Sałatka do lunchbox-a z komosą ryżową

Dawno mnie tu nie było, bo wszystkie, złe i dobre, moce świata, postanowiły rzucać mi kłody pod nogi. Najpierw były małe zimowe wakacje na Sycylii, z których przywiozłam mnóstwo nowych pomysłów i inspiracji, a później niezaplanowana, i wciąż nierozwiązana, awaria komputera. Ale na szczęście, po dwóch tygodniach, z ogromną ilością nowych zdjęć i przepisów, wracam z powrotem 🙂 W trakcie mojej nieobecności pojawiło się sporo próśb o dania specjalne. Wobec tego postaram się aby w najbliższym czasie znalazły się tutaj potrawy dietetyczne i tzw. fit, dla moich odchudzających się koleżanek, oraz dnia obiadowe bezmięsne, dla siostry mojego męża, która postanowiła raz w tygodniu stać się wegetarianką. Mam nadzieję, że uda mi się dziewczyny sprostać waszym oczekiwaniom 🙂

A dziś na dobry początek, na fali ostatniej mody, sałatka do lunchboxa. U mnie, z uwagi na to, że pracujemy razem z mężem, zestawy do lanchboxów królują od dłuższego czasu. Jesteśmy w biurze prawie cały dzień, więc prawie zawsze wieczorem przygotowuje coś na kolejny dzień. Staram się, aby była to potrawa, którą z łatwością można odgrzać w mikrofalówce, bez zbyt dużych strat na smaku, bądź taka, którą można zjeść na zimno, bez podgrzewania… W tej grupie dań królują oczywiście wszelkiej maści sałatki, a wśród nich, moje ulubione, z różnorakimi kaszami. Dziś sałatka z komosą ryżową, zwaną również quinoa, grillowanym kurczakiem, suszonymi pomidorami, szparagami oraz granatem. Sałatka jest bardzo smaczna. Połączenie kwaskowatości granatu z delikatnością komosy i kurczaka, oraz delikatności szparagów, dla mnie boskie 🙂 Mam nadzieję, że wam również zasmakuje.

Sałatka z komosą ryżową, kurczakiem i szparagami

Składniki:

  • 1/2 szklanki komosy ryżowej
  • 1/2 szklanki suszonych pomidorów
  • 1 pęczek szparagów zielonych
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 1/2 granata
  • 5 łyżek oleju lnianego
  • 2 łyżki octu winnego czerwonego
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka musztardy Dijon
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Komosę ryżową gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, czyli w proporcji 2 porcje wody na 1 porcję kaszy. Czas gotowania to najczęściej 15 minut. Ugotowaną kaszę przekładamy do miski i studzimy. W międzyczasie myjemy kurczaka, oczyszczamy z błonek, kroimy na cieńsze plastry. Solimy i pieprzymy z dwóch stron. Nagrzewamy patelnię grillową, a następnie na nagrzanej patelni opiekamy kurczaka z dwóch stron około 5-7 minut z każdej strony, do czasu aż pojawią się charakterystyczne grillowe pasy, a mięso w środku będzie upieczone. Upieczonego kurczaka kroimy w drobną kostkę i dodajemy do komosy. Szparagi myjemy, odrywamy zdrewniałe końce, a następnie gotujemy w osolonej wodzie około 5 minut. Ja wrzucam szparagi na wrzącą wodę i po 3 minutach sprawdzam, czy są wystarczająco miękkie, jeśli nie wydłużam czas gotowania o kolejne 2 minuty. Ugotowane szparagi kroimy na krótkie 1-2 cm kawałki, zostawiając dłuższą końcówkę z główką i dodajemy do miski z kaszą i kurczakiem. Pomidory suszone kroimy w cienkie paski, szczypiorek siekamy, granat obieramy i wszystko wrzucamy do miski, a następnie mieszamy. Do kubeczka wlewamy olej, ocet, miód i musztardę, mieszamy dokładnie i wlewamy do miski z sałatką. Dodajemy odrobinę soli i pieprzu do smaku, mieszamy i gotowe 🙂 Sałatka smakuje równie dobrze, jeśli nie lepiej drugiego dnia, kiedy wszystkie smaki dokładnie się przegryzą.

Smacznego!!!

 

Najprostsze krewetki

Różnorakie owoce morza to dania, które mnie bardzo interesują. Przy prawie każdej okazji staram się spróbować, jak inni przygotowują krewetki, ośmiornice, czy inne potrawy. Zawsze jest to dla mnie bardzo interesujące doświadczenie.

Najlepsze krewetki jadłam cztery lata temu w klimatycznej knajpce La Stiva w Rzymie. Prowadził ją uroczy, starszy Włoch i podawał tak niesamowite jedzenie, że mimo iż przez cały dzień zwiedzania trafialiśmy w różne „smaczne” miejsca i tak co wieczór lądowaliśmy na kolacji u niego. Po powrocie długo pracowałam nad otworzeniem tego smaku i w końcu się udało. Teraz to danie gości u nas dość często i wszyscy je uwielbiamy.

Wiem, że dla wielu osób zrobienie krewetek to wyczyn, ale wierzcie mi, że jest to banalnie proste. Ja najczęściej kupuje krewetki mrożone (ostatnio bardzo często można je dostać w Lidlu), wrzucam je do miski z wodą i rozmrażam. Gdy się rozmrożą, myję je dokładnie i każdą po kolei obieram, te z Lidla nie mają już główek. Jeśli macie krewetki z główkami to trzeba je oderwać, następnie zdjąć pancerz i zostawiając tylko jeden ostatni segment i ogonek. Naciąć lekko wzdłuż i wyciągnąć jelito. Nie wykonanie tego spowoduje, że nasze krewetki będą po prostu niesmaczne. Tak obrane krewetki osuszamy papierowym ręcznikiem i już są gotowe do przygotowania przepysznego dania.

Krewetki z czosnkiem i papryką

Składniki:

  • 1 opakowanie 450 g krewetek (u mnie były to krewetki argentyńskie z Lidla)
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli
  • 150 ml białego wina
  • 100 g masła klarowanego
  • pęczek natki pietruszki
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól i pieprz do smaku
  • bagietka do podania

Sposób przygotowania:

Krewetki myjemy, obieramy i czyścimy. Kroimy czosnek na drobne plasterki, papryczkę chilli na drobną kostkę. Natkę pietruszki siekamy drobno. Na patelni rozpuszczamy trochę więcej niż połowę masła klarowanego. Na rozpuszczone masło wrzucamy czosnek i papryczkę chilli,  chwilę smażymy. Dodajemy do masła z czosnkiem i papryką krewetki, układając je płasko na patelni, a następnie smażymy około 3-5 minut, po tym czasie przewracamy na druga stronę i smażymy kolejne 3-5 minut. Podkręcamy ogień na maksymalną moc i wlewamy wino, chwilę gotujemy, aby trochę odparowało, skręcamy ogień, dodajemy resztę masła klarowanego, sok z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze dosłownie chwilę, posypujemy natką pietruszki i gotowe 🙂

Smacznego!!!

Moje imprezowe rolki a’la sushi

Sushi jest jednym z ulubionych dań w naszym domu. Wszyscy, jak jeden, uwielbiamy, każdy z nas ma jednak swoje inne upodobania. Ja, osobiście, uwielbiam wręcz z surowym tuńczykiem. Młodsza córka nie przepada za surową rybą, więc preferuje pieczonego łososia. Każdy z nas lubi inaczej :-). Wyprawa na sushi to dla wszystkich z nas przyjemność, lecz z uwagi na codzienne obowiązki nie często udaje nam się razem gdzieś wybrać.

Jakiś czas temu, po namowie rodziny zdecydowałam się przygotować moje rolki. Nie piszę specjalnie, że to sushi, ale rolki a’la sushi. Nie jestem znawcą tego tematu, a jedynie smakoszem, który lubi zajadać się tym daniem. Podejrzewam, że przez ortodoksyjnych sushi specjalistów, mogą zostać uznane za profanację, lub coś podobnego. Jednakże u nas w domu moje rolki są uwielbiane, są też genialną i zawsze sprawdzającą się przekąską na przyjęciu, lub spotkaniu towarzyskim. Zawsze robią mega wrażenie. Jeżeli cię zainteresowałam, to zapraszam do przepisu.

Rolki a’la sushi

Składniki

  • 1 paczka ryżu (ja najczęściej kupuję House of Sushi)
  • 150 ml octu ryżowego
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 opakowanie alg morskich do sushi
  • 150 g tuńczyka
  • 150 g łososia
  • 1 ogórek zielony
  • 1 avokado
  • 1 mango
  • wasabi w paście
  • majonez

Sposób wykonania:

  1. Pierwszy etap to ugotowanie ryżu. Przed włożeniem ryżu do garnka płucze go bardzo dokładnie, używając do tego miski i sitka z małymi oczkami, takimi aby ryż przez nie nie przeleciał. Wsypuję ryż do sitka i nalewam wody do miski. Wkładam sitko do miski z wodą i mieszam łyżką. Wyjmuje sitko, wylewam wodę, a następnie nalewam świeżą i ponownie płuczę ryż. Czynność tę powtarzam tak długo, aż uznam że woda jest czysta, wówczas przekładam ryż do garnka, dolewam czystej, zimnej wody w ilości podanej na opakowaniu ryżu. Proporcje woda/ryż zawsze podane są tam podane i uzależnione od rodzaju ryżu jaki zakupiłaś. Stawiam garnek na gazie i gotuję zgodnie z przepisem na opakowaniu, odmierzając czas od momentu zagotowania.
  2. W międzyczasie przygotujemy sos/zaprawę do ryżu. Do małego rondelka wlewam ocet ryżowy, dodaje cukier, sos sojowy oraz sól. Stawiam na małym gazie i mieszając podgrzewam do czasu rozpuszczenia cukru, ale pilnując aby nie zagotować zaprawy. Ja używam cukru trzcinowego, ale zwykły biały też będzie dobry. TIP: Mój ryż ma lekko kremowe zabarwienie wynikające z użycia sosu sojowego i cukru, które lekko go zabarwiają. W restauracjach sushi ryż jest idealnie biały, ale mnie tak bardziej smakuje. Jeśli chcesz uzyskać idealnie biały ryż zrezygnuj z sosu sojowego, a dodaj 1 płaską łyżeczkę soli i biały cukier. 
  3. Gdy ryż już jest ugotowany zalewam go ciepłą zaprawą, mieszam dokładnie w garnku, przykrywam przykrywką i odstawiam na 20 minut. Po tym czasie przekładam do drewnianej miski i pozostawiam do ostudzenia.  Można ryż przygotować wcześniej i przechowywać w lodówce do czasu użycia (dobę), ale przed użyciem dobrze jest wyjąć na 1-2 godziny wcześniej, aby się ogrzał do temperatury pokojowej.
  4. Przed rolowaniem kroimy na paski rybę, awokado, ogórka zielonego i mango. W osobnej miseczce mieszamy 4 duże łyżki majonezu oraz 1-2 łyżeczki wasabi.
  5. Przechodzimy do etapu rolowania. Na desce układamy matę do formowania sushi, następnie jeden arkusz alg morskich. Na aldze rozkładamy warstwę ryżu na powierzchni około 3/4 całej algi, zostawiając około  1/4 aby zakleić rolkę. Następnie smarujemy na ryżu cienką warstwę sosu majonezowego i układamy paski po całej długości rolki ryby, ogórka, awokado lub mango. Ja zawsze układam jeden rodzaj ryby i do tego dwa składniki warzywno-owocowe czyli np. ogórek + awokado, mango + awokado. Gdy ułożymy już wszystkie składniki zwijamy rolkę łapiąc za brzeg maty i lekko dociskając do środka. TIP: Jeżeli alga na końcu nie chce się łatwo dokleić można brzeg delikatnie przesmarować sosem majonezowym, aby się łatwiej skleiło. To brzmi trudno, ale uwierz domowe rolki są mega proste i zabierają niewiele czasu.
  6. Zwiniętą rolkę kroimy na plasterki 1-1,5 cm bardzo ostrym nożem, podajemy z sosem sojowym, wasabi oraz marynowanym imbirem.

Smacznego!!!