Wspomnienie węgierskich wakacji — Langosz

Każdy, kto mnie zna, ten wie, że tak wielką miłością, jaka we mnie jest do gotowania, jest również do podróży. Na podróże potrafię wydać ostatnie pieniądze. Na wyjazd jestem w stanie spakować się w 5 minut (sprawdzone info ;-)) i rzucić wszystko nie zastanawiając się za bardzo nad tym co dalej…

Skąd mi się to wzięło? Nie mam zielonego pojęcia. Jako dziecko nie podróżowałam za wiele. Większość moich wakacji spędzałam na koloniach lub obozach, najczęściej w okolicznych miejscowościach.

Moje pierwsze samodzielne podróże zaczęły się w momencie wchodzenia w dorosłość i samodzielność. No i od tamtego czasu, wpadłam jak „śliwka w kompot”.

W normalnych warunkach (nie mówię o czasie pandemii) krótsze lub dłuższe zagraniczne wypady trafiały mi się 3-4 razy do roku. Do tego weekendowe wyjazdy po Polsce, powodowały, że większość czasu byłam w podróży i to był wspaniały czas. Niestety ostatni rok nie był aż tak łaskawy. Wprawdzie zaliczyłam kilka wyjazdów zagranicznych, kilka lokalnych, ale wciąż czuje niedosyt i mam nadzieję wkrótce to zmienić… Prawda jest też taka, że największym moim marzeniem jest roczna podróż kamperem po świecie, z gotowaniem lokalnych potraw, smakowaniem miejsc, w których będę. Głęboko wierzę, że mi się to kiedyś uda. Na razie muszę jeszcze chwilę na to poczekać, a w międzyczasie gotuje te lokalne smaki w domu.

Mam taką tradycję, że z każdego zagranicznego wyjazdu przywożę sobie przynajmniej jedną książkę kucharską. W efekcie coraz mniej miejsca na półce i coraz więcej przepisów do wypróbowania oraz smaków do odtworzenia. Takim smakiem do odtworzenia jest langosz, nasze wspomnienie weekendu w Budapeszcie. Spędzaliśmy go tam całą rodziną i langosz był naszym ulubionym street foodem. Polecam go serdecznie do samodzielnego przygotowania w domu. Smakuje bardzo dobrze, a w smaku lekko przypomina nasze rodzime placki ziemniaczane.

Langosz

Składniki:

  • 200 ml mleka
  • 20 g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 400 g mąki pszennej
  • 250 g gotowanych zimnych ziemniaków,
  • 1 łyżeczka soli
  • 400-600 ml oleju do smażenia
  • 2 ząbki czosnku
  • odrobina oliwy z oliwek

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy ze skórki, gotujemy w osolonej wodzie. Ugotowane odcedzamy, studzimy, przeciskamy przez praskę lub mielimy w maszynce do mięsa.

W międzyczasie przygotowujemy zaczyn. Drożdże zasypujemy łyżeczką cukru i odstawiamy na chwilę, aż się lekko rozpuszczą, dodajemy mąkę i mleko, a następnie dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 15 minut, aby lekko urósł i się spienił.

Do miski miksera przesiewamy mąkę, dodajemy sól, ugotowane ziemniaki oraz zaczyn i wyrabiamy hakiem do ciasta drożdżowego około 10-15 minut. Ciasto musi być gładkie i sprężyste. Ostawiamy w ciepłe miejsce na około 1 godzinę.

Po tym czasie przekładamy na stolnicę, lekko zagniatamy i formujemy kulki-placki (8-10 sztuk). Odstawiamy na kolejne 10 minut, a w tym czasie rozgrzewamy olej na głębokiej patelni. Każdy z placków smażymy z osobna po około 2 minuty z każdej strony w gorącym oleju.

W międzyczasie do oliwy z oliwek wciskamy obrane ząbki czosnku i dokładnie mieszamy. Taką oliwą z czosnkiem smarujemy cieniutko każdy z langoszy.

Ja podaje je z kwaśną śmietaną i serem, ale smakują super z cukrem, gulaszem, salsą pomidorową…

Smacznego!!!