Tort Ferrero Rocher – mój ulubiony

Tort z pralinkami Ferrero Rocher to jeden z ulubionych tortów zarówno u mnie w domu, jak i wśród moich znajomych. Myślę, że jest to efekt połączenia lubianych przez prawie wszystkich smaków karmelu, czekolady i orzechów laskowych. Jest to jednak tort dość wymagający i czasochłonny, ale smak rekompensuje wszystkie jego „wady”.

Powstał u mnie w domu po raz pierwszy jako tort urodzinowy dla mojej sąsiadki. Wjechał na stół, zdmuchnięto świeczki i tyle go widzieliśmy, bo zniknął z talerza w mgnieniu oka. Wszyscy goście byli zachwyceni tym smakiem, więc powstawał u nas wielokrotnie. W tym roku, a mamy koniec lutego pojawił się już trzy razy :-). Jest po prostu pyszny… więcej nie trzeba o nim mówić, tylko spróbować…

Na początek podam kilka wskazówek, które mnie ułatwiają przygotowanie tego tortu. Składniki na biszkopt powinny być wcześniej wyjęte z lodówki. Powinny być w temperaturze pokojowej. Biszkopt, krem karmelowy oraz ozdoby dobrze jest przygotować dzień wcześniej. Masło do kremu karmelowego również musi być w temperaturze pokojowej.

Tort Ferrero Rocher

Składniki:

Na biszkopt:

  • 7 jajek
  • 1 szklanka drobnego cukru (200 g)
  • 1 szklanka mąki tortowej (150 g)
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej (50 g)
  • 4 łyżki kakao gorzkiego (50 g)

Na krem karmelowy:

  • 1 opakowanie masy krówkowej o smaku tradycyjnym 460 g
  • 1 opakowanie orzechów laskowych 200g
  • 1 opakowanie masła 200 g

Na krem czekoladowy:

  • 1 opakowanie mascarpone 500 g
  • 500 ml śmietany 36%
  • 600 g nutelli (duże opakowanie)
  • 3 opakowania śmietan-fix

Nasączenie biszkoptu:

  • 150 ml herbaty
  • 1 łyżka cukru
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • opcjonalnie 40 ml alkoholu (ja najczęściej używam amaretto lub wódki orzechowej)

Do dekoracji:

  • 300 g  czekolady mlecznej (1 duże lub 3 małe opakowania)
  • 100 ml śmietany 36%
  • 100 g czekolady białej
  • 1 opakowanie pralinek Ferrero Rocher

Sposób przygotowania:

Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Rozpuszczoną czekoladę przekładamy do szprycy z małym otworem. Deskę do krojenia owijamy folią spożywczą i na taką powierzchnię wyciskamy ze szprycy czekoladę formując dowolne wzory. Można zamiast deski do krojenia użyć kawałek grubego brystolu, na którym przed owinięciem folią narysujemy sobie wzory jakie chcemy uzyskać dla ułatwienia. Deskę z czekoladą wkładamy do zamrażalnika lub lodówki do stężenia.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Tortownicę o średnicy 25 cm wykładamy od spodu papierem do pieczenia. Oddzielamy żółtka od białek. Białka wlewamy do misy miksera i miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania piany. Wówczas stopniowo dodajemy cukier. Najlepiej dodawać po 1-2 łyżki cukru i miksować do czasu dokładnego rozpuszczenia cukru. Wówczas można dodać kolejną porcję. Gdy cały cukier jest już dodany, przechodzimy do dodawania żółtek. Również robimy to stopniowo, po jednym żółtku. Kolejne dodajemy dopiero, gdy poprzednio już jest dobrze rozmieszane z pianą. Po dodaniu wszystkich żółtek ubijamy jeszcze przez chwilę. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, mąkę ziemniaczaną i kakao. Tą mieszankę dodajemy do piany w trzech partiach, za każdym razem mieszając do połączenia składników. Ważne jest aby nie mieszać już na dużych obrotach. Zmniejszamy prędkość miksera do minimum lub mieszamy delikatnie łyżką. Uważamy, aby piana nam nie opadła. Wymieszaną masę przekładamy do tortownicy, wierzch staramy się wygładzić rozprowadzając ciasto od środka na brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-35 minut, biszkopt jest upieczony gdy wbity drewniany patyczek pozostaje suchy. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy. TIP: Ja najczęściej przygotowuje biszkopt dzień wcześniej. 

Przygotowanie kremu karmelowego rozpoczynamy od uprażenia orzechów laskowych. Orzechy wysypujemy na blaszkę z piekarnika. W piekarniku ustawiamy temperaturę 200 stopni. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy orzechy na około 10 minut. W trakcie prażenia należy orzechy kilkakrotnie przemieszać. Uprażone orzechy wyjmujemy z piekarnika, studzimy, przesypujemy na czystą ściereczkę i pocierając usuwamy skórki z orzechów. Następnie wybieramy kilkanaście najładniejszych orzechów i odkładamy je do ozdoby. Pozostałe orzechy siekamy lub rozbijamy tłuczkiem na mniejsze kawałki. TIP: Ja najczęściej wrzucam orzechy do grubego woreczka strunowego, a następnie tłukę tłuczkiem do uzyskania pożądanej konsystencji. Masło w temperaturze pokojowej wkładamy do misy miksera i ubijamy do białości. Wówczas dodajemy w 2-3 partiach cały czas mieszając masę korówkową. Ubijamy kilka minut a następnie wsypujemy rozdrobnione orzechy i mieszamy masę. Wkładamy krem do lodówki na minimum 2 godziny.

Do czystej misy miksera wkładamy nutellę i mieszamy dodając stopniowo mascarpone. Do wymieszanej masy wlewamy śmietanę, dodajemy śmietan-fix i ubijamy do czasu uzyskania gęstego kremu. Należy jednak uważać, aby nie przebić śmietany, gdyż możemy wówczas otrzymać masło, zamiast kremu 🙁

W międzyczasie zaparzamy herbatę, ja zwykle używam zwykłej czarnej lub smakowej, orzechowej lub karmelowej. Zaparzoną herbatę studzimy, dodajemy cukier, sok cytrynowy oraz alkohol, jeśli go używamy. Biszkopt kroimy na trzy w miarę równe blaty. Pierwszy blat układamy na talerzu, paterze lub desce na której tort przygotowujemy i nasączamy delikatnie. Na nasączony blat wykładamy krem karmelowy, kładziemy kolejny blat biszkoptowy, nasączamy go. Następna warstwa to krem czekoladowy, używamy około połowy. Kładziemy kolejny blat biszkoptowy i po raz kolejny nasączamy go herbatą. Całość tortu pokrywamy resztą kremu czekoladowego, smarując zarówno górę, jak i boki ciasta. W rondelku podgrzewamy śmietanę, do śmietany dodajemy pokruszoną czekoladę i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Studzimy, a następnie polewamy ostudzoną masą tort. Teraz pozostała nam już tylko dekoracja. Na płynnej jeszcze czekoladzie układamy pralinki, orzechy laskowe i wcześniej przygotowane dekoracje z białej czekolady. Tort dobrze jest wstawić jeszcze na 2-3 godziny do lodówki, a najlepiej zostawic go w lodówce na całą noc.

Smacznego!!!

  

  

 

Szyszki czyli moje wspomnienie dzieciństwa

Czasem wracając do wspomnień z dzieciństwa pojawiają mi się różne smaki, które przyrządzałam z moją ukochaną babunią. Blok czekoladowy, domowe lizaki, czy szyszki, to słodycze przypominające mi o moich beztroskich latach spędzanych głównie na przyjemnościach, w otoczeniu najbliższych. Dlatego, gdy przygotowuje spotkania dla dzieci zawsze staram się aby pojawiły się tam te dania, czy przekąski, które właśnie ten moment życia przypominają mi najbardziej…

Tym razem były to urodziny mojej młodszej córki. Ponieważ na miejsce urodzin wybraliśmy escape room, to poza tradycyjnym tortem, pojawiło się tylko kilka przekąsek, ale takich, które łatwo wziąć do ust, nie krusząc, czy brudząc dookoła. Wspomniane szyszki były właśnie jedną z takich przekąsek.

Szyszki idealnie sprawdzą się również jako słodka przekąska do kawy na stojącym przyjęciu. Z kawą ten kakaowo-czekoladowy przysmak komponuje się idealnie 🙂 Dodatkową jego zaletą jest to, że do przygotowywania można zaangażować nawet 3-4 latki, które chętnie będą lepić małe kuleczki razem z nami, a więc zapraszam do wypróbowania.

Szyszki z ryżu preparowanego

Składniki (około 60 kulek wielkości piłeczki do tenisa stołowego):

  • 200 g ryżu preparowanego (2 opakowania)
  • 500 g krówek
  • 1 opakowanie masy krówkowej kakaowej
  • kostka masła 200 g

Sposób przygotowania:

Do rondelka wkładamy masło i obrane z papierków cukierki – krówki. Stawiamy na lekkim gazie i powoli rozpuszczamy. Gdy masa jest już rozpuszczona, dodajemy masę krówkową. TIP: Jeżeli nie macie masy krówkowej kakaowej, można dodać zwykłą i dołożyć 2-3 łyżki kakao. Po dodaniu masy krówkowej mieszamy dokładnie jeszcze chwilę na gazie do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawiamy z gazu na jakieś 30 minut, aby masa lekko ostygła. W tym czasie do miski wsypujemy ryż preparowany. Wystudzoną masę wlewamy do miski z ryżem i mieszamy dokładnie. Z masy formujemy kuleczki, ich wielkość zależy od naszych upodobań, ja zwykle robię takie wielkości piłeczki tenisa stołowego. Uformowane kuleczki wkładamy do lodówki na 2-3 godziny. Smacznego!!!

Moje imprezowe rolki a’la sushi

Sushi jest jednym z ulubionych dań w naszym domu. Wszyscy, jak jeden, uwielbiamy, każdy z nas ma jednak swoje inne upodobania. Ja, osobiście, uwielbiam wręcz z surowym tuńczykiem. Młodsza córka nie przepada za surową rybą, więc preferuje pieczonego łososia. Każdy z nas lubi inaczej :-). Wyprawa na sushi to dla wszystkich z nas przyjemność, lecz z uwagi na codzienne obowiązki nie często udaje nam się razem gdzieś wybrać.

Jakiś czas temu, po namowie rodziny zdecydowałam się przygotować moje rolki. Nie piszę specjalnie, że to sushi, ale rolki a’la sushi. Nie jestem znawcą tego tematu, a jedynie smakoszem, który lubi zajadać się tym daniem. Podejrzewam, że przez ortodoksyjnych sushi specjalistów, mogą zostać uznane za profanację, lub coś podobnego. Jednakże u nas w domu moje rolki są uwielbiane, są też genialną i zawsze sprawdzającą się przekąską na przyjęciu, lub spotkaniu towarzyskim. Zawsze robią mega wrażenie. Jeżeli cię zainteresowałam, to zapraszam do przepisu.

Rolki a’la sushi

Składniki

  • 1 paczka ryżu (ja najczęściej kupuję House of Sushi)
  • 150 ml octu ryżowego
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 opakowanie alg morskich do sushi
  • 150 g tuńczyka
  • 150 g łososia
  • 1 ogórek zielony
  • 1 avokado
  • 1 mango
  • wasabi w paście
  • majonez

Sposób wykonania:

  1. Pierwszy etap to ugotowanie ryżu. Przed włożeniem ryżu do garnka płucze go bardzo dokładnie, używając do tego miski i sitka z małymi oczkami, takimi aby ryż przez nie nie przeleciał. Wsypuję ryż do sitka i nalewam wody do miski. Wkładam sitko do miski z wodą i mieszam łyżką. Wyjmuje sitko, wylewam wodę, a następnie nalewam świeżą i ponownie płuczę ryż. Czynność tę powtarzam tak długo, aż uznam że woda jest czysta, wówczas przekładam ryż do garnka, dolewam czystej, zimnej wody w ilości podanej na opakowaniu ryżu. Proporcje woda/ryż zawsze podane są tam podane i uzależnione od rodzaju ryżu jaki zakupiłaś. Stawiam garnek na gazie i gotuję zgodnie z przepisem na opakowaniu, odmierzając czas od momentu zagotowania.
  2. W międzyczasie przygotujemy sos/zaprawę do ryżu. Do małego rondelka wlewam ocet ryżowy, dodaje cukier, sos sojowy oraz sól. Stawiam na małym gazie i mieszając podgrzewam do czasu rozpuszczenia cukru, ale pilnując aby nie zagotować zaprawy. Ja używam cukru trzcinowego, ale zwykły biały też będzie dobry. TIP: Mój ryż ma lekko kremowe zabarwienie wynikające z użycia sosu sojowego i cukru, które lekko go zabarwiają. W restauracjach sushi ryż jest idealnie biały, ale mnie tak bardziej smakuje. Jeśli chcesz uzyskać idealnie biały ryż zrezygnuj z sosu sojowego, a dodaj 1 płaską łyżeczkę soli i biały cukier. 
  3. Gdy ryż już jest ugotowany zalewam go ciepłą zaprawą, mieszam dokładnie w garnku, przykrywam przykrywką i odstawiam na 20 minut. Po tym czasie przekładam do drewnianej miski i pozostawiam do ostudzenia.  Można ryż przygotować wcześniej i przechowywać w lodówce do czasu użycia (dobę), ale przed użyciem dobrze jest wyjąć na 1-2 godziny wcześniej, aby się ogrzał do temperatury pokojowej.
  4. Przed rolowaniem kroimy na paski rybę, awokado, ogórka zielonego i mango. W osobnej miseczce mieszamy 4 duże łyżki majonezu oraz 1-2 łyżeczki wasabi.
  5. Przechodzimy do etapu rolowania. Na desce układamy matę do formowania sushi, następnie jeden arkusz alg morskich. Na aldze rozkładamy warstwę ryżu na powierzchni około 3/4 całej algi, zostawiając około  1/4 aby zakleić rolkę. Następnie smarujemy na ryżu cienką warstwę sosu majonezowego i układamy paski po całej długości rolki ryby, ogórka, awokado lub mango. Ja zawsze układam jeden rodzaj ryby i do tego dwa składniki warzywno-owocowe czyli np. ogórek + awokado, mango + awokado. Gdy ułożymy już wszystkie składniki zwijamy rolkę łapiąc za brzeg maty i lekko dociskając do środka. TIP: Jeżeli alga na końcu nie chce się łatwo dokleić można brzeg delikatnie przesmarować sosem majonezowym, aby się łatwiej skleiło. To brzmi trudno, ale uwierz domowe rolki są mega proste i zabierają niewiele czasu.
  6. Zwiniętą rolkę kroimy na plasterki 1-1,5 cm bardzo ostrym nożem, podajemy z sosem sojowym, wasabi oraz marynowanym imbirem.

Smacznego!!!