidorkami, listkami bazylii i parmezanem. Smacznego.
Łosoś pieczony z salsą z mango i awokado
Wiele czasu upłynęło zanim moja młodsza córka zaczęła jeść ryby w wersji oficjalnej. Niestety, jak większość dzieci, nie chciała jeść żadnych ryb, chyba że paluszki, takie jak w przedszkolu, czy później w szkole… No cóż, na hasło „paluszki rybne” mam lekkie dreszcze. Osobiście nie lubię żadnych gotowców, ale zmielone ryby, uformowane w patyki, otoczone niewiadomego pochodzenia bułką tartą, zawsze były dla mnie zniechęcające. Przemycałam więc ryby w najróżniejszych postaciach: pulpeciki w sosie, curry z rybą, różne gulasze i klasyczne panierowane „kotlety”. Najczęściej się udawało. W końcu któregoś dnia na prośbę starszej córki, która dla odmiany, ryby pochłania w ilościach trudnych do wyobrażenia, zrobiłam najprostszego w świecie pieczonego łososia. Do tego salsa z mango i awokado oraz frytki z batatów. I to był strzał w dziesiątkę. Zwykle przygotowuje obiad na dwa dni, tak też było i tym razem. Niestety, albo stety, na drugi dzień nic nie zostało. Julia zachwycona zapachem i salsą z mango postanowiła łososia spróbować i w efekcie spałaszowała prawie wszystko. Od tamtej chwili łosoś przygotowany ten sposób pojawia się u nas regularnie. Czasem z frytkami, czasem z ryżem, ale niezmiennie, wg Julii jest przepyszny :-).
Dodatkową jego zaletą jest to, iż można go bardzo szybko przygotować. Piecze się 25 minut, a w czasie pieczenia, gotujemy ryż i przygotowujemy salsę. Krótko mówiąc, mamy smaczny, zdrowy obiad w troszkę więcej niż 30 minut. Zapraszam więc do przepisu… Smacznego!
Pieczony łosoś z salsą z mango i awokado
Składniki (u mnie dla 4 osób):
- 600 g filetu z surowego łososia
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 łyżka sosu teriyaki
- 3 łyżka syropu klonowego
- sól i pieprz czarny
- 1 cytryna
- 1 dojrzałe mango
- 1 dojrzałe awokado
- 1 papryczka chilli
- 1 pęczek natki pietruszki lub kolędry
- 2 torebki ryżu jaśminowego po 100 g
Przygotowanie:
Nastawiamy piekarnik na 180 stopni, góra-dół, bez termoobiegu. Myjemy łososia, osuszamy go ręcznikiem papierowym i kroimy na porcje. Bierzemy naczynie żaroodporne, w którym zmieścimy wszystkie kawałki łososia i smarujemy jego dno oliwą z oliwek. Układamy kawałki łososia, skórą do dołu, w naczyniu. Proces doprawiania łososia ja zaczynam zawsze od składników mokrych, czyli rozsmarowuję na powierzchni sos teriyaki, później lekko skrapiam 1 łyżką syropu klonowego (reszta syropu jest do salsy), a następnie wyciskam na łososia sok z 1/2 cytryny. Kończę doprawianie posypując łososia solą i pieprzem, według uznania. Tak przygotowanego łososia wkładam do nagrzanego piekarnika na 25 minut.
Gdy łosoś wyląduje w piekarniku, wstawiam wodę i gotuję ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie kroję drobno mango, awokado oraz chilli. Wsypuję wszystko do miski i doprawiam 2 łyżkami syropu klonowego, oraz sokiem z drugiej połówki cytryny. Dodaję sól i pieprz, ale w miarę oszczędnie, siekam drobno natkę, dodaję ją do sałatki, mieszam i gotowe. Gdy łosoś już się upiecze, a ryż ugotuje, wykładam wszystko na talerze i smacznego!!!

































































