Jesienne danie obowiązkowe – zupa dyniowa

Nadszedł ten czas, gdy z jednej strony przyroda zachwyca nas niesamowitą ilością barw dookoła, piękne kolorowe drzewa widzimy na każdym kroku i nic, tylko podziwiać. Ale z drugiej strony, pogoda…

Złotą polską jesień akceptuje w całości, bez wyjątku i w każdej odsłonie, ale tą deszczową, pochmurną i zimno-mokrą, proszę aby ktoś wygumkował 🙂 Ja protestuje i zupełnie nie chcę takiego klimatu… Powinnam się urodzić w zdecydowanie cieplejszym klimacie, dlatego pewnie tak tęskno mi wciąż, a zwłaszcza w jesienno-zimowe dni, do mojej kochanej Hiszpanii. No ale dość narzekania, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, jak mawiała moja kochana babcia Julcia 🙂

No więc akceptuje aurę pogodową jaka jest i codziennie rano w duchu modlę się, aby podczas porannego spaceru z kijkami nie padało. Bo mnie się może nie chcieć iść, ja mogę mieć gorszy dzień, ale Hugo (moje białe, czworonożne szczęście) iść musi. I powiem Wam, że oprócz mojej towarzyszki spacerów, on jest drugim bodźcem do tego, żeby o tej zabójczej 5 rano chciało mi się zwlec z łóżka. Więc wstaje maszeruje i zaczynam dzień z uśmiechem 🙂

A potem jest już tylko lepiej 😉 ale do meritum, bo trochę się wlecze ten mój dzisiejszy wywód. A miało być o tym, że jesienią zdecydowanie powinniśmy otaczać się rozgrzewającymi daniami. Mimo, że w ciągu miesięcy wiosenno-letnich, chętnie sięgam po lekki sałatki i zimne dania, to jednak obecnie zdecydowanie bliżej mi do ciepłych, zawiesistych i silnie doprawionych dań. Dlatego kumin, chili czy gałka muszkatołowa, to moje ulubione przyprawy o tej porze roku. Z tymi przyprawami jest też dzisiejsze danie, które jest na wskroś jesienne… Dziś przedstawiam Wam zupę dyniową, kremową, zawiesistą, lekko pikantną i mocno korzenną w smaku. Kto chętny?

Zapraszam do przepisu.

Zupa-krem z dyni z mleczkiem kokosowym

Składniki:

  • 2 dynie hokkaido
  • 3 cm kawałek imbiru
  • 1 cebulka dymka
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 2 suszone papryczki chili, lub 1/4 łyżeczki mielonego chilli
  • 250 ml soku wyciskanego z pomarańczy
  • 750 ml bulionu warzywnego lub drobiowego
  • sól
  • pieprz
  • 1 puszka 400 ml mleczka kokosowego
  • oliwa z oliwek
  • pestki dyni

Sposób przygotowania:

Dynię myjemy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy w mniejsze kawałki, układamy na blaszce do pieczenia, spryskujemy lekko oliwą z oliwek i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około godzinę.

Cebulkę i imbir drobno kroimy. Z pomarańczy wyciskamy sok. W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulkę. Chwilę podsmażamy i dodajemy krojony drobno imbir. Upieczoną dynię dodajemy do cebulki z imbirem i chwilę podsmażamy. Następnie zalewamy sokiem pomarańczowym, dodajemy cynamon, kumin, gałkę muszkatołową, chili, przykrywamy przykrywką i dusimy około 10 minut.

Po tym czasie dodajemy bulion, zagotowujemy i blendujemy. W ostatnim etapie dodajemy do zblendowanej zupy dodajemy mleczko kokosowe, zagotowujemy i gotowe! Zupę podajemy posypaną prażonymi pestkami dyni i skropioną oliwą z oliwek.

Smacznego!!!

Wspomnienie węgierskich wakacji — Langosz

Każdy, kto mnie zna, ten wie, że tak wielką miłością, jaka we mnie jest do gotowania, jest również do podróży. Na podróże potrafię wydać ostatnie pieniądze. Na wyjazd jestem w stanie spakować się w 5 minut (sprawdzone info ;-)) i rzucić wszystko nie zastanawiając się za bardzo nad tym co dalej…

Skąd mi się to wzięło? Nie mam zielonego pojęcia. Jako dziecko nie podróżowałam za wiele. Większość moich wakacji spędzałam na koloniach lub obozach, najczęściej w okolicznych miejscowościach.

Moje pierwsze samodzielne podróże zaczęły się w momencie wchodzenia w dorosłość i samodzielność. No i od tamtego czasu, wpadłam jak „śliwka w kompot”.

W normalnych warunkach (nie mówię o czasie pandemii) krótsze lub dłuższe zagraniczne wypady trafiały mi się 3-4 razy do roku. Do tego weekendowe wyjazdy po Polsce, powodowały, że większość czasu byłam w podróży i to był wspaniały czas. Niestety ostatni rok nie był aż tak łaskawy. Wprawdzie zaliczyłam kilka wyjazdów zagranicznych, kilka lokalnych, ale wciąż czuje niedosyt i mam nadzieję wkrótce to zmienić… Prawda jest też taka, że największym moim marzeniem jest roczna podróż kamperem po świecie, z gotowaniem lokalnych potraw, smakowaniem miejsc, w których będę. Głęboko wierzę, że mi się to kiedyś uda. Na razie muszę jeszcze chwilę na to poczekać, a w międzyczasie gotuje te lokalne smaki w domu.

Mam taką tradycję, że z każdego zagranicznego wyjazdu przywożę sobie przynajmniej jedną książkę kucharską. W efekcie coraz mniej miejsca na półce i coraz więcej przepisów do wypróbowania oraz smaków do odtworzenia. Takim smakiem do odtworzenia jest langosz, nasze wspomnienie weekendu w Budapeszcie. Spędzaliśmy go tam całą rodziną i langosz był naszym ulubionym street foodem. Polecam go serdecznie do samodzielnego przygotowania w domu. Smakuje bardzo dobrze, a w smaku lekko przypomina nasze rodzime placki ziemniaczane.

Langosz

Składniki:

  • 200 ml mleka
  • 20 g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 400 g mąki pszennej
  • 250 g gotowanych zimnych ziemniaków,
  • 1 łyżeczka soli
  • 400-600 ml oleju do smażenia
  • 2 ząbki czosnku
  • odrobina oliwy z oliwek

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy ze skórki, gotujemy w osolonej wodzie. Ugotowane odcedzamy, studzimy, przeciskamy przez praskę lub mielimy w maszynce do mięsa.

W międzyczasie przygotowujemy zaczyn. Drożdże zasypujemy łyżeczką cukru i odstawiamy na chwilę, aż się lekko rozpuszczą, dodajemy mąkę i mleko, a następnie dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 15 minut, aby lekko urósł i się spienił.

Do miski miksera przesiewamy mąkę, dodajemy sól, ugotowane ziemniaki oraz zaczyn i wyrabiamy hakiem do ciasta drożdżowego około 10-15 minut. Ciasto musi być gładkie i sprężyste. Ostawiamy w ciepłe miejsce na około 1 godzinę.

Po tym czasie przekładamy na stolnicę, lekko zagniatamy i formujemy kulki-placki (8-10 sztuk). Odstawiamy na kolejne 10 minut, a w tym czasie rozgrzewamy olej na głębokiej patelni. Każdy z placków smażymy z osobna po około 2 minuty z każdej strony w gorącym oleju.

W międzyczasie do oliwy z oliwek wciskamy obrane ząbki czosnku i dokładnie mieszamy. Taką oliwą z czosnkiem smarujemy cieniutko każdy z langoszy.

Ja podaje je z kwaśną śmietaną i serem, ale smakują super z cukrem, gulaszem, salsą pomidorową…

Smacznego!!!

Szybki, kolorowy pstrąg pieczony, czyli smaczny obiad w prowansalskim klimacie

Mam teraz labę, cytując klasyka „wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni…”. Co to oznacza… ni mniej, ni więcej tylko tyle, że obecnie gotuję tylko dla dwojga, a dodatkowo mam większe pole do popisu. Obydwoje lubimy eksperymenty w kuchni, nowe smaki, więc nie ma stresu, że ktoś nie będzie jadł, lub protestował, z powodu „nieodpowiedniego” smaku lub wyglądu potrawy.

Tym tropem idąc przygotowałam dla nas pstrąga. Moje dzieci nie lubią pstrągów, bo „mają ości”, jakby inne ryby nie miały :-). No ale dla nich, filet to inna odmiana ryby 🙂 ha, ha, ha…

Wspomniany pstrąg, był taką troszkę potrawą „na winie :-)”, w skrócie mówiąc, co się nawinęło to wylądowało w środku. Efekt był, moim zdaniem, niesamowity… Po prostu petarda… Dla chętnych przepis poniżej.

Smacznego!!!

Pstrąg pieczony z warzywami w ziołach prowansalskich

Składniki:

  • 2 pstrągi,
  • 1/2 papryki czerwonej,
  • 1/2 papryki żółtej,
  • 1 cebula,
  • 4 ząbki czosnku,
  • -1/2 średniej cukinii,
  • 8-10 pomidorków koktajlowych,
  • 1 łyżka ziół prowansalskich,
  • 20 g masła,
  • sól i pieprz,
  • oliwa z oliwek do wysmarowania foremki,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, góra, dół, bez termoobiegu.

Pstrąga myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, doprawiamy solą i pieprzem.

Warzywa myjemy, oczyszczamy i kroimy. Cebulę, czosnek kroimy w kostkę, paprykę w paski, a cukinię w plasterki.

Foremkę, w której będziemy zapiekać rybę smarujemy oliwą z oliwek. Na spód układamy trochę warzyw, posypujemy odrobiną ziół prowansalskich. Na warzywach układamy rybę. Do środka ryby sypiemy odrobinę ziół prowansalskich, wkładamy po cienkim plasterku masła, dodajemy warzywa. Wierzch przykrywamy resztą warzyw, posypujemy ziołami i dodajemy pomidorki koktajlowe. (TIP: aby pomidorki nie pękały w trakcie pieczenia dobrze jest je nakłuć np. wykałaczką).

Tak przygotowaną foremkę wkładamy do nagrzanego piekarnika na 40-45 minut. Po tym czasie ryba jest już gotowa.

Smacznego!!!

Papryka faszerowana po wegetariańsku – mój pomysł na danie w upał

Pogoda za oknem iście hiszpańska, uwielbiam wręcz taką, ale głownie wtedy, gdy:

a) nie idę do pracy,

b) leżę na leżaku w ogrodzie lub nad wodą (basen, morze, ocean, zalew… cokolwiek, byleby można się ochłodzić),

c) nikt nie każe mi stać wielu godzin nad parującą kuchnią, obok gorącego piekarnika….

W przeciwnym wypadku upał jest, niestety, uciążliwy. Ja wówczas nie mam ochoty na żadne skomplikowane dania. Jedzenie musi być lekkie, proste, zdecydowanie nie mięsne. Przy takich wysokich temperaturach mięsko mi jakoś nie podchodzi… może to pierwsze stadium przechodzenia na wegetarianizm???

Dokładnie takim lekkim i pożywnym daniem chcę się z Wami podzielić. Wrzuciłam go kilka dni temu na facebooka i część osób prosiła o przepis, więc już jest i poleca się na obiad, albo przekąskę… Idealnie sprawdzi się również jako lunchbox, gdyż podgrzewanie go w mikrofalówce nie umniejsza walorów smakowych ;-).

Papryka faszerowana soczewicą z dodatkami

Składniki:

  • 6 średnich, pękatych papryk do faszerowania (ja użyłam czerwonych, ale zielone i żółte, też się sprawdzą),
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 cebula,
  • 3 ząbki czosnku,
  • po 1/2 papryki żółtej, zielonej i czerwonej,
  • 1/2 puszki 200 g zielonego groszku,
  • 1/2 puszki 200 g kukurydzy,
  • 1/2 puszki 200 g fasoli czerwonej,
  • 1/2 puszki 200 g fasoli białej,
  • 1/2 puszki 200 g cieciorki,
  • 125 ml soczewicy czerwonej,
  • 1 opakowanie 400 g pomidorów krojonych,
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry,
  • 1 łyżeczka kuminu rzymskiego,
  • 1/2 łyżeczki cynamonu,
  • 2 łyżeczki sambal oelek,
  • 100 g sera cheddar,
  • 500 ml wody,
  • sól i pieprz,

Sposób przygotowania:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu.

Warzywa oczyszczamy, kroimy drobno. Paprykę w kostkę, cebulę i czosnek w drobne plasterki. Warzywa w puszkach odsączamy, płuczemy aby się pozbyć resztek zalewy. Soczewicę przepłukujemy wodą i odsączamy.

Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną patelnię nakładamy cebulkę, chwilę dusimy i dodajemy czosnek. Dusimy około 5 minut i wkładamy na patelnię papryki pokrojone w kostkę. Ponownie dusimy, najlepiej pod przykryciem, kolejne 5 minut. Dodajemy warzywa z puszek, oraz krojone pomidory. Mieszamy i czekamy, aż się wszystko zagotuje. Wówczas dodajemy płukaną soczewicę oraz wszystkie przyprawy, za wyjątkiem soli i pieprzu. Ponownie mieszamy i podlewamy połową wody. Przykrywamy przykrywką i dusimy 10 minut, co jakiś czas mieszając. Gdy zgęstnieje dodajemy w międzyczasie trochę wody. Po 10 minutach dodajemy resztę wody i dalej dusimy pod przykryciem, mieszając co jakiś czas, przez 30 minut. Po około 40 minutach soczewica powinna już wciągnąć cały płyn, a farsz będzie miał dość zwartą konsystencję. Wówczas doprawiamy do smaku solą i pieprzem, mieszamy i zdejmujemy z ognia.

Papryki do faszerowania myjemy, kroimy na pół, delikatnie usuwamy gniazda nasienne, tak aby nie uszkodzić papryki. Do każdej połówki nakładamy po około 1-1 1/2 łyżki farszu, tak aby z „czubkiem” napełnić nasze paprykowe foremki. Posypujemy po wierzchu tartym cheddarem.

Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20-25 minut. Wyjmujemy z piekarnika, można posypać po wierzchu siekaną natką pietruszki, bazylią, czy kolendrą.

Smacznego!!!

Domowy makaron z krewetkami

Jakiś czas temu dokonałam zakupu przystawki do robota kuchennego dzięki której mogę robić, a raczej wałkować i kroić, domowy makaron. Od tej pory domowe tagliatelle, ravioli, pierogi, lasagne i inne przysmaki zaczęły gościć u nas na stole w wersji „home made”. Taki makaron jest zdecydowanie lepszy, niż ten kupowany w sklepie, no ale kosztuje też więcej pracy. Przy lekkiej jednak wprawie, można się uwinąć z takim makaronem w godzinkę.

Ostatnio, taki domowy makaron, zagościł u nas w wersji, która jest upraszczając miksem kuchni chińskiej, tajskiej i włoskiej. Klasyczny domowy makaron, połączyłam z krewetkami, które tym razem dusiłam w mleczku kokosowym z dodatkiem imbiru, papryczki chilli, czosnku i kolendry. Do tego sok i skórka z limonki i powstało bardzo orginalne i smaczne danie. Oczywiście można użyć, zamiast mleczka kokosowego, tłustej 30% śmietany, mamy wówczas bardziej tradycyjną wersję, ale moim zdaniem z mleczkiem kokosowym jest zdecydowanie smaczniej…

Domowy makaron z krewetkami w sosie

Składniki (na 4 porcje):

Na makaron:

  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 jajka,
  • 2 żółtka,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,

Na sos:

  • 450 g krewetek,
  • 1 papryczka chilli,
  • 2 cm świeżego korzenia imbiru,
  • 4 ząbki czosnku,
  • 250 ml mleka kokosowego lub śmietany 30%,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 łyżeczka ziarenek kolendry,
  • 1 limonka,

Sposób wykonania:

Do miski miksera wkładamy wszystkie składniki na makaron i wyrabiamy hakiem do wyrabiania ciasta. Jeśli nie mamy miksera możemy ciasto wyrobić ręcznie, czyli mąkę przesiewamy na stolnicę, robimy małe zagłębienie w które wbijamy jajka, dodajemy sól i oliwę. Całość zagniatamy, aż uzyskamy gładkie, sprężyste ciasto.

Tak przygotowane ciasto wałkujemy na cienkie placki i kroimy w paski przypominające tagliatelle używając do tego celu przystawki do makaronu, lub siły własnych rąk :-).

Pokrojony makaron przykrywamy czystą ściereczką i odkładamy na czas przygotowania sosu.

Jeżeli mamy krewetki mrożone, musimy je rozmrozić i umyć, jeżeli świeże wystarczy tylko umyć. Rozmrożone krewetki oczyszczamy, usuwamy jelitka, oraz pancerze, zostawiając jedynie ostatnie ogniwo, jeżeli chcemy, aby ładniej wyglądały, w przeciwnym razie usuwamy cały pancerz, łącznie z ogonkiem.

Limonkę dokładnie myjemy i sparzamy gorącą wodą. Do miseczki ścieramy skórkę z całej limonki. Papryczkę chili myjemy i kroimy w plasterki. Jeżeli chcemy sos ostry kroimy ją w całości, razem z pestkami, jeżeli wolimy wersję łagodniejszą wyjmujemy pestki z wnętrza papryczki. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki, imbir obieramy i kroimy w drobną kostkę. Kolendrę myjemy i siekamy.

W dużym garnku wstawiamy wodę na makaron. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię. Na rozgrzaną patelnię wsypujemy ziarenka kolendry i chwilę prażymy, następnie dolewamy oliwę z oliwek, podgrzewamy i wrzucamy czosnek, chili i imbir. Chwilę smażymy, aż zmiękną. Wówczas wrzucamy na patelnię krewetki, najpierw smażymy je około 2-3 minut z jednej strony, później przerzucamy na drugą i znów smażymy około 2 minut. Wlewamy na patelnię mleczko kokosowe, dodajemy skórkę startą z limonki, oraz sok z niej wyciśnięty. Mieszamy, skręcamy gaz i dusimy chwilę. Na koniec dodajemy pokrojoną kolendrę.

W tym czasie wrzucamy świeży makaron i gotujemy go „al dente” około 2-3 minut. Odcedzamy, dodajemy na patelnię, mieszamy i podajemy.

Można posypać po wierzchu parmezanem.

Smacznego!!!

Egzotyczny pomysł na dorsza

Wydaje mi się, że już kiedyś o tym pisałam, że moja młodsza córka twierdzi, że nie lubi ryb… tak twierdzi, ale według mnie, nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak, na bazie jej poczucia, uznałam za swój punkt honoru tak modyfikować różnorakie dania rybne, żeby jej smakowały. Pozostali domownicy, na szczęście, lubią ryby i chętnie widzą je w rożnych wersjach na naszym stole.

Dzisiejsze danie to efekt inspiracji z ostatnich warsztatów kulinarnych w studio Baccaro (http://www.baccaro.pl/), gdzie gotowaliśmy potrawy korzystając z azjatyckich inspiracji. Wykorzystując tam zdobyte wiadomości powstało to danie. Dorsz w nim smakuje egzotycznie, jest lekko pikantny, delikatny i wilgotny, dla mnie idealny po prostu. Do tego czosnkowe puree z zielonego groszku i pysznie słodka, karmelizowana marchewka. Razem powstaje nam danie będące połączeniem kuchni azjatyckiej i naszej rodzimej polskiej. Całość smakuje bardzo dobrze, nawet tym, którzy nie lubią ryb ;-).

Kotleciki z dorsza z puree z groszku i karmelizowaną marchewką

Składniki (na 4 porcje):

  • 600 g polędwicy z dorsza (ale zwykły filet też będzie super),
  • 1 łyżeczka zielonej pasty curry,
  • 2 łyżki sosu rybnego,
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego,
  • 2 jajka,
  • pęczek natki pietruszki lub kolendry,
  • 50 g mrożonego zielonego groszku,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 50 g masła,
  • 300 g marchewki mrożonej baby,
  • 15 g masła,
  • 1 płaska łyżka miodu,
  • sól i pieprz do smaku
  • olej kokosowy do smażenia

Sposób przygotowania:

Mięso z dorsza oczyszczamy z ewentualnych ości, skóry, itp a następnie mielimy, siekamy lub miksujemy w malakserze, w zależności od upodobań. Ja osobiście używam malaksera. Rozdrobnione mięso wkładamy do miski, wbijamy jajka, dodajemy posiekaną natkę lub kolendrę, sos rybny, pieprz oraz pastę curry (TIP: jeżeli Wasza pasta curry jest dość gęsta można ją rozrobić odrobiną wody (około 50 ml) aby ułatwić połączenie jej z masą rybną). Wszystko mieszamy dokładnie i wilgotnymi dłońmi formujemy kotleciki (mnie wyszło z tej porcji 10 sztuk).

W międzyczasie w dwóch garnkach zagotowujemy wodę z odrobiną soli. Do jednego garnka wrzucamy mrożoną marchewkę i gotujemy ją około 5-6 minut, a następnie odcedzamy. W drugim garnku gotujemy groszek zielony około 10 minut. Po zagotowaniu również odcedzamy.

Rozgrzewamy patelnię, smarujemy ją delikatnie olejem kokosowym i wykładamy kotleciki. Smażymy je po 5-7 minut z każdej strony, na średnim ogniu, tak aby miały ładny, złoty kolor.

W trakcie smażenia kotlecików przygotowujemy resztę naszego dania. W rondelku rozgrzewamy 15 g masła i 1 łyżkę miodu. Do rozgrzanego masła wrzucamy ugotowaną marchewkę i na małym ogniu karmelizujemy ją chwilę.

Do ciepłego groszku dodajemy 50 g masła i dwa obrane i posiekane ząbki czosnku. Blendujemy wszystko blenderem do uzyskania gładkiej masy przypominającej w konsystencji puree. (TIP: Jeżeli puree jest według Was za gęste można dodać odrobinę przegotowanej wody.) Doprawiamy delikatnie solą i pieprzem do smaku.

Usmażone kotleciki podajemy na puree z groszku z karmelizowaną marchewką.

Smacznego!!!

Zupa-krem z grzybów leśnych – na przekór zimowej aurze

No cóż, pogoda na zewnątrz wciąż nie rozpieszcza, ale na szczęście zbliżają się ferie zimowe i jest szansa odlecieć gdzieś, gdzie temperatura jest lekko wyższa, a dni zdecydowanie słoneczne. Taka perspektywa zdecydowania nastraja mnie lepiej, gdy wstaję rano, a za oknem ciemno, zimno i dodatkowo jeszcze pada… Nie wiem jak wam, ale mnie w takich okolicznościach nie chce się kompletnie nic. Na szczęście pasja jest czymś, co daje dodatkowego kopa do działania. Dlatego też, na przekór, postanowiłam znowu pogotować.

Dzisiaj wracam do Was z pomysłem na pyszną zupę-krem z leśnych grzybów. Jest to danie, które często gości na moim stole z wielu powodów. Po pierwsze i najważniejsze smakuje wyśmienicie, a po drugie, równie ważne wygląda zawsze spektakularnie i robi wrażenie. Kolejnym jej atutem jest to, że przygotowuje się ją bardzo szybko, z ogólnodostępnych składników, gdyż mieszanka grzybów z których ją przygotowuje, jest już dostępna nawet w Biedronce.

Zupa-krem z grzybów leśnych

Składniki (6-8 porcji):

  • 500 g mrożonych grzybów leśnych (ja użyłam 1 opakowania 250 g mieszanki i 1 opakowania 250 g podgrzybków w całości)
  • 1 duża cebula
  • 3 średnie ziemniaki
  • 1 l bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 150 ml śmietany 18%
  • natka pietruszki do ozdoby
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 liść laurowy
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • 5 ziarenek czarnego pieprzu
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • 100 ml białego wina

Sposób wykonania:

Grzyby rozmrażamy na sitku, aby pozbyć się ewentualnej wody jaka powstała w procesie mrożenia. Cebulę obieramy i drobno kroimy, ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Bulion wlewamy do garnka, zagotowujemy, a następnie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, liść laurowy, pieprz w ziarenkach i ziele angielskie, przykrywamy i gotujemy na małym ogniu.

Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, dodajemy cebule i dusimy chwilę, aż zmięknie. Do zeszklonej, miękkiej cebuli dodajemy odsączone grzyby i dusimy około 10 minut, tak aby grzyby zmiękły, a ewentualna woda jaka pozostała odparowała. Następnie zalewamy grzyby białym winem, chwilę dusimy na dużym ogniu, aby odparował alkohol.

Uduszone grzyby przekładamy do garnka z bulionem i gotujemy kolejne 15 minut. Po tym czasie wyjmujemy z zupy liść laurowy i blendujemy całość na krem blenderem. TIP: Jeżeli chcemy ozdobić zupę grzybkiem, można kilka całych kapeluszy odłożyć na później.

Śmietanę (TIP: można odrobinę zostawić sobie do ozdobienia później talerza z zupą) przelewamy do garnuszka, dodajemy trochę gorącej zupy, aby ją zahartować i wlewamy do garnka z zupą. Mieszamy, gotujemy jeszcze przez chwilę. Zupę nalewamy do talerzy, dekorujemy po wierzchu śmietaną, odłożonym grzybkiem i natką pietruszki.

Smacznego!!!

Pomysł na pyszny i elegancki obiad – łosoś na puree z kalafiora

Zbliża się długi weekend, a skoro będzie więcej wolnego czasu, jest możliwość przygotowania pysznego odświętnego obiadu. A może potrzebujecie pomysłu na eleganckie danie, którym zaskoczycie swoich gości? Ten dzisiejszy przepis to idealne rozwiązanie.

Jak zwykle u mnie, przygotowuje się to danie wyjątkowo szybko. Mało tego można zamarynować rybę wcześniej i wstawić do lodówki, później wstawić do gorącego piekarnika, a w czasie pieczenia przygotować puree i gotowane warzywa. Wierzcie mi, że smak tego dania powali wszystkich. U nas wszyscy byli zachwyceni. Serdecznie polecam!!!

Łosoś na puree kalafiorowym z warzywami

Składniki (dla 4 osób):

  • 4 dzwonki z łososia,
  • sól,
  • pieprz,
  • świeży rozmaryn i tymianek, kilka gałązek,
  • 4 łyżki sosu sojowego,
  • 2 łyżki syropu klonowego,
  • 1/2 cytryny,
  • oliwa z oliwek,
  • 1 duży kalafior,
  • 1/2 szklanki mleka,
  • natka pietruszki,
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 100 g masła
  • 1/2 opakowania mrożonej marchewki
  • 1/2 opakowania mrożonej fasolki szparagowej
  • 2 łyżki miodu

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Łososia myjemy, osuszamy. Naczynie żaroodporne, w którym będziemy piec łososia smarujemy oliwą z oliwek, na spód rzucamy kilka gałązek rozmarynu i tymianku. Układamy w naczyniu łososia, polewamy sosem sojowym, syropem klonowym i sokiem wyciśniętym z cytryny. Posypujemy solą i pieprzem, układamy na wierzchu resztę rozmarynu i tymianku (jeżeli nie mamy świeżego, można posypać suszonym). Wkładamy do piekarnika na 20 minut.

W międzyczasie gotujemy kalafiora w osolonej wodzie z 1/2 szklanki mleka. Ja zwykle gotuję kalafior około 10 minut i wrzucam go na wrzącą wodę. W drugim garnku zagotowujemy osoloną wodę i gotujemy 10 minut marchewkę i fasolkę szparagową. Ugotowanego kalafiora i warzywa odcedzamy. Kalafior przekładamy do naczynia, dodajemy 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej, odrobinę pieprzu i 50 g masła i ubijamy ubijakiem do ziemniaków, lub blendujemy belnderem. Na patelni rozgrzewamy resztę masła, dodajemy miód mieszamy i wrzucamy ugotowaną marchew i fasolkę. Chwilę podsmażamy, aby masło z miodem okleiło warzywa.

Przekładamy wszystko na talerz, puree posypujemy natką pietruszki. Smacznego!!!

 

Światowy dzień makaronu – czyli szybki obiad

Dziś światowy dzień makaronu, wobec czego nic innego nie mogło pojawić się dziś na talerzach. A ponieważ z czasem było dziś bardzo krucho, więc szybki makaron z ogólnie dostępnych składników był idealnym rozwiązaniem. Potrzebne składniki można kupić w prawie każdym sklepie, a czas przygotowania jest prawie minimalny.

Ja, użyłam świeżego makaronu kupionego w Lidlu, czas gotowania tego makaronu to tylko 3 minuty, dzięki czemu znacznie się skraca czas przygotowania. Jeżeli korzystamy z normalnego makaronu, który średnio gotuje się 8-10 minut najpierw gotujemy makaron, potem w trakcie dodajemy do makarony groszek. Jeśli używamy, tak jak ja tym razem, makaronu świeżego, najpierw wrzucamy do wrzątku groszek, a po 2-3 minutach dodajemy makaron. Ogólnie groszek cukrowy gotujemy około 5 minut. A więc żeby nie przedłużać, przepis poniżej i życzę smacznego!!!

Makaron z kurczakiem, groszkiem cukrowym i pesto

Składniki (na 2 porcje):

  • 200 g makaronu,
  • 200 g piersi z kurczaka,
  • 50 g pesto
  • 200 g groszku cukrowego,
  • 200 g pomidorków koktajlowych,
  • 2 łyżeczki tartego parmezanu,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 2 duże ząbki czosnku,

Sposób przygotowania:

Kurczaka myjemy, osuszamy i drobno kroimy. Czosnek obieramy i siekamy w plasterki. Pomidorki koktajlowe, w zależności od wielkości kroimy na połówki, bądź ćwiartki. Groszek cukrowy myjemy.

W garnku zagotowujemy wodę na makaron. W międzyczasie na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy czosnek, chwilę smażymy i dodajemy kurczaka. Podsmażamy kurczaka, aż będzie lekko zarumieniony. Wówczas dodajemy pesto i mieszamy chwilę.

Do gotującej wody wrzucamy, w zależności jaki rodzaj makaronu używamy, albo groszek, albo makaron. Groszek musi się gotować 5 minut. Gotujemy go razem z makaronem w jednym garnku w osolonej wodzie. Ugotowany makaron z groszkiem odcedzamy i wrzucamy na patelnię do kurczaka z pesto. Dorzucamy pokrojone pomidorki, mieszamy chwilę wszystko i przekładamy na talerze.

Posypujemy po wierzchu parmezanem, smacznego!!!

 

Rozgrzewająca zupa a’la meksykańska

W takie smutne jesienne dni lubię gdy na talerzu pojawia się kumulacja barw i kolorów, a gdy dodać do tego jeszcze odrobinę pikanterii to powstaje całkiem rozgrzewające i pobudzające połączenie. Właśnie takim połączeniem jest dzisiejsza zupa. Inspirowana kuchnią meksykańską, z kuminem, papryką i kolendrą jest wręcz idealna na takie smutne, jesienne dni.

Drugą, ogromną, zaletą tej pysznej zupy jest to, że idealnie wpisuje się w schemat szybkiego obiadu jednogarnkowego. Dodatek mięsa, w tym przypadku była to polędwiczka wieprzowa, ale idealnie smakuje również z kurczakiem, czy wołowiną, plus do tego warzywa sprawia, że jest to pełnowartościowy posiłek.

U nas w domu ta zupa pojawia się dość często, głownie dzięki temu, że można ją stosunkowo szybko przygotować. Inną jej zaletą jest również fakt, że całkiem nieźle się przechowuje.  Ja zwykle gotuje dużą porcję i połowę mrożę na „czarną godzinę”. W takich chwilach jest idealnym rozwiązaniem.

Zupa meksykańska

Składniki (duża porcja, na około 8 osób)

  • 400 g polędwiczki wieprzowej, lub innego mięsa (kurczak, indyk, wołowina, ale wołowinę należy dłużej dusić),
  • 2 litry bulionu warzywnego, lub mięsno-warzywnego,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 czerwona cebula,
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli,
  • 1 łyżeczka kolendry w ziarenkach,
  • 1 łyżeczka kuminu rzymskiego,
  • 1 czerwona papryka,
  • 1 puszka kukurydzy,
  • 1 puszka zielonego groszku,
  • 1 puszka czerwonej fasoli,
  • 1 puszka białej fasoli,
  • 2 puszki pomidorów krojonych,
  • sól, pieprz,
  • 1 łyżeczka papryki,
  • 1/4 łyżeczki papryki ostrej,
  • 1/2 łyżeczki cynamonu,
  • 1 pęczek kolendry

Sposób przygotowania:

Mięso myjemy, oczyszczamy i kroimy w około 1 cm kostkę. Cebulę obieramy, kroimy w piórka, czosnek obieramy i siekamy. Paprykę i papryczkę chilli myjemy, obieramy i kroimy. Warzywa z puszek odsączamy. Kolendrę myjemy, osuszamy i siekamy drobno. W dużym garnku rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy cebulę, po chwili czosnek, papryczkę chilli, kumin rzymski i ziarenka kolendry. Dusimy chwilę i dodajemy mięso. Smażymy mięso, aż będzie opieczone z każdej strony. Wówczas dodajemy do mięsa paprykę czerwoną, dusimy chwilę i dodajemy kukurydzę, groszek i obie fasole. Mieszamy, dusimy około 5 minut i zalewamy bulionem. Zagotowujemy i wlewamy pomidory krojone w puszce. Przykrywamy przykrywką i gotujemy około 10-15 minut (jeżeli dodajemy inne mięso, zwłaszcza wołowinę, to to jest ten moment, gdzie trzeba czas gotowania wydłużyć tak, aby mięso było miękkie). Dodajemy resztę przypraw, czyli cynamon oraz paprykę słodką i ostrą. Mieszamy i gotujemy jeszcze przez chwilę. Dodajemy siekaną kolendrę, mieszamy i możemy nalewać do talerzy.

Smacznego!!!