Risotto z kurkami

Kolejny już przepis z kurkami w roli głównej. Tym razem proponuje Wam obiecane wcześniej risotto, kremowe i delikatne, moim zdaniem wręcz idealne. Z podanej porcji wychodzą około 4 porcje, w zależności oczywiście od apetytu jedzących 🙂

Ja uwielbiam risotto, to dla mnie wręcz danie idealne. Kremowy smak będący pochodną sera i masła, mimo iż nie jest najmniej kaloryczny, jest po prostu wyśmienity. Trudno mi jest odmówić sobie takich smakołyków. Do tego porcja grillowanego kurczaka czy indyka, albo mały stek, jakaś sałatka i wykwintny obiad gotowy. Polecam.

Risotto z kurkami

Składniki:

  • 1 szklanka 250 ml ryżu do rissotto
  • 500 ml bulionu warzywnego
  • 1 cebula szalotka
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 g  kurek
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 50 g masła
  • 50 ml białego wina
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • sól i pieprz do smaku
  • 50 g parmezanu
  • 1/2 pęczka szczypiorku

Sposób przygotowania:

Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Szczypiorek myjemy i drobno siekamy. Grzyby rozmrażamy, jeśli używamy mrożonych, lub myjemy i oczyszczamy, jeśli używamy świeżych. Większe grzyby kroimy na małe kawałki, drobne możemy zostawić w całości. W głębokim rondelku lub na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy cebulkę, chwilkę podsmażamy i dodajemy czosnek. Chwilę smażymy mieszając co jakiś czas, aby nam się nie przypaliło, a następnie dorzucamy na patelnię kurki i mieszając dusimy około 5-7 minut, aż grzyby zmiękną. Następnie podkręcamy ogień na maksimum, wlewamy białe wino i chwilę odparowujemy. Zmniejszamy ogień i dodajemy ryż, smażymy ryż razem z kurkami przez chwilę. W międzyczasie podgrzewamy nasz bulion. Do podsmażonego ryżu wlewamy około połowy bulionu, mieszamy i gotujemy około 15 minut, mieszając co jakiś czas i dolewając kolejne porcje bulionu, gdy poprzednia zostanie już wchłonięta przez ryż. Po 15 minutach zdejmujemy z gazu, dodajemy parmezan oraz masło, doprawiamy solą i pieprzem, wsypujemy szczypiorek, mieszamy dokładnie. Przykrywamy przykrywką i odstawiamy na 10 minut aby odpoczęło.

Smacznego!!!

 

W wakacyjnej przerwie – lekki lunch – kaszotto z kurkami i serem halloumi

Upał na zewnątrz niemiłosierny, aż jeść się odechciewa, a co dopiero gotować… stać nad kuchnią i pichcić w garnkach nad którymi unosi się gorąca para… o nie, no chyba, że ktoś tak jak ja po prostu to kocha 🙂

Wróciłam z moich kolejnych andaluzyjskich wakacji i wpadłam w kurkowy zawrót głowy. Od kilku dni, tak jak wcześniej szparagi, teraz jemy kurki, w różnych daniach, różnych wariantach, od tradycyjnej jajecznicy, po bardziej wymyśle risotta, makarony, czy mięsa z kurkami. Na bazie jednak tej ciepłej aury zewnętrznej, chciałam Wam dziś zaproponować coś, oczywiście z kurkami, ale w lekkiej lunchowej wersji. Największą zaletą, według mnie, tego dania jest to, że można je zjeść zarówno na ciepło, jak i na zimno. Czyli idealne rozwiązanie w wersji zimnej na obecną aurę pogodową, a w wersji ciepłej, na bardziej umiarkowane temperatury.

Serdecznie polecam!!!

Kaszotto z kurkami i serem halloumi

Składniki:

  • 200 g kaszy gryczanej
  • 1 duża, lub 2 małe cebule
  • 6 gałązek selera naciowego
  • 400 g kurek (mogą być świeże lub mrożone)
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • 50 ml białego wina
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 2 opakowania po 225 g sera halloumi
  • pęczek pietruszki
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności przygotowujemy kurki.

Jeżeli używamy mrożonych, rozmrażamy je i osuszamy z wody, jeżeli używamy świeżych, myjemy, oczyszczamy z „leśnych” pozostałości. Tak przygotowane kurki lekko kroimy nożem, tak, aby zostały nam większe kawałki. Jeżeli mamy drobne grzybki, można etap krojenia w ogóle pominąć.

Kaszę gryczaną gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W międzyczasie obieramy i siekamy cebulę, myjemy łodygi selera i również kroimy go na małe kawałki. Myjemy, osuszamy i siekamy drobno natkę pietruszki. Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, na rozgrzane masło wrzucamy cebulkę, po kilku chwilach dodajemy posiekany seler i dusimy około 5 minut. Do uduszonej cebuli z selerem dodajemy kurki, chwilę dusimy, aż kurki puszczą sok, odparowujemy około 2-3 minuty, a następnie dodajemy cukier i zalewamy całość winem podkręcając na chwilę gaz na maksimum, aby odparował nam alkohol. Następnie zmniejszamy ogień i dusimy całość około 10 minut, co jakiś czas mieszając.

Rozgrzewamy patelnię grillową, ser halloumi przekrawamy wzdłuż, aby otrzymać dwa placki i grillujemy na patelni grillowej około 7-8 minut z każdej strony. Opieczony ser kroimy w drobną kostkę.

Do patelni na której są kurki dodajemy kaszę gryczaną i pietruszkę, a następnie dokładnie mieszamy. Na koniec dodajemy pokrojony ser halloumi i gotowe.

Smacznego!!!

Zielone curry z dorszem i zielonymi warzywami

Zielona pasta curry jest jednym z moich ulubionych dodatków w kuchni tajskiej. Idealnie wpisuje się w mój kulinarny gust, a uzupełniona mlekiem kokosowym, kolendrą i liśćmi kafiru, jest idealną bazą do różnorakich odmian curry. Do tego ryż jaśminowy, który ja najczęściej gotuję z dodatkiem kory cynamonu i kilkoma gwiazdkami anyżu, a w efekcie powstaje danie, według mnie, wyśmienite. W przygotowywaniu curry najlepsze, poza jego smakiem jest jeszcze to, że wystarczy pół godziny i możemy cieszyć się ciepłym daniem, przy minimum zaangażowania. To danie po prostu robi się prawie samo.

Dzisiejsza wersja to połączenie polędwiczki z dorsza (kupionej w naszym lokalnym Lidlu) z brokułem i zielonym groszkiem. Całość jest bardzo aromatyczna, pachnąca egzotyką i wyjątkowo smaczna. Serdecznie polecam, zwłaszcza, że jest to kolejny dobry sposób, aby przemycić dzieciom rybę. Jeżeli nie macie ochoty na rybę, identyczne curry można przygotować wykorzystując zamiast dorsza, mięso z piersi kurczaka, bądź indyka. Serdecznie polecam!!!

Zielone curry z dorszem

Składniki (na 4 porcje):

  • 1 duża łyżka zielonej pasty curry
  • 1 opakowanie mleka kokosowego 400 g
  • 50 ml wody
  • 1 łyżka cukru kokosowego
  • 400 g  polędwiczki z dorsza, lub fileta z dorsza
  • 1 mały brokuł
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 250 g zielonego groszku (u mnie mrożony)
  • 4 liście kafiru
  • 1 limonka
  • 3 łyżki sosu rybnego
  • pęczek kolędry
  • 1 szklanka ryżu
  • gwiazdka anyżu, kora cynamonu, do gotowania ryżu
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

W garnku zagotować 3 szklanki wody, dodać małą łyżeczkę soli, wrzucić korę cynamonu oraz anyż, dosypać ryż i gotować około 15 minut, aż ryż wciągnie całą wodę. W międzyczasie pokroić dorsza w grubą kostkę. Brokuła umyć, podzielić na małe gałązki, selera umyć, osuszyć i pokroić w plasterki.

Na patelni podgrzać olej, dołożyć pastę curry i chwilę smażyć. Podlać wodą i dodać dwie łyżki mleka kokosowego. Zagotować, a następnie dodać cukier i sos rybny. Na patelnię wrzucić dorsza i chwilę smażyć. Następnie dodać warzywa oraz liście kafiru i dusić pod przykryciem około 5 minut. Po tym czasie wlać resztę mleka kokosowego, zagotować, zmniejszyć gaz i gotować już bez przykrycia kolejne 5-7 minut, co jakiś czas mieszając. W międzyczasie pokroić kolendrę. Ugotowane curry doprawić sokiem z limonki, solą i pieprzem, a następnie posypać kolendrą. Podawać z ugotowanym z przyprawami ryżem jaśminowym. Smacznego!!!

Duszone polędwiczki ze szparagami i sosem koperkowo-serowym

Lubicie polędwiczki wieprzowe? Ja bardzo, choć kilka lat temu unikałam czerwonego mięsa, jedząc tylko drób i ryby 🙂 wydawało mi  się że tak lepiej… Po pewnym czasie okazało się, że wcale nie. Musiałam wprowadzić do jadłospisu tłuste mięso czerwone, a polędwiczka wieprzowa wpisuje się tu idealnie. Wówczas zaczęłam eksperymenty z tym rodzajem wieprzowiny.  Teraz polędwiczki goszczą u nas czasem nawet kilka razy w miesiącu, w przeróżnych wersjach, duszone, pieczone, smażone, w sosie, w curry, itd. Możliwości są nieograniczone, bo polędwiczka to bardzo przyjazne i wygodne w obróbce mięso. Świetnie smakuje, nawet wybrednym dzieciom, bo dobrze zrobiona jest miękka, delikatna i krucha.

Dzisiejszy przepis to kolejna wariacja szparagowa. Tym razem szparagi i polędwiczkę zatopiłam w pysznym sosie serowym. Jest to chyba jedna z najłatwiejszych wersji sosu serowego. Do tego jeszcze duży pęczek koperku, młode ziemniaczki i sałata z jogurtem. Można powiedzieć, że prawie idealne połączeni na prawdziwe polskie drugie danie :-).

Duszone polędwiczki ze szparagami i sosem koperkowo-serowym

Składniki (na 4 porcje):

  • 2 polędwiczki wieprzowe
  • 2 cebulki szalotki
  • 1 pęczek szparagów zielonych
  • 2 opakowania serka topionego po 100 g (u mnie ementaler)
  • 1 pęczek koperku
  • po kilka gałązek rozmarynu, szałwii i tymianku
  • sól, pieprz do smaku
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
  • 100 ml wody

Sposób przygotowania:

Polędwiczki myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne błonki i zgrubienia. Kroimy na kawałki 2-3 cm, posypujemy solą i grubo mielonym pieprzem.  Szparagi myjemy, osuszamy i kroimy na 3-5 cm kawałki. Koperek myjemy i drobno siekamy. Szalotki obieramy i drobno kroimy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulkę i chwilę smażymy, aby się zeszkliła, następnie dodajemy porwane na kawałki gałązki tymianku, igiełki rozmarynu i liście szałwii. Po około 1 minucie wkładamy polędwiczki i obsmażamy po 3-4 minuty z każdej strony. Do podsmażonych polędwiczek wrzucamy szparagi, zalewamy wodą, dorzucamy serki topione, przykrywamy patelnię i dusimy około 10 – 15 minut, mieszając co jakiś czas. Gdy serki są już roztopione, a mięsko uduszone dodajemy koperek i mieszamy. Dusimy jeszcze pod przykryciem chwilkę, około 2 minuty i gotowe.

Smacznego!!!

Gazpacho – hiszpańska zupa na gorące dni

Dzień dobry w ten cudowny, upalny dzień. Te ostatnie gorące dni zniechęcają do jedzenia gorących potraw. Królują wiec na naszych stołach różnorakie dania na zimno, sałatki, pasty, czy chłodniki. Jednym z takich chłodników jest jedna z moich ulubionych zup hiszpańskich, a mianowicie gazpacho. W skrócie mówiąc jest to zupa składająca się ze zblendowanych warzyw, doprawiona oliwą z oliwek i octem winnym. Największą niespodzianką dla mnie był fakt, że kremowość zupy uzyskiwana jest poprzez dodanie do niej rozmoczonej bagietki. Gdy pierwszy raz ją spróbowałam, obstawiałam, że jest to dodatek jogurtu, bądź śmietany, a tu taka niespodzianka.

Polecam ten chłodnik na najbliższe gorące dni, no i przez całe lato. Smakuje wyśmienicie, a do tego schładza nas od wewnątrz. Smacznego!!!

Gazpacho

Składniki (3-4 porcje):

  • 1 papryka czerwona
  • 1 papryka żółta
  • 1 długi zielony ogórek
  • 1 cebula czerwona
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 duże, dojrzałe, smaczne pomidory (ja zwykle używam malinowych, bądź odmiany gargamel)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu winnego
  • 2 kromki bagietki namoczone w wodzie
  • 1 czubata łyżeczka cukru
  • sól i pieprz
  • woda ok. 0,5-1 szklanki

Do podania opcjonalnie:

  • ugotowane jajko
  • szczypior
  • podsmażane kawałki szynki serrano lub boczku iberico

Sposób przygotowania:

Kromki bagietki wkładamy do miski, bądź głębokiego talerza i zalewamy zimną wodą. Do dużego blendera wrzucamy umytą i pokrojoną paprykę, dodajemy obranego i pokrojonego ogórka. Cebulę i czosnek obieramy, kroimy w kawałki, dorzucamy do blendera. Pomidory zalewamy wrzątkiem, obieramy ze skórek, kroimy w grubą kostkę i dodajemy do również do blendera. Miksujemy. W trakcie miksowania otwieramy wewnętrzną cześć blendera, i dodajemy w trakcie miksowania oliwę, ocet i rozmoczoną bagietkę. Jest to moment w którym ewentualnie można dodać wodę, (TIP: ja osobiście lubię gazpacho gęste, więc raczej jej nie dodaję, ale spotkałam się z tym, że czasem podają w Andaluzji gazpacho w kubku do picia, wówczas jego konsystencja musi być rzadsza, niż tego jedzonego łyżką). Po dokładnym zblendowaniu przelewamy zupę do garnka, doprawiamy cukrem, solą i pieprzem. Jeżeli uznamy, że jest dla nas za mało wyrazista można dodać więcej octu, ale trzeba uważać, aby nie przekwasić zupy za bardzo. Doprawioną zupę odstawiamy do lodówki do schłodzenia. Podajemy w miseczkach ozdobioną na wierzchu startym jajkiem, szczypiorkiem i kawałkami szynki lub boczku.

Smacznego!!!

 

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Co rok jest u nas w domu ta sama sytuacja… gdy nadchodzi sezon szparagowy pojawiają się one u nas na stole tak często jak tylko się da. Uwielbiam szparagi, mogła bym je jeść non stop, ale po kilkunastu dniach moja rodzina zaczyna protestować. Dla nich szparagi każdego dnia to za dużo, dla mnie, niestety, nie. Ale dzięki tej mojej miłości do szparagów, podczas tego bardzo krótkiego sezonu zawsze pojawia się jakaś nowa, szparagowa, perełka 🙂 Tym razem jest to lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską.

Pewnie dla niektórych połączenie łososia z szynką jest zaskakujące, ale wierzcie mi, warto to wypróbować. Od pewnego czasu, po warsztatach kulinarnych z Tomkiem Jakubiakiem, polubiłam się z połączeniem ryby i mięsa. Genialnie smakuje np. tatar z łososia ze skwarkami z boczku 🙂 polecam wypróbować. A w dzisiejszym daniu łosoś z szynką parmeńską, komponuje się wyśmienicie, do tego delikatne, lekko twardawe szparagi, cytrynowy sos beszamelowy i makaron. Po prostu, niebo w gębie. Kto z Was spróbuje, na pewno nie będzie żałował. Danie to idealnie sprawdzi się na różnorakie przyjęcia, można przygotować wcześniej, wstawić do lodówki, a upiec tuż przed podaniem.

Smacznego!!!

Lasagne ze szparagami, łososiem i szynką parmeńską

Składniki:

  • 750 g  filetu łososia
  • 2 pęczki zielonych szparagów
  • 100 g szynki parmeńskiej (u mnie to było 10 plasterków)
  • płaty lasagne (u mnie 12 sztuk)
  • 50 g parmezanu w płatkach

Sos beszamelowy:

  • 125 g  parmezanu
  • 100 g masła
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 750 ml mleka
  • skórka starta z 1 cytryny
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól, pieprz
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • odrobina oliwy z oliwek (około 1 łyżka, aby wysmarować naczynie)

Sposób przygotowania:

W pierwszej kolejności przygotowujemy sos beszamelowy. Cytrynę myjemy dokładnie, sparzamy gorącą wodą, ścieramy skórkę i wyciskamy sok do małego naczynia.  W garnku rozpuszczamy masło, do rozpuszczonego masła dodajemy mąkę i krótko przesmażamy. Gdy już zaczyna lekko żółknąć dodajemy mleko i dokładnie mieszamy w celu usunięcia grudek. Gotujemy, aż sos się zagotuje i zgęstnieje, mieszając cały czas. W trakcie gotowania dodajemy sól, pieprz i gałkę muszkatołowa. Do ugotowanego sosu dodajemy skórkę z cytryny i sok cytrynowy oraz parmezan. Dokładnie mieszamy i zdejmujemy z ognia.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, dół-góra, bez termoobiegu. W dużym garnku zagotowujemy wodę z 1 łyżeczką soli. W międzyczasie myjemy łososia, osuszamy go, wyjmujemy ewentualne ości i kroimy w paski, mniej więcej, 1-1,5 cm. Szparagi myjemy, osuszamy, odłamujemy zdrewniałe końce i kroimy wzdłuż. Naczynie żaroodporne (u mnie był to prostokąt 20 x 28 cm),  smarujemy dokładnie oliwą z oliwek. Do gotującej wody wkładamy po 2-3 płaty lasagne, gotujemy je około 5 minut i wyjmujemy, układamy w naczyniu żaroodpornym.

TIP: Ja gotowałam po 4 płatki, bo tyle mieści się na jednej warstwie naczynia. Po ugotowaniu porcji wkładałam następną, a w międzyczasie układałam wkład lasagne. 

Na warstwę makaronu wykładamy dosłownie 2-3 łyżki sosu beszamelowego, rozsmarowujemy, a następnie układamy kolejno szparagi, na zmianę z łososiem. Posypujemy solą i pieprzem. Następnie przykrywamy to kilkoma plasterkami szynki parmeńskiej i wykładamy porcję sosu beszamelowego. Układamy kolejną obgotowaną porcję makaronu i postępujemy ponownie tak samo układając kolejną warstwę. Na wierzch kładziemy znów makaron, smarujemy go sosem i posypujemy obficie parmezanem w płatkach. Tak przygotowaną lasagne wkładamy do nagrzanego piekarnika na 30 minut. Wyjmujemy, kroimy na kawałki i podajemy. Wyśmienicie smakuje w letni dzień z lampką białego wina. Polecam i smacznego!!!

 

Risotto z krewetkami i szparagami

Jak pewnie niektórzy z Was już wiedzą od pewnego czasu, w dni robocze, żywimy się cateringiem dietetycznym. Na początku zrobiliśmy dwutygodniowy test, sprawdzając 10 różnych firm cateringowych dostarczających jedzenie do nas, potem przeszliśmy rodzinną burzę, co komu smakowało, dlaczego, a następnie wybraliśmy jedną firmę, która żywi nas od poniedziałku do piątku… Po takim tygodniu weekend w kuchni jest jak zbawienie, wówczas się zaczyna kombinowanie, rozpieszczanie i, niestety, objadanie się przygotowanymi daniami. Pech chciał :-), że ostatni weekend trwał aż 9 dni. W efekcie gdy w poniedziałek wróciliśmy do skrupulatnie wyliczonych kalorii i skromnych posiłków nasze organizmy, delikatnie mówiąc, buntowały się…

Finałem tego buntu, była prośba mojego męża, gdy wracaliśmy wieczorem do domu: „A może byś coś ugotowała na kolację?”. Trochę się opierałam, bo wiadomo, lato za pasem, co nieco po zimie zostało, ale w mojej głowie już zaczęły kiełkować pomysły. Szybki przegląd myśli, co mamy w lodówce i zaproponowałam, że możemy zrobić risotto, z krewetkami i szparagami. No i wpadłam… nie było szans, żeby odwieść moją rodzinę od złamania diety, na nic zdały się różnorakie próby perswazji, że przecież kolację mamy (tłumaczenie: zjemy jutro, będzie posiłek więcej, nie będziemy głodni :-)), a trzeba szparagi kupić (tłumaczenie: teraz sezon, to nawet w Biedronce są). Finał, finałów był taki, że na kolację zjedliśmy pyszne risotto, a ja, wyrzuty sumienia zabiłam treningiem (wcześniej nie zaplanowanym) z Chodą, a co :-). No ale kolacja była pyszna… Więc jeśli już grzeszyć to smacznie, serdecznie polecam…

Risotto z krewetkami i szparagami

Składniki (4 porcje):

  • 1000 ml wody
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 100 g masła klarowanego
  • 1 duża cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli
  • 200 g krewetek królewskich
  • 200 g  ryżu na risotto
  • 100 ml białego wina
  • 50 g masła 83%
  • 150 g parmezanu lub grana padano
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Szparagi myjemy, oczyszczamy, odłamujemy zdrewniałe końce. Zdrewniałe końce wrzucamy do garnka, zalewamy 1 L wody, dodajemy 1 łyżeczkę soli, pieprz czarny, około 1,/4 łyżeczki oraz 2 łyżki oliwy z oliwek. Wstawiamy na gaz, zagotowujemy, po zagotowaniu zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem 20 minut. Po tym czasie odcedzamy końcówki i mamy idealny bulion do naszego risotto.

Krewetki rozmrażamy, obieramy z pancerzyków, oczyszczamy. Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Papryczkę chili myjemy i również drobno kroimy. Resztę umytych szparagów kroimy w słupki 1-2 cm. Ser, który będziemy używać do risotto ścieramy na tarce o małych oczkach.

Ma patelni rozgrzewamy około 2/3 masła klarowanego, do rozpuszczonego masła dodajemy cebulę, po około 2 minutach dodajemy czosnek i papryczkę chili. Smażymy jeszcze około 2 minuty. Z patelni zabieramy około 1/3 uduszonej cebulki z czosnkiem i chilli, przekładając ją do garnka w którym będziemy gotować risotto. Do pozostałych na patelni składników dorzucamy szparagi, smażymy 3 minuty, a następnie dorzucamy krewetki i szybko je obsmażamy z każdej strony, a następnie odstawiamy na bok i przechodzimy do przygotowywania ryżu.

Do garnka w którym mamy już trochę tłuszczu z cebulką, czosnkiem i chilli, dodajemy pozostałe masło klarowane. Rozpuszczamy, na rozpuszczone masło wysypujemy ryż. Smażymy, aż ryż stanie się lekko przeźroczysty. Wówczas podkręcamy maksymalnie gaz, wlewamy wino i chwilę odparowujemy. Następnie dolewamy połowę naszego bulionu i gotujemy 10 minut, co jakiś czas mieszając. W międzyczasie dolewamy bulion w miarę potrzeby, tak aby ryż miał cały czas trochę płynu do wciągnięcia. Po 10 minutach dorzucamy do ryżu wcześniej usmażone krewetki ze szparagami. Mieszamy i gotujemy 3 minuty. Po tym czasie dorzucamy do risotto masło i starty ser. Mieszamy dokładnie, zdejmujemy z gazu, przykrywamy przykrywką i odstawiamy na 5 minut. Po tym czasie możemy wykładać na talerze i delektować się pysznym daniem. Smacznego!!!

 

Chłodnik z botwinki na gorące dni

Tegoroczna majówka zdecydowanie nas rozpieszcza, dawno nie było tak pięknej pogody. A jeśli na zewnątrz temperatury iście wakacyjne, to i na stole wakacyjne dania. U nas zawitał po raz pierwszy chłodnik z młodej botwinki. Uwielbiany u nas przez wszystkich.

Dzisiejsza wersja jest wersją ekspresową, co oznacza, że zarówno rzodkiewki, jak i ogórek zostały starte na tarce o małych oczkach, aby zaoszczędzić na czasie. Zupa zdecydowanie prezentuje się lepiej, gdy zamiast ścierania, skroimy drobno te warzywa, ale przy takiej pogodzie komu chciałoby się stać w kuchni krojąc rzodkieweczki i ogóreczki? Zdecydowanie lepiej poleżeć w słońcu na tarasie, prawda… Gdy przygotowuje chłodnik na jakieś spotkania towarzyskie, zawsze kroję, gdy jemy tylko my, domownicy, idę na tak zwaną „łatwiznę”. W smaku nic nie tracimy, a w wyglądzie mamy powiedzmy 4/5, zamiast 5/5, a czasu zaoszczędzone trochę na relaks…

Sam wywar z botwinki przygotowuje dzień wcześniej, po to aby dobrze ostygł, wówczas w okolicy obiadu dodajemy tylko jogurt i warzywa, gotujemy jajka i gotowe. Pyszne, zdrowe i chłodzące. Polecam.

Chłodnik z botwinki

Składniki (6-8 porcji):`

  • 2 pęczki botwinki
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 8-10 ziarenek pieprzu
  • 1 -1,5 łyżeczki soli
  • 4-6 łyżek cukru
  • 2-3 łyżki octu winnego białego
  • 1 opakowanie 400 g jogurtu greckiego
  • 2 ogórki
  • 2 pęczki rzodkiewek
  • 1 duży lub dwa małe pęczki szczypiorku
  • 1 duży lub dwa małe pęczki koperku
  • 6-8 jajek (ja daję 1 jako na porcję)

Sposób przygotowania:

Botwinkę myjemy dokładnie, oczyszczamy liście aby usunąć pozostałości ziemi. Małe buraczki obieramy ze skórki, i kroimy w drobną kostkę, liście i łodygi, osuszamy, upewniamy się, że są czyste i kroimy w małe kawałki. Wrzucamy wszystko do garnka, zalewamy około 1,5 L zimnej wody. Dodajemy sól, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe, cukier i ocet. Zagotowujemy, przykrywamy i gotujemy pod przykryciem około 30-45 minut. Po tym czasie zdejmujemy z kuchni, sprawdzamy, czy smak nam odpowiada, jeśli nie można dodatkowo doprawić solą, cukrem, czy octem, w zależności jakiego smaku nam brakuje, gdyż każdy woli inny rodzaj barszczu. Mnie osobiście odpowiada mocno słodko-kwaśny smak. Zostawiamy do ostygnięcia, najlepiej na noc.

Szczypiorek i koperek myjemy, osuszamy, siekamy drobno. Rzodkiewki myjemy, a następnie kroimy drobno, lub ścieramy na tarce o małych oczkach. Ogórki obieramy, kroimy drobno w kostkę lub ścieramy na tarce. W międzyczasie gotujemy jajka na twardo (około 5 minut od zagotowania wody). Do zimnego barszczu, w którym mamy już ugotowaną botwinkę,  dodajemy jogurt grecki i mieszamy dokładnie. Dodajemy rzodkiewkę, ogórki, szczypiorek i koperek, mieszamy. Odstawiamy do lodówki na minimum godzinę, aby się dobrze schłodziło.

Na talerzu układamy przekrojone na pół jajko, do tego wlewamy porcję zupki i smacznego 🙂

 

 

Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą

Pomysłów na podanie ryby w taki sposób aby moja młodsza córka zjadła z przyjemnością szukam wciąż. Dotychczasowe pomysły przechodziły z różnym skutkiem, jedne zagościły u nas na stałe, jak np. curry z łososia, inne po kilku próbach nie przeszły pozytywnie werdyktu tego małoletniego jury. Na szczęście ten przepis należy do tej pierwszej grupy. Może to zasługa delikatnego dorsza, może ulubione połączenie mozzarelli z pomidorami, nie wiem, ale aż miło było patrzeć jak rybka znikała z talerza. A wiadomo, „ryba wpływa na wszystko” 😉 więc warto się postarać, aby znaleźć taką która zagości na stałe.

Samo przygotowanie jest dziecinnie proste i zajmuje dosłownie kilka minut, potem pieczenie w piekarniku i po mniej więcej pół godzinie można się cieszyć pysznym posiłkiem. Polecam bardzo serdecznie, bo warto spróbować.

Dorsz a’la caprese z pomidorami, pesto i mozzarellą

Składniki (3 porcje):

  • 3 polędwiczki  z dorsza po około 150 g każda
  • 1 opakowanie mozzarelli w kulce 200 g
  • 3 średniej wielkości pomidory
  • około 100 g pesto (ja użyłam gotowego, ale można przygotować samodzielnie)
  • pęczek bazylli
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Polędwiczki rozmrażamy, jeżeli były zamrożone, myjemy i osuszamy ręcznikiem. Pomidory sparzymy wrzątkiem i obieramy ze skórki, kroimy w plasterki. Mozzarelle odlewamy z zalewy i również kroimy w plastry. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą z oliwek. Osuszone polędwiczki smarujemy pesto, układamy na spodzie naczynia żaroodpornego i doprawiamy solą i pieprzem po wierzchu. Następnie na każdej polędwiczce układamy na przemian pomidora i mozzarellę jak w klasycznej wersji caprese. Ponownie posypujemy odrobiną soli i pieprzu. Bazylię myjemy, osuszamy, siekamy i posypujemy po wierzchu pomidorów i mozzarelli.

Całość wstawiamy do piekarnika na 20-30 minut, tak aby ser się roztopił. Możemy podawać solo, lub w połączeniu z ziemniakami. Smacznego!!!

  

 

 

Niedzielny obiad – ale to pyszne :-)

Dziś zaproponuje Wam coś nowego, a mianowicie pełny zestaw obiadowy, w stylu szybko, smacznie i pod wrażeniem. Szybko, bo większość pracy wykonuje za nas piekarnik. Smacznie, bo zestaw jest naprawdę pyszny, a pod wrażeniem, ponieważ całość robi niesamowite wrażenie, wierzcie mi. Dzisiejszy przepis, to pomysł na pełne drugie danie obiadowe. Mamy proste polędwiczki wieprzowe, do tego pieczone ziemniaki oraz sałatkę. Zestaw jest wytrawno-słodki, ja osobiście uwielbiam mięsa z lekko słodką nutą, a to danie idealnie się wpasowuje w ten schemat.

Przygotowanie zaczynamy od ziemniaków, gdy włożymy je do piekarnika zajmujemy się polędwiczką, a gdy polędwiczka wyląduje już w piekarniku, przygotowujemy szybką sałatkę. Całość zajmuje około godziny, ale wierzcie mi nie trzeba całego tego czasu spędzić w kuchni.

Polędwiczka wieprzowa z sosem żurawinowym, pieczonymi ziemniakami i malinową sałatką

Składniki (około 4 porcje):

  • 1 kg ziemniaków
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • 2 polędwiczki wieprzowe średniej wielkości
  • sól i pieprz
  • kilka gałązek szałwii i rozmarynu
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • 4 garści roszpunki
  • 1 opakowanie malin 250 g
  • 1 czerwona cebula
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka soku malinowego
  • 150 g żurawiny mrożonej lub świeżej
  • 100 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 1 łyżka miodu
  • 1 gałązka rozmarynu
  • laska cynamonu około 4 cm
  • 4 goździki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół, bez termoobiegu). Polędwiczki myjemy, oczyszczamy z błonek, kroimy na mniejsze kawałki (ja zwykle dzielę jedną polędwiczkę na trzy kawałki). Posypujemy polędwiczki dokładnie z każdej strony solą i pieprzem i odkładamy na chwilę. Ziemniaki obieramy i kroimy w plastry grubości około 0,5 cm i wrzucamy do miski. Obieramy ząbki czosnku. W moździerzu rozcieramy czosnek z solą. Dodajemy 2 łyżki oliwy i zioła prowansalskie, a następnie mieszamy dokładnie. Otrzymaną marynatę wylewamy do ziemniaków i mieszamy dokładnie ręką, lub łyżką, tak aby wszystkie ziemniaki zostały pokryte sosem. Przekładamy ziemniaki do naczynia żaroodpornego, wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 1 godziny.

W międzyczasie wrzucamy do garnka żurawinę, zalewamy winem, dodajemy miód, cynamon, rozmaryn i goździki. Stawiamy na gazie i gotujemy do wrzenia. Gdy już się sos zagotuje skręcamy gaz i gotujemy dalej około 30 minut bez przykrycia, na małym ogniu, co jakiś czas mieszając.

Na patelni, takiej którą można włożyć do piekarnika, rozgrzewamy masło klarowane. Na rozpuszczone masło wrzucamy kilka gałązek rozmarynu i kilka liści szałwii. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy polędwiczki i opiekamy z każdej strony na złoty kolor. Opieczone polędwiczki wkładamy wraz z patelnią do piekarnika, w którym już pieką się ziemniaki na 20 minut. Po tym czasie wyjmujemy je z piekarnika, przykrywamy przykrywką i odstawiamy aby odpoczęły.

Teraz przygotowujemy sałatkę. Myjemy roszponkę, maliny, cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Sałatę, maliny i cebulkę wrzucamy do miski, mieszamy. Do kubeczka wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy ocet balsamiczny i sok malinowy, mieszamy do uzyskania w miarę jednolitego płynu. Tak przygotowanym sosem polewamy sałatkę.

Gdy ziemniaki są już upieczone, wyjmujemy je z piekarnika. Polędwiczki przekładamy na talerz, polewamy sosem żurawinowym. Podajemy z sałatką.

Smacznego!!!