Niedzielny obiad – ale to pyszne :-)

Dziś zaproponuje Wam coś nowego, a mianowicie pełny zestaw obiadowy, w stylu szybko, smacznie i pod wrażeniem. Szybko, bo większość pracy wykonuje za nas piekarnik. Smacznie, bo zestaw jest naprawdę pyszny, a pod wrażeniem, ponieważ całość robi niesamowite wrażenie, wierzcie mi. Dzisiejszy przepis, to pomysł na pełne drugie danie obiadowe. Mamy proste polędwiczki wieprzowe, do tego pieczone ziemniaki oraz sałatkę. Zestaw jest wytrawno-słodki, ja osobiście uwielbiam mięsa z lekko słodką nutą, a to danie idealnie się wpasowuje w ten schemat.

Przygotowanie zaczynamy od ziemniaków, gdy włożymy je do piekarnika zajmujemy się polędwiczką, a gdy polędwiczka wyląduje już w piekarniku, przygotowujemy szybką sałatkę. Całość zajmuje około godziny, ale wierzcie mi nie trzeba całego tego czasu spędzić w kuchni.

Polędwiczka wieprzowa z sosem żurawinowym, pieczonymi ziemniakami i malinową sałatką

Składniki (około 4 porcje):

  • 1 kg ziemniaków
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • 2 polędwiczki wieprzowe średniej wielkości
  • sól i pieprz
  • kilka gałązek szałwii i rozmarynu
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • 4 garści roszpunki
  • 1 opakowanie malin 250 g
  • 1 czerwona cebula
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka soku malinowego
  • 150 g żurawiny mrożonej lub świeżej
  • 100 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 1 łyżka miodu
  • 1 gałązka rozmarynu
  • laska cynamonu około 4 cm
  • 4 goździki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół, bez termoobiegu). Polędwiczki myjemy, oczyszczamy z błonek, kroimy na mniejsze kawałki (ja zwykle dzielę jedną polędwiczkę na trzy kawałki). Posypujemy polędwiczki dokładnie z każdej strony solą i pieprzem i odkładamy na chwilę. Ziemniaki obieramy i kroimy w plastry grubości około 0,5 cm i wrzucamy do miski. Obieramy ząbki czosnku. W moździerzu rozcieramy czosnek z solą. Dodajemy 2 łyżki oliwy i zioła prowansalskie, a następnie mieszamy dokładnie. Otrzymaną marynatę wylewamy do ziemniaków i mieszamy dokładnie ręką, lub łyżką, tak aby wszystkie ziemniaki zostały pokryte sosem. Przekładamy ziemniaki do naczynia żaroodpornego, wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 1 godziny.

W międzyczasie wrzucamy do garnka żurawinę, zalewamy winem, dodajemy miód, cynamon, rozmaryn i goździki. Stawiamy na gazie i gotujemy do wrzenia. Gdy już się sos zagotuje skręcamy gaz i gotujemy dalej około 30 minut bez przykrycia, na małym ogniu, co jakiś czas mieszając.

Na patelni, takiej którą można włożyć do piekarnika, rozgrzewamy masło klarowane. Na rozpuszczone masło wrzucamy kilka gałązek rozmarynu i kilka liści szałwii. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy polędwiczki i opiekamy z każdej strony na złoty kolor. Opieczone polędwiczki wkładamy wraz z patelnią do piekarnika, w którym już pieką się ziemniaki na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy je z piekarnika, przykrywamy przykrywką i odstawiamy aby odpoczęły.

Teraz przygotowujemy sałatkę. Myjemy roszponkę, maliny, cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Sałatę, maliny i cebulkę wrzucamy do miski, mieszamy. Do kubeczka wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy ocet balsamiczny i sok malinowy, mieszamy do uzyskania w miarę jednolitego płynu. Tak przygotowanym sosem polewamy sałatkę.

Gdy ziemniaki są już upieczone, wyjmujemy je z piekarnika. Polędwiczki przekładamy na talerz, polewamy sosem żurawinowym. Podajemy z sałatką.

Smacznego!!!

 

 

Początek sezonu grillowego – łosoś w folii

Kolejny weekend rozpieszczał nas pięknym słońcem wobec czego sezon grillowy można uznać za w pełni rozpoczęty. Wprawdzie pierwszy raz odpaliliśmy grilla jeszcze w marcu, ale te dwa ostatnie weekendy to już było grillowanie na całego. Jak zwykle pojawiły się klasyki, czyli kiełbaska biała i czerwona, kaszanka, którą ja piekę w folii z cebulką i przyprawami, karkówka, indyk, piersi z kurczaka… czyli nasz polski standard. Osobiście jednak wolę z grilla coś lżejszego, wiec pojawiają się u nas również grillowane warzywa oraz ryby. Dziś proponuję Wam prostego w przygotowaniu i bardzo smacznego łososia. Ja marynuje go przynajmniej dwie godziny wcześniej, aby dobrze przeszedł przyprawami. Idealnie jest gdy uda się zamarynować go dzień wcześniej. Serdecznie polecam wypróbować ten przepis, zwłaszcza, że kolejny weekend również ma być słoneczny 🙂

Ja łososia podałam go z prostą sałatką z sosem balsamicznym. Do miksu sałat dorzuciłam pomidorki koktajlowe, truskawki i trochę czerwonej cebuli. Całość smakowała obłędnie. Oczywiście przepis ten można również wykorzystać piekąc łososia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20-25 minut.

Łosoś z grilla pieczony w folii

Składniki (na 3 duże porcje):

  • 3 kawałki łososia ze skórą po około 150-200 g
  • 3 ząbki czosnku
  • około 1/2 łyżeczki soli gruboziarnistej
  • 1/2 papryczki chilli
  • 1/2 limonki
  • 2 cm kawałek imbiru
  • pęczek kolendry
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka miodu
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości. Czosnek obieramy, papryczkę chilli oczyszczamy z pestek i drobno kroimy, imbir obieramy ze skórki. Do moździerza wrzucamy pokrojone na plasterki ząbki czosnku i dodajemy gruboziarnistą sól. Rozcieramy sól z czosnkiem, do roztartej masy dodajemy drobno pokrojoną papryczkę chilli, korzeń imbiru ścieramy na tarce o drobnych oczkach i również dodajemy do masy z czosnku i soli. Dalej rozcieramy do uzyskania papki. Kolendrę myjemy, siekamy dodajemy do naszej masy w moździerzu. W następnej kolejności do moździerza wlewamy oliwę z oliwek, sok wyciśnięty z limonki oraz miód. Wszystko dokładnie rozcieramy.

Odrywamy kawałek folii aluminiowej wielkości kartki A4, na środek kładziemy kawałek łososia, wierzch łososia smarujemy łyżką naszej marynaty uważając aby posmarować również boki ryby. Następnie składamy folię wzdłuż, a następnie boki, tak aby uzyskać formę zapakowanej paczki. Tak przygotowane „pakiety” wkładamy do lodówki, aby się zamarynowały.

Po czasie jaki przeznaczyliśmy na marynowanie (minimum 2 godziny) rozpalamy grilla. Na rozgrzane palenisko kładziemy nasze pakieciki i grillujemy około 25-30 minut. Upieczoną rybę zdejmujemy z grilla, wypakowujemy z folii i podajemy.

Smacznego!!!

Polędwiczka z dorsza w porach – czyli pyszny obiad nie tylko od święta

Czasami uda mi się u nas w domu przemycić tradycyjny, rybny obiad. Nie jest to łatwe, gdyż moja młodsza latorośl zdecydowanie odmawia spożywania ryb za wyjątkiem łososia w prawie każdej postaci. Tym razem na szczęście się udało, a to w zasadzie tylko dzięki zapachowi, jaki rozchodził się w kuchni podczas gotowania tej rybki. Córka skuszona zapachem, przyszła ze swojego pokoju z pytaniem „co tak ładnie pachnie?”, gdy dowiedziała się, że to ryba, uznała że spróbuje. No i na szczęście był sukces. Wprawdzie stwierdziła, że „ten por to jest lepszy niż ta ryba, ale razem może być”. Nieważne, grunt, że zdrowy duży kawałek dorsza wylądował w małym brzuchu, a wiadomo „ryba wpływa na wszystko” na dzieci też 🙂 Można więc odhaczyć kolejny sprawdzony przepis na danie z rybą w roli głównej.

U nas polędwica z dorsza pojawiła się z dodatkiem grillowanych warzyw (papryka, cukinia, pieczarki) oraz puree ziemniaczanym z masełkiem i koperkiem. Razem było bardzo smacznie i zdrowo 🙂 Moim zdaniem jest to wyjątkowo łatwy przepis. Smażenie ryby, a w zasadzie jej duszenie zajmuje niewiele czasu, a efekt jest znakomity. Trzeba tylko wziąć pod uwagę fakt, że nieuważne przewracanie ryby może spowodować, że nam się ładne kawałki po prostu rozlecą na patelni. Ja zwykle używam do przewracania dwóch łopatek, jedną podkładam na spód, drugą na wierzch, przewracam i delikatnie zsuwam z łopatki. To według mnie najłatwiejszy sposób.

Gdybyście chcieli wzbogacić to danie, tak jak u mnie grillowanymi warzywami to przygotowanie ich jest dziecinnie proste. Nagrzać piekarnik do 200 stopni. Na blaszce ułożyć pokrojone w kawałki lub plastry warzywa, skropić oliwą, ja mam w tym celu oliwę z oliwek w atomizerze, doprawić delikatnie solą i pieprzem, i grillować w piekarniku około 20 minut. Dobrze jest w trakcie sprawdzić jak wygląda sytuacja. Niektóre warzywa grillują się szybciej, niektóre wolniej.

Polędwiczka z dorsza w sosie serowym

Składniki (4 porcje):

  • 4 kawałki polędwicy z dorsza około 600-800 g
  • 2 duże lub 3 średnie pory
  • 50 g masła klarowanego
  • 1 opakowanie gorgonzoli 200g
  • 100 ml śmietany 30%
  • kilka gałązek świeżego tymianku i rozmarynu
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Jeżeli rybę kupiliśmy zamrożoną należy ją rozmrozić. Rozmrożoną, lub świeżą rybę umyć, osuszyć ręcznikiem papierowym oraz posypać z każdej strony solą i świeżo mielonym pieprzem. Odstawić na pół godziny do lodówki. W międzyczasie umyć, osuszyć a następnie drobno pokroić pora. Na dużej patelni roztopić masło klarowane. Dorzucić do patelni pokrojone pory i podsmażyć mieszając do jakiś czas, aż por zmięknie. Zmniejszamy Na podduszonych porach układamy rybę, przykrywamy przykrywką i dusimy około 10 minut. Po tym czasie delikatnie przekładamy na drugą stronę. Polewamy delikatnie śmietaną i rozkruszamy gorgonzolę. Posypujemy po wierzchu pokrojonymi ziołami – tymiankiem i rozmarynem. Przykrywamy ponownie przykrywką i dusimy około 15 minut. Po tym czasie ser powinien się dobrze rozpuścić i oblać naszą rybę. Danie przekładamy na talerze. Ja podaje z puree ziemniaczanym i grillowanymi warzywami. Dobrze będzie też smakować z ryżem oraz duszoną marchewką z groszkiem. Smacznego!!!

 

Tarta z serem camembert i żurawiną, czyli coś z niczego :-), dla gościa niespodziewanego…

Czasem zdarza się, że wracając z pracy dowiaduje się o tym, że na kolacji będzie nas więcej niż zwykle no i dobrze gdyby pojawiło się coś ekstra. Co wtedy? Mała analiza co znajdę w lodówce i spiżarni, bo najczęściej już na zakupy nie mam czasu i trzeba coś wymyślić. Tak było i tym razem. Na szczęście ciasto francuskie, szynka parmeńska i jakieś sery zawsze są w spiżarni, a reszta była już wariacją na dalszy temat. W ten sposób powstała ta tarta, która ma dość niecodzienny smak. Połączenie kremowego sera z kwaśnym smakiem żurawiny, według mnie, bardzo ciekawie się komponuje. Tarta piecze się w piekarniku około 20-25 minut, a całe przygotowanie to około 30-40 minut, w zależności od wprawy, dzięki temu jest to danie szybkie i na pewno efektowne. Polecam wszystkim zaganianym, którzy chcą zabłysnąć…

Tarta z serem camembert i żurawiną

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 300 g  sera camembert
  • 100 g szynki długo-dojrzewającej (u mnie to była szynka parmeńska)
  • 50 g szpinaku
  • 2 żółtka
  • 125 ml śmietany 30%
  • 100 g żurawiny mrożonej
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Formę do tart wykładamy ciastem francuskim, brzegi powyżej rantu formy obcinamy. Szpinak myjemy i osuszamy, camembert kroimy na kawałki. Na ciasto wykładamy część szpinaku, połowę szynki parmeńskiej, połowę camemberta, następnie kolejna warstwa, czyli szpinak, szynka i camembert. Całość posypujemy żurawiną. W szklance mieszamy śmietanę z żółtkiem, dodajemy sól i pieprz. Wylewamy płyn na ułożone na tarcie składniki i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w piekarniku 20-25 minut. Masa musi się ściąć, a wierzch ładnie zarumienić.

Smacznego!!!

 

Makaron z sosem szpinakowym i kurczakiem

Kolejny pomysł na ekspresowy obiad lub ciepłą kolację, czyli spaghetti z sosem na bazie szpinaku z cebulką i czosnkiem z kurczakiem. Sos z dodatkiem śmietany, doprawiony solą, pieprzem i parmezanem, pojedyncze pomidorki koktajlowe, bazylia… po prostu niebo na talerzu 🙂 mniam, mniam.

Makaron, jaki użyłam w tym daniu, to makaron kukurydziany, od pewnego czasu staramy się ograniczać produkty glutenowe, stąd ta mała zmiana :-). Jeżeli musisz unikać glutenu, takie rozwiązanie, jak makarony bezglutenowe, to bardzo dobry pomysł. Smakują prawie tak samo, jak tradycyjne, a w niektórych daniach, smakują nawet lepiej. Ja osobiście zauważyłam, jak na razie, tylko jedną ich wadę, źle się odgrzewają. Gdy jeden z domowników je później i musi sobie danie odgrzać, to niestety makaron się dość mocno kruszy i rozpada. Jednak, gdy zamierzacie zjeść wszystko od razu jest bez zarzutu.

Spaghetti z sosem szpinakowym i kurczakiem

Składniki:

  • 1 opakowanie makaronu spaghetti 400 g (ja użyłam kukurydzianego)
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 duża cebula
  • 1 opakowanie szpinaku 200g
  • 150 ml śmietany 30%
  • 2 żółtka
  • małe opakowanie pomidorków koktajlowych 250 g
  • kilka gałązek świeżej bazylii
  • 50 g parmezanu
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa z oliwek

Sposób przygotowania:

W dużym garnku zagotowujemy wodę, wrzucamy makaron i gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie kurczaka myjemy, oczyszczamy z błonek i kroimy wzdłuż na plastry, posypujemy delikatnie z dwóch stron solą i pieprzem. Cebulkę i czosnek obieramy i drobno kroimy, szpinak myjemy i osuszamy, pomidorki koktajlowe kroimy na połówki. Na patelni rozgrzewamy 1-2 łyżki oliwy z oliwek, na rozgrzaną patelnię wkładamy kurczaka i smażymy około 3-5 minut z każdej strony. Zdejmujemy z patelni, osuszamy z tłuszczu ręcznikiem papierowym i kroimy na cienkie paseczki. Na patelnię po kurczaku wrzucamy cebulkę, podsmażamy na niewielkim ogniu 2-3 minuty, a następnie dodajemy pokrojony czosnek. Smażymy kolejne kilka minut, aż cebulka i czosnek się zeszklą, ale nie przypalą. Dodajemy na patelnię umyty szpinak i chwilę dusimy, aby szpinak lekko zmięknie. Doprawiamy szpinak solą i pieprzem. W międzyczasie wlewamy do naczynia śmietanę, wbijamy dwa żółtka i mieszamy dokładnie. Wymieszaną z żółtkami śmietanę dodajemy do uduszonego szpinaku i chwile gotujemy, następnie dodajemy pokrojonego kurczaka, podgrzewamy wszystko i dodajemy odcedzony makaron. Mieszamy na patelni sos z makaronem, przekładamy na talerze posypujemy pomidorkami, listkami bazylii i parmezanem. Smacznego.

 

 

 

 

Makaron ze szpinakiem i gorgonzolą, czyli włoskie klimaty

Już kiedyś chyba pisałam o tym, że wszelkiej maści dania z makaronami są u nas bardzo popularne. Gdy wracamy po całym dniu i chcemy coś szybko przygotować na ciepło do jedzenia, to makaron jest idealną opcją. Zazwyczaj w czasie gotowania makarony przygotowuje się sos i całość mamy gotowe w 20-30 minut, czyli wyjątkowo szybko.

Makaron możemy zawsze wybrać taki, jaki najbardziej lubimy. U nas zazwyczaj króluje penne, które moja młodsza córka wręcz uwielbia. Sos to zawsze już większe wyzwanie. Ja zazwyczaj przyrządzam tzw. sosy na winie, czyli co mi się nawinie pod rękę w lodówce wyjmuje i wybieram, to co aktualnie mi „w duszy gra” :-). Tym razem padło na wegetariańskie połączenie, mamy szpinak, suszone pomidory i czarne oliwki. Wszystko, w jednym z moich ulubionych sosów, czyli sosie na bazie sera gorgonzola.

Tym razem nie jest do danie dietetyczne, ale zdecydowanie bezmięsne 🙂 Smaki się, moim zdaniem, idealnie dopełniają. Kremowy ser idealnie współgra ze szpinakiem i słodko-kwaśnymi pomidorami. Więc jeśli nie macie pomysłu na dzisiejszy obiad lub kolację, to zdecydowanie polecam wypróbować tę wersję 🙂 Smacznego!!!

Makaron ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i gorgonzolą

Składniki (u mnie 4 porcje):

  • opakowanie makaronu penne 400 g
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 opakowanie szpinaku świeżego
  • 1 opakowanie pomidorów suszonych 305ml
  • 1/2 opakowania czarnych oliwek (słoiczek 340 g)
  • 1 opakowanie gorgonzoli 175 g
  • 100 ml śmietany 30%
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz do smaku
  • ewentualnie parmezan do posypania po wierzchu

Sposób przygotowania:

Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. W międzyczasie przygotowujemy sos. Czosnek obieramy i kroimy na drobne plasterki, szpinak myjemy i osuszamy w suszarce do sałaty, pomidory odlewamy z zalewy i kroimy, oliwki odsączamy z zalewy. Ser kroimy na kostkę, albo kruszymy, w zależności od jego konsystencji. TIP: Gorgonzola często jest wyjątkowo mocno kremowa i trudno ją kroić, wówczas łatwiej jest ją pokruszyć, czy porozrywać na drobniejsze kawałki. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojony czosnek i krótką chwilę podsmażamy. Dodajemy szpinak, mieszamy go chwilę, aż lekko zwiędnie, i dodajemy pomidory i oliwki. Krótko mieszamy i dodajemy pokruszony ser a następnie wlewamy śmietanę. Całość gotujemy na niewielkim ogniu do czasu aż rozpuści się ser.

Po ugotowaniu makaronu odcedzamy go zostawiając sobie około 1/4 szklanki wody z gotowania makaronu. Ugotowany makaron wrzucamy do patelni z sosem, wlewamy wodę i mieszamy dokładnie. Sos powinien nam ładnie pokryć kluski. Przekładamy na talerze i cieszymy się po około 20 minutach pysznym, ciepłym i bezmięsnym daniem 🙂 Smacznego!!!

Zielone curry z łososiem i zielonymi warzywami

Jakiś czas temu spędziłam pasjonujący weekend na warsztatach z kuchni tajskiej. Efektem tego była kumulacja różnorakich dań inspirowanych kuchnią tajską u nas w domu. Curry, pad thai, mleko kokosowe, ryż jaśminowy to dania odmieniane w ostatnich dniach przez wszystkie kulinarne przypadki.

Ponieważ nigdy jeszcze nie byłam w Tajlandii (cały czas jest to plan na kolejne zimowe wakacje) wszystkie moje wcześniejsze dania tajskie były swoistą inspiracją na podstawie licznych wizyt w lokalnych tajskich restauracjach, czy barach. Teraz zaopatrzona w dodatkową wiedzę postanowiłam trochę więcej poszaleć. Efektem tych szaleństw jest jedno z lepszych wydań tajskiego zielonego curry jakie udało mi się przyrządzić. Danie jest bardzo smaczne, ja osobiście nie robię go jakoś wyjątkowo pikantnie, gdyż moje dziecko nie przepada za bardzo ostrą kuchnią. Jeśli ktoś chce ostrzej, sugeruje dodać więcej pasty curry 🙂 Smacznego

Zielone curry z łososiem i zielonymi warzywami

Składniki (4-6 porcji):

  • 1 duża łyżka zielonej pasty curry
  • 1 opakowanie mleka kokosowego 400 g
  • 1 łyżka cukru kokosowego
  • 400 g  łososia surowego
  • 50 ml wody
  • 1/2 cukini
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 1/2 główki brokuła
  • 4 liście kafiru
  • 1 limonka
  • 3 łyżki sosu rybnego
  • pęczek kolędry
  • 1 szklanka ryżu
  • gwiazdka anyżu, kora cynamonu, do gotowania ryżu
  • 2 łyżki oleju
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

W garnku zagotować 3 szklanki wody, dodać małą łyżeczkę soli, wrzucić korę cynamonu oraz anyż, dosypać ryż i gotować około 15 minut, aż ryż wciągnie całą wodę. W międzyczasie pokroić łososia w grubą kostkę. Warzywa umyć, brokuła podzielić na małe gałązki, seler i cukinię pokroić na kawałki.

Na patelni podgrzać olej, dołożyć pastę curry i chwilę smażyć. Podlać wodą i dodać dwie łyżki mleka kokosowego. Zagotować, a następnie dodać cukier i sos rybny. Na patelnię wrzucić łososia i chwilę smażyć. Następnie dodać warzywa oraz liście kafiru i dusić pod przykryciem około 5 minut. Po tym czasie wlać resztę mleka kokosowego, zagotować, zmniejszyć gaz i gotować już bez przykrycia kolejne 5-7 minut, co jakiś czas mieszając. W międzyczasie pokroić kolendrę. Ugotowane curry doprawić sokiem z limonki, solą i pieprzem, a następnie posypać kolendrą. Podawać z ugotowanym z przyprawami ryżem jaśminowym. Smacznego 🙂

 

 

 

Łosoś pieczony z salsą z mango i awokado

Wiele czasu upłynęło zanim moja młodsza córka zaczęła jeść ryby w wersji oficjalnej. Niestety, jak większość dzieci, nie chciała jeść żadnych ryb, chyba że paluszki, takie jak w przedszkolu, czy później w szkole… No cóż, na hasło „paluszki rybne” mam lekkie dreszcze. Osobiście nie lubię żadnych gotowców, ale zmielone ryby, uformowane w patyki, otoczone niewiadomego pochodzenia bułką tartą, zawsze były dla mnie zniechęcające. Przemycałam więc ryby w najróżniejszych postaciach: pulpeciki w sosie, curry z rybą, różne gulasze i klasyczne panierowane „kotlety”. Najczęściej się udawało. W końcu któregoś dnia na prośbę starszej córki, która dla odmiany, ryby pochłania w ilościach trudnych do wyobrażenia, zrobiłam najprostszego w świecie pieczonego łososia. Do tego salsa z mango i awokado oraz frytki z batatów. I to był strzał w dziesiątkę. Zwykle przygotowuje obiad na dwa dni, tak też było i tym razem. Niestety, albo stety, na drugi dzień nic nie zostało. Julia zachwycona zapachem i salsą z mango postanowiła łososia spróbować i w efekcie spałaszowała prawie wszystko. Od tamtej chwili łosoś przygotowany ten sposób pojawia się u nas regularnie. Czasem z frytkami, czasem z ryżem, ale niezmiennie, wg Julii jest przepyszny :-).

Dodatkową jego zaletą jest to, iż można go bardzo szybko przygotować. Piecze się 25 minut, a w czasie pieczenia, gotujemy ryż i przygotowujemy salsę. Krótko mówiąc, mamy smaczny, zdrowy obiad w troszkę więcej niż 30 minut. Zapraszam więc do przepisu… Smacznego!

Pieczony łosoś z salsą z mango i awokado

Składniki (u mnie dla 4 osób):

  • 600 g  filetu z surowego łososia
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżka sosu teriyaki
  • 3 łyżka syropu klonowego
  • sól i pieprz czarny
  • 1 cytryna
  • 1 dojrzałe mango
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1 papryczka chilli
  • 1 pęczek natki pietruszki lub kolędry
  • 2 torebki ryżu jaśminowego po 100 g

Przygotowanie:

Nastawiamy piekarnik na 180 stopni, góra-dół, bez termoobiegu. Myjemy łososia, osuszamy go ręcznikiem papierowym i kroimy na porcje. Bierzemy naczynie żaroodporne, w którym zmieścimy wszystkie kawałki łososia i smarujemy jego dno oliwą z oliwek. Układamy kawałki łososia, skórą do dołu, w naczyniu. Proces doprawiania łososia ja zaczynam zawsze od składników mokrych, czyli rozsmarowuję  na powierzchni sos teriyaki, później lekko skrapiam 1 łyżką syropu klonowego (reszta syropu jest do salsy), a następnie wyciskam na łososia sok z 1/2 cytryny. Kończę doprawianie posypując łososia solą i pieprzem, według uznania. Tak przygotowanego łososia wkładam do nagrzanego piekarnika na 25 minut.

Gdy łosoś wyląduje w piekarniku, wstawiam wodę i gotuję ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie kroję drobno mango, awokado oraz chilli. Wsypuję wszystko do miski i doprawiam 2 łyżkami syropu klonowego, oraz sokiem z drugiej połówki cytryny. Dodaję sól i pieprz, ale w miarę oszczędnie, siekam drobno natkę, dodaję ją do sałatki, mieszam i gotowe. Gdy łosoś już się upiecze, a ryż ugotuje, wykładam wszystko na talerze i smacznego!!!

Makaron z łososiem, czyli prosty posiłek w 15 minut

Nie wiem czy Wy też tak macie, ale gdy wracam w tygodniu po pracy to zwykle na przygotowanie jakiegoś ciepłego posiłku mam nie więcej niż pół godziny. Oczywiście mogę spędzić w kuchni więcej i pewnie nawet sprawiłoby mi to ogromną frajdę, ale oprócz gotowania czekają na mnie inne obowiązki i przyjemności. Co się wtedy u nas jada? No, najczęściej makaron.

Makarony pojawiają się u nas na tysiąc różnych sposobów, więc z czasem i tu będzie ich bardzo dużo, teraz pokażę Wam jeden z ostatnich. Fajne w nim jest to, że jego przygotowanie to naprawdę maksymalnie 15 minut. Dodatkowo potrzeba dokładnie kilka składników, które na pewno są do dostania w każdym osiedlowym sklepie, czy okolicznej przysłowiowej „Biedronce”. Więc jeśli szukacie pomysłu na szybciutkie danie, to makaron z łososiem poleca się na obiad 🙂

Makaron ze szpinakiem i łososiem

Składniki:

  • 3 ząbki czosnku (ale ja lubię dużo, jeżeli nie przepadasz za czosnkiem weź 1, bądź 2)
  • 1 opakowanie szpinaku świeżego 500 g
  • 200 g łososia wędzonego (tu w przepisie jest wędzony na gorąco, ale ten na zimno również smakuje wyśmienicie)
  • 200 ml śmietany 30%
  • 1 żółtko
  • 1 cytryna
  • 100 g tartego parmezanu
  • 1 opakowanie makaronu 400g
  • oliwa z oliwek do makaronu i smażenia
  • sól i pieprz do smaku

Wstawiamy w dużym garnku wodę na makaron, dodajemy łyżeczkę soli i 1 łyżkę oliwy z oliwek. W międzyczasie myjemy i osuszamy szpinak, rozdrabniamy łososia, obieramy czosnek i kroimy go na drobne, cienkie plasterki, przelewamy śmietanę do kubka i wbijamy do niej żółtko, dodajemy sól, pieprz i mieszamy dokładnie. Gdy woda się zagotuje wrzucamy makaron i gotujemy tak długo jak podaje przepis na opakowaniu.

W tym czasie na patelni podgrzewamy 2-3 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy czosnek i chwilę smażymy. TIP: Trzeba uważać, aby nie przypalić czosnku, ma on wtedy gorzki smak, i może nam zepsuć danie. Następnie na patelnie wrzucamy umyty i osuszony szpinak, ścieramy skórkę z cytryny i chwilę mieszamy, a następnie dodajemy łososia. Wyciskamy sok z połowy cytryny do patelni i mieszamy w miarę dokładnie. Po chwili (około 2-3 minuty) wlewamy rozmieszaną z żółtkiem śmietanę doprawioną solą i pieprzem. Mieszamy wszystko i jeśli makaron w garnku jeszcze nie jest ugotowany, zdejmujemy patelnie z sosem z kuchni. Gdy makaron się ugotuje, odcedzamy go i wrzucamy na patelnie z sosem. Jeżeli patelnia była odstawiona z gazu, stawiamy ją ponownie na kuchni i przesmażamy wszystko razem jeszcze przez jakieś 3 minuty mieszając. Pod koniec smażenia dodajemy połowę parmezanu.

Zdejmujemy patelnię z makaronem z ognia, wykładamy na talerze i posypujemy po wierzchu resztą parmezanu.

Smacznego!!!

 

Delikatne spaghetti a’la zakochany kundel

Nie wiem jak u Was, ale u nas makarony to dania, które wyjątkowo często goszczą na naszym stole. Dania te mają jedną, ogromną zaletę, przygotowuje się je prawie zawsze ekspresowo. Ten przepis z uwagi na pulpeciki nie jest może wyjątkowo szybki w przygotowaniu, ale przy dobrej organizacji zajmie około 40 minut. Danie jest delikatne w smaku, prawie dietetyczne. Jeżeliby pominąć parmezan, to można powiedzieć, że nawet niskokaloryczne. Na pewno jest dobre dla dzieci, które uwielbiają pulpeciki w każdej postaci. W przepisie ja użyłam mięsa z piersi indyka, ale równie dobre będzie z kurczaka, wołowiny, czy wieprzowiny. Można również do mięsa dodać odrobinę namoczonej w mleku czerstwej bułki, wówczas pulpeciki będą bardziej mięciutkie w środku. Ja ponieważ staram się ograniczać ilość spożywanego glutenu zrobiłam pulpeciki bez bułki, a makaron użyłam kukurydziany. Każdy inny makaron również będzie świetny.

Porcja jaka została tu przygotowana starczy dla 4-6 osób, ja przygotowany sos podzieliłam na dwie części, jedną zjedliśmy na obiad, a drugą zamroziłam, zjemy ją w kolejnych dniach. Taki sos ja przechowuje do dwóch miesięcy w zamrażarce. Przed podaniem rozmrażam sos wyjmując go na noc z zamrażalnika, a następnie podgrzewam na małym ogniu w rondelku.

Spaghetti z pulpecikami z indyka i sosem pomidorowo-warzywnym

Składniki:

  • opakowanie makaronu spaghetti
  • parmezan do posypania po wierzchu

SOS:

  • 1 cebula
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 czerwone papryki
  • 1 żółta papryka
  • 1 papryczka chilli
  • 2 łyżeczki bazyli
  • 2 łyżeczki oregano
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • 1 łyżeczka soli himalajskiej (ale może być zwykła)
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 opakowania pomidorów krojonych (u mnie Pudliszki)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek

PULPECIKI:

  • 400g mielonego mięsa z piersi indyka
  • 1 jajko
  • 1/2 kajzerki namoczonej w mleku (opcjonalnie)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mała cebulka
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu

Sposób przygotowania:

Cebulę, seler naciowy, papryczkę chilli i czosnek drobno siekamy, paprykę kroimy w kostkę. Na dużej patelni podgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę, i skręcamy ogień na kuchni, po 2-3 minutach, dodajemy papryczkę chilli i czosnek, po kolejnych 2-3 minutach dodajemy seler naciowy. Całość przykrywamy przykrywką i dusimy przez 5 minut, następnie dodajemy paprykę, przykrywamy przykrywką i dusimy kolejne 5 minut. Po tym czasie dodajemy pomidory krojone oraz przyprawy i cukier. Przykrywamy i dusimy. W tym czasie przygotowujemy pulpeciki, co jakiś czas zaglądając jednak do patelni i mieszając nasz sos.

W międzyczasie wstawiamy wodę na makaron, a następnie do miski wkładamy mięso mielone, dodajemy jajko, oraz ewentualnie namoczoną w mleku bułkę.  Przeciskamy przez praskę dwa ząbki czosnku, a cebulkę ścieramy na tarce o małych oczkach. Dodajemy sos sojowy, sól, pieprz, bazylię i wszystko dokładnie wyrabiamy, jak na kotlety mielone. Następnie formujemy małe pulpeciki, moje najczęściej mają wielkość małego orzecha włoskiego.

Wracamy do naszego sosu. Mieszamy go i delikatnie blendujemy blenderem ręcznym, aby uzyskać bardziej gładką konsystencję. Następnie uformowane pulpeciki wrzucamy do sosu. Przykrywamy przykrywką i dusimy około 10 minut. W tym czasie kończymy gotowanie makaronu. Ugotowany makaron odcedzamy, wykładamy na talerz, polewamy sosem i posypujemy do smaku parmezanem.

Smacznego!!!