Truskawkowe tiramisu

Kilka tygodni temu dodałam wpis z przepisem na klasyczną wersję tiramisu. Dziś proponuję Wam inną odsłonę tego pysznego włoskiego deseru. Dodałam do niego truskawek, dzięki czemu słodki krem, nabrał zupełnie innego wyrazu. Gorąco polecam wypróbowanie tej wersji, gdyż smakuje znakomicie.

Zamiast truskawek można dodać wiele innych owoców, ja już wypróbowałam wersję z jagodami, borówkami, malinami, miksem owoców leśnych, z brzoskwiniami. Zawsze smakowało bosko. Zawsze warto poeksperymentować w tym temacie. Ja w najbliższy weekend planuje tort na bazie tiramisu, również z dodatkiem owoców. Zapewne więc, wkrótce również i taka wersja pojawi się na blogu, a na razie zachęcam do wypróbowania tiramisu z truskawkami. Polecam.

Truskawkowe tiramisu

Składniki (forma 35 x 28):

  • 5 żółtek
  • 5 łyżek brązowego cukru
  • 500 g mascarpone
  • 500 g  śmietany 30%
  • 5 łyżek cukru pudru
  • 1 opakowanie śmietan-fix
  • 1 opakowanie żelatyna-fix do deserów
  • 1/2 kg truskawek
  • 1 duże opakowanie biszkoptów
  • 150 ml mocnej kawy esspresso
  • 50 ml amaretto
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 2 łyżki gorzkiego kakao

Sposób przygotowania:

Zaparzamy mocną kawę espresso, studzimy. Do ostudzonej kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy dokładnie i przelewamy do miski, w której będzie nam wygodnie maczać biszkopty. Truskawki myjemy, osuszamy i usuwamy szypułki.

Do misy miksera wbijamy żółtka, dodajemy 5 łyżek brązowego cukru i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum i dodajemy stopniowo w trzech porcjach mascarpone. Za każdym razem mieszając do połączenia składników. Zagotowujemy 1/3 szklanki wody, do wrzątku wsypujemy żelatyna-fix, dokładnie mieszamy. Do wymieszanej wody z żelatyną dodajemy 3-4 łyżki śmietany, a następnie dokładnie mieszamy.
W drugiej misce ubijamy resztę śmietany wraz z cukrem pudrem na puszystą pianę. Pod koniec ubijania śmietany dodajemy śmietan-fix oraz żelatyna-fix rozpuszczony w wodzie z dodatkiem śmietany. Ubitą pianę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i przechodzimy do układania biszkoptów. Każdego biszkopta maczamy w kawie z amaretto i układamy na blaszce. Gdy ułożymy już całą jedną warstwę biszkoptów wykładamy na nią około 1/2 porcji kremu. Rozprowadzamy warstwę kremu równomiernie. Następnie rozkładamy około połowę truskawek pokrojonych na mniejsze kawałki. Truskawki lekko wciskamy w krem  i układamy kolejną warstwę moczonych w kawie biszkoptów. Na biszkopty wykładamy resztę kremu, wyrównujemy wierzch. Na wierzchu układamy resztę pokrojonych truskawek (ja kroiłam w plasterki, ale ćwiartki i połówki, też będą ładnie wyglądać)  i sypiemy po wierzchu gorzkim kakao.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Ciasto najlepiej smakuje dobrze schłodzone.

Smacznego!!!

Tiramisu po mojemu w wersji klasycznej

Wiele lat temu miałam taki mały epizod, podczas studiów w wakacje postanowiłam wyjechać do Londynu aby dorobić sobie co nieco do studenckiego budżetu. Do tego wyjazdu wielokrotnie wracam w myślach, bo był to bardzo przełomowy moment w moim życiu. Tak naprawdę to po powrocie, nic już nie było takie samo, ale to wątek na zupełnie inny post. Podczas tego wyjazdu, udało mi się znaleźć pracę w przeuroczej, włoskiej knajpce na Hammersmith, o nazwie KoKo Resteurant. Atmosfera była tam iście włoska. Wszyscy byliśmy tam traktowani jak jedna wielka rodzina, razem gotowaliśmy, razem jedliśmy posiłki i razem gościliśmy naszych klientów.

Tam właśnie, podczas jednej z przerw obiadowych, razem z kucharzem, przygotowałam moje pierwsze w życiu tiramisu. Od powrotu z Londynu minęło już ponad 20 lat, ale ten deser gości u nas bardzo często. Przez lata, jego przepis, uległ lekkiej modyfikacji. Latem, często dodaję do środka różne owoce, aby nadać mu bardziej sezonowy smak. Prawda jest jednak taka, że wersja „tradycyjna”, czyli biszkopty i krem, to opcja podstawowa. Dlatego, mimo, że w ten weekend u mnie zagościła już wersja truskawkowa, podaję Wam najpierw przepis na tiramisu klasyczne. Wersja truskawkowa wkrótce. Polecam.

Tiramisu – wersja klasyczna

Składniki:

Ja przygotowywałam dwie małe blaszki 25 x 20 cm, ale może być też jedna duża 25 x 38, wymiary blaszek są orientacyjne, najwyżej będzie troszkę mniej, lub więcej kremu 🙂

  • 1 duże opakowanie biszkoptów
  • około 2 łyżki gorzkiego kakao do posypania po wierzchu

Na nasączenie biszkoptów:

  • 150 ml mocnego espresso
  • 50 ml amaretto
  • 2 łyżki cukru brązowego

Na krem:

  • 6 żółtek
  • 6 łyżek brązowego cukru
  • 750 g mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 30-36%
  • 5 łyżek cukru pudru

Sposób przygotowania:

Zaparzamy mocną kawę espresso, studzimy. Do ostudzonej kawy dodajemy cukier i amaretto, mieszamy dokładnie i przelewamy do miski, w której będzie nam wygodnie maczać biszkopty.

Do misy miksera wbijamy żółtka (podobno najlepsze tiramisu wychodzi z całych żółtek, czyli takich, które nie pękły przy oddzielaniu żółtka od białka 🙂 ), dodajemy 6 łyżek brązowego cukru i ubijamy około 10-15 minut, do czasu uzyskania bardzo puszystej, piankowej masy. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum i dodajemy stopniowo w trzech porcjach mascarpone. Za każdym razem mieszając do połączenia składników.
W drugiej misce ubijamy śmietanę wraz z cukrem pudrem na puszystą pianę. Ubitą pianę dodajemy do masy jajecznej z serkiem mascarpone i mieszamy dokładnie na małych obrotach miksera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i przechodzimy do układania biszkoptów. Każdego biszkopta maczamy w kawie z amaretto i układamy na blaszce. Gdy ułożymy już całą jedną warstwę biszkoptów wykładamy na nią około 1/3 porcji kremu. Rozprowadzamy warstwę kremu równomiernie i układamy kolejną warstwę moczonych w kawie biszkoptów. Na biszkopty wykładamy resztę kremu, wyrównujemy wierzch i sypiemy po wierzchu gorzkim kakao.

Ciasto wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Ciasto najlepiej smakuje dobrze schłodzone.

Smacznego!!!

 

 

 

 

Waniliowa beza z owocami

Jakiś czas temu pokazałam na instagramie bezę z owocami, obiecałam, że jeśli przepis się sprawdzi, a beza nam zasmakuje, to pojawi się na blogu :-). Słowo się rzekło, wiec… dziś proponuję Wam własnie to niesamowicie pyszne ciacho. Całość była po prostu obłędna. Do bezy dodałam ziarenka z jednej laski wanilii, do kremu aromat waniliowy. Całość połączyłam z różnymi owocami i miętą. Efekt zwalał z nóg, nawet moja przyjaciółka na diecie nie mogła się oprzeć i skusiła się na kawałeczek. Stwierdziła, że było warto, więc to chyba dobra rekomendacja 🙂

Aby być szczerą, muszę przyznać, że beza nie jest najłatwiejszym ciastem, ale kilka wskazówek i myślę, że się uda. Po pierwsze, trzeba pamiętać aby BARDZO dobrze ubić pianę z białek, bez tego ani rusz. Na szczęście białek nie da się przebić, więc nie ma obawy, że będziecie ubijać za długo. Po drugie, beza nie lubi leżeć i czekać, co oznacza, że ubitą przekładamy na blaszkę i od razu pieczemy. Po trzecie, beza lubi być szybko zjedzona, co oznacza, że przekładamy ją kremem krótko przed podaniem, np: 2-3 godziny. Nie proponuje przekładać kremem i odkładać do lodówki na następny dzień, bo może nas czekać niemiła niespodzianka. Inaczej ma się sprawa z suchą bezą, taka może poczekać, więc jeśli chcemy, to blaty można przygotować dzień wcześniej, ale przełożenie, w ostatniej chwili.

Taką bezę można podać w zasadzie zawsze, robi niesamowite wrażenie, więc jeśli chcecie zabłysnąć to serdecznie polecam…

Waniliowa beza z owocami

Składniki:

Na bezę:

  • 200 ml białek
  • 300 g  cukru drobnego
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 laska wanilii
  • szczypta soli

Na krem:

  • 250 g serka mascarpone
  • 250 ml śmietany kremówki 36%
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  • dowolne owoce, u mnie były to maliny, borówki, jeżyny i truskawki
  • kilka gałązek mięty

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do 150 stopni, góra dół, bez termo. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną, błyszczącą pianę mikserem na najwyższych obrotach. Im dłużej, tym lepiej, gdyż piany z białek nie da się przebić. Do ubitej piany dodajemy stopniowo po łyżce cukru, cały czas ubijając. Gdy cały cukier jest już ubity z białkami dodajemy ziarenka wanilii wyjęte z laski waniliowej, w tym celu nacinamy wzdłuż laskę wanilii, a następnie „zeskrobujemy” ziarenka, ubijamy wszystko. W kolejnym etapie zmniejszamy obroty i dodajemy mąkę ziemniaczaną i po chwili ocet. Dalej ubijamy przez jakieś 5 minut.

Na papierze do pieczenia odrysowujemy dwa okręgi o średnicy 20 cm, następnie wykładamy po połowie masy na każdy okrąg formując łyżką oczekiwaną formę. Tak przygotowane blaty wkładamy do piekarnika na 30 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 100 stopni i pieczemy kolejne 3 godziny. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i odkładamy do wystudzenia.

Do misy miksera dodajemy serek mascarpone, śmietanę, esencję waniliową i cukier puder, ubijamy tak długo, aż otrzymamy puszysty sztywny krem. Owoce myjemy, osuszamy, z truskawek usuwamy szypułki. Miętę myjemy, osuszamy, zostawiamy kilka listków do dekoracji, a resztę siekamy.

Ostudzony blat kładziemy na paterze, lub talerzu. Wykładamy połowę kremu, układamy różne wymieszane owoce oraz siekaną miętę. Następnie wykładamy kolejną porcję kremu. przykrywamy drugim bezowym blatem. Na wierzchu układamy resztę owoców i listki mięty do dekoracji.

Smacznego!!!

Churros – słodki smak hiszpańskiego lata

Witam w ten cudowny poranek. Słonko świeci, śniadanie na tarasie zaliczone, żyć nie umierać… Ten dzień nastroił mnie, aby pokazać wam przepis, który dopracowałam już jakiś czas temu, a jest moim wspomnieniem z hiszpańskich wyjazdów. Chyba nie zdarzyło nam się być w Hiszpanii i nie zjeść churros. One są prawie wszędzie… Nie jest to może najbardziej dietetyczne danie, ale są obłędnie pyszne. Prawie każdy Hiszpan zaczyna dzień od porcji churros z czekoladą i cafe cortado 🙂 W takie słoneczne dni, ja też chętnie tak właśnie zaczynam dzień… Jeśli macie ochotę to polecam, wierzcie mi, że wasze dzieci będą bardzo szczęśliwe, jeśli raz na kiedy od święta dostaną churros na śniadanie…

Churros przygotowuje się z parzonego ciasta, takiego jak na karpatkę, czy ptysie, różnica jest jednak taka, że piecze się je w głębokim tłuszczu, a nie w piekarniku, jak w przypadku ciast.

Churros

Składniki:

Na churros:

  • 1 szklanka 250 ml mleka
  • 100 g  masła
  • opakowanie cukru z wanilią
  • 2 łyżki cukru
  • 200 g  mąki
  • 4 jajka
  •  cukier puder do posypania po wierzchu
  • 1 l oleju rzepakowego do smażenia

Na czekoladę:

  • 2 tabliczki czekolady 200 g (mleczna, gorzka, jaką wolicie)
  • 100 ml mleka
  • 1-2 łyżki rumu (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

Do garnka wlewamy mleko, dodajemy masło, cukier z wanilią i cukier. Gotujemy na małym ogniu do rozpuszczenia. Gdy masa jest już rozpuszczona, zagotowujemy ją i dodajemy przesianą mąkę. Ucieramy chwilę łyżką lub pałką drewnianą na małym gazie do uzyskania gładkiego ciasta. Odstawiamy do ostudzenia. Ja zwykle odczekuję około 30-40 minut. Po tym czasie dodajemy po jednym jajku i miksujemy na gładką masę.

W drugim garnku rozgrzewamy olej. Masę przekładamy do rękawa cukierniczego z gwiazdkową końcówką. Do rozgrzanego oleju wyciskamy po trochu ciasta formując patyki długości kilku – kilkunastu centymetrów. Smażymy do momentu uzyskania złotego koloru. Wyjmujemy z garnka na ręcznik papierowy, aby usunąć nadmiar tłuszczu. Posypujemy po wierzchu cukrem pudrem.

W międzyczasie do garnka wrzucamy połamaną czekoladę, dolewamy mleka i rumu, a następnie topimy w kąpieli wodnej do uzyskania gładkiej masy.

Upieczone churros podajemy z roztopionym sosem czekoladowym, smacznego!!!

 

 

Pyszne wiosenne ciasto – truskawkowa chmurka

Ostatni weekend był bardzo owocny, zarówno w przyjemności jak i w rozwój. Spędziłam kilka godzin na fantastycznych warsztatach w studiu kulinarnym ucząc się gotować japońską zupę – ramen. Pewnie prędzej czy później jakaś moja wersja tej zupy pojawi się tu na blogu. Oprócz nauki, w mojej kuchni podczas tego weekendu powstało nowe ciasto. Nazwałam je truskawkowa chmurka, bo jest słodkie, leciutkie i bardzo truskawkowe. Idealnie nada się na ogrodowe przyjęcie w okresie wiosenno-letnim.

Ciasto to jest połączeniem delikatnego, lekko nasączonego biszkoptu z musem truskawkowym i bitą śmietaną. Całość nie jest bardzo słodka, powiedziałabym, że wręcz idealna. Myślę, że będzie to jedno z naszych ulubionych ciast letnich, tylko zmieniać będziemy owoce. Taką chmurkę można przygotować również z truskawek, malin, borówek, jagód, brzoskwiń… Również będzie idealnie smakować.

Truskawkowa chmurka

Sposób przygotowania:

Biszkopt:

  • 7 jajek
  • 1 szklanka drobnego cukru (200 g)
  • 1 szklanka mąki tortowej (150 g)
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej (50 g)
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego

Mus truskawkowy:

  • 1 opakowanie mrożonych truskawek 450 g (w sezonie można użyć świeżych)
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 250 g mascarpone
  • 250 ml śmietany kremówki 36%
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 galaretki truskawkowe
  • 500 g świeżych truskawek

Bita śmietana na wierzch ciasta:

  • 500 g mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 opakowania śmietan-fix

Nasączenie:

  • 150 ml herbaty truskawkowej lub zwykłej czarnej
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 25 ml alkoholu (rum, wódka, whisky)
  • 1/2 cytyny
  • 2 łyżki cukru

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę na ciasto o wymiarze 38 x 25 cm wykładamy od spodu papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania sztywnej piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Najlepiej dodawać po 1-2 łyżki cukru i miksować do czasu dokładnego rozpuszczenia cukru. Wówczas można dodać kolejną porcję. Gdy cały cukier jest już dodany, przechodzimy do dodawania żółtek. Również robimy to stopniowo, po jednym żółtku. Kolejne dodajemy dopiero, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. Dodajemy aromat waniliowy, mieszamy. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę i mąkę ziemniaczaną. Tą mieszankę dodajemy do piany w trzech partiach, za każdym razem mieszając do połączenia składników. Ważne jest aby nie mieszać już na dużych obrotach. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum lub mieszamy delikatnie łyżką. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do formy, wierzch staramy się wygładzić rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy. TIP: Ja najczęściej przygotowuje biszkopt dzień wcześniej. 

Zaparzamy herbatę i odstawiamy ją do ostudzenia. Przechodzimy do przygotowania musu truskawkowego. Galaretki przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu zmieniając jedynie ilość wody.Mrożone truskawki rozmrażamy. Ilość wody zmniejszamy o połowę. Odstawiamy galaretkę do ostygnięcia. Gdy już galaretka jest ostudzona wkładamy do miski miksera mascarpone i cukier puder, mieszamy. Następnie dodajemy śmietanę zostawiając około 50 ml. Ubijamy dokładnie mascarpone ze śmietaną. Gdy już ubijemy, resztkę śmietany, którą zostawiliśmy wlewamy do galaretki i mieszamy do uzyskania gładkiego płynu. Tak zabieloną galaretkę wlewamy do masy ze śmietany i mascarpone i ubijamy. Rozmrożone truskawki blendujemy i dodajemy do masy. Mieszamy.

Truskawki myjemy, usuwamy szypułki. Ostudzony biszkopt rozcinamy wzdłuż na dwa placki, mniej więcej równej grubości. Do ostudzonej herbaty dodajemy cukier, cukier wanilinowy, sok wyciśnięty z cytryny i alkohol, mieszamy dokładnie. Jeden z placków kładziemy na tacy, bądź spodzie od formy. Delikatnie nasączamy placek. Następnie układamy na nim jedną warstwę truskawek, przecinając każdą z nich na pół.  Kilka zostawiamy na dekorację wierzchu ciasta. Na warstwę truskawek wykładamy nasz mus, wygładzamy powierzchnię i przykrywamy go drugą warstwą ciasta. Ciasto ponownie nasączamy resztą nasączenia.

Do miski miksera wkładamy mascarpone na bitą śmietanę, dodajemy cukier, mieszamy. Wlewamy śmietaną i dodajemy śmietan-fix. Ubijamy do uzyskania gładkiej, puszystej, sztywnej masy. Ciasto przykrywamy bitą śmietana. Wierzch ozdabiamy truskawkami. Ciasto wkładamy do lodówki na dwie godziny. Smacznego!!!

Orzechowo-kakaowe kulki „mocy”

Naszło mnie wczoraj wieczorem na coś słodkiego. Czasem tak mam, nic na to nie poradzę, a ponieważ czasu nie było za dużo padło na kulki z bakalii. Czytałam kiedyś na różnych stronach o wielu wersjach tych smakołyków. Jedni robią z samych daktyli, inni z dodatkami innych bakalii. Ja testowałam już przeróżne wersje, dodawałam przeróżne składniki, między innymi młody jęczmień, który sprawdził się fantastycznie. Po wielu próbach opracowałam kilka wersji tych fit pyszności. Mam swoją ulubioną wersję kokosową, orzechowo-kakaową, czy lekko kwaskową z żurawiną. Wczoraj padło na wersję orzechowo-kakaową.

Zrobiłam ją z czterech rodzajów bakalii, śliwek, moreli, fig i daktyli, dodając do tego mielone orzechy laskowe i kakao. To połączenie daje nam lekko wytrawny smak, dzięki czemu kulki nie są tak przeraźliwie słodkie, jak w przypadku łączenia samych owoców i kokosa, czy mąki z orzechów. Mnie ten smak zdecydowanie odpowiada, dodatkowo gorzkie kakao to bogate źródło wielu składników. Takie kulki to idealna przekąska do kawy, czy przed treningiem, jako zastrzyk energii z węglowodanów. Dla mnie osobiście to idealny słodycz „bez wyrzutów sumienia” zwłaszcza w perspektywie zbliżającego się sezonu bikini :-). Prawda jednak jest taka, że nawet zdrowe słodycze zjadane w nadmiarze są tuczące, więc przygotowana porcja powinna mi starczyć na kilka dni 🙂 zobaczymy jak wyjdzie. Spróbujcie i Wy, smacznego!!!

Orzechowo-kakaowe kulki mocy

Składniki:

  • 100 g daktyli suszonych
  • 100 g fig suszonych
  • 100 g  moreli suszonych
  • 100 g śliwek suszonych
  • 100 g masła orzechowego (ja użyłam z nerkowców)
  • 150 g mielonych orzechów laskowych (100 g do masy i 50 g na obtoczenie dookoła)
  • 40 g  kakao gorzkiego
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (można pominąć)

Sposób przygotowania:

Suszone owoce wkładamy do pojemnika i zalewamy wrzątkiem na minimum 30 minut. Po tym czasie odsączamy na sitku z wody i blendujemy malakserem z nożem w kształcie litery S. Zblendowane owoce przekładamy do miski, dodajemy masło orzechowe, 100 g mielonych orzechów oraz kakao i ekstrakt waniliowy. Mieszamy wszystko dokładnie. Jeżeli masa nie chce się dokładnie wymieszać i jest za sucha można dodać trochę wody w której moczyły się bakalie. Resztę mielonych orzechów wysypujemy na talerzyk. Z masy formujemy niewielkie kulki o średnicy około 3 cm. Każdą kulkę obtaczamy w mielonych orzechach. Kulki można zjeść od razu, ale lepiej smakują schłodzone. Ja trzymam je w lodówce do tygodnia, choć rzadko wytrzymują tyle czasu, zwykle znikają w tajemniczych okolicznościach znacznie wcześniej 🙂  Smacznego!!!

Sernik na zimno z ricotty

Podczas naszego pobytu na Sycylii odkryłam na nowo ricottę. Prawda jest taka, że wcześniej nie poznałam jej prawdziwego smaku, jaki można spotkać tylko na tej prześlicznej wyspie. Dostępne u nas na rynku sery dobrze ja przypominają, ale wciąż mają niedościgły ideał w postaci ricotty, którą jadłam bezpośrednio od sprzedawcy na targu w Palermo.

Na Sycylii ricottę podają w wielu wersjach i odmianach. Ja dziś proponuje Wam moją słodką wersję sernika z ricotty na zimno. Jest to wyjątkowo łatwe ciasto. Pokuszę się powiedzieć, że wyjdzie każdemu i na pewno zrobi piorunujące wrażenie. Całe przygotowanie nie trwa długo, jednakże trzeba wziąć pod uwagę czas chłodzenia. Zwykle wystarczy około 2-3 godzin, ale jeśli zostawimy go w lodówce na całą noc będzie zdecydowanie lepiej. Moim zdaniem idealnie sprawdzi się na nadchodzące święta wielkanocne.

Sernik na zimno z ricotty

Składniki:

  • 200 g herbatników maślanych
  • 100 g masła
  • 6 żółtek
  • 6 łyżek cukru trzcinowego
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią
  • 200 g białej czekolady
  • 750 g ricotty
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 1 opakowanie żelatyny lub żelatyna-fix
  • dowolne owoce na wierzch (ja użyłam mieszanki owoców leśnych z mrożonki oraz świeżych borówek)
  • kilka liści mięty do dekoracji

Przygotowanie:

Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia. W malakserze rozdrabniamy herbatniki na proszek. Masło topimy w mikrofalówce lub w rondelku i mieszamy ze rozdrobnionymi herbatnikami. Tak otrzymaną masę wykładamy na tortownice i ugniatamy tworząc mały rancik i spód. Wkładamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Żółtka wbijamy do miski miksera, dodajemy cukier trzcinowy i cukier z wanilią, a następnie ubijamy do uzyskania puszystej masy. W międzyczasie topimy czekoladę w kąpieli wodnej lub mikrofalówce. Dodajemy czekoladę do ubitych żółtek i mieszamy dokładnie. Po uzyskaniu gładkiej masy dodajemy ricottę i również ubijamy całość. Do drugiego naczynia wlewamy śmietanę kremówkę i ubijamy ją do czasu uzyskania gęstej, bitej śmietany. Do małej szklanki wlewamy wrzątek (około 50-75ml) i dodajemy żelatynę. Mieszamy dokładnie, aż żelatyna się dokładnie rozpuści. Do rozpuszczonej żelatyny dodajemy po jednej łyżce śmietany aby ją zahartować i mieszamy ją dokładnie. Zaharowaną żelatynę dodajemy do bitej śmietany, mieszamy, a następnie dodajemy do masy serowej i dalej dokładnie mieszamy. Masa powinna mieć dość gęstą konsystencję.

Tak uzyskaną masę przekładamy do tortownicy wyłożonej masą herbatnikową. Z wierzchu dekorujemy owocami i miętą. Wkładamy do lodówki na minimum 2-3 godziny, smacznego 🙂

Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami

Ostatnio upiekłam ogromną ilość batatów. Miało być jako przekąska, a z ilością tak przesadziłam, że było i na przekąskę i do łososia na obiad i na sam koniec jeszcze zostało 🙂 Nie lubię, jak się jedzenie marnuje, więc musiałam coś wymyślić. No i z tego wymyślania wyszły muffiny. Smakują znakomicie, są wilgotne, cynamonowe z dodatkowym bonusem w postaci malin. Zdrowo i smacznie, nic tylko jeść, nawet bez wyrzutów sumienia…

Bataty do tego przepisu piekłam 45 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni. Wcześniej pokroiłam je na kształt grubych frytek, gdyż miały być przekąską, ale pokrojone na ćwiartki, talarki, czy po prostu w kostkę, też będzie dobrze. Pokrojone bataty ułożyłam na papierze do pieczenia, spryskałam oliwą z oliwek w atomizerze i posypałam solą i cynamonem. Tak przyrządzone smakują idealnie zarówno jako przekąska na drugie śniadanie, jak i dodatek do mięs przygotowywanych na „słodko”, jak np. ten łosoś  http://www.cookandme.com.pl/dania-glowne/losos-pieczony-z-salsa-z-mango-i-awokado/.

Wracając do przepisu na muffiny, nie są może zbyt urodziwe, ale smak rekompensuje wszystko. No i ten brak wyrzutów sumienia, dla mnie bomba, a lato za pasem… Smacznego!!!

Cynamonowo-czekoladowe muffiny z batatów z malinami

Składniki (u mnie wyszło 16 sztuk):

  • 400 g  pieczonych batatów (waga po upieczeniu)
  • 2 jajka
  • 100 g czekolady gorzkiej 90%
  • 125 ml oleju kokosowego
  • 100 g  cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 100 g  mąki kokosowej
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • maliny, ja użyłam mrożone, ale świeże również się sprawdzą (po kilka sztuk do papilotki)
  • wiórki kokosowe do posypania po wierzchu

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę na muffiny wypełniamy papilotkami. W malakserze rozdrabniamy bataty, dodajemy jajka. Zblendowane z jajkami bataty przekładamy do miksera. Czekoladę łamiemy na kawałki i topimy w mikrofalówce, lub kąpieli wodnej. Stopioną czekoladę dodajemy do masy z batatów, następnie rozpuszczamy olej kokosowy i 125 ml oleju kokosowego wlewamy do masy. Wszystko mieszamy mikserem. Następnie dodajemy cukier trzcinowy, cynamon, mąkę kokosową i sodę. Mieszamy wszystko do uzyskania gładkiej masy. Masa jest dość gęsta. Przekładamy po 1 dużej łyżce do papilotki, na wierzch wciskamy po 3-4 maliny. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po wyjęciu posypujemy po wierzchu wiórkami kokosowymi.

Smacznego!!!

 

Tort Ferrero Rocher – mój ulubiony

Tort z pralinkami Ferrero Rocher to jeden z ulubionych tortów zarówno u mnie w domu, jak i wśród moich znajomych. Myślę, że jest to efekt połączenia lubianych przez prawie wszystkich smaków karmelu, czekolady i orzechów laskowych. Jest to jednak tort dość wymagający i czasochłonny, ale smak rekompensuje wszystkie jego „wady”.

Powstał u mnie w domu po raz pierwszy jako tort urodzinowy dla mojej sąsiadki. Wjechał na stół, zdmuchnięto świeczki i tyle go widzieliśmy, bo zniknął z talerza w mgnieniu oka. Wszyscy goście byli zachwyceni tym smakiem, więc powstawał u nas wielokrotnie. W tym roku, a mamy koniec lutego pojawił się już trzy razy :-). Jest po prostu pyszny… więcej nie trzeba o nim mówić, tylko spróbować…

Na początek podam kilka wskazówek, które mnie ułatwiają przygotowanie tego tortu. Składniki na biszkopt powinny być wcześniej wyjęte z lodówki. Powinny być w temperaturze pokojowej. Biszkopt, krem karmelowy oraz ozdoby dobrze jest przygotować dzień wcześniej. Masło do kremu karmelowego również musi być w temperaturze pokojowej.

Tort Ferrero Rocher

Składniki:

Na biszkopt:

  • 7 jajek
  • 1 szklanka drobnego cukru (200 g)
  • 1 szklanka mąki tortowej (150 g)
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej (50 g)
  • 4 łyżki kakao gorzkiego (50 g)

Na krem karmelowy:

  • 1 opakowanie masy krówkowej o smaku tradycyjnym 460 g
  • 1 opakowanie orzechów laskowych 200g
  • 1 opakowanie masła 200 g

Na krem czekoladowy:

  • 1 opakowanie mascarpone 500 g
  • 500 ml śmietany 36%
  • 600 g nutelli (duże opakowanie)
  • 3 opakowania śmietan-fix

Nasączenie biszkoptu:

  • 150 ml herbaty
  • 1 łyżka cukru
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • opcjonalnie 40 ml alkoholu (ja najczęściej używam amaretto lub wódki orzechowej)

Do dekoracji:

  • 300 g  czekolady mlecznej (1 duże lub 3 małe opakowania)
  • 100 ml śmietany 36%
  • 100 g czekolady białej
  • 1 opakowanie pralinek Ferrero Rocher

Sposób przygotowania:

Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Rozpuszczoną czekoladę przekładamy do szprycy z małym otworem. Deskę do krojenia owijamy folią spożywczą i na taką powierzchnię wyciskamy ze szprycy czekoladę formując dowolne wzory. Można zamiast deski do krojenia użyć kawałek grubego brystolu, na którym przed owinięciem folią narysujemy sobie wzory jakie chcemy uzyskać dla ułatwienia. Deskę z czekoladą wkładamy do zamrażalnika lub lodówki do stężenia.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Tortownicę o średnicy 25 cm wykładamy od spodu papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Najlepiej dodawać po 1-2 łyżki cukru i miksować do czasu dokładnego rozpuszczenia cukru. Wówczas można dodać kolejną porcję. Gdy cały cukier jest już dodany, przechodzimy do dodawania żółtek. Również robimy to stopniowo, po jednym żółtku. Kolejne dodajemy dopiero, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, mąkę ziemniaczaną i kakao. Tą mieszankę dodajemy do piany w trzech partiach, za każdym razem mieszając do połączenia składników. Ważne jest aby nie mieszać już na dużych obrotach. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum lub mieszamy delikatnie łyżką. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do tortownicy, wierzch staramy się wygładzić rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy. TIP: Ja najczęściej przygotowuje biszkopt dzień wcześniej. 

Przygotowanie kremu karmelowego rozpoczynamy od uprażenia orzechów laskowych. Orzechy wysypujemy na blaszkę z piekarnika. W piekarniku ustawiamy temperaturę 200 stopni. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy orzechy na około 10 minut. W trakcie prażenia należy orzechy kilkakrotnie przemieszać. Uprażone orzechy wyjmujemy z piekarnika, studzimy, przesypujemy na czystą ściereczkę i pocierając usuwamy skórki z orzechów. Następnie wybieramy kilkanaście najładniejszych orzechów i odkładamy je do ozdoby. Pozostałe orzechy siekamy lub rozbijamy tłuczkiem na mniejsze kawałki. TIP: Ja najczęściej wrzucam orzechy do grubego woreczka strunowego, a następnie tłukę tłuczkiem do uzyskania pożądanej konsystencji. Masło w temperaturze pokojowej wkładamy do misy miksera i ubijamy do białości. Wówczas dodajemy w 2-3 partiach cały czas mieszając masę korówkową. Ubijamy kilka minut a następnie wsypujemy rozdrobnione orzechy i mieszamy masę. Wkładamy krem do lodówki na minimum 2 godziny.

Do czystej misy miksera wkładamy nutellę i mieszamy dodając stopniowo mascarpone. Do wymieszanej masy wlewamy śmietanę, dodajemy śmietan-fix i ubijamy do czasu uzyskania gęstego kremu. Należy jednak uważać, aby nie przebić śmietany, gdyż możemy wówczas otrzymać masło, zamiast kremu 🙁

W międzyczasie zaparzamy herbatę, ja zwykle używam zwykłej czarnej lub smakowej, orzechowej lub karmelowej. Zaparzoną herbatę studzimy, dodajemy cukier, sok cytrynowy oraz alkohol, jeśli go używamy. Biszkopt kroimy na trzy w miarę równe blaty. Pierwszy blat układamy na talerzu, paterze lub desce na której tort przygotowujemy i nasączamy delikatnie. Na nasączony blat wykładamy krem karmelowy, kładziemy kolejny blat biszkoptowy, nasączamy go. Następna warstwa to krem czekoladowy, używamy około połowy. Kładziemy kolejny blat biszkoptowy i po raz kolejny nasączamy go herbatą. Całość tortu pokrywamy resztą kremu czekoladowego, smarując zarówno górę, jak i boki ciasta. W rondelku podgrzewamy śmietanę, do śmietany dodajemy pokruszoną czekoladę i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Studzimy, a następnie polewamy ostudzoną masą tort. Teraz pozostała nam już tylko dekoracja. Na płynnej jeszcze czekoladzie układamy pralinki, orzechy laskowe i wcześniej przygotowane dekoracje z białej czekolady. Tort dobrze jest wstawić jeszcze na 2-3 godziny do lodówki, a najlepiej zostawic go w lodówce na całą noc.

Smacznego!!!

  

  

 

Szyszki czyli moje wspomnienie dzieciństwa

Czasem wracając do wspomnień z dzieciństwa pojawiają mi się różne smaki, które przyrządzałam z moją ukochaną babunią. Blok czekoladowy, domowe lizaki, czy szyszki, to słodycze przypominające mi o moich beztroskich latach spędzanych głównie na przyjemnościach, w otoczeniu najbliższych. Dlatego, gdy przygotowuje spotkania dla dzieci zawsze staram się aby pojawiły się tam te dania, czy przekąski, które właśnie ten moment życia przypominają mi najbardziej…

Tym razem były to urodziny mojej młodszej córki. Ponieważ na miejsce urodzin wybraliśmy escape room, to poza tradycyjnym tortem, pojawiło się tylko kilka przekąsek, ale takich, które łatwo wziąć do ust, nie krusząc, czy brudząc dookoła. Wspomniane szyszki były właśnie jedną z takich przekąsek.

Szyszki idealnie sprawdzą się również jako słodka przekąska do kawy na stojącym przyjęciu. Z kawą ten kakaowo-czekoladowy przysmak komponuje się idealnie 🙂 Dodatkową jego zaletą jest to, że do przygotowywania można zaangażować nawet 3-4 latki, które chętnie będą lepić małe kuleczki razem z nami, a więc zapraszam do wypróbowania.

Szyszki z ryżu preparowanego

Składniki (około 60 kulek wielkości piłeczki do tenisa stołowego):

  • 200 g ryżu preparowanego (2 opakowania)
  • 500 g krówek
  • 1 opakowanie masy krówkowej kakaowej
  • kostka masła 200 g

Sposób przygotowania:

Do rondelka wkładamy masło i obrane z papierków cukierki – krówki. Stawiamy na lekkim gazie i powoli rozpuszczamy. Gdy masa jest już rozpuszczona, dodajemy masę krówkową. TIP: Jeżeli nie macie masy krówkowej kakaowej, można dodać zwykłą i dołożyć 2-3 łyżki kakao. Po dodaniu masy krówkowej mieszamy dokładnie jeszcze chwilę na gazie do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawiamy z gazu na jakieś 30 minut, aby masa lekko ostygła. W tym czasie do miski wsypujemy ryż preparowany. Wystudzoną masę wlewamy do miski z ryżem i mieszamy dokładnie. Z masy formujemy kuleczki, ich wielkość zależy od naszych upodobań, ja zwykle robię takie wielkości piłeczki tenisa stołowego. Uformowane kuleczki wkładamy do lodówki na 2-3 godziny. Smacznego!!!